Narracja Anastasii
- Chłopaki… Błagam was powiedźcie, że ja też załapie się na te pyszności, które mnie tu przywiodły i na tą czarną ambrozję energiczną – zaczynając mówić powoli przekroczyłam próg kuchni, w której byli obaj mężczyźni, którzy słysząc moje słowa cicho się zaśmiali, gdzie stojący przy kuchence Greg pokiwał głową
- Dla ciebie kochana zawsze. Swoją drogą myśleliśmy, że skoro jest sobota to pośpisz sobie dłużej i chciałem ci to zostawić w lodówce byś później sobie odgrzała, ale skoro już wstałaś to przynajmniej zjesz z nami śniadanie – rzucił od razu stojący przy kuchence Greg, a ja posłałam mu buziaka w podziękowaniu
- Proszę, a to kawa dla ciebie – Richie rzucając mi swój uroczy uśmiech podał mi kawę, na co biorąc od niego kubek też posłałam buziaka siadając przy stole
- Dziękuje wam. Jesteście naprawdę kochani… A co do porannego wstawania to właśnie obudziły mnie te słodkie zapachy i wręcz zmusiły mnie do stania, ale zaraz po śniadaniu zamierzam znów zatopić się w łóżku i kołdrze… A wy jak widzę gdzieś się wybieracie zamiast trochę poleniuchować w domu – mówiąc patrzyłam się na obu mężczyzn, którzy kiwając głową uśmiechnęli się lekko
- Oj tam może i leniuchowanie jest fajną opcją, ale zabranie swojego chłopaka na randkę jest bardziej fajniejsze – widząc jak szeroko uśmiechnięty Richie puścił mi oko całując w policzek Grega, który również uśmiechając się pocałował w usta blondyna sama nie mogłam powstrzymać unoszących się kącików ust
- Wiecie co? Patrzę się tak na was i coraz bardziej obawiam się, że przy was dostanę cukrzycy, bo dosłownie bije od was słodkość – chłopaki słysząc moje słowa głośno zaśmiali się kręcąc przy tym głowami
- Jak nam tak bardzo zazdrościsz kochana to zadzwoń zaraz do Jaya i umów się z nim. On na pewno z przyjemnością gdzieś cię zabierze – rzucił brunet, a ja przekręcając oczami pokręciłam głową
- Ana ty nie przekręcaj oczami ani nie kręć głową, bo Greg ma rację… Wszyscy widzimy co dzieje się pomiędzy tobą a Jayem i jak dla mnie to tylko kwestia czasu jak staniecie się oficjalnie parą… No co?… Kochana wręcz naukowo jest udowodnione, że większość gejów ma tzn. szósty zmysł, a on podpowiada mi, że ciągnie was do siebie, więc wykorzystaj to, że będziesz miała wolną chatę do wieczora i zaproś go tu… – nie mogąc się powstrzymać przekręcając oczami energicznie pokręciłam głową
- Zgadzam się z Chrisem Ana, ale jak na razie skończmy ten temat tylko jedzmy póki ciepłe – nim zdążyłam coś powiedzieć jako pierwszy odezwał się Gregor stawiając przede mną talerz z przepysznie pachnącym śniadaniem
- Dziękuję… Smacznego… Boże jakie to dobre… Greg ty to masz chyba z milion ukrytych talentów i strasznie jestem ciekawa kolejnych twoich umiejętności – po wypowiedzeniu magicznych słów od razu podobnie jak chłopaki zabrałam się za jedzenie, gdzie już po pierwszym kęsie zamruczałam i mówiąc dalej zerknęłam na fotografa, który uśmiechając się skinął głową
- No bo kochana Greg to nieśmiały człowiek orkiestra i szczerze mówiąc nawet ja mam wrażenie, że do końca nie znam go w pełni odkrywając co chwilę coś nowego o nim – ciemnooki słysząc słowa swojego chłopaka od razu przekręcił oczami kręcąc przy tym głową, ale jednak nie mógł powstrzymać uśmiechu na buzi
- Mógłbym kotku powiedzieć dokładnie to samo o tobie… – Richie nie dając dokończyć swojemu chłopakowi pocałował go, a ja nie mogąc powstrzymać unoszących się lekko kącików ust nieco pokręciłam głową. No przyznaje może trochę im zazdroszczę tego, ale z drugiej strony bardzo się cieszę, że są ze sobą szczęśliwi
- No proszę czyżby Jay wyczuł, że mówimy o nim i postanowił wziąć sprawy w swoje ręce zapraszając cię gdzieś? – słysząc krótki dźwięk swojej komórki od razu wyjęłam ją z kieszeni spodni i widząc, że Bella na moje pytanie jak minęła noc odpisała jedynie, że owocnie cicho zaśmiałam się kręcąc głową, ale słysząc słowa Richiego od razu spiorunował go nieco wzrokiem odkładając na stół komórkę
- Blondasku może i twój radar źle ci wskazuje na to, że pomiędzy mną a Jayem coś się kroi, ale raczej dobrze wskazuje, że miłość wisi w powietrzu – rzuciłam od razu ignorując wypowiedź Camerona, który słysząc moje słowa uśmiechnął się szeroko kiwając głową
- Niech zgadnę, zapewne chodzi o Chrisa i Bellę, co? Spodziewaliśmy się z chłopakami, że prędzej czy później wrócą do siebie, bo od samego początku było czuć, że chemia pomiędzy nimi nie zmalała pomimo upływu czasu i miejmy nadzieję, że los postanowi więcej nie wystawiać ich na żadne próby – wracając do jedzenia pokiwałam głową również mając nadzieję, że tym razem uda się im o ile to naprawdę jest te niezwykłe uczucie, które tak naprawdę może wszystko
- Dobra chłopaki bardzo wam dziękuję za pyszne śniadanie, a teraz dawajcie mi swoje talerze to pozmywam, a wy się zbierajcie i bawcie się dobrze – powiedziałam widząc, że cała nasza trójka skończyła jeść jednocześnie wstałam zaczynając zbierać brudne naczynia
- Ana nie wygłupiaj się. Richie z przyjemnością pozmywa wszystko – widząc minę jaką niebieskooki rzucił swojemu chłopakowi od razu cicho się zaśmiałam kręcąc głową
- Dobra, dobra. Idźcie już na tą swoją idealną randkę tylko nie szalejcie za bardzo bym potem nie musiała przyjeżdżać na pogotowie lub policję – obaj mężczyźni słysząc moje słowa od razu cicho zaśmiali się, po czym obaj pocałowali mnie w policzki, a ja uśmiechając się szybko wzięłam talerze do kuchni od razu biorąc się do zmywania, gdzie w między czasie chłopaki mówiąc cześć wyszli z domu. Kiedy skończyłam sprzątać usłyszałam krótki dźwięk komórki od razu po nią sięgnęłam i widząc nadawcę wiadomości od razu po moim kręgosłupie przeszedł zimny i nie przyjemny dreszcz
- Zobacz email. Masz na tam ciekawe zdjęcia, które trzeba odpowiednio skomentować. Chce tekst na jutro – nie marnując ani sekundy szybko weszłam na swoją pocztę i niemalże natychmiast po kliknięciu na załącznik w odpowiednim mejlu zamarłam nie mogąc uwierzyć w to co widzę
- Jasna cholera… Tylko nie to… Boże… – kręcąc głową patrzyłam się na zdjęcia Richiego i Grega jak się całując, przytulając idą przez park śmiejąc się i trzymając się za ręce czując jak z każdą mijającą sekundą tracę wszelkie siły, przez co usiadłam upuszczając na stół komórkę. No jasna cholera tylko tego było nam trzeba a raczej im do szczęścia. Starając się wsiąść kilka głębokich oddechów ignorując przy tym tępy ból w klatce piersiowej znów sięgnęłam po komórkę zastanawiając się co teraz zrobić. Po kilkunastu minutach bez efektywnego myślenia szybko wybrałam właściwy numer telefonu mając nadzieję, że on odbierze
- Chyba wyraziłam się jasno, że przede wszystkim szukamy czegoś na menadżerów, Khana lub cały zespół, prawda? W ogóle nie przyszło mi na myśl, że nie tylko ja zajmuję się US5, bo o ile dobrze pamiętam tym zespołem miałam tylko ja się zajmować – rzuciłam od razu słysząc dźwięk odbieranego połączenia, ale słysząc cichy śmiech od razu pokręciłam głową tracąc wszelkie nadzieję, że jakoś udało mi się powstrzymać publikacje tych zdjęć
- Przede wszystkim moja droga odgrywasz tu znaczącą rolę, nieprawdaż? Te zdjęcia z odpowiednim artykule będą żyłą złota moja droga i ty sama o tym doskonale wiesz. Już sobie wyobrażam co będzie się działo jak to puścimy. Jeśli ty nie chcesz tego zrobić zaraz znajdę kogoś kto z przyjemnością to napisze… Swoją drogą czy to nie dziwne, że obok ciebie jest taka afera a ty jej nie dostrzegłaś? Dobrze jednak, że zupełnie przypadkowo mój znajomy był na wakacjach w Stanach i akurat trafił na takie przepiękne obrazki miłości – hamując w sobie złość wzięłam głęboki oddech zastanawiając się co teraz mogę zrobić by choćby zminimalizować skutki tego artykułu
- Nie przywykłam do zaglądania do czyjegoś łóżka jak to pewnie sobie widzisz i nie zamierzam tego robić… Dobrze napiszę ci ten artykuł, ale potrzebuje z dwóch dni na niego by był jak najlepszy – przymykając oczy od razu zaczęłam w duchu modlić się by on zgodził się na to
- Dobrze. Masz dwa dni i ani dnia dłużej – nie czekając szybko rozłączyłam się i odkładając komórkę schowałam twarz w dłonie głośno krzycząc
- Cholera by to wzięła – próbując wziąć głęboki oddech znów po chwili sięgnęłam po komórkę szybko wybierając numer ojca
- Hej. Wiem, że jest sobota, ale... Obawiam się, że mamy wielką aferę i musimy się spotkać w studiu by przegadać co i jak, a nie jest to rozmowa na telefon, a także musimy spotkać się w większym gronie. Możesz tam być za jakieś 30-45 minut? – zaczynając mówić włączyłam przycisk głośnomówiący zaczynając chwilę później pisać wiadomość do Richiego i Grega by ten który akuratnie nie prowadzi auta za 5 minut do mnie zadzwonił włączając głośnomówiący by obaj słyszeli to co mówię
- Jasne, nie ma problemu. Do zobaczenia na miejscu – rzucił ojciec rozłączając się, a ja w tym czasie zajęłam się ściąganiem zdjęć na dysk
- Cześć… Posłuchajcie… Cholera ja bardzo was przepraszam, ale musicie wracać… Szykuje się gruba afera i… zresztą zrozumiecie jak się spotkamy… Bądźcie za jakieś 30-45 minut w studiu… To naprawdę ważne – powiedziałam szybko od razu słysząc radosny głos Richiego, strasznie żałując, że nie mogę dać im tego dnia by spędzili go miło bez stresu
- Jasne. Już zawracamy – nie tracąc czasu szybko rozłączyłam się biegnąc do pokoju by jak najszybciej ogarnąć się i pojechać do studia
***
- Jay? Cześć. Co ty tu robisz? – nie powiem widząc w studiu bruneta bardzo się zdziwiłam, a on widząc mnie również na początku zrobił szokującą minę, ale zaraz potem uśmiechnął się do mnie
- Hej. Chciałem rano wysłać Julianowi piosenkę jaką dla niego skomponowałem, ale jak się okazało zostawiłem pendrive tutaj, więc przyjechałem po niego i nie spodziewałem się, że ciebie tu zobaczę – lekko uśmiechając się do niego pokiwałam głową już miałam mu odpowiedzieć, ale w drzwiach pojawił się mój ojciec z Richiem i Gregorem
- Mamy aferę i to bardzo poważną, tzn. dostałam na mejla pewne zdjęcia i przede wszystkim dotyczy to Richiego i Grega, więc… – zaczynając mówić najpierw zerknęłam na blondyna, a potem na Tariqa sama nie wiedząc czy oni będą chcieli by brunet był obecny przy tej rozmowie
- Niech Jay zostanie, bo i tak jak się domyślam prędzej czy później też się dowie o co chodzi – powiedział od razu Cameron, a ja nie marnując ani sekundy szybko wyjęłam tablet i włączając go nacisnęłam odpowiednią ikonkę, po czym podałam urządzenie ojcu, do którego przybliżyli się chłopaki by spojrzeć co to jest i niemal natychmiast samej zrobiło się słabo na widok jak Richiemu odpływają kolory z twarzy
- Nie wiesz kto mógł przesłać tego mejla? Cholera musi być jakiś sposób na powstrzymać ich publikacje – rzucił wściekle mój ojciec, a ja cicho westchnęłam zastanawiając się czy nie lepiej byłoby powiedzieć prawdę i przerwać ta całą farsę
- Nie mam pojęcia kto mógł przesłać tego mejla. Próbowałam się dowiedzieć ale to na nic się zdało. Próbowałam także pisać na ten e-mail, ale wiadomości wracały, bo rzekomo nie ma takiego mejla… Obawiam się, że nikt nie ma takiej mocy by powstrzymać publikacje tych zdjęć… Ten ktoś jasno napisał, że za dwa dni te zdjęcia trafią do mediów – czując cholerny uścisk w klatce piersiowej zerknęłam na blondyna, który z niedowierzaniem pokręcił głową
- To co teraz możemy zrobić, skoro nie uda się uniknąć tego najgorszego scenariusza? – spytał się od razu George, a ja przepraszająco na niego spoglądając wzruszyłam ramionami
- Szczerze? Mam kilka opcji co Richie może zrobić… Pierwsza jest taka, że Richie po publikacji tych zdjęć idzie w zaparte i mówi, że nie jest gejem, a te zdjęcia to zwykły fotomontaż, że to ktoś podobny do ciebie, a nie ty. Greg oczywiście potwierdza to… Druga jest taka, że Cameron wyprzedzając prasę sam wyznaję, że jest gejem, opowiada o wszystkim i przestawia Grega oficjalnie jako swojego chłopaka… Trzecia opcja jest taka, że Richie wyprzedzając prasę informuje fanów, że jestem jego dziewczyną, a gdy te zdjęcia trafią do sieci to będziemy zaparte twierdzić, że to zwykły fotomontaż. Wiem, że to na pewno najbardziej zaboli Grega, ale byśmy starali się pokazywać wspólnie jak najmniej… Więcej pomysłów nie mam, ale jakby któryś z was miał jakiś jeszcze inny pomysł to niech powie bo może on być na wagę złota – mówiąc wzrokiem przebiegłam po mężczyznach, którzy uważnie mnie słuchając kręcili głowami z niedowierzaniem
- Może skoro i tak jestem uważany za geja, biseksualistę to po prostu przyznam się, że jestem z Gregiem a prasie bardziej do obrazka pasował blondyn – rzucił natychmiast Jay, a ja spojrzałam się na niego szokowa zastanawiając się czy dobrze przemyślał swój pomysł
- A która opcja jest najbardziej korzystna dla Richiego i zespołu? Co według ciebie powinien wybrać? – słysząc pytania ojca zerknęłam przepraszająco na Camerona kręcąc głową
- Nie chce radzić, bo to musi być wspólna decyzja chłopaków. Tak czy siak co by chłopaki nie zdecydowali to afera będzie i możemy z stu procentową pewnością założyć, że będą osoby, które będą atakowały blondasa – powiedziałam na co niebieskooki cicho westchnął kręcąc głową
- No powiedz te swoje "A nie mówiłem"… – rzucił Cameron patrząc się na swojego chłopaka, który blado się uśmiechając pokręcił głową
- Może i bardzo bym chciał to powiedzieć to jednak nie zrobię tego, bo może i moje najczarniejsze obawy przez które nie chciałem byś wracał na scenę właśnie się spełniają, to wiem, że kochasz to robić i po prostu chce byś był szczęśliwy, przez co podejmij decyzję, a ja zaakceptuje ją – George natychmiast przerwał blondynowi, po czym wziął go za rękę całując ją, co spowodowało, że blondas uśmiechnął się do niego a następnie spoglądając na mnie cicho westchnął
- Niby wiedziałem, że ten dzień kiedyś nadejdzie, ale jednak myślałem, że mogę się do niego przygotować, lecz chyba nie da rady przygotować się na coś takiego… Wydaje mi się, że chyba nie ma sensu dłużej ukrywać prawdy i szczerze mówiąc chyba nie chce już tego robić… Jak to mówią niech się dzieje wola nieba… Zaraz nagrany filmik, na którym dokonam coming outu tylko dajcie mi chwilę, to szybko zadzwonię do mamy uprzedzając ją, że będzie głównym obiektem najświeższych ploteczek wśród swoich przyjaciółek… Aha i jeszcze jedno ale najważniejsze a mianowicie nie chce by zespół ucierpiał na moim wyznaniu, więc jeśli taka będzie potrzeba oraz wola fanów odejdę z zespołu i to nie podlega żadnej dyskusji – nim zdążyłam coś powiedzieć blondyn wręcz z prędkością światła wyszedł z pomieszczenia, a Greg gestem ręki dał mi znać bym nie szła za nim
- Ana zostaw go teraz. Targają nim obecnie silne emocje i obawiam się, że w tym momencie nic racjonalnego do niego nie trafi. Uwierz mi, że ja na pewno nie pozwolę by odszedł z zespołu i jak nie mam wy też do tego nie dopuścicie… A teraz pójdę po statyw, bo będzie potrzebny – brunet nie dodając nic więcej szybko wyszedł, a ja zerknęłam na Jaya, który z niedowierzaniem pokręcił głową
- Niech tylko dorwę tego pseudo dziennikarza to nie ręczę za siebie… – próbując zachować spokój na komentarz Jaya pokiwałam powoli głową czując ukucie w sercu. Przeczuwałam, że to wszystko może odwrócić się przeciwko mnie, ale nie sądziłam, że to uderzy w taki sposób blondyna
- Jay nie denerwuj się, bo akurat nerwy nie są w tym momencie wskazane… Dobra lecę zadzwonić do Mikea by wiedział co się dzieje – rzucił szybko mój ojciec natychmiast wychodząc z pomieszczenia
- Ja też się będę zbierał, bo chyba lepiej będzie jak teraz będzie tu jak najmniej ludzi by nie stresować Richiego – Tariq nie dodając nic więcej pocałował mnie w policzek po czym wyszedł, a ja patrzyłam się na jego oddalającą się postać sama nie wiedząc czy aby Richiemu nie pomogłoby wsparcie przyjaciół, ale może on znając dłużej blondyna wie lepiej jak będzie dobrze.
***
- Oddawaj mi to w tej chwili blondasie. Chyba jasno się wyraziłam, że masz zakaz używania swego telefonu w celu sprawdzenia komentarzy, prawda? – widząc, że blondyn sięga po komórkę klikając w odpowiednią ikonkę od razu zaczynając mówić wzięłam urządzenie i wstając odłożyłam je na półkę z książkami, na co blondyn ciężko westchnął, a Greg cicho się zaśmiał
- Możesz sobie wzdychać, ale to dla twego dobra, bo im później przeczytasz to co piszą tym lepiej… A teraz wracajmy do oglądania filmu – dodałam szybko patrząc się na niebieskookiego, który przekręcił oczami kręcąc głową, na co lekko uśmiechając się z powrotem usiadłam między chłopakami wracając do oglądania kolejnego filmu z naszego cyklu horrory na poprawę humoru
- Ciekawe kogo niesie o tej porze – Greg od razu słysząc dzwonek do drzwi wstał idąc tam, a ja odruchowo zerknęłam na zapatrzonego w ekran blondyna żałując, że jego randka z Gregiem nie udała się i zamiast pojechać tam gdzie planowali wrócili ze mną do domu zaraz po tym jak poszliśmy na obiad
- Hej. Mamy nadzieję, że nie przeszkadzamy i możemy dołączyć do oglądania bądź rozkręcić małą imprezkę - nie powiem widząc Bellę a za nią Jaya, Chrisa, Caycego Izzyego oraz Melindę szeroko uśmiechnęłam się i wstając podeszłam do nich
- Cześć wam. Jasne wchodzie. Fajnie, że jesteście – powiedział również szeroko uśmiechnięty Richie stając obok mnie
- No wiesz jak Jay zawiadomił nas co się dzieje to nie było takiej możliwości byśmy tutaj nie przyszli tylko trochę nam to zajęło gdyż… Musieliśmy najpierw coś zrobić czego pewnie jeszcze oglądałeś… – zaczął mówić najpierw szeroko uśmiechnięty Chris, gdzie słysząc jego ostatnie słowa pytająco zerknęłam na Jaya, który uśmiechając się pokiwał głową i kiedy wyjął z kieszeni komórkę szybko coś na niej kliknął, po czym podał ją blondynowi, a ja wraz Gregiem bliżej się przysunęłam by widzieć dobrze ekran telefonu. Nie powiem z każdą sekundą czułam jak zaczynają boleć mnie usta od ciągłego szerokiego unoszenie się ku górze. Cholera nie spodziewałam się, że chłopaki nagrają filmik wspierający Richiego tłumacząc przy tym fanom jak idealnie kolory tęczowej flagi pasują do blondyna i, że są z niego dumni. Mimowolnie pod koniec filmiku zerknęłam na Camerona, który szeroko uśmiechając się i mając łzy w oczach kręcił z niedowierzaniem głową
- Chłopaki… Nie wiem co mam powiedzieć… Nie spodziewałem się tego… – szepnął Richie, a ja nadal nie mogąc przestać się uśmiechać pokiwałam głową
- Oj nie mazgaj się tylko przytul się… Jesteś dla nas kimś więcej niż tylko przyjacielem… Jesteś naszym bratem i zawsze będziemy stawać za tobą murem… No i możesz oczywiście wybić sobie z głowy odejście z zespołu, bo dojdzie do tego po naszych trupach… A tu coś od nas dla was. Takie tam zrobione na szybko dowody wsparcia, ale może się wam spodobają i będziecie chcieli je gdzieś tu powiesić – Izzy nie marnując ani chwili przytulił się do blondas, po czym odsuwając się od niego podał mu wzięte od Jaya jakieś dwie różnej wielkości ramy, które podał Cameronowi. Greg od razu pomógł swojemu chłopakowi biorąc jedną ramę w swoje ręce, a ja pomimo domysłów co tam jest zerknęłam na oba obrazy i od razu pełna podziwu pokiwałam głową, bo oba obrazy, czyli logo zespołu w tęczowych barwach oraz portret Grega i Richiego na tle tęczowej flagi były tak narysowane, że miało się wrażenie, że oba były namalowane farbami, gdzie jak nie mam ich autor, tzn. Izzy uchwycił każdy szczegół i idealnie dobrał kolory czy wycieniował gdzie trzeba. Po prostu oba malunki były istnymi dziełami sztuki
- Chłopaki bardzo wam dziękuję, lecz… – zaczął mówić niebieskooki na co Punc od razu uderzył niebieskookiego w ramię
- Ale nie ma żadnego ale Richie… Jesteś i będziesz częścią zespołu, gdzie bez ciebie nie ma nas czy to w kwestii zespołu czy w pracy w studiu… Jesteśmy braćmi na dobre, na złe i na całą wieczność… – Jay natychmiast przerwał Richiemu, który słysząc jego słowa uśmiechając się nieco pokręcił głową
- Dokładnie – powiedzieli jak jeden mąż pozostali chłopacy, na co sama szerzej uśmiechnęłam się kiwając głową
- Aha. Mark i Mike prosili byśmy przekazali, że też bardzo cię, was wspierają, kochają, ale bardzo przepraszają, że tu ich teraz nie ma, lecz uznali, że to raczej impreza młodzieżowa… – szybko dokończył Tariq, a ja pokręciłam głową
- Oj Jay nie mów ogólnikowo tylko powiedz wprost mój tata i wujek stali się starymi zgredami, których imprezy już nie bawią i tyle – dosłownie wszyscy słysząc słowa Belli zaczęliśmy się głośno śmiać
- To może w takim razie wy sobie siadajcie, a ja pójdę zrobić herbaty – zaproponowałam po chwili patrząc się na chłopaków i Bellę, która również uśmiechając się pokręciła głową
- Kochana mamy coś znacznie bardziej wykwintnego i lepszego niż zwykła herbata… No co? Skoro nie możemy upić się od procentów to przynajmniej do głowy uderzy nam cukier – gdy tylko Bella zaczęła mówić od razu na nią spojrzałam i widząc jej gest ręki zerknęłam za nią i widząc przy ścianie leżące trzy siatki pełne szampanów dla dzieci od razu głośno zaśmiałam się razem z Gregiem i Richiem
- To w takim razie pójdę po kieliszki i po coś na ząb, a któryś z was niech przyniesie te siatki do kuchni – nie dodając nic więcej szybko poszłam do kuchni, gdzie od razu zajęłam się wyjmowaniem szklanek z szafki. Gdy kątem oka dostrzegłam wschodzącego do kuchni Jaya mimowolnie uśmiechnęłam się ciesząc, że to właśnie on sam przyniósł siatki z musującym napojem
- Wiesz… Dzięki wielkie za to… Może Richie nie przyzna się do tego, ale wiedz, że wasze pojawienie się i wsparcie wiele dla niego znaczy… – zaczęłam od razu mówić, ale brunet gdy tylko położył na stole siatki podszedł do mnie gestem ręki dając mi znać bym nic więcej nie mówiła
- Ana ja doskonale o tym wiem… Od samego początku planowałem zawiadomić chłopaków i coś zrobić, ale nie chciałem zdradzać tego od razu, bo domyślałem się jaka może być reakcja blondyna, więc wolałem się ulotnić i po cichu wszytko zorganizować, ale nie spodziewałem się, że nasz artysta tak sobie to wszytko weźmie do serca, że wspieramy z całych sił Richiego, że wszystko opóźniał by namalować dosłownie doskonałe arcydzieła – ostatnie słowa ciemnookiego sprawiły, że razem z nim cicho zaśmiałam się
- Tak czy siak naprawdę fajnie, że jesteście… – nie marnując ani chwili nieco stając na palcach nachyliłam się chcąc pocałować bruneta w policzek, ale ten szybko odwrócił głowę tak, że pocałowałam go w usta, gdzie on od razu mocno obejmując mnie zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością, przez co natychmiast przez moje ciało zaczął przechodzić gorący dreszcz, który tylko podwyższał podniecenie. Kompletnie wyłączając myślenie mocniej przywierając do bruneta owinęłam ręce wokół jego szyi w pełni oddając się tej chwili i rozkoszy
- No wiecie co?… Zamiast migdalić się w kuchni to bierzecie się wreszcie do roboty no… – kiedy tylko usłyszałam znajomy głos Belli od razu odsunęłam się od Jaya i mimowolnie nieco spuszczają wzrok przygryzłam wargę chcąc w ten sposób ukryć unoszące się kąciki ust
- To ja wezmę kieliszki – Tariq szybko biorąc stojące za mną kieliszki wyszedł z pomieszczenia, a ja zerknęłam na przyjaciółkę i widząc jak patrząc się na mnie z szerokim uśmiechem pokręciłam głową
- Ani słowa Is zwłaszcza, że sama z przyjemnością chciałabyś zapewne powtórzyć swoją OWOCNĄ noc z blonsasem – rzuciłam natychmiast na co brunetka nieco spiorunowała mnie spojrzeniem
- Bardzo śmieszne kochana. Tak czy siak cieszę się, że pomiędzy tobą a Jayem idzie ku dobremu… Ciekawe tylko kiedy zostaniecie parą - nim zdążyłam coś powiedzieć ciemnooka szybko biorąc szampana wyszła z kuchni, a ja kręcąc głową zaczęłam iść do salonu, ale opierając się o framugę spojrzałam się na uśmiechniętego Richiego oraz Jaya i pomimo lekko unoszących się kącików ust poczułam ukucie w sercu. Cholera dlaczego to musi być takie skomplikowane. Nie ma bata i muszę jak najszybciej wykręcić się z tego nim to zabrnie za daleko. Ba. O ile już nie zaszło, bo jakby nie patrzeć to co dzieje się teraz jest już przegięciem za które cierpi blondyn. No i jest jeszcze Jay i to co dzieje się pomiędzy nami, bo czy tego chce czy nie chce to nie mogę zaprzeczyć uczuciom jakie wywołuje u mnie ten mężczyzna, które raz za razem burzą kłębiące się gdzieś z tyłu serca myśli, że jest podobny do mego ojca czy, że dla niego to tylko dobra zabawa. Pytanie tylko czy powinnam oddać się tym uczuciom patrząc dokąd do wszystko nas zaprowadzi czy może jednak zakończyć to dopóki to nie zaszło za daleko. O ile już nie jest za późno.
2 komentarze:
Cudowny rozdział Kochana !!!! <3
Kurcze Ann coraz bardziej brnie w to gówno :( Ehh mam nadzieję że wycofa się z tego i że obędzię się bez problemów bo strasznie było by szkoda i przykro żeby te relacje się zniszczyły :( Ta ich przyjaźń jest niesamowita <3 Oczywiście sere mi się raduję że miłość kwitnie w relacji Jaya i Ann tak jak i Belli i Chrisa ahh <3 <3
Co do Richiego to jestetm dumna z niego! Dobrze że wyjawili prawdę <3
Czekam z niecierpliwością na następny !!!!
Buziaki ;* ;* ;*
Zabiję ją!!!! Richie i Greg powinni wywalić Ann z domu na zbity pysk!! Co ona robi?! Nie!! To mi się nie mieści w głowie!!! Nic jej nie usprawiedliwia!!! NIC!!!!!!!!!! Pieprzona kłamczucha!!!! Ana jest fałszywa do szpiku kości! Mam nadzieję, że nigdy jej tego nie wybaczą!!!
Natomiast chłopcy... samo złoto :( Ich przyjaźń, wsparcie i miłość... Ta dziewucha powinna się od nich uczyć!!!
Jay uciekaj od niej natychmiast!!! Będziesz tylko cierpiał...
Grrr...
Prześlij komentarz