Narracja Isabell
Budząc się pod wpływem dzwoniącego telefonu niechętnie otworzyłam oczy sięgając po komórkę. Gdy tylko wyłączyłam budzik po raz kolejny zapatrzyłam się na ustawione na tapecie zdjęcie i nie mogłam powstrzymać unoszących się szeroko kącików ust pod wpływem widoku uśmiechniętego Chrisa do którego byłam przytulona. Nie wiem jak to możliwe, że w tak krótkim czasie od naszego ponownego spotkania mam wrażenie, że znów czuję te same przysłowiowe motyle w brzuchu, które czułam kilkanaście lat temu, jakbym teraz na nowo zakochiwała się w blondynie, albo uczucie, które kiedyś nas połączyło obudziło się na nowo z dużo większą intensywnością, gdzie nie powiem wraz z tym z każdym dniem odsuwam gdzieś na sam tył wszelkie obawy odnośnie naszego ewentualnego związku. Widzę, że Chris zmienił się zachowując w sobie tą niewinność i delikatność, w której tak się zakochałam. Ba. Prawda jest taka, że oboje jakoś zmieniliśmy się pod wpływem wydarzeń, które nastąpiły po naszym rozstaniu. Na samą myśl o tym co blondyn przeżył od razu poczułam jak moim kręgosłupie przebiega zimny dreszcz. Boże nawet nie chce sobie wyobrażać co byłoby gdyby on naprawdę wtedy umarł. Słysząc w głowie ostatnią myśl od razu energicznie pokręciłam głową chcąc oczyścić umysł. Nie mogę myśleć o przyszłości a muszę skupić się na tym co tu i teraz, a jest dobrze żeby nie powiedzieć, że jest jeszcze lepiej niż było te naście lat temu. Dźwięki dobiegające z kuchni skutecznie sprowadziły mnie na ziemię, przez co nie tracąc już ani sekundy wstałam z łóżka i biorąc z szafy ciuchy poszłam do łazienki by wykonać poranne czynności
***
- Cześć tato… O dziękuję ci… Coś ciekawego w świecie? – gdy tylko weszłam do kuchni od razu podeszłam do taty całując go w policzek na przywitanie, na co on odrywając wzrok z tabletu uśmiechając się do mnie podał mi kubek z jak nie mam kawą
- W świecie bez jakiś większych zmian, ale za to powiem ci, że nadal wasze występy na jak to ujął nasz jakże ulubiony dziennikarz "tęczowych koncertach" są chętnie komentowane i na szczęście przeważają te pozytywne opinie – słysząc słowa taty, a konkretnie mówiąc sformułowanie użyte przez A.D. odnośnie naszych występów u Iana przekręcając oczami pokręciłam głową siadając przy ojcu
- Nie dziwię się temu, bo występy chłopaków naprawdę były udane… A, że ktoś nazwał oba koncerty tęczowymi z wiadomych względów to cóż jego to jest problem – powiedziałam patrząc się na ojca, który cicho się śmiejąc pokiwał głową
- No faktycznie występy chłopaków były udane, ale najlepszy był oczywiście ten wspólny z wami, przez co jeszcze bardziej żałuję, że nie mogliśmy z mamą być na tym by na żywo cię zobaczyć i jeszcze raz przepraszam cię za to – nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust na słowa ojca od razu pokręciłam głową całując rodziciela w policzek
- Tato nie przepraszaj mnie już więcej, bo wiadomo, że badania mamy były priorytetem, choć nie powiem powinnam się na was obrazić, że nie powiedzieliście mi od razu, że jedzie na badania – tym razem to ojciec kręcąc głową uśmiechnął się do mnie
- Pretensje miej kochanie do mamy, gdyż to ona zabroniła mi pod pewnymi realnymi groźbami cokolwiek ci mówić by nie denerwować ciebie… Aczkolwiek tak czy siak na pewno pojawimy się na którymś z koncertów tej wielkiej trasy z nadzieją, że i ciebie usłyszymy… Nie przekręcaj kochanie oczami, bo powinnaś wystąpić i tyle... Swoją drogą to Ian naprawdę wpadł na fajny pomysł z tą trasą i widać, że wiele osobom ten pomysł także przypadł do gustu… – rzucił tata, a ja pomimo, że na początku przekręciłam oczami to potem nie mogłam nie uśmiechnąć się
- Ta. Pomysł jest fajny, poparcie fanów występujących wykonawców jest, ale za to jest cholernie dużo pracy i mało czasu niestety… – rodziciel słysząc moje słowa od razu spojrzał się na mnie spod byka kręcąc głową
- Gdybym nie znał was i chłopaków to może i faktycznie panikowałbym, ale wierzę w wasze możliwość przez co jestem przekonany, że dacie radę… Zresztą chyba Ian nie organizowałby takiego wielkiego przedsięwzięcia gdyby uważałby, że nie powiedzie się, prawda? – biorąc łyk kawy z trudem powstrzymując przekręcenie oczami pokiwałam głową zgadzając się z nim. Co jak co ale Ian na pewno nie wprowadziłby nas na maliny i nie wziąłby się za coś co miałoby się nie powiedzieć
- Jak już będziecie lecieć na koncert to weźcie tylko ze sobą wujka Marka… Annie na pewno będzie miło, że jej tata postanowił zobaczyć na żywo jej występ – mówiąc nie odwróciłam wzrok od taty, który smutno pokiwał głową
- Tak. Masz w tym rację i będę starał się by to zrobić… Wiesz jak już jesteśmy w temacie Marka i Anny to tak sobie myślę czy jednak nie powinienem, powinniśmy coś zrobić w ich sprawie, bo może i starają się normalnie pracować ze sobą to jednak widzę, że jego boli to, że Ann raczej nie kwapi się do rozmowy z nim i jak tylko może unika go rozmawiając jedynie na sprawy zawodowe – wzruszając ramionami ciężko westchnęłam sama nie wiedząc co można by zrobić by polepszyć relacje przyjaciółki i jej ojca
- Mi również jest źle z tym jak wyglądają relacje Any z wujkiem, ale obawiam się, że ona jest zbyt upartą osobą i nie nikt nie zdoła jej w żaden sposób zmusić jej do rozmowy z wujkiem. Zresztą ja nie chcę być uszczypliwa, lecz wujek ma trochę za uszami, przez co rozumiem czemu Ana nie chce z nim rozmawiać, więc wydaje mi się, że raczej nie powinniśmy na nich naciskać bo to może pogorszyć sytuację, a tego byśmy nie chcieli, gdzie może dalsza wspólna praca sprawi, że któregoś dnia zechcą ze sobą porozmawiać – tym razem to tata ciężko westchnął kiwając smutno głową
- Może i masz rację, ale jednak szkoda mi ich i strasznie żałuję, że gdy żyła Diana nie zrobiłem wszystkiego by jakoś zmienić niektóre sprawy – powiedział ojciec, a ja od razu pokręciłam głową biorąc go za rękę, którą lekko ścisnęłam
- Tatuś nie myśl o tym, bo co było już nie wróci, a najlepiej skupić się na tym co tu i teraz, a jak wiesz pracy mamy co niemiara… A propos pracy to zalecam się wziąć się wreszcie za śniadanie o ile nie chcemy spóźnić się – nie powiem widząc uśmiech taty samej kąciki ust uniosły się i nie marnując ani sekundy wstałam podchodząc do lodówki wyjmując po chwili z niej produkty do zrobienia kanapek
- A tak w kwestii badań to powiedz mi kochanie czy też byłaś u lekarza mamy i robiłaś sobie badania? Myślałaś już coś na temat ewentualnych operacji? Jakby co to pamiętaj, że zawsze możesz na mnie i na mamę liczyć w każdej kwestii – słysząc słowa ojca od razu spojrzałam się na niego i posyłając mu lekki uśmiech pokiwałam głową ignorując ukucie w sercu na samą myśl o możliwej chorobie i ewentualnych operacjach
- Tato nie martw się. Chodzę na regularne badania, więc jak na razie wszystko jest pod kontrolą. A co do operacji to na razie póki mogę odkładam je w czasie, by jak najdłużej być naturalna a nie zrobiona przez chirurgię i przestać być atrakcyjna dla facetów. Aczkolwiek możesz być pewny tato, że gdyby przyszło co do czego to na pewno powiadomię ciebie z mamą i w razie czego poproszę o wszelką pomoc – rzuciłam od razu patrząc się na rodziciela, który uśmiechnął się kręcąc głową i już miał coś powiedzieć, ale zrezygnował gdy tylko po kuchni rozniósł się dźwięk mojej komórki, przez co szybko ją wyjęłam z kieszeni spodni i widząc, że to Chris szeroko uśmiechnęłam się szybko nacisnęłam zieloną słuchawkę
- Christoph mógłbyś z łaski swojej nie bałamucić mi córki tylko skupić się na dzisiejszym występie – nim zdążyłam przyłożyć słuchawkę do ucha i cokolwiek powiedzieć jako pierwszy bardzo głośno odezwał się mój tata, na co natychmiast spiorunowałam go wzrokiem idąc szybko do swego pokoju, gdzie gdy tylko przekroczyłam jego próg od razu przyłożyłam aparat do ucha i słysząc cichy śmiech blondyna mimowolnie uśmiechnęłam się
- Cześć Chris. Przepraszam za mego ojca. Jak widzisz od rana ma tak dobry humor, że sypie żarty z rękawów… Powiedz w jakiej sprawie dzwonisz. Stało się coś? – powiedziałam od razu czując wewnętrznie, że blondas uśmiechnął się na moje słowa
- Witaj piękna. Nie masz za co przepraszać, bo to chyba dobrze, że Mike ma taki dobry humor, co nie? A co do mego telefonu to tak dzwonie by usłyszeć twój głos i spytać się czy masz jakieś plany po koncercie? – słysząc słowa Heinego mimowolnie cicho zaśmiałam się
- Panie Watrin czyżby jednak chciałby pan mnie zbałamucić? Ma pan jakieś konkretne plany wobec mnie na dziś? – tym razem to niebieskooki zaśmiał się sprawiając, że kąciki moich ust szeroko uniosły się
- Oh pani Michaels nawet pani nie zdaje sobie sprawy z tego jakie mam zamiaru wobec pani… A tak bardziej poważniej to jeśli uważasz pójście na kolację na sushi, spacer w świetle księżyca oraz gwiazd za bałamucenie to tak, chce cię zbałamucić i to z największą przyjemnością - znów śmiejąc się poczułam jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz
- Oj kusisz mnie Heine tak bardzo, że nie mogę się doczekać aż ujawnisz wszystkie zamiary, lecz obawiam się, że zapewne nie ujawnisz mi wszystkiego od razu, więc na razie będę musiała skusić się na ten jakże romantyczny plan bałamucenia – nie powiem słyszany śmiech w słuchawce blondasa sprawił, że nie mogła nie uśmiechnąć się
- Ależ oczywiście, że nie ujawnię od razu wszystkiego, bo muszę czymś cię kusić czy zaskakiwać moja piękna i tak w ogóle to już nie mogę doczekać się naszej randki – rzucił od razu Chris, na co szerzej uśmiechnęłam się
- Ja też już nie mogę się doczekać i w takim razie do zobaczenia, za jakieś 40 minut. Pa – widząc która jest godzina szybko zakończyłam połączenie i chowając komórkę do kieszeni pokręciłam głową nie mogąc powstrzymać szeroko unoszących się kącików ust. Cholera ja chyba naprawdę na nowo zakochuje się w tym blondasie ponownie tracąc dla niego głowę
***
- Jak na mały regionalny piknik to przyszło naprawdę wielu ludzi – siadając przy pierwszym wolnym stoliku zerknęłam na Ane i Mel, które słysząc moje słowa pokiwały głowami
- No faktycznie, ale wydaje mi się, że dla chłopaków to tylko na plus… – jako pierwsza odezwała się mulatka, a ja odruchowo pokiwałam głową
- Dokładnie… A teraz moje drugie cieszmy się danym przez naszych ojców czasem wolnym, bo kto wie czy zaraz nie zadzwonią do nas, że jest jakiś problem – Ana nie dodając nic więcej uniosła kubek z piwem, na co obie z mulatką także uniosłyśmy swoje delikatnie stukając się wspólnie nimi
- Dobra dziewczyny… Chciałabym się was o coś spytać dopóki George jest jeszcze z chłopakami… Chodzi mi o to czy… Czy jutro po południu jest jakaś próba w studiu bo Izzy coś wspomniał i tak jakoś… – słysząc w głosie Melindy niepewność i wahanie spojrzałam się na nią pytająco zastanawiając się o co może jej chodzić
- Nie. Jutro nie planujemy przedłużać prób w studiu, ale wiesz my nie zabraniamy chłopakom zostawać dłużej w studiu jeśli czują taką potrzebę, więc może Izzy czuję wenę i chce jutro zostać dłużej – rzuciła szybko Ana, a ja widząc jak mulatka smutno kiwa głową od razu wyczułam, że coś jest nie tak
- A co szykujesz jakąś romantyczną niespodziankę dla Punca i chcesz wiedzieć czy wróci wcześniej do domu?… Oczywiście nie musisz mówić jeśli nie chcesz, ale pamiętaj, że jakbyś chciała się wygadać to pamiętaj, że masz nas – mówiąc nie oderwałam wzroku od przyjaciółki, która niepewnie skinęła głową
- Widzicie... Podejrzewam, że Izzy ma kogoś na boku… Błagam nie patrzcie się tak na mnie… Ostatnio Punc często wraca później do domu tylko wtedy gdy macie dzień w studiu i wtedy mam nieodparte wrażenie, że dosłownie niedawno brał prysznic… Wiem jak to brzmi i nie jestem jedną z tych dziewczyn, które są zazdrosne i zaborczych o swoich ukochanych, ale… Od jakiegoś czasu Liz namawia mnie do tego by nieco urozmaicić sprawy łóżkowe że tak powiem w stylu Greya, ale ja się cały czas waham bo trochę obawiam się tego wszystkiego, a właśnie od momentu naszej pierwszej rozmowy z nim o tym zaczęły się te późne powrotu do domu i boję się czy Izzy przypadkiem nie chodzi do klubów oferujących tego typu rozrywki… Zresztą… Zapomnijcie o tym co powiedziałam… Jakoś dam sobie radę… – kilkukrotnie mrugając patrzyłam się na mulatkę nie wiedząc co powiedzieć, bo może i nie jestem bardzo zdziwiona, że Lizzy uwielbia tego typu zabawy to jednak nie jestem pewna czy aby na pewno jest typem faceta, który nawet za cenę zdrady ukochanej jest gotowy spełnić swoje łóżkowe fantazje
- Mel przede wszystkim on nie ma prawa zmuszać ciebie do czegokolwiek, nawet poprzez wywieranie na ciebie cichej presji w postaci domysłów zdrady... Jeśli on naprawdę cię zdradza tylko po to by poczuć się spełniony oraz dominatorem w tych sprawach to znaczy, że nie jest ciebie i twojej miłości wart kochana… – jako pierwsza odezwała się Anastasia, a ja pokiwałam głową zgadzając się z nią
- Znam Izza nie od dziś, więc nie jestem zdziwiona, że interesuję się takimi rzeczami skoro raz pod jego łóżkiem znalazłam kajdanki… No co?… Kiedyś byłam tak młoda oraz głupia, że zechciało mi się sprzątnąć ich dom gdy wszyscy mieszkali wspólnie, ale widząc pokój Izzyego od razu prawie, że z krzykiem uciekłam z stamtąd upuszczając przez tym rurę od odkurzacza i gdy się schyliłam by podnieść ją to wtedy je zobaczyłam… Tak czy siak sama nie wiem czy on byłby w stanie zdradzić kogoś kogo bardzo kocha… Aczkolwiek nie powiem jego zachowanie jest dość podejrzane, więc może jutro zabawmy się w detektywów by zobaczyć co robi Izzy… Co wy na to dziewczyny? – nie dodając nic więcej spojrzałam się na obie przyjaciółki, gdzie Ana pokiwała głową, a Mel ciężko westchnęła niepewnie kiwając głową
- Oj nie chce być w skórze Izza jak rzeczywiście przyłapiemy go na zdradzie… Zdradzona kobieta jest jak huragan, ale wspólnie z wściekłymi przyjaciółkami jest jak tsunami i niech Bóg ma takiego nieszczęśnika w swojej opiece – powiedziała szybko Silla uśmiechając się do Melindy, która od razu tak jak ja cicho zaśmiała się
***
Szczerze mówiąc domyślam się co muszą myśleć przechodnie widząc jak Chris siedzi na trawie, a ja leżę trzymając głowę na jego kolanach, ale mam to gdzieś, bo dla mnie ta chwila jest cudowna, gdyż czy może być coś bardziej magicznego i romantycznego od wspólnego patrzenia w pojawiające się na niebie gwiazdy oraz w błyszczące oczy czy szeroki uśmiech tej drugiej osoby? Słysząc swoją myśl odruchowo zerknęłam na niebieskookiego, który patrzył się na mnie i cicho śmiejąc się pocałowała mnie w czubek nosa
- Zdradzisz mi co tak cię rozśmieszyło? – spytałam się patrząc się na mężczyznę, który uśmiechając się pokiwał głową
- Przypomniały mi się początki naszej znajomości… To, że od razu wydałaś mi się mi się miłą, cudowną dziewczyną, która nie bojąc się jakby niby nic wstawiła się za mną podczas występu przed Lou sugerując, że to ty pomyliłaś płyty z muzyką, a następnie pocieszała po rozstaniu z ówczesną dziewczyną, a potem z którą połączyło mnie coś wyjątkowego… – nie powiem słowa Chrisa sprawiły, że na samo wspomnienie tamtych chwil sprawiły, że kąciki moich ust szeroko uniosły się
- Jak cię zobaczyłam to od razu wpadłeś mi w oko. Wydawałeś mi się takim słodkim, nieśmiałym i bardzo utalentowanym blondynkiem, gdzie nie powiem poczułam zawód, że masz kogoś, ale potem z kolei było mi ciebie żal jak widziałam jak cierpisz po rozstaniu i faktycznie z przyjaźni wyrosło między nami coś wyjątkowego – mówiąc nie oderwałam wzroku z niebieskookiego, który uśmiechając się pocałował mnie w czoło
- Tylko szkoda, że potem tak to koncertowo zniszczyłem… No nie patrz się tak na mnie Bella, bo wiem, że mieliśmy już do tego nie wracać, ale po prostu nadal mi jest źle z tym jak bardzo cię zraniłem…– nie marnując ani sekundy kręcąc głową unosząc się przyłożyłam palec do jego ust
- Chris naprawdę nie wracajmy do tego... To jest przeszłość, której nie zmienimy a, która nas ukształtowała i powinniśmy lepiej skupić się na tym co teraz… – Heine uśmiechając się do mnie nachylił się i delikatnie musnął moje usta, a ja odruchowo zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością czując jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz
- Boże znów bym zapomniał o tym… Miałem ci go dać po twoim pierwszym występie, ale nie było czasu, a potem niestety o tym zapomniałem… Mam nadzieję, że spodoba ci się to i będzie taką miłą pamiątką… – blondyn gdy tylko odsunął się ode mnie i zaczynając mówić sięgnął po coś do kieszeni by krótkiej chwili wziąć mnie za rękę, na której jak zobaczyłam położył łańcuszek, na którym była zawieszka w kształcie serca, w której zatopiona była czerwona róża
- Wow… Ale piękne… Dziękuję ci Chris, ale nie musiałeś… Mógłbyś założyć mi? – szeroko uśmiechnięty niebieskooki kiwnął głową i nie marnując ani sekundy wziął ode mnie naszyjnik, a ja szybko zebrałam włosy do przodu chcąc mu ułatwić zadanie
- Może nie musiałem, ale chciałem moja piękna i cieszę się, że podoba się tobie – szept szeptany mi wprost do ucha sprawił, że znów poczułam gorące dreszcze biegnące przez moje ciało, które jak miałam wrażenie zwiększyły natężenie gdy tylko wyczułam pocałunek na karku, gdzie nie potrafiłam powstrzymać unoszących się szeroko kącików ust
- Ta… Zdecydowanie bałamucę cię i… Niech mnie piorun trzaśnięcie, ale cholernie podoba mi się to… – słowa Chrisa sprawiły, że mimowolnie cicho zaśmiałam się i odwracając się do niego usiadłam okrakiem nim owijając ręce wokół jego szyi
- W takim razie niech nas oboje trzaśnie, bo mi też to się podoba pomimo tego, że w każdej chwili ktoś może nie tyle co nam coś powiedzieć lecz także wezwać policję – nie dodając nic więcej delikatnie musnęłam słodkie i aksamitne wargi mężczyzny, który od razu zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością
- Wiesz co tak sobie pomyślałam, że może… Widzisz odkąd dałeś mi przeczytać testy piosenek, które napisałeś z Bastianem to tak sobie myślę, że może chciałbyś je nagrać… Dla Bastiana… On na pewno by tego chciał… – szepnęłam po krótkiej chwili patrząc się na blondyna, który opierając swoje czoło o moje czoło cicho westchnął
- Nie wiem… Naprawdę nie wiem Bello… Może i Bas chciałby tego, ale… Tobie pokazałem te teksty, bo chciałem podzielić się z tobą tą częścią mego życia, lecz… Nie wiem czy jestem gotowy nagrać je i śpiewać… – kiwając głową delikatnie opuszkami palców przejechałam po jego policzku, jednocześnie wzięłam go za lewą rękę lekko ją ściskając
- Spokojnie blondyneczku… Dziękuję, że mi je pokazałeś, dzieląc się ze mną nimi i przez to, że bardzo mi się podobały chciałabym byś je nagrał, lecz… Masz na to dużo czasu i nie spiesz się… –niebieskooki słysząc moje słowa lekko uśmiechnął się całując mnie delikatnie, a ja zaczęłam oddawać pocałunek starając się przelać w ten pocałunek to jak bardzo mi na nim zależy, by wyczuł, że znów staje się dla mnie najważniejszym mężczyzną w moim życiu
2 komentarze:
Piekny!!!!!!!!!!!!!!!!! Uwielbiam Cię Kobieto!!! ty wiesz co ja kocham i uwielbiam <3 <3 <3 Ahhh mój blondasek taki kochany <3 Przez cały rozdział uśmiech nie schodził mi z twarzy <3 !!!!! Boże jak ja uwielbiam tą dwójkę, i tak bardzo i kibicuję, tak strasznie chciałabym żeby im się ułożyło że Ty sobie nawet tego nie wyobrażasz!!!!!! Ehh stara miłość nie rdzewieje i to widać na ich przykładzie.
Tak bardzo podoba mi się to że Blondas jest taki delikatny i subtelny!!!!
Kocham Cię po prostu za te opowiadania !!!!!
Z ogromną niecierpliwością czekam na następny!!!!
Buziaki ;*
Och bardzo ładny wstęp do rozdziału z rozmyślaniami Is :) Ja jej i Chrisowi tak strasznie kibicuję <3 Mam nadzieję, że niedługo wszystko sobie wyjawią i będzie sielsko anielsko *_*
Czy Mike zaproponował Belli operacje plastyczne? hahaha xD
Izzy i inna baba? Nie... to niemożliwe... To nie może mieć miejsca!!! Oj bardzo mnie ciekawi ta misja detektywistyczna :D to... się może źle skończyć hahaha :D
Bella i Chris *_* Ach <3
Pozdrawiam
Prześlij komentarz