sobota, 29 stycznia 2022

52 rozdział

 Narracja Isabelli

- Cześć mamuś. Załapie się na kawę? – zaczynając mówić weszłam do kuchni, gdzie od razu podeszłam do robiącej kawę mamy i całując ją w policzek spojrzałam się na nią błagalnie, na co ona uśmiechając się pokiwała głową podając mi po chwili kubek z gorącym płynem. Całując rodzicielkę w policzek usiadłam przy stole spoglądając na przepiękny bukiet czerwonych róż 

- No proszę jaki ładny bukiet. Czyżbym zapomniała o jakieś ważnej rodzinnej rocznicy? – pytając spojrzałam się na mamę, która patrząc się na mnie pokręciła głową

- Pudło kochanie. To kwiaty dla ciebie. Przyszły chwilę temu i jakbyś się zastanawiała od kogo to tam jest karteczka – nie mogąc powstrzymać lekko unoszących się kącików ust szybko sięgnęłam po kopertę otwierając jej zawartość 

- Ten jeden niewinny pocałunek za dnia, którego dziś jest rocznica sprawił, że do dnia dzisiejszego chce takich pocałunków tysiąc każdej nocy. Twój Chris – z każdym czytanym słowem coraz szerzej uśmiechnęłam się. Nie spodziewałam się, że blondyn będzie pamiętał o rocznicy naszego pierwszego pocałunku. Cholera niby od naszego pierwszego pocałunku minęło już tyle lat to jednak doskonale pamiętam tamtą chwilę jakby ona zdarzyła się wczoraj. Niby to miał być dla nas zwykły spacer odprowadzający mnie do domu po próbie a jednak przerodził się w siedzenie pod drzewem i patrzenie w gwiazdy, aż w końcu spoglądając prosto w swoje oczy pocałowaliśmy się, gdzie najpierw to było delikatne muśnięcie, które powoli przerodziło się w namiętny taniec naszych języków, przez który przez moje ciało przeszedł gorący dreszcz. Ba. Do dnia dzisiejszego każdy jego pocałunek czy dotyk sprawia, że przechodzą przeze mnie gorące dreszcze

- Halo tu ziemia do Isabelli – kręcąc głową spojrzałam się na szeroko uśmiechniętą mamę, która machała ręką przed moją twarzą

- Przepraszam zamyśliłam się… Mówiła coś mama? – rodzicielka słysząc moje słowa nadal uśmiechając się pokręciła głową 

- Zauważyłam, że odpłynęłaś gdzieś myślami kochanie i wcale się nie dziwię zważywszy na to, że domyślam się od kogo dostałaś te kwiaty… Swoją drogą to widzę, że sprawy z Chrisem stają się coraz poważniejsze… No co? Po prostu cieszę się bardzo, że dobrze się wam układanie i, że jesteście na dobrej drodze by wrócić do siebie o ile już oficjalnie nie wróciliście do siebie – pomimo uśmiechu na ustach nie mogłam powstrzymać się przed przekręceniem oczami na słowa siadającej obok mamy 

- Mamo nie musisz się bać o mnie… Na razie idziemy powoli, ale kto wie jak to dalej się rozwinie… Aczkolwiek wszystko jest dobrze między nami i jestem naprawdę szczęśliwa z nim – powiedziałam patrząc się na rodzicielkę, która uśmiechając się pokiwała głową 

- A powiedz mi czy powiedziałaś mu o… – słysząc słowa mamy od razu energicznie pokręciłam głową domyślając się o co jej chodzi 

- Nie mamo i nie wiem czy mu o tym powiem… Po prostu nie wiem czy to dobry pomysł, bo przecież to i tak nie zmieni przeszłości a może jedynie wpędzić go w wyrzuty, a uwierz mi mamo on już wiele przeszedł i nie chce dokładać mu zmartwień – szybko przerwałam rodzicielce, która ze zrozumieniem pokiwała głową 

- Witam moje przepiękne księżniczki… Kochanie czyżbym zapomniał o jakieś naszej rocznicy czy może masz jakiegoś cichego adoratora, o którego muszę być zazdrosny? – nim mama zdążyła coś powiedzieć do kuchni wszedł tata, który najpierw pocałował mnie w głowę, a następnie pocałował w policzek mamę by na końcu wskazać na kwiaty 

- Pudło kochanie. Dla twojej wiadomości to ja mogę być zazdrosna, bo kwiaty są Belli, które dostała od tak od Chrisa, więc jak widzisz kotku czasem można dać kwiaty kobiecie bez żadnej okazji – słysząc słowa znaczącej się patrzącej na ojca mamę praktycznie od razu lekko przygryzłam dolną wargę by ukryć unoszące się kąciki ust jednocześnie szybko złożyłam kartkę zerkając na rodziciela, który najpierw znacząco spojrzał się na mnie a potem spojrzał się na mamę całując ją 

- Oj przepraszam kochanie obiecuję poprawę i na sam początek zrobię moim ślicznym panią śniadanie, może być? – powiedział tata, a ja nie mogąc powstrzymać uśmiechu na buzi tak jak mama pokiwałam głową 

- Wiesz Bella wczoraj z Markiem rozmawialiśmy o waszej trasie i obiecujemy, że na pewno pojawimy się na którymś z koncertów by zobaczyć ten efekt końcowy przygotowań, bo z tego co widzimy to szykuje się naprawę wielkie show i chyba nie muszę mówić, że obaj jesteśmy z was dumni – słysząc słowa ojca od razu szerszej uśmiechnęłam się 

- Dzięki tato i mam nadzieję, że naprawdę uda się wam przylecieć choć na jeden koncert. Jestem pewna, że Ana też tego by chciała, ale może nie przyzna się do tego głośno – rzuciłam patrząc się na rodziciela, który kiwając głową podszedł do lodówki wyjmując z niej jakieś produkty na śniadanie

- A no właśnie powiedźcie mi relacje Anastasii i Marka nadal są ze tak ujmę napięte czy jednak coś się zmieniło? Bo może jeśli nic się nie zmieniło to może jakoś im pomożemy, tzn. zaprosimy ich na obiad czy kolację i jakoś pokierujemy odpowiednio rozmową – rzuciła po krótkiej chwili mama, a ja spoglądając na nią sama nie wiedziałam czy dobry pomysł by ktoś z nas interweniował w tej sprawie

- Kochanie uwierz mi, że mi także ciąży to jakie są ich obecne relacje i strasznie żałuję, że gdy mogłem nie byłem stanowczy w kilku kwestiach wierząc Markowi, że wszystko jest dobrze czy, że on da sobie sam radę lecz obawiam się, że takie godzenie ich na siłę raczej może przynieść odwrotny skutek od oczekiwanego efektu czyli zaognić całą sytuację – rzekł od razu tata, a ja pokiwałam głową zgadzając się z nim

- Tata ma rację mamo… Ana jest dość upartą osobą i jeśli sama nie zechce pogadać czy wysłuchać wujka to nikt jej do tego nie zmusi, ale mam jakieś przeczucie, że kiedyś do tego dojdzie – nie dodając nic więcej spuszczając wzrok dopiłam kawę ignorując przy tym ukucie w sercu, które niosło ze sobą myśl, żeby tylko do tej rozmowy nie doszło w jakieś tragicznej sytuacji, przez którą nie zdołają naprawić swoich relacji w pełni

- A tato powiedz mi jak tam sprawy z poszukiwaniem nowych talentów muzycznych i sponsorów do wytwórni? – spytałam się po chwili zerkając na robiącego jajecznicę ojca, który zerkając na mnie blado uśmiechnął się

- No różnie z tym bywa… Faktycznie odnaleźć młode talenty to nie trudno zważając na to, że programy talent show pomagają w tym, ale pomimo atrakcyjnych warunków jakie by mieli w naszej wytwórni to jednak niechętnie do tego podchodzą ze względu na to, że jesteśmy małą i mało znaną wytwórnią… Z sponsorami jest podobnie, tzn. chcieliby zainwestować lecz boją się… Tak czy siak jesteśmy dobrej myśli i wierzymy, że wasza trasa koncertowa będzie pozytywnym akcentem, który tylko będzie uatrakcyjniały wytwórnie, ale nie zaprzątaj sobie tym głowy – kiwając powoli głową z trudem powstrzymałam się przed przewróceniem oczami na jego ostatnie słowa. Ta. Nie przejmować się tym, że trasa koncertowa jest bardzo ważna dla przyszłości wytwórni? No dobry żart od samego ranka. Ranka, który tak się miło zaczął

***

- Cześć blondasku – widząc opierającego się o ścianę Heinego mimowolnie kąciki moich ust szeroko uniosły się. Blondyn widząc mnie także uśmiechnął się podchodząc do mnie, gdzie od razu delikatnie pocałował mnie

- Witaj mój piękny kwiatuszku… Proszę to dla ciebie… – mężczyzna nie dodając nic więcej wyjął za siebie czerwoną różę podając mi ją

- Dziękuję ci za różę i za poranne kwiaty. Są naprawdę piękne i… tak w ogóle to nie spodziewałam się, że będziesz pamiętał o naszej rocznicy pierwszego pocałunku – zaczynając mówiąc wzięłam różę od niebieskiego, który uśmiechając się pokiwał głową

- Cieszę się, że zaskoczyłem ciebie i możesz być pewna, że nigdy nie zapomnę tego dnia, tego wieczoru… Chyba to nie będzie przekłamanie jak powiem, że ten pocałunek zmienił całe moje życie… – Chris odrywając ode mnie wzroku delikatnie przejechał wierzchem dłoni po moim policzku wywołując tym, że przez moje ciało przeszedł gorący dreszcz. Cholera ja chyba nigdy nie przestanę reagować tak na jego dotyk

- Ja też nigdy tego nie zapomnę i ten pocałunek zmienił także moje życie przez co tym bardziej mi głupio, że ja nic dla ciebie nie mam, bo naprawdę nie spodziewałam się tego, a nie chciałam stawiać cię w kłopotliwej sytuacji… – Heine słysząc moje słowa od razu pokręcił głową przykładając palec wskazujący do moich ust 

- Kochanie nie powinno ci być głupio, bo to, że dajesz mi szansę po tym co zrobiłem jest wystarczającym prezentem jaki mogłaś mi dać i za który zawsze będzie ci dziękował… Aczkolwiek może niech prezentem od ciebie dla mnie będzie to, że zgodzisz się dziś po próbie pójść ze mną na spacer, kolację i może zostałabyś u mnie na noc – rzucił natychmiast Chris, a ja lekko przygryzając wargę by ukryć pojawiający się uśmiech udałam zastanawiającą minę

- No nie wiem blondasie… Wiesz ostatnio mój grafik jest strasznie napięty, że nie wiem czy cię jakoś tam wycisnę… – blondyn słysząc moje słowa od razu spiorunował mnie spojrzeniem 

- Jak ja ci zaraz dam napięty grafik to tak go uporządkuje, że będziesz miała czas tylko dla mnie – Heine nie dodając nic więcej wbił się w moje usta, na co mechanicznie owijając ręce wokół jego szyi zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością

- Mam nadzieję, że zdajecie sobie sprawę z tego, że jesteście w miejscu publicznym? – gdy tylko usłyszałam głos przyjaciółki od razu odsunęłam się od mężczyzny piorunując wzrokiem ją i Jaya, który akurat również uśmiechnięty stał obok niej

- Ta, tylko wiecie moi mili jak szedłem tutaj to widziałem w aucie namiętnie całującą się parę, która przypominała was i w dodatku te auto było łudząco podobne do twego Jay – odezwał się natychmiast uśmiechnięty Chris, a ja od razu lekko przygryzłam dolną wargę by nie parsknąć śmiechem a mina Jaya i Any nie ułatwiały tego zadania

- Dobra, dobra. Zamiast gadania to lepiej już chodźmy do środka bo zaraz spóźnimy się – Anastasia nic nie dodając szybko weszła do środka, a ja nie mogąc powstrzymać cichego śmiechu weszłam za nią idąc prosto do szatni, gdzie od razu zaczęła się przebierać w strój do ćwiczeń jednocześnie co chwilę zerkałam na przyjaciółkę uśmiechając się 

- Jedno słowo a pożałujesz – rzuciła Ana widząc mój uśmiech, na co ja kręcąc głową przekręciłam oczami 

- Ja nic nie mówię kochana. Po prosto cieszę się, że obie jesteśmy szczęśliwe, że przygotowania do trasy idą po naszej myśli i, że doskonale dogadujesz się z Jayem, choć nie powinnam się temu dziwić skoro ewidentnie pasujecie do siebie pod każdym względem i tylko patrzeć jak będziecie ze sobą oficjalnie – rzuciłam od razu patrząc się na przyjaciółkę, która kręcąc głową przekręciła oczami

- Bella tylko tych swoich rozkwinkach nie zapędzaj się zbytnio. Może i dobrze dogaduje się z Jayem, ale jednak to nie znaczy, że zaraz zostaniemy parą moja miła. To nigdy się nie stanie… Aczkolwiek jak widzę sytuacja zupełnie odwrotna jest u ciebie i Chrisa, bo jak widzę sielanka trwa w najlepsze aż miło patrzeć, że wreszcie jesteś szczęśliwa – słysząc słowa blondynki na początku przekręciłam oczami nie wierząc, że ona aż tak się oszukuje, ale pod koniec jej wypowiedzi nie mogłam powstrzymać unoszących się kącików ust 

- Kochana po pierwsze możesz tak przestać oszukiwać i przynajmniej być że mną szczera, że Jay podoba ci się i, że jest pomiędzy wami coraz bardziej poważniej? Uwierz mi, że na metr widać jak iskrzy między wami… Po drugie nie zmieniaj tematu moja miła i jak chcesz wiedzieć jak jest pomiędzy mną a Chrisem to pytaj a ja może ci odpowiem, ale uprzedzając cię, nie jestem z Chrisem ale nie wykluczam tego, że w niedalekiej przyszłości może to się zmienić – mówiąc nie odwróciłam wzroku od niebieskookiej, która na początku przekręcając oczami pokręciła głową, a potem lekko uśmiechając się pokiwała głową

- Cieszę się, że dobrze ci się układa z blondasem, choć to i tak nie sprawi, że przestanę się bać o to, że on znów wywinie jakiś numer… A teraz skończmy lepiej gadać tylko szybko przebierzmy się i chodźmy do reszty – rzuciła szybko Ana, a ja przekręcając oczami nie mogłam powstrzymać lekko unoszących się kącików ust. Wiem, że może i jest ona nieco przewrażliwiona na punkcie blondyna, ale chyba na jej miejsce także bym była gdybym zobaczyła ją z nożem ręku, który niebezpieczne zbliżał się do klatki piersiowej. Kręcąc szybko głową zabrałam się za przebieranie starając się odsunąć z głowy wspomnienia tamtych najczarniejszych dni w moim życiu. Teraz muszę skupić się na tym co tu i teraz

***

- Wiecie co? Naprawdę coraz bardziej kocham tą pracę, choć nie powiem bym był bardzo szczęśliwy z powodu, że muszę tańczyć i śpiewać – słowa Grega sprawiły, że mimowolnie cicho zaśmiałam się kręcąc głową

- Oj nie przesadzaj George. Naprawdę dobrze ci idzie i kto wie czy chłopaki na stałe nie wezmą cię do zespołu – powiedziała Anastasia zerkając na siedzącego obok niej Jaya, a ja znów cicho zaśmiałam się widząc jak Greg od razu pokręcił głową i ręką 

- Domyślam się, że nie jeden z nas by się zgodził, ale jak widzę Greg raczej by wtedy uciekł gdzie pieprz rośnie – zaśmiał się Jay a my razem z nim 

- Ja lepiej nic nie powiem w tym temacie, bo znów mi się oberwie, więc powiem jedynie, że nie ma najlepszych lodów na świecie od snikersowych – kiwając głową na słowa Richiego sama sięgnęłam po swoją łyżkę biorąc trochę lodów blondasa na łyżkę

- Pierwsze lody w roku zawsze są najlepsze bez względu na smak mój drugi. To jest udowodnione naukowo – rzuciła Ana łyżką wskazując na Stringa, który skinął głową

- Ja tam wiem na pewno, że żałuję, że Mel nie mogła przyjść, a Cay i Izz nie zdobywali się pójść z nami – powiedział Jay, na co od razu cicho się zaśmiałam 

- Ale wiesz Jay za to możemy powiedzieć, że jesteśmy szczęściarzami na potrójnej randce – odruchowo zerknęłam na mówiącego Chrisa, który uśmiechając się pocałował mnie w policzek sprawiając, że kąciki moich ust uniosły się

- Faktycznie cieszmy się takimi chwilami, bo zaraz wyruszamy w trasę i będzie tylko robota, choć będzie to miła robota – rzucił szybko George, a ja nie mogąc powstrzymać cichego śmiechu pokręciłam głową

- Oj nie przesadzajmy tak bardzo… Ian zadbał o to byśmy mieli kilka dni wolnego we Włoszech i we Francji, więc może uda się każdemu z nas wymyśleć jakieś niespodzianki dla naszych piękności… Ba może Matti z Juli myślą coś fajnego na te wolne dni zapewniając nam tym atrakcje – zerkając na mówiącego Tariqa pokiwałam głową mając nadzieję, że faktycznie znajdziemy czas by pójść choćby tylko do wieży Eiffla. No i może na jakieś małe zakupy na Polach Elizejskich

- Słuchajcie a tak w ogóle to ja nie chcę siać pesymizmu, ale czy naprawdę wyrobimy się czasowo z wspólnymi próbami przed pierwszym koncertem? Niby jedziemy tam wcześniej by wreszcie zacząć ćwiczyć z innymi, ale czy na pewno wszystko uda się dopiąć na ostatni guzik? – powiedział po krótkiej chwili Richie, a ja spojrzałam się na niego i widząc jego martwiący się wzrok posłałam mu pocieszający uśmiech

- Richie błagam cię przestań w tej chwili nawet tak myśleć, rozumiesz? Niby przywykłem do tego, że ty przed każdym koncertem masz stracha, ale choć raz powiedz głośno: chłopaki czuję w kościach, że ta trasa będzie najlepszą trasą koncertową w naszym życiu… Stringu naprawdę przestań martwić się o takie coś, bo nawet jeśli gdzieś któryś z nas popełni jakoś błąd czy coś się stanie to cóż popełniać błędy to rzecz ludzka, gdzie widocznie tak miało być i na następnym koncercie pójdzie już lepiej i tyle – rzucił natychmiast Chris, na co nie odrywając wzroku od Camerona, który cicho westchnął kiwając głową 

- Zgadzam się z Chrisem blondasie… Będzie co ma być i nie powinniśmy martwić się tym na co wpływu nie mamy. My na pewno damy z siebie wszystko, a nawet jeszcze więcej i to musi starczyć… Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że będziemy razem i będziemy po prostu dobrze się bawić z naszego powrotu na scenę – dodał pospiesznie Jay, a ja kiwając głową uśmiechnęłam się

- Richie my zdajemy sobie sprawę, że może to i to mało czasu, ale przypomnę ci, że byliście już w gorszej sytuacji i jakoś daliście radę, więc to jest pikuś, z którym na pewno dacie, damy sobie radę... Głowa do góry blondasie, bo będzie dobrze i nie rozsiewaj mi tutaj pesymizmu, bo nakopie ci i nawet Greg ci nie pomoże – szybko wtrąciłam, na co wszyscy głośno zaśmiali się 

- No i przypomnę ci Richie, że macie świetne wyniki sprzedaży płyty, gdzie jak tak dalej będzie szło to kto wie czy z tego trzeciego miejsca nie skoczycie na miejsce pierwsze, a to z połączeniem przeważnie bardzo dobrych opinii waszych fanów o płycie daje wiarę temu, że koncerty będą jak najbardziej udane i nawet jeśli coś się wydarzy to będzie dobrze. Zresztą jak to mówią nie ważne co mówią byle by mówili – niemalże natychmiast słysząc słowa przyjaciółki przekręciła oczami podobnie zrobił Jay, który zerkając na blondynkę pokręcił głową 

- Wiecie co przestańmy już gadać o pracy a wypijmy za pomyślność w trasie koncertowej – idąc za mówiącym Tariqiem tak jak on i pozostali uniosłam szklankę z szejkiem czekoladowym, po czym mówiąc jednym chórem zdrowie napiłam się naprawdę mając nadzieję, że trasa koncertowa uda się 

***

- Bella zraz powinniśmy wyjść z wody, bo zaczyna być coraz chłodniejsza – słysząc słowa Chrisa niechętnie otworzyłam oczy i zerkając na blondyna cicho westchnęłam opierając czoło o jego policzek. Boże dlaczego takie romantyczne chwile muszą być tak krótkie 

- Wiem, ale tak mi tu dobrze… Wiesz blondasku miałeś naprawdę fanatyczny pomysł z wspólną kąpielą i w dodatku przy takiej romantycznej scenerii… W ogóle to naprawdę nie spodziewałam się, że po tylu latach będziesz nadal pamiętam o naszej małej rocznicy, o tym jakie zapachy świec i olejków lubię – niebieskooki słysząc moje słowa uśmiechnął się całując mnie w głowę 

- Możesz być pewna, że takich rzeczy nigdy nie zapomnę i uwierz, że mi też z tobą tu jest dobrze i gdybym mógł zatrzymałbym choć na małą chwilę czas, ale jedynie mogę ci obiecać, że na pewno takich romantycznych chwil będzie więcej… Ba. Mogę nawet zdradzić ci to, że od dawna nie czułem się tak dobrze jak właśnie teraz, przy tobie… – nie mogąc powstrzymać szeroko unoszących się kącików ust powoli odkręciłam się w stronę mężczyzny i siadając na nim okrakiem delikatnie musnęłam jego usta, na co on od razu zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością

- Złap się mnie mocno za szyję kwiatuszku – Heine nie dodając nic więcej ostrożnie chwycił mnie mocno jedną ręką w tali, na co szybko owinęłam ręce wokół jego szyi, a on powoli i ostrożnie wstał wychodząc po chwili z wanny, po czym stawiając mnie na ziemię sięgnął po ręcznik od razu zaczynając mnie wycierać. Odruchowo przygryzając dolną wargę patrzyłam się na mężczyznę, który wycierając dokładnie każdy kawałek mego ciała starał się nie odwracać wzroku ode mnie, przez co czułam jak jego spojrzenie rozpala mnie od wewnątrz, gdzie nie powiem gdy wycierał moje strategiczne miejsca moje podniecenie wzrastało, ale on nie posuwał się dalej. Kiedy on skończył nie czekając wzięłam od nieco ręcznik u zaczęłam go wycierać i tak jak on starałam się przy tym cały czas patrzeć w jego prosto w jego oczy, które wręcz zachęcająco patrzyły się na mnie, lecz gdy ledwo zaczęłam wycierać jego dumę on szybko biorąc ode mnie ręcznik rzucił go gdzieś w bok, po czym wbijając się w moje usta delikatnie łapiąc mnie za pośladki nieco uniósł mnie ku górze, przez co odruchowo owinęłam ręce wokół jego szyi a nogi wokół jego bioder, po czym zaczął iść w stronę wyjścia z łazienki. Gdy tylko przekraczaliśmy próg sypialni blondyn nie tracąc ani sekundy położył mnie na łóżku i praktycznie od razu zaczął schodzić z pocałunkami na moją szyję i obojczyk jednocześnie rękami zaczął błądzić po moim ciele kierując się ku górze. Czując po krótkiej chwili jego usta na jednym sutku oraz ręce na drugiej piersi praktycznie od razu z mojego gardła wydostał się cichy jęk równocześnie przymknęłam oczy pod wpływem rozkoszy, która wzrastała pod wpływem każdego dotyku blondyna. Cholera moje ciało chyba nigdy nie przestanie tak reagować na niego 

- Nie wiem czy zdajesz sobie sprawy z tego, ale jesteś najpiękniejsza kobietą na świecie i… nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo cię pragnę… – słysząc przy uchu nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust otworzyłam oczy i nic nie mówiąc wbiłam się w słodkie usta niebieskookiego, który co prawda od razu zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością, lecz po chwili oderwał swoje usta od moich by zacząć składać pocałunki na moim brzuchu kierując się ku dołowi, gdzie nim zdążyłam coś powiedzieć poczułam usta mężczyzny na swojej kobiecości przez co od razu jęknęłam czując jak przez moje ciało przechodzi fala gorąca. Przymykając oczy poddając się w pełni rozkoszy odruchowo położyłam ręce na jego głowie dociskając ją by jej przypadkiem nie zabrał jej w kluczowych momencie. Kiedy wyczułam, że jestem na skraju rozkoszy Heine też to wyczuł, gdyż zaczął palcami kreślić kółka wokół mojej łechtaczki przez co niemalże natychmiast wygięłam ciało w łuk czując jak przez moje ciało przechodzi gorąca fala rozkoszy. Po krótkiej chwili wyczuwając jak Heine odsuwa się ode mnie powoli otworzyłam oczy i przyciągając go do sobie wbiłam się w jego usta, by zaraz potem odwrócić nas tak, że to ja byłam na górze i od razu zaczęłam schodzić z pocałunkami na jego szyję jednocześnie rękami błądziłam po jego idealnie zarysowanych mięśniach brzucha

- Wiesz nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś najprzystojniejszym mężczyzną na ziemi... ale zetnij jeszcze raz włosy na tak krótko to mnie popamiętasz… i… nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo cię pragnę… – mówiąc nieco zmodyfikowane słowa mężczyzny powoli chodziłam z pocałunkami na jego klatkę piersiową a równocześnie ręką zaczęłam masować jego dumę, co sprawiło, że natychmiast usłyszałam jęki wydostające się z ust blondyna, co z kolei mnie nakręciło do tego, że po krótkiej chwili wzięłam do ust jego męskość zaczynając ja ssać i delikatnie przygryzać, przy czym starałam się cały czas patrzeć się na blondasa, który coraz ciężej oddychał i częściej jęczał. Gdy wyczułam, że niebieskooki jest u szczytu ekstazy powoli odsunęłam się od niego znacząco patrząc się na niego

- Masz… – nim zdążyłam dokończyć zdanie Chris skinął głową, po czym szybko wyjął z szufladą nocnej szafki kwadratowe opakowanie, które mi podał, na co szybko je otwierając nie marnując ani sekundy założyłam gumkę na członek, po czym przy małej pomocy blondyna usiadłam na nim nabijając się na jego męskość. Wydając z siebie cichy jęk powoli zaczęłam poruszać się sprawiając tym, że z naszych gardeł wydostawały się ciche jęki, gdzie łapiąc mnie za biodra kontrolował tempo. Nachylając się oparłam ręce o jego barki i musnęłam jego usta, na co on od razu pogłębił pocałunek wydając jęk wprost w moje usta. Z każdym przyspieszającym ruchem czułam jak przez moje ciało przechodzi fala rozkoszy i wyczuwałam, że on też czuje dokładnie to samo. Po dłuższej chwili niebieskooki wyczuwając, że zbliżam się na sam szczyt tej ekstazy sięgnął ręką do mojej łechtaczki i zaczął kreślić wokół niej koła, co spowodowało, że czując jak siła orgazmu przejmuje panowanie nad moim ciałem wydałam głośny jęk wprost do ust mężczyzny jednocześnie lekko przygryzłam jego dolną wargę, na co on wydając z siebie jęk również doszedł. Przymykając oczy oparłam czołem o czoło Chrisa starając się głęboko oddychać i cieszyć się tą wspólną chwilą. Nie minęło dużo czasu jak blondyn delikatnie całując mnie pomógł mi zejść z siebie kładąc mnie obok siebie, po czym otworzyłam oczy przyglądając się mężczyźnie, który gdy tylko znów dał mi buziaka szybko wstał idąc do łazienki, a gdy po kilkunastu sekundach wrócił położył się obok mnie wyjmując coś z nocnej szafki

