niedziela, 6 kwietnia 2025

Rozdział 107

Narracja Jaya

Otwierając szybko oczy czułem jak moje serce bije jak oszalałe sprawiając, że nie mogłem wziąć oddechu. Dostrzegając po krótkiej chwili, że jestem w swoim mieszkaniu i, że Anastasia słodko śpi wtulona we mnie przymknąłem oczy i mocniej ją do siebie przytulając wziąłem głęboki oddech. Cholera by wzięła takie sny, a raczej koszmary. Wiedziałem, że przedwczorajsze sceny ze szpitala wywołają powrót niemiłych wspomnień, ale nie przypuszczałem, że jednak będą one tak intensywne. Biorąc głębokie oddechy starałem się wszystkimi możliwymi zmysłami skupić się na obecności Anastasii wyrzucając z głowy widok Belli, która po wzięciu pierwszej bardziej specjalizowanej dla siebie chemii na zmianę wymiotowała i traciła przytomność z braku sił oraz załamanego Chrisa, który płacząc tulił ją szepcząc, że ją kocha i, że jest dzielna. Może i nie powinienem tak myśleć, ale Bóg naprawdę źle to wszystko wymyślił i nie rozumiem dlaczego pozwala na takie nieszczęścia. Czując jak moja blondwłosa wojownicza księżniczka mocniej się do mnie przytula powoli otworzyłem oczy i widząc jej pełne czułości i blasku błękitne spojrzenie mimowolnie uśmiechnąłem się i całując ją w czubek nosa a zaraz potem w czoło 

- Wyspałaś się trochę kochanie? - spytałem się po chwili, na co ona mocniej przytulając się do mnie ciężko westchnęła 

- Szczerze? Nie wiem jakim cudem w ogóle usnęłam… Ciągle mam przed oczami Bellę… Naprawdę nie mogę pojąć dlaczego to musiało spotkać właśnie ją… - odruchowo mocniej obejmując ukochaną pocałowałem ją w głowę 

- Uwierz mi kochanie, że ja też nie mogę tego pojąć i... Niestety najgorsze jest to, że nie mamy dużego wpływu na to jak to się dalej rozwinie... Musimy być przy Belli i Christie wierząc, że to była tylko jednorazowa reakcja organizmu na pierwszą ostrzejszą dawkę chemii i, że będzie już tylko lepiej - powiedziałem od razu na co blondynka ciężko westchnęła kiwając głową, a ja pocałowałem ją w głowę, po czym delikatnie podniosłem się do siedzącej pozycji sięgając telefon

- W ogóle to zaraz zobaczymy czy są jakieś wieści od Richiego odnośnie Belli… No Proszę… Richie napisał, że Isa w spokoju przespała noc bez żadnych nieprzewidzianych wydarzeń i, że pomimo osłabienia domaga się możliwości pójścia do dzieci… - nie powiem czytając wiadomość od przyjaciela poczułem jak kamień spada mi z serca, bo właśnie na taką wiadomość czekałem 

- Dzięki bogu… Nie mogło być lepszej wiadomości na początek dnia - nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust patrzyłem się na ukochaną, która również uśmiechając się usiadła całując mnie 

- No dobra to w takim razie plan jest taki, że zabieramy Chrisa do studia i na siłownię by odreagował wczorajsze wydarzenia, a ty jedziesz do Belli i dajesz nam znać gdyby coś się działo - Anastasia kiwając głową delikatnie musnęła moje usta na co od razu zacząłem oddawać pocałunek z większą namiętnością 

- Dokładnie i ty też masz dzwonić jakby coś się działo… - niebieskooka słysząc krótki dźwięk swojej komórki sięgnęła po nią i gdy zobaczyła jak nie mam treść wiadomości ciężko westchnęła i odkładając komórkę znów się do mnie przytuliła chowając twarz w zagłębieniu mojej szyi 

- Ej co jest? - szepcząc czułem jak moje serce z nerwów zaczęło szybciej bić na samą myśl, że dzieje się coś złego 

- Wiesz... Ja na ciebie nie zasługuje bruneciku i nie wiem czym sobie zasłużyłam na drugą szansę u ciebie i chłopaków... - słysząc cichy szept mojego blondwłosego anioła sprawił, że wręcz machinalnie napinając się spojrzałem się pytająco na ukochaną 

- Czy coś się dzieje?... Wiesz o tym, że możesz mi o wszystkim powiedzieć i... nie mów, że nie zasługujesz na mnie ani na drugą szansę... - widząc na początku zawahanie Any wziąłem ją za rękę lekko ją ściskając by wiedziała, że jestem obok. Ona po krótkiej chwili ciężko westchnęła, po czym biorąc do ręki komórkę odblokowała ją podając mi ją 

- Od pewnego czasu mój dawny drugi szef zaczął pisać do mnie z jak to ujął intratną propozycją powrotu do pisania artykułów na wasz temat… Postanowiłam zignorować to i zablokować numer, ale on co jakiś czas wysyła mi taką samą wiadomość tylko z innych numerów, a ja robię ciągle to samo czyli ignoruje ją i blokuje numer… Przepraszam, że nie powiedziałam ci od razu, ale ostatnio tyle się dzieje i nie chciałam dodawać ci kolejnych zmartwień… Uwierz mi, że nie zamierzam odpowiadać na te wiadomości i nadal je ignorować… Jak mi nie wierzysz to możesz sprawdzić w historii wiadomości… - trzymając w ręku telefon Anastasii patrzyłem się na nią czując jak moje serce bilo coraz mocniej. Czułem podświadomie, że taka sytuacja może mieć miejsce i szczerze mówiąc sam nie wiem nie tylko co powinienem o tym wszystkim myśleć ale także co powinienem zrobić. Jednakże wiedząc pełne łez niebieskie tęczówki ukochanej czułem, że mogę jej zaufać w tej sprawie. Starając się nie marnować ani sekundy odrzuciłem telefon na łóżko, po czym biorąc w ręce twarz ukochanej pocałowałem ją

- Ufam ci kochanie bezgranicznie… Wiem, czuję, że nie nawiązałabyś drugi raz współpracy z tym człowiekiem… Aczkolwiek szkoda, że nie powiedziałaś mi o tym od razu, ale rozumiem twoje pobudki i cieszę się, że w ogóle mi o tym mówisz… Szczerze mówiąc najchętniej spotkałbym się z tym dupkiem by osobiście pokazać mu czym jest profesjonalne dziennikarstwo… - blondynka słysząc moje ostatnie słowa od razu pokręciła energicznie głową 

- Jay proszę cię obiecaj mi, że tego nie zrobisz… On tylko czeka na jakąś reakcje z naszej strony i cholernie boję się, że wtedy skutecznie wykorzysta wiedzę, że z nim wcześniej współpracowałam… Chyba najlepiej będzie jak na razie po prostu będziemy go ignorować i poczekać liczyć na to, że albo się znudzi albo na jakieś rewelacje z ich strony i wtedy będziemy reagować... Proszę cię… Uwierz, że tak będzie naprawdę najlepiej… - powiedziała Anastasia, a ja patrzyłem się na nią nie wiedząc co powiedzieć. Niby odkąd pamiętam wobec prasy stosowałem taktykę bierną i nie reagowania na ich wymysły, ale szlag jeden wie czy ona teraz  faktycznie jest dobra i zadziała

- No dobrze… Aczkolwiek jeśli po 3 miesiącach on nadal będzie do ciebie pisał to ja wezmę sprawę w swoje ręce, dobrze? - Anastasia słysząc moje słowa na początku patrzyła się na mnie niepewnie, ale po krótkiej chwili pokiwała głową, po czym lekko musnęła moje usta 

- Dobrze kochanie - uśmiechając się do blondynki znów ją do siebie przyciągnąłem i nic nie mówiąc tym razem to ja wbiłem się w jej usta, na co ona od razu zaczęła oddawać pocałunek z większą namiętnością, ale gdy po chwili usłyszeliśmy krótki dzwonek telefonu odsunęliśmy się od siebie, gdzie Ann wydając z siebie cichy jęk odwróciła się biorąc do ręki komórkę 

- To Jul... Pyta się czy mam wieści o Belli i czy według umowy dziś spotykamy się w szpitalu... - powiedziała Anastasia, na co pokiwałem głową 

- Dobra to w takim razie wstajemy i ja idę robić nam śniadanie, a ty idź do łazienki - niebieskooka nic nie mówiąc pokiwała głową, po czym powoli wstała kierując się w stronę szafy, a ja patrzyłem się na nią nie mogąc powstrzymać unoszących się szeroko kącików ust. Prawda jest taka, że pomimo złości na nią za jej upartą postawę do pooperacyjnej rehabilitacji to jestem z niej dumny, że walczyła i nadal nie poddaje się pomimo świadomości, że jednak będzie musiała korzystać z małej pomocy laski by chodzeniu. Kocham ją i tylko to się liczy. 

***

- Wiesz Jay naprawdę nie wiem czy to jest dobry pomysł... Posłuchaj dzięki, że chciałeś mnie wyciągnąć na chwilę na siłownię, ale... chyba jednak wrócę do szpitala... - słysząc cichy wyprany z emocji głos Chrisa spojrzałam się na niego i kręcąc głową ciężko westchnąłem 

- Chris zrobisz jak będziesz uważał, lecz... rozumiem cię jak nikt inny, bo sam nie tak dawno bezsilnie patrzyłem jak kobieta, którą kocham walczy o życie i jak to jest jak rak atakuję osobę, którą kochasz... Ale Blondasie... Stan Belli ustabilizował się, a ty jak widzę jesteś jednym kłębkiem nerwów i choć to zupełnie normalne to jednak w takim stanie nie pomożesz jej… Naprawdę powinieneś wyrzucić z siebie wszelkie mniej pozytywne emocje i naładować swoje siły do dalszej walki, która nie wiadomo jak się potoczy… Uwierz mi, że taka godzinna oderwania się od wszystkiego na siłowni może ci pomóc, a z Bellą są dziewczyny i w razie czego od razu do nas zadzwonią… - Chris słysząc moje słowa ciężko westchnął kiwając głową 

- No dobra… Może faktycznie przyda mi się taka chwilowa przerwa by nie myśleć o tym wszystkim... Ale żeby była jasność stary, że jeden telefon dziewczyn a ja natomiast jadę do Belli - blado uśmiechając się do przyjaciela pokiwałem głową, po czym obaj pokierowaliśmy się w stronę wejścia do siłowni od razu idąc do szatni, gdzie od razu gdy tylko przekroczyłem jej próg zdziwiłem się widząc Richiego, którego miało dziś nie być

- No cześć blondasie. Wiesz ja słyszałem, że praktycznie w każdym w małżeństwach nastaje w pewnym momencie czas, gdy jedno z małżonków robi wszystko by jak najpóźniej wrócić do domu, ale nie sądziłem, że was to dopadnie tak szybko... - Richie słysząc moje słowa spojrzał się na mnie spod byka i rzucając w moją stronę jakiś kawałek materiału pokazał mi język, na co szybko łapiąc lecącą rzecz cicho się zaśmiałem 

- Bardzo śmieszne Jay… Po prostu miałem ciężki dyżur i zanim wrócę do domu to z przyjemnością się zresetuje tu z wami… A tak w ogóle to jak się trzymasz Chris? Jak wychodziłem ze szpitala to wpadłem do Belli i zdecydowanie jest już lepiej jak było - kiwając głową na słowa Camerona zerknąłem na Watrina, który blado się uśmiechając wzruszył ramionami

- Szczerze? Chyba nie będzie błędem jak powiem, że czuję się jakby ktoś rzucił mnie do miksera i przerobił na wysokich obrotach… Aczkolwiek nie wiesz jak się cieszę, że Bella czuje już się lepiej, bo nawet nie chce myśleć co by było gdyby było inaczej… - rzucił od razu Heine, a ja skinąłem głową też sobie tego nie wyobrażając 

- Domyślam się i chyba nikt ci się nie dziwi, że tak się czujesz, ale... Wiesz najważniejsze, że Bella już doszła do siebie po operacji, po tej pierwszej dawce ostrej chemii i miejmy nadzieję, że na kolejne dawki chemii zareaguje już lepiej… - powiedział po krótkiej chwili Richie, a ja spoglądając na jednego i drugiego blondyna cicho westchnąłem licząc, że faktycznie teraz będzie już tylko lepiej

- Nie wiem czy to będzie dla ciebie jakieś pocieszenie, ale... I tak powinieneś być szczęśliwy, bo przynajmniej jesteś obok Belli oraz swoich dzieci i możesz wspierać ich osobiście... - rzucił smutno Izzy i odwracając się zaczął ściągać bluzkę, a ja spoglądając na niego pokręciłem bezradnie głową. Zdaję sobie sprawę z tego, że swoim zachowaniem zasłużył na to, że Mel nie chce co znać, ale z drugiej strony współczuję mu, bo pomimo tego, że kocha Mel i dziecko nie może być przy nich wspierając jak powinien 

- Dobra chłopaki ja wiem, że sytuacja jest jaka jest, ale… naprawdę spróbujmy przynajmniej na małą chwilę zresetować się nie myśląc o tym wszystkim, co?... Ty Chris lepiej myśl o kompletnym zresetowaniu się i na naładowaniu sił, a ty Lizz nie marudź lepiej tylko wymyśl coś aby Mel ci wybaczyła... - dodał swoje trzy grosze Cayce na co pokiwałem głową zgadzając się z nim. 

- Dokładnie chłopki, więc koniec gadania tylko przebieramy się i idziemy na siłownię - nie dodając nic więcej rzuciłem szybkie spojrzenie chłopakom, po czym nie tracąc czasu zacząłem się przebierać w bardziej sportowe ciuchy. 

- Cześć chłopaki. Słuchajcie oczywiście siłownia i ring są do waszej predyspozycji, ale ze względu na najbliższe koncerty to radziłbym wam nie szarżować, ok? - spoglądając na wchodzącego do pomieszczenia Dnicea uśmiechnąłem się do niego i tak jak pozostali kiwając głową powiedziałem cześć i jasne, choć nie umknęło mi rzucone przez Izzyego jakby od niechcenia cześć i krótkie spojrzenie, które gdyby mogło to zabiłoby mulata. Kręcąc głową cicho westchnąłem, ale nic nie mówiąc skupiłem się na szybkim przebraniu się. Kiedy tylko zobaczyłem, że Izzy chce wyjść chwyciłem go za ramię i gestem głowy dałem mu znać by poczekał na mnie, na co on rozumiejąc mój gest skinął glową

- No dobra mów co jest i daruj sobie, że nic, bo to widać, że gdybyś mógł to zabiłbyś Dennisa - Izzy słysząc moje słowa od razu przekręcając oczami pokręcił głową

- Niby nic do niego nie mam, ale… no ostatnio mam wrażenie, że za bardzo kręci się wokół Mel… Nawet nie próbuj się śmiać Jay, bo to prawda… Za każdym razem gdy już zbiorę się na odwagę i dzwonię do niej lub idę do niej do domu to akurat on tam jest… Nie zrozum mnie źle stary, bo kocham Melindę i przede wszystkim chce jej szczęścia, ale czuję, że naprawdę powoli ją tracę, a jego obecność przy niej skutecznie uniemożliwia mi jakąkolwiek próbę porozmawiania z nią na spokojnie i w ogóle - z trudem powstrzymując unoszące się kąciki ust pokręciłem głową nie wierząc w to co usłyszałem

- Oj Izzy, Izzy… Rozumiem, że jesteś po prostu cholernie zazdrosny, ale może warto szczerze z nim pogadać o tym wszystkim, a nie zabijać go wzrokiem i zniszczyć dobrą atmosferę między nami... - Lizzy słysząc moje słowa ciężko westchnął kręcąc głową 

- Nie wiem stary... Naprawdę możesz się ze mnie śmiać, że jestem zazdrośnikiem, ale naprawdę kocham Mel, nasze maleństwo i jak na razie nie wyobrażam sobie abyśmy nie byli ze sobą... Po prostu muszę zrobić wszystko aby dała mi drugą szansę... - kręcąc głową ja słowa nie mogłem powstrzymać pojawiającego się na ustach lekkiego uśmiechu 

- Trzymam kciuki za ciebie i pamiętaj, że jakbyś potrzebował jakieś pomocy to wal śmiało... No i naprawę zastanów się nad rozmową z Dennisem, bo będzie trudno zachowywać dobrą atmosferę w zespole… - Izzy przekręcając oczami pokiwał głową, po czym obaj biorąc z swoich toreb butelki z wodami wyszliśmy na salę. Nie marnując ani chwili szybko odkładając na bok bidon wszedłem na bieżnie i gdy tylko włożyłem do uszu słuchawki sięgnąłem po komórkę i gdy tylko włączyłem swoją ulubioną pyliste z piosenkami napisanymi przez Anastasię wybrałem na panelu odpowiedni program, a następnie zacząłem biec wsłuchując się w muzykę nie mogąc przy tym powstrzymać unoszących się kącików ust. Kurde jednak muszę zrobić wszystko aby przekonać Anastasię byśmy znów nagrali wspólnego singla bądź nagrała coś własnego. Dostrzegając po pewnym czasie jak schodzący z rowerku Chris macha mi wskazując drugą ręką na ring pokiwałem głową, po czym wyłączając urządzenie powoli z niego szedłem i biorąc łyk wody pokierowałem się w stronę ringu. Gdy odłożyłem na ziemię butelkę obok odłożyłem komórkę z słuchawki, po czym zerknąłem na Chrisa, który patrząc się w swój telefon uśmiechał się do niego, przez co sam się uśmiechnąłem domyślając się co a raczej kto jest powodem tej zmiany jego nastroju 

- Pozdrów od nas wszystkich Bellę - powiedziałem na co Heine spoglądając na mnie kiwając głową rzucił mi lekki uśmiech 

- Jasne. Mówi, że czuje się już dużo lepiej i ma zamiar później pójść do dzieci - słowa przyjaciela sprawiły, że mimowolnie kąciki moich ust szerzej uniosły się 

- To super... Naprawdę to dobrze, że jest już lepiej i miejmy nadzieję, że tak już pozostanie - rzucił Cayce, a ja nic nie mówiąc pokiwałem głową, po czym nie marnując czasu nałożyłem na ręce wyjęte z tylnej kieszeni spodni rękawiczki, choć nie umknęło mi to, że blondyn również zakładając rękawiczki bardzo cicho rzucił, że on też ma taką wielką nadzieję

- Dobra Chris, najpierw rozgrzewka, czyli ja trzymam worek, a ty walisz, ok? - Heine słysząc moje słowa skinął głową, po czym obaj podeszliśmy do wiszącego obok worka, który od razu zacząłem trzymać, a niebieskooki przyjmując odpowiednią podstawę zaczął z całą swoją agresją w niego uderzać jakby właśnie w ten sposób chciał pozbyć się z ciała wszelkich złych myśli 

- Watrin zrób przerwę, bo zaraz nie będziesz miał sił na choćby kilkuminutowy sparing… - blondyn wypuszczając z płuc powietrze usiadł na ziemi kiwając głową, a ja podałem mu jego butelkę wody 

- Dzięki... Wiesz... Chyba właśnie tego było mi potrzeba... Naprawdę chyba musiałem to wszystko z siebie jakoś wyrzucić... - szepnął po krótkiej chwili niebieskooki na co skinąłem głową siadając obok niego

- Poniekąd wiem co czujesz Chris i... uwierz mi, że naprawdę tłumienie w sobie tych trudnych emocji wcale nie jest dobre, a tylko dobijają człowieka, który właśnie potrzebuje jak najwięcej sił… - mówiąc parzyłem się na przyjaciela starając się blokować pojawiające się w moim umyśle obrazy sprzed lat gdy to mój tata walczył z rakiem i było z nim naprawdę źle

- Wiem o tym, ale… sam wiesz, że ta cholerna niemoc jest w tym wszystkim najgorsza i ona powoduje, że… te negatywne uczucia i myśli przeważają nad wszystkim… - słysząc słowa niebieskookiego pokiwałem głową doskonale go rozumiejąc 

- To normalne Chris, że tak się czujesz i… pamiętaj, że nie musisz ukrywać tego co czujesz tylko możesz z nami o tym pogadać… A tak w ogóle to korzystacie z Bellą pomocy psychologa? - powiedział stający obok mnie Richie, a ja słysząc jego pierwsze zdanie pokiwałem głową zgadzając się z nim, ale gdy padło pytanie spojrzałem się Heinego, który niepewnie kiwnął głową 

- Wiem o tym Richie i naprawdę jestem wdzięczny za waszą pomocą... I tak. Jesteśmy w stałym kontakcie z psychologiem, więc nie macie czego się bać pod tym względem - natychmiastowa odpowiedź blondyna sprawiła, że pokiwałem głową czując ulgę, że przyjaciele są pod fachową specjalistyczną opieką

- Dobra blondasie to jak jesteś już gotowy to zrobimy jeszcze jedną serię, a potem się zamienimy - rzuciłem po krótkiej chwili, na co niebieskooki siknął głową, po czym odkładając na bok butelkę wstał, a ja stanąłem na swoim poprzednim miejscu trzymając worek, w który po krótkiej chwili zaczął uderzać przyjaciel 

- Kurde jeszcze tego brakowało nam do szczęścia - momentalnie gdy usłyszałem głos Richiego spojrzałem się w jego stronę i praktycznie natychmiast poczułem mocne uderzenie po prawej stronie twarzy, przez które od razu zamykając oczy zachwiałem się upadając z hukiem na ziemię

- O cholera/Jay - nim udało mi się otrząsnąć z nagłego zamroczenia poczułem jak się domyślam przyjaciele pomagają mi usiąść, przez co odruchowo łapiąc się za bolące miejsce powoli otworzyłem oczy 

- Żyjesz Jay?/Jay naprawdę cię przepraszam/stary spójrz na mnie, a raczej na mój palec i samym wzrokiem podążaj za nim, dobrze? - słysząc na początku jednoczesne głosy przyjaciół odruchowo przekręciłem oczami, ale gdy obok mnie ukucnął Richie włączając swój tryb pielęgniarza skupiłem wzrok na nim robiąc wszystko to co mi kazał

- No dobra wygląda na to, że skończy się na potwornym siniaku, ale pamiętaj Jay, że jakby coś się działo to jedź od razu do szpitala… Izzy jak możesz to skocz po jakiś lód lub odkład chłodzący dobrze? - rzucił po krótkiej chwili blondyn, na co Lizzy od razu pobiegł w stronę recepcji, a ja pokiwałem głową 

- Naprawdę nic mi nie jest chłopki… Jak to się mówi do wesela się zagoi… - próbując zażartować z sytuacji powoli wstałem czując przy tym lekkie zawroty głowy 

- No proszę czyżbyś już coś szykował? - spoglądając na podchodzącego Izza wziąłem od niego zimny okład przykładając sobie na piekący policzek. Cholera będzie piękny ślad

- Kto wie stary... Może i coś planuje, ale obawiam się, że pierwsze muszę zaplanować jak dziś nie dać się zabić za tego siniaka, który zapewne będę miał… - rzuciłem od razu na co przyjaciele pokręcili głowami 

- A prosiłem byście nie szarżowali, prawda? Naprawdę Jay nie chce być w twojej skórze gdy zobaczy się Anna i dziewczyny od make-upu… - słysząc słowa podchodzącego do nas Dennisa od razu przekręciłem oczami 

- To moja wina Den… Jay nagle spojrzał się na Richiego, a ja właśnie zrobiłem zamach i nie zdążyłem zatrzymać się… - rzucił od razu Chris na co cicho westchnąłem zerkając na Richiego, który pokręcił głową 

- No właśnie też jakoś ponoszę winę za to, bo gdy zobaczyłem artykuł jaki przesłał mi Greg to po prostu nie mogłem ukryć szoku... - odezwał się Richie przepraszająco patrząc się na mnie, na co skinąłem powoli głową 

- Twoja reakcja mówi, że to raczej nie jakiś miły artykuł, więc mów szybko co tam piszą… - Cameron słysząc moje słowa ciężko westchnął, po czym podał mi komórkę i gdy tylko zobaczyłem nagłówek artykułu pytający się czy mój związek z Anastasią jest prawdziwy czy to z naszej strony jakaś gra ciężko westchnąłem kręcąc głowa domyślając się kto ten artykuł dał 

- Nie chce dobijać, ale spójrzcie lepiej na koniec tego pseudoartykułu - nie marnując ani sekundy szybko przewinąłem do końca tekst i widząc pod nim literki A.D. pokręciłem głową przekręcając oczami starając się przy tym zagłuszyć chęć mordu 

- Nie wiem jak wy, ale jestem przekonany, że tego nie napisała Anna... - słysząc słowa Caycego od razu spiorunowałem go wzrokiem 

- Naprawdę Cay? Oczywiście, że ona tego nie napisała… Ten gnojek chce ją zmusić do ponownej współpracy i jak widać postanowił nie tylko nękać ją telefonicznie... Miałem na razie trzymać się od tego z daleka aby nie sprowokować tego typa, ale skoro on wyciągnął takie działa to ja nie zamierzam stać z boku spokojnie i pokaże mu co jest prawdą a co nie... - rzuciłem natychmiast  zastanawiając się co mogę zrobić by przynajmniej ten człowiek zniknął z życia Anastasii 

- Masz może jakiś pomysł Jay? - nim spojrzałem się na mówiącego Richiego pokręciłem niepewnie głową i gdy już miałem coś powiedzieć usłyszałem swój dzwonek komórki, więc sięgnąłem po nią i praktycznie od razu kiedy zobaczyłem kto dzwoni do głowy wpadł mi pewien pomysł. Ledwo powstrzymując lekko unoszące się kąciki ust pokręciłem głową. Cholera może i nie powinienem tego robić, ale jednak tu chodzi o wytwórnię, a więc on miałby duży interes by zainterweniować w sprawie artykułów 

- Jak już odbierzesz to pozdrów od nas Anastasię Jay i nie zapomnij ostrzec ją by nie przestraszyła się gdy ciebie zobaczy - piorunując wzrokiem mówiącego Dennisa pokręciłem głową jednocześnie odrzucając połączenie szybko wysłałem wiadomość, że oddzwonię za chwilę i gdy już miałem mu coś odpowiedzieć usłyszałem lecącą z głośników piosenkę Justina Timberlake i Ciary mimowolnie cicho się zaśmiałem wpadając na kolejny jak nie mam genialny pomysł 

- Dnice czy dałoby radę w przyszłym tygodniu zarezerwować na wyłączność to miejsce na cały dzień byśmy mogli nagrać tu z Anną teledysk? - zadając pytanie spojrzałem się na mulata, który na początku patrzył się na mnie podejrzliwie 

- No może i dałoby się coś zrobić stary, więc mów na co wpadłeś, bo zakładam, że masz jakiś plan - lekko uśmiechając się palcem  wskazałem na głośnik mając nadzieję, że przyjaciele domyślam się o co mi chodzi

- No nie/Żartujesz?/Naprawdę? - słysząc rzucone jednocześnie słowa przyjaciół cicho się zaśmiałem znów przykładając sobie do nadal piekącego policzka zimny okład 

- No co? Ten gnojek chce zastanawia się czy pomiędzy mną a Anastasią wszystko jest prawdziwe, więc pokażemy mu dobitnie prawdę... A że przy okazji postaramy się przebić samego królewicza popu to już inna sprawa - powiedziałem od razu na co chłopaki pokręcili głosami 

- Richie ja niby się nie znam, ale może powinieneś pojechać z tym niemieckim Timberlakiem do szpitala by sprawdzić jego mózg czy nie ma wstrząsu... No co? Mówisz, że chcesz przebić to wykonanie, a obawiam się, że jest na to jeden sposób, który raczej spowoduję, że będzie większa afera - odruchowo słysząc słowa Izzyego przekręciłem oczami kręcąc przy tym głową 

- Jay ja nie chcę panikować, bo ci ufam i wierzę, że nie masz na myśli tego co ten sprośnik, ale błagam cię niech to jednak będzie w miarę przyzwoite... I jak będziesz mówić o tym pomyśle Markowi to daj mi znać bym wtedy był tak w razie czego - powiedział natychmiast Richiego, a ja ciężko westchnąłem kręcąc głową 

- Chłopaki wyluzujcie... Mam pomysł i będzie dobrze, choć jak mam nadzieję będzie o tym głośno... Ale tylko w tym pozytywnym znaczeniu... A teraz was przepraszam ale muszę oddzwonić - nie dodając nic więcej szybko poszedłem w stronę szatni mając nadzieję, że mój pomysł w sprawie artykułu i jego autora w pełni wejdzie w życie 

***

Biorąc głęboki oddech powoli przekręciłem klucz wchodząc po chwili po cichu do mieszkania. Cholera chłopki mieli rację, że jednak powinienem wcześniej dać znać Anastasii o tym jak teraz wyglądam by nie przeraziła się gdy mnie zobaczy 

- Jezu Ian, naprawdę? Wow to takie nieoczekiwane, że zastąpisz tego dupka, ale naprawdę bardzo się cieszę z twojego sukcesu, bo na niego zasługujesz… Oj przestań szerzyć czarnowidztwo, bo dasz sobie doskonale radę… Czekaj, że co?  Żartujesz sobie? Naprawdę chcesz żebym pomogła ci prowadzić ten portal? O boże nie wierzę… Ian ja bardzo ci dziękuję. Boże dzięki temu będę mogła napisać kilka artykułów o chłopakach i tym samym spróbować zatrzeć tamte… Ba nawet już mam pomysł na pierwszy, bo tak sobie pomyślałam, że skoro były te ataki na restaurację taty Jaya i w necie też padło nie jedno przykre zdanie odnośnie wiary Zulfa to może mogłabym zrobić z nim i z Jayem wywiad na ten temat, by pokazać prawdę i poszerzyć wiedzę niektórych… - gdy tylko usłyszałem głos Anastasii stanąłem przy ścianie podsłuchując się w jej rozmowie i nie powiem z każdym jej słowem kąciki moich ust unosiły się szerzej. Wiedziałem, że mój plan się powiedzie, ale nie sądziłem, że Don Francesco tak szybko go zrealizuje i powierzy główne stanowisko dyrektora portalu właśnie Ianowi, a już w szczególności nie spodziewałem się, że ten zaprosi do współpracy Anne. Aczkolwiek tak po prawdzie wcale się temu nie dziwię, bo oboje nadają się do tej pracy idealnie. Słysząc ostatnie słowa ukochanej mimowolnie jeszcze szerzej się uśmiechając cicho się zaśmiałem i biorąc głęboki oddech nieco wychyliłem się by zobaczyć ukochaną, ale od razu zamarłem nie wierząc w to co widzę. Salon był oświetlony jedynie przez małe zawieszone na ścianach lampach i porozrzucane po całym pomieszczeniu małe lampki, na ziemi było przygotowane posłanie, a stół już był nakryty. Kiedy tylko spojrzałem się na ukochaną poruszyłem powiekami nie wierząc w to co widzę. Anna miała na sobie niebotycznie długie czerwone szpilki i seksowną koronkową koszulkę, która przepraszam bardzo za wiele nie zakrywała. O. Jasna. Cholera ona postanowiła zrobić romantyczny wieczór podobny do tego, który ja jej jakiś czas temu urządziłem, a ja nie dość, że z podbitym okiem to nie pomyślałem by może kupić jakieś kwiaty na złagodzenie jej złości na to

- Oj Ian jakie tam zaraz kumoterstwo? Lepiej nie prowokuj bym ja ci nie wypomniała kilku rzeczy… Cieszę się, że podoba ci się pomysł na artykuł. Jestem pewna, że Jay i jego tata się zgodzą... Dobra. Posłuchaj musze kończyć, bo w każdej chwili może przyjść Jay, a jeszcze muszę zrobić kilka rzeczy przed jego przyjściem… Jasne, a ty ucałuj Elenę i dam ci znać co z artykułem. Na razie - kompletnie odruchowo ponownie nieco skryłem się za ścianą nie chcą by blondynka mnie zauważyła i nie tracąc czasu szybko sięgnąłem po komórkę wyciszając ją aby nikt nam nie przeszkadzał

- Cześć kochanie… O wow… - gdy po chwili wszedłem do salonu starałem się jak najlepiej przedstawić mój szok spowodowany widokiem romantycznej niespodzianki, gdzie zatrzymałem wzrok na stawiającej na stole półmisek z kurczakiem Anastasii, która na początku rzuciła mi lekki uśmiech, który natychmiast zmienił się w grymas przerażenia 

- O boże Jay co ci się stało? Kto ci to zrobił - Ann dosłownie jak błyskawica podbiegła do mnie dotykając delikatnie mojego opuchniętego policzka, a ja starając się nie dać poznać, że to sprawia mi lekki ból wziąłem ją za tą rękę składając na niej pocałunek 

- Kochanie spokojnie... Nic wielkiego się nie wydarzyło... Po prostu podczas rozgrzewki przez moją nieuwagę Chris mi przyłożył, ale... Richie już na to spojrzał i stwierdził, że jedynie skończy się na dużym siniaku i tyle... - mówiąc patrzyłem się na ukochaną, która kręcąc głową przekręciła oczami

- Ale na pewno wszystko jest dobrze i nie potrzebujesz jechać do szpitala? Wydaje mi się, że mamy maść na siniaki, więc zaraz ci posmaluje... Boże co ja z tobą mam... Prosiłam byś nie szalał, bo mamy występy... - nie mogąc powstrzymać cichego chichotu przyciągnąłem do siebie niebieskooką, po czym pocałowałem ją, a ona od razu zaczęła oddawać pocałunek z większą namiętnością 

- Masz ze mną to co ja mam przy tobie, czyli tylko cudowne rzeczy kochanie... A tak swoją drogą to zrobiłaś mi dużą niespodziankę, gdzie nie powiem kurczak cudnie pachnie, ale nie wiem czy nie chce zacząć od deseru - Anastasia z trudem ukrywając uśmiech pokręciła głową, po czym uderzała w moje ręce, które zaczęły błądzić po jej ciele 

- Kochany na deser to trzeba sobie zasłużyć... Najpierw powiedz mi dlaczego śmiem twierdzić, że maczałeś palce w zwolnieniu tego dupka za cztery grosze, przy jednoczesnym zatrudnieniu na jego miejsce Iana i w jego propozycji zatrudnienia mnie jako jego prawej ręki... - od razu przekręcając oczami pokręciłem głową 

- Kochanie cieszę się, że masz takie zdanie o mnie, że mam aż taką moc sprawczą, ale... Prawda jest taka, że jedynie wspomniałem naszemu cichemu wspólnikowi, że jeden dziennikarz się na nas uwziął, lecz sobie z tym poradzimy, więc nie ma o co się martwić i tylko tyle... Aczkolwiek nie powiem bardzo się cieszę, że tamten został zwolniony, a Ian go zastąpi i, że będziesz mu pomagała... - rzuciłem od razu nie mówiąc całej prawdy, bo przecież Anna nie musi wiedzieć, że specjalnie pokierowałem rozmową tak by wyszedł temat tego dupka. Ona słysząc moje słowa pokręciła głową, a ja się cicho śmiejąc znów ją pocałowałem 

- Jesteś nie możliwy Jay i powiedzmy, że ci w pełni wierzę, więc dziękuję i przepraszam, że przez moją głupotę nadal macie problemy… - z trudem powstrzymywałem lekko unoszące się kąciki ust pod wpływem widoku wręcz przepraszającego spojrzenia jaki miała pod koniec swojej wypowiedzi Anastasii, więc nie czekając mocniej ją przyciągając do siebie delikatnie ją pocałowałem 

- Nie myślmy już o tym co było, dobrze? Ważne jest to co jest tu i teraz księżniczko… No a jak tak bardzo chcesz mnie jeszcze raz przeprosić to mam pewien pomysł, bo widzisz tak sobie pomyślałem, że moglibyśmy nagrać kolejnego wspólnego singla… - nie dodając nic więcej szybko wyjąłem z kieszeni komórkę i włączając odpowiednie nagranie położyłem ją na stole przyglądając się twarzy niebieskookiej, która słysząc piosenkę spojrzała się na mnie jakby wyrosła mi druga głowa lub kolejna para oczu

- Wiesz co Tariq chyba jednak pojedziemy do szpitala by sprawdzili czy aby na pewno nie masz wstrząsu mózgu, bo jak widzę chyba masz jakieś problemy z logicznym myśleniem… No nie patrz się tak na mnie, bo już mogę domyśleć się jakie będą komentarze i… - słysząc słowa ukochanej mimowolnie cicho westchnąłem kręcąc głową 

- I właśnie dlatego powinniśmy to zrobić… By właśnie pokazać, że bardzo się kochamy i, że mamy gdzieś te nieprzechylne komentarze dotyczące naszego związku… Zobaczysz, że oboje zrobimy to tak, że będzie to cudowne… - Anastasia wyraźnie nie mogąc powstrzymać lekko unoszących się kącików ust pokręciła głową, przez co nie tracąc czasu znów musnąłem słodkie wargi ukochanej 

- No dobra to teraz kochanie koniec rozmów tylko zajmijmy się jedzeniem, bo jestem bardzo głodny i nie wiem jak ty, ale ja mam ochotę zacząć od deseru… - powiedziałem po krótkiej chwili, po chwili, po czym nie czekając na reakcję blondynki wziąłem ją za ręce idąc w stronę przygotowanego przez nią posłania 

- Ej mój miły deser jest na końcu… - nie potrafiąc przestać się uśmiechać opadając na kolana ostrożnie położyłem Anastasię, po czym pocałowałem ją, na co ona od razu zaczęła oddawać pocałunek z większą namiętnością 

- Wiesz kochanie tak seksownie wyglądasz, że bardziej nabrałem ochoty na deser, a kurczak z pewnością nie ucieknie i ogrzejemy go… - zaczynając mówić powoli ściągnąłem z siebie t-shirt rzucając go na kanapę, na co blondynka przygryzając dolną wargę uniosła się na łokciach jednocześnie pokręciła głową 

- Oj panie Khan nie wiem czy to tak wypada zaczynać od deseru… Zwłaszcza, że zrobiłam twoje ulubione danie - nie mogąc przestać się uśmiechać cicho się zaśmiałem, po czym nachylając się nad ukochaną delikatnie musnąłem jej słodkie wargi, a ona od razu zaczęła oddawać pocałunek z większą namiętnością

- La mia principessa guerriera ja właśnie zamierzam skosztować swoje ulubione danie… Oh Silla nawet nie wiesz jak kusząco-seksownie wyglądasz w tej koszuli, ale obawiam się, że teraz będzie tylko ci przeszkadzała… - nie marnując ani sekundy powoli zdjąłem z kobiety koszulkę rzucając ją na kanapę i korzystając, że niebieskooka wygodnie się ułożyła uwodzicielsko-wyczekiwająco na mnie patrząc znów musnąłem jej czerwone wargi, a następnie przeszedłem z pocałunkami na jej szyję jednocześnie rękami zacząłem powoli błądzić po jej idealnym ciele, które wręcz drżało pod wpływem mojego dotyku. Nie mogąc się powstrzymać chwyciłem delikatnie w zęby prawy sutek, co wywołało, że usłyszałem z ust blondynki cichy jęk rozkoszy, więc biorąc to za zachętę chwyciłem w rękę jej lewą pierś zaczynając ją masować, gdzie kciukiem zacząłem zataczać koła wokół jej sutka. Dostrzegając, że blondynka przygryzając wargę przymknęła oczy nie tracąc czasu zacząłem schodzić z pocałunkami coraz niżej

- Poczekaj Tar… - nim zdążyłem dojść do kobiecości kobiety usłyszałem jej głos, więc spojrzałem się na nią, a ona uwodzicielsko się do mnie uśmiechając wręcz błyskawicznie przewróciła nas tak, że teraz to ja leżałem na ziemi. Z trudem powstrzymując uśmiech patrzyłem się na Anastasię, która nachylając pocałowała mnie, ale nim zdążyłem pogłębić go ona zaczęła z swoimi słodkimi wargami schodzić w dół jednocześnie rękami błądziła po moim ciele, sprawiając tym, że od razu poczułem gorące prądy płynące przez mój organizm. Blondynka nie marnując ani czasu pospiesznie zdjęła ze mnie spodnie z bokserkami rzucając je gdzieś, po czym zaczynając składać pocałunki na moim brzuchu powoli z swoimi wargami schodziła coraz niżej aż po krótkiej chwili wzięła do ust mojego penisa obejmując go jednocześnie rękami. Nie mogąc powstrzymać machinalnie unoszących się kącików ust patrzyłem się na ukochaną, która nie tracąc ani sekundy poruszać głową, a ja wydając z siebie cichy jęk przymknąłem oczy w pełni oddając się rozkoszy, która  każdą chwilą coraz bardziej obezwładniała moje ciało 

- Ann… Zaraz dojdę… - nie minęło dużo czasu jak wyczułem, że jestem na skraju ekstazy, więc zaczynając mówić otworzyłem oczy spoglądając na ukochaną, która przyspieszyła swoje ruchy, przez co po niedługim czasie spuściłem się prosto do jej gardła. Łapczywie łapiąc oddechy ani na moment nie oderwałem wzroku od Anny, która powoli się wyprostowując posłała mi promienno-uwodzicielski uśmiech i nic nie mówiąc koniuszkiem języka oblizała swoje usta, przez co sam posyłając jej uwodzicielski uśmiech uniosłem się obejmując niebieskooką by chwilę później wbić się w jej usta jednocześnie powoli ponownie kładąc się przekręciłem nas tak, że znów byłem na górze

- Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham Anastasio - szepnąłem i nie tracąc czasu znów zacząłem schodzić z pocałunkami na niższe partie jej ciała

- Ja i tak kocham cię bardziej Tariq… - uśmiechając się na słowa ukochanej nie tracąc ani chwili palcami zacząłem zataczać kółka wokół jej łechtaczki jednocześnie zanurzyłem język w jej gorącej z pożądania kobiecości, co natychmiast spowodowało, że usłyszałem jak z ust Silli zaczęły wydobywać się rozkoszne dla moich uszu jęki, które z każdą sekundą tylko nakręcały mnie do dawania coraz większej rozkoszy pani mojego serca 

- Khan… Nawet się nie waż… - kiedy tylko wyczułem, że niebieskooka dochodzi nieco odsunąłem się, na co ona natychmiast przykładając ręce na mojej głowie bardziej ją przycisnęła do siebie, na co cicho się śmiejąc jednak znów się nieco odsunąłem i praktycznie natychmiast ustami łapiąc  łechtaczkę do gorącego wnętrza kobiety włożyłem palce, co sprawiło, że Anna momentalnie wydając z siebie głośny jęk zaczęła coraz bardziej wić się pod wpływem ekstazy, która właśnie obezwładniała jej ciało. Gdy blondynka doszła na sam szczyt rozkoszy nie odrywając ust od idealnego ciała ukochanej zacząłem iść ku górze ciała mojego anioła, który łapczywie łapiąc oddechy posyłał mi promienny uśmiech 

- Chyba nie myślałaś, że będę taki bezduszny i nie pozwolę ci dojść, co?... I mam nadzieję, że masz świadomość, że to jeszcze nie koniec, bo nie wiem jak ty, ale mam ochotę na dokładkę deseru… - nie dodając nic więcej szybko pocałowałem Annę, która jakby rozumiejąc moje słowa owinęła swoje nogi wokół moich bioder, a ręce wokół mojej szyi 

- Szczerze mówiąc to nie wiem kto jest bardziej spragniony panie Khan... - nie mogąc powstrzymać cichego chichotu znów pocałowałem ukochaną, po czym szybkim ruchem wszedłem w nią i błyskawicznie zacząłem się poruszać. Schodząc z pocałunkami na szyję kobiety z sekundy na sekundę przyspieszałem swoje ruchy, a coraz głośniejsze jęki blondynki idealnie łączące się z moimi jękami tylko nakręcały mnie do zwiększenia tempa narastającej w nas rozkoszy, która z każdą sekundą obezwładniała nasze złączone w jedno ciała. Gdy wyczułem, że oboje zbliżamy się do szczytu jeszcze bardziej przyspieszyłem ruchy jednocześnie ręką sięgnąłem do jej łechtaczki zaczynając zataczać wokół niej koła, przez co Anastasia wydając z siebie głośny jęk rozkoszy wygięła się w łuk, a ja po chwili podążyłem za nią na sam szczyt wspólnej rozkoszy.  Łapczywie łapiąc oddech powoli wysunąłem się i kładąc się obok Anny objąłem ją ramieniem, na co ona również łapczywie łapiąc oddech od razu mocno się we mnie wtuliła, przez co od razu pocałowałem ją w głowę.  

- Wiesz co Khan… Naprawdę nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo cię kocham i jak jestem ci wdzięczna, że dałeś mi drugą szansę… Nie wiem czym sobie zasłużyłam na twoją miłość i na to, że znów jesteśmy razem - ciche słowa Anastasii sprawiły, że mimowolnie kąciki moich ust uniosły się

- Ja ciebie też bardzo kocham la mia principessa guerriera i nic tego nie zmieni, bo jesteś najcudowniejszą kobietą jaką znam… A teraz proszę cię nie wracajmy już do tego co było, a cieszmy się tym co mamy, dobrze? - nie dodając nic więcej pocałowałem ukochana w głowę jednocześnie wręcz mechanicznie zaczynając delikatnie błądzić ręką po plecach blondynki dotknąłem rady po postrzale, co sprawiało, że niemalże natychmiast poczułem ukucie w sercu, ale szybko mocniej przyciągając do siebie ukochaną znów złożyłem na jej głowie całus starając się nie wracać myślami do tamtych graficznych chwil 

- Myślisz, że jak poproszę Izzyego by zrobił mi projekt tatuażu i polecił mi studio, które by go wykonało to się zgodzi? Bo widzisz chce jakoś zasłonić tą ranę lub przynajmniej sprawić by ona wyglądała lepiej - powiedziała po chwili Anastasia, a ja spoglądając na nią pokiwałem głową 

- Myślę, że na pewno się zgodzi kochanie... A teraz ty sobie odpoczywaj, a ja pójdę podgrzać kurczaka by go zjeść i nabrać trochę sił przed kolejną porcją deseru - Anastasia słysząc moje słowa cicho się zaśmiała kiwając głową 

- Aż tak bardzo smakował panu deser panie Khan, że już pan myśli o dokładce? - tym razem to ja się zaśmiałem powoli odsuwając się od  ukochanej 

- Pani Dollar mi zawsze będzie mało takiego deseru i będę prosił o dokładki - nie dodając nic więcej pocałowałem niebieskooką, która od razu zaczęła oddawać pocałunek z większą namiętnością. Cholera ja chyba nigdy się nią nie nasycę i ciągle będzie mi jej mało. 

2 komentarze:

Nita pisze...

Rozdział jak zawsze BOOOOOOOOOOOOSKI!!!!!!! Ahh ta miłość Khanów normalnie miałam uśmiech na twarzy przy końcówce cały czas! Oby to ich szczęście już trwało zawsze!
Jejku ale początek mnie przeraził, całe szczęście że Belli się poprawiło ufff... Tak mi ich szkoda bo są razem mają dzieci a tu dalej takie nieszczęścia... Oby Bella wyzdrowiała i oboje wrócili z dzieciaczkami do domu w końcu <3

Dobrze że Pan Dupek został zwolniony, oby tylko nie mścił się...

Haha a ta sytuacja z Chrisem i Jayem przypomniała mi tą sytuację jak kiedyś Chris wybił zęba Jayowi po koncercie przez przypadek haha xD

Czekam na kolejny!!!
Buziaki;*****

Madziusa pisze...

Ala... "Bóg naprawdę źle to wszystko wymyślił i nie rozumiem dlaczego pozwala na takie nieszczęścia."... pragnę Ci przypomnieć, że to Ty jesteś w tym opowiadaniu "Bogiem" i to Ty to wszystko na nich zesłałaś xD Naprawdę jesteś okrutna, ale... jak to ostatnio u siebie napisałam... "Nie możemy ciągle pisać samych cukierkowych wydarzeń, ponieważ to było by mało realne... piszemy z serca, niekiedy z własnego doświadczenia :) Bo takie jest właśnie życie..." także w pełni Cię rozumiem.

Ja też jestem zszokowana, że Anastasia dostała drugą szansę zarówno od Jaya jak i od chłopaków...

Rozdział oczywiście wspaniały :) Jestem pełna podziwu jak Ty potrafisz pisać tak rozbudowanie :) I te seksowe opisy... no robi się gorąco xD

Pozdrawiam i lecę dalej :)