sobota, 7 sierpnia 2021

42 rozdział

 Narracja Isabell 

- Proszę – powiedziałam od razu gdy tylko usłyszałam pukanie do drzwi, które natychmiast się otworzyły i widząc jak za nich wyłania się duży bukiet kwiatów składający się z róż i lill szerzej uśmiechnęłam się i wstając z miejsca stanęłam przed biurkiem opierając się nie, przy czym nie odwróciłam wzroku z drzwi przez które akurat wszedł promiennie uśmiechnięty Chris, który nic nie mówiąc podszedł do mnie delikatnie muskając moje wargi swoim 

- Witaj piękna… To dla ciebie kochana. Na miły początek weekendu – nie wiem jak to możliwe, ale kąciki moich ust jeszcze szerzej uniosły się na słowa blondyna, gdzie biorąc od niego kwiaty pocałowałam go w policzek 

- Witaj blondyneczku… Bardzo dziękuję za kwiaty, bo są cudowne i faktycznie są miłym początkiem zaczynającego się weekendu – Heine słysząc moje słowa uśmiechnął się kiwając głową 

- Ciszę się, że podobają się tobie kwiatuszku… A w kwestii weekendu to mam pewną propozycje dla ciebie i mam nadzieję, że pozytywnie ją rozważysz – widząc błysk w oczach blondyna uśmiechając się pokiwałam głową odkładając przy tym kwiaty na stół

- Propozycje powiadasz? Zatem zamieniam się w słuch – siłując się na powagę nie oderwałam wzroku od Chrisa, który uśmiechnął się szerzej

- Tak sobie pomyślałem, że skoro dziś kończymy wcześniej to jeśli byś chciała to zabiorę cię do kina, a potem spacerkiem pójdziemy do mnie do domu, gdzie zrobię nam pyszną kolację z winem, a potem zrobimy sobie całonocny maraton filmowy lub serialowy – powiedział od razu niebieskooki i wkładając za ucho kosmyk moich ciemnych włosów delikatnie przejechał opuszkami palców po moim policzku sprawiając, że przez moje ciało przeszedł miły i gorący dreszcz

- Krótko mówiąc proponujesz mi randkę i kolacje z śniadaniem, tak?… No nie wiem, nie wiem… Co prawda brzmi to kusząco i zachęcająco, lecz… – starając się brzmieć poważnie i ukryć unoszące się lekko kąciki ust patrzyłam się niewinnie na Chrisa, który uśmiechając się pokręcił głową i nic nie mówiąc pocałował mnie, a ja od razu zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością

- No nie powiem panie Watrin… Jest pan dobrym negocjatorem… – Heine słysząc moje słowa od razu cicho się zaśmiał, a ja uśmiechając się owijając ręce wokół jego szyi pocałowałam go, na co on obejmując mnie mocno w tali zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością

- Bella możesz… – gdy tylko usłyszeliśmy głos mojego ojca natychmiast odsunęliśmy się od siebie, gdzie próbując nie zerkając na tatę nieco spuściłam wzrok starając się wziąć głęboki oddech, a jednocześnie lekko przygryzłam dolną wargę by ukryć widoczny na twarzy uśmiech, przy czym czułam jak moje policzki robią się czerwone

- Tato… Ja… Nie słyszałam jak pukasz… – szepnęłam po krótkiej chwili spoglądając na ojca, który spiorunował mnie spojrzeniem mówiącym, że chyba sobie żartuje

- Naprawdę? Przyłapuje córkę jak w pracy całuje się z swoim byłym chłopakiem, a ta śmie robić ojcu wyrzuty, że nie zapukał. No świetny żart kochani… – robiąc wszystko by nie uśmiechnąć się zerknęłam dyskretnie na Chrisa, który przełykając ślinę spuścił wzrok ze mnie na mego ojca 

- Mike posłuchaj… – zaczął mówić blondas, ale przerwał widząc jak mój ojciec rzucając mu ostre spojrzenie gestem ręki dał znać by przestał mówić

- Nawet nie próbuj się tłumaczyć Christoph… Mam jednak nadzieję, że dobrze pamiętasz naszą rozmowę… – słysząc słowa taty szokowana spojrzałam się najpierw na kiwającego Watrina, a potem na ojca

- Że jak? Tato prosiłam cię o coś... Ja wiem, że martwisz się, ale nie musisz wtrącać się w moje życie, no… – powiedziałam od razu patrząc się cały czas na tatę, który znów spiorunował mnie wzrokiem kręcąc głową

- Bella nie wściekaj się na swego ojca, bo on po prostu martwi się o ciebie i ja to doskonale rozumiem… Mike możesz być pewny, że pamiętam naszą rozmowę i, uwierz mi, ostatnie czego pragnę to zranić Isabell… A teraz chyba lepiej będzie jak pójdę – niebieskooki nie dodając nic więcej szybko pocałował mnie w policzek zaczynając iść w stronę drzwi

- Chris z przyjemnością zgadzam się na twoją propozycje – rzuciłam pośpiesznie, na co blondyn nieco odwracając się posłał mi promienny uśmiech, po czym szybko wyszedł z pomieszczenia

- Możesz się wściekać kochanie, ale ja po prostu martwię się o ciebie i to nigdy się nie zmieni, bo to jest wręcz obowiązek każdego rodzica. A jeśli chodzi o samego Chrisa to… Nie powiem ufam mu ale jednocześnie boję się, że znów złamie ci serce i wolałbym byś zainteresowała się innym mężczyzną, lecz jak to się mówi serce nie sługa, a stara miłość nie rdzewieje, co kochanie? – tata zaczynając mówić podszedł do mnie stając obok, a ja słysząc jego słowa nie mogłam powstrzymać unoszących się lekko kącików ust 

- Tato… To naprawdę miłe, że się o mnie martwisz, ale spróbuj robić tego mniej. Ja naprawdę przyjdę do ciebie gdy będzie taka potrzeba, dobrze?… A jeśli chodzi o Chrisa to cóż sprawa jest rozwojowa, tzn. jesteśmy przyjaciółmi a co będzie dalej to czas pokaże i na pewno powiadomienie cię oraz mamę gdybym miała zmienić status naszego związku – słysząc cichy śmiech ojca szerzej uśmiechnęłam się jednocześnie pocałowałam tatę w policzek

- Hej. Przeszkadzam? – słysząc pukanie zerknęłam na drzwi i widząc wystającą za nich głowę Any uśmiechnęłam się kręcąc głową jednocześnie ręką dałam jej znać by weszła do środka

- Nie, nie przeszkadzasz i to nawet dobrze się składa, że jesteś Ann, bo chce byście sprawdziły te terminy występów chłopaków w Stanach czy aby na pewno nie pokrywają się z występami w Niemczech i podkreśliłem te terminy  wywiadów, które  na ten moment możemy potwierdzić – rzucił tata podając mi kartkę, na co biorąc ją pokiwałam głową

- Jasne wujku. Nie ma sprawy… Ja za to mam inną wiadomość, a mianowicie dostałam najświeższe dane i płyta chłopaków nadal w czołówce najlepszych płyt, a singiel wciąż króluje w wielu stacjach radiowych w Niemczech, a tutejsze stacje radiowe coraz częściej puszczają piosenki chłopków i jest pozytywny odbiór przez słuchaczy, więc wszystko idzie jak w najlepszym kierunku – powiedziała szybko Anastasia, a ja mając szeroko uniesione kąciki ust pokiwałam głową

- To naprawdę fantastyczne wieści. Chłopaki na pewno się ucieszą i powinnyście być dumne z siebie, bo to także wasza zasługa… Dobra to wy załatwiajcie sprawy, a ja lecę do reszty – nie mogąc przestać się uśmiechać przybiłam z Aną piątki, po czym zerkając na idącego w stronę drzwi ojca pokiwałam głową

- A tato bo mogę zapomnieć… Dziś na mnie nie czekajcie z mamą z kolacją, bo idę do kina z Chrisem, a potem urządzimy u niego całonocny maraton filmowy – ojciec słysząc moje słowa zerknął na mnie i kręcąc głową cicho westchnął

- I co ja mam powiedzieć, co? – Ana słysząc słowa mego taty od razu cicho się zaśmiała, a ja razem z nią

- Może wujku coś w stylu baw się dobrze córeczko, ale pamiętaj o zabezpieczeniu? – ojciec niemalże natychmiast piorunując wzrokiem szeroko uśmiechniętą blondynkę pogroził jej palcem, po czym wyszedł, a ja patrząc się na przyjaciółkę pokręciłam głową nie mogąc przy tym powstrzymać lekkiego uśmiechu na buzi 

- No co? Maraton filmowy we dwoje brzmi trochę jak tania wymówka, pod którą kryje się zwyczajnie w świecie romantyczny wieczór kończący się w sypialni – powiedziała przyjaciółka, na co piorunując ją wzrokiem pokręciłam głową 

- To brzmi tak samo jak zostaje na noc u przyjaciela by razem z nim skończyć muzykę dla wspólnego przyjaciela a w ostatecznym rozrachunku ląduje z nim w łóżku na całonocnych gorących igraszkach – szybko odpowiedziałam, na co kręcąc głową pokazała mi język, co spowodowało, że cicho zaśmiałam się 

- Bella nie porównuj mnie i Jaya do siebie i Chrisa, bo to jednak dwie różne sprawy kochana… A teraz daj mi tą listę to zrobię jej zdjęcie i zajmę się potwierdzeniami wywiadów z chłopakami – słowa Anastasii sprawiły, że przekręcając oczami nie mogłam powstrzymać lekko unoszących się kącików ust

- A jednak skoro zmieniasz temat to znaczy, że jednak coś jest na rzeczy i wolisz o tym nie gadać – blondynka biorąc ode mnie kartkę od razu przekręciła oczami kręcąc głową 

- Is, ale nie ma o czym gadać, bo my jesteśmy tylko przyjaciółmi, którzy raz na jakiś czas postanawiają mocno zaszaleć i tyle… A u ciebie i Chrisa to przecież istne ciągłe lovestory, które jest bardziej warte uwagi, choć nie powiem widziałabym dla ciebie innego księcia z bajki, ale cóż serce nie wybiera i mam nadzieję, że nawet jak dziś pójdziecie o ten krok do przodu to nie będziesz tego żałowała – słysząc początkowe słowa przyjaciółki od razu cicho się zaśmiałam kręcąc głową, ale później nie mogłam nie uśmiechnąć się szeroko 

- Zobaczymy jak będzie, a teraz rzeczywiście lepiej będzie jak zabierzemy się do pracy – rzuciłam jedynie patrząc się na Ann, która lekko uśmiechając się pokiwała głową, po czym wzięłam kwiaty i stawiając je do znajdującego się na stoliku pustego wazonu szybko zaciągnęłam się ich przepięknym zapach starając się przy tym nie myśleć o dzisiejszym wieczorze

***

- Wiedziałem, że ona nie da się ponownie zahibernować i, że postanowi dać mu jeszcze jedną szansę – odrywając wzrok z ekranu, na którym pojawiły się końcowe napisy spojrzałam się na blondyna nie mogąc powstrzymać uśmiechu na twarzy

- Tak? Może i faktycznie można było się tego spodziewać, ale jednak nigdy do końca nie wiadomo – niebieskooki słysząc moje słowa od razu pokręcił głową

- Szczerze? Gdy w grę wchodzi te niezwykłe uczucie to nie ma nic innego ważniejszego i tylko skończony głupek nie słucha tego co dyktuje mu serce – nie mogąc powstrzymać szeroko unoszących się kącików ust pokiwałam głową

- No proszę jaki romantyk z ciebie – rzuciłam od razu na co Heine cicho się zaśmiał

- Czy ja wiem czy romantyk? Po prostu zmądrzałem i uczę się na własnych błędach – odpowiedział uśmiechnięty Chris, na co pokiwałam głową

- To w takim razie powiedź mi co teraz dyktuje ci serce – mówiąc nie odebrałam wzroku od przepięknych błękitnych niebieskich tęczówek chłopaka, który uśmiechając się delikatnie wierzchem dłoni przejechał po moim policzku

- To, że powinienem cię pocałować i chce to zrobić, ale nie wiem co ty na to – pomimo, że słowa blondasa sprawiły, że chciałam się uśmiechnąć to jednak staram się zachować kamienną twarz 

- Przekonaj się przystojniaczku – Chris nie tracąc ani sekundy lekko uśmiechając się przybliżył się do mnie delikatnie muskając swoimi ustami moje wargi, a ja delektując się słodkością i miękkością jego warg dopiero po chwili zaczęłam oddawać pocałunek, który z każdą sekundą stawał się coraz bardziej namiętniejszy, przez co natychmiast poczułam jak przez moje przechodzi gorący dreszcz docierający do każdej komórki mego ciała, które tylko pragnęło więcej. Idąc za tym głosem nie przestając całować blondyna owinęłam ramiona wokół jego szyi, na co on obejmując mnie w pasie bardziej przyciągnął do siebie tak, że teraz siedziałam na jego kolanach. Nie minęło dużo czasu jak poczułam jak usta niebieskookiego zaczęły pomału schodzić na moją szyję, przez co odruchowo ją odchyliłam dając mu większe pole do popisu, jednocześnie przymknęłam oczy delektując się słodkimi pocałunkami oraz dotykiem rąk blondasa, które najpierw lekko ścisnęły moje pośladki a zaraz potem jak sprawnym ruchem ślizgnęły się pod moją bluzkę zaczynając błądzić po moim brzuchu i plecach. Otwierając oczy odnalazłam usta niebieskookiego i znów wbijając się w nie wsadziłam ręce pod jego koszulkę i delikatnie błądząc bo jego dobrze umięśnionym brzuchu i torsie delikatnie podciągałam ją w górę, na co on ponownie przysnął się z swoimi pocałunkami na moją szyję

- Chris… – szepnęłam czując lekkie ugryzienie u zagłębieniu szyi, a on złożył w tym samym miejscu pocałunek, po czym delikatnie musnął moje usta opierając swoje czoło o moje przy jednoczesnym delikatnym ocieraniu swoim nosem o mój

- Ci… Nawet nie wiesz jak bardzo cię pragnę, ale… Jedno twoje słowo… – nie dając skończyć blondynowi pocałowałam go coraz bardziej podnosząc jego koszulkę 

- Chce tego… Pragnę cię tak bardzo – szepnęłam na co jednocześnie niebieskookim pozbyliśmy się górnych części naszej garderoby, po czym on nie marnując ani sekundy ponownie łapiąc mnie mocno za pośladki powoli podniósł się przez co natychmiast objęłam ramionami szyję mężczyzny, który zaczął iść jak nie mam do sypialni. Gdy tylko przekroczyliśmy próg pomieszczenie Heine od razu położył mnie delikatnie na łóżko i od razu wbił się swoimi ustami w moje usta powoli zaczynając schodzić z nimi coraz niżej jednocześnie czułam, że powoli zaczął majstrować przy guziku od spodni. Po krótkiej chwili Chris zaczynając składać pocałunki moim dekolcie szybko i delikatnie wsadził swoje ręce pode mnie tak by błyskawicznym ruchem zdjął ze mnie biustonosz rzucając go gdzieś za siebie i nie tracąc ani sekundy zębami schwycił lewy sutek zaczynając go ssać i lekko kąsać na zmianę, a prawy sutek zaczął delikatnie ugniatać palcami co natychmiast sprawiło, że jęknęłam lekko wyginając się pod wpływem gorąca, które zaczęło przechodzić po moim ciele przez co odruchowo zamknęłam oczy starając się skupić na rozkoszy, która z każdą sekundą tylko wzrastała. Po kilku chwilach niebieskooki ponownie zaczął schodzić z pocałunkami coraz niżej błądząc przy tym rękami po moim ciele sprawiając tym, że miałam wrażenie, że jego dotyk zostawia gorące ślady, które słodko paliły mnie co z kolei wywoływało, że z mojego gardła wydostawały się ciche jęki, które były wręcz błaganiem o więcej. Nie minęło dużo czasu jak wyczułam jak blondas ściągnął ze mnie spodnie wraz dolną częścią bielizny, po czym delikatnie musnął moje usta, ale nim zdążyłam mu oddać pocałunek on znów zaczął schodzić z pocałunkami coraz niżej. Kiedy tylko poczułam jego usta na łechtaczce od razu z mojego gardła wydostał się czysty jęk rozkoszy, którą natychmiast poczułam i która powiększyła się w momencie gdy Chris wsadził palce do środka mojej kobiecości, gdzie z każdą sekundą i każdym dużym ruchem palców czułam jak rozchodzące się po moim ciele gorąco powoli przejmowało kontrolę nad moim ciałem. Wyczuwając po krótkiej chwili jak blondas nieco odsuwa się cicho jęknęłam niezadowolona z tego, lecz natychmiast poczułam jak on jedynie dokonał małej zmiany tak, że teraz jego palce zataczały koła wokół łechtaczki, a język zaczął wręcz zachłannie wdzierać się do mego wnętrza powodując, że zaczęłam wić się pod wpływem obezwładniającej rozkoszy, która obezwładniała moje ciało, które momentalnie wygięło się łuk pod wpływem nadchodzącego orgazmu, który właśnie zawładną moim ciałem. Cholera czy tego chce czy nie to jednak muszę przyznać, że żaden facet, z którym uprawiałam seks czy, który robił mi dobrze ustami bądź palcami nie potrafił wywołać u mnie tak silnego orgazmu jak właśnie Chris

- Boże Chris… – łapczywie łapiąc powietrze powoli otworzyłam oczy zerkając na niebieskookiego, który lekko uśmiechając się niespiesznie przejechał językiem po dolnej wardze sprawiając tym, że kąciki moich ust nieco uniosły się, a przez moje ciało przebiegł gorący dreszcz podniecenia, ktory zwiększył swoje natężenie gdy tylko utonęłam w błękitnych tęczówkach mężczyzny, które wręcz emanowały ciepłem i głodem pożądania. Widząc jak nieodwracający ode mnie wzroku blondyn zaczął rozbierać się z dalszych ubrań lekko przygryzłam wargę wzrokiem przebiegłam po jego idealnym ciele zatrzymując dłużej wzrok na jego członku

- Nie wiem jak to zrobiłaś, ale… jesteś jeszcze piękniejsza niż pamiętam… Cholera… Jesteś tak idealna, że… chyba zaraz zacznę się szczypać by upewnić się, że naprawdę jesteś obok mnie… – Chris zaczynając mówić powoli wszedł na mnie składając przy tym pocałunki na moim ciele idąc ku górze, gdzie wymawiając ostatnie słowo jego słodkie usta dotknęły moich warg, a ja od razu zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością 

- Chris tylko ja nie biorę… – szepnęłam od razu gdy tylko wyczułam jak jego duma przymierza się do wejścia we mnie. Chris rozumiejąc co chce powiedzieć przerwał mi pocałunkiem, po czym szybko sięgnął do nocnego stolika, z którego sięgnął małe opakowanie i gdy tylko założył gumkę znów pocałował mnie, a ja obejmując jego szyję ramionami zaczęłam oddawać pocałunek. Momentalnie kiedy niebieski wszedł we mnie obydwoje jęknęliśmy sobie wprost do ust, gdzie od razu gdy blondyn zaczął poruszać się objęłam go w pasie nogami. Heine przyspieszając z każdą sekundą swoje ruchy powoli zaczął schodzić z pocałunkami na moją szyję by zaraz potem wziąć w usta lewy sutek, co spowodowało, że wydając głośny jęk zamknęłam oczy czując jak przez moje ciało właśnie zaczął przechodzić jeden wielki huragan błogości, który wydawało mi się boleśnie rozrywa mnie na maleńkie kawałeczki jakby symbolicznie raz na zawsze usuwał z mego ciała strzępki przeszłości zostawiając zamian gorąco, rozkosz i czystą kartę. Ba. Z każdym dotykiem, pocałunkiem czy pchnięciem niebieskookiego miałam nieodparte wrażenie, że on czuje dokładnie to samo. Tą wspaniałą jedność spragnionych siebie ciał, myśli i serc. W odpowiednim momencie doskonale zsynchronizowani jednocześnie doszliśmy dopełniając tą wielką rozkosz. Gdy tylko zdyszany blondyn wysunął się ze mnie szybko pozbył się gumki, po czym opadł obok mnie i tak jak ja próbując złapać oddech delikatnie objął mnie ramieniem, na co nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust położyłam głowę na jego lewej piersi i wsłuchując się w szybką pracę jego serca spojrzałam się na niego, gdzie widząc na jego twarzy promienny uśmiech i świecące niebieskie tęczówki sama szerzej uśmiechnęłam się, na co on mocniej mnie obejmując pocałował mnie w głowę. Usiłując głęboko oddychać by wyrównać nadal szybką pracę serca zamknęłam oczy starając cieszyć się tą chwilą i nie myśleć o tym co będzie kiedy zejdzie słońce

***

Rozbudzając się leniwie otworzyłam oczy i od razu dostrzegając, że w pomieszczeniu panuje lekki półmrok oraz to, że nie ma obok mnie Chrisa w miarę szybko oraz cicho podniosłam się do pozycji siedzącej jednocześnie rozejrzałam się na boki. Niemalże natychmiast zamarłam widząc siedzącego na parapecie blondyna, który wpatrywał się w nocne niebo. Może i siedział bokiem, ale jednak zauważyłam w jego oczach smutek i gromadzące się krople łez oraz to, że masował lewą rękę. Próbując zignorować ból jaki poczułam w sercu wzięłam głęboki oddech zastanawiając się co powinnam zrobić

- Chis… – cicho szepcząc podeszłam do blondyna, który słysząc mnie zerknął na mnie mrugając kilkukrotnie, a ja nie czekając na jego reakcje usidłam obok niego biorąc go lewą dłoń, którą zaczęłam masować 

- Boli cię?… Może naprawdę powinieneś skonsultować to z jakimś lekarzem?… Martwię się o ciebie bardzo i jeśli tylko chcesz z samego rana poszukam jakiegoś dobrego neurologa od razu umawiając cię na wizytę – szepnęłam nie odwracając wzroku od mężczyzny, który słysząc moje słowa lekko uśmiechnął się kręcąc głową

- Dziękuję ci, że martwisz się o mnie, ale naprawdę nie musisz, bo naprawdę nic mnie nie boli i jestem pod kontrolą lekarską… Po prostu… Tak jakoś… – zaczął mówić niebieskooki, na co cicho westchnęłam kręcąc głową

- Jakoś nie potrafię nie martwić się i chciałabym wiedzieć co się stało oraz co cię trapi, ale nie chce cię do niczego zmuszać ani wywierać presji, więc kiedy będziesz gotowy do rozmowy to po prostu powiedz to… – ignorując tępy ból w sercu, który mówił mi o tym jaką w tej chwili jestem cholerną hipokrytką delikatnie przyłożyłam dłoń Heinego do policzka, a on uśmiechając się przybliżył się całując mnie czoło, przy czym wziął mnie za drugą rękę lekko ściskając ją i na chwilę przymykając oczy wziął głęboki wdech kiwając głową 

- Chyba nie ma sensu bym dłużej z tym zwlekać, bo i tak nie wiem czy kiedykolwiek będę na to w pełni gotowy, a zasługujesz by usłyszeć prawdę, a przy okazji może wtedy zrobi mi się nieco lżej… To zaczęło się niedługo po moim odejściu z zespołu… Przez załamanie, wycieńczenie i problemy w szkole straciłem wszelką radość życia nie potrafiąc cieszyć się nawet choćby z małych rzeczy a nawet miałem paniczną niechęć do muzyki… Ta, wiem jak to brzmi, ale prawda jest taka, że irytowała mnie każda piosenka jaka akurat leciała w radiu czy dzwonek w telefonie… W pewnym momencie gdy wracałem z zajęć na rynku zobaczyłem młodego muzyka, który szeroko uśmiechnięty grał na gitarze i śpiewał nie zważając na mijających go ludzi, którzy albo dawali mu na szybko jakieś drobne lub mijali go. Patrzyłem się na niego i zazdrościłem mu, że potrafi tak beztrosko śpiewać ciesząc się z muzyki... Później każdego dnia wracając tamtędy chwilę zatrzymywałem się by posłuchać go, ale nie miałem odwagi podejść do niego i zagadać… Po jakimś czasie gdy znów go słuchałem on podszedł do mnie i zaczęliśmy ze sobą rozmawiać na temat muzyki, życia, wszystkiego… Bastian od razu mnie rozpoznał, ale czekał aż sam do niego podejdę, bo on nie chciał wywierać presji na mnie ani bym uciekł nie wracając, ale w końcu zdecydował się zagadać i szczerze mówiąc bardzo się z tego cieszyłem, bo naprawdę go polubiłem… Od tamtego czasu codziennie że sobą rozmawialiśmy, staliśmy się dla siebie przyjaciółmi… Pewnego dnia zaproponował mi bym zagrał razem z nim, ale od razu stanowczo odmówiłem, ale on ciągle nalegał aż w końcu zgodziłem się na to. Najpierw grałem na gitarze, aż w końcu po jakimś czasie znów zacząłem śpiewać… Nim się spostrzegłem grałem i śpiewałem z nim wieczorami w klubach… Dzięki niemu znów odnalazłem miłość do muzyki, znów zacząłem czerpać radość z życia... Aż do tamtego wieczoru… Wracaliśmy wtedy z występu… Pogoda była dobra, droga sucha i pusta, a my weseli, uśmiechnięci rozmawialiśmy o propozycji pewnego producenta, który zaproponował nam nagranie wspólnego demo. Bastian był tym podekscytowany, a ja pomimo świadomości jaka to dla niego szansa nie byłem podekscytowany ponownym wejściem do studia… W pewnym momencie zobaczyłem wyjeżdżającą za zakrętu pędzącą ciężarówkę i od razu wiedziałem co się zaraz stanie... Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć Bastian zaczął hamować, ale nie udało się uniknąć najgorszego… Jedynie co pamiętam z tamtego momentu to nagły huk, ból i ciemność… Kiedy się ocknąłem nadal byłem w aucie, ale nie potrafiłem poruszyć nawet głową ani nie czułem bólu. Usłyszałem wtedy jakiś męski głos, żebym się nie ruszał, że zaraz mi pomogą, że wszystko będzie dobrze, ale czułem, że tak nie będzie, bo z każdą sekundą miałem wrażenie, że oślepia mnie coraz większy blask światła... Światła, które ciągnęło mnie do siebie… Ta… Nie trzeba być inteligentnym by wiedzieć co to oznaczało i myśl, że właśnie umieram przerażała mnie… Pomyślałem wtedy o swoich rodzicach wysyłając im niemy przekaz, że bardzo ich kocham i pomyślałem też o kobiecie, którą bardzo skrzywdziłem, a która nadal była bliska memu sercu i którą chciałbym choć jeszcze raz zobaczyć by przeprosić ją za to, że okazałem się w stosunku do niej zwykłą świnią… Myślałem o tobie Bells… Zamknąłem wtedy oczy i zamiast ciemności pochłonęło mnie światło, w którym zobaczyłem małego aniołka… Ta, wiem jak to brzmi, ale naprawdę zobaczyłem małą anielice, która jak miałem wrażenie kogoś mi przypominała, ale jednak nie potrafiłem odgadnąć kogo... Wzięła mnie ona za rękę i pomimo, że powiedziała, że nie powinno mnie tu być nadal trzymała mnie za rękę, a ja nic nie mówiąc podszedłem za nią… Nie wiem gdzie byłem, ale było mi tam naprawdę dobrze, cały czas była przy mnie mała anielica, widziałem się nawet z moimi zmarłymi dziadkami, a nawet nie widząc jak widziałem moich załamanych rodziców siedzących przy moim ciele… Wyglądało to szaleńczo, ale jednak taka jest prawda… Nie powiem po jakim czasie anielica powiedziała mi, że naprawdę muszę już wrócić, bo w przeciwnym razie zostanę tu na zawsze, a jest ktoś tam kto naprawdę na mnie czeka, a ja bardzo niechętnie zgodziłem się i praktycznie natychmiast znów oślepiło mnie pochłaniające światło… Gdy otworzyłem oczy znów zaatakowało mnie światło, ale tym razem czułem przy tym jeden wielki ból i zacząłem się dusić nie mogąc złapać oddechu ani wypowiedzieć choćby jednego słowa, a lekarz z pielęgniarką i mamą od razu zaczęli mnie uspakajać, że wszystko jest już dobrze… Od nich po badaniach dowiedziałem się, że w wyniku wypadku doznałem wielu obrażeń wewnętrznych oraz poważnego urazu mózgu i czaszki, przez który przez pół roku byłem w śpiączce… Ba. Lekarz powiedział, że powinienem wręcz na klęczkach iść do jakiego świętego miejsca w podziękowaniu za życie, bo z takim urazem powinienem zginąć na miejscu a tu nie dość, że przeżyłem to wszystko wskazywało na to, że po rehabilitacji wrócę do jak nie do całej to dużej sprawności przed wypadkiem… Byłem w tym szokowany, ale pamiętając o małej anielicy wiedziałem jedno, ja naprawdę wtedy umarłem lecz z jakiegoś powodu dano mi szansę powrotu… Gdy tylko zostałem sam z mamą spytałem się o Bastiana, ale jej mina mówiła wszystko… Ta. Bastian zginął na miejscu, a ten kierowca siedział już za kratkami za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym będąc pod wpływem alkoholu i niedostosowanie prędkości do ruchu… Słysząc to załamałem się, nie mogąc uwierzyć, że on nie żyje. To było takie nie realne… Podczas rehabilitacji okazało się, że mam drżenia lewej ręki i okazało się, że to wynik urazu mózgu i może dałoby się coś z tym zrobić, ale operacja jest bardzo ryzykowna, więc uznałem, że to naprawdę mała cena za życie jakie otrzymałem… Dopiero po skończonej rehabilitacji poszedłem sam na grób Bastiana i pomimo padającego deszczu płacząc klęczałem przy jego pomniku próbując zrozumieć jak to się stało, że on umarł, a ja przeżyłem… To właśnie wtedy poznałem księdza Henrego, z którym często rozmawiałam próbując zrozumieć i zaakceptować to co się stało… To właśnie dzięki rozmową z nim i Bogiem postanowiłem zmienić nieco swoje życie, docenić każdą chwilę i czerpać z życia garściami… Czasem nadal wracam wspomnieniami do tamtych chwil zastanawiając się czy dałoby się jednak to zmienić i jakby było po tych zmianach, gdzie nie raz patrząc się w niebo zadaje sobie to samo pytanie, dlaczego przeżyłem… A dziś… Gdy tak patrzyłem się jak słodko śpisz wtulona we mnie zdałem sobie sprawę, że właśnie dostałem odpowiedź na to pytanie… Że przeżyłem by znów spotkać się z tobą, by jakoś spróbować przeprosić cię za swój niewybaczalny błąd i spróbować zawalczyć o ciebie, bo prawda jest taka, że byłaś, będziesz już na zawsze w moim sercu, w mojej duszy… Bells nie zrozum mnie źle, bo nie chce byś wyczuła, że wywieram na ciebie presje, a jedynie chce byś wiedziała, że nie zważając na to jak się potoczy między nami to zawsze będziesz mogła na mnie liczyć, że ja zawsze będę obok ciebie… – nieprzerywając blondynowi patrzyłam się na niego uważnie słuchając i nie powiem z każdym jego słowem przez moje ciało przechodziły zimne dreszcze, a w oczach gromadziły się łzy, które jak tylko zaczęły spływać po moich policzkach nie potrafi przestać, przy czym przez cały czas trzymałam niebieskookiego za ręce od czasu do czasu ściskając je chcąc w ten sposób dodać mu otuchy jednocześnie nie potrafiłam oderwać wzroku od jego niebieskich tęczówek, które teraz zupełnie szare wręcz iskrzyły się od łez, które od czasu do czasu spadały po jego policzkach. Kiedy tylko wypowiedział ostatnie słowa czując ogromny ból w klatce piersiowej i uścisk w gardle za sprawą historii oraz domysłów kim była ta mała anielica kompletnie nie wiedziałam co powinnam powiedzieć, jakich słów użyć by ulżyć mu czy podnieść na duchu, ale nie marnując ani sekundy na dalsze myślenie wstałam i po prostu przytuliłam go mocno do siebie zdając sobie sprawę, że właśnie to będzie w tym momencie najwłaściwsze i najpotrzebniejsze. Czując jak Heine wtula się we mnie całując go w głowę delikatnie zaczęłam ręką gładzić do włosach i plecach chcąc w ten sposób dodać mu sił i uspokoić jego wewnętrznego chłopca, który jak miałam wrażenie nadal jest w transie dramatycznych wspomnień

- Chris… Blondynku… Dziękuję ci za to, że podzieliłeś się ze mną ta historią i… Jest mi strasznie przykro, że to ciebie spotkało, że straciłeś przyjaciela… Wiem, że może to banalnie zabrzmi, ale jestem pewna, że Bastian zawsze jest obok ciebie i na pewno cieszy się, że znów wróciłeś do śpiewania… No i bardzo się cieszę, że żyjesz, że znów się spotkaliśmy by móc ze sobą porozmawiać, wyjaśnić wszystko, a jak będzie w przyszłości to czas pokaże, lecz mimo wszystko możesz być pewny, że też możesz na mnie liczyć w każdej chwili i każdej porze – zaczynając szeptać nieco odsunęłam Chrisa, który lekko uśmiechając się pokiwał głową, na co uśmiechając się do niego delikatnie musnęłam jego słodkie i miękkie wargi, na co on od razu zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością. Po kilku minutach nie mogąc się powstrzymać powoli zeszłam z pocałunkami na jego szyję oraz obojczyk jednocześnie rękami zaczęłam błądzić bo jego klatce piersiowej, gdzie nie omieszkałam złapać w palce jego sutków delikatnie je szczypiąc, co spowodowało, że z gardła blondyna wydostał ci cichy jęk. Lekko uśmiechając się powoli dłoni zaczęłam błądzić po jego brzuchu

- Bells… – od razu słysząc cichy szept Heinego przyłożyłam wskazujący palec do jego ust i nie marnując ani sekundy powoli schylając się zaczęłam składać pocałunki na jego brzuchu nie zapominając o miejscu, w którym była rana po operacji. Po krótkiej chwili spoglądając na niebieskookiego wzięłam do ręki jego dumę i widząc w jego spojrzeniu zachęcający błysk delikatnie kilkukrotnie przejechałam ręką z góry na dół, po czym nie marnując ani sekundy wzięłam do buzi ją do buzi od razu zataczając język wokół jego główki, co natychmiast spowodowało, że z gardła mężczyzny zaczęły wydobywać się ciche jęki. Z każdą sekundą przyspieszam swoje ruchy co równało się z tym, że słyszałam coraz głośniejsze jęki blondyna, które jedynie nakręcały mnie do dalszych poczynań, przy czym ani na chwilę nie spuściłam wzroku z Chrisa, którego wzrok mówił mi, że z każdą chwilą jest na skraju odczuwanej rozkoszy, którą mu dawałam 

- Is… Zaraz dojdę… – nieco chrypliwy głos niebieskookiego sprawił, że mocniej zaczęłam poruszać głową oraz językiem i po krótkiej chwili poczułam jak gorąca i słona sperma spływa do gardła, a ja połykam ją jakbym właśnie piła najsłodszą ambrozję

- Cholera… Co ty ze mną robisz kobieto?… Jesteś taka piękna, mądra i za cholerę nie wiem czym sobie zasłużyłem na ciebie… – zaczynając mówić Chris nieco odsunął mnie od siebie, a ja powoli podnosząc się cały czas patrząc się na niego oblizałam usta nie mogąc przy tym powstrzymać uśmiechu, na co blondyn również uśmiechając się wziął mnie na ręce kładąc po chwili na łóżku, po czym nie marnując ani sekundy wbił się w moje usta zaczynając chwilę później ponownie schodzić z pocałunkami na moją szyję jednocześnie rękami zaczął bawić się moimi piersiami, na co od razu przymknęłam oczy w pełni oddając się rozkoszy, która jak podejrzewałam będzie tylko narastać i trwać całą noc.

2 komentarze:

Nita pisze...

O mamusiu!! Szczęka mi opadła <3 Przecudowny i gorący rozdział, ale też bardzo emocjonaly <3 <3 Aż ryjek mi się cieszył... a później łezka mi się kręciła w oku...
Jestem sczęśliwa że Chris wyznał prawdę Belli <3 Mam jednak nadzieję że Bella też wyzna prawdę Chrisowi aby wszystko w końcu wyszło na jaw i zaczęli na prawdę z czystą kartą <3
Ahh z niecierpliwością czekam już na następny rozdział bo po prostu uwielbiam czytać Twoje opowadania !!! Są cudowne!!! <3

Buziaki ;*

Madziusa pisze...

O_o :O *_* gdybyś tylko mogła zobaczyć moją minę po przeczytaniu tego rozdziału... Najpierw chciało mi się śmiać, że Mike ich "nakrył", potem te ich "nocne oglądanie filmów", które zawsze kończy się tak samo haha potem na mojej buzi pojawił się uśmiech kiedy poszli na całość, a potem... łzy Chrisa... nic tak nie wzrusza jak płaczący facet :O Okropna ta jego historia :( brakowało mi żeby Bella opowiedziała jemu co się z nią działo... z ich... Aniołkiem *_* Ale przyjdzie jeszcze na to czas...

Miałaś rację Ala, chusteczki przydały się w tym rozdziale :) A ja będąc tak ciekawą, nie mogłam się powstrzymać i po prostu musiałam poczytać :) Nie zawiodłaś! Jak zawsze z resztą!

Pozdrawiam <3