Narracją Anastasii
- Wiesz może i to nie były jakieś wyjątkowo radosne święta, ale jednak chyba tylko dzięki panu Khanu te święta były choć trochę wyjątkowe i żałuję, że już się skończyły... - słysząc słowa Belli spojrzałam się na nią i kiwając głową uśmiechnęłam się na wspomnienie wydarzeń sprzed kilku dni. Minione święta z wiadomych przyczyn nie były radosne i faktycznie na początku chyba każdy czuł tą napiętą atmosferę, ale jednak pan Khan, Jay i Ian robili wszystko by przynajmniej w jakimś małym procencie rozluźnić atmosferę i udało się im to zrobić.
- No rzeczywiście pomimo tej smutnej atmosfery to święta były udane... Jay i jego tata stanęli na wysokości zadania... Najważniejsza, że dzieciaki nie odczuwały za bardzo naszych ponurych nastrojów... - mówiąc patrzyłam się na przyjaciółkę, która pokiwała głową, gdzie jednocześnie mimowolnie uśmiechnęłam się na samo wspomnienie wesołej ekscytacji dzieci gdy w restauracji pojawił się Święty Mikołaj czyli Jay w przebraniu
- Ann... mam pytanie... ja wiem, że przez to co się stało to każdy z nas przeżywa to w różny sposób, ale... czy nie zauważyłaś, że Chris zaczął inaczej się zachowywać? Ostatnio mam wrażenie, że stał się jakiś bardziej tajemniczy i boję się czy ostatnie wydarzenia w połączeniu z moją chorobą to nie za dużo dla niego, że znów się załamie i będzie walczył z depresją... - słysząc cichy głos brunetki spojrzałam się na nią nie wiedząc co mam jej powiedzieć, bo przecież nie mogę powiedzieć jej prawdy, że jej ukochany planuje zaręczyny i ślub jednocześnie
- Cześć dziewczyny... Gotowe na nasz babski dzień? - gdy do pokoju weszła Mer wypuściłam powietrze czując jak kamień spada mi z serca, że nie muszę odpowiadać na pytanie Is, gdzie widząc jak za mulatką wchodzi Elena, Julie, Emily uśmiechnęłam się szerzej
- Cześć dziewczyny. Fajnie, że już jesteście. My jesteśmy w sumie gotowe do wyjścia. Chyba, że któraś chce się może czegoś napić? - powiedziała jako pierwsza Bella, na co dziewczyny siadając na kanapie pokręciły głowami
- Nie. Dzięki, kochana. Jak już jesteście gotowe to powoli zbierajmy się, bo załatwiłam mam wizytę u kosmetyczek by zrobiły swoje magiczne czary na naszych cerach, a także robiły paznokcie u rąk i nóg... A potem będę miała co was małą prośbę, a mianowicie... Ian dał mi jasno do zrozumienia, że chce jak najszybciej ustalić jak najszybszą datę naszego ślubu, przez co tak sobie pomyślałam, że skoro jesteśmy tutaj wszystkie, tzn. Caroline ma do nas później dołączyć to może oprócz szukania kiecek na koncert to poszłybyśmy do salonu sukien ślubnych i doradziłybyście mi coś bo nawet nie wiem jaki fason bym chciała... Swoją drogą to może przy okazji mogłybyśmy nagrać do piosenki Jul kilka scenek i tym samym odtworzyć scenę z Przyjaciół, gdzie dziewczyny pomagając jednej wybrać suknie same dla zabawy przebrały się w suknie ślubne - słysząc ostatnie zdania Eleny od razu spiorunowałam ją wzrokiem domyślając się o co tak naprawdę jej chodzi i nie podobało mi się to, bo to może być dużym krokiem do domyślenia się przez Isabell jaką niespodziankę szykuje jej Chris
- Naprawdę? To wspaniale Lenka... Nie wiem jak dziewczyny, ale z przyjemnością pójdę i ci pomogę wybrać suknie ślubną... A co do zakładania sukien ślubnych to zobaczymy... - rzuciła natychmiast Bella, na co Elena uśmiechnęła się do niej rzucając mi wcześniej spojrzenie, które mi mówiło: "Wiem co robię"
- Ja też ci pomogę, ale przez te cacko raczej nie licz na mnie w sprawie przebieranek... Mogę za to zrobić wam zdjęcia lub nagrać filmiki... - rzuciłam od razu na co Elena spiorunowała mnie wzrokiem
- Spokojnie załatwiłam mam fotoreportera, który będzie wszystko dokładnie relacjonował i pomoże ci z przebraniem - rzuciła przyjaciółka znacząco patrzeć się na mnie, gdzie nie umknęło mi, że Mel również patrząc się na mnie znacząco gestem głowy wskazała na Bellę jakby mówiąc mi tym samym, że robimy to wszystko dla Belli, więc nic nie mówiąc pokiwałam głową mając nadzieje, że dzisiejszy dzień szybko minie
***
- Wiecie co dziewczyny musimy w nowym roku przynajmniej raz w miesiącu robić sobie taki babski dzień i to bez żadnych dyskusji czy narzekań na odległość... - popijając kawę spojrzałam się na mówiącą Elenę i nic nie mówiąc pokiwałam głową zgadzając się z nią bo jednak mimo wszystko możemy dzisiejszy dzień uznać za udany i wart powtórzenia
- Zgadzam się z Eleną, Choć będzie trudno z zrobieniem tego - powiedziała Emma, na co znów kiwnęłam głową
- Oj tam... To tylko kwestia organizacji i dużej asertywności w namówieniu pewnego osobnika by nie rezygnował z kariery i co miesiąc organizował koncerty na których będziecie - słysząc słowa starszej blondynki tak jak pozostałe dziewczyny od razu się zaśmiałam nawet nie chcąc sobie wyobrażać co przyjaciółka zrobiłaby aby przekonać Iana do tego pomysłu
- Dziewczyny muszę nieskromnie przyznać że zdjęcia absolutnie wyszły mi rewelacyjnie... Tu są wasze zdjęcia indywidualne, a tutaj dla każdej jest zdjęcie grupowe - mim któraś zdążyła coś powiedzieć do stolika podszedł Greg, który zaczynając mówić położył na stole plik zdjęć i praktycznie każda z nas od razu się na nie rzuciła
- O Boże... Greg jesteś najlepszy... Te zdjęcia są przepiękne, a my naprawdę wyszłyśmy na nich fenomenalnie... Swoją drogą to dziewczyny właśnie chyba znalazłyście idealne dla siebie przyszłe suknie ślubne... - biorąc do ręki swoje zdjęcie spojrzałam się na nie i nie mogłam powstrzymać lekko unoszących się kącików ust, bo faktycznie zdjęcia wyszły fenomenalnie pomimo widocznego mojego kalectwa. Słysząc ostatnie słowa przyjaciółki nieco spiorunowałam ją wzrokiem domyślając się do czego tak naprawdę pije
- Tylko muszą wyjąć kije z tyłka i zawalczyć o swoich ukochanych - niby cicho rzuciła Bella, ale i tak doskonale słyszałam jej słowa
- Bella/Is - powiedziałam jednocześnie z Jul na co brunetka kręcąc głową przekręciła oczami
- Dziewczyny, ale ona ma rację… Obie macie obok siebie fantastycznych facetów, których kochacie a oni was, ale co z tego jak ich że tak powiem dosadnie olewacie - dodała szybko Elena i tym razem to ja przekręciłam oczami
- Elena proszę cię nic nie rozumiesz… Może i w przypadku Anastasii to faktycznie wszystko jest jasne i ona tylko musi ruszyć mózgiem wreszcie decydując się na rozmowę z Jayem to jednak w moim przypadku to wszystko jest skomplikowane… - powiedziała po krótkiej chwili Julie na co spojrzałam się nią i piorunujące spojrzeniem pokręciłam głową
- Naprawdę Jul? Skomplikowane? Ty sama sobie to sobie komplikujesz przez swój strach przed kolejnym zawodem i złamanym sercem wmawiając sobie oraz innym, że tu chodzi o twoich przyjaciół z zespołu… No nie rób takich min, bo doskonale wiesz, że mam rację… Naprawdę powinnaś szczerze porozmawiać z Caycem i to jak najszybciej póki nie jest za późno - przerwała natychmiast Lena znacząco patrząc się na młodszą blondynkę, która tylko pokręciła głową
- Elena ma rację. Skoro Jay tu zostaje to Cayce tez mógłby tu zostać i moglibyście spróbować być ze sobą… - powiedziałam spoglądając na przyjaciółkę, która ciężko westchnęła
- A ty kochana to lepiej się nie odzywaj, bo sama nie jesteś lepsza niestety… Ja rozumiem, że wyrzuty sumienia ciebie gryzą, ale przecież kochasz Jaya, a on ciebie i po tym co zrobiłaś to powinnaś jeszcze raz wyznać mu swoje uczucia i prosić by w ramach wdzięczności za uratowanie życia dał ci drugą szansę - niemalże natychmiast blondynka przerwała mi, a ja słysząc jej słowa spiorunowałam ją wzrokiem
- A kto powiedział, że ja nadal kocham Jaya? To co było między nami było zwykłym zauroczeniem, które już się skończyło... A to, że uratowałam mu życie nic kompletnie nie znaczy, bo to samo zrobiłabym dla każdego mojego przyjaciela i tyle... A teraz proszę zmieńmy temat zanim miła atmosfera zupełnie minie - nie dodając nic więcej spuszczając wzrok by dziewczyny nie zorientowały się, że moje pierwsze zdania były kłamstwem sięgnęłam po kawę popijając łyk
- Wiesz co? Takie bzdury to możesz sobie mówić Elsie i Kevinowi... My wiemy jaka jest prawda i może czas byś wreszcie głośno ją powiedziała a nie dusiła ją w sobie... Kochasz Jaya, ale przez strach i wyrzuty sumienia nie pozwalasz sobie i jemu na szczęście... - odezwała się Bella, a ja pokręciłam głową piorunując ją wzrokiem
- Jakie znów szczęście? Nawet nie wiesz o czym ty mówisz Is - przyjaciółka słysząc moje słowa pokręciła głowa przekręcając oczami
- To może nas oświeć kochana byśmy mogły to rozumieć, bo to, że nie kochasz Jaya nie wierzymy... - dodała swoje trzy grosze Emma, na co poczułam jak do moich oczu napływają łzy
- Naprawdę chcecie prawdę? Proszę bardzo... Macie rację... Kocham Jaya i to tak bardzo. że aż mnie boli, ale pomimo tego, że gdybym mogła to na kolanach błagałabym jego o szansę to nie będę z nim... Dlaczego?... Po pierwsze za mocno go zraniłam przez co on nadal w głębi serca słusznie mnie nienawidzi... Po drugie nawet jeśli zadecydowałabym się walczyć o jego miłość to niestety jest już za późno bo Jay ponownie zaczął spotykać się ze swoją dawną dziewczyną... A po trzecie... jestem zwykłą kaleką i choćby nie wiem jak bardzo bym chciała z nim być to nie mogę pozwolić by on związał się z kulą u nogi... - mówiąc z trudem powstrzymywałam napływające do oczu łzy, jednocześnie jednak czułam coraz mocniejszy ból w klatce piersiowej
- Kaleką? Kulą w nogi? Boże Ann ja gorszych bzdur nie słyszałam już dawno... Ja wiem, że po tym co się stało możesz tak właśnie się czuć, ale zapewniam cię, że nikt z nas, nikt z twoich przyjaciół i rodziny tak o tobie nie myśli... Jay z pewnością też i naprawdę powinnaś z nim pogadać mówiąc mu wprost o swoich wszelkich uczuciach... - niemalże natychmiast przerwała mi Emma na co spoglądając na nią pokręciłam głową
- Nie... Jay po prostu zasługuje na kogoś lepszego i nie jest ważne to co ja czuję, bo najważniejsze jest to by on był szczęśliwy... A teraz skończmy ten temat... Aha... Jeśli ktoś z was porozmawia na ten temat z Jayem to ja do nikogo z was nie odezwę się do końca życia co jak wiecie jestem w wstanie zrobić... - nie dodając nie więcej zerknęłam na przyjaciół, którzy pokręcili głowami
- Obie jesteście bez mózgowymi idiotkami... Ja oddałabym wiele za choćby jeszcze jeden dzień z Franzem... a wy tak po prostu przez nic nie znaczące obawy pozbawiacie się miłości... Nie możecie do cholery zmarnować tego co do siebie czujecie... Naprawdę dziewczyny zastanówcie się, bo łatwo jest odrzucić lub stracić to uczucie, ale trudniej jest je zyskać i pielęgnować, a także nie warto marnować tak cennego czasu gdy chodzi o miłość... Proszę was... Przemyślcie to sobie póki nie jest za późno... - nie powiem słysząc rozpacz w głosie Caroline i widząc w jej oczach łzy poczułam jak nie tylko słona ciecz wdziera się do moich oczu, ale i palaco-bolesny uścisk w klatce piersiowej. Zdaje sobie sprawę, że Caro ma rację, że miłość to naprawdę niezwykłe uczucie o wielkiej mocy, ale właśnie to sprawia, że nie mogę być z Jayem, bo on zasługuje na wszystko co najlepsze, a ja tym niestety nie jestem, choć ta myśl strasznie boli i muszę trzymać się nadziei, że widok szczęśliwego Jaya nawet przy boku innej kobiety będzie w jakimś stopniu łagodził ten ból. Ocierając mokre od łez policzki wzięłam głęboki oddech i spoglądając na przyjaciółkę niepewnie kiwnęłam głową, choć wątpię czy zmienię zdanie na ten temat. Tak po prostu będzie najlepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz