sobota, 12 marca 2022

54 rozdział

 Narracja Isabelli

Pierwsze promienia słoneczne wpadające do pomieszczenia sprawiły, że budząc się powoli otworzyłam oczy i od razu szeroko uśmiechnęłam się na widok słodko śpiącego Chrisa na tle wieży Eiffla za której właśnie powoli wschodziło słońce.  Niby zwykły widok a jednak taki niezwykły. Ba, szczerze mówiąc nadal nie wierzę, że od kilkunastu dni jesteśmy w Paryżu, w mieście miłości i zakochanych. Chryste gdyby ktoś kilka miesięcy wcześniej powiedział mi, że znów zacznę spotkać się z Chrisem, będę częścią wielkiej szlagierowej trasy koncertowej i, że spełni się nasze małe marzenie o wypadzie do Francji to wyśmiałabym go pukając się w głowę. Na samą myśl uśmiechnęłam się. Może i bym wyśmiała, ale jednak niczego nie żałuję, gdzie szczerze mówiąc chyba nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak teraz. Widząc jak blondyn przez sen uśmiecha się samej kąciki ust szerzej uniosły się i odruchowo wyciągnęłam rękę chcąc przejechać nią po jego policzku lecz jednak zatrzymałam ją przy samej skórze by jednak nie zbudzić jeszcze niebieskookiego i tak po prostu przyglądałam się jemu. Boże kocham się w idealnym w każdym calu mężczyźnie. Ta, może to śmiesznie brzmi, ale prawda jest taka, że znów w pełni zakochałam się blondynie i nie chce tego ukrywać przed samą sobą, choć nie powiem trochę boję się tego co on do mnie czuję i, że on znów mnie zrani, lecz w tym momencie zdecydowanie wolę skupić się na tym co tu i teraz nie myśląc o tym co będzie w niedalekiej przyszłości czy snóć jakieś scenariusze. Dostrzegając, że niebieskooki zaczyna się budzić lekko przygryzłam dolną wargę i nie marnując ani sekundy przybliżając się do niego delikatnie pocałowałam go, na co on mrucząc zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością

- O tak… Takie pobudki to ja mogę mieć zawsze moje słońce… Ba. Nawet nie muszę mówić dzień dobry, bo wiem, że po takiej pobudce na pewno będzie on dobry – słysząc słowa blondasa mimowolnie cicho zaśmiałam się kiwając głową

- Bo to będzie mój miły dobry dzień, bo spędzimy go razem z naszymi przyjaciółmi spacerując i zwiedzając Paryż oraz na innych atrakcjach zorganizowanych przez Julie – rzuciłam patrząc się na niebieskookiego, który uśmiechając się pokiwał głową

- Dokładnie… Aczkolwiek mam znakomity pomysł na osobistą atrakcję jaką mogę zapewnić ci by podtrzymać twój dobry humor – nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust uniosła brew zastanawiając się o czym on mówi

- Tak? Jestem jej bardzo ciekawa przystojniaczku – Heine uwodzicielsko uśmiechając się pocałował mnie namiętnie, a ja zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością. Nie minęło dużo czasu jak blondas delikatnie siadając na mnie okrakiem zaczął schodzić z pocałunkami na moją szyję równocześnie jego ręka błądziła po moim ciele sprawiając, że po moim ciele rozchodziło się gorące dreszcze podniecenia

- Nie masz dość po wczorajszym? – spytałam się patrząc się na niebieskookiego, który cicho się śmiejąc pokręcił głową

- Słońce ja nigdy nie będę miał cię dość, a wręcz przeciwnie, tzn. czuję się nienasycony tobą i żałuję, że nie mogę cię przyszyć do siebie ani zabić wzrokiem tych, którzy patrzą na ciebie – tym razem to ja zaśmiałam się pod wpływem jego słów

- Czyżby był pan zazdrosny panie Watrin? – Chris uśmiechając się uwodzicielsko znów wbił się w moje usta lekko przygryzając dolną wargę

- Oj nawet nie zdaje sobie pani sprawy z tego jak bardzo pani Michmm – blondyn nie dodając nic więcej znów mnie pocałował, po czym zaczął schodzić z pocałunkami na mój dekolt i po kilku sekundach wziął w swoje usta mój lewy sutek, a prawy sutek w między swoje palce, co sprawiło, że natychmiast cicho jęknęłam czując jak przez moje ciało zaczyna przechodzić fala ciepła, przez co odruchowo zamknęłam oczy w pełni oddając się rozkoszy. Chris nie odrywając swoich ust od mego ciała zaczął bardzo powoli schodzić w dół zostawiając mokrą ścieżkę, jednocześnie rękami błądził po moim ciele rozpalając do czerwoności każdą komórkę w moim organizmie

- Christoph… – otwierając oczy szepnęłam po krótkiej chwili gdy poczułam usta i dłonie mężczyzny na swoich udach mając nadzieję, że w tonie mego głosu usłyszy błaganie by zajął się właściwszym rejonem mego ciała, które obecnie aż boleśnie pulsowało domagając się jego intencji. Chris ewidentnie rozumiejąc mój przekaz uśmiechnął się uwodzicielsko i nie tracąc ani sekundy zanurzył swój język w moje wnętrze powodując, że natychmiast zaczęłam głośniej jęczeć czując jak gorąca fala rozkoszy rozlewa się po moim ciele nabierając z każdą chwilą coraz większej mocy. W momencie gdy powoli zbliżałam się na sam szczyt rozkoszy niebieskooki wziął w swoje usta moją łechtaczkę wsadzając jednocześnie do mojej kobiecości palce zaczynając nimi poruszać, na co głośno krzyknęłam jego imię wyginając się przy tym w łuk pod wpływem fali rozkoszy przebiegającej przez moje ciało

- Wiesz mój aniołku sam już nie wiem czy bardziej podniecające jest doprowadzenie ciebie na szczyt rozkoszy czy patrzenie na to jak osiągasz szczyt rozkoszy - mężczyzna nie dodając nic więcej pocałował mnie namiętnie precyzyjne przy tym umiejscawiając się na mnie, gdzie nie tracąc ani chwili wszedł we mnie, przez co jęknęłam prosto w jego usta, a on również jęcząc w moje usta zaczął poruszać się we mnie. Z każdą sekundą gdy on przyspieszał ruchy czułam jak ponownie przez moje ciało przechodzi tsunami rozkoszy, które rozgrywało każdą komórkę mojego organizmu na mniejsze kawałki i zaraz je składało na nowo, więc przymknęłam oczy w pełni oddając się temu wulkanowi czystej ekstazy. Niby działały na nas w tym momencie pierwotne instynkty i czyste pożądanie, ale jednak dotyk i pocałunki blondyna rozpalały mnie dając przy tym mi do zrozumienia, że jestem dla niego czymś więcej niż tylko ciałem i miałam cholerną nadzieję, że on czuje to samo poprzez mój dotyk i pocałunki. Jakbyśmy byli doskonale zjednoczeni oboje równocześnie wręcz krzycząc swoje imiona doszliśmy na szczyt rozkoszy, która rozlewała się po naszych ciałach

- Cholera uduszę chyba tego kto właśnie dzwoni… Cześć Jay… No dysze, bo właśnie przerwałeś mi w ćwiczeniach cardio… A co? Wątpisz w to?… Dobra, dobra mów po co dzwonisz… Wiesz Bella jeszcze śpi, więc jak ją zaraz obudzę to powinniśmy w jakieś 30 minut się wyrobić… Jasne. Do zobaczenia – nim zdążyliśmy cokolwiek powiedzieć po pokoju rozniósł się dźwięk komórki Chrisa, który niechętnie wziął ją i odbierając połączenie zaczął rozmawiać, a ja słysząc jego wypowiedzi starając się cicho oddychać i nie mogąc powstrzymać uśmiechu na twarzy ledwo powstrzymywałam śmiech 

- Ćwiczenia cardio? Naprawdę? – momentalnie gdy blondas odłożył telefon zaczęłam głośno się śmiać, na co on również śmiejąc się delikatnie musnął moje usta

- No co? Musiałem jakoś wytłumaczyć moją zadyszkę… Aczkolwiek chyba za bardzo nie minąłem się z prawdą bo jakby nie patrzeć to na serce nie ma lepszego leku jak połączenie dwóch złaknionych siebie ciał i dusz, gdzie dodatkowo podczas seksu spalamy zbędne kalorie, a nasz organizm czyli także serce dostaje potężną dawkę endorfin - nie powiem widząc szeroko-promienny uśmiech niebieskookiego sprawił, że moje kąciki ust szerzej uniosły się, jednocześnie cicho zaśmiałam się 

- Wiesz misiu pogadaj z Richiem o tej jakże fenomenalnej teorii i opublikujcie ją w jakimś medycznym czasopiśmie, to wtedy na pewno dostaniecie Nobla w dziedzinie medycyny – Chris piorunując mnie wzrokiem szybko mówiąc już ja ci dam śmiać się ze mnie zaczął mnie łaskotać na co od razu zaczęłam głośno się śmiać i wić się pod nim 

- Kurczę nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał zostać z tobą tutaj przez cały dzień i tak po prostu nic nie robić… – wyszeptał po krótkiej chwili Chris, a ja nie mogąc powstrzymać cichego śmiechu pokręciłam głową

- Oj domyślam się tego oraz tego, że raczej miałeś na myśli to, że chciałbyś nie tyle co zostać ze mną co zostać we mnie – zaśmiałam się od razu, na co niebieskooki pokazując mi język pocałował mnie namiętnie

- Ty już wiesz jaka jest prawda aniele… Nie ważne co, nie ważne jak, nie ważne gdzie byleby tylko z tobą… A teraz jednak obawiam się, że jednak musimy wstać i wyszukiwać się do wyjścia, bo pozostali raczej nie dadzą nam żyć – nie mogąc powstrzymać unoszących się nieco kącików ust pokiwałam głową i  przyciągając go do siebie pocałowałam go

***

- Cześć kochana. Co tak stoisz i na co tak patrzysz?… Aaa… No proszę czyżby nasza Ana była zazdrosna… Może powinnaś w takim razie wziąć sprawy w swoje ręce i wreszcie wziąć się za Jaya – widząc stojącą przy ekspresie do kawy i patrzącą gdzieś w bok przyjaciółkę zaczynając mówić podeszłam do niej zerkając przy tym także w tym samym kierunku i widząc jak uśmiechnięty Jay rozmawia również z szeroko uśmiechniętą Julie, która w pewnym momencie przytuliła się do niego. Anastasia słysząc moje słowa od razu spojrzała się na mnie piorunując wzrokiem 

- Cześć Bells… Jak widzę dobry humor nie odpuszcza cię od rana. Czyżby to dzięki pewnemu blondynowi? – przekręcając oczami pokręciłam głową nie mogąc uwierzyć, że ona od tak zmieniła temat ignorując moje słowa

- Naprawdę Ann? Zamieniasz temat byleby tylko nie skomentować moich słów i nie przyznać się, że zależy ci na Jayu? Ja wiem, że po tym co zrobił ci ten gnojek, którego imienia nie chce wymienić i przez perypetie z ojcem masz duże obawy jeśli chodził o związki, ale kurde weź w końcu zobacz, że Jay jest naprawdę porządnym mężczyzną i, że obydwoje nawzajem pożeracie siebie wzrokiem... Daj mu szansę kochana – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciółki, która przekręcając oczami pokręciła głową 

- Cześć dziewczyny. O czym tak intensywnie dyskutujecie? – słysząc za sobą znajomy głos spojrzałam się za siebie i widząc podchodzącą do nas Elenę uśmiechnęłam się do niej

- O niczym ważnym/O zazdrości Ann do Jaya – odpowiedziałam jednocześnie, na co starsza blondynka cicho zaśmiała się, a ja zerknąłem na Anę, która mroziła mnie wzrokiem

- No faktycznie temat mało ważny… A tak na poważnie to ja nie mam siły do ciebie kochana. Jak chcesz udawać, że między tobą a Jayem nic nie ma to sobie udawaj i unieszczęśliwiaj się przy okazji… Między Bello nadzieję, że Jay ma więcej oleju w głowie w tym temacie… No a w kwestii zazdrości to jak już się orientujecie to może i Jul lubuje się w brunetach to jednak w oko jej wpadł nieco mniej umięśniony i niższy ciemnooki - nie mogąc powstrzymać uśmiechu na twarzy pokiwałam głową idąc za przyjaciółkami do stolika obok, gdzie natychmiast zaczęłam nabierać na talerz sałatkę

- Dziewczyny ja bardzo wam dziękuję, że jesteście bardzo przejęte moim życiem prywatnym, ale dobrze jest jak jest i koniec… Is powiedz lepiej jak jest między tobą a Chrisem i jak tam wspólne mieszkanie, bo domyślam się, że na pewno dzieje się wiele, co? – tym razem to ja spiorunowałam wzrokiem przyjaciółkę, która posłała mi szeroki uśmiech, jednocześnie kątem oka zerknęłam na rozmawiającego z boku z Danielem i Franzem Chrisa nie mogąc powstrzymać lekko unoszących się kącików ust

- Ja w przeciwieństwie do ciebie przestałam się oszukiwać w sprawie tego co czuję do niego, czyli, że znów jestem w nim na zabój zakochana i ogólnie jestem szczęśliwa, choć z wszelkimi wyznaniami czekam na jego pierwszy ruch… – mówiąc patrzyłam się na przyjaciółki, gdzie Elena słysząc moje ostatnie słowa energicznie pokręciła głową

- Przepraszam cię, ale chyba się przesłyszałam… Jak to czekasz na jego pierwszy ruch? Jeśli jesteś pewna swoich to po co chcesz czekać? Nigdzie nie jest napisane, że to mężczyzna musi pierwszy wyznaczyć miłość czy oświadczyć się, więc moja droga wykorzystaj to, że jesteśmy w mieście miłości i bierz sprawy w swoje ręce… Swoją drogą dałabyś tym samym dobry przykład Anastasii by sama poszła po rozum do głowy w sprawie Jaya – Elena natychmiast mi przerwa, a ja słysząc jej słowa na początku przekręciłam oczami, ale widząc na końcu ostre spojrzenie młodszej blondynki, które posłała starszej nie mogłam powstrzymać lekko unoszących się kącików ust 

- Witam moje cudowne panie… Ja wiem, że jak zawsze musicie sobie na dzień dobry poplotkować, ale chodźcie już, bo czekamy tylko na was przy stole – no stąd nie zowąd obok nas pojawił się Ian, który zaczynając mówić przytulił od tyłu swoją narzeczoną całując ją przy tym w policzek co sprawiło, że mimowolnie szeroko uśmiechnęłam się 

- No już idziemy przystojniaku i nie narzekaj na nas, bo jednak prawda jest taka, że to mężczyźni są największymi plotkarzami – odpowiedziała szybko Ana pokazując pod koniec język brunetowi, na co przekręcając oczami pokręciłam głową i nie marnując ani sekundy poszłam do stołu przy którym siedzieli pozostali przyjaciele, gdzie od razu zajmując swoje miejsce praktycznie równocześnie powiedzieliśmy sobie dzień dobry

- Słuchajcie tylko szybko jemy, bo dziś mamy bardzo napięty grafik, tzn. kończymy kręcić nasze teledyski, potem idziemy do Luwru, a następnie po obiedzie będziemy szaleć na zakupach… – jako pierwsza odezwała się uśmiechnięta Julie, gdzie chłopaki słysząc ostatnie jej słowa wydali z siebie jęk niezadowolenia, co sprawiło, że blondynka spiorunowała ich wzrokiem

- Słuchacie prawda jest taka, że będąc w Paryżu obowiązkowym punktem jest wieża Eiffla, Luwr oraz zakupy na Polach Elizejskich… Ba. Mówiąc szczegółowo to kobieta wyjeżdżając z Paryża nie może wyjechać bez nowej sukienki, nowej bary butów, markowej torebki czy oryginalnych perfum Chanel, więc mam nadzieję, że nie będziecie skąpcami dla swoich ukochanych panowie… Oczywiście dzieciom też wypadałoby na pamiątkę kupić jakieś ubranko czy fantastyczną zabawkę… No i bym zapomniałam na śmierć, że musimy kupić stroje kąpielowe, gdyż z Jayem zorganizowaliśmy małą niespodziankę… – rzuciła od razu przyjaciółka, a ja pod koniec jej wypowiedzi spojrzałam się na Jaya, który uśmiechając się pokręcił głową

- Kochana ty zorganizowałaś, a ja dałem tylko pomysł na wykorzystanie wolnych dni we Francji – dodał swoje trzy grosze Jay, na co Jul przekręciła oczami

- Tak czy siak moi mili potrzebujemy na cito strojów kąpielowych o ile nie macie przy sobie takowych… Odnośnie jutra to stajemy z samego rana, bo o 8 mamy pociąg… A teraz nie gadamy tylko jemy – idąc za innymi zaczęłam jeść zastanawiając się co przyjaciele wymyślili

- Greg wiesz naprawdę fajnie wymyśliłeś byśmy zrobili nowo-wakacyjne teledyski naszych największych hitów i tak sobie pomyślałem, że może w grudniu bo jak nie mam Ian zaprosi was do programu Szlagiery Roku to wyreżyserowałbyś teledysk do mojej nowej piosenki promującej mój nowy jubileuszowy album i od razu was informuję, że chce byście wszyscy byli w nim, a nawet chciałabym nagrać z każdym z was piosenki na tą płytę i to nie podlega dyskusji, bo to będzie coś fantastycznego… – powiedział po krótkiej chwili Daniel, a ja spoglądając na niego i widząc wręcz podekscytowanie w jego oczach szeroko uśmiechnęłam się

- No jak tak nas ładnie prosisz to nawet nie wypada nam odmówić uczestniczenia w tym jakże ekscytującym projekcie i nie wiem jak wy, ale już czuję, że koniec roku będzie dosłownie wybuchowy – powiedział od razu Ian, na co podobnie jak reszta cicho się zaśmiałam doskonale zdając sobie sprawę, że jak już Daniel się za coś weźmie to faktycznie może być bardzo wystrzałowo 

***

- Słuchaj ja wiem, że zapewne jesteś zmęczona po dzisiejszym męczącym dniu i musimy się wyspać przed jutrem, ale bardzo chciałbym porwać cię na krótki spacer i przy okazji porobić kilkanaście pamiątkowych zdjęć z nocnego Paryża, co ty na to? – słysząc słowa Chrisa powoli unosząc się na ramionach zerknęłam na blondyna zastanawiając się czy mówi poważnie, ale widząc, że w ręku trzyma aparat mimowolnie uśmiechnęłam się 

- Szczerze mówiąc myślałam, że prędzej to ciebie zakupy wykończyły jak pozostałych chłopaków, bo ja o dziwo nie czuje się zmęczona i z przyjemnością pójdę z tobą na spacer – nic nie dodając szybko wstałam z łóżka, na co on się zaśmiał i przyciągając do sobie pocałował mnie 

- Uwierz mi, że zakupy wymęczyły mnie w takim samym stopniu jak ciebie, ale zawsze znajdę siły na spacer z tobą, więc zbierajmy się póki jeszcze młoda godzina – kiwając głową pocałowałam niebieskookiego, po czym nie marnując ani sekundy obydwoje szybko wyszykowaliśmy się do wyjścia i już po parunastu minutach wyszliśmy z hotelu idąc w stronę Pól Marsowych. Boże czy mogłabym chcieć coś więcej od życia? Wtulona w ukochanego mężczyznę spaceruje ulicami Paryża podziwiając jego uroki nocą. Prawda jest taka, że nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa jak właśnie w tej chwili

- Może nie dam ci centa, ale za to dam ci buziaka za wyznanie co sobie pomyślałaś, że tak się uroczo uśmiechasz – słysząc cichy szept niebieskookiego i czując jego pocałunek na głowie zerknęłam na niego szerzej uśmiechając się 

- Pomyślałam o tym jak bardzo jestem szczęśliwa i, że nigdy tak się nie czułam – Chris słysząc moje słowa uśmiechając się mocniej mnie obejmując ponownie pocałował mnie w głowę

- Szczerze? Czuję dokładnie to samo co ty i strasznie żałuję, że nie mogę zatrzymać czasu bądź go spowolnić by ta chwila trwała wiecznie, ale jestem pewny, że oboje zachowamy ten moment w pamięci i będziemy często do niego wracać – nie mogąc powstrzymać szerzej unoszących się kącików ust pocałowałam Heinego, który od razu zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością

- Staniesz tam? Zrobię ci kilka zdjęć na tle Wieży Eiffla – nie marnując ani sekundy ustawiłam się we wskazanym miejscu i zaczęłam pozować co chwilę zmieniając minę, co powodowało, że blondas co chwilę wybuchał śmiechem, przez który sama się szerzej uśmiechałam oraz śmiałam 

- Wiesz słońce uwielbiam twój uśmiech i śmiech… Jesteś najpiękniejszą kobietą na ziemi i nic nie może dorównać twemu pięknu, szczerozłotemu sercu – blondyn gdy tylko odsunął od siebie aparat szybko podszedł do mnie i zaczynając mówić spojrzał się prosto w moje oczy delikatnie przejeżdżając opuszkami palców po moim policzku sprawiając tym, że przez moje ciało rozlała się fala gorąca 

- Przesadzasz blondasem, ale… nie powiem twoje słowa są bardzo miłe – szepnęłam patrząc się na mężczyznę, który nieco szerzej uśmiechnął się 

- Nie przesadzam kochana… Dla mnie jesteś przepiękną, mądrą kobietą o szczerozłotym sercu… Naprawdę nie wiem czym sobie zasłużyłem na ciebie i drugą szansę jaką mi dałaś… Ja… Chciałbym byś wiedziała, że mi naprawdę na tobie zależy i to z każdym dniem coraz bardziej, gdzie… No prawda jest taka, że dzięki tobie znów moje serce zaczęło szybciej bić, że mam wrażenie, że znów tak naprawdę zacząłem oddychać pełną piersią… Wiesz moje słońce ja chyba nigdy nie przestałem cię kochać i zwyczajnie w świecie nie wyobrażam sobie życia bez ciebie i… dlatego chciałbym wiedzieć czy… Zostaniesz ponownie moją dziewczyną… – z każdym słowem Chrisa czułam jak moje serce poprzez płynącą przez moje ciało fale ciepła zaczęło bić coraz mocniej, a słysząc jego ostatnie słowa nie mogąc powstrzymać lekko unoszących się kącików ust poczułam jak się moich oczu mimowolnie napłynęły łzy

- Posłuchaj jeśli się pospieszyłem bądź ty nie… – nie tracąc ani chwili owinęłam ręce wokół jego szyi i przyciągając go do siebie wbiłam się w jego słodkie usta starając się w ten, z każdą chwilą coraz bardziej namiętniejszy pocałunek przelać wszystkie uczucia 

- Blondynku… Ja… Szczerze mówiąc czuję to samo… Też mam wrażenie, że wszystkie uczucia jakie chowałam głęboko w sobie teraz uderzają we mnie z dwojoną siłą, przez którą zdałam sobie sprawę, że też nie przestałam cię kochać… Chris ja o niczym tak nie marzę jak o tym by znów zostać twoją dziewczyną – tym razem to blodynek nie tracąc czasu wbił się w moje usta, a ja owijając mocniej ręce wokół jego szyi zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością czując jak przez moje ciało przechodzi gorąca fala ciepła, które jak miałam wrażenie sprawiała, że wraz szybkim biciem serca znów zaczęłam tak prawdziwie oddychać. Nie wiem czy właśnie taka wyboista i bolesna droga była nam pisana by dojść znów do siebie, ale mam nadzieję, że teraz los będzie dla nas bardziej łaskawszy 

- Kocham cię Bells… – wyszeptał po krótkiej chwili Heine, a ja z każdym jego słowem szerzej uśmiechałam się. Niby trzy małe słowa a jednak jakie ważne. 

- Ja ciebie też kocham blondasku – szybko szpecąc słowa przytuliłam się do mężczyzny i przymykając oczy chłonęłam od niego ciepło ciesząc się tą chwilą marząc przy tym by trwała wiecznie.

1 komentarz:

Nita pisze...

Miałaś rację kochana, rozdział podoba mi się i to bardzo bardzo bardzo!!!!!!!!!!!!!! Jejku jak ja uwielbiam takie sielanki ahhhh <3 No i oczywiście w roli głównej mój blondasek <3 <3 <3 Początek gorący że az policzki mnie pieką ale za to końcówka Jejku taka romantyczna że się rozpływam!!!!!!!!! Nawet nie wiesz jak ja chcę żeby oni byli szczęśliwi już tak cały czas ahhh<3

Ale kurcze nie spodobała mi się ta Julie ! Niech ona trzyma łapy z daleka od Jaya ! Grrrr.... No ale Ann też niech w końcu ruszy tyłęk i wyzna prawdę, jejku jak ja chcę żeby ona z Jayem też była <3

buziaki kochana dla ciebie i czekam na kolejny!!!! <3