- To dla ciebie kwiatuszku. Z okazji naszej małej rocznicy – powoli podnosząc się do pozycji pół siedzącej wzięłam od niego małe pudełeczko, które szybko otworzyłam i niemalże natychmiast spojrzałam się na blondyna sama nie wiedząc co mam powiedzieć 

- Bella zanim coś powiesz wysłuchaj mnie, ok?… Otóż ja wiem, że idziemy powoli i też chce by wszystko było tak jak trzeba… Po prostu chce byś wiedziała, że w tym domu zawsze jesteś mile widziane i przez to daje ci te klucze byś je miała zawsze przy sobie i zrobiła z nich użytek gdybyś chciała wpaść do mnie, a jak będziesz chciała ze mną zamieszkać to po prostu przyjdź z walizkami, a ja wtedy całując cię przywitam w naszym domu – nie mogąc powstrzymać unoszących się szeroko kącików ust odłożyłam na bok pudełko z kluczami, po czym pocałowałam Heinego

- Dziękuję ci blondasku… Naprawdę zaskoczyłeś mnie dziś, że nie tylko pamiętałeś o naszej małej rocznicy to i przygotowałeś taki romantyczny wieczór i przez to jest mi jeszcze bardziej głupio, że ja nic dla ciebie nic dla ciebie nie mam – szepnęłam patrząc się wprost przepiękne tęczówki mężczyzny, który uśmiechając się pokręcił głową

- Ależ Bella ty jesteś dla mnie najlepszym prezentem i nie wiem czy kiedykolwiek zdołam odwdzięczyć się tobie za to, że dałaś mi, nam szansę po tym co zrobiłem, bo zdaje sobie sprawę, że nie każda kobieta postąpiłaby tak samo – niebieskooki zaczynając mówić delikatnie przejechał opuszkami palców po moim policzku sprawiając tym, że przez moje ciało po raz kolejny przeszedł gorący dreszcz, a gdy on skończył mówić nic nie mówiąc po prostu pocałowałam go, sama już nie wiedząc czy na nowo zakochuje się w nim czy może nigdy nie przestałam go kochać a teraz te niezwykłe uczucie odradza się z podwójną siłą. Tak czy siak chyba coraz bardziej nie wyobrażałam sobie życia bez tego cudownego mężczyzn

1 komentarz:

Nita pisze...

Kochana miałaś rację że rozdział mi się spodoba!!!!!!!! Spodobał i to tak że kocham Cię za niego!!! Przez cały czas miałam uśmiech na twarzy i motylki w brzuchu ! <3 Piękny, romantyczny wspaniały!!!!!!!!!!! To co uwielbiam najbarziej po prostu!!!
Jejku Chris Ty słodziaku ahhh <3 <3 <3
Szkoda że faceci w realnym życiu nie są tacy :/ Mogli by się uczyć od Chrisa i Jaya!

A końcówka po prostu rozwaliła mi serce! To był taki piękny gest że ąz ahhh rozpływam się. Z niecierpliwością czekam aż oni zamieszkają razem :D <3

Mam również nadzieję że Ann przestanie być taka uparta i w końcu przyzna się sama przed sobą że kocha Jaya i chce być z nim!

Czekam na kolejny kochana!
Buziaki ;*****