Narracja Anastasii
- Proszę – powiedziałam słysząc pukanie jednocześnie odwróciłam się w daną stronę i widząc stojącego w progu uśmiechniętego Richiego sama uśmiechnęłam się do niego
- Hej. Jakbyś chciała to kawa już jest na stole i zaraz będą gorące tosty i jajecznica, a tu coś miłego od wielbiciela – szeroko uśmiechnięty Richie wymawiając ostatnie słowa wyjął za siebie duży bukiet herbacianych i czerwonych róż, na co od razu kąciki moich ust uniosły się szerzej na samą myśl od kogo on jest
- Hej blondasie. Zaraz zejdę na śniadanie i dzięki za bycie posłańcem kwiatowym – nie marnując nic sekundy zaczynając mówić wstałam kierując się do blondyna i gdy tylko wzięłam od niego kwiaty machinalnie przyłożyłam je do nosa chcąc powąchać ich wspaniałą woń
- Nie masz za co dziękować, bo to drobiazg, a jak chcesz komuś podziękować to lepiej od razu zadzwoń do swego ciemnowłosego adoratora by wiedział, że kwiaty przyszły – szeroko uśmiechnięty niebieskooki nie dodając nic więcej puścił mi oko, po czym szybko poszedł, a ja odruchowo kręcąc głową spojrzałam się na kwiaty nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust. Cholera sama już nie wiem co się ze mną dzieje przez tego bruneta. Na samą myśl o nim czy wspomnienie jego pocałunków czy naszej nocy sprawiało, że czułam nie tylko motyle w brzuchu czy biegnące przez ciało dreszcze podniecenia, ale także miałam wrażenie, że naprawdę znów czuję jego usta czy ręce na moim ciele. Aczkolwiek pomimo tego, że mam wrażenie, że z każdym dniem poznaje go coraz bardziej odkrywając coraz nowsze oblicza ciemnookiego to jednak z tyłu głowy nadal słyszę głos mówiący o tym, że nie powinnam zacieśniać znajomości z brunetem, że ma jeszcze inną twarz, która jest taka sama jak twarz mego ojca a to może sprawić, że będę cierpiała. Słysząc krótki dźwięk komórki oznaczający nadejście wiadomości szybko kręcąc głową chcąc wyrzucić z głowy wszelkie myśli położyłam kwiaty na stole, po czym sięgnęłam po komórkę i widząc, że to wiadomość od Jaya kąciki moich ust nieco uniosły się, a trzy słowa: dzień dobry moja piękna księżniczko sprawiły, że uśmiech stawał się coraz szerszy. Nie marnując ani sekundy od razu wybrałam numer bruneta
- Cześć Jay. Chyba ściągnęłam cię myślami, bo akurat miałam do ciebie dzwonić… Dostałam kwiaty i bardzo ci za nie dziękuję – powiedziałam od razu gdy tylko usłyszałam dźwięk odbierania połączenia
- Cześć. Nie masz za co dziękować. Cieszę się, że ta mała niespodzianka się udała, choć żałuję, że nie mogłem wręczyć ci ich osobiście… A co do dużej niespodzianki to powiedz mi czy masz dziś w pracy do zrobienia coś bardzo pilnego i czy w ogóle chce się tobie dziś iść do pracy? – słysząc pytania bruneta zdziwiona usiadłam na łóżku zastanawiając się co on kombinuję
- Przepraszam bardzo ale czy ty właśnie proponujesz mi wspólne wagary? – słysząc cichy i melodyczny śmiech mężczyzny szerzej uśmiechnęłam się
- No wiesz ja bym to nazwał spontanicznym wypadem, ale jak zwał tak zwał… No więc skusisz się na to? Obiecuję, że będzie fajnie – z trudem powstrzymując cichy śmiech lekko przygryzając wargę odruchowo pokręciłam głową sama nie wiedząc co powinnam zrobić, bo z jednej strony z przyjemnością przyjęłabym jego propozycję, lecz z drugiej strony wiem, że nie powinnam się na to godzić i zacząć wreszcie przestać myśleć o tym mężczyźnie
- No dobra. Niech będzie… Napisz mi tylko gdzie i o której się spotykamy, a ja postaram się załatwić sobie jakoś wolne w pracy… W takim razie do zobaczenia – nie dodając nic więcej szybko rozłączyłam się wkładając telefon do kieszeni i nie tracąc czasu wsadziłam kwiaty do wazonu, po czym poszłam do salonu
- Cześć Gregor… Richie mam do ciebie ogromną prośbę… – zaczęłam mówić gdy tylko weszłam do kuchni, w której byli obaj mężczyźni, gdzie Greg spoglądając na mnie uśmiechnął się kiwając głową a Richie zerkając na mnie szeroko uśmiechnął się
- Ból menstruacyjny, ból głowy czy grypa żołądkowa? – rzucił natychmiast Richie, a ja patrzyłam się szokowania na niego nie wierząc w jego słowa, które wraz z roześmianio-znaczącym spojrzeniem stanowiły dla mnie dowód, że był on wtajemniczony w plan Jaya, który chyba wyczuł, że co się święci, bo akurat dostałam wiadomość na komórkę, jak nie mam właśnie od niego
- A więc to tak? Spiskowanie za czyimiś plecami? – zakładając ręce na piersi starałam się piorunować wzrokiem blondyna, ale jednak nie mogłam powstrzymać unoszących się nieco kącików ust
- Ja tam jestem niewinny, bo kompletnie nie wiem o co chodzi, ale z przyjemnością się dowiem by być w temacie i w razie czego wsiąść w obronę tego tu blondasa – powiedział od razu Greg spoglądając a to na mnie a to na swojego chłopaka, który cicho się śmiejąc pokręcił głową
- To nie tak, że spiskowaliśmy tylko po prostu Jay spytał się mnie wczoraj czy mógłbym zapewnić ci alibi, bo chce ciebie gdzieś zabrać, że w ramach wdzięczności on zapewni mi i Gregorowi alibi na przyszły piątek byśmy też skoczyli gdzieś, więc szykuj się mój drogi na romantyczny weekend na skałkach w naszym miejscu – blondyn zaczynając mówić najpierw patrzył się na mnie, a potem spojrzał się na bruneta, który słysząc słowa swojego ukochanego uśmiechając się pocałował go w policzek, na co mimowolnie szerzej się uśmiechnęłam ciesząc, że będą mieli okazję pojechać tylko we dwoje na jakiś romantyczny wypad i przy okazji uprawiać wspólne hobby
- Już się nie mogę doczekać kochany tego wypadu, a teraz lepiej skończmy te gadanie tylko siadajmy i jedzmy póki ciepłe – kiwając głową nie marnując ani chwili usiadłam przy stole, gdzie od razu nałożyłam sobie jajecznicy
- A zdradzicie mi, bo jestem bardzo ciekawa a jakoś wcześniej nie było możliwości o to się spytać jak to się stało, że zaczęliście wspólnie się spinać? – mówiąc zerknęłam najpierw na jednego a potem na drugiego chłopaka, którzy rzucili sobie ukradkowe spojrzenia wraz promiennymi uśmiechami
- To dzięki Gregorowi zacząłem się spinać… Zaprosił mnie na weekendowy wypad za miasto proponując wspólną wspinaczkę, a ja nie mając za wiele do stracenia zgodziłem się i zakochałem się w tym przez co teraz staramy się systematycznie jeździć w góry na taki romantyczny wypad – powiedział od razu Richie, na co uśmiechnęłam się kiwając głową
- Ja nie wiem czy miałabym tyle odwagi by się spinać, ale lubię chodzić po górach i podziwiać widoki… A tak w ogóle to naprawdę pamiętajcie chłopaki, że jedno wasze słowo a mnie tu nie będzie i… – powiedziałam mówiąc nieco niepewnie ostatnie słowa, bo jednak pomimo tego, że moja obecność w ich domu nie jest dla nich problemem to jednak zdaje sobie sprawę, że mogą być sytuację, w których moja obecność nie będzie im na rękę
- Anastasia mówiliśmy ci obaj nie raz, że cieszymy się, że z nami mieszkasz i nigdy nie będziesz nam przeszkadzała… A odnośnie gór to następnym razem jeśli będziesz miała ochotę i Richie nie będzie miał żadnych przeciwwskazań to może wybierzesz się z nami bądź po prostu pojedziemy w góry wszyscy – przerwał mi niemalże natychmiast Greg spoglądając na koniec najpierw na mnie a potem na blondyna, który uśmiechając się pokiwał głową
- Dokładnie i nie mam w tej sprawie nic do dodania oprócz tego, że grupowy wypad w góry naprawdę mi się podoba i trzeba go będzie zrealizować… A teraz jedzmy póki ciepłe… Aha, jeśli chodzi o dziś to powiem, że po prostu umierasz od tych kobiecych dni, więc nie będzie to podejrzane jak Jay zadzwoni mówiąc, że dopadła go grupa żołądkowa – słysząc słowa niebieskookiego lekko uśmiechnęłam się do niego mimowolnie kiwając głową
***
- Cześć przystojniaku. Mam nadzieję, że nie czekałeś zbyt długo. Starałam się być na czas – brunet widząc mnie od razu szeroko uśmiechnął się delikatnie muskając moje wargi swoimi
- Cześć piękna. Jesteś na czas, to ja przyszedłem nieco wcześniej, a nawet gdybym musiał czekać to bym poczekał. A tak po za tym to naprawdę przepięknie wyglądasz – powiedział Jay, a ja uśmiechają się skinęłam głową dziękując w duchu, że w ostatniej chwili zdecydowałam się przebrać w sukienkę
- Dzięki. Ty również wyglądasz niczego sobie. To zdradzisz mi gdzie mnie porywasz? – rzuciłam od razu patrząc się na ciemnookiego, który szerzej uśmiechając się pokręcił głową
- Narazie nic ci nie powiem bo to niespodzianka, a teraz musimy tu poczekać na… No właśnie cześć wam kochani w samą porę – idąc za wzrokiem Tariqa spojrzałam się tam i widząc idącą ku nam Bellę z Chrisem nieco zdziwiona uśmiechnęłam się
- O cześć wam. Jaka miła niespodzianka. Chris nic mi nie wspominał, że mamy się spotkać – jako pierwsze odezwała się brunetka, która nic nie dodając przytuliła się do mnie całując w policzek, po czym podeszła do Jaya witając się z nim taki sam sposób, a ja w tym czasie przywitałam się z Chrisem w ten sam sposób
- To fakt, to bardzo miła niespodzianka, choć zapewne naszym ojcom wcale nie jest do śmiechu, że cała nasza czwórka poszła na wagary, ale jak szaleć to szaleć… To gdzie nas zabieracie chłopcy? – powiedziałam patrząc się na przyjaciółkę, która marszcząc nieco brwi spojrzała się najpierw na Chrisa a potem na Jaya, który jak zauważyłam uśmiechnął się kiwając głową
- Tak po prawdzie to tylko nasza dwójka jest na wagarach, a Chris z Bellą wzięli oficjalnie wolne by właśnie nie wyglądało to podejrzane, ale to taki szkopuł… A co do tego gdzie was zabieramy to zaraz same zobaczycie, a najpierw zapraszamy was na gofry, więc dziewczyny wy idźcie usiąść a my pójdziemy po jedzonko – brunet nie dodając nic więcej gestem ręki wskazał na znajdujący się niedaleko stragan, w którym można było kupić gofry i hot dogi, a ja kiwając głową wraz brunetką poszłyśmy do pierwszej wolnej ławki czekając na przyjście chłopaków
- No proszę a więc idziemy wreszcie na wspólną randkę i to w dodatku z Chrisem oraz Jayem… – zaczęła mówić Is, a ja spojrzałam się na nią i widząc jej promienny uśmiech oraz znaczące spojrzenie przekręciłam oczami doskonale rozumiejąc do czego zmierza
- Doskonale pamiętam jak próbowałaś namówić mnie bym pojawiła się na próbach zachwalając jacy to oni są przystojni i utalentowani oraz zastanawiałaś się jak by to było pójść na podwójną randkę z Chrisem i Jayem bądź Richiem jako moja para – przyjaciółka słysząc moje słowa cicho się zaśmiała kiwając głową
- No i widzisz marzenie się spełni, choć trzeba było trochę poczekać z jego realizacją... Aczkolwiek nie chwaląc się miałam niezłego nosa, że od początku widziałam cię z Jayem, bo naprawdę pasujecie do siebie – rzekła od razu brunetka uśmiechając się do mnie szeroko, na co pomimo tego, że przekręciłam oczami nie mogłam powstrzymać unoszących się lekko kącików ust
- Proszę gofry z malinami i polewą czekoladową dla obu naszych piękności – powiedział dochodzący do nas Jay, który podał mi talerzyk z gofrem, a Chris podał Isabelli
- Dzięki chłopaki. Po takim słodkim początku to boję się pomyśleć co będzie dalej, bo po was to już wszystkiego mogę się spodziewać – rzuciła od razu Is na co od razu wszyscy zaśmialiśmy się wszyscy
- No proszę. A ja nie spodziewałem się, że przyłapie kogokolwiek z was na wagarach – słysząc znajomy głos od razu spojrzałam się w bok i widząc ojca oraz wtuloną w niego Veronicę odruchowo wstałam przygryzając dolną wargę sama nie wiedząc co powiedzieć
- Cześć Mark… No widzisz jak by co tu powiedzieć… – od razu jako pierwszy odezwał się Tariq, który niepewnie zaczął mówić jakby sam nie wiedział co powiedzieć, a ja nie oderwałam wzroku od mojego ojca, który patrząc się na niego pokręcił głową
- Kochanie chyba nie zamierzasz być wściekły za to, że postanowili zrobić to samo co ty, co? Ostatnio tyle pracujecie, że każdemu z was taki dzień oddechu jest potrzebny, a przez jeden dzień wolnego świat się nie zawali mój drogi. Nie napominając już o tym, że dziewczyny są w doskonałych rękach i nic im nie grozi – rzuciła natychmiast Veronica, na co ojciec spojrzał się na nią nieodgadnionym wzrokiem, po czym ponownie spojrzał się na nas nieco kręcąc głową
- Nic nie widzieliśmy ani nic nie słyszeliśmy… Tylko chłopaki pamiętajcie, że one są pod waszą ochroną – powiedział po krótkiej chwili ojciec lekko uśmiechając się do nas
- Nie przejmujcie się nim, bo Mark jest po prostu przewrażliwiony… My już pójdziemy, a wy bawcie się dobrze… Anastasio może wpadłabyś do nas na obiad w niedziele? Kevin z Elzą na pewno się ucieszą. Daj znać jutro jak się zastanowisz… Pa – Veronica nie dodając nic więcej puściła mi oko, po czym lekko pociągając mego ojca poszli w swoją stronę, a my po chwili zaczęliśmy się cicho śmiać
- Nie wiem jak wy, ale znów poczułam jakbym była w szkole średniej i została nakryta na czymś… To były czasy… – zaczęła mówić Bella, a ja nadal cicho się śmiejąc pokiwałam głową rozumiejąc co ma dokładnie na myśli
- Może i to były piękne czasy, ale dobrze jest jak jest teraz, a Markiem się nie przejmuj, bo tak czy siak nic by nam nie zrobił… No a teraz jedzmy, bo goni nas czas – powiedział Jay na co odruchowo pokiwałam głową zaczynając jeść
***
- O Boże nie wierzę, że tam idziemy a raczej płyniemy – nie powiem entuzjazm Isabelli udzielił mi się też, że sama nie mogłam powstrzymać szerokiego uśmiechu na buzi na myśl, że popłyniemy na wyspę wolności by zobaczyć z bliska statuę wolności
- No to uwierz kochana, bo to prawda – odpowiedział od razu Chris całując brunetkę, a ja mimowolnie lekko uśmiechnęłam się
- Pomyśleliśmy, że skoro zapewne żadna z was tam nie była tak samo jak my to dlaczego nie zrobić tego teraz gdy jest do tego najlepsza okazja i widząc waszą reakcję to śmiem twierdzić, że był to strzał w dziesiątkę – rzucił szeroko uśmiechnięty Jay obejmując mnie ramieniem i całując w głowę
- No przyznaje mieliście chłopaki nosa z tą niespodzianką i jak widzę doskonale przygotowaliście się do jej realizacji – powiedziałam szybko zerkając na chłopaków i na duże plecaki, które akurat zakładali na plecy
- No wiesz Ana albo robi się coś po łepkach i byle jak albo porządnie i perfekcyjnie, a przy was nie ma mowy byśmy realizowali pierwszy scenariusz, przez co nie moglibyśmy nie przygotować się zwłaszcza jeśli chcemy spędzić na wyspie romantyczny czas – słowa Chrisa sprawiły, że lekko uśmiechając się pokiwałam głową, po czym wszyscy pokierowaliśmy się w stronę wejścia na prom, na który po kilkunastu minutach weszliśmy. Gdy tylko zaczęliśmy płynąć na Wyspę Wolności od razu wstałam kierując się do barierki by lepiej przyglądać się widokom
- Wszystko dobrze? Szczerze mówiąc nie pomyślałem, że któraś z was może mieć chorobę morską… – brunet szepcząc mi wprost do ucha delikatnie objął mnie w tali i przytulając się od moich pleców delikatnie pocałował mnie w czubek głowy, co sprawiło, że mimowolnie przez moje ciało przeszedł gorący dreszcz, który sprawił, że kiwając głową szerzej uśmiechnęłam się
- Spokojnie bruneciku. Nie mam choroby morskiej, bo uwielbiam wodę, przez co po prostu przyglądam się wspaniałym widokom oraz wdycham morskie powietrze – natychmiast przerywając brunetowi zerknęłam na niego, a on lekko uśmiechając się pokiwał głową
- No rzeczywiście widoki są cudowne, ale jak tylko będzie okazja to może polecimy do Francji a konkretnie do Niceii i wtedy zobaczysz jakie mogą być wspaniałe morskie widoki i cudowne świeżo-morskie powietrze – rzucił Tariq a ja blado się uśmiechając odwróciłam się twarzą do niego
- Naprawdę? Myślałam, że masz z tamtym miejscem złe wspomnienia i nie będziesz chciał tam wracać – lekko przygryzając wargę patrzyłam się na ciemnooki, który uśmiechając się pokiwał głową
- No przyznaje mój pierwszy wyjazd do Francji nie do końca wypalił tak jak planowałem, ale mimo wszystko nie był wcale zły przez co z przyjemnością tam powrócę licząc na to, że kolejny raz będzie jeszcze bardziej udany… A teraz nie wracając do tamtych spraw wolę skupić się na tym co tu i teraz – brunet nic nie dodając delikatnie mnie pocałował, na co odruchowo owijając ręce wokół jego szyję zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością
- Ej przypominam wam, że nie jesteście tutaj sami – słysząc głos Chris od razu odsunęłam się od bruneta i starając się ukryć uśmiech nieco przygryzłam wargę spuszczając nieco wzrok
- Odezwał się ten, który chwilę temu nie robił tego samego – odpowiedział od razu Jay i biorąc mnie za rękę pociągnął mnie w stronę ławy, na której siedział niebieskooki z brunetką, gdzie ja usiadłam obok Belli, a brunet obok mnie
- Ani słowa Is – rzuciłam od razu widząc szeroki uśmiech na ustach i śmiech w oczach przyjaciółki, która słysząc moje słowa kręcąc głową cicho się zaśmiała przytulając się przy tym do Chrisa, który również cicho się śmiejąc pocałował w głowę brunetkę pokazując chwilę wcześniej język Tariqowi, na co ten od razu cicho się zaśmiał i również obejmując mnie ramieniem pocałował w głowę, co momentalnie sprawiło, że nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust mocniej wtuliłam się w mężczyznę starając się po prostu cieszyć tą chwilą
***
- No to jak gramy prawdę lub wyzwanie to może któryś z was w ramach wyzwania sprawi, że dzisiejszy dzień nie skończy się bądź będzie dłuższy o kilka godzin? W ostateczności możecie po prostu zatrzymać na chwilę czas - słowa wtulonej w Chrisa Belli sprawiły, że sama uśmiechając się pokiwałam głową zgadzając się z nią, bo dzisiejszy dzień na pewno będzie jeden z tych dni, które pamięta się do końca życia
- Obawiam się, że to może być nie wykonane, choć też bardzo bym chciał aby dzisiejszy dzień trwał nieco dłużej bądź nie kończył się – szepnął Jay i mocniej mnie obejmując ramieniem pocałował mnie w policzek, co sprawiło, że szerzej uśmiechnęłam się
- To w takim razie może w ramach zadania karnego opowiecie nam o tym co tak naprawdę działo się w zespole, co tak skrycie ukrywacie przed nami – sama nie wiem czy dobrze robię poruszając po raz kolejny ten temat, ale jednak ciekawość jest większa od zdrowego rozsądku. Wyczuwając jak brunet nieco odsuwa się zerknęłam w bok i widząc jak blondyn również odsuwa się od Belli spogląda na Tariqa, przez co zerknęłam na niego dostrzegając jak patrząc się znacząco na niebieskookiego nieznacznie pokręcił głową
- To po to zrobiliśmy sobie wagary by odpocząć od pracy a ty Ana jak z grubej rury pytasz o rzeczy związane z pracą… Naprawdę tylko kobiety mają tą jakże wspaniałą umiejętność sprowadzania człowieka na ziemię - Bella słysząc słowa Heinego od razu uderzyła go w ramię, a ja pokręciłam głową przeczuwając, że raczej nic się od nich nie dowiem
- Chris… Możecie się obaj wściekać, ale prawda jest taka, że nie jesteśmy idiotkami i wiemy, że razem z naszymi ojcami ukrywacie przed nami jakieś fakty dotyczące przeszłości, które mogą kiedyś wyjść na światło dzienne… – powiedziała natychmiast Isabella, a ja zerkając na obu mężczyzn pokiwałam głową
- Dziewczyny rozumiemy, że chcecie to wiedzieć, ale prawda jest taka, że ta wiedza do niczego się wam nie jest potrzeba… To jest już przeszłość i możecie nam wierzyć lub nie, ale ona na pewno nie wyjdzie na światło dziennie, więc nie musicie się o to martwić – pod wpływem słów Jaya odruchowo przekręciłam oczami jednocześnie kręcąc głową
- Jak nie chcecie to nie gadajcie tylko potem nie narzekajcie, że my mamy przed wami jakieś tajemnice… No w takim razie powiedźcie jak widzicie siebie za pięć, dziesięć lat… Ja jestem menadżerem kilku fantastycznych zespołów, którzy osiągają sukcesy za sukcesem. Mam kochanego męża i cudowne dzieci. Może jeszcze psa lub kota – szeroko uśmiechnięta Is nie dodając nic więcej zerknęła na Chrisa, który uśmiechając się pokiwał głową
- Ja za 5-10 lat? Nadal rozwijam naszą wytwórnię. Wciąż śpiewam na scenie i komponuje muzykę. Spełniam swoje małe marzenie i jestem w jury jakiegoś muzycznego programu, w którym wyławiam nowe talenty. Natomiast w kwestii życia prywatnego to po prostu jestem szczęśliwy u boku przepięknej kobiety – powiedział pośpiesznie Jay, na co zerknęłam na niego i lekko uśmiechając się pokiwałam głową
- Szczerze mówiąc mi się jakoś nie chce snuć kilkuletnich planów na przyszłość, bo wolę skupić się na tym, co tu i teraz… – rzucił Chris i nie dodając nic więcej objął ramieniem brunetkę całując ją w głowę
- Ja jakoś nie zastanawiałam się nad tym… Na pewno chciałabym nadal pozostać w dziennikarstwie i mieć obok siebie wspaniałego faceta u boku – powiedziałam czując jak ciemnooki znów mnie obejmuje ramieniem
- To w takim wypijmy za to szczęście, by żyć jak najlepiej każdą chwilą oraz by spełniły się nasze najskrytsze marzenia – idąc za Jayem tak jak pozostała dwójka przyjaciół chwyciłam kubek, w którym jeszcze miałam oranżadę, po czym gdy tylko lekko wspólnie stuknęliśmy się kubkami wypiłam jego zawartość
- A tak w dalszej kwestii pytań to może teraz powiecie gdzie byście chcieli pojechać, co byście chcieli zwiedzić?… Ja z przyjemnością pojechałbym do Parku Yellowstone, zobaczyć ten jakże słynny napis Hollywood, zwiedzić universal studios czy przejść się ścieżką gwiazd – rzekł po krótkiej chwili Tariq, a ja spoglądając na niego lekko uśmiechając się pokiwałam głową
- Ja bym z największą przyjemnością pojechałabym do Nowego Orleanu by poczuć ten muzyczny klimat i posłuchać podobno płynącej nawet z budynków domów muzyki… W ogóle moim zadaniem bezwzględnie powinniście tam pojechać, bo przecież to muzyczny stan, więc na pewno znajdzie się tam nie jedną perełkę, którą warto by było wyszlifować – powiedziałam od razu zerkając pod koniec na ciemnookiego, który posyłając mi uśmiech pokiwał głową
- A ja bym z skusiła się na taki szybki wypad do Las Vegas… No co?… Tylko nie mówcie, że nie chcielibyście choćby raz tam pojechać i zaszaleć tak porządnie żyjąc tą chwilą mówiąc przy powrocie do domu to co się stało Vegas zostaje w Vegas – słowa Belli sprawiły, że od razu podobnie jak chłopaki zaśmiałam się
- Wiem, że zaraz będziecie się śmiać, ale ja od dziecka może by pojechać do Disneylandu... Może nie jest to jakieś bardzo romantyczne miejsce, ale na pewno sprawi, że człowiek nie będzie mógł przestać się uśmiechać ani śmiać… A przynajmniej wiem, że tak by było w przypadku osoby, z którą najbardziej chciałbym tam pojechać – Chris nie dodając nic więcej pocałował w policzek brunetkę, która uśmiechając się pocałowała blondyna prosto w usta, na co od razu zdusiłam w sobie lekkie ukucie zazdrościć i strachu o przyjaciółkę
- O przepraszam, ale muszę odebrać… No cześć Julian. Co tam słychać?… Naprawdę? To fantastycznie stary. Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się, że zgodziłeś się i dziękuję ci, że zaufałeś mi… Tak. Kamran ma wszystkie dokumenty oraz upoważnia, więc nie ma problemu byś jeszcze dziś podpisał odpowiednie papiery, a my spotkamy się jak tylko będę w Niemczech… Jasne. W takim razie dozobaczenia i jeszcze raz wielkie dzięki. Pa – Jay gdy tylko usłyszał dzwonek swojej komórki od razu odsuwając się ode mnie sięgnął po swój telefon i gdy nacisnąć odpowiedzi przycisk zaczął rozmawiać, a po jego mimice twarzy można było się domyślać, że dostał jakąś dobrą wiadomość, a jego uśmiech i uniesiona ręką tylko utwierdzały mnie w tym
- Czyżby świętowania będzie ciąg dalszy? – spytał się od razu Chris, na co brunet szeroko się uśmiechając pokiwał głową kładąc obok siebie komórkę
- A żebyś wiedział, że mamy powód do świętowania. Wielkie szlagierowe odkrycie roku czyli Julian Trapern zdecydował się podpisać z naszą wytwórnią kontrakt na płytę… – odpowiedział uradowany Jay, a ja pomimo szoku szeroko uśmiechnęłam się
- Naprawdę? To fantastycznie Jay. Myślałam, że pójdzie do wytwórni, w której jest jego ojciec a tu taka miła niespodzianka – powiedziała od razu uśmiechnięta Bella
- Szczerze mówiąc bałem się, że właśnie tak się stanie, ale na szczęście młody wybrał nas pokazując, że chce iść niezależnie od tatusia i nieskromnie przyznaję, że mam na oku jeszcze Mery, bo z tego co wiem to ona także chce iść w ślady swego taty i brata – nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust pokiwałam głową nadal będąc w szoku, że Jay będzie pomagał trzeciemu pokoleniu rodziny Traper w rozwoju kariery
- Wiecie co, pomimo tego jak bardzo kocham bycie na scenie i wszytko co wiąże się z muzyką to jednak nic nie może równać się z takim widokiem – idąc za wzrokiem Chrisa spojrzałam się przed siebie i widząc przepiękny widok zachodzącego słońca jednocześnie czując jak Tariq znów mnie mocno obejmuje mimowolnie szerzej uśmiechnęłam się. Faktycznie nie mogę nie zgodzić się z blondynem, bo taki widok jest bezcenny i niezapomniany
***
- Jay musisz nauczyć mnie robienia drinków, bo widząc jak ty to robisz wydaje mi się, że to jest naprawdę łatwa i fajna sprawa – słysząc słowa Belli mimowolnie tak jak akurat kładący przed nią drinka Jay cicho zaśmiałam się nie mogąc powstrzymać szerokiego uśmiechu, który tylko z każdą sekundą obserwowania stojącego za barem bruneta i robiącego nam drinki poszerzał się
- Jeśli chcesz to proszę cię bardzo. Z przyjemnością nauczę cię kilku rzeczy, choć ostrzegam cię, że mimo wszystko to wcale nie jest bardzo łatwe i nie każdy ma do tego dryg, jak niestety Kamran – nie mogąc wytrzymać zaśmiałam się głośno pod wpływem wspomnień prób barmańskich brata Jaya
- To może w takim razie ja pójdę pierwszy na nauki barmańskie, a potem z przyjemnością przekaże dalej tą jakże tajemno-trudną wiedzę – rzucił od razu Chris uśmiechając się do Belli i całując ją w policzek jednocześnie jak zauważyłam coś powiedział jej do ucha co sprawiło, że brunetka nieco rumieniąc się cicho zaśmiała się
- Jeśli chcesz to chodź blondasie – Tariq stawiając przede mną drinka spojrzał się znacząco na blondyna, który nie tracąc ani sekundy szybkim ruchem szedł na błąd by zaraz znaleźć się obok bruneta po drugiej stronie baru i od razu zaczął biorąc od ciemnookiego szejker robić to co on
- Wiesz co nie wiem jak ty, ale uważam, że powinnyśmy bezwzględnie za jakiś czas powtórzyć dzisiejszy dzień – powiedziała Is uśmiechając się do mnie biorąc jednocześnie w rękę swój kieliszek, na co samej nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust wzięłam swój kieliszek stukając się z kieliszkiem
- Zgadzam się z tobą. Zdecydowanie powinnyśmy częściej gdzieś wychodzić czy to same czy w większym gronie, bo kiedy ostatnio gdzieś zaszalałyśmy, co? – Isabella słysząc moje słowa od razu wskazując na mnie palcem wskazującym pokiwała głową szeroko uśmiechając się
- Dokładnie kochana... Więc wypijmy za więcej takich dni i wieczorów – obie znów stuknęliśmy się kieliszkami, po czym wypiłyśmy ich zawartość, przy czym kątem oka zerknęłam na Jaya i Chrisa, którzy byli pochłonięci nauką barmaństwa
- Dobra to niech chłopaki bawią się z drinkami, a my chodźmy zatańczyć – kiwając nie tracąc czasu obie weszłyśmy na parkiet zaczynając tańczyć w rytm lecącej piosenki przy jednoczesnym śpiewaniu. Nie minęło dużo czasu jak obok nas znaleźli się dwaj bruneci ewidentnie próbujący dołączyć do nas, przez co od razu nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust spojrzałam się znacząco na Bellę zastanawiając się kiedy Jay z Chrisem przyjdą do nas
- Oj Chris chyba naszym dziewczyną nas bardzo brakowało… Chłopaki możecie sobie pójść gdzieś indziej, bo te dwie ślicznotki są z nami – nie minęła nawet dobra minuta jak poczułam owijające się wokół mojej tali ręce oraz znajome perfumy, przez co lekko uśmiechnęłam się czując biegnący przez moje ciało gorący dreszcz, a gdy usłyszałam słowa Tariqa od razu cicho zaśmiałam się szybko odwracając się twarzą do ciemnookiego
- No proszę czyżby Jayuś był zazdrosny? – starając się by mój głos był jak najsłodszy niewinnie spojrzałam się na bruneta, który uśmiechnął się do mnie promiennie i już otwierał usta by coś powiedzieć, ale słysząc, że muzyka zmieniła się na nieco wolniejszą zamknął buzię mocniej mnie do siebie przyciągając na co odruchowo owinęłam ręce wokół jego szyi
- Nie wiem o czym mówisz księżniczko – cichy szept szeptany mi wprost do ucha wraz pocałunkiem który poczułam w zgłębieniu szyi sprawił, że wraz unoszącymi się kącikami ust poczułam jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz, przez co nieco przygryzając dolną wargę położyłam głowę na jego prawym ramieniu i przymykając oczy wdychałam jego cudowny zapach pragnąc by ta chwila trwała jak najdłużej. W momencie kiedy muzyka znów się zmieniła i usłyszałam piosenkę Julie o Zakazanym Dobru od razu otwierając oczy kokieteryjnie uśmiechając się zaczęłam śpiewać i kołysać biodrami przy równoczesnym powolnym schodzeniu dół przy czym specjalnie ocierałam się o niego, na co brunet zachęcająco-promiennie uśmiechał się do mnie czekając na moje dalsze ruchy. Przygryzając nieco dolną wargę znów owinęłam ręce wokół szyi Jaya przyciągając go przy tym do siebie i nie marnując czasu wbiłam się w jego słodkie usta jednocześnie nie przestałam poruszać biodrami w rytm muzyki przez co niby przypadkiem ocierałam o dumę ciemnookiego, który oddając pocałunek cicho jęknął utwierdzając mnie w przekonaniu, że podoba mu się to
- Prowokujesz mnie? – słysząc ni to pytanie ni to stwierdzenie wpadające z ust Tariqa uśmiechnęłam się niewinnie jak tylko mogłam
- Nie wiem o czym mówisz – nie dodając więcej odkręciłam się tyłem do bruneta i od razu widząc jak tańcząca z Chrisem Bella rzuca mi uśmiech i przekręca oczami cicho się zaśmiałam, gdzie praktycznie natychmiast poczułam jak brunet obejmując mnie w tali zaczął składać pocałunki na mojej szyi na co odruchowo przymykając oczy odchyliłam szyję przez co po krótkiej chwili poczułam wargi bruneta w zgłębieniu szyi przysysając się do pulsującej żyły co sprawiło, że cicho jęknęłam czując jak z każdą chwilą przez zwykły dotyk i pocałunki tego mężczyzny przez moje ciało przechodzi gorące dreszcze sprawiające, że znów chciałam poczuć go w sobie nawet tu i teraz
- Chodź ze mną – Jay nie czekając na moją reakcję wziął mnie za rękę ciągnąc mnie gdzieś przez tłum w stronę baru
- Nie ma mnie na razie dla nikogo… Chyba, że to sprawa życia i śmierci – gdy ciemnooki rzucił te słowa do stojącego przy barze Thomasa, który lekko się uśmiechając skinął głową od razu nieco przygryzając dolną wargę spuściłam wzrok pozwalając by brunet wszedł razem ze mną przez drzwi dla pracowników klubu znajdujące się przy barze, kierując się do jak nie mam jego gabinetu. Kiedy tylko przekroczyliśmy próg pomieszczenie brunet od razu włączył światło, po czym zamknął drzwi i nic nie mówiąc przyciskając mnie do nich wbił się w moje usta na co odruchowo oddając pocałunek owinęłam ręce wokół jego szyi
- Cholera co ty ze mną robisz blondyneczko? Jeszcze nigdy w życiu nie czułem się tak jak przy tobie... Jeszcze żadna kobieta tak nie zawróciła mi w głowie… – cichy szept szeptany mi wprost do ucha w połączeniu z uczuciem lekkiego ugryzienia przez niego płatka mego ucha sprawił, że mimowolnie kąciki moich ust szeroko uniosły się jednocześnie poczułam jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz podniecenia
- Cóż przystojniaczku… mogłabym się spytać co ty ze mną robisz, że nie potrafię ci się oprzeć i czuję się tak jak nigdy w życiu wcześniej się nie czułam - Tariq słysząc moje słowa promienno-uwodzicielsko uśmiechnął się, po czym znów delikatnie pocałował mnie w usta by chwilę później zacząć schodzić z pocałunkami na moją szyję i dekolt, przez co przymykając oczy cicho jęknęłam czując jak jego ręce błądzą po moim ciele. Po kilku minutach Jay znów odnajdując swoimi wargami moje usta delikatnie pociągnął mnie do siebie, kierując się razem ze mną gdzieś w bok odsuwając coś przy tym, przez co otworzyłam oczy i nim się postrzegam stałam oparta o biurko. Ciemnooki nie marnując ani sekundy odwrócił mnie tyłem do siebie, wziął ogarnął do przodu moje włosy i zaczął składać na moim karku pocałunki przy jednoczesnym robieniu kółek palcami na moich udach kierując się ku górze sprawiając tym, że rozchodzące się po moim ciele ciepło z każdym jego dotykiem tylko wzrastało na sile. W momencie gdy Jay unosząc do góry dół sukienki palcami zahaczył o górę rajstop oraz majtek szybko ciągnąc je w dół mimowolnie zadrżałam i mocniej łapiąc się za blat biurka bardziej wypięłam tyłek. Nie minęło dużo czasu jak poczułam jak brunet rozsuwając moje nogi szybko palcami odnajdę moją łechtaczkę, co sprawiło, że od razu cicho jęknęłam, ale szybko przygryzłam dolną wargę by choćby tak stłumić dźwięki wydostające się z mojego gardła, a których nikt nie wskazany nie powinien usłyszeć. Tariq jakby niby nic zaczynając coraz mocniej pocierać łechtaczkę wsadził mi palec lub z dwa palce do środka mojej kobiecości przez co nie mogąc powstrzymać cichego jęku lekko wygięłam się czując jak z każdą sekundą buzujące we mnie gorąco tylko wzrasta na sile
- O tak… Jesteś taka gorąca… Taka ciasna… Taka piękna… Po prostu idealna… No już dojdź dla mnie… – początkowe słowa mężczyzny wraz coraz szybszymi ruchami palców sprawiły, że mocniej przygryzam wargę czując jak buzująca we mnie rozkosz przejmuje władzę nad moim ciałem. Kiedy tylko usłyszałam jego ostatnie słowa pracy oraz poczułam jak jego będące nadal we mnie palce dotykają najwrażliwszego miejsca niemalże natychmiast doszłam ledwo powstrzymując jęk wydostający się z mojego gardła. Czując po krótkiej chwili jak Jay wysuwając ze mnie palce i nieco odsuwa się ode mnie wzięłam głęboki oddech próbując opanować szybką pracę serca, ale słysząc dźwięk rozpinanego rozporka i otwierania opakowanie prezerwatywy odruchowo zadrżałam mentalnie szykując się na kolejną falę rozkoszy. Nie minęło dużo czasu jak poczułam jak brunet powoli wchodzi we mnie od razu zaczynając poruszać się mnie, przez co natychmiast przez moje ciało zaczęło przechodzić tsunami rozkoszy, które tylko wzrastało na sile wraz z każdym przyspieszającym pchnięciem ciemnookiego, gdzie jego stłumione ciche jęki były dla mnie dowodem, że też czuję tą rozkosz płynącą z połączenia naszych ciał w jedno. Gdy Tariq zaczął ponownie zataczać koła wokół mojej łechtaczki od razu buzujące we mnie gorąco wybuchło rozlewając się do każdej komórki mojego ciała i, które jak miałam wrażenie nawet nabrało na sile wraz z dojściem bruneta. Próbując złapać oddech zerknęłam na ciemnookiego, który pomimo lekkiego uśmiechu na buzi ledwo łapał oddech i jak miałam wrażenie chce coś powiedzieć, ale słysząc dźwięk swojej komórki cicho westchnął kręcąc głową, a ja cicho się zaśmiałam. Nie ma co ktoś ma wspaniale wyczucie czasu
- Jak to się mówi… Jak kocha to zadzwoni jeszcze raz… – Jay nie robiąc nic z dzwoniącym telefonem nachylił się całując mnie w ramię i ponownie zaczynając kreślić koła na moim udzie, ale gdy telefon znów zaczął dzwonić oboje jednocześnie cicho westchnęliśmy
- Odbierz, bo to może coś pilnego lub to ktoś z twojej rodziny – Tariq kiwając głową szybko wysunął się ze mnie i również prędko pozbył się gumki, po czym pociągnął spodnie z bokserkami, a ja w tym czasie biorąc z jego biurka chusteczki szybko się wytarłam starając się w miarę szybko ogarnąć się
- Dzwoni Ian… Ciekawe wyczucie czasu co nie? I ciekawe co jest takiego pilnego, że tyle dzwoni… –słysząc słowa siadającego przy biurku Jaya od razu cicho zaśmiałam się siadając na najbliższym krześle przysuwając się bliżej biurka, przy czym widząc jak brunet gestem ręki wskazuje na telefon wybierając zapewne numer naszego przyjaciela od razu pokręciłam głową domyślając się, że ten chciał wsiąść włączyć głośnik, ale zdecydowanie lepiej będzie jak Ian nie będzie wiedział o mojej obecności bo jeszcze Bóg wie co sobie pomyśli
- No cześć Ian. Przepraszam, że nie odebrałem ale jestem w klubie i nie słyszałem telefonu. Powiedz co tam słychać za wielką wodą… Że co? Żartujesz sobie? … Wiesz co daj mi chwilę… Cholera szczerze mówiąc nie zaglądałem tam przez co nic o tym nie wiedziałem i Anastasia zapewne też… – w pewnym momencie Jay wyraźnie szokowany wziął z biurka tablet szybko coś na nim wpisując, po czym gdy coś na nim zobaczył podał go mi, a ja widząc, że to filmik z naszego wspólnego występu z Austrii zmarszczyłam brwi zastanawiając się o chodzi, na co ciemnooki palcem wskazał mi liczbę wyświetleń i niemalże natychmiast dostrzegając, że licznik wybił milion wyświetleń otworzyłam usta nie wierząc w to co widzę jednocześnie szybko odłożyłam urządzenie bojąc się, że zaraz wypadnie mi z ręki
- Obawiam się, że ona też będzie w nie małym szoku.., No pomysł jest fajny. Nawet bardzo fajny, ale jak sam zapewne się domyślasz będzie ciężko ją do niego przekonać… No jasne. Mam być kozłem rzuconym lwu na pożarcie? Bardzo ci dziękuję przyjacielu… Oj przecież wiesz, że się nabijam, choć nie powiem postawiłeś mi trudne zadanie, ale obiecuję, że zrobię wszystko by zgodziła się i nie będę ograniczał się w środkach czy metodach… Dobra, dobra… Jasne. Jak tylko ją przekonam to od razu dam ci znać… Nie dziękuję by nie zapeszyć i mam jednak nadzieję, że dacie radę obejrzeć występ na żywo a jak nie to liczę, że obejrzycie filmik później… Konstruktywna krytyka jak najbardziej jest w cenie stary… Narazie… Pa – słysząc słowa Jaya od razu patrząc się na niego pytająco na migi dałam mu znać by włączył na głośno mówiący, ale ten tylko pokręcił głową i pomachał wskazującym palcem co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że pomysł Iana nie za bardzo mi się spodoba
- Ta… A więc nasz występ został hitem… Kto by się tego spodziewał co?… Słuchaj Ian uważa, że nie możemy tak tego zostawić i powinniśmy nagrać oficjalnie tą piosenkę jako nasz wspólny singiel… – kiedy tylko brunet odłożył telefon zaczynając mówić wstał podchodząc w moją stronę stając nieco naprzeciw mnie opierając się o biurko
- ŻE CO PROSZĘ?… Może i zgodziłam się występować na koncertach Iana, ale nie ma mowy na nagranie singla i nic ani nikt mnie nie przekona do zmiany zdania… ROZUMIESZ? – ciemnooki słysząc moje słowa od razu robiąc posępną minę pokręcił głową, na co od razu przekręcając oczami sama pokręciłam głową
- Posłuchaj… Rozumiem, że możesz mieć swoje powody by nie chcieć śpiewać i choć bardzo chciałbym je poznać to wiem, że jeśli będziesz chciała to sama mi o tym powiesz, ale tak czy siak zrozum, że masz talent i to wręcz ciężki grzech go zmarnować… – nie odrywając wzroku od bruneta ponownie energicznie pokręciłam głową
- Jay błagam cię przestań… Nie i… – Tariq nie pozwalając mi skończyć szybko wziął mnie za ręce i pociągając mnie bym wstała szybko okręcił nas tak, że znów byłam przyparta do biurka, gdzie on nie marnując ani sekundy delikatnie przejechał wewnętrzną stroną dłoni po moim policzku wywołując tym gorące dreszcz biegnące wzdłuż kręgosłupa
- Ana… Możesz mi wierzyć lub nie, ale prawda jest taka, że jesteś piękna, mądra, utalentowana i za cholerę nie rozumiem czemu nie chcesz w pełni korzystać z swoich atutów… Przypomnij sobie jak było podczas naszego występu. Możesz próbować zaprzeczać temu, ale doskonale widziałem wtedy wypisaną radość, euforię, szczęście na twojej twarzy oraz w oczach… Naprawdę nie chcesz znów się tak poczuć? Ja z największą przyjemnością wystąpię z tobą nie jeden raz, ale nie chce na tobie wywierać jakiejkolwiek presji tylko chce byś robiła to co sprawia ci przyjemność, byś robiła to co dyktuje ci serce… Proszę zastanów się nad tym poważnie księżniczko… Przynajmniej daj sobie tą jedną szansę… Ba. Możemy zrobić tak, że pieniądze z sprzedaży naszego singla przekażemy anonimowo dziecięcemu oddziałowi onkologii lub na któryś z tutejszych domów dziecka. Co ty na to?… Jak widzisz ty spróbujesz swoich sił w profesjonalnym śpiewaniu a jednocześnie oboje pomożemy innym i nikt nie będzie stratny… Mało tego to mogłoby pomóc zespołowi, ponieważ gdybyśmy w ciągu dwóch dni nagrali tą piosenkę to moglibyśmy ją zaśpiewać na naszym występie w LA jako pierwszą w ten sposób rozgrzewając publiczność tylko trzeba by się zastanowić jak w to wkręcić pozostałych chłopaków... A jak ci się spodoba to możemy pójść o krok dalej i wykorzystać to, że Elena dała nam zielone światło na swoje piosenki tak, że ty nagrasz angielską wersję jej piosenek bądź nawet nagramy wspólnie kilka piosenek, np. co powiesz na Dirty Dancing po niemiecku?… – mówiąc Jay nie odwracał ode mnie wzroku, przez co w jego ciemnych tęczówkach widziałam błysk, który podpowiadał mi, że mówił naprawdę szczerze, przy czym słysząc jego ostatnie słowa mimowolnie uśmiechnęłam się przekręcając oczami
- Hola, hola przystojniaczku. Nie rozpędzaj się tak, bo cię z tyłu zabraknie… A tak na serio to naprawdę nie wiem Jay… Muszę się zastanowić poważne i nie chce ci nic obiecywać, więc mój kochany twoje czułe słówka, twój promienny uśmiech czy twoje słodkie pocałunki na nic się nie zdadzą, bo one na mnie nie działają – szybko rzuciłam i dopiero słysząc wypowiadając słowa zdałam sobie sprawę z tego co powiedziałam, ale starając się zachować pokerową twarz patrzyłam się na ciemnooki, który promienno-uwodzicielsko uśmiechając się do mnie pokręcił głową co jak przypuszczam miało znaczyć, że wcale nie wierzy w moje ostatnie słowa
- La mia principessa… Mi sembra che ti sbagli di grosso, la mia amore mio (Moja księżniczko... Coś mi się wydaje, że jednak bardzo się mylisz moja kochana...) – Tariq przysuwając się do mnie bliżej zaczął cicho szeptać mi wprost do ucha delikatnie pod koniec przygryzając płatek ucha, po czym wbił się swoimi słodkimi wargami w moje usta, na co odruchowo zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością
- Jay… Ja wiem, że nikt nie miał ci przeszkadzać i bardzo przepraszam, ale… Sam cię pilnie potrzebuje, bo są jakieś problemy z dostawą – kiedy tylko usłyszeliśmy pukanie do drzwi nieco odsunęłam głowę od bruneta, który słysząc przez drzwi słowa jak nie mam Thomasa cicho westchnął opierając swoje czoło o moje czoło
- Muszę na chwilę wyjść, ale niedługo wrócę i razem wrócimy na parkiet, więc rozgość się tu – brunet nie dodając nic więcej szybko pocałował mnie, po czym prędko wyszedł z gabinetu, a ja od razu pokierowałam się w stronę stojącej przy ścianie kanapie i gdy tylko zdjęłam z nóg buty usiadłam na niej podkulając nogi pod siebie jednocześnie kręcąc głową oparłam ją do zagłówek. Cholera co ten mężczyzna ze mną robi. Mam wrażenie, że w mojej głowie jest dosłownie rollercoaster myśli, gdzie jedne myśli wręcz ciągnął mnie do Jaya i nie pozwalają mi przestać o nim myśleć, lecz drugie myśli krzyczą bym nie zawracała sobie nim głowy, bo on jest zbyt podobny do mego ojca i dodatkowo nie wiadomo czy dla niego to też coś znaczy czy może po prostu bawi się mną. I bądź tu człowieku mądry i wybierz mądrze pomiędzy sercem a rozumem. Ponownie kręcąc głową by wyrzucić z głowy wszelkie myśli cicho westchnęłam, po czym lekko przygryzając wargę wstałam podbiegając do biurka Jaya szybko biorąc z niego czystą kartkę z długopisem. Może i napisanie piosenki nie pomoże mi zbytnio w uporządkowaniu tego galimatiasu czuć, ale może dzięki niemu Elena lub Julie będą miały kolejny hit na swoim koncie
1 komentarz:
Oj Ana... te twoje przemyślenia są strasznie głupie... poszłaś już z nim do łóżka, nie możesz o nim zapomnieć, a teraz się zastanawiasz czy dobrze robisz? Chyba na to za późno... :/
Ahahaha jaka wtopa xD Mark hahaha ale fajnie, że tak miło spędzili czas, mimo że Ana znowu zaczęła się dopytywać... I to biurko :D było ostrzej niż na Morgenowej pralce hahahaha A mówisz na mnie :P
Pozdrawiam :)
Prześlij komentarz