Narracja Jaya
- No nie wierzę… Naprawdę tam jedziemy?… Ale jak?… W ogóle damy radę wszyscy wejść na tamten prom? – nie powiem widząc błysk w oczach blondyna i jego szeroki uśmiech sam szeroko uśmiechnąłem się. Wiedziałem, że właśnie taka będzie jego reakcja gdy tylko zobaczyć gdzie jedziemy. Może i nasz dawny wypad do Nicei nie miał zbyt miłych okoliczności to jednak mimo wszystko naprawdę było wtedy fajnie
- Nicea?… Chłopaki dlaczego kojarzy mi się ta miejscowość z jakąś waszą aferą, co?… I tak w ogóle to czy dobrze usłyszałem słowo prom? – mimowolnie tak jak pozostali cicho się zaśmiałem kręcąc głową na słowa Franza. Ta. Co by nie powiedzieć to jednak w tamtym czasie zdecydowanie chyba głośniej było o aferach z nami w roli głównej niż o naszych sukcesach i występach
- Oj tam to było dawno i nie prawda… No a tak poważnie mówiąc to zobaczycie co będzie – mówiąc nie mogłem powstrzymać unoszących się szeroko kącików ust na samą myśl o kolejnym rejsie po morzu i to w towarzystwie przyjaciół. Kiedy tylko samochód się zatrzymał szybko wyszedłem z pojazdu spoglądając na wysiadających z pozostałych aut przyjaciół by zobaczyć ich reakcję na to gdzie jesteśmy oraz co planujemy z Julie
- Wow/Nie wierzę/Naprawdę? – nie mogąc powstrzymać cichego chichotu pokręciłem głową łapiąc przy tym spojrzenie Julie, która szeroko uśmiechając się pokiwała głową
- Słuchajcie zaraz powiem wam co i jak, ale najpierw powyjmujcie wszystkie rzeczy z aut – rzuciła po krótkiej chwili Jul, po czym nie marnując ani sekundy wszyscy zaczęliśmy wyciągać z bagażników nasze bagaże
- Dzień dobry moja gwiazdko – odruchowo spojrzałem się w stronę, w której usłyszałem słowa i widząc jak blondynka przytula się do swojego wujka mimowolnie szerzej uśmiechnąłem się na ten widok ciesząc się, że blondynka dzięki naszemu pobytowi tutaj mogła spotkać się z swoim jedynym krewnym
- Słuchajcie chciałabym przedstawić wam mojego wujka Frédérica a zarazem naszego kapitana… Wujku to są moi przyjaciele: Helena, Anastasia, Isabella, Emma, Caroline, Melinda, Jay, Richie, Chris, Izzy, Cayce, Ian, Matteo, Roger, Franz, Daniel, Domenico, George, Robert, Seth, Emily, Andrea i James – Julie po kolei każdego przedstawiała, a my jak byśmy byli umówieni uśmiechając się kiwaliśmy głowami na znak przywitania się, a dzieciaki słysząc swoje imiona albo mówiły dzień dobry lub to ja wywołując tym nasz cichy śmiech
- Witam was wszystkich. Bardzo miło mi was poznać. Julie dużo mi o was opowiadała. Zapraszam was na pokład i mam nadzieję, że rejs będzie udany – powiedział wujek piosenkarki wskazując gestem ręki na stojący obok starek, na co zapewne tak jak pozostali zerknąłem tam i od razu doznałem szoku. Cholera jak już kobiety się za coś wezmą to jak widać idą na zupełną całość
- O kurde/Tym będziemy płynąć?/Ale fajnie/Super – słysząc reakcje przyjaciół i ich dzieci mimowolnie cicho zaśmiałem się nadal będąc pod wrażeniem maszyny, którą będziemy płynąć
- No co? Wujek hobbystycznie zajmuje się wakacyjnymi rejsami i z przyjemnością zgodził się nam wynająć prywatnie swój prom wraz z całą załogą. Mam tylko nadzieję, że nikt z was nie ma choroby morskiej… A teraz zapraszam do środka… A na śmierć bym zapomniała, że śpimy przeważnie w takich samych składach jak w hotelu z tą różnicą, że Roger wy z Emmą i dzieciakami macie dwie kajuty połączone drzwiami, a ty Daniel masz trójeczkę… A teraz bierzecie rzeczy i wchodźcie za mną na pokład to pokaże wam z wujkiem co i jak – kiwając głową nie tracąc czasu szybko zacząłem wyjmować pozostałe rzeczy z bagażnika auta
- Jay słuchaj mam do ciebie ogromną prośbę, z której ty też jak nie mam skorzystasz i to całkiem nieźle… Chodzi o to, że… No mógłbyś zamienić się z Julie miejscami w kajutach, ale tak by ona myślała, że to ty chcesz się zamienić by być w pokoju z Aną?… No nie patrz się tak na mnie, bo nie chodzi o to co teraz sobie myślisz, bo między nami jest jedynie przyjaźń a nie to co jest pomiędzy tobą a Aną… No co? Nie jesteśmy ślepi i widzimy co się dzieje między wami, ale to wasza sprawa… A ja z Jul po prostu się przyjaźnimy i zwyczajnie chciałbym poznać ją lepiej… No stary błagam cię zgódź się… Będę twoim dozgonnym dłużnikiem… – nie powiem słysząc słowa Caycego patrzyłem się na niego i pomimo, że w pewnych momentach piorunowałem go wzrokiem to jednak nie mogłem powstrzymać lekko unoszących się kącików ust. No Proszę. Niby z innymi zauważyłem, że brunet z blondynką podczas trasy zbliżyli się do siebie to jednak nie sądziłem, że może to być coraz bardziej poważniejszego. Aczkolwiek tak czy siak zdecydowanie trzymam za nich kciuki, bo oboje zasługują na szczęście. Zwłaszcza blondynka
- No nie wiem… Nie wiem… Jasne, że się zamiennie, ale proszę cię bądź ostrożny w stosunku do Jul, bo sam wiesz jakie miała do tej pory przygody z facetami, dobrze? – tym razem to Cay spiorunował mnie wzrokiem, choć na ustach miał lekki uśmiech
- Jay naprawdę nie musisz prosić mnie o taką rzecz i dzięki wielkie. Obiecuję, że przy pierwszej okazji odwdzięczę ci się – zanim cokolwiek odpowiedziałem uradowany brunet poleciał po swoje rzeczy, a ja kręcąc głową wziąłem swoją torbę i podeszłam do Julie która akurat instruowała Rogera gdzie ma ma z rodziną swoje kajuty
- Hej. Słuchaj kochana, bo widzisz mam taką delikatną sprawę do ciebie, tzn. czy miałabyś coś przeciwko temu abyśmy się zamienili miejscami abym mógł mieć kajutę z Anastazią?… Bardzo mi na tym zależy kochana… A o Caycego nie musisz się bać, bo jest dość spokojnym i niewymagającym współlokatorem… – szybko mówiąc starałem się robić maślane oczy do blondynki, która niby starała się zachować poważną minę to jednak nie potrafiła ukryć lekkiego uśmiechu na twarzy
- No jak tak bardzo prosisz to chyba nie mam innego wyjścia, co?… No jasne, że się zgadzam i tak po prawdzie to sama miałam zagadać czy byś nie chciał się zamienić… No co? Myślisz, że nie widzę jak patrzycie na siebie z Anną? Czuć na metr tą chemię między wami, przez którą dosłownie iskry lecą, więc do boju tygrysie i nie pozwól by ktoś sprzątnął ci ją sprzed nosa… A co do mnie i Caycego to nie martw się mój drogi na pewno nie pozabijamy się… A teraz za innymi leć do kajuty numer 5 – nie mogąc powstrzymać cichego śmiechu i kręcenia głową powoli poszedłeś za innymi w stronę kajut. Ta. Zdecydowanie ta dwójka kręci ze sobą
- Puk, puk… Cześć Ann… Mam nadzieję, że nie będziesz zła, ale doszło do małej zamiany a dokładnie mówiąc to Julie zgodziła się na moją propozycję by zamienić się ze mną miejscami, więc jesteś skazana na mnie podczas tego rejsu a Jul na Caycego, który z kolei na pewno nie będzie narzekał… Oczywiście o ile zgodzisz się na to – kiedy tylko zapukałem powoli wszedłem do pomieszczenia i łapiąc spojrzenie blondynki powoli zacząłem mówić, na co ona pod koniec mojej wypowiedzi nie mogła ukryć pojawiającego się na jej ustach lekkiego uśmiechu
- Zła na pewno nie będę, choć szkoda, że wcześniej nie dałeś mi znać, że chcesz być ze mną w pokoju przystojniaczku… No rozgość się ale ostrzegam cię, że jak dobrze wiesz z rana spędzam nieco więcej czasu w łazience, więc nie próbuj narzekać – powiedziała Anastasia, a ja uśmiechając się skinąłem głową, choć poczułem ukucie w sercu słysząc w jej głosie coś co przypominało wyrzut, za co przywaliłem sobie mentalnego kopniaka. Fakt od początku trasy wręcz marzyłem by być w pokoju z Anastasią, ale jednak nie chciałem stawić Jul i Caycego w kłopotliwych dla nich sytuacji a tu jak widzę jest zupełnie inaczej jak, przez co teraz na pewno to wykorzystam
- A ja nie obiecuję, że nie będę śpiewał pod prysznicem. Wiesz jak to kocham – tym razem to Ana zaśmiała się głośno kręcąc przy tym głową, gdzie jej śmiech spowodował, że kąciki moich ust szerzej uniosły się
- Hej. Zaraz będziemy odpływać, więc jak coś to chodźcie na pokład – ni to stąd nie zowąd pojawił się Cayce również szybko znikając, przez co sam nie marnując czasu i nic nie mówiąc spoglądając pytająco na blondynkę gestem ręki wskazałem na drzwi, na co ona kiwając głową wyszła z kajuty a ja za nią. Kiedy tylko znaleźliśmy się na pokładzie statku od razu zajęliśmy wolne miejsca podziwiając przepiękny widok morza i oddalającego się lądu. Wręcz odruchowo wziąłem głęboki oddech wdychając morskie powietrze. Niby minęło kilkanaście lat od mojego poprzedniego rejsu po tych wodach, ale jednak pamiętam to jakby to było wczoraj. Ta. Planowany romantyczny wypad, który miał być ratunkiem dla mego związku z Leną, a stał się próbą ratowania Richiego. Szkoda tylko, że ani jednego ani drugiego się nie udało się zrealizować tak jak zamierzałem. Niemalże natychmiast przed oczami stanęła mi scena wkurzonej Leny, która nie przebierając w słowach słusznie wylewała mi na głowę kubeł zimnej wody za to, że na nasz pierwszy od dawna wspólny czas zabrałem ze sobą Richiego. Odruchowo kręcąc głową zerknąłem na stojącą obok mnie Anastasie, która była wpatrzona w widoki. Szczerze mówiąc blondynka ma sporo racji co do mnie, że być może jestem podobny do Marka, bo smutna prawda jest taka, że niestety był czas gdy zespół był całym moim życiem i nie liczyło się wtedy nic więcej nawet czekającą na mnie w domu Lena. Tak po prawdzie to w ogóle nie spodziewałem się, że Mark też był tak ogarnięty pracą, że zaniedbywał swoją rodzinę
- Wspomnienia wracają, co? – cichy głos Aby skutecznie sprowadził mnie na ziemię, przez co spoglądając na nią skinąłem głową
- Tak, ale czuję, że teraz będzie dużo lepiej i fajniej - nie dodając nic więcej objąłem rękami w prasie dziewczynę i przyciągając ją bardziej do siebie pocałowałem ją w głowę wdychając przy tym jej słodki zapach zmieszany z zapachem morskiej bryzy
***
- Mam do ciebie ogromną prośbę Jay możesz nie zabijać wzrokiem Mattiego i jednocześnie nie zjadać wzrokiem naszej Anastasii?… No co? Sam przecież wiesz, że nie musisz być zazdrosny o nią, a my widzimy doskonale jak na siebie patrzycie i naprawdę dziwię się, że jeszcze nie zrobiłeś żadnego kroku w tym aby być z nią tak bardziej oficjalnie… Czekaj tak dalej a na pewno ktoś sprzątanie ci ją sprzed nosa i będziesz tylko płakał ze swojej głupoty… – z wielką niechęcią odwróciłem wzrok z tańczącej z Matteo uśmiechniętej Any zerkając na mówiącego do mnie Iana, gdzie nie powiem słysząc jego słowa od razu spiorunowałem go wzrokiem kręcąc przy tym głową
- Ian dziękuję ci bardzo za twoje dobre rady, ale naprawdę sam dam sobie radę i lepiej jak zajmiesz się sobą i Eleną – rzuciłem od razu na co tym razem to przyjaciel pokręcił głową
- Jasne, rozumiem i wiesz co Jay rób jak chcesz, ale z własnego doświadczenia wiem, że ignorowanie tego czy zaprzeczanie temu co się czuje jest tylko czystą głupotą, przez którą tylko sami siebie unieszczęśliwiamy… Możesz mówić, że wtrącam się, lecz widzę jak patrzycie na siebie i po prostu chce byście byli szczęśliwi… Naprawdę nie czekaj i powiedz jej co do nie czujesz i zrób wszystko by jej nie skrzywdzić… – lekko uśmiechając się do przyjaciela kiwnąłem głową równocześnie ponownie kątem oka zetknąłem na parkiet i nie dostrzegając już na nim Anastasii nieco zmarszczyłem brwi
- To miłe z twojej strony, ale naprawdę nie musisz się o nic bać... A teraz bardzo cię przepraszam, ale pójdę się zaciągnąć morskim powietrzem – ignorując cichy śmiech przyjaciela idąc za intuicją szybko wstałem kierując się na główny pokład. Dostrzegając wpatrzoną w nocne morskie widoki siedzącą bokiem na ławce uśmiechniętą brunetkę mimowolnie uśmiechnąłem się. Nie powiem w tej scenerii wyglądała jeszcze piękniej, seksowniej. Ta, doskonale zdaje sobie sprawę, że Ian ma rację, lecz oczywiście jak zawsze musi być jakieś ale. W tym przypadku konkretnie mówiąc tym ale jest to, że po prostu nie wiem co ona czuje do mnie i czy to samo co ja czuję do niej. Kurde wiem, że to śmieszne, że boję się podjąć jakieś próby rozmowy z nią na temat tego co jest między nami, ale to chyba silniejsze ode mnie. Chryste kompletnie nie wiem co się ze mną dzieje, ani szczerze mówiąc nie poznaje się. A to wszystko za sprawą tej na pozór niewinnej blondyneczki z charakterkiem. Szczerze mówiąc nigdy nie czułem czegoś podobnego przy żadnej z dziewczyn, z którymi byłem związany, bo po raz pierwszy mam wrażenie, że każdy z moich zmysłów zwariował na jej punkcie i przez to nie potrafię o niej zapomnieć, gdzie nawet nawiedza mnie w snach powodując tym samym jednak nie miłą pobudkę. Ta. Raczej na pewno jestem zakochany w tej kobiecie i nie powiem ta jedna myśl napawa mnie nie tylko szczęściem co i strachem
- Długo będziesz tak czaił się w ukryciu? – cichy głos Anastasii skutecznie sprowadził mnie na ziemię, przez co lekko uśmiechając się zacząłem powoli iść w stronę kobiety, gdzie od razu usiadłem obok niej
- Nie czaję się moja droga tylko podziwiam cudne widoki – nie dodając nic więcej odruchowo przejechałem opuszkami palców po jej policzku przy równoczesnym założenia kosmyka jej blond włosów za ucho, co z kolei sprawiło, że uśmiech na jej twarzy poszerzył się
- Tak. Faktycznie Widoki są cudowne. Ciekawa jestem jak cudownie będzie przy wschodzie słońca – nadal uśmiechając się skinąłem głową, choć ja zdecydowanie miałem na myśli zupełnie inny cudny widok, ale ona nie musi o tym wiedzieć, choć znając życie ona zdawała sobie sprawę, że mówimy o czymś zupełnie innym
- Mogę prosić panią do tańca? – słysząc jedną z swoich ulubionych wolnych piosenek szerzej unosząc kącik ust podałem rękę niebieskookiej, która posyłając mi swój promienny uśmiech chwyciła moją rękę, przez co delikatnie pociągnąłem ja w swoją stronę tak by wstała, po czym odchodząc z nią nieco na bok szybko złapałem ją w drogą ręką w tali i zacząłem poruszać się w rytm muzyki, gdzie od czasu do czasu okręcałem ja wokół własnej osi. Gdy tylko blondynka przytuliła się do mnie natychmiast mocniej ją objąłem, na co ona położyła głowę na moim ramieniu. Nie przestając się ruszać zerknąłem na nią i nie potrafiłem powstrzymać unoszących się kącików ust na widok jej uwodzicielsko-promiennego uśmiechu i błyszczących niebieskich tęczówek
- Niby mówiłem ci to już, ale naprawdę wyglądasz przepięknie Principessa guerriera (wojownicza księżniczko) – Ana słysząc moje ostatnie słowa, które wypowiedziałem po włosku spoglądając na mnie cicho zaśmiała się
- Wiesz nawet lubię jak tak do mnie mówisz, choć nie wiem czy ten przydomek do mnie pasuje… A co do tego czy mówiłeś mi, że pięknie wyglądam to o ile pamięć mnie nie było to chyba mówiłeś to raz czy dwa… – nie powiem słysząc jej początkowe słowa mimowolnie szerzej uśmiechnąłem się, ale pod koniec z lekkim niedowierzaniem pokręciłem głową
- Naprawdę powiedziałem to tylko z raz czy dwa? Co ze mnie za niewychowany buc, więc… Księżniczko wyglądasz naprawdę przepięknie i seksownie – powiedziałem, na co kobieta szerzej się uśmiechnęła cicho się śmiejąc, co sprawiło, że kąciki moich ust uniosły się szerzej. Nie marnując ani sekundy nim zdążyłem o tym pomyśleć delikatnie musnąłem słodkie usta blondynki, która owijając ręce wokół mojej szyi zaczęła oddawać pocałunek z większą namiętnością. Nie powiem niemal natychmiast poczułem jak przez moje ciało przechodzi miły dreszcz, który wzmógł natężenie pod wpływem lekkiego ugryzienia jakie poczułem na dolnej wardze. Moje ciało chyba nigdy nie przestanie tak na nią reagować. Coraz mocniej zatracając się w pocałunku mocniej objąłem Anastasie odruchowo kładąc ręce na jej pośladkach, które lekko ścisnąłem na co ona cicho jęknęła prosto w moje usta
- Panie Khan czyżby pan kusił mnie i to w miejscu, w którym ktoś mógłby nas zobaczyć? – pytanie niebieskookiej sprawiło, że nie potrafiłem powstrzymać cichego chichotu, który wyrwał się z mojego gardła
- Czy ja kuszę panią? Pani Dollar to pani mnie kusi… Żeby tylko pani wiedziała co sobie pomyślałem widząc panią w tym seksownym bikini i o tym co mam ochotę zrobić z panią… – szarpnąłem wprost do ucha Any, gdzie nie mogłem się powstrzymać i lekko przygryzłem jego płat przez co ona ledwo ukrywając uśmiech przygryzła dolną wargę
- To może zamiast myśleć to przejdzie pan to konkretów – szerzej uśmiechając się chwyciłem kobietę za rękę i nie tracąc czasu zaczęliśmy iść w stronę kajut. Gdy tylko przekroczyliśmy próg właściwej Anastasia praktycznie od razu przyciągnęła mnie do siebie i wbijając się w moje usta przyszpiliła mnie do ściany, a ja pozwalając jej na to chwilowe dowodzenie sytuacją zacząłem oddawać pocałunek z większą namiętnością. W momencie gdy zaczęła schodzić z pocałunkami na moją szyję jednocześnie powoli wsadziła ręce pod mój t-shirt, więc nie tracąc szybko pozbyłem się tej zbędnej części garderoby rzucając ją gdzieś. Blondynka lekko uśmiechając się znów łącząc ze sobą nasze usta zaczęła błądzić rękoma po mojej klatce piersiowej oraz brzuchu, co wywołało u mnie gorące dreszcze. Nie minęło dużo czasu jak kobieta zabrała się do pozbycia się ze mnie jeansów, przez co nieco jej w tym pomogłem i dość szybko spodnie opadły na dół. Zachęcająco-wyczekiwająco patrzyłem się na niebieskooką, która przygryzając swoją dolną wargę lekko musnęła moje wargi, po czym nie odrywając od mego ciała ust zaczęła schodzić powoli w dół. Gdy doszła do samego dołu mego brzucha zerkając na mnie wręcz wygłodniałym spojrzeniem przejechała nieco językiem po swojej dolnej wardzę by po kilku sekundach nic nie mówiąc wziąć do ust mojego członka, przez co od razu głośno jęknęłam czując jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz podniecenia. Cholera uwielbiam to jak ona robi mi dobrze ustami, gdzie nie powiem widok mojego penisa w jej czerwonych jak wiśnie i słodkich jak miód ustach jest bardzo podniecający. Czując jak ciepło i rozkosz z każdą sekundą wzrasta na sile odruchowo przymknąłem powieki oddając się w pełni tym uczuciom i dającej je kobiecie, która jak miałem wrażenie słysząc moje ciche jęki przyspiesza swoje ruchy doprowadzając mnie tym raz za razem na skraju ekstazy
- Anna… Zaraz dojdę… – otwierając oczy szepnąłem po krótkiej chwili, na co blondynka nie tyle co nie przerwała co przyspieszyła swoje ruchy, przez co w krótkim czasie doszedłem w jej ustach, a ona wszystko spijała jakby piła najsłodszy nektar. A teraz pozwól, że... Ja się tobą zajmę - gdy tylko niebieskooka wstała wręcz prowokacyjnie oblizując usta nie marnując ani sekundy zdjąłem z niej sukienkę rzucając ją gdzieś w bok, po czym kiedy wyswobodziłem się z spodni przy jednoczesnym zdejmowaniu butów wziąłem ją za rękę kierując się w stronę łóżek, gdzie od razu stając przed jednym lekko ją na nie pchnąłem, na co blondynka natychmiast wygodnie kładąc się i unosząc się na ramionach wyczekiwająco-zaproszeniowo patrzyła się na mnie, na co nie marnując ani sekundy wszedłem na łóżku natychmiast odnajdując słodkie usta kobiety, która od razu zaczęła oddawać pocałunek z większą namiętnością. Po krótkiej chwili powoli zacząłem schodzisz z ustami na jej szyję, jednocześnie wsadziłem pod nią ręce by jednym sprawnym ruchem odpiąć biustonosz, który natychmiast wyrzuciłem gdzieś za siebie i nie tracąc czasu złapałem w usta lewy sutek zaczynają co ssać i lekko podgryzać równocześnie biorąc między palce prawy zaczynając go lekko ściskać i szczypać, co spowodowało, że z gardła Anastasii natychmiast wyrwał się słodko-głośny jęk rozkoszy
- Kochana uwielbiam twoje jęki i ten moment gdy krzyczysz moje imię gdy dochodzisz, ale obawia się, że musimy starać się być bardziej ciszej bo ściany na statkach są bardzo cienkie – szepcząc pocałowałem blondynkę w usta, na co ona oddając pocałunek obejmując mnie mocno przyciągnęła do do siebie
- Oj Jay obawiam się, że nie jesteśmy jedynymi osobami, które właśnie to robią, więc naprawdę chcesz się tym przejmować? – nie mogąc powstrzymać cichego chichotu ponownie pocałowałem kobietę, po czym znów zacząłem schodzić z pocałunkami coraz niżej równocześnie opuszkami palców błądziłem po jej idealnym ciele. Gdy doszedłem do brzucha od razu pozbyłem się jej dolnej części bielizny, która wylądowała gdzieś za mną i nie tracąc ani sekundy zacząłem składać pocałunki na jej prawej nodze kierując się powoli ku górze
- Khan… – szept niebieskookiej wypełniony wręcz błagalno-niecierpliwym tonem sprawił, że nie mogłem powstrzymać unoszących się kącików ust. Posyłając jej uśmiech wsłuchując się w te błaganie zanurzyłem usta w jej wręcz już gorącej z pożądania kobiecości co sprawiło, że natychmiast z ust kobiety wydostał się jęk, który nabrał na sile gdy palcami zajęłam się łechtaczką. No niby jak każdy facet uwielbiam jak kobieta robi mi dobrze ustami, ale jednak dla mnie najlepszy jest właśnie ten moment gdy to ja robię dobrze kobiecie i nie tylko dlatego, że wręcz spijam dowód jej pożądania lecz po prostu uwielbiam doprowadzać kobietę do szczyt rozkoszy, a w szczególności uwielbiam patrzeć się na to jak rozpalam Anastasie. Oj chyba nie ma na świecie piękniejszego widoku niż wijąca się z rozkoszy rozpalona Ana przeżywająca orgazm. Wyczuwając, że blondynka zbliża się do szczytu ekstazy nieco się odsunąłem i niemalże natychmiast słysząc jęk zawodu cicho zaśmiałem się praktycznie od razu biorąc w usta jej łechtaczkę przy równoczesnym wsadzeniu do środka jej kobiecości dwóch palców co spowodowało, że niebieskooka głośno jęknęła zaczynając coraz bardziej wić się pod wpływem rozkoszy, którą jej dawałem. Kiedy dziewczyna osiągnęła spełnienie powoli unosząc się i nie odwracając wzroku od Any oblizałem palce, po czym znów delikatnie kładąc się na niej wbiłem się w jej słodkie usta jednocześnie powoli wszedłem w nią zaczynając się od razu poruszać przez co obydwoje cicho jęknęliśmy prosto w swoje usta. Cholera niech mnie piorun trzaśnie, ale przy żadnej kobiecie, z którą uprawiałem sex nie myślałem o tym jak doskonale jesteśmy dopasowani pod każdym względem. Może to i szaleństwo, ale raczej taka jest miłość i muszę jak najszybciej dowiedzieć się co ona czuje do mnie licząc, że czuję to samo i będę mógł mówić na każdym kroku to, że jest moja. Tylko moja. Przyspieszając swoje ruchy ustami zjechałem ponownie na jej biust biorąc w usta jej prawy sutek co spowodowało, że praktycznie od razu blondynka jeszcze głośniej jęknęła wbijając mi w plecy paznokcie przez co sam głośno jęknąłem czując, że obydwoje jesteśmy coraz bardziej na skraju rozkoszy, która wręcz rozpalała nasze złączone w jedno ciała. Czując jak jej cipka mocniej zaciska się na moim członku od razu domyślając się, że ona powoli dochodzi do szczytu rozkoszy jeszcze bardziej przyspieszając swoje ruchy sięgnąłem ręką do jej łechtaczki zaczynając zataczać wokół niej koła, co natychmiast sprawiło, że blondynka krzycząc moje imię doszła, a ja zaraz po jej niej. Z trudem łapiąc oddech powoli wysunąłem się z kobiety opadając obok mnie, gdzie ona również ciężko oddychając przytuliła się mnie, na co uśmiechając się objąłem ją ramieniem całując ją przy tym w głowę
- Miałeś naprawdę fantastyczny pomysł z tą zamianą pokoi – słysząc słowa blondynki po raz kolejny wymierzyłem sobie mentalnego kopniaka za to, że sam na to nie wpadłem, ale nie dając nic poznać po sobie uśmiechnąłem się szerzej jeszcze raz całując ją w głowę
- Nie wiedziałem, że będziesz zadowolona z takiej zmiany, więc jak będziemy we Włoszech to załatwię, że znów będziemy razem w pokoju – mówiąc nie odwróciłem wzroku od niebieskookiej, która uśmiechając się pokiwała głową
- Jeśli byś chciał to ja mogę pokazać ci kilka ciekawych miejsc na Sycylii, które na pewno się tobie spodobają – powiedziała po krótkiej chwili Anastasia, a ja od razu pokiwałem głową, po czym delikatnie musnąłem usta kobiety, która pogłębiając pocałunek szybkim ruchem usiadła na mnie okrakiem, na co ja obejmując ją przyciągnąłem ją bardziej do sobie czując w kościach, że ta noc na pewno szybko się nie skończy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz