sobota, 8 kwietnia 2023

Rozdział 70

 Narracja Anastasii

- Gotowa? - spoglądając na tatę rzuciłam mu lekki uśmiech wzruszając przy tym ramionami

- A czy to ma znaczenie? Czy jestem gotowa czy nie to muszę wreszcie wypić piwo jakie naważyłam choć będzie bardzo gorzkie... - powiedziałam patrząc się na tatę, który blado się uśmiechając objął mnie ramieniem

- Jak nie jesteś gotowa to możemy przełożyć to do jutra - lekko uśmiechając się na słowa taty pokręciłam głową

- Dzięki tato, ale nie wiem czy kiedykolwiek byłabym w pełni gotowa na spotkanie z nimi po tym co zrobiłam, więc im szybciej to załatwimy tym lepiej... - tata kiwając głową gestem ręki wskazał na wejście do biurowca, przez co wzięłam głęboki oddech, po czym oboje weszliśmy do środka od razu kierując się w stronę windy, która po chwili zawiozła nas na odpowiednio piętro

- Pójdę do Belli - nie czekając na reakcję ojca szybko poszłam do odpowiedniego pokoju, gdzie pukając do lekko uchylonych drzwi powoli je otworzyłam i od razu lekko uśmiechnęłam się widząc jak przyjaciółka całowała się z Chrisem, gdzie ona słysząc pukanie odsunęła się od blondyna i spoglądając w moją stronę uśmiechnęła się 

- Cześć Ann. Nie czaj się tylko wchodź do środka - kiwając głową weszłam do środka, gdzie Chris widząc mnie lekko uśmiechnął się 

- Witaj Ann... Słucham bo nie miałem wczoraj jak, więc dziś chcę ci podziękować, że jesteś i, że byłaś przy Belli gdy mnie nie było przy niej kiedy właśnie najbardziej mnie potrzebowała... - rzucił blondyn, a ja uśmiechając się do niego pokiwałam głową

- Nie masz za co mi dziękować Chris... Cieszę się, że ułożyło się między wami, ale blodasie pamiętaj, że jak ją skrzywdzisz to innaczej będziemy ze sobą gadać - blondyn słysząc moje słowa cicho się zaśmiał kiwając głową

- Jasne, jasne... Tak czy siak cieszę się, że jesteś i wracasz do pracy, a teraz zostawię was same i zrobię kawy... - Blondyn jeszcze raz całując brunetkę szybko wyszedł, a ja spojrzałam się na przyjaciółkę, która uśmiechając się usiadła na kanapie i dała mi znać bym usiadła obok niej co od razu zrobiłam

- Przepraszam cię za wczoraj, że tak cię zostawiłam, ale no sama rozumiesz, że no tak wyszło. Niby nadal w środku czuję, że nie powinnam być z bbndynem, ale nie potrafię przestać go kochać i zaprzeczyć temu, że brakowało mi go... No ale nie gadajmy o tym tylko mów tylko jak jest pomiędzy tobą a twoim tatą, bo zakładam, że skoro znów razem mieszkacie to mogło coś się zmienić między wami - powiedziała Bella a ja lekko uśmiechając się do niej skinęłam głową 

- No dużo ze sobą rozwaliśmy i rozmawiamy przez co powiedzmy, że wszystko idzie w dobrym kierunku... No i niezmiernie się cieszę, że znów układa się pomiędzy tobą a blondasem - mówiąc nie odwróciłam wzroku z przyjaciółki, która uśmiechając się pokiwała głową

- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że pomiędzy tobą a wujkiem jest dobrze... Niechce mówić a nie mówiłam, ale od samego początku mówiłam ci, żebyś pogadała z ojcem... No ale nie wracajmy do tego... Powiedz mi lepiej czy jesteś gotowa na spotkanie z Jayem,  bo jak nie mam on jeszcze nie wie, że wróciłaś - słysząc ostatnie słowa brunetki pokręciłam głową 

- Szczerze? Boję się trochę tego, ale wiem, że tego nie uniknę, więc wolę to mieć już za sobą... Wiem, że naważyłam dość duże piwo i muszę je wypić, przez co nie liczę, że chłopaki szybko dadzą mi drogą szansę i, że pogodzę się jakoś z Jayem... - powiedziałam patrząc się na przyjaciółkę, która pocieszająco uśmiechając się objęła mnie ramieniem całując mnie głowę

- Pamiętaj, że co by się działo masz mnie i ja zawsze będę po twojej stronie, więc pomogę ci z chłopakami, a co do Jaya to powinnaś użyć kobiecych sztuczek, którymi znów go uwiedziesz - mimowolnie słyszesz ostatnie słowa Beli cicho się zaśmiałam kręcąc głową

- Jesteś kochana, ale jakaś sama dam sobie radę... Lepiej skup się na walce z tym cholerstwem, swoim maleństwie i Chrisie, dobrze? - Bella słysząc moje słowa uśmiechnęła się przytulając się do mnie

- Cholera nawet nie wiesz jak mi ciebie brakowało kochana - mocniej przytulając się do przyjaciółki przymknęłam oczy dziękując Bogu za to, że ją mam 

- Dziewczyny czekamy na was - słysząc głos wujka spojrzałam się na niego i lekko uśmiechając się skinęłam głową, poczym obie wstałyśmy idąc za wujkiem Mike'm do sali konferencyjnej, gdzie przed wejściem do pomieszczenia wzięłam głęboki oddech licząc, że uda mi się jakość przetrwać najbliższe minuty. W momencie przekroczenia progu pokoju mimowolnie spojrzałam się w prawa stronę i dostrzegając stojącego tyłem do mnie Jaya, który rozmawiał z Richiem zamarłam czując jak moje serce zaczęło szybciej bić. Blondyn dostrzegając mnie uśmiechnął się szeroko 

- Cześć Ann. Miło cię widzieć - niebieskooki odchodząc od Jaya podszedł mnie i przytulając do siebie. Odwzajemniając gest mimowolnie spojrzałam się na Jaya, który nieco szokowany patrzył się na mnie jakby nie wierzył, że naprawdę tutaj jestem 

- Dobra na dłuższe przywitania będzie jeszcze czas, a teraz siadajny, bo mamy wiele spraw do omówienia - słysząc głos wujka odsunęłam się od blondyna i posyłając mu blady uśmiech podeszłam do taty i wujka czując jak moje serce zaczęło szybciej bić

- Słuchajcie zanim zaczniemy to chciałabym coś powiedzieć... Ja... Bardzo was przepraszam za wszystko co zrobiłam... Prawda jest taka, że chciałam zemścić się na swoim ojcu poprzez atakowanie was, czyli na osabach, na których jak myślałam memu ojcu zależało bardziej niż na mnie i na mojej mamie... Dopiero później gdy bliżej was poznałam to naprawdę was polubiłam i próbowałam z tego się wymiksować, ale niedało się... Jest mi naprawdę przykro, że doszło do tego wszystkiego... Chciałabym znów z wami pracować, ale wiem, że może być wam to nie na rękę, więc chciałabym was prosić oto byście to przedyskutowali i ewentualnie zagłosowali... Ja ze swojej strony mogę wam obiecać, że więcej nie napiszę żadnego artykułu na wasz temat, choć nie ręczę za to, że ktoś może podpisywać artykuły tak jak ja je podpisywałam... Naprawdę was przepraszam za wszystko i wiedzcie, że jest mi cholernie przykro, że doszło do tego... A teraz chyba lepiej jak wyjdę np. pojakieś ciastka i po prostu dajcie mi znać gdy będę mogła wrócić - nie dodając nic więcej szybko wyszłam z pomieszczenia i nie czekając na windę schodami zeszłam na dół kierując się do parku. Siadając na ławce wzięłam kilka głębokich oddechów chcąc w ten sposób uspokoić nadal szybką pracę serca. Po krótkiej chwili odszukałam w torebce mój stary telefon i trzymając go w ręku zastanawiałam się czy powinnam go włączyć wiedząc, że dostanę masę powiadomień. Biorąc głęboki oddech włączyłam ją i już po krótkiej chwili aparat zaczął wibrować i wydając z siebie różne dźwięki. Wystukając numer przyjaciela zastanawiałam się czy aby na pewno chce już teraz z nim porozmawiać i wysłuchać od niego słusznego kazania. Nim zrobiłam jakikolwiek ruch telefon znów zaczął dzwonić j widząc na wyświetlaczu, że to Ian dzwoni cicho westchnęłam odbierając połączenie

- No nareszcie odbierasz ten pieprzony telefon... Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, że z jednej mam ochotę stłuc cię za te artykuły i za te zniknjęcie, a z drugiej cholernie się cieszę, że odebrałaś ten telefon? Co ty sobie myślałaś tak wogole, co? Jestem w stanie zrozumieć te cholerne artykuły i chęć zemsty na ojcu, ale zniknięcie i zerwanie z kontaktu z przyjaciółmi? Anna naprawdę aż brakuje mi słów... Jesteśmy przyjaciółmi i powinnaś mi powiedzieć prawdę bym mógł jakość ci pomóc, wiesz o tym? Ale stało się tak jak się stało i nie zmienimy już tego niestety... Powiedz lepiej gdzie jesteś, jak się czujesz i czy nie potrzebujesz czegoś - powiedział Ian, a ja nie mogłam powstrzymać unoszących się kącików ust. Cały Ian i właśnie za to go kocham 

- Cześć Ian... Wiem, że zawaliłam na całej linii i wstyd mi za to bardzo... Gdy zgadzałam się na te artykuły to byłam zaślepiona zemstą i nie myślałam wtedy, że zaprzyjaźnienię się z chłopakami a do jednego nawet poczuje coś więcej. Kiedy zrozumiałam, że to błąd było już za późno na jakąkolwiek zmianę i nie byłbyś w stanie mi pomóc... Zresztą jak mówiłeś stało się tak jak mówiłeś i muszę jakoś z tym żyć idąc do przodu... Byłam w Nowym Orleanie ale jak przez przypadek spotkałam się z Veronicą, która powiedziała memu ojcu, który zjawił się z Richciem i po rozmowie z nimi wróciłam do Nowego Jorku... Naprawdę przepraszam, że tak zniknęłam i nie odzywałam się, ale nie mogłam zrobić innaczej... - powiedziałam na co usłyszałam ciężkie westchnienie przyjaciela

- To dobrze, że jesteś już w Nowym Jorku i postanowiłaś wreście odezwać się do przyjaciół... Powiedz mi w takim razie jak układa się pomiędzy tobą a twoją tata? Jak wogole chłopaki zareagowali widząc ciebie? No i jak czuje się Bella? - słysząc zatroskany głos przyjaciela mimowolnie uśmiechnęłam się

- Szczerze? Między mną a tatą jest nawet dobrze, tzn. dużo ze sobą rozmawiamy i jesteśmy na dobrej drodze by nasze relacje były wręcz idealne... Jeśli chodzi o chłopaków to Richie, Greg i nawet Chris ucieszyli się, że wróciłam, ale nie wiem jak pozostali, bo napewno byli w szoku i po tym jak powiedziałam im, że ich przepraszam i żałuje tego co się stało, a także, że chce by przedyskutowali mój ewentualny powrót do wytwórni wyszłam by mogli pogadać o tym na spokojnie, więc nie wiem jak reszta a w szczególności Jay zareagowali... Co do Belli to trochę ją potrząsnęłam i wróciła do Chrisa, choć jak ona mówi czuje, że popełnia błąd, ale mam nadzieję, że jednak więcej nie popełni tej samej głupoty... - odpowiedziałam od razu, na co brunet cicho westchnął

- Naprawdę cieszę się, że relacje z twoim ojcem są lepsze i, że przywróciłaś Belli rozum, bo już się bałem, że nawet ty nie przekonasz jej do zmiany decyzji, a tak to teraz jedynie o co na y się martwić to o to by te choróbsko nie rozwinęło się zbytnio... No a co do chłopaków to nie dziwię się, że byli szokowani twoi widokiem lecz mam nadzieję, że dadzą ci szansę... Natomiast co do Jaya to po prostu daj mu czas na oswojenie sie z twoim powrotem i w odpowiednim czasie zacznij na nowo zdobywać jego serce, bo jak nie mam nadal go kochasz, prawda? - nie powiem słysząc ostatnie słowa Iana cicho westchnęłam odruchowo kręcąc głową

- Nie wiem Ian... Zraniłam go i wiem, że mnie nienawidzi, przez co już nawet odzyskanie jego zaufania będzie cholernie trudne a co dopiero mówić o odzyskaniu jego serca... Nawet nie wiem czy chce próbować walczyć o niego, skoro zdaje sobie sprawę z tego, że nie zasługuje na niego, a on zasługuje na lepszą kobietę... - szepnąłam i niemalże natychmiast usłyszałam ciche weschnienie

- Oj Anna, Anna... Mam nadzieję, że jednak pójdziesz po rozum do głowy, bo prawda jest taka, że jedynie o co trzeba walczyć to miłość, rodzina i przyjaciele... Niełatwo jest kogoś przestać kochać, więc naprawdę powinnać zrobić wszystko by odzyskać Jaya... Słuchaj muszę już kończyć, ale pamiętaj, że o każdej chwili możesz do mnie zadzwonić i napisać... Trzymam kciuki za to by wszystko się ułożyła z chłopakami, więc napisz do mnie jak już będziesz wiedziała co i jak... Aha i zadzwoń o europejskiej ludzkiej porze do Mattiego, bo on też bardzo się o ciebie martwił - pomimo unoszących się kącików ust mentalnie dałam sobie kopa za to, że kompletnie zapomniałam o tym jakże małym fakcie, który nazywa się zmiana czasowa

- Jasne...Dzięki i trzymaj się lam... Do zobaczenia i pozdrów Elenę - nie obdając nic więcej szybko rozłączyłam się i nim zdążyłam schować telefon, on znów zawibował dając przy tym krótki dzwięk przez spojrzałam na nią i widząc, że to wiadomość od Beli, że mam już wrócić do studia poczułam jak znów moje serce zaczęło szybciej bić, przez co biorąc głęboki oddech powoli wstałam sama nie wiedząc na jaką decyzję chłopaków liczę

***

- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że znów będziesz tutaj pracowała kochana... Nie wspomnę już o tym, że twoje pomysły były genialne - spoglądając na uśmiechniętą Bellę lekko uśmiechnęłam się kiwając głową

- Też się cieszę, choć domyślam się, że chłopaki raczej nie są tak szczęśliwi, ale najważniejsze, że dali mi szansę... - powiedziałam nie wspominając jej o tym, że domyślam się, że chłopaki zgodzili się na mój powrót tylko ze względu na mojego tatę, oraz Bellę i na to że byli nieco pod ścianą

- Co powiesz na to by pójść na zakupy i na pizzę w ramach świętowania twojego sukcesu i powrotu do Nowego Jorku? - spytała się Bella, a ja rzucając jej uśmiech skinęłam głową

- Jasne kochana. Zaraz tylko pójdę po resztę swoich rzeczy i będziemy mogły pójść - nie dodając nic więcej szybko wyszłam z jej gabinetu kierując się do głównego studia. Gdy tylko przekroczyłam próg pomieszczenia od razu zamarłam widząc siedzącego przy biurku Jaya, który coś pisał. Dostrzegając, że nikogo więcej nie ma, poczułam jak serce zaczęło szybciej bić. Praktycznie od samego rana unikaliśmy się robiąc wszystko by nie zostać sam na sam, ale jak widać na nic to się zdało, choć tak czy siak musiałoby dojść do tej rozmowy

- Jay czy możemy pogadać? Daj mi choć kilka minut - szepnęłam patrząc się na bruneta, który spojrzał się na mnie nieodgadnionym pustym wzrokiem, gdzie kręcąc głową ciężko westchnął

- Anastasio nie wiem czy mamy o czym rozmawiać... Staram się zrozumieć to dlaczego to zrobiłaś, ale to nie zmienia faktu, że trudno mi przejść z tym wszystkim do porządku dziennego... To co było pomiędzy nami już się skończyło i nigdy nie będzie więcej... Od tego momentu jesteśmy tylko i wyłącznie znajomymi z pracy, a nasze relacje będą jedynie czysto zawodowe i proszę cię uszanuj to, bo ostatnie czego chce to niezręcznej sytuacji przy naszych przyjaciołach... A i daruj sobie tekst, że naprawdę żałujesz, że naprawdę ci na mnie zależy, bo przyjmuje do wiadomości, że żałujesz tego co się stało, ale nie wierzę w twoje zapewnienia, że to co było pomiędzy nami było dla ciebie ważne i prawdziwe... To tyle co chciałem ci powiedzieć... Będę już się zbierał, więc cześć - Jay nie dodając nic więcej  szybko biorąc swoje kartki ominął mnie wychodząc z pomieszczenia, a ja przymykając oczy pozwoliłam sobie na to by łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Spodziewałam się takiej a nawet gorszej reakcji Jaya, ale jednak miałam gdzieś najciemniejszym zakamarku mojego serca nadzieję, że może jednak będzie dobrze, lecz z każdym słowem bruneta ona umierała wraz resztkami mego serca. Nie wiem jak to teraz będzie i czy wogole będę w stanie z nim pracować, ale wiem, że muszę jakoś nauczyć się żyć z tym cholernym bólem serca i myślą, że przez głupotę bezpowrotnie straciłam Jaya i jego miłość

Brak komentarzy: