Narracja Chrisa
Pierwsze promienia słoneczne wdzierające się do mego pokoju sprawiły, że niechętnie powoli otworzyłem oczy i praktycznie od razu widząc słodko śpiącą wtuloną we mnie Isabelle szerzej uśmiechnąłem się. Nie ma to jak rozpocząć dzień od cudownego widoku najcudowniejszej dziewczyny na świecie. No właśnie. Szczerze mówiąc nadal nie wierzę, że Is ponownie została moją dziewczyną. To takie nierealne, a jednak prawdziwe. Jestem cholernym szczęściarzem i wiem, że nie zasługuje na nią, ale skoro dała mi szansę muszę i chce zrobić wszystko by udowodnić jej, że jestem jej wart i, że zawsze będzie czuła moje uczucia, które żywię w stosunku do niej. Dzwoniący budzik sprowadził mnie na ziemię, przez co w miarę szybko sięgnąłem po komórkę szybko ją wyłączając
- Błagam cię blondasie powiedz mi, że zwyczajnie mi się śni to, że dzwoni twój telefon i, że musimy dziś iść do pracy - słysząc nieco zaspany głos mocniej przytulającej się do mnie Belli sprawił, że szerzej uśmiechnąłem się całując ją w głowę
- Uwierzy mi kwiatuszku, że chciałbym, ale obawiam się, że niestety to nie jest możliwe… Aczkolwiek za to obiecuję ci, że wieczorem zrobię nam romantyczną kolację – Is słysząc moje słowa szerzej uśmiechając się pocałowała mnie, na co mocniej ją obejmując zacząłem oddawać pocałunek z większą namiętnością
- To może w takim razie teraz weźmiemy szybki wspólny prysznic? – powiedziała brunetka na co uśmiechając się pocałowałem ją w czubek nosa
- Szybki i wspólny? Obawiam się kochanie, że te dwie rzeczy u nas w kontekście prysznica skutecznie wykluczają się – zaśmiałem się od razu, na co Is uderzyła mnie w ramie choć sama nie mogła ukryć uśmiechu na twarzy
- Naprawdę mało ci wczorajszej nocy a raczej bardzo wczesnego poranka?… Panie Watrin ja nie wiedziałam, że jest pan taki niewyżyty – cicho się śmiejąc pokręciłem głową i nie tracąc ani sekundy okręciłem się tak, że leżałem na szeroko uśmiechniętej brunetce
- Kochana obawiam się, że nigdy się tobą nie nasycę i ciągle będzie mi miło… – nie dodając nic więcej delikatnie musnąłem usta kobiety, na co ona owijając ręce wokół mojej szyi by bardziej mnie do siebie przytulić zaczęła oddawać pocałunek z większą namiętnością
- Dobra lepiej zacznijmy się zbierać, bo nawet nie chce wiedzieć co będzie jak się spóźnimy do studia – rzuciłem po krótkiej chwili a Is słysząc to przekręciła oczami kręcąc jednocześnie głową
- Naprawdę uważasz, że boję się mego taty czy wujka? Świat się nie zawali jak odrobinę spóźnimy się – na słowa kobiety od razu pokręciłem głową
- Ta… Ty może się nie boisz, ale prawda jest taka, że gdyby wzrok twego ojca mógłby zabić to od wczorajszego dnia nie byłoby mnie tutaj – ciemnooka słysząc moje słowa zaśmiała się głośno, na co pokręciłem głową przypominając sobie minę Mikea gdy Bella na lotnisku powiedziała mu, że jedzie ze mną do mego domu i, że zamierza zamieszkać ze mną
- Przesadzasz blondasie… Tata jest po prostu nieco przewrażliwiony, ale na pewno nie masz czego się obawiać… Moi rodzice bardzo cię lubią, a twoi rodzice uwielbiają mnie… – tym razem to ja zaśmiałem się kiwając głową
- Masz rację mój kwiatuszki. Jest pełna sielanka, która będzie trwała w najlepsze. A teraz kochanie... Kurde… – nim zdążyłem dokończyć zaczęte zdanie poczułem znajomy skurcz ręki, przez co głośno klnąc przewróciłem się na plecy zaczynając powoli poruszać palcami drżącej ręki. Bella nic nie mówiąc siadając wzięła do swojej ręki moją drżącą rękę i jakby niby nic zaczęła ją masować. Odruchowo zerknąłem na nią i widząc, że posyła mi pocieszająco-martwiące się spojrzenie postarałem się również posłać jej lekki uśmiech jednocześnie powoli usiadłem
- Czy boli cię gdy… – słysząc jej cichy szept od razu pokręciłem głową znów posyłając jej uśmiech
- Na pewno czuję silne mrowienie, ale nie nazwałbym tego bólem i naprawdę nie musisz się martwić. Przyzwyczaiłem się już do tego i jest dobrze, więc ani się nie bój ani nie martw się o mnie, dobrze? – przerwałem jej natychmiast domyślając się o co chce się spytać, a ona kiwając głową bardziej przysunęła się do mnie kładąc głowę na moim ramieniu, na co nadal mając uniesione kąciki ust pocałowałem ją w głowę
- Dobra koniec tego leniuchowania… Skoro ręką jest w stanie spoczynku to ja idę zrobić nam śniadanie a ty leć do łazienki, ok? – rzuciłem po krótkiej chwili, na co Izabella odsuwając się ode mnie kiwając głową pocałowała mnie w policzek, po czym szybko wstała i idąc do szafy zaczęła kręcić biodrami, przez co szerzej się uśmiechając pokręciłem głową. Ta. Zdecydowanie oszaleję przez tą kobietę. O ile już nie oszalałem, ale nawet jeśli to szczerze mówiąc nie przeszkadza mi to. O ile ona zawsze będzie przy mnie
***
- Wydaje mi się, że to zdjęcie na plakat z autografami będzie najlepsze – powiedział Greg wskazując na jedno z kilku zdjęć z naszego nocnego biwakowania na Sycylijskiej plaży, a ja uśmiechając się szeroko pod wpływem tamtych wspomnień pokiwałem głową zgadzając się z nim.
- Chyba nie ma lepszego zdjęcia najlepiej obrazującego naszą trasę, więc możesz je wysłać pozostałym by dali na nim autografy, a potem wysłali do nas, a my już zrobimy resztę – nie dodając nic więcej ponownie zacząłem przeglądać zdjęcia zatrzymując się na zdjęciu, na którym Jay grał na gitarze razem z Anastazią, która uśmiechając się zerkała na niego, gdzie aż od obojga dosłownie biła aura uczuć jakimi siebie dążą
- Richie czy myślałeś by zgłosić swego chłopaka do Photo Press Word? Sam zobacz, że to zdjęcie nadawałoby się do załącznika zgłoszenia. A zdjęcie można by zatytułować: "Oto jest miłość" – rzuciłem od razu spoglądając pod koniec na właściwego bruneta, który słysząc moje słowa przekręcił oczami kręcąc przy tym głową jednocześnie usiadł na swoim stałym miejscu
- To jego wrodzona skromność czy po prostu taki ma dziś dzień? – pytając się blondyna spojrzałem się na niego, a on patrząc się na mnie przekręcił oczami machając przy tym ręką
- Nawet nie pytaj stary. To już jest beznadziejny przypadek skromności artystycznej… A co do samego zdjęcia to faktycznie jest przepiękne… O cześć wam. Zobaczcie jakie zdjęcie zrobił wam Greg. Dla mnie mistrzowskie – kiedy sam zobaczyłem jak Jay z Aną weszli do środka mimowolnie uśmiechnąłem się ręką dając im znać by podeszli do nas
- Cześć wam… Wow. Nawet nie wiedziałam, że ktoś zrobił nam wtedy zdjęcie, ale jest przepiękne Greg. Naprawdę bardzo mi się podoba – powiedziała od razu blondynka, na co fotograf posyłając jej uśmiech delikatnie skinął głowa
- A ja nie mam nic do dodania oprócz tego, że poproszę o natychmiastowe przesłanie tego arcydzieła na mego mejla bym mógł mieć je na tapecie w telefonie oraz ewentualnie wydrukowane i oprawione na właściwym miejscu w domu – słysząc słowa przyjaciela mimowolnie tak jak pozostali od razu zaśmiałem się
- Chris czy możemy pogadać póki nie ma wszystkich? – spoglądając na Mikea od razu pokiwałem głową powoli wstając z miejsca. Kurde mógłbym robić za wróżbitę, bo wiedziałem, że Mike będzie chciał ze mną pogadać o moim związku z jego córką, bo chyba to o czym chce pogadać jest jasne jak słońce
- Tato a o czym chcesz pogadać z Chrisem? Naprawdę nie musisz się martwić o mnie i przeprowadzać poważnej rozmowy z moim chłopakiem – powiedziała natychmiast Bella, a ja z trudem powstrzymując lekko unoszące się kąciki ust zerknąłem na Mikea, który nieco zamieszany patrzył się na córkę wyraźnie nie wiedząc co ma jej powiedzieć
- Kochanie spokojnie. To ja wcześniej dałem twemu tacie znać, że chce pogadać o nowych piosenkach, które napisałem, bo może się nadadzą na naszą ewentualną nową płytę – szczerze mówiąc sam nie wiem skąd wpadłem na to by coś takiego powiedzieć, a mina brunetki ewidentnie wskazywała na to, że raczej mi nie wierzy, więc nie tracąc czasu szybko pocałowałem ją, po czym poszedłem za przyjacielem do jego gabinetu
- Chris posłuchaj… Może uznasz, że faktycznie się wtrącam czy jestem przewrażliwiony, ale… No martwię się o Belle, bo doskonale pamiętam jak przeżywała wasze dawne rozstanie i chciałbym wiedzieć, upewnić się, że traktujesz związek z nią poważnie i będziesz robił wszystko by jej nie zranić – słowa menadżera sprawiły, że mimowolnie lekko uśmiechając się pokiwałem głową
- Wiem, że się o nią martwisz i to zupełnie normalne patrząc się na to co wtedy zrobiłem… Mike możesz mi uwierzyć, że mi naprawdę zależy na twojej córce. Jest mi cholernie wstyd za to jak ją wtedy potraktowałem. Ba. Szczerze mówiąc dopiero niedawno zdałem sobie sprawę z tego, że tak naprawdę chyba nigdy nie przestałem jej kochać. Nie wiem co ześle los, ale możesz być pewny, że zamierzam zawsze przy niej być i robić wszystko by była szczęśliwa, by czuła moją miłość, moje wsparcie – odpowiedziałem natychmiast patrząc się na przyjaciela, który lekko uśmiechając się pokiwał głowa
- Mam nadzieję, że tak będzie Chris. Mamy z Liz tylko ją i jedynie czego pragniemy to tylko tego by była szczęśliwa – tym razem to ja uśmiechając się pokiwałem głową
- A i dzięki za twoją małą wymówkę… Chyba lepiej będzie jak prawdziwa treść tej rozmowy zostanie między nami, choć domyślam się, że ona i tak zna prawdę… O ile jednak masz jakieś teksty piosenek – dodał po krótkiej chwili Mike, na co nie mogąc na początku powstrzymać cichego śmiechu pokiwałem głową
- Szczerze mówiąc coś tam mam, ale nie wiem czy to jest dobre i czy nie potrzeba wielu poprawek, więc może lepiej pójdę po ten materiał – rzuciłem od razu patrząc się na przyjaciela, który uśmiechając się pokiwał głową
***
- Naprawdę mi nie powiesz o czym tak naprawdę rozmawiałeś z moim tatą? – słysząc ponowne pytanie Isabell mimowolnie cicho się zaśmiałem nie przedstawiając kroić pomidorów
- Kotek powiedziałem ci już o co chodziło i naprawdę nie wracajmy do tego, dobrze? – powiedziałem spoglądając na stojąca obok dziewczynę, która przekręcając oczami pokręciła głową
- Mów co chcesz, ja i tak swoje wiem swoje – cicho się śmiejąc odłożyłem nóź, po czym podszedłem do brunetki i przytulając się do jej pleców pocałowałem ją w policzek
- Oczywiście, że ty wiesz wszystko, bo przecież jesteś najmądrzejsza na świecie i za to cię kocham. A teraz może porozmawiamy o czymś zupie innym, np. o tym jaka jesteś piękna czy o tym jakim jestem szczęściarzem, że cię mam przy sobie – Is słysząc moje słowa cicho się śmiejąc odwróciła się twarzą w moją stronę i owijając ręce wokół mojej szyi pocałowała mnie, na co mocniej ją obejmując zacząłem oddawać pocałunek z większą namiętnością. Czując jak jej dłonie wędrują pod moją koszulkę przez moje ciało przechodzi fala ciepła. Nie tracąc ani sekundy mocniej ją obejmując chwyciłem ją za biodra i nie odrywając od niej ust uniosłem ją usadawiając na blacie kuchennym
- Wiesz co chyba straciłam apetyt na obiad a nabrałam chęci na deser – słysząc cichy szept Belli mimowolnie cicho się zaśmiałem kiwając głową
- No jak tak bardzo chcesz to możemy rozpocząć od deseru… – nie dodając nic więcej szybkim ruchem zdjąłem z kobiety bluzkę rzucając ją gdzieś za siebie, po czym zrobiłem to samo ze swoją bluzką. Nie marnując ani sekundy ponownie pocałowałem ją by powoli zacząć schodzić z pocałunkami na jej szyję, na co ona ją odchyliła dając mi pole do popisu jednocześnie dłońmi do jej ciele
- Teraz mocniej się mnie przytrzymaj kwiatuszku – szarpnąłem po krótkiej chwili i czując jak mocniej obejmuje moją szyję rękami a nogami moje biodra nieco uniosłem ją jedną ręką by drugą szybkim ruchem spuściłem na dół jej spodnie i dolną część bielizny. Nie tracąc cennego czasu znów musnąłem słodkie usta kobiety, po czym ponownie zacząłem schodzić na jej szyję tylko tym razem szybkim ruchem zdjąłem z niej stanik i praktycznie od razu rzucając go gdzieś za siebie przyssałem się ustami do jej prawego sutka, co nie niemalże natychmiast sprawiło, że z gardła kobiety wydobył się cichy jęk. Po krótkiej chwili powoli zacząłem schodzić w dół nie odrywając przy tym ust od jej ciała. Gdy powoli dochodziłem do dolnych partii brzucha delikatne rozwinąłem nogi kobiety i nie tracąc ani sekundy od razu zanurzyłem język w jej wręcz gorącej kobiecości przez co z gardła ciemnookiej zaczęły wydostawać się coraz głośniejsze jęki, które nakręcały mnie tylko do szybszych ruchów, gdzie po kilkunastu minutach palcami ręki zacząłem kreślić koła wokół jej łechtaczki, co sprawiło, że jęki Is przerodziły się w jeden wielki krzyk rozkoszy, która jak widziałem pochłaniała ją coraz bardziej. Gdy wyczułem, że powoli zbliża się na sam szczyt ekstazy przyspieszyłem swoje ruchy i bardzo nie długim czasie usłyszałem jak doszła krzycząc moje imię
- Czy to normalne, że pomimo przeżytego mega orgazmu ja chce jeszcze? – słysząc po chwili słowa brunetki mimowolnie oblizując usta cicho zaśmiałem całując ją chwilę później
- Oj uwierz mi kochanie, że to zupełnie normalne, gdzie sam nie wiem czy bardziej wolę być w tobie czy zanurzać w tobie swój język spijając słodki nektar – mówiąc nie odwróciłem wzroku od Is, która uśmiechnęła się, a ja nie marnując ani sekundy szybko rozpiąłem spodnie usuwając je od razu razem z bokserkami
- A teraz może dokładka kochanie – rzuciłem po krótkiej chwili, po czym owijając jej nogi wokół swoich bioder powoli wszedłem w nią, gdzie praktycznie od razu oboje cicho jęknęliśmy. Zaczynając powoli poruszać się w niej przybliżyłem się do ciemnookiej wbijając się w jej usta, na co ona oddając pocałunek z większą namiętnością objęła mnie rękami. Cholera może to nie jest normalne, ale gdybym mógł to już na zawsze zostałbym w niej. Za każdym razem gdy łączymy się w jedno to mam wrażenie, że obydwoje nawzajem ładujemy sobie siły. Nie wspominając już o tym, że właśnie w tym momencie wiem, że nic ani nikt nie istnieje. Tylko ona. Mój świat. Moja Isabell. Zapatrują się prosto w przepiękne brązowo-piwne tęczówki kobiety wiedziałem, że ona czuje dokładnie to samo i nie musimy sobie tego mówić, bo obydwoje po prosto czujemy to co do sobie czujemy, a co właśnie połączenie w jedno tylko umacnia. Wyczuwając, że obydwoje powoli zbliżamy się na sam szczyt rozkoszy ręką sięgnąłem do jej łechtaczki zaczynając zataczać koła, co natychmiast spowodowało, że Bella zaczynając coraz głośniej jęczeć zacisnęła się wokół mego członka, co sprawiło, że po krótkim czasie doszedłem w niej, a ona zaraz po mnie
- Cholera ja… Przez ciebie zachowuje się jak małolat… Przepraszam cię i obiecuję, że następnym razem zabezpieczę się… – szepnąłem po chwili przypominając sobie, że znów zapomniałem o zabezpieczeniu. Isabella słysząc moje słowa cicho się śmiejąc pokiwała głową
- Na szczęście mam dni nie płodne, więc nie powinno być problemu… A po za tym ja też przy tobie najwyraźniej tracę głowę, ale jednak nie żałuje kotku, bo jestem bardzo szczęśliwa – powiedziała Bella, a ja uśmiechając się pocałowałem ją
- Kocham cię Is. Najbardziej na świecie i możesz być pewna, że zawsze będę obok ciebie – nie oddając nic więcej pocałowałem brunetką, na co ona od razu zaczęła oddawać pocałunek z większą namiętnością
- Ja ciebie też kocham Chris… A teraz skoro sypialnie, łazienkę i kuchnie mamy zaliczone to co będzie następne blondasku? – słysząc słowa ukochanej mimowolnie cicho zaśmiałem się kręcąc głową
- Kochanie zrobimy to gdzie tylko będziesz chciała, ale może najpierw zjedzmy coś byśmy mieli siły skoro przed nami bardzo intensywna noc – ciemnooka cicho się śmiejąc pokiwała głową i nic nie mówiąc pocałowała mnie, a ja natychmiast zacząłem oddawać pocałunek. Kurde. Ja chyba nigdy nie nasycę się nią i ciągle będzie mi mało
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz