sobota, 29 lipca 2023

Rozdział 73

 Narracja Anastasii

- Niby na dobre zadomowiłem się w Nowym Jorku, ale jednak strasznie tęskniłam za Berlinem… - słysząc słowa Belli mimowolnie tak jak Chris cicho się zaśmiałam 

- Dlaczego śmiem twierdzić, że za twoim stwierdzeniem stoi to, że dałyśmy namówić się Ianowi na zamieszkanie w hotelu i korzystanie na jego koszt z SPA? - Bella od razu posłała mi mrożące spojrzenie ale jednak na ustach miała lekki uśmiech 

- No nie mów, że to nie jest okazja życia, co? Co może być lepszego od spędzenia bardzo produktowego dnia z przyjaciółmi podczas gdy rodzice mają wolne chaty i nie zawracają nam głowy pracą... - znów nie mogłam powstrzymać cichego śmiechu jednocześnie nie mogłam napatrzeć się na uśmiech przyjaciółki. Zdecydowanie pobyt w Niemczech jej służy

- Kochanie ależ oczywiście, że to jest okazja życia więc korzystaj ile możesz tylko z umiarem - widząc jak Chris obejmuje w pasie brunetkę i całuje ją nie mogła powstrzymać unoszących się kącików ust

- Dobra a tak zmieniając temat to gotowa na spotkanie z naszą kochaną słodką trójką i pozostałymi? - powiedziała po chwili Bella, a ja spoglądając na nią wzruszyłam ramionami, choć faktycznie nieco obawiam się mojego pierwszego spotkania z przyjaciółmi bo mojej akcji 

- Będzie jak będzie kochana. Bardziej się martwię tym by wszystko się udało po naszej myśli - rzuciłam nie patrząc się na przyjaciół, gdzie w między czasie wcisnęłam przycisk przywołujący windę 

- Nie no Ann tylko nie mów, że pesymizm Richiego ci się udzielił... Będzie dobrze, rozumiesz? - starając się nie wywrócić oczami na słowa Chrisa skinęłam  głową, po czym weszliśmy do windy jadąc na sam dół. Nie powiem z każdą sekundę jak miałam wrażenie moje serce zaczęło bić coraz mocniej. W momencie gdy po krótkiej chwili weszliśmy do hotelowej restauracji szybko wzięłam głęboki oddech, gdzie wzrokiem poszukałam przyjaciół i dostrzegając ich lekko uśmiechnęłam się

- Cześć wam - można by powiedzieć, że niemalże jednocześnie powiedziałam z Bellą i Chrisem patrząc się na Matteo i Iana gdzie ten pierwszy widząc mnie od razu podszedł do mnie mocno przytulając, przez co wtuliłam się w niego

- Non so se sono più felice di rivederti o se voglio picchiarti di più per quello che hai fatto (Nie wiem czy bardziej jestem szczęśliwy, że znów cię widzę czy bardziej chce cię zbić za to co zrobiłaś) - szepnął Matti, a ja odsuwając się od niego posłałam mu blady uśmiech 

- Wiem, że nawaliłam i jedynie co mogę powiedzieć to przepraszam i, że więcej nie będę tak znikała - powiedziałam na co Włoch i Ian pokręcili głowami

- Oj kochana nieźle namieszałaś, ale może lepiej już nie poruszajmy tego tematu skoro chłopaki dali szansę Annie... No właśnie powiedźcie lepiej gdzie zostawiliście resztę? - słysząc słowa Iana mimowolnie lekko uśmiechnęłam się 

- O jak widzisz tam już tu są, więc chodźmy brać śniadanie - jak na zawołanie do restauracji weszli pozostali chłopaki, przez co kiwając głową nie tracąc czasu tak jak inni podeszłam do stołu szwedzkiego zaczynając brać na wzięty talerz jedzenie. W pewnym momencie odruchowo zerkając w stronę Jaya poczułam mocne ukucie w sercu, ale ignorując to spuściłam wzrok

- Jak widzę nie wszystko dobrze się ułożyło czy mylę się w stwierdzeniu, że między tobą a Jayem wieje wręcz arktycznym chłodem? - słysząc cichu szept Mattiego spojrzałam się na niego ciężko wzdychając 

- Sama jestem sobie winna Matti i nie chce o tym rozmawiać... - tym razem to brunet westchnął kręcąc głową, a ja nic więcej nie mówiąc wzięłam talerz i kubek z kawą idąc do stolika do którego zaraz usiedli pozostali

- Powiedz Bella jak się czujesz? Potrzebujesz czegoś? - spytała się po dłuższej chwili Elena, na co odruchowo spojrzałam się na blondynkę, która lekko uśmiechając się pokręciła głową

- O dziwo czuję się nawet dobrze pomimo całej sytuacji. Na szczęście nie mam mdłości, choć mam coraz większą ochotę na słodkie i słone rzeczy... A co do tego czy czegoś potrzebuję to na razie nic, ale dzięki i będę pamiętała o tym - rzuciła Bella uśmiechając się do przyjaciółki

- No i bardzo dobrze. Mamy nadzieję, że tak już po zostanie do końca, a mały lub mała Watrin będzie zdrowo rosła, rósł - słysząc słowa lana spojrzałam się na brunetkę, która uśmiechnęła się do przyjaciela

***

- No nie wierzę w to co widzę... Chodź tu kochana i opowiadaj gdzie chadzałaś beze mnie czy bez żadnego słowa, co? - Daniel widząc mnie od razu zrobił teatralną zdziwioną minę, po czym mówiąc podszedł do mnie przytulając do siebie 

- No wiesz musiałam sobie wszystko przemyśleć i poukładać... - rzuciłam jedynie patrząc się na niego i na podchodzącego do nas Franza, który od razu przytulił mnie 

- Szkoda, że przy tym złamałaś serce Jayowi... Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale plotkuje się na ten temat, że albo wasz związek był na pokaz albo, że któreś z was zdradziło... - patrząc się na mówiącego Franza ciężko westchnąłem kręcąc głową

- Domyślam się, że jesteśmy obiektem plotek i tym bardziej strasznie żałuję, że to z mojej głupoty to wszystko się stało i uwierz mi, że prawda jest zupełnie inna a także zacznie gorsza od zdrady - rzuciłam na co oboje przyjaciele pokręcili głowami

- Kochana co tu dużo mówić narobiłaś niezłego bigosu... Zwłaszcza, że Jay to naprawdę porządny i fajny facet... Powiedz lepiej kochana jak zamierzasz odzyskać jego serce i jak możemy ci pomóc - powiedział Daniel, a ja spojrzałam się na niego nie wiedząc co powiedzieć 

- Kochana tylko nie mów, że nic nie planujesz i chcesz tak to zostawić? - słysząc słowa młodszego bruneta ciężko westchnęłam kiwając głową

- Może to nie zabrzmi dobrze ani śmiesznie ale prawda jest taka, że po prostu tak jest lepiej... On zasługuje na to by zaznać prawdziwego szczęścia przy boku kobiety, która pokocha go całym sercem i nie zrani ani nie zdradzi... - szepnęłam patrząc się na przyjaciół, którzy pokręcili głowami 

- Czy ty siebie słyszysz kobieto? Jakie lepiej? Jakie szczęście przy jakieś innej? Anna przecież ty go kochasz i powinnaś zawalczyć o niego bo on też kocha ciebie tylko teraz zasłania się męską i zranioną dumą, przez którą  nie potrafi przyznać się do tego ani zrobić jakiegokolwiek kroku w twoją stronę - rzucił szybko Daniel, na co nieco spiorunowałam go wzrokiem 

- Ann nie patrz się tak na niego, bo niestety ma rację... Niby jesteśmy tu od jakieś chwili lecz jednak nie da się nie zauważyć jak dyskretnie zerkasz na Jaya a on na ciebie... Zrobisz jak będziesz uważała, aczkolwiek naprawdę się zastanów, bo taka prawdziwa miłość zdarza się przeważnie tylko raz w życiu... Wiesz jeśli chcesz to mogę delikatnie wybadać grunt... - słysząc ostatnie słowa bruneta od razu piorunując go wzrokiem pokręciłam głową

