sobota, 15 stycznia 2022

51 rozdział

 Narracja Anastasii

Słysząc ciche dźwięki budzika swojej komórki powoli obudziłam się i otwierając oczy po omacku sięgnęłam po urządzenie, które szybko wyłączyłam, po czym znów przymknęłam oczy nie mogąc powstrzymać unoszących się lekko kącików ust. Fakt nie byłam zbytnio szczęśliwa, że zamiast wyjazdu z Jayem będę musiała razem z nim zajmować się moim przyrodnim rodzeństwem, ale jednak nie żałuję, że tak się stało. Czas z rodzeństwem jest jednak bezcenny, a Jay wręcz staje na głowie byśmy codziennie mieli jakieś atrakcje. Na samą myśl o brunecie mimowolnie kąciki moich ust lekki uniosły się. Nie powiem wydawało mi się, że brunet jest dosłownie taki sam jak mój ojciec, ale z każdym dniem gdy poznaje go coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że może jednak pomyliłam się co do niego, choć gdzieś w głębi serca nadal mam jakieś obawy, że może on tylko gra. Niemalże natychmiast przed oczami stanęła mi uśmiechnęła twarz bruneta. Sama nie wiem jak to się stało, że ten promienny uśmiech i te wręcz błyszczące się ciemne tęczówki sprawiają, że moje serce szybciej bije czy nawiedzają mnie w snach. Cholera ja chyba naprawdę się w nim zakochałam i nie wiem czy to jest bardziej ekscytujące czy paraliżujące. Nie wiem dokąd to wszystko zmierza i co będzie dalej, ale wiem, że to co robię może zniszczyć to co przypuszczalnie rodzi się między nami i obawiam się, że gdyby brunet jakimś cudem dowiedziałby się prawdy nie obchodziłoby go moje wyjaśnienia, tłumaczenia. Słysząc ostatnią myśl od razu otwierając oczy pokręciłam głową chcąc wyrzuć z niej wszelkie myśli. Nie chcę myśleć o tym co będzie jeśli, a muszę skupić się na tym co tu i teraz oraz na spróbowaniu wycofaniu się z tej cholernej umowy i to jak najszybciej. Ciche pukanie do drzwi skutecznie sprowadziło mnie na ziemię, przez co spojrzałam się w tamtym kierunku i widząc wystającą z szpary w drzwiach Jaya mimowolnie szerzej uśmiechnęłam się

- Hej. Śpisz jeszcze czy mogę wejść? – kiwając głową szybko podnosząc się do  pozycji siedzącej gestem dałam mu znać by wszedł do środka, na co on również uśmiechając się wszedł do pomieszczenia trzymając w ręce dwa kubki jak nie mam z kawą, więc szybko przesunęłam się robiąc miejsce brunetowi

- Tak sobie pomyślałem, że może już nie śpisz i chciałabyś napić się gorącej i bardzo pysznej kawy – mówiąc ciemnooki usadowił się obok mnie podając mi przy okazji kubek, który od razu wzięłam biorąc łyk kawy

- Dziękuję ci… Faktycznie jest pyszna. Przyznaj się co tam dodałeś? – mówiąc zerknęłam na mężczyznę, który od razu cicho się zaśmiał kręcąc głową

- Ja miałbym coś ci dosypać? No wiesz co?… No może dosypałem szczyptę pewnego tajemniczego składnika, ale co to jest to już pozostanie moją słodką tajemnicą, z którą będę mógł podzielić się tylko z swoimi dziećmi, a one będę mogły podzielić się tą tajemnicą tylko z swoimi dziećmi, itp. – tym razem to ja cicho zaśmiałam się kiwając głową 

- No dobra, a zdradzisz mi choć co na dziś zaplanowałeś? Bo domyślam się, że dziś także nas gdzieś zabierzesz i nie wiem co spakować dzieciakom – powiedziałam po krótkiej chwili patrząc się na bruneta, który szeroko uśmiechając się pokiwał głową

- No zabieram was dziś gdzieś także i może lepiej spakuj jakieś koszulki na zmianę, bo skarpetki antypoślizgowe już dla nas mam – słysząc słowa ciemnookiego od razu spojrzałam się na niego pytająco, ale widząc, że on nic nie powie pokręciłam głową

- No proszę jaki pan tajemniczy panie Khan… Może jest jednak coś co mógłbyś mi zdradzić – Tariq słysząc to uśmiechał się promienie biorąc ode mnie kubek, po czym odłożył go ze swoim na szafkę nocną, a następnie odwracając się do mnie nachylił się w moim kierunku delikatnie przejeżdżając wierzchem dłoni po moim policzku sprawiając, że po moim ciele przeszedł gorący dreszcz

- No jest coś co mogę ci zdradzić księżniczko… Widzisz bardzo podoba mi się pewna urocza, utalentowana, temperamentna i seksowna blondyneczka… Tylko nie wiem czy ja się jej podobam… – Jay wymawiając ostatnie słowa delikatnie musnął moje wargi, na co od razu odruchowo owinęłam ręce wokół jego szyi przybliżając go bardziej do siebie 

- Czy ja wiem czy ten brunecik się jej podoba?… Chyba od biedy ujdzie… – mówiąc nie oderwałam wzroku od bruneta, który zmarszczył brwi uważnie przyglądając mi się

- Ja ci zaraz dam od biedy ujdzie – Jay nie tracąc czasu zaczął mnie łaskotać, co sprawiło, że natychmiast zaczęłam śmiać się i wierzgać nogami jednocześnie rękami starałam się odsunąć dłonie bruneta, ale ten usiadł na mnie okrakiem i biorąc moje ręce w swoją jedną ręką umieszczając je za moją głową nie przestawał mnie łaskotać 

- Co się dzieje?… Ja też chce – gdy do pokoju wpadła Elisa od razu widząc co się dzieje podbiegła do łóżka i wdrapując się na nie zaczęła też mnie łaskotać, przez co śmiejąc się znacząco zerknąłem na Jaya, który unosząc brew zerknął na małą, po czym oboje zaczęliśmy łaskotać Elise, która natychmiast zaczeła się śmiać wymachując rękami i nogami, gdzie jej śmiech żarliwie sprawił, że razem z Jayem także się śmieliśmy

- Jej, zostawcie moja siostrę… A masz… Trzymaj El – ni stąd ni zowąd pojawił się obok nas Kevin, który broniąc swojej siostry uderzył Jaya poduszką podając drugą poduszkę siostrze

- We mnie poduszką?… To tak można?… To jest wojna… – widząc znaczący wzrok bruneta nieco skinęłam głową i nie tracąc czasu oboje sięgnęliśmy po poduszki zaczynając tym samym jedną wielką bitwę na poduszki, gdzie po pokoju od razu rozniosły się nasze głośne śmiechy

- Dobra, dobra kochani koniec, bo zaraz padniemy tu wszyscy… Dzieciaki plan na dziś jest taki, że teraz idziemy się myć, potem jemy śniadanie i jedziemy w pewne miejsce, w którym będziemy dobrze się bawić, a potem zobaczymy co będzie dalej, ok? – powiedział Jay gdy tylko wszyscy zmęczeni opadliśmy na łóżko. Dzieciaki słysząc jego słowa od razu zaczęły krzyczeć z radości, na co oboje z Jayem zaczęliśmy się głośno śmiać

***

- O tak… Wujek jesteś super… Chciałem tu przyjechać, ale tata obiecał, że przyjdziemy tu dopiero jak wróci z mamą – powiedział podekscytowany Kevin gdy tylko przekroczyliśmy próg budynku, a ja spojrzałam się na skaczące że szczęście rodzeństwo nie mogąc powstrzymać szerokiego uśmiechu na buzi

- Wiedziałem, że spodoba wam się niespodzianka – Jay nic nie dodając poczochrał Kevina po włosach, po czym poszedł do kasy, a ja kiwając głową wzięłam zaczęłam rozbierać Elisę z kurtki 

- No dobra dzieciaki zdejmujemy buty i zakładamy specjalne skarpetki, które kupiłem – powiedział brunet, po czym wyjął z swego plecaka jak się okazało antypoślizgowe skarpetki, więc nie marnując ani sekundy szybko pomogłam Elisie zdjąć buty i założyć skarpetki, po czym sama zrobiłam to samo. 

- Ok dzieciaki. Mam nadzieję, że nie musze wam przypominać, że macie być grzeczni. Skacząc czy zjeżdżając, wspinając się uważajcie na siebie nawzajem i na innych. Jeśli będziecie chcieli pójść na ścianki to przyjdźcie z tym do nas. My z Ann będziemy raczej tu na początku tej ścieżki, zatem będziemy was widzieć i słyszeć, więc jakbyście potrzebowali pomocy to po prostu machajcie lub zawołajcie, dobrze? – dzieciaki niczym błyskawica bez żadnej odpowiedzi szybko pobiegły, co spowodowało, że kręcąc głową cicho zaśmiałam się

- Czemu mnie to nie dziwi… No dobra kochana to powiedz mi czy na początek wybierasz trampoliny czy ściankę wspinaczkową -  spoglądając na pytającego Tariqa lekko uśmiechnęłam się kręcąc głową 

- Nie powiem twoje propozycje są kuszące, ale jednak pójdę na ławkę i popatrzę sobie jak się bawicie – odpowiedziałam na co Jay nieco spiorunował mnie wzrokiem kręcąc głową

- Nie ma mowy kochana. Dawaj torby to zostawię je w szatni i idziemy skakać a potem idziemy na ściankę… No nie rób takiej miny moja droga, bo pomyślę, że się boisz bądź uważasz, że jesteś na to za stara, co jest kompletą bzdurą… A jeśli boisz się o dzieciaki to sama zobacz jak fajnie się bawią i zresztą sama zobacz, że będąc na tych trampolinach będziemy ich wiedzieć, a oni nas… – powiedział Tariq, a ja przekręcając oczami pokręciłam głową, na co on cicho się śmiejąc wziął ode mnie torby kładąc je do szafki, po czym gdy ją zamknął i zapiął na nadgarstku bransoletkę z kluczem do szafki poszliśmy do trampolin

- Na trzy… Raz, dwa, trzy – jednocześnie zaczęliśmy skakać, co sprawiło, że zaczęłam piszczeć i śmiać się głośno tak jak Jay, który zaczął wygłupiać się robiąc różne pozy. W momencie gdy brunet upadł bojąc się, że nie chcący wpadnę na niego upadłam obok niego tak jak on głośno się śmiejąc 

- Wujek ale wysoko skakałeś… Ja też tak chce – ni stąd ni zowąd obok nas pojawił się Kevin z Elisą skacząc obok nas. Nie mogąc powstrzymać uśmiechać się razem z Jayem wstaliśmy, gdzie on cicho się śmiejąc poczochrał małego bruneta

- No dobra to w takim razie zobaczymy teraz kto skoczy najwyżej, a potem przy drugim skoku zobaczymy kto zrobi najgłupszą minę. Co wy na to?… Na trzy. Raz, dwa, trzy – powiedział Jay, na co wszyscy głośno się śmiejąc skoczyliśmy. No dobra przyznaje trampoliny to był doskonały pomysł. 

***

- Dzieciaki padły nim zdążyłam przeczytać jedną stronę… Swoją drogą to dziękuję ci, za ten dzisiejszy dzień i w ogóle za to, że jesteś tu, organizujesz czas dzieciakom – zaczynając mówić weszłam do salonu, gdzie od razu spojrzałam się na Jaya, który uśmiechając się pokiwał głową 

- Naprawdę nie masz za co dziękować. Cieszę się, że mogę ci pomóc i zapewnić dzieciakom rozrywkę… Najważniejsze, że dobrze się bawią i spędzamy ze sobą czas tak jak planowaliśmy spędzicie ten weekend – nadal patrząc się na bruneta szerzej uśmiechnęłam się kiwając głową

- Wiesz coś mi mówi, że będziesz w przyszłości naprawdę dobrym ojcem – brunet słysząc moje słowa od razu cicho się zaśmiał 

- Mam nadzieję, że tak właśnie będzie… Za to ty jesteś najlepszą siostrą i fajnie, że pomimo tej różnicy wieku dogadujesz się tak dobrze z Kevinem i Elisą – powiedział uśmiechnięty Tariq, a ja znów pokiwałam głową uśmiechając się. Ta. Tak naprawdę Kevin i Elisa są jedną z nielicznych najlepszych rzeczy jaka mi się tu przydarzyła

- No dobra to co powiesz na komedię i dobre wino? – spytał się po krótkiej chwili ciemnooki pokazując przy tym butelkę wina, na co skinęłam głową siadając na kanapie, na której po krótkiej chwili usiadł Jay stawiając na stoliku kieliszki i butelkę wina 

- Tu wybierz film a ja otworzę wino, ale dopiero gdy zobaczę kto pisze do mnie o tej porze – gdy tylko on zaczął mówić usłyszeliśmy krótki dźwięk komórki, przez co on po nią sięgnął, a ja wzięłam pilota i włączając Netflixa zaczęłam szukać jakiegoś fajnego filmu, lecz słysząc śmiech bruneta spojrzałam się na niego, a on kręcąc głową podał mi komórkę 

- Pamiętaj kochana Jayusinko o zabraniu ze sobą spódniczki w klatę. Wymyśliłem nowy fantastyczny układ taneczny do piosenki… Oj będzie się działo… – sama czytając słowa Daniela nie mogłam powstrzymać śmiechu 

- Cały Daniel, ale ja już nie mogę się doczekać waszego występu. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, ale zrobiłeś furorę w tym szkockim stroju – ciemnooki słysząc moje słowa uśmiechając się pokiwał głową

- Wiem i już się boję tego co Daniel wymyślił, ale nie mówmy o pracy tylko bierzmy się za oglądanie filmu - kiwając głową wzrokiem powróciłam do ekranu telewizora wybierając po krótkiej chwili film. 

- Anastasio… Ann… Nie zrozum mnie źle… Nie chcę na ciebie naciskać… Tylko… Chciałbym wiedzieć i zrozumieć dlaczego jest tak pomiędzy tobą a Markiem, dlaczego nie chcesz śpiewać… Zrozumieniem jeśli nie będziesz chciała mi o tym opowiedzieć, ale pamiętaj, że jestem dobrym słuchaczem, który nie ocenia – słysząc słowa Jaya od razu spojrzałam się na niego i widząc jak lekko uśmiechając się do mnie pocieszająco-zachęcająco patrzy się na mniej cicho westchnęłam sama nie wiedząc co powinnam zrobić. Z jednej strony coś mi mówiło, że powinnam mu o tym powiedzieć wyrzucając z siebie to co tak bardzo mnie boli, ale z drugiej strony nie mam pewności, że na pewno zrozumie to. Biorąc głębokich oddech wzięłam duży łyk wina mają nadzieję, że podejmuje teraz dobrą decyzję

