sobota, 15 maja 2021

38 rozdział

 Narracja Jaya

- Miłość. Czy to jest miłość? – lekko przygryzając końcówkę długopisa wpatrywałem się w zapisane na kartce słowa sam nie wiedząc czy bardziej chce napisać tekst piosenki czy bardziej chce jakoś ogarnąć moje myśli biegnące ku Anastasii. Nie wiem jak możliwe i jak to może śmiesznie brzmieć, ale mam wrażenie, że im bardziej ją poznaje to coraz bardziej ciągnie mnie do niej. Ba, nawet ostatnio zdałem sobie sprawę z tego, że jeszcze nigdy żadna kobieta nie zawróciła mi w głowie tak, że nie było godziny bym nie myślał o niej czy co chwilę zerkał na nią chcąc dostrzec na tej twarzy promienny uśmiech czy utonąć w spojrzeniu w jej tęczówek. Samo wyobrażenie promiennego uśmiechu i śmiejących się morskich oczu blondynki sprawiło, że kąciki moich ust nieco uniosły się. Powiedzenie, że kobieta ma kilka twarzy zdecydowanie do niej pasuję, bo na pozór ona jest delikatna, krucha, ale w jej środku ewidentnie czai się ogień, który gdy trzeba wybucha pokazując jaką ona jest wojowniczką i niech mnie piekło pochłonie, ale nie wiem, którą stronę uwielbiam bardziej. O tak, ona jest naprawdę idealna pod każdym względem i tylko żałuję, że nie mogę słyszeć jej myśli by wiedzieć ile dla niej to wszystko znaczy lub czy też nie potrafi o mnie nie myśleć, bo to, że ciągnie ją do mnie nie wątpię. Na samo wspomnienie wydarzeń z siłowni sprzed tygodnia i naszej jak dotąd jednej wspólnej nocy szerzej uśmiechnąłem się czując jednocześnie pulsowanie w kroczu. Oj tak, z przyjemnością powtórzyłbym tamtą noc by ponownie poczuć się wspaniale jak wtedy i doprowadzać się nawzajem na sam skraj ekstazy. Słysząc ostatnią myśl od razu pokręciłem głową chcąc wyrzucić z głowy obraz dochodzącej Any, bo może i chce to znów z nią zrobić ale jednak to wcale nie jest najważniejsze. Przede wszystkim ważne jest to by w ogóle nadal chciała ze mną się spotykać i mieć cichą nadzieję, że może będzie coś z tego coś więcej

- Halo ziemia do Jaya – czując lekkie potrząsanie ramieniem odkładając na stół długopis spojrzałem się w tamtym kierunku i widząc Marka od razu uśmiechnąłem się do niego

- O cześć… Nie słyszałem jak wchodzisz… – zacząłem mówić na co przyjaciel lekko uśmiechając się pokiwał głową

- No nic dziwnego, że mnie nie słyszałeś jak myślami jesteś gdzieś indziej i nawet domyślam się do kogo one biegły – widząc znaczące spojrzenie Marka niepewnie uśmiechnąłem się nie wiedząc co powiedzieć, bo nie wiem czy wie o tym, że kilka razy byłem na randce z jego córka, a jeśli jednak wie to szczerze mówiąc nie wiem czy chce wiedzieć co on o tym myśli

- Mark ja… – zaczęłam niepewnie mówić, ale urwałam jak przyjaciel kręcąc głową uniósł nieco rękę na  znak bym nic nie mówił

- Jay nie musisz mi się tłumaczyć, bo wbrew pozorom dostrzegam pewne rzeczy i mam tylko nadzieję, że jak już zrobi się pomiędzy wami bardziej poważniej to nie zranisz jej, ponieważ w przeciwnym razie innaczej sobie porozmawiamy… A tak w ogóle to wiesz może jak się jej mieszka z Richiem i Gregorem? Ja wiem, że nie powinienem ciebie o to pytać, ale domyślam się co by odpowiedziała Anastasia gdybym ją o to spytał, więc wolę uniknąć niepotrzebnej wymiany zdań o tym, że wtrącam się, a po prostu martwię się o nią czy wszystko jest ok – pojawiający się na początku słów Marka uśmiech szybko jednak opadł gdy tylko usłyszałem jego ostatnie słowa

- Mark nie słyszałem, żeby narzekała, więc raczej dobrze jej się mieszka z Stringami. Aczkolwiek może jednak spróbuj jej się spytać o to, bo może i na początku nie będzie tym zachwycona i powie to co od razu nasunie się jej na język to jednak będzie wiedziała, że martwisz się o nią i interesujesz się nią – powiedziałem patrząc się na przyjaciela, który pokiwał głową, gdzie gdy dostrzegłem w jego oczach smutny błysk zrobiło mi się go strasznie szkoda

- Dzięki za radę. Możliwe, że z niej skorzystam – odpowiedział szybko Mark i odwrócił się chcąc zapewne wyjść do swojego gabinetu, a ja patrząc się niego przygryzłem lekko dolną wargę zastanawiając się czy powinienem znów poruszyć ten temat

- Mark poczekaj chwilę… Nie chce byś pomyślał, że byś uznał mnie za natręta, ale może skoro nadal jeszcze jesteśmy sami to jednak powiesz mi co się stało, że twoje relacje z Aną są takie jakie są bądź skoczymy gdzieś wieczorem na piwo do mojego klubu i wtedy pogadamy… Oczywiście możesz liczyć na moją dyskrecję i na ewentualne rady bądź jakiś inny rodzaj wsparcia jakiego możesz potrzebować - mówiąc nie oderwałam wzroku odwracającego się w moim kierunku przyjaciela, który lekko uśmiechając się pokiwał głową

- Jay nie jesteś natrętny i dziękuję ci, że chciałbyś pomóc, ale pierwsze chce porozmawiać z Anastasią o tym wszystkim, kiedy tylko wreszcie będzie gotowa by mnie wysłuchać, a jak nie to prędzej czy później zmuszę ją do tego – Mark nie dodając nic więcej szybko wyszedł do siebie, a ja odruchowo kiwając głową cicho westchnąłem zastanawiając się czy powinienem spróbować pogadać z Aną o tym co zaszło pomiędzy nią a jej ojcem i spróbować choćby minimalnie pomóc im się dogadać czy pozwolić temu samemu się rozwinąć

- Hej Jay. Dobrze, że jesteś sam, bo mam do ciebie sprawę życia i śmierci… – niczym burza do pomieszczenia wszedł Izzy, na co spojrzałem się na niego pytająco bojąc się co to może być za sprawa

- Cześć Lizzy. Ja też się cieszę, że cię widzę i, że od samego dnia masz dobry humor... No mów jaka to sprawa, w ktorej jak mam nadzieję mogę ci pomóc – mówiąc nie odwróciłem wzroku od przyjaciela, który nieco przekręcając oczy usiadł obok mnie 

- Wiem, że miałem dziś z wami iść na siłownię, ale coś mi wypadło i niestety nie pójdę, ale Mel nie może o tym wiedzieć, przez co pomimo tego, że nie powinno być jej w centrum sportu i urody, bo akurat dziś ma prywatne wizyty to czy mógłbyś kryć mnie przed nią gdyby jednak się tam pojawiła?… Błagam cię Jay zgódź się… Będę twoim dłużnikiem – słysząc słowa Izzyego i widząc jego błagalne spojrzenie zmarszczyłem brwi zastanawiając się co on znów się wpakował, że chce to ukryć przed swoją dziewczyną

- Co znów wymyśliłeś? Izzy ja nie chcę kłopotów, rozumiesz? – powiedziałem od razu na co przyjaciel znów przekręcając oczami pokręcił głową

- To nie jest to o czym od razu pomyślałeś stary. Nie mam nikogo na boku, bo naprawdę kocham Melindę… Nie mogę ci teraz powiedzieć co jest grane, ale uwierz mi, że to naprawdę nic złego i za jakiś czas powiem prawdę, ale do tego czasu wszystko musi pozostać tajemnicą… Jay proszę cię. Bądź człowiekiem no. Będę twoim dozgonnym dłużnikiem – kręcąc głową cicho westchnąłem zastanawiając się czy on kiedyś zmądrzeje i przestanie wpadać na pomysły, które musi natychmiast zrealizować, bo bez tego uschnie

- Tylko ten jeden raz i lepiej by naprawdę to nie było nic złego, ponieważ w przeciwnym razie gorzko tego pożałujesz i to nie od Mel a ode mnie co będzie bolało znacznie bardziej… A teraz w ramach tej wdzięczności idź zrób kawę i herbatę, bo zaraz będą tu pozostali – rzuciłem na co młodszy brunet od razu wstając zasalutował mi, po czym szybko wyszedł z pomieszczenia, a ja odruchowo pokręciłem głową mając wielką nadzieję, że Punc nie wpakował się w jakieś wielkie kłopoty i nie będę żałował tego ewentualnego krycia go przed mulatką 

***

- Hej… Cayce zaraz idzie do cukierni po coś słodkiego. Masz jakieś specjalne życzenia? – zaczynając mówić wszedłem do gabinetu Any, która akurat biorąc swój kajet z tabletem z biurka spojrzała się na mnie kręcąc głową 

- Nie dzięki, ale jak możesz to powiedz mu, żeby trochę się pospieszył, bo mamy trochę spraw do obgadania przed próbą i nagraniami – powiedziała szybko blondynka, na co pokiwałem głową jednocześnie widząc jak ona sięgając po omacku po długopis zrzuca kartkę szybko chwyciłem ją, gdzie mimowolnie zerknąłem na nią i widząc, że to tekst mojej piosenki mimowolnie uśmiechnąłem się 

- No proszę. Jak widzę prace nad moim utworem idą pełną parą. Jakbyś miała jakiś problem bądź nie miała żadnego pomysłu na nią to z przyjemnością ci pomogę… No i możesz być spokojna, bo Ian na pewno o tej pomocy się nie dowie, choć z drugiej strony może domyślać się, że tak czy siak jakoś ci pomogłem przy swojej piosenkę – niebieskooka słysząc moje słowa lekko uśmiechając się pokręciła głową

- No pracuje intensywnie nad twoją piosenką i dzięki za chęć pomocy, ale mam na nią pomysł i niestety nie potrzebuje jej, choć będę pamiętała, że w razie czego mogę bez obaw przyjść do ciebie w tej sprawie – An nie dodając nic więcej wzięła ode mnie kartkę kładąc ja na stół, a ja nic nie mówiąc pokiwałem głową 

- A tak w ogóle Jay to bardzo dziękuję ci za kolejne roże… To miłe, choć zupełnie niepotrzebne –słysząc słowa Anastasii idąc za gestem jej ręki zerknąłem na stojące na biurku w małym wazonie złączone ze sobą wstążką dwie róże, po czym udając, że kompletnie nie wiem o co chodzi spojrzałem się na nią pytająco starając się zdusić w sobie uśmiech, który próbował pojawiać się na mojej twarzy

- Jakie róże? Nie wiem kompletnie o czym mówisz, ale z twoich słów wnioskuję, że masz cichego adoratora – siłując się na stoicki spokój patrzyłem się na kobietę, która słysząc moje słowa spojrzała się na mnie wzrokiem mówiącym, że chyba sobie teraz z niej kpię

- Serio Jay? Naprawdę zamierzasz udawać, że nic nie wiesz? W takim razie oświecę cię mówiąc, że tylko kilka osób wie, że uwielbiam herbaciane róże a tu od kilkunastu dni co rano na moim biurku znajduję złączone ze sobą herbacianą oraz czerwoną różę i możesz temu zaprzeczać, ale ja doskonale wiem, że są one od ciebie, przez co bardzo ci za nie dziękuję, bo to jest naprawdę miłe, choć nie musisz tego robić – nie mogąc już powstrzymać unoszących się kącików ust nieco skinąłem głową jednocześnie przybliżyłem się do blondynki i nie wiele myśląc o tym co robię wkładając za ucho blond pasmo włosów spadający na policzek delikatnie opuszkami palców przejechałem po nim sprawiając, że kąciki jej ust uniosły się posyłając mi najcudowniejszy uśmiech, który od dawna co on mnie nawiedza w snach 

- Oh mia bellissima principessa. È puro piacere e il più grande grazie è il tuo dolce sorriso (O moja piękna księżniczko. To jest czysta przyjemność i największym podziękowaniem jest twój słodki uśmiech) – szepnąłem mając nadzieję, że nie kalecze za bardzo języka włoskiego i nie czekając na reakcję Anastasii delikatnie musnąłem jej słodkie usta, a ona od razu zaczęła oddawać pocałunek z większą namiętnością sprawiając, że nasze języki zaczęły tańczyć swój znajomy ognisty taniec sprawiając przy tym, że przez moje ciało zaczęło rozchodzić się znajome ciepło, które czułem tylko przy niej. 

- Ana… O sorka… Nie chciałam znów wam przeszkadzać i tak w ogóle to może następnym razem zamknijcie drzwi... Jak już będziecie wolni to chodźcie już – gdy tylko usłyszałem znajomy głos przyjaciółki od razu niechętnie odsunąłem się od blondynki i zerkając na Bellę nieco spiorunowałem ją spojrzeniem. Że też ona ma wspaniałe wyczucie czasu i musi po raz kolejny nam przerywać

- Bella chyba ja nie chcę narzekać, ale my przynajmniej jesteśmy w gabinecie a nie jak ty z Chrisem w otwartym na szerz pokoiku socjalnym – Bella słysząc moje słowa od razu przewróciła oczami pokazując mi język

- Oj po prostu przygarniał kocioł garnkowi Jay… Jak już skończyliście to chodźcie szybko – brunetka nie dodając nic więcej szybko wyszła, a ja zerknąłem na Anę, która nieco uciekając spojrzeniem kiwała głową

- To ja już pójdę… – szepnąłem od razu i nim pokierowałem się do wyjścia delikatnie musnąłem usta niebieskookiej mając nadzieję, że już niedługo nadarzy się okazji byśmy mogli zostać sami i by nikt nam nie przeszkadzał

***

- A czemu Izzy odpuścił dziś sobie trening? Zawsze chętnie biega na siłownię, a dziś jak błyskawica wyszedł z studia – słysząc słowa Caycego spojrzałem się na niego wzruszając ramionami

- Mówił, że dostał weny do pisania i chce to wykorzystać do cna póki może – rzuciłem patrząc się na Caya, który lekko uśmiechając się pokiwał głową

- Jasne. Już sobie wyobrażam te jego wykorzystanie weny, zwłaszcza gdy w pobliżu będzie jego muza – widząc uśmiech i znaczące spojrzenie Chrisa mimowolnie tak jak Cayce cicho się zaśmiałem 

- Odezwał się ten, który nie rzuciłby wszystkiego by na skrzydłach polecieć do swojej ciemnowłosej muzy – rzucił od razu szeroko uśmiechnięty młodszy brunet, a ja odruchowo zerknąłem na blondyna, który nieco piorunując wzrokiem przyjaciela pokręcił głową, nie mogąc powstrzymać nieco unoszących się kącików ust na samą myśl, że Cay ma rację

- Cayce może lepiej byś zajął się swoją muzą i nauką języka francuskiego… O ile Julii wie, że zyskała wielkiego fana zostając jednocześnie jego muzą – szybko odgryzł się blondas, na co przekręcając oczami pokiwałem głową nie będąc wcale zdziwionym, że przyjaciel zainteresował się Jul, choć nie powiem jestem nieco szokowany, że przyjaciel zaczął uczyć się języka francuskiego, który jakimś dziwnym przypadkiem jest rodowitym językiem Julie

- Chłopaki tylko nie zagalopujcie się w tych przekomarzaniach, dobrze?… Chris lepiej powiedz jak tam idą sprawy z Bellą – powiedziałem zerkając na niebieskookiego, który słysząc moje słowa lekko uśmiechnął się

- Powoli wszystko idzie swoją drogą, gdzie szczerze mówiąc nam takie nieodparte wrażenie, że wszystkie uczucia, które wcześniej czułem do niej, a które później starałem się zdusić w sobie teraz na nowo ożywiają z większą mocą i czuję, że ona czuje to samo tylko oboje z wielką ostrożnością robimy kolejne kroki, lecz nie narzekam bo jest naprawdę dobrze i kto wie jak to się rozwinie… A jak tam ty i Anastasia, bo na pierwszy rzut oka widać, że sprawa jest mocno rozwojowa? - powiedział niebieskooki lekko uśmiechając się do mnie, na co samemu nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust nieco pokręciłem głową

- Cieszę się, że wszystko idzie w dobrym kierunku między wami i trzymam za was kciuki… A co do mnie i Any to cóż, też wszystko idzie powoli lecz można by powiedzieć, że faktycznie sprawa jest rozwojowa, gdzie nie powiem nigdy tak się nie czułem, ale by nie zapeszyć to nic więcej nie mówiąc rzucę tylko tyle, że zobaczymy jak to się w ostateczności rozwinie - nie dodając nic więcej wziąłem łyk wody mając nadzieję, że żaden z przyjaciół nie będzie o nic więcej pytał

- Nie wiem czy bardziej jestem na was wściekły za takie gadanie o waszych muzach czy bardziej wam zazdroszczę, więc nie wiem jak wy, ale ja idę na bieżnie – rzucił od razu Cayce a ja nie mogąc powstrzymać cichego chichotu pokręciłem głową spoglądając na blondