piątek, 7 lipca 2023

Rozdział 72

 Narracja Jaya

- O cześć Jay... Nie spodziewałem się, że też będziesz tak wcześnie w pracy - słysząc znajomy głos spojrzałem się na wejście i w drzwiach Chrisa mimowolnie się uśmiechałem kiwając głową

- Cześć. Przyszedłem wcześnie bo chciałem dokończyć muzykę do piosenki. Jak chcesz kawy to częstuj się - mówiąc ostatnie słowa gestem ręki wskazałem na stojący na stole termos z kawą oraz kubki. Blondas kiwając głową wszedł do środka siadając obok mnie 

- Tak po wprawdzie to skoro jeszcze jesteśmy sami to liczę na twoją pomoc, bo widzisz... Napisałem pewną piosenkę i zacząłem układać do niej muzykę, ale coś mi w niej nie pasuje czy czegoś brakuje... - uśmiechając się do przyjaciela pokiwałem głową

- Jasne. Pokaż mi ten tekst i zagraj mi muzykę - powiedziałem natychmiast na co niebieskooki podał mi tekst, po czym wstał biorąc do ręki gitarę. Czytając pierwszą zwrotkę tekstu poczułem jak kąciki moich ust unoszą się 

- Wiem, że może ześwirowałem, ale tak jakoś mnie naszło - słysząc słowa Heinego cicho się zaśmiałem 

- Ja nic nie mówię tylko uśmiecham się, bo to świetny tekst i bardzo miłe... Jestem przekonany, że twojemu dziecku na pewno się spodoba i jak się dowie, że tą piosenkę napisałeś specjalnie dla niego to będzie dumne... No to tatuśku śpiewaj - blondyn cicho się śmiejąc pokręcił głową, a następnie zaczął grać i śpiewać, a ja nie przestawając się uśmiechać uważnie go słuchałem

- No może ci nie pasować to, że kończysz wolnym tempem Każdą zwrotką a refreny nagle zaczynasz szybkim tempem... Może spróbuj tak... - nie dodając nic więcej zacząłem grać na keyboardzie, gdzie kątem zobaczyłem jak blondyn uśmiechając się poprawiał nuty na kartce 

- Wow Jay. To jest to czego potrzebowałam. Dzięki - słysząc słowa przyjaciela uśmiechnąłem się kiwając głową

- Nie ma za co stary. Cała przyjemność po mojej stronie... A tak w ogóle to powiedz mi jak tak naprawdę czuje się Bella i czy potrzebujecie czegoś? - powiedziałem patrząc się na blondyna, który pokręcił głową

- Odpukać jak na razie Bella czuje się dobrze, choć wcieka się, że rzekomo jestem nadopiekuńczy, ale jakoś nie potrafię inaczej... Po prostu chyba strach, że w każdej chwili może się jej pogorszyć jest raczej większy niż zdrowy rozsądek... No a tak to to jak na razie nie potrzebujemy niczego, lecz jakby to się zmieniło to dam ci znać, ok? - kiwają głową patrzyłem się na mówiącego przyjaciela żałując, że nie mogę sprawić by choroba Belli zniknęła magicznie, bo jednak po części wiem co teraz czują i przeżywają

- Jasne stary. Pamiętajcie, że zawsze możecie na mnie liczyć, zwłaszcza jak będziesz chciał się wygadać lub rozładować na siłowni napięcie, bo co jak co, ale w jakimś tam stopniu wiem co przeżywacie i zdaje sobie sprawę z tego, że cholernie trudno jest opanować strach by być pełnym oparciem dla walczącej z rakiem osoby -  rzuciłem szybko, na co niebieskooki uśmiechnął się kiwając głową, przez co spojrzałem się na kartkę starając się nie wróci do wspomnieć sprzed kilku lat gdy to mój tata walczył z rakiem

- A powiedz mi jak jest pomiędzy tobą a Anastasią? Radzisz sobie w ogóle z tym, że wróciła i znów z mami pracuje? - słysząc po chwili pytania Chrisa zerknąłem na niego sam nie wiedząc co powiedzieć. Nie powiem widząc znów Anastasię czuję się nieco dziwnie zważając na to jak się rozstaliśmy i na to, że niestety jakaś cząstka mego serca nadal kocha ją. Ta, wiem, że to mocno popieprzone, ale taka jest prawda i za cholerę nie wiem co z tym zrobić

- Wiesz staramy się nie wpadać na siebie przypadkiem i jakoś tolerować gdy jesteśmy wszyscy razem... Może i to jest aż za bardzo dorosłe, ale jednak nie wiem czy po tym wszystkim potrafię inaczej podejść do tego wszystkiego - szepnąłem jedynie a przyjaciel smutno pokiwał głową

- No nie zazdroszczę ci stary sytuacji i rozumiem twoje podejście, ale jak się domyślam nadal ją kochasz i nie wiem czy ignorowanie swoich uczuć wyjdzie ci na dobre... - powiedział Chris, a ja ciężko westchnąłem kręcąc przy tym głową

- Szczerze? Chyba już sam nie wiem co do niej czuję, ale wiem, że w tym momencie nie widzę możliwość byśmy choć spróbowali na nowo... Tak czy siak nawet nie wiem czy chce o tym gadać... - nie dodając nic więcej spuściłem wzrok czując bolesny uścisk w klatce piersiowej. Kurde dlaczego znów muszę czuć ten cholerny ból.

- Jasne, rozumiem Jay i pamiętaj, że jakbyś chciał pogadać to wal śmiało... - spoglądając na przyjaciela uśmiechnąłem się do niego kiwając głową ciesząc się, że mogę liczyć na przyjaciół

- Cześć wam... Bella może też już jest? Bo jak ma być w gabinecie to, że tak powiem pocałowałem klamkę - gdy do pomieszczenia wszedł Richie od razu na niego spojrzałem uśmiechając się do niego

- Cześć Richie. Dziewczyn dziś nie będzie. Postanowiły zrobić sobie małe zakupowe wagary by jak to Bella powiedziała odświeżyć szafę na zimę i na wyjazd, a także kupić prezenty świąteczne - rzucił Chris przekręcając oczami, a ja mimowolnie cicho zaśmiałem się

- Ty się nie śmiej Khan tylko ciesz się, że nie jesteś już z Anną i twoje konto nie uszczupli się dziś, bo znając nasze dziewczyny to nawet nie chce myśleć ile dziś kupią - ni stąd ni zowąd w pomieszczeniu zjawił się Izzy, na co pokręciłem głowa, a Richie spiorunował go wzrokiem, co młodszy brunet skwitował wzruszeniem ramion

- Izzy nie narzekaj dobrze? A ty Richie jeśli ta sprawia do Is jest pilna to zadzwoń do niej - powiedział od razu Chris a ja wzrokiem wróciłem do pisanego tekstu piosenki

- To może w ramach nie narzekania pójdziemy po pracy do baru Jaya? Nasz kochany, cudowny i utalentowany szef klubu chyba postawi przyjaciołom co? - słysząc słowa Lizzyego spojrzałem się na niego nieco przymrużając oczy 

- No słódź mi tak miły a jeszcze postawie ci gratis w postaci dodatkowej pracy - Lizz słysząc moje słowa pokazał mi język, a pozostali się zaśmiali

- No bardzo śmieszne Khan... Sam przyznaj, że miałbyś ochotę się napić i przy okazji opić młodego Watrina - rzucił brunet, a ja nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust pokręciłem głową 

- Dobra już dobra nie wymyślaj kolejnych wymówek, dobrze?... Na razie bierzmy się do pracy a o przyjemnościach pogadamy później - powiedziałem patrząc się na przyjaciół, którzy pokiwali głowami

***

- No dobra Jay powiedz mi ale tak szczerze czy naprawdę między tobą a Anną wszystko skończone i nie ma szans byście znów ze sobą byli? - słysząc słowa Richiego spojrzałem się na niego i wzruszając ramionami wziąłem łyk piwa

- Szczerze? Sam już nie wiem... Z jednej strony jest to, że nadal coś do niej czuje i nie mogę o niej zapomnieć, ale z drugiej strony po tym wszystkim chyba nie ufam już jej tak jak wcześniej i nie wiem czy kiedykolwiek znów dam radę, a także nie wiem czy będę umiał z nią być bez strachu czy to co jest pomiędzy nami jest prawdziwe... Ta. To jest tak skomplikowane, że nawet nie chce o tym myśleć... - rzuciłem po krótkiej chwili patrząc się na przyjaciela, który smutno pokiwał głową   

- Stary rozumiem cię i domyślam się, że sytuacja nie jest łatwa dla ciebie i dla niej, ale tak po prawdzie nie no nie dziwię ci się, że masz swoje obawy a także boisz się jej na nowo zaufać, ale nie wiem czy mimo wszystko powinno się przez to ignorować swoje uczucia Jay... Połączyło was to nie złykła uczucie i kto jak to, ale ja doskonale wiem, że wręcz niemożliwe jest walczenie z nim... Naprawdę to przemyśl póki jeszcze masz możliwość działań i nie jest za późno na podjęcie jakiejkolwiek decyzji - powiedział Cameron, a ja ciężko westchnąłem kiwając głową jednocześnie znów sięgnąłem po piwo biorąc jego łyk. Ta. Łatwo jest powiedzieć niż zrobić. To jest tak skomplikowane, że nie wiem czy chce to w ogóle odkręcić

- Powiedz lepiej jak z świętami czy wracacie z Gregiem do Stanów jak Cayce czy może zostajecie w Berlinie i np. korzystacie z mego zaproszenia na święta? - zmieniając temat spojrzałem się na przyjaciela, który lekko uśmiechając się wzruszył ramionami

- Szczerze mówiąc to jeszcze nie rozmawiałem z Gregiem na ten temat i nie wiem jak będzie choć tak po prawdzie to po raz pierwszy w życiu jakoś nie chce mi się jechać do Chicago na święta... Aczkolwiek dzięki za zaproszenie stary... - blado uśmiechając się do blondyna pokiwałem głową rozumiejąc jego postawę

- A o czym tak intensywnie rozmawiacie? - powiedział siadając obok Richiego Greg patrząc się a to na mnie a to na swojego ukochanego

- O Świętach/O Anastasii - powiedziałem jednocześnie z niebieskookim i równocześnie zaśmialiśmy się 

- No to faktycznie ciekawe tematy zwłaszcza, że dostaliśmy od niej i Marka wstępne zaproszenie na święta tak jak od moich rodziców - rzucił brunet na co blondas szerzej uśmiechnął się 

- No proszę Greg... Mamy już tyle zaproszeń na święta, że chyba będziemy musieli się podzielić by wszędzie być - zaśmiał się Cameron, a ja razem z nim i fotografem 

- Dobra to ja was na chwilę zostawię z dyskusją jak się podzielicie... Postaram się wrócić jak najszybciej, ale jakby co to będę w swoim gabinecie - nie dodając nic więcej ani nie czekając na ich reakcje poszedłem do swojego gabinetu. Gdy tylko przekroczyłem próg pomieszczenia od razu usiadłem za biurkiem biorąc do ręki fakturę jednak po chwili kręcąc głową odłożyłem ją nie mogąc się skupić na niej. Cholera by to wzięła wszystko. Dlaczego gdy naprawdę się zakochałem i widziałem swoją przyszłość u boku blondynki znów wylądowałem ze złamanym sercem serce i pomimo tego, że czuję się zdradzony nie mogę o niej zapomnieć? Niby rozumiem to co nią kierowało, ale jednak to nie zmienia faktu, że nie dość, że chciała zniszczyć to co tak ciężko buduje to i chciała wyciągnąć ode mnie różne informacje, przez co teraz nie wiem ile prawdy było w naszej relacji. Kręcąc głową ciężko westchnąłem próbując choć na chwilę oczyścić umysł z wszelkich myśli. Naprawdę nie wiem co powinienem zrobić, bo jednak Richie ma rację, że ignorowanie swoich uczuć nic nie da, ale za cholera nie wiem czy dam radę na nowo jej zaufać i dać jej drugą szansę bez żadnych obaw, że z jej strony to prawdziwe i znów nie udaje

Brak komentarzy: