Narracja Anastasii
- Boże tak dawno tu mnie nie było, że prawie zapomniałam jak tu jest pięknie… Zwłaszcza przy zachodzącym słońcu – szybko wychodząc z auta od razu biorąc głęboki wdech rozejrzałam się po okolicy ciesząc się, że znów jestem w Niemczech i to u podnóża zamku w Chemnitz
- Jak to się mówi wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, a tu faktycznie w szczególności… – dodała pośpiesznie Bella, na co odruchowo pokiwałam głową zgadzając się z nią
- Nie trudno się z wami nie zgodzić dziewczyny… Ian miał naprawdę świetnego nosa wybierając naście lat temu to miejsce na koncerty letnich szlagierów – powiedział Jay, a ja spoglądając na niego znów pokiwałam głową zgadzając się z nim
- No witam, witam was moi mili… Czy aby nie przypadkiem nie padło moje imię w kontekście tego jaki to jestem cudowny? – słysząc za sobą znajomy głos natychmiast się odwróciłam i widząc uśmiechniętego Iana razem z również uśmiechniętą Eleną oraz uśmiechniętym Mattim nie mogąc powstrzymać unoszących się szeroko kącików ust szybko podbiegłam do nich mocno przytulając się do Włocha, który mocno mnie objął całując w głowę
- Jak fajnie was widzieć i strasznie za wami się stęskniłam… – odsuwając się od Matteo od razu przytuliłam się do Eleny, a potem do Iana całując ich w policzki na przywitanie, a zaraz po mnie pozostali podchodzili by przywitać się
- My też za wami tęskniliśmy i wogóle chyba mieliście niezłego wilczego nosa, bo akurat mówiłem do Matteo by zadzwonił do was gdzie jesteście a tu spostrzegłem jak wychodzicie z auta – jako pierwszy po krótkiej chwili odezwał się Ian, a ja uśmiechając tak jak pozostali zaśmiałam się kiwając głową i nim ktoś zdążył odezwać się usłyszeliśmy klakson, przez co odwróciliśmy się i widząc jadące auto którym kierował machający do nas Daniel od razu zaśmialiśmy się, ale widząc, że zamiast prawej tylnej szyby jest przyklejona tektura i siatka śmiechy urwały się i zamiast ich pojawiły się gwizdy
- No proszę i to się nazywa niezła synchronizacja tylko szkoda, że nasz kolorowy ptak tak się spiesząc szybę rozbił – powiedział jako pierwszy Matteo, a ja patrząc się na wysiadającego z auta bruneta pokręciłam głową nawet nie próbując zastanawiać się co się stało
- Witam serdecznie wszystkich. Naprawdę nie musieliście specjalnie na mnie czekać i robić komitetu powitalnego – słowa Daniela sprawiły, że mimowolnie zaśmiałam się
- No witaj i chwal się od razu gdzie tak pięknie przydzwoniłeś, że aż szybę straciłeś? – zaczął mówić Jay, na co Brytyjczyk machając ręką pokręcił głową
- Oj tam szkoda gadać, bo to tylko że tak powiem mały WYRAZ miłości moich jakże kochanych FANÓW skierowany do mnie i Roberta – słysząc słowa przyjaciela, od razu szokowana na niego spojrzałam zastanawiając się czy aby na pewno dobrze zrozumiałam jego słowa
- Że co proszę?… Ktoś wybił ci szybę i mówisz, że to tylko mały wyraz nietolerancji?… Mam nadzieję, że zgłosiłeś to na policję i, że już mają tych bez mózgowych kretynów – natychmiast oburzył się Ian, a ja kiwając głową patrzyłam się na Daniela, który także kiwając głową przekręcił oczami
- Ian uwierz mi, że to jest naprawdę mały incydent, który na policji zapewne tak jak pozostałe zdarzenia zostanie umorzony z powodu braku znalezienia sprawców, więc naprawdę nie ma o czym gadać – robiąc wielkie oczy szerzej otworzyłam buzię mocno zdziwiona słowami przyjaciela
- Że jak? Chcesz nam powiedzieć, że to nie jest pierwszy tego typu incydent i ten to jest z tych łagodnych, a policja przepraszam bardzo zamiast ścigać tych idiotów umarza sprawy? I w dodatku mówisz to tak spokojnie jakby niby nic? Daniel do jasnej ciasnej… – rzuciłam natychmiast nie mogąc uwierzyć, że takie rzeczy naprawdę jeszcze się zdarzają w europejskim kraju
- Ana nie denerwuj się, bo niestety takie rzeczy się zdarzają i jak sama zresztą wiesz nie da się zmienić mentalności niektórych ludzi… Najważniejsze jednak jest to, że mamy świadomość, że mamy obok siebie przyjaciół, którzy nas w pełni akceptują – dodał pospiesznie Matteo, a ja z niedowierzaniem pokręciłam głową
- Do cholery jasnej ja chyba osiwieje przez was… Dopiero teraz mówcie o tym, że doświadczacie ataków na tle homofobiicznym?… Przecież to trzeba nagłaśniać aby właśnie zmienić nastawienie innych ludzi, uczyć ich, że to normalne… – rzucił Ian, na co pokiwałam głową zgadzając się z nim
- Ian żeby to było takie proste, ale jak sam wiesz nic na tym świecie nie jest proste i z tego względu przy okazji bardzo wam dziękuję za wasze wpisy po moim jakże szokującym wyznaniu… To wiele mnie, tzn. dla nas znaczy – powiedział szybko Richie uśmiechając się do wiadomych osób, a oni również uśmiechając się pokiwali głowami
- Richie nie masz za co nam dziękować, bo to było normalne, gdzie ja z Danielem doskonale wiemy jak musiało być ci ciężko przyznać się przed innymi a w szczególności przed samym sobą, że jesteś gejem i pamiętajcie obaj, że możecie na nas w każdym momencie liczyć – mimowolnie słysząc słowa Matteo zerknęłam Richiego uśmiechając się do niego
- Dokładnie Richie. Naprawdę nie masz za co dziękować i cieszę się, że jesteś wreszcie szczęśliwy, bo tylko to się liczy… No i nie wiem czy was to jakoś pocieszy, ale mój nowy singiel będzie doskonałą odpowiedzią na takie ataki – spoglądając na Daniela pokiwałam głową zastanawiając się co on mógł wymyśleć, bo na pewno to nie będzie nic blachego
- Nie tylko na nich możecie liczyć, bo na mnie oraz na Iana także możecie liczyć i oboje cieszymy się, że jednak pomimo trudności jesteście ze sobą… A teraz może zróbmy sobie małą przerwę od burzy mózgów w sprawie jak pomóc naszym kolorowym ptakom i pójdźmy się wreszcie zameldować w hotelu – powiedziała szybko Elena, na co uśmiechając się pokiwałam głową
- Jak zawsze moje słońce ma rację, gdyż chłopaki naprawdę zawsze możecie na nas liczyć w każdej chwili i faktycznie powinniśmy już wejść do środka, ale powiem jeszcze szybko, że dziewczyny wpadnijcie do nas za jakieś trzydzieści minut to dam wam aktualny scenariusz koncertów i powiem jak widzę próby piosenek z soboty, a za jakieś półtorej godziny bądź za dwie proponuję wspólną kolację, co wy na to? – spoglądając na uśmiechniętego Iana, który wzrokiem przebiegał po wszystkich znów pokiwałam głową zgłaszając się z nim
***
- Moim zdaniem to jest najlepsze ułożenie grafiku prób i śmiało możesz go rozesłać do innych. A jak komuś będzie coś nie pasowało to niestety wtedy będziemy się martwić i kombinować jak to zmienić – rzuciła jako pierwsza Bella, a ja pokiwałam głową zgadzając się z nią
- Zgadzam się z Is i możesz być dumny z siebie, bo sama lepiej nie ułożyłabym tego tak grafiku… Miejmy teraz tylko nadzieję, że w weekend dopisze pogoda – powiedziałam patrząc się na Iana, który uśmiechając się skinął głową
- Dzięki dziewczyny. Uwierzcie mi, że nie było łatwo to poskładać do ładu tak by wiadomi wykonawcy nie stykali się aby przedwcześnie nie usłyszeli swoich piosenek w wykonaniu tych drugich… No i faktycznie miejmy nadzieję, że pogoda dopisze, bo jak zwykle nie mam planu awaryjnego na wypadek deszczu czy burzy – nie mogąc powstrzymać lekko unoszących się kącików ust pokręciłam głową
- Oj przepraszam, ale muszę odebrać – Matteo niczym błyskawica wstając z krzesła rzucił się biegiem w stronę balkonu, a ja kręcąc głową wstałam podnosząc czerwone kwadratowe pudełeczko, które wypadło Włochowi gdy wyciągał dzwoniący telefon i od razu mimowolnie unoszących brwi zerknęłam na Iana, który chyba też domyślając się co to może być zagwizdał. No proszę czyżby miały wkrótce zabić weselne dzwony skoro Dominico nie ma w najbliższym czasie urodzin, bo jak nie mam to musi być prezent dla niego
- Matti czy to jest to co myślę? – spytałam się od razu gdy tylko przyjaciel wszedł do pokoju, gdzie słysząc moje pytanie najpierw spoglądając się na mnie a potem na trzymane w moich ręku pudełko lekko przygryzł wargę ciężko puszczając powietrze
- No jakby tu powiedzieć… No planuje oświadczyć się Domowi… – nie czekając na to jak przyjaciel dokończy wydając z siebie głośny pisk radości od razu rzuciłam się na przyjaciela przytulając go mocno i całując w policzek
- Matti to cudowne… Nawet nie wiesz jak się cieszę… Musisz mi powiedzieć kiedy i jak planujesz to zrobić… – Włoch widząc mój entuzjazm uśmiechając się szeroko pokiwał głową
- Dzięki… A co do okoliczności zaręczyn do właśnie dostałem potwierdzenie od Dona, że już do nas jedzie i udało mu się dostać wolne w pracy, więc zaraz po koncertach zabieram go do Paryża i jakoś po prostu bez żadnych specjalnych fajerwerków wygłaszając mowę, której właśnie uczę się na pamięć oświadczę się – nie mogąc powstrzymać uśmiechu na twarzy pokiwałam głową patrząc się jak Ian przytula się do Matteo klepiąc go po plecach
- Stary moje gratulacje. Naprawdę się ciszę, ale stary dam ci dobrą radę, a mianowicie z własnego doświadczenia wiem, że choćbyś na blachę wykuł to co chcesz powiedzieć to i tak w momencie gdy wyczujesz, że to ta chwila to wtedy dosłownie zapomnisz o wszystkim nawet o swoim imieniu, więc radzę ci iść na lekki spontan – rzucił Ian, na co wszyscy zaśmialiśmy się
- Oj Matteo uwierz mi, że on ma rację… Myślałam, że wybuchnę śmiechem jak Ian klękając patrzył się na mnie nie mogąc wydusić z siebie ani jednego słowa… A tak w ogóle to też ci gratuluję - nie powiem widząc zabójczą minę Iana na słowa narzeczonej głośniej zaśmiała
- Kochanie to nie moja wina, że tak mnie onieśmielasz i bałem się, że odmówisz mi… No ale wracając do naszego Matteo to powiedz mi czy na pewno chcesz oświadczyć się bez żadnych fajerwerków? Bo wiesz jeśli byś chciał to możemy pomyśleć o dodaniu romantycznej niespodzianki w postaci oświadczyn do programu i mielibyśmy co wspominać na stare lata oraz opowiadać wnukom. Co wy na to dziewczyny? – słysząc słowa przyjaciela od razu pokiwałam głową patrząc się na młodszego bruneta, który patrzył się na nas z nieodgadnionym spojrzeniem
- No sam nie wiem… Z jednej strony no to fajny pomysł, ale z drugiej strony czy to nie będzie źle odebrane w opinii publicznej, bo jednak jeszcze nie widziałem, żeby gej tak publicznie oświadczał się swojemu partnerowi, gdzie jest jeszcze trochę głośno po wyznaniu Richiego, które nadal jest komentowane pomimo dobrej reakcji wiernych fanów zespołu… No i w dodatku nie wiem jak na to by zareagował Dominico i czy w ogóle zgodzi się – rzucił nieco niepewnie Matteo, na co natychmiast spiorunowałam go wzrokiem kręcąc głową
- Ale Matti to jest doskonały pomysł. Dzięki temu pokaże się światu, że osoby homoseksualne czy biseksualne są takie same jak heteroseksualne i mają takie same pragnienia, marzenia… Ba, to by się nawet dobrze zgrało z moim pomysłem, bo tak sobie pomyślałam, że może dałbyś się namówić razem z Danielem i Richiem na wywiad przeprowadzony przez Iana i Anę, na temat tego jak się zorientowaliście, że jesteście homoseksualistami, jak zareagowały na to wasze rodziny, itp.... Wogole czy przypadkiem nie śpiewacie One night with you? No widzisz to idealna piosenka do tego by połączyć ją z oświadczynami, a chłopaki U na pewno się zgodzą i pomogą z organizacją tego wielkiego wydarzenia... A reakcją Dominica nie martw się, bo on jest w ciebie zapatrzony i na metr już widać, że między wami jest prawdziwa miłość, gdzie on byłby głupi gdyby odmówił, a jakby jednakże to zrobił to my z Anastasią od razu postawimy go do pionu – słowa Belli sprawiły, że pod koniec zaśmiałam się kiwając głową, przy czym nie odwróciłam wzroku od Mattiego, który lekko uśmiechając się pokiwał głową
- Oho. Roger dzwoni… No cześć stary. Jesteś już w hotelu?… Żartujesz? Ale nic ci nie jest?… Dobra słuchaj w takim razie już jadę po ciebie z Mattim, a ty zadzwoń i każ przyjechać im prosto do hotelu… No. Dozobaczenia… – słysząc strzępki rozmowy patrzyłam się pytająco na przyjaciela boją się, że stało się coś złego z drugim przyjacielem
- Słuchajcie Rog wypożyczył auto z lotniska, które jakieś 10 kilometrów stąd padło i nie ma jak dojechać, a pomoc z wypożyczalni będzie dopiero za około dwie godziny, więc skoro mam hak i linki to pójdziemy pod niego z Mattim… – powiedział od razu Ian gdy tylko schował telefon, a ja pokiwała ma głową, patrząc się jak przyjaciele zbierają się do wyjścia
- Jasne. Tylko uważajcie tam na siebie i może weźcie ze sobą Jaya do pomocy, bo co trzech silnych facetów to nie dwóch zwłaszcza w kontekście pchania auta… A co do kolacji to w razie czego przełożymy ją o pół godziny – Ian kiwając głową pocałował swoją narzeczoną, po czym szybko razem Matteo wyszli
- Niby nie powinnam się cieszyć z nieszczęścia Rogera, ale strasznie cieszę się, że zostałyśmy same, bo już się zastanawiałam co zrobić byśmy miały chwilę dla siebie i mogły sobie pogadać… Więc mówcie kochane jak tam w Stanach i jak się wam układa z chłopakami, a w szczególnie z Jayem i Chrisem – słowa i promienny uśmiech Eleny sprawiły, że przekręcając oczami pokręciłam głową
- Wiesz kochana mamy dużo pracy, ale przynajmniej ja nie narzekam, bo jest naprawdę fajnie... A co do chłopaków to układa się bardzo dobrze i tyle – powiedziała jedynie Bella zapewne też domyślając się o co naprawdę chodzi blondynce
- Dokładnie. Podpisuje się pod słowami Belli – rzuciłam jedynie patrząc się na przyjaciółkę, która kręcąc głową przekręciła oczami
- Dziewczyny bo zaraz was uduszę za te mówienie bezwartościowymi ogólnikami. Mówcie mi tu zaraz jak na spowiedzi jak jest pomiędzy wami a Jayem i Chrisem, bo nie chce mi się wierzyć, że nie działo się nic wartego opowiedzenia… – powiedziała od razu Ele, na co nie mogłam powstrzymać lekko unoszących się kącików ust
- Lenka sama wiesz jak jest przy pracy nad nową płytą i jeszcze myślisz, że człowiek może znaleźć przy tym czas na romansowanie? – na słowa brunetki mimowolnie z mojego gardła wydostał się cichy śmiech, na co ona spiorunowała mnie wzrokiem
- Aha. Uważajcie bo zaraz wam uwierzę i waszym wyrazą twarzy… Dobra jak nie chcecie mówić to nie. Ja i tak swoje widzę a nawet i słyszę. Rozumiem, że po prostu obie sprawy są bardzo rozwojowe i nie chcecie zapeszyć, ale pamiętajcie, że jakby co to zawsze możecie ze mną pogadać oraz, że trzymam za was mocno kciuki, bo obie zasługujecie na szczęście przy boku fantastycznych mężczyzn, a Jay z Chrisem są dowodem na to, że coś jest w stwierdzeniu, że faceci są jak wino im starsi tym lepsi – nie mogąc oderwać wzroku od blondynki pokręciłam głową
- Kochana lepiej trzymaj kciuki za Bellę i Chrisa, bo są na dobrej drodze by oficjalnie wrócić do siebie w myśl, że stara miłość nie rdzewieje – rzuciłam mimochodem zerkając na Is, która kręcąc głową pokazała mi język
- Prozę odezwała się ta, która nie romansuje intensywnie z pewnym brunetem i nie chce się przyznać do tego przed samą sobą – tym razem to ja pokazałam język przyjaciółce, która kręcąc głową uderzyła mnie w ramię, po czym obie wybuchnęłyśmy śmiechem
- Oj dziewczynki, dziewczynki jak widzę bardziej muszę trzymać kciuki za to byście przestały mieć wahania i dały szansę chłopakom, bo a nuż przy nich wreszcie zaznacie prawdziwego szczęścia – rzekła Elena na co lekko uśmiechając się pokiwałam głową
- Dobra lepiej powiedz kiedy wasz ślub, bo od roku jesteście z Ianem zaręczeni a jakoś nie widać by miały wkrótce zabić weselne dzwony… No chyba, że wzięliście ślub potajemnie, czego wam nie daruje – szybko zmieniając temat patrzyłam się na przyjaciółkę, która blado się uśmiechając skinęła głową
- Same wiecie jak jest, że jak nie trasy koncertowe bądź inne występy to nagrywanie płyt lub telewizyjne koncerty bądź masa wywiadów, a że czasem nasze terminy nie pokrywają się ze sobą to czasem trudno jest znaleźć w tym jakiś dłuższy czas dla siebie, a co mówić o przygotowaniach do ślubu… Ale na pewno prędzej czy później do tego, a jak już ustalimy datę to na pewno wam powiemy i już czujcie się zaproszone – kiwając głową patrzyłam się na blondynkę mając nadzieję, że już niedługo stanął na ślubnym kobiercu.
***
- Dzięki, za propozycję spaceru… – zaczynając mówić zerknęłam na idącego obok mnie Jaya, który słysząc moje słowa promienno-uwodzicielsko uśmiechnął się kiwając głową
- To ja ci dziękuję, że zgodziłaś się… Pomysłem, że po takim fantastycznym wieczorze warto go jeszcze nie kończyć i przedłużyć go jak tylko się da – nie mogąc powstrzymać unoszących się machinalnie kącików ust patrzyłam się na bruneta kiwając głową
- Szczere? Miałeś naprawdę fajny pomysł i zgadzam się z tobą, że ten wieczór był fantastyczny choć nie jestem jakąś wielką fanką karaoke – mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który nadal się uśmiechając pokiwał głową
- Naprawdę? To dobrze wiedzieć, bo miałem się pytać czy poszłabyś że mną do klubu karaoke jak tylko wrócimy do Stanów, ale może w takim razie skusisz się na kino i kolację? – widząc uwodzicielski uśmiech ciemnookiego starając się zachować stoicki spokój zrobiłam zamyśloną minę udając, że zastanawiam się
- No sama nie wiem… Niby brzmi to bardzo kusząco, ale… Z największą przyjemnością pójdę z tobą na randkę, a co do karaoke to zobaczymy jak będzie, ale nie mówię nie – nie powiem widząc początkowo niepewną minę bruneta od razu chciało mi się śmiać, a potem jego uśmiech sprawił, że samej kąciki ust uniosły się, gdzie nie mogłam oderwać wzroku od błyszczących od blasku gwiazd i lamp ciemnych tęczówek mężczyzny, który również patrząc się w moje oczy delikatnie opuszkami palców przyjechał po moim policzku, a kciukiem po dolnej wardze wywołując tym u mnie gorące dreszcze biegnące przez moje ciało. Widząc, że głowa ciemnookiego przybliża się do mnie niemal natychmiast poczułam jak moje serce zaczęło szybciej bić jakby nie mogło się doczekać aż jego usta dotknął moich, ale nim to się stało oślepił nas nagły błysk, przez co odruchowo robiąc krok do tyłu spojrzałam się w tamtym kierunku i dostrzegając Grega, który akurat odsuwał od siebie aparat sama nie wiedziałam czy jestem na niego wściekła czy wdzięczna za przerwanie tej chwili
- Hej. Najmocniej was przepraszam, lecz widząc was w tej scenerii nie mogłem się powstrzymać… Jak tylko wywołam zdjęcia to dam je wam… A tak po za tym nie jesteście na próbie? Richie szybko wybiegając z pokoju rzucił, że idzie na próbę – początkowe słowa fotografa sprawiły, że mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się, ale ostatnie jego słowa sprawiły, że od razu marszcząc brwi spojrzałam się na Jaya, który pytająco zerknął na mnie przez co wzruszyłam ramionami
- Wiesz co może umówił się z Mel na próbę, bo sam wiesz jak wielki jest jego lęk przed popełnieniem błędu w choreografii – rzuciłam po krótkiej chwili mając nadzieję, że mówię prawdę i nie pakuje przyjaciela w jakieś duże kłopoty. Młodszy brunet lekko uśmiechając się pokiwał głową
- O cześć wam… Fajnie was widzieć… Słuchajcie nie widzieliście może gdzieś Mattiego, bo w pokoju ani u chłopaków go nie ma, a telefonu nie odbiera – słysząc znajomy głos spojrzałam się w bok i widząc podchodzącego do nas Dominica szerzej uśmiechnęłam się i przytulając się do niego pocałowałam go w policzek
- No cześć przystojniaku. Ciebie też fajnie widzieć wcześniej, bo Matti chwalił się, że będziesz dopiero jutro popołudniu… A co do twego pytania to szczerze mówiąc nie wiem gdzie Matti zniknął – mówiąc nie odwróciłam wzroku od Włocha, który kiwając głową witał się z brunetami
- Wiem, że miałem być później, ale postanowiłem od razu tu przyjechać po pracy, a nie czekać na podróż do rana i miałem wyjątkowe szczęście do drogi, bo nie było jakiegoś dużego ruchu – odpowiedział Dom, na co uśmiechając się pokiwałam głową
- Matteo na pewno ucieszy się widząc cię, tylko proszę niech tym razem obejdzie się bez zniszczeń w hotelu ani uderzeń przypadkowych przechodniów – Włoch słysząc moje słowa od razu cicho się śmiejąc pokiwał głową
- Postaramy się, ale nie obiecuję nic, bo sama doskonale wiesz jaki jest włoski temperament… A tak w ogóle to gdzie zgubiłeś swoją połowę? Domyślam się, że Matti z już z nim rozmawiał w naszym wspólnym imieniu, ale chciałbym mu osobiście pogratulować odwagi, bo domyślam się ile musiało kosztować go to wyznanie – zaczynają mówić Dominico najpierw spojrzał się na mnie posyłając swój słynny urokliwy uśmiech, który posłał później Gregowi, który odwzajemniając gest pokiwał głową
- No widzisz nie tylko ty szukasz swego Romeo, bo mój też przepadł bez wieści z jedynie domysłem, że poleciał ćwiczyć przed koncertem – odpowiedział od razu fotograf na co Dom robiąc wielkie oczy cicho zaśmiał się
- No proszę jaki ciekawy zbieg okoliczności, bo tak szczerze mówiąc jest nas trójka gdyż Robert też szuka swoją drugą połówkę – mimowolnie zaczynając się śmiać pokręciłam głową nie mogąc uwierzyć w taki dziwny zbieg okoliczności
- No proszę, ale numer dzięki, któremu utwierdzam się w przekonaniu, że zdecydowanie wolę być po tej drugiej strony sceny skoro miałbym się co chwilę denerwować występem i jeśli miałbym być szczery to naprawdę zastanawiam się czy aby na pewno powinienem wystąpić z wami na scenie… A tak w ogóle to może w takim razie pójdziemy poszukać naszych ładniejszych połówek we trójkę, bo jednak co trzy głowy to nie jedna i może wspólnymi siłami znajdziemy ich – Dominico widząc jak George pod koniec swojej wypowiedzi gestem głowy wskazuje na mnie i Jaya od razu uśmiechając się pokiwał energicznie głową
- Jasne, to doskonały pomysł, więc moi kochani do zobaczenia później, a jakbyśmy się jednak dziś już nie spotkali to życzę wam miłej nocy i do jutra – rzucił szybko informatyk i nim zdążyłam coś powiedzieć szybko razem z puszczającym mi oko Gregiem poszli w stronę hotelu
- Nasze kolorowe ptaki gdzieś jednocześnie wyfrunęły? Nie wiem dlaczego, ale coś mi mówi, że to na pewno nie jest żaden zbieg okoliczności i może być z tego niezła jazda – słowa Tariqa sprawiły, że od razu cicho się śmiejąc pokręciłam głową
- No nie przesadzajmy Jay. Daniel może i jest pozytywnym świrusem, któremu może wpaść wiele do głowy, lecz Matteo z Richiem mają głowy na karku i nie dadzą się wciągnąć w żaden głupi pomysł, o ile nasze przypuszczenia, że coś razem kombinują są prawdziwe… A teraz lepiej zajmijmy się czymś milszym, np. podziwianiem wspaniałych widoków – nic więcej nie dodając odwróciłam się tyłem do ciemnookiego podziwiając nocne uroki tego miejsca, gdzie nie minęło dużo czasu jak wyczułam jak on obejmuje mnie od tyłu owijając ręce wokół mojej tali delikatnie odkręcając tak, że znów stałam twarzą do niego
- Może i widoki są przepiękne, ale jest coś bardziej piękniejszego… - brunet zaczynając mówić delikatnie przejechał opuszkami palców po moim policzku jednocześnie zaczął przybliżać się, ale nim pochował mnie obydwoje usłyszeliśmy refren piosenki Mama, na co Jay ciężko westchnął i unosząc oczy do gry pokręcił głową, na co nie mogłam powstrzymać cichego chichotu
- Przepraszam… To dzwoni mama… – powiedział brunet przepraszając patrząc się na mnie, a ja uśmiechając się do niego pokiwałam głową
- Naprawdę nie musisz nic się tłumaczyć tylko odbierz ten telefon, bo może to coś ważnego - Jay lekko uśmiechając się skinął głową i już sięgał po telefon, ale w ostatniej zrezygnował kręcąc głową
- Wiesz co później oddzwonię do niej, a teraz może w końcu skończę to co zacząłem, bo od rana mam wielką ochotę skosztować coś bardzo słodkiego i albo nie mam okazji by to zrobić lub ktoś mi przerywa – nie odwracając wzroku z uwodzicielsko uśmiechającego się bruneta mimowolnie przygryzam wargę starając się w ten sposób ukryć uśmiech, który chciał się ukazać na mojej twarzy
- Tak? No faktycznie mają tu dobre czekolady i najsłodszy miód, które kuszą do zjedzenia – Jay słysząc moje słowa cicho się zaśmiał kręcąc głową, a ja nie potrafiłam powstrzymać unoszących się szeroko kącików ust
- Ja ci zaraz dam dobrą czekoladę i najsłodszy miód w jednym tak, że już nic nie będzie dla ciebie bardzo słodkie – mówiąc z pewnością w głosie Tariq znów przybliżył się do mnie i nie tracąc ani sekundy po prostu wbił się w moje usta, a ja od razu wyczuwając jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz podniecenia zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością jednocześnie przymknęłam oczy oddając się tej rozkoszy
- No… Przyznaje miałeś rację… To było tak słodkie, że nie może równać się z niczym innym – szepnęłam gdy tylko oderwałam się od bruneta biorąc od razu głęboki oddech, na co brunet uśmiechnął się promienno-uwodzicielsko
- Oj uwierz mi księżniczko, że jesteś sto razy piękniejsza od tych cudownych widoków oraz sto razy słodsza od najsłodszej czekolady – rzucił ciemnooki znów delikatnie przejeżdżając opuszkami palców po moim policzku sprawiając tym, że razem z unoszącymi się kącikami ust znów poczułam gorące dreszcze biegnące przez moje ciało, przy czym ponownie delikatnie musnął swoimi wargami moje wargi
- No proszę, proszę. Niby mówią, że nic się pomiędzy nimi nie dzieje a jednak nie potrafią od siebie oderwać się – słysząc znajomy głos od razu odsunęłam się od bruneta i spoglądając na szeroko uśmiechniętą Bellę wtuloną w uśmiechniętego Chrisa spiorunowała ich wzrokiem
- No proszę odezwał się ten, który akurat nie migdali się do wtulonej do niego dziewczyny – odgryzł się natychmiast Jay, na co pokiwałam głową, a blondyn spiorunował go spojrzeniem
- Dobra, dobra moi mili… Wszyscy wiemy jaka jest prawda, więc co powiecie na wspólny spacer? – zaproponowała po krótkiej brunetka patrząc się na każdego
- Jasne. Czemu nie – odpowiedziałam szybko zerkając na bruneta, który kiwając głową objął mnie ramieniem, po czym poszliśmy za parą przyjaciół wzdłuż alejki, gdzie mimowolnie położyłam głowę na ramieniu mężczyzny, który mocniej mnie obejmując pocałował w głowę, na co kąciki moich ust nieco szerzej uniosły się i ignorując ukucie w serce mówiące, że nie powinnam w to brnąć staram się w pełni cieszyć tą chwilą oraz obecnością ciemnookiego
1 komentarz:
Kurczę... chciałabym cieszyć się ich szczęściem, bo widać, że się powoli w sobie zakochują, ale... Ana straciła chyba już wszystko w moich oczach :O :( Uważam, że jest podłą kłamczuchą i do tego nieszczerą flądrą, z fałszem dookoła niej... Nie mogę pozbierać się po tym poprzednim rozdziale... Bo nic jej nie usprawiedliwia. Nawet nienawiść do ojca. Jeśli to na niego jest zła, to z nim powinna o tym porozmawiać, a nie mścić się jak rozkapryszone, głupie dziecko!!! I to na całym zespole! Tutaj udaje miłą przyjaciółkę, a za plecami... szuka haków na chłopaków! O_o tacy ludzie to najgorszy sort ! Nie wiem co mam więcej napisać... Zawiodła mnie. Nie wiem czy jeszcze kiedyś spojrzę na Anastasię przychylnym okiem.
Pozdrawiam Alikus <3
Prześlij komentarz