- Nie Franz dzięki wielkie, ale proszę was naprawdę to zostawcie, dobrze? Uwierzcie mi, że tak jest po prostu lepiej... A teraz przepraszam ale muszę coś ustalić z Ianem... - nie czekając na reakcję przyjaciół natychmiast odeszłam idąc jak najdalej od nich. Stając przy swoim obecnym stanowisku od razu wzięłam głęboki oddech przymykając oczy. Cholera wiem, że może chłopaki mają rację, że powinnam zawalczyć o Jaya, o jego wybaczenie, ale jednak świadomość tego jak bardzo go zraniłam i, że przez to zasługuje na kogoś lepszego jest jednak silniejsza od uczucia jakim go dążę. Powoli otwierając oczy odruchowo spojrzałam się na bok zatrzymując wzrok na Jayu, który rozmawiał z Ianem 

- Nadal uważasz, że nie powinnaś nawet spróbować zawalczyć o niego? Ana naprawdę się zastanów czy chcesz ignorować swoje uczucia i posłuchać zdradzieckiego rozumu... Kochasz go przecież, a on na pewno kocha ciebie i nie powinnaś od tak się poddawać... Domyślam się, że to wcale nie jest takie proste, lecz czy nie warto powalczyć o tą prawdziwą miłość?... - słysząc słowa Isabell spojrzałam się na nią z trudem powstrzymując się pod koniec przed przewróceniem oczami 

- Bella naprawdę nie chce o tym rozmawiać... Jest jak jest i tyle... Zresztą czy dobrze pamiętam, że ostatnio sama słuchałaś rozumu a nie serca?... Is naprawdę doceniam to, że martwicie się i chcecie dobrze, ale lepiej skupmy się na pracy, bo mamy do zdobienia dwa koncerty, dobrze? - Bella przekręcając oczami pokręciła głową

- Nie porównuj naszych sytuacji kochana, bo wiesz jaka jest prawda... Właśnie świadomość tego, że być może zostało mi niewiele czasu sprawia, że chce czerpać z każdej chwili jak najwięcej pomimo tego, że nadal jednak jakaś cząstka mnie uważa, że nie powinnam być z Chrisem i dawać mu, nam złudnej nadziei... No i po prostu chce byś była szczeliwa przy boku wspaniałego mężczyzny, którego kochasz... - blado uśmiechając się do przyjaciółki przytuliłam ją mocno do siebie

- Wiem kochana i to cholernie miło, że wszyscy chcą dla mnie dobrze, ale prawda jest taka, że pije piwo, które sama nawarzyłam, a on dodatkowo naprawę zasługuje na lepszą osobę niż ja... - przyjaciółka gdy usłyszała moje słowa blado się uśmiechając pokręciła głową

- Wiesz co kochana właśnie takie nastawienie sprawia, że tym bardziej na niego zasługujesz, bo pomimo tego, że go kochasz nie chcesz walczyć o niego woląc by był z kimś innym... To dobrze o tobie świadczy, ale naprawdę się zastanów czy aby na pewno tego chcesz, czy chcesz siebie i jego unieszczęśliwić kochana... - nic nie mówiąc po prostu mocno przytuliłam się do przyjaciółki z trudem powstrzymując napływające do oczu łzy dziękując w duchu za takich wspaniałych przyjaciół. Nie powiem zdaje sobie sprawę z tego, że może mieć rację i idąc za głosem serca powinnam zawalczyć o Jaya. Kurde dlaczego to musi być takie skomplikowane i pogmatwane? 

- Oj obawiam się kochana, że zanim któreś z nich pójdzie po rozum do głowy miną dosłownie wieki świetlne, więc nawet nie próbuje interweniować, bo jedno uparte od drugiego, bo jednego gryzą wyrzuty sumienia, a drugie gruzie zraniona duma... - bo stąd ni zowąd pojawiła się obok nas Elena, a ja spoglądając na nią przekręciłam oczami 

- Dziewczyny błagam skończmy temat mojego życia prywatnego a porozmawiajmy o czymś innym - Elena słysząc moje słowa pokręciła głową a Bella ciężko westchnęła 

- To w takim razie co powiecie na babski wieczór w spa? Weźmiemy ze sobą Julie, Mel, Emmę i Caroline, a dzieciaki sprzedamy facetą by się wykazali - zaproponowała po chwili starsza blondynka, a ja uśmiechnęłam się kiwając głową 

- Nie wiem jak pozostałe dziewczyny, ale ja jestem za - odpowiedziałam natychmiast patrząc się na obie przyjaciółki, które uśmiechając się pokiwały głowami 

- To skoro mamy już plany na wieczór to teraz chodźmy do roboty, bo idący właśnie do nas Ian zaraz zacznie krzyczeć na nas - nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust spojrzałam się przyjaciela, który lekko się uśmiechając pokręcił głową 

- Może i krzyczał nie będę, ale przypomnę, że tu się pracuję a czas na pogaduszki będziecie miały jak słyszę wieczorem - rzucił Ian na co skinęłam głową 

- Jasne, jasne kotku, przypomnę ci to w odpowiednim momencie... A teraz porywam na chwilę Belle by pogadać o swoim występie - Elena nie dodając nic więcej wzięła pod rękę Is, po czym odeszły na bok

- Jeśli jeszcze ty zamierzasz powiedzieć coś na temat mojej relacji z Jayem to lepiej ugryźć się w język, bo dostałam już wiele jakże złotych rad - Ian słysząc moje słowa cicho westchnął kręcąc głową

- W takim razie po prostu zadam ważne pytanie na które sama sobie odpowiedz, a mianowicie gdzie się podziała ta silna i uparta kobieta, która zawsze walczyła gdy czegoś naprawdę chciała, co?... Naprawdę się zastanów kochana, bo może i nie jest wam pisane być razem i może będzie wam za trudno ponownie zaufać sobie dając drugą szansę ale czy ty sobie wybaczysz to, że nawet nie spróbowałaś zawalczyć o Jaya i o jego wybaczenie, danie drugiej szansy?... - przyjaciel nie dodając nic więcej i nie czekając na moją reakcje odszedł kierując się do sceny głównej, a ja biorąc głębokich oddech pokręciłam głową starając się nie analizować jego słów, choć wiedziałam, że może mieć trochę racji, że dawna ja walczyłaby o niego do końca, ale jednak obecna ja niesiona wyrzutami sumienia woli zagłuszyć swoje uczucia odsuwając się od niego, co może spowodować to, że w przyszłości będę tego gorzko żałować. Ponownie kręcąc głową by tym razem porządnie wyrzucić z głowy wszelkie myśli o Jayu wzięłam głęboki oddech, po czym podeszłam bliżej sceny na której zaczynała śpiewać Julie. Widząc jak po krótkiej chwili do niej na scenę dołącza Cayce lekko uśmiechnęłam się dostrzegając jak on uśmiechnięty patrzy się na blondynkę

- Wiesz Ian miałeś naprawdę doskonały pomysł z tym by zaśpiewać w duetach... Sam zobacz na tą dwójkę... Jak widać romans trwa i ciekawe co z tego wyjdzie... - powiedział Franz, a ja spojrzałam się na niego pytającym wzrokiem 

- Romans? No może i widzimy jak iskrzy pomiędzy nimi ale... - rzuciła jako pierwsza również zdziwiona Bella na co brunet pokręcił głową

- Ale jednak zostali przeze mnie przyłapani na miłosnych schadzkach... Swoją drogą to czy to nie dziwne, że mam takie szczęście, że po raz kolejny przyłapuje któregoś z waszych chłopaków na miłosnych schadzkach? - przerwał natychmiast starszy brunet, a ja zdziwiona spojrzałam się na niego 

- Czekaj, że co?... Julie i Cayce?... A to dwie małpy jedne, że nawet słowem nie pisnęli o tym... Aczkolwiek dobrze skubani się kryli... - rzekła również szokowana Bella, na co wszyscy zaśmialiśmy się. 

- Oj wiecie co tak po prawdzie trochę przesadzacie. Trzeba się cieszyć, że nasza kochana Jul wreszcie trafiła na fajnego, porządnego faceta, który odwzajemnia jej uczucia... Sami zobaczcie, że gołym okiem widać jak są w sobie zakochani - Ian dodał swoje trzy grosze, a ja pokiwałam głową nie mogąc oderwać wzroku od sceny nieco zmarszczyłam brwi widząc jak Cayce zgodnie ze słowami piosenki szepcze coś do ucha blondynki, która dosłownie zamarła z wyraźnym szokiem na twarzy, ale po chwili znów zaczęła śpiewać. 

- Ok kochani to może teraz zamiast obgadywać naszych słodkich kochanków i to bierzmy się do pracy, bo mamy jej trochę - rzuciłam szybko nie dając przyjaciołom szansy na skomentowanie zaistniałej sytuacji o ile też ją dostrzegli

- Nie ma co kwiatuszku umiesz sprowadzić człowieka na ziemię... A tak kończąc ten wątek to powiem ci tyle powinnaś brać z nich przykład i zająć się Jayem a nie pracą - rzucił szybko Daniel na co przekręciłam oczami i wręcz przypadkowo zatrzymując wzrok na Jayu, który akurat rozmawiał z Richiem i Izzym. Czując ukucie w klatce piersiowej pokręciłam głową chcąc z niej wyrzucić wszelkie myśli. Boże dlaczego musiałam być taką idiotką i zranić go. Kocham go, ale nie wiem czy to wystarczyłoby do nawet próby odzyskania go

***

- Ok właśnie tego takiego relaksu było mi potrzeb.... Przed wyjazdem musimy jeszcze raz z dziewczynami udać się do SPA... Swoją drogą zauważyłaś, że Julie była jakaś nieobecna? - patrząc się na Bellę na początku uśmiechając się do niej pokiwałam głową, a potem wzruszyłam ramionami 

- Co do kolejnej wizyty w SPA to jestem jak najbardziej za, bo faktycznie było fajnie i każdej przydała się ta chwila relaksu... A jeśli chodzi o Jul to może faktycznie była trochę nieobecna, ale wiesz może jest zmęczona po odbytej trasie koncertowej... - rzuciłam szybko nawet nie próbując zastanawiać się nad przyczyną cichego zachowania przyjaciółki, choć coś mi mówiło, że za jej zachowaniem stoi dzisiejsza sytuacja z Caycem na scenie

- Być może, ale może... O matko Cayce... - widząc pod drzwiami mego pokoju siedział Cay od razu razem z Is podbiegłyśmy do niego, gdzie od razu lekko nim potrząsnęłam, na co on wzdrygnął się ledwo otwierając oczy

- Matko boska Cayce gdzieś ty się tak doprawił co? Chłopie nie ma co będziesz miał ciężką pobudkę... - zaczęła mówić Bella, a ja pokręciłam głową nie mogąc uwierzyć, że brunet upił się w trzy trupy

- Onaa mnniee nie koha... Rozumecie?... Tooo bylaa zabaawaa - słysząc nieco niewyraźny bełkot bruneta spojrzałam się na również szokowaną Bellę, która spojrzała się a to na niego na potem na mnie 

- Julie powiedziała ci, że nic do ciebie nie czuję i to był nic nie znaczący romans? - spytała się od razu Is, a ja pokręciłam głową nie wiedząc czy w obecnej sytuacji zadawanie pytań ma sensu

- Taakk... - odpowiedział Cayce spuszczając głowę, na co czując ukucie w sercu pokręciłam głową 

- Bella to nie ma sensu... Leć po Richiego bo on na pewno będzie wiedział jak mu pomóc z kacem i w ogóle - Bella słysząc moje słowa pokiwała głową idąc do pokoju Camerona i Grega, a ja ciężko westchnąłem nie mogąc uwierzyć w to co usłyszałam od pijanego przyjaciela 

- No nie wierzę... To żeś stary ładnie się urządził... Dobra Greg zabieramy go do nas i zaraz się nim zajmę... - gdy pojawił się Richie natychmiast odsunęłam się, a chłopaki od razu wzięli bruneta podnieśli go zaprowadzając do siebie 

- Coś mi tu śmierdzi... Julie nigdy by się tak nie zachowała... To kompletnie nie w jej stylu... - powiedziałam patrząc się na przyjaciółkę, która pokiwała głową

- Zgadzam się. Jutro będziemy musiały z nią porozmawiać i to poważnie, bo za nic w świecie nie uwierzę, że Jul jedynie zabawiła się naszym Cayce... Dobra idziemy spać. Do jutra kochana - powiedziała Isabell, na co kiwając głową przytuliłam się do niej doskonale wiedząc, że jutro będzie ciężki dzień

Brak komentarzy: