Narracja Anastasii
- O cześć Greg. Załapie się na kawę? – wchodząc do kuchni od razu zaczęłam mówić widząc stojącego przy ekspresie bruneta uśmiechając się do niego szeroko mając nadzieję, że i mi zrobi kawę
- Cześć. Na kawę na pewno się załapiesz i może nawet na śniadanie też, ale mam do ciebie sprawę – powiedział George uśmiechając się do mnie podał mi chwilę później kubek z kawą
- Dzięki i mów co to za sprawa warta dobrego śniadania – siadając przy stole patrzyłam się na przyjaciela, który ciężko westchnął siadając obok mnie
- Posłuchaj… Ja wiem, że obecne próby są ważne, bo szykujemy się na tą wielką trasę, ale... czy mogłabyś usprawiedliwić nieobecność Richiego na dzisiejszej próbie?… Blondyna w nocy zaczęła boleć głowa i dopiero chwilę temu ból na tyle się zmniejszył, że zaczął wreszcie przysypiać, więc nie ma szans by był żywy i kontaktowy na próbie – rzucił od razu Greg, a ja patrząc się na niego wzięłam łyk kawy kiwając głową
- Jasne Greg, nie ma sprawy… A wziął coś na ten ból głowy? Jakby co to mam dobre i łagodne proszki przeciwbólowe - brunet słysząc moje słowa od razu słabo uśmiechając się pokręcił głową
- Widzisz tu niestety rodzą się małe schody, bo Richie od czasu leczenia wręcz alergicznie podchodzi do każdych środków przeciwbólowych bojąc się, że jego mózg, organizm w momencie wzięcia nawet połówki najłagodniejszego proszka odczyta to jako ponowne wzięcie dawnych środków i od razu zaczną domagać się kolejnych dawek co doprowadzi do stanu jakby był na głodzie… Tak. Też nie jestem tym szczęśliwy w takich momentach, które przynajmniej raz w miesiącu się zdarzają, ale to jego decyzja… Ba. Nawet raz niby żartem powiedział, że gdyby znów sięgnął po alkohol i to nawet dosłownie naparstek to on wtedy popełni samobójstwo, ale znając go on wiem, że mówił poważnie na ten temat – patrząc się na mężczyznę pokręciłam głową nie wierząc w jego słowa. Boże czemu akurat tego blondasa musiała złapać ta cholerna choroba.
- Boże mam ochotę udusić za to własnego ojca. Jak on mógł nie zauważyć, że z Richiem dzieje się coś złego… – George słysząc moje słowa od razu energicznie kręcąc głową wziął mnie za rękę lekko ściskając
- Anastasia spokojnie. Nikt nie jest winny temu co się stało, a już na pewno nie twój ojciec. Prawda jest taka, że człowiek zaczynający zatracać się w piciu zawsze znajdzie sposób na ukrywanie picia, stanu w jakim się znajdował i Richie niestety tą sztukę opanował do perfekcji, przez co trochę trwało zanim Jay zorientował się co jest grane i na szczęście od razu zaczął mu pomagać. Zresztą jak powiedział terapeuta Richiego to w jego przypadku nie wyklucza tego, że uzależnienie blondyna w znaczącej mierze wynika z predyspozycji genetycznych, gdyż nie wiadomo czy któreś z jego biologicznych rodziców nie jest alkoholikiem… Naprawdę najlepiej skupić się na tym co jest teraz, że Cameron jest czysty i chce taki być – starając się lekko uśmiechnąć skinęłam głową
- Rozumiem. Jeśli mogłabym jakoś pomóc to powiedz, a tak to na pewno mogę zrobić to, że dziś ty z Richiem macie wolne i nie wiem czy blondas to już przetestował, ale podobno na ból głowy najlepszy jest zimny kompres na czoło oraz masaż – mówiąc nie oderwałam wzroku od bruneta, który cicho śmiejąc się pokiwał głową
- Dzięki. Na pewno skorzystam z tych rad. A teraz co powiesz na jajecznicę na boczku i pomidorach na śniadanie? – rzucił od razu szeroko uśmiechnięty Greg, a ja słysząc jego słowa uśmiechnęłam się kiwając głową
***
- Cześć… – zaczynając mówić weszłam do gabinetu ojca, ale widząc, że nikogo w nim nie ma urwałam wchodząc do środka. Odruchowo zerknęłam na półkę z segregatorami przygryzając przy tym nieco dolną wargę. Już dawno miałam zajrzeć do tych teczek tak by nie zbudzić zbędnych podejrzeć, ale jednak nigdy nie miałam okazji i jak widać los mi dziś sprzyja. Nie marnując ani chwili chwyciłam pierwszy lepszy segregator i siadając na krześle zaczęłam przeglądać jego zawartość. Dostrzegając, że to dokumentacja medyczna chłopaków odruchowo przewróciłam kartki do zakładki z napisem Jay. Nie powiem z każdym czytanym zdaniem coraz mocniej kręciłam głową nie mogąc uwierzyć w to co czytam. Cholera wbrew temu co sądziłam Jay naprawdę miał w Australii atak nerwicy połączony z zaburzeniami pracy serca i to bezsprzecznie, bo nawet mój tata raczej nie byłby w stanie przekupić jakiegokolwiek lekarza by napisał coś takiego oficjalnie w chorobie pacjenta. Nie marnując ani sekundy zaczęłam przeglądać kolejne kartki i natychmiast poczułam jak moje serce zaczęło szybciej bić pod wpływem czytanych słów. Kurde wiedziałam niby, że miał jakieś komplikacje związane z odmą płuc, ale jednak w życiu nie spodziewałam się, że dotyczyły one zatrzymania krążenia, że brunet musiał być reanimowany. No i ten końcowy tekst, że Jay ze względu na zaburzenia pracy serca powinien być pod stałą kontrolą kardiologa
- Mark… O Cześć Anna. Mark będzie zaraz? Bo mam ważną sprawę do niego – gdy tylko drzwi otworzyły się od razu zamknęłam segregator spojrzałam się na mówiącego Izzyego
- Cześć. Ojciec powinien zaraz przyjść, ale jak to cóż pilnego to możesz mi powiedzieć a postaram się jakoś ci pomóc – mówiąc nie oderwałam wzroku od bruneta, który pokiwał głową
- Chciałem tylko zapytać czy jest szansa na to, że będę mógł dziś trochę wcześniej wyjść, bo muszę coś pilnie załatwić – starając się zachować spokój i neutralny wyraz twarzy pokiwałam powoli głową, w której od razu zapaliła się czerwona lampka przypominająca mi to co wczoraj powiedziała Mel
- Wydaje mi się, że nie będzie problemu, skoro i tak dziś będziemy w mniejszym składzie, bo Richiego dziś niestety nie będzie – Lizzy słysząc moje słowa lekko uśmiechnął się
- Naprawdę bardzo dziękuję i już nie przeszkadzam – brunet nie dodając nic więcej szybko wyszedł z pomieszczenia, a ja powoli wstając pokręciłam głową chcąc wyrzucić z głowy obraz Izza zdradzającego mulatkę i nie marnując czasu gdy tylko odłożyłam na miejsce segregator od razu wyszłam z gabinetu ojca pokierowałam się do Belli
- Puk, puk… O Cześć… Jak widzę przeszkadzam, więc Bells jak będziesz miała chwilę to przyjdź do mnie – pukając do odpowiednich drzwi otworzyłam je wchodząc i od razu widząc jak przyjaciółka całuje się z Chrisem nie mogąc powstrzymać unoszących się lekko kącików ust przewróciłam oczami. Para słysząc moje słowa od razu odsunęłam się od siebie, gdzie blondyn uśmiechając się pokręcił głową
- Cześć Anna i nie wychodź bo ja właśnie zamierzałem wyjść by zrobić kawę, więc zostawiam was same na ploteczki – Chris puszczając oko do Belli szybko pocałował ją, po czym wyszedł z pomieszczenia, a ja widząc na twarzy przyjaciółki szeroki uśmiech sama szerzej uśmiechnęłam się kręcąc głową
- Błagam cię tylko nic nie mów… Lepiej mów co cię sprowadza… – widząc jak bruneta na początku rzuca mi znaczące spojrzenie odruchowo cicho zaśmiałam się
- A czy ja coś mówię? Ja po prostu cieszę się ogromnie, że dobrze układa się tobie z Chrisem i mam nadzieję, że tym razem blondasek nie zawali sprawy… A co do mego przyjścia to mam dwie sprawy. Po pierwsze Izzy powiedział, że musi wcześniej dziś wyjść, bo ma jakąś ważną sprawę, więc nie wiem czy to nie przeszkodzi w realizacji naszego planu. A po drugie czy to się komuś spodoba czy nie to jak tylko Richie wróci do świata żywych po ataku migreny, przez którą dziś go nie będzie to poproszę go by załatwił nam wszystkim kompleksowe badania. Pomyślałam, że warto przebadać chłopaków przed trasą, bo przecież od ich ostatniej trasy minęło dużo czasu i nie wiadomo jak ich organizmy zareagują na to co będzie się działo – Isabell słysząc moje słowa nie odwracając ode mnie wzroku pokiwała głową
- Co do pierwszej sprawy to nie wydaje mi się by wcześniejsze wyjście będzie problemem. Dam znać Mel co i jak, a jakby nie mogła wcześniej się wyrwać to dojedziecie do mnie wtedy gdy będziecie mogły, a w ostateczności zrobię fotki pokazując je jej potem i tyle. Natomiast w kwestii drugiej sprawy to zgadzam się z tobą i szczerze mówiąc sama o tym myślałam i zrobiłam wstępny research jakie badania chłopaki powinni mieć zrobione – powiedziała od razu brunetka, na co pokiwałam głową uśmiechając się
- No i super kochana. Właśnie dlatego cię kocham i tą naszą siostrzaną więź… Powiedz mi kochana naprawdę nikt nie przekona cię do śpiewania? Zdajesz sobie sprawę, że Ian ci nie odpuści po twoim występie? Naprawdę moim zdaniem powinnaś się zastanowić nad tym, bo masz dryg do tego – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciółki, która natychmiast spiorunowała mnie spojrzeniem
- Ana błagam cię nawet nie próbuj... Było fajnie, ale to było jednorazowe i koniec gadania na ten temat. Dobrze?… A teraz lepiej zajmijmy się pracą, bo trochę jej mamy – kręcąc głową cicho westchnęłam i nic nie mówiąc wyszłam z gabinetu, gdzie od razu wzrokiem spotkałam się z Jayem, który widząc mnie uśmiechnął się
- O cześć. Chyba ściągnąłem cię myślami, bo właśnie miałem do ciebie zajrzeć – słysząc słowa Jaya mimowolnie uśmiechnęłam się, jednocześnie kątem widząc jak mijająca nas Bella puszcza mi oko od razu gestem ręki dałam jej znać by zmykała, na co ona weszła do głównego studia cicho się śmiejąc
- Cześć Jay. Skoro ściągnąłeś mnie myślami to znaczy, że sprawa z jaką do mnie przychodzisz musi być poważna – brunet słysząc moje słowa od razu uśmiechając się zaśmiał się cicho
- No jest poważna, bo mam dla ciebie dwie ciekawe propozycje, z cyklu propozycji nie do odrzucenia, a konkretnie mówiąc pierwsza jest taka, że w przyszły czwartek zaraz po próbie porywam cię na cały weekend do Nowego Orleanu, a druga jest taka, że dziś po próbie zabieram cię na drinka i tańce do mego klubu – promienno-uwodzicielski uśmiech, który pojawił się na twarzy mówiącego Tariqa sprawił, że samej kąciki ust nieco uniosły się, gdzie uśmiech tylko poszerzał się na samą myśl o weekendzie z Jayem
- Wow… Romantyczny wypad we dwoje i to do Nowego Orleanu to faktycznie propozycja nie do odrzucenia i bardzo kusząca bruneciku, więc może się skusze, a co do propozycji na dziś to tak prawdę mówiąc to nie wiem jak będzie, bo mam jedną sprawę do załatwienia z Bellą, z cyklu pilne kobiece sprawy, więc jak rozumiesz nie mogę tego przełożyć, lecz możemy się umówić, że jak już będę wolna to po prostu przyjadę do klubu, co ty na to? – słowa same wyszły zanim zdążyłam pomyśleć czy ugryźć się w język. Brunet słysząc mojej słowa szerzej się uśmiechając pokiwał głową
- Jasne, nie ma problemu. A co do wyjazdu to mam wielką nadzieję, że się skusisz na niego… A tak po za tym to przepięknie dziś wyglądasz i to dla ciebie – ciemnooki nie dodając nic więcej podał mi trzymaną w rękę herbacianą różę, a ja nie przestając się uśmiechać wzięłam ją od razu odruchowo wyciągnęłam nosem jej zapach
- Dziękuję… Za róże i za te dwie propozycje…– mówiąc nie odwróciłam wzroku od Tariqa, który mając uniesione kąciki ust zakładając kosmyk moich włosów za ucho delikatnie przejechał opuszkami palców po moim policzku sprawiając, że przez mój kręgosłup przeszedł gorący dreszcz
- Cała przyjemność po mojej stronie księżniczko – szepnął jedynie Jay i nic więcej nie mówiąc delikatnie musnął moje wargi swoimi, na co odruchowo zaczęłam oddawać pocałunek, który z każdą sekundą stawał się coraz namiętniejszy
- Hmm… Nie chcę wam przeszkadzać moi mili, ale czekamy na was – słysząc chrząknięcie od razu odsunęłam się od mężczyzny i zerkając w stronę ojca nieco przygryzłam wargę by nie roześmiać się z jego śmieszno- strasznej miny jaką nam posyłał
- Ta… My właśnie zmierzaliśmy do środka… Tak, że już wchodzimy… – nieco speszony głos Jaya sprawił, że nie mogłam powstrzymać przewrócenia oczami
- Idźcie już do środka. Ja tylko pójdę odłożyć róże oraz wziąć swoje rzeczy – nie czekając na jakąkolwiek reakcję szybko poszłam do swego gabinetu i wahając jeszcze raz róże mimowolnie uśmiechnęłam się. Cholera naprawdę nie wiem co ten brunet ze mną robi, dlaczego tak na mnie działa, ale prawda jest taka, że pomimo świadomości, że powinnam to zakończyć to nie potrafię tego zrobić przez te przyciąganie i te wspaniałe uczucie które czuję gdy jest obok, dotyka czy całuje mnie. Słysząc ostatnią myśl od razu pokręciłam głową chcąc oczyścić umysł. Ta. Teraz zdecydowanie powinnam skupić się na pracy, a nie na tym cholernie słodkim bruneciku
***
- Cześć wam. Nie wchodziłam tam, bo czekałam na was. Izzy na pewno jest w środku tego jak nie mam magazynu i nikt po nim nie wchodził, więc raczej jeśli z kimś się umówił to ta osoba jest w środku – nim doszłam z Melindą do Belli, ta od razu zaczynając mówić przytuliła się do mulatki, która blado się uśmiechając pokiwała głową
- Posłuchaj Mel… Pamiętaj, że nie musisz tam wchodzić, że jeśli nie chcesz tego robić to możemy pojechać na zakupy lub na drinka bądź jedna z nas tam wejdzie i powie ci potem jak się sprawy mają – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciółki, która pokiwała głową
- Wiem i dzięki, ale dam radę… Chce tam wejść… – podobnie jak Bella kiwając jedynie głową pokierowałam się do wejścia do magazynu. Brunetka nie marnując ani sekundy otworzyła drzwi, przez które weszliśmy do środka. Od razu dostrzegając pod ścianami sprzęty do ćwiczeń zmarszczyłam czoło zastanawiając się o co tu chodzi
- Izzy mocnej do diabła… Właśnie tak… – słysząc słowa wypowiedziane przez kobietę szybciej wyszłam za filar i od razu zrobiłam wielkie oczy widząc na środku wielki ring, na którym był Izzy z jakąś kobietą i wyglądało na to, że walczą ze sobą
- Przepraszam kim panie są?/Dziewczyny co wy tu robicie? – odruchowo gdy usłyszałam równocześnie głos Izza i tej kobiety spojrzałam się na Mel, która z niedowierzaniem patrzyła się na swojego chłopaka
- Co my tu robimy? Może łaskawie powiesz co ty tu robisz skoro powiedziałeś mi, że będziesz dłużej w studiu, a to miejsce wcale mi nie przypomina studia – Izzy kręcąc głową szybko szedł z ringu idąc w naszą stronę
- Kochanie… Mel… Wiem, że okłamałem cię i przepraszam cię za to, ale wiedziałem, że jak ci powiem, że postanowiłem ponownie wziąć udział w zawodach to nie będziesz tym zachwycona – rzucił Lizzy, a ja mimowolnie zerknęłam na mulatkę, która szokowana kręcąc głową zrobiła krok do tyłu nie chcąc by brunet ją dotknął
- Że co proszę? Izzy czy ty oszalałeś? Przecież wiesz co będzie jak znów doznasz kontuzji nóg… Naprawdę chcesz wylądować na wózku czy do końca życia podpierać się laską i nie zatańczyć nigdy więcej na scenie? – nie powiem słyszalny wyrzut i wściekłość w głosie przyjaciółki sprawił, że zrobiło mi się jej strasznie żal. Izzy naprawdę powinien wsiąść udział w zawodach na kreatyna roku, bo zdecydowanie miałby szansę na podium
- Wiecie co my pójdziemy i poczekamy na ciebie Mel przed wejściem. Na razie Izzy – kiwając głową na słowa Belli szybko za nią wyszłam
- Nie wiem czy Izzy jest bardziej jest szalony czy bardziej kretynem… Myślałam, że przez te lata i przez związek z zmądrzeje, ale cóż nadzieja umiera ostatnia – słysząc słowa brunetki mimowolnie cicho zaśmiała się kręcąc głową
- Ta. Izzy to prawdziwy świrus i coś czuję, że jak tak dalej będzie robił to straci Melindę bezpowrotnie… Ba, wcale nie zdziwię się jak Mel po tej akcji nie będzie chciała dłużej z nim być… – mówiąc nie odwróciłam wzroku z przyjaciółki, która smutno kiwnęła głową
- Miejmy nadzieję, że ta sytuacja wleje mu trochę oleju od głowy i ogarnie się – rzuciła po krótkiej chwili Isabella, a ja kręcąc głową patrzyłam się na wejście do magazynu, z którego po kilkunastu minutach wyszła Melinda. Nie powiem widząc błyszczące się w jej brązowych oczach łzy zrobiło mi się jej strasznie przykro, przez co nie marnując ani sekundy podeszłam do niej przytulając ją mocno do siebie
- Trzymasz się jakoś? – Bella zaraz po mnie wzięła w swoje ramiona mulatkę, która słysząc jej pytanie pokręciła głową
- Ta... Jakoś to dobre określenie na to, że przyłapałam swego faceta na kłamstwie i na tym, że wrócił w tajemnicy do hobby, które może mu zniszczyć życie… Ale grunt, że mnie nie zdradza, co nie? – nie powiem blady uśmiech, który pojawił się na twarzy mulatki w połączony z lekką ironią w głosie pod koniec sprawiał, że sama lekko uśmiechnęłam się kręcąc głową
- Wiesz nie chcę cię martwić, lecz co drugi facet ma jakieś głupie hobby, pasję, którą za wszelką cenę chce rozwijać, a my albo to zaakceptujemy przez wzgląd tego co do nich czujemy lub rozstaniemy się z nimi i nie chce by to zabrzmiało źle, ale naprawdę lepiej, że Izzy to robi a nie zdradza cię – rzuciła szybko brunetka, a ja machinalnie skinęłam głową zgadzając się z jej ostatnimi słowami
- Dobra dziewczyny proponuje zakończyć na razie te dyskusje, a pojechać na zakupy, bo jakby nie patrzeć to potrzebujemy nowych i odjazdowych ciuszków na trasę, a tak w ogóle to przecież nie od dziś mówi się, że na kłótnie z ukochanym najlepsze są lody z winem i kupno nowego ciuchu… Ba, nawet możesz kupić sobie jakąś seksowną bieliznę taką jaką lubi Izzy, pokazać się w niej i gdy przystąpi do akcji zerwania jej z ciebie powiesz mu jedno wielkie NIE – mówiąc patrzyłam się na dziewczyny, które uśmiechając się do mnie pokiwały głowami
***
- No dobra, więc było tak, że pierwsze wylewałeś to, następnie to a na koniec to. Teraz zamykam szejker i zaczynam mieszać – no dobra ci, którzy myślą, że praca barmana to taki łatwy i miły zawód powinni spróbować choć na godzinę zająć jego miejsce. Jay niby pokazał mi jak robić jeden z najprostszych drinków, ale jednak wcale nie jestem pewna czy wszystko dobrze zapamiętałam, a taki profesjonalny barman musi przecież zapamiętać receptury setki drinków
- Ok. Wszystko dobrze, ale mieszaj to tak – Jay nie dodając nic więcej stanął za mną i biorąc w swoje ręce moje dłonie zaczął odpowiednio potrząsać. Nie powiem uczucie ciepła bijącego od niego, jego dotyku sprawiło, że nie tylko kąciki moich ust uniosły się szeroko, ale i poczułam jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz
- Dzięki Jay. Nawet to fajne, ale wybacz jakoś nie widzę siebie w tym zawodzie... Zwariowałabym od zapamiętywania tylu przepisów… – powiedziałam gdy tylko brunet odsunął się ode mnie, gdzie podając mi szklankę, do której wolałam drinka cicho się zaśmiał
- Oj tylko z pozoru to takie straszne. Uwierz mi, że szybko wchodzi to w nawyk i nawet byś się nie obejrzała jakbyś robiła drinki odruchowo bez patrzenia w ściągawkę... To może teraz wypijmy za wieczór - widząc, że ciemnooki unosi pod koniec swój kieliszek wzięłam swój lekko stukając się z jego szklanką, po czym napiłam się łyk drinka. W momencie gdy odkładałam szklankę wręcz odruchowo patrząc się na niego przejechałam językiem po dolnej wardze ust, na co on od razu promienno-uwodzicielsko uśmiechnął się i nie tracąc czasu wbił się w moje usta, a ja owijając ręce wokół jego szyi by przyciągnąć go bliżej do siebie zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością, co sprawiło, że znów przez moje ciało przeszedł gorący dreszcz
- Boże jesteś taka seksowna... Lepiej chodźmy zatańczyć, bo jeszcze chwila i z ulegnę twoim kuszeniom zabierając cię do siebie - słysząc słowa Tariqa, który łapiąc mnie rękę pociągnął w stronę parkietu od razu cicho zaśmiałam się i nie tracąc czasu zaczęłam tańczyć w rytm grającej muzyki. Nie mogąc się powstrzymać przygryzając dolną wargę zaczęłam kołysać biodrami ocierając się przy tym o ciemnookiego, który uwodzicielsko uśmiechając się odwrócił mnie i przytulając od tyłu owinął ręce wokół moich bioder zaczynając tym poruszać nimi w swoim rytmie. Nie powiem uczucie świdrujących moje ciało rąk bruneta i składanych na mojej szyi pocałunków sprawiły, że nie potrafiąc przestać się uśmiechać czułam jak przez moje ciało przechodziły iskry gorąca, przez które zupełnie odruchowo mocniej poruszałam biodrami ocierając się męskość bruneta, któremu to się najwyraźniej podobało, bo raz na jakiś czas mruczał mi wprost do ucha jednocześnie lekko przygryzając jego płat co tylko wzmacniało biegnące przez moje ciało fale pożądania. Gdy muzyka zmieniła się na wolniejszą odruchowo szybko odwróciłam się twarzą do Jaya jednocześnie owinęłam ręce wokół jego szyi jeszcze bardziej przybliżając się do bruneta. Nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików patrzyłam się w jego przepiękne brązowe tęczówki, w których jak miałam wrażenie zaczęłam tonąć pod ich blaskiem, z którego emanowało ciepło, pożądanie. Tariq uwodzicielsko-promiennie uśmiechając się delikatnie przejechał wierzchem dłoni po moim policzku jednocześnie oparł swoje czoło a moje czoło by po krótkiej chwili delikatnie musnąć moje usta, na co od razu zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością czując jak ponownie przez moje ciało przechodzą iskry gorąca, podniecenia. Kompletnie temu oddając się odruchowo zeszłam z pocałunkami na jego szyję
- Naprawdę jeszcze chwila a zabiorę cię do swego gabinetu byśmy byli sami – słysząc w uchu szept ciemnookiego mimowolnie cicho zaśmiałam się
- Tylko nie mów przystojniaczku, że nie chciałbyś tego tak jak ja – szepcząc wprost do ucha mężczyzny delikatnie przygryzłam jego płat, na co brunet cicho i gardłowo mruknął, po czym wziął mnie z rękę ciągnąc do swego gabinetu, gdzie gdy tylko przekroczyliśmy jego próg brunet od razu przyszpilił mnie do ściany natychmiast wbijając się w moje usta
- Wiesz… odkąd byłaś tu ostatnim razem… to… siedząc przy biurku… nie potrafię choćby… raz nie pomyśleć o… tym co przy nim wspólnie robiliśmy… – wypowiadane między pocałunkami słów przez Jaya, który równocześnie wsadził mi ręce pod bluzkę zaczynając błądzić rękami po moim ciele sprawiły, że od razu poczułam biegnący przez moje ciało gorący dreszcz podniecenia, który nie wiem czy był spowodowany jego dotykiem i pocałunkami czy może tym co powiedział. Ba. Niech mnie piorun trzaśnie, ale nawet w tej chwili nie wiem czy bardziej podoba mi się ta jego romantyczna twarz z jego czułymi gestami czy może ta namiętnego kochanka z bardzo zręcznym językiem i innymi częściami ciała. Nie marnując ani sekundy powoli zeszłam z pocałunkami na jego szyję jednocześnie wsadziłam dłonie pod jego koszule zaczynając błądzić rękami po jego doskonale wyrzeźbionym brzuchu
- Potraktuje to… jako komplement… panie Khan… zresztą jak widzę… chce pan powtórzyć tamto wydarzenie lub… zrobić tu coś innego także godnego zapamiętywania… Swoją drogą… ciekawi mnie strasznie czy jest jeszcze… jakieś miejsce… z którym… chciałby pan mieć takie wspomnienia… – wraz z każdym wypowiadającym słowem odnajdywałam usta bruneta składając na nich pocałunki, gdzie raz na jakiś czas szeptałam mu wprost do ucha przygryzając pod koniec płat jego ucha co sprawiło, że z jego ust wydobywał się gardłowy jęk, jednocześnie lekko popychając Jaya zaczęłam iść do przodu tak, że po krótkiej chwili ciemnooki opadł na kanapę, a ja usiadłam okrakiem na jego kolanach
- Oj niech lepiej pani… mnie nie prowokuje do takich… myśli…– jakby idealnie synchronizowani pozbyliśmy się z siebie górną część garderoby, które wylądowały gdzieś na podłodze. Nie marnując ani sekundy ponownie wbiłam się w słodkie usta bruneta, po czym powoli zaczęłam schodzić z pocałunkami coraz niżej jednocześnie rękami błądziłam po jego umięśnionym brzuchu aż w końcu dotarłam do jego dumy, którą najpierw masowałam przez materiał jeansów co spowodowało, że oddech bruneta mocno przyspieszył a z jego gardła wydostał się gardłowy jęk. Idąc za ciosem szybko zaczęłam rozpisać spodnie bruneta, który w odpowiednim momencie uniósł się nieco umożliwiając mi w ten sposób ściągnięcie jego spodni wraz bokserkami. Nie powiem widząc prężącą się męskość mężczyzny machinalnie przygryzłam dolną wargę i nie tracąc czasu opadając na kolana chwyciłam jego penisa zaczynają nią poruszać a po kilku sekundach wzięłam go do ust zaczynając ssać i lizać na zmianę co spowodowałoby, że natychmiast z gardła ciche jęki rozkoszy, które tylko mnie nakręcały
- Ej… Starczy na razie… Pozwól, że teraz zajmę się tobą…– Tariq po krótkiej chwili pociągnął mnie do góry i wstając nie czekając na moją reakcję wbił się w moje usta, po czym zaczął schodzić z swoimi ustami na moją szyję równocześnie rękami błądził po moim ciele by po chwili zdjąć ze mnie górną część bielizny oraz rozpiąć moje spodnie opuszczając je po kilkunastu sekundach wraz dolną częścią bielizny
- O tak… Proszę jaka Pani gotowa na mnie… To mi się niezmiernie podoba… – gdy tylko wyczułam jak ciemnooki wsadza we mnie palce od razu cicho jęknęłam czując przy tym jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz podniecenia, który wzmocnił się w momencie uczucia jak Jay zaczął palcem koła wokół łechtaczki
- Chodź tu do mnie moja seksowna i wojownicza księżniczko – nim doznałam spełnienia brunet odsunął się ode mnie i ponownie siadając na kanapie pociągnął mnie ku sobie przez co odruchowo ściągając z siebie spodnie z dolną częścią bielizny usiadłam na nim okrakiem nabijając się na stojącą w pełnej gotowości męskość mężczyzny, gdzie wraz powolnym opuszczeniem się oboje jednocześnie wydaliśmy z siebie ciche jęki, które od razu stłumiliśmy pocałunkiem. Zaczynając się poruszać mocno chwyciłam się ramion bruneta, który obejmując mnie w talii zaczął schodzić z pocałunkami na moją szyję. Gdy tylko wyczułam usta bruneta na lewym sutku od razu cicho jęcząc przymknęłam oczy w pełni oddając się rozkoszy, która jak tsunami przepływała przez moje ciało. Po krótkiej chwili znów otworzyłam oczy spoglądając prosto w ciemne tęczówki mężczyzn, które wręcz emanowały podnieceniem, ciepłem. Przyspieszając ruchu niemalże natychmiast wbiłam się ustami w słodkie usta bruneta chcąc w ten sposób choć minimalnie zatuszować nasze coraz głośniejsze jęki
- No już księżniczko… Dojdź do mnie… – słowa ciemnookiego wraz z uczuciem jego palców na mojej łechtaczce sprawiły, że niemalże natychmiast poczułam jak w moim ciele wybucha rozkosz, która jak miałam wrażenie zwiększyła natężenie w momencie gdy Jay także osiągnął spełnienie
- Chryste… Przez ciebie tracę zmysły… – chowając głowę w zagłębieniu szyi bruneta próbowałam tak jak on wsiąść głębokie oddechy by wyrównać szybką pracę serca i tak jak on nie mogłam powstrzymać uśmiechu na ustach, przy czym brunet słysząc moje słowa cicho się zaśmiał całując w głowę
- Chyba nie pociesze cię mówiąc, że mogę powiedzieć to samo… Naprawdę nie wiem co jest w tobie, ale hipnotyzujesz mnie księżniczko i wcale nie wiem czy chce się temu opierać – nie mogąc nie uśmiechnąć się na słowa Tariqa pocałowałam go ignorując ukucie w sercu i głos, który mówił mi, że postępuje źle, że powinnam natychmiast wycofać się z ciągnięcia tej relacji z Jayem zanim będzie za późno i oboje będziemy cierpieć.
2 komentarze:
Ja nie wiem jak Ty to robisz kochana ale każdy rozdział jest BOOOSKI!!!!!!!!!!!!!! Kurcze zmartwiła mnie ta sprawa z Richiem no i z Jayem...mam tylko nadzieję że chłopaki będą zdrowi i nic im się nie stanie :(
Hahaha ohh ten Izzy Izzzy.. no wiariat i świr .. ale grunt że nie zdradza !
Ale ta chemia między Jayem a Ann o matko!!! Aż mi gorąco jak czytam ich gorące sceny ! <3
Ale ta końcówka kurde zmartwiła mnie :(
Mam ogromną nadzieję że oni będą tacy szczęśliwi cały czas i nie będą cierpieć :( <3
Bo pasują do siebie tak że brak słów!
Czekam oczywiście na nowy !
Buziaki ;* ;* ;*
„Zdrada czy kłamstwo… Co za różnica kiedy robi to osoba, na której zależało ci najbardziej” jeden z tytułów u nas na blogu… jakie trafne stwierdzenie odnośnie tego rozdziału… oj Izzy Izzy, nieładnie, bardzo nieładnie… Mel powinna Cię zostawić żebyś dostał odpowiednią nauczkę :/ ciekawe co zrobi hmmm
Fajnie że nie muszę długo czekać na kolejny rozdział xD
Jestem też ciekawa tych badań chłopaków i… ciekawa przede wszystkim tego kiedy Ana zostanie zdemaskowana :D bardzo liczę na to, że wszyscy się od niej odwrócą… i to będzie odpowiednia kara za jej dwulicowe zachowanie ! Sorry Ala, ale złość na Twą główną bohaterkę nadal mi nie przeszła xD
Pozdrawiam :)
Prześlij komentarz