- Czasem odnoszę wrażenie, że wszystko zaczęło się gdy po raz pierwszy powiedziałam głośno, że chce być piosenkarką. Niby byłam wtedy jeszcze dzieckiem, ale od tamtego momentu ojciec zaczął coraz więcej pracować mając mniej czasu dla mnie i mamy… Gdy był mój pierwszy konkurs wręcz modliłam się by tata się pojawił, by zobaczył i posłuchaj jak śpiewam. Niestety nie przyszedł i nie okazał jakieś radości gdy następnego dnia pokazałam mu dyplom i puchar za zajęcie pierwszego miejsca. Nie powiem zabolało mnie to, ale za namową mamy nie poddawałam się tylko dalej śpiewam, choć taty to nie obchodziło… Za każdym razem gdy zaczynałam przy ojcu temat śpiewania czy tego, że chce iść do jego studia to on natychmiast albo wychodził mówiąc, że musi już iść lub zmieniał tematy rozmowy… Ta obojętność ojca bolała jak nie wiem. Nie mogłam rozumieć dlaczego tak postępuje. Mamę też to bolało i próbowała z nim o tym rozmawiać, ale to też tata obeszło… Podczas jednej z takich rozmów a raczej kłótni usłyszałam jak ojciec mówi manie, że przesadza, że chęć bycia piosenkarką jest tylko moim młodzieńczym wymysłem i przejdzie mi jak skończę szkołę idąc na studia i do tego powinna mnie namawiać a nie do wierzenia w jakieś mrzonki… Byłam wtedy załamana, przepłakałam całą noc zastanawiając się co mogę zrobić. Następnego dnia próbowałam jeszcze raz pogadać z ojcem, ale on znów mnie zbył i jednocześnie zaczął coraz głośniej wychwalać ciebie i chłopaków przez co załamując się zdałam sobie sprawę, że może prawda jest taka, że dla ojca raczej nie byłam dobra ani warta jego uwagi… W tamtym momencie chciałam zakończyć śpiewanie, ale Bella i mama skutecznie namówiły mnie bym z tego nie zrezygnowała tylko robiła to co naprawdę kocham. Wtedy chciałam pokazać ojcu że jednak potrafię osiągnąć coś bez jego pomocy i, że nie wszystko jest mrzonkami… Wtedy nasze relacje jeszcze bardziej ochłodziły się, a notoryczne niby przypadkowe przyłapywanie ojca na dwuznacznych sytuacjach z Veronicą czy jego długie siedzenie w pracy bądź wyjazdy z wami, a także widok zapłakanej przez niego ślepo zakochanej w nim mamy tylko to wzmacniały… Gdy mama umarła miałam wrażenie, że w wraz z nią umarła cząstka mnie, ta która chciała być silna, spełniać marzenia. Straciłam wtedy siły do wszystkiego… Rozżalona, wściekła, załamana sposobem wyrzuciłam tatę z mieszkania. On próbował na wszystkie sposoby że mną się skontaktować, ale unikałam go bądź zbywałam tak jak on mnie… Zaczęłam na nowo żyć, ale jakoś nie potrafiłam odejść na dobre od muzyki, więc pisałam i komponowałam dla innych jako Silla, a sama nie miałam odwagi wejść na scenę by znów śpiewać aż do momentu w którym dzięki Belli zaczęłam z wami pracować i zostałam do tego nieco zmuszona przez Iana… Oto cała historia i uwierz mi Jay pomimo tego, że czasem żałuję, że tak się potoczyło to chyba nie zmieniłaby nic... Po prostu jest jak jest i szczerze mówiąc nawet teraz nie mam ochoty z nim rozmawiać o tym co było tylko skupić się się na tym co jest teraz… – nadal nie patrząc się na Jaya szybko ścierając z policzków spływające łzy napiłam się wina wypijając całą zawartość kieliszka. Gdy tylko go odłożyłam brunet nic nie mówiąc mocno objął mnie ramieniem przyciągając bliżej do siebie, przez co mocniej wtulając się w niego położyłam głowę w zagłębieniu jego szyi. Nie wiem jak długo tak siedzieliśmy nic do siebie nie mówiąc, ale czuję, że właśnie tego było mi w tej chwili potrzeba

- Dziękuję ci, że odpowiedziałaś mi o tym, zwłaszcza, że domyślam się ile to musiało cię kosztować... Nie wiem dlaczego Mark tak się zachowywał, ale wiedz, że bardzo się cieszę, że jednak jesteś tu i pomagasz nam… Pamiętaj, że co by się nie działo zawsze masz obok siebie osoby, które zawsze będą cię wspierały... A teraz proszę wypijmy za sukces naszej trasy koncertowej – Gdy Tariq zaczął mówić nieco oderwałam się od niego by spojrzeć prosto w jego przepiękne oczy. On nie przestawiając mówić delikatnie przejechał wierzchem dłoni po moim policzku, by na sam koniec całując mnie w czubek nosa i w czoło, po czym nieco odsuwając się ode mnie dolał wina do mego kieliszka, podając mi go zaraz

- Za nas… I za trasę… – mówiąc delikatnie stuknęłam kieliszkiem o kieliszek ciemnookiego, po czym oboje wypiliśmy ich zawartości. Kiedy odłożyłam kieliszek ponownie wtuliłam się mężczyznę, który obejmując mnie mocno jednym ramieniem drugą gładził mój policzek, przez co przez moje ciało zaczęły przechodzić gorące dreszcze. Mimowolnie spojrzałam się na Tariqa tonąć w jego brązowych tęczówkach, które teraz błyszczały dodając im blasku i jasności. Cholera chciałabym aby ta chwila trwała wieczność, bym przez cały czas była w ramionach tego mężczyzny mogąc patrzeć w te przepiękne czekoladowe oczy i uroczo-uwodzicielski uśmiech, który właśnie zdobił jego twarz. Jay nic nie mówiąc przysunął głowę w moją stronę by chwilę później musnąć swoimi wargami moje wargi, przez co wręcz mechanicznie zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością jednocześnie bliżej przysnęłam się do mężczyzny. Nie odrywając swoich ust od niego usiadłam po krótkiej chwili na jego kolanach zatapiając ręce w jego gęstych włosach lekko je pociągając sprawiając, że on cicho jęknął

- Lepiej teraz uważaj księżniczko… – Jay nie dodając nic więcej chwycił mnie za pośladki po czym wstał idąc prosto do mego pokoju, gdzie od razu położył mnie na łóżku znów wbijając się prosto w moje usta

- Cholera nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo cię pragnę… – wymruczał brunet gdy powoli zaczął schodzić z pocałunkami na moją szyję przy jednoczesnym powolnym pozbywaniu się mojej bluzki, która szybko wylądowała gdzieś na podłodze

- To pokaż mi to bruneciku – szepnęłam nie odwracając wzroku od bruneta, który spoglądając na mnie lekko uśmiechnął się

- Pamiętaj, żeby być cicho by nie zbudzić dzieci – mimowolnie cicho się śmiejąc pokiwałam głową całując go

- Nie bój się w razie czego powie się im, że to były jakieś duchy a my bawiliśmy się w pogromców i je wygoniliśmy… No chyba, że boisz się, że dzieciaki powiedzą coś ojcu, ale chyba już ci udowodniłam, że jestem dużą dziewczynką i nie tyle co nie interesuje mnie zdanie ojca co nie boje się go, przez co w razie czego możesz być pewien, że obronie cię - Jay słysząc moje słowa od razu cicho się zaśmiał, a ja wykorzystując jego nie uwagę odkręciłem nas tak, że teraz to ja byłam na górze i nie marnując ani sekundy wkładając ręce pod t-shirt by go podciągać do góry zaczęłam schodzić z pocałunkami na jego szyję. Gdy tylko przy jego małej pomocy ściągnęłam z  niego bluzkę rzucając ją gdzieś za siebie natychmiast zaczęłam składać pocałunki na jego torsie a rękami błądziłam po jego doskonale umięśnionym brzuchu jednocześnie udem ucierałam się o męskość mężczyzny, który jak widziałam kątem oka uwodzicielsko uśmiechnięty patrzył się na mnie coraz głębiej oddychać. Nie tracąc ani sekundy ciesząc się w duchu, że brunet miał na sobie spodnie dresowe bez dużego problemu ściągnęłam je wraz z bokserkami. Widząc twardą i gotową do działania dumę bruneta odruchowo oblizałam dolną wargę, na co on cicho się zaśmiał zachęcająco uśmiechając się, przez co przygryzając wargę wzięłam do ręki jego penis zaczynając wykonywać dłonią powolne ruchy nie odwracając wzroku od mężczyzny, który lekko przygryzł dolną wargę z ewidentny trudem powstrzymując jęk. Po krótkiej chwili nadal patrząc się na ciemnookiego wzięłam do ust jego penisa zaczynając go ssać, lizać oraz lekko kąsać z różnym natężeniem, co jak nie mam po jego cichych jękach podobało mu się, co mnie z kolei nakręcało 

- Teraz pozwól, że ja się tobą zajmę – nim Jay doszedł w moich ustach pociągnął mnie do siebie odwracając nas tak, że teraz to on był na górze i nie czekając wbił się w moje usta równocześnie pozbył się mojego stanika zaczynając chwilę potem masować prawą pierś biorąc przy czym w usta lewy sutek co spowodowało, że cicho jęknęłam przymykając oczy z rozkoszy, która zaczęła powoli rozchodzić się po moim ciele. Nie minęło dużo czasu jak Tariq zaczął schodzić z pocałunkami coraz niżej aż w końcu doszedł do brzucha, gdzie od razu zaczął ściągać ze mnie spodnie wraz dolną częścią bielizny. Powoli otworzyłam oczy i widząc szeroki uśmiech mężczyzny i jego świecące oczy sama uśmiechnęłam się. On nie marnując czasu zanurzył swój język w mojej kobiecości co spowodowało, że natychmiast jęknęłam czując jak fale rozkoszy obezwładniają moje ciało. W momencie gdy jego usta chwyciły łechtaczkę a palce weszły do mojej kobiecości przygryzłam wargę dusząc w sobie głośny jęk rozkoszy, która właśnie zalewała moje ciało jednocześnie znów przymknęłam oczy zaciskając ręce na pościeli. W momencie zbliżającego się orgazmu odruchowo położyłam ręce na jego głowie mocniej przyciskając go by nie ważył się odsunąć się. Tariq przyspieszają ruchy palców lekko przygryzł łechtaczkę sprawił, że głośno jęknęłam wyginając się w łuk pod wpływem orgazmu, który przejął kontrolę nad moim ciałem 

- Cholera… Jak ty to robisz, że mam wrażenie, że każdy orgazm który mi dajesz jest wręcz bilion razy lepszy od poprzedniego – otwierając oczy zerknęłam na Jaya, który uśmiechając się oblizał swoje palce z moich soków co sprawiło, że przez moje ciało przeszedł gorący dreszcz podniecenia

- To ty tak na mnie działasz księżniczko i zaraz udowodnię ci to jeszcze raz – brunet nie dodając nic więcej delikatnie ułożył się na mnie i łącząc obie nasze dłonie układając je nad moją głową stanowczym ruchem wszedł we mnie jednocześnie pocałowałam mnie tłumiąc tym samym jęk, który wydarł się z mojego gardła. Kiedy tylko ciemnooki zaczął poruszać się odruchowo owinęłam nogi wokół jego bioder równocześnie zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością. Z każdym pchnięciem mężczyzny byłam coraz bardziej na skraju tej rozkoszy, która jak wirus rozprzestrzeniała się do każdej komórki i czułam, że on ma tak samo. Ba. Wiedziałam, że specjalnie raz przyspieszał swoje ruchy a raz je zwalniał byleby tylko przedłużyć tą obu wspólną rozkosz. W momencie gdy zaczęłam dochodzić brunecik wyczuwając to oderwał swoje usta od moich od razu biorąc w nie lewy sutek jednocześnie puszczając jedną rękę, którą włożył między nas od razu znajdując moją łechtaczkę zaczynając zataczać koła wokół niej, co spowodowało, że znów jęcząc prosto w usta ciemnookiego po krótkiej chwili wyginając się w łuk doszłam czując jak po moim ciele roznosi się tsunami gorąca, które tylko zwiększyło natężenie pod wpływem uczucia i wlewającej się do mego wnętrza spermy mężczyzny. Powoli otwierając oczy tak jak Tariq głęboko oddychałam starając się złapać oddech jednak tak jak on nie mogłam powstrzymać unoszących się szeroko kącików ust. On nadal nie wychodząc ze mnie znów złapał mnie za rękę, po czym przykładając czoło o moje czoło na początku delikatnie otarł się nosem a mój nos by zaraz potem pocałować go w sam czubek. Nie mogąc powstrzymać unoszących się lekko kącików ust pocałowałam lekko Jaya, który od razu zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością. Cholera ja naprawdę zakochuje się w tym mężczyźnie i pomimo, że nadal to mnie przeraża to jednak prawda jest taka, że przy żadnym facecie nie czułam się tak jak przy nim i chciałbym aby nie jak na zawsze to jak najdłużej czuć te ciepło płynącego od niego, od każdego jego dotyku, uśmiechać się pod wpływem jego uroczo-promiennego uśmiechu czy tonąć w jego błyszczących czekoladowych tęczówkach.

1 komentarz:

Nita pisze...

Przepraszam Kochana że dopiero teraz ale ostatnio nie mam czasu na nic :(

Rozdział po prostu niesamowity!!! Ja nie wiem jak ty to robisz że każdy rozdział jest tak dobry!!!!

Jejku Jay tutaj był taki kochany normalnie ideał faceta!!! Tylko brać i wychodzić za mąż :D

Ehh Ann go kocha i to czuć normalnie w powietrzu!!! Dobrze że mu wyznała prawdę to ich zbliżyło.... Martwię się tylko tym że nie o wszystkim mu powiedziała ehh tak bardzo bym chciałą żeby ich relacja nie popsuła się :( Bo są idealni dla siebie!!!!

No i ta końcówka ahhh gorąco :D <3 <3

Z niecierpliwością czekam na kolejny!!!
Buziaki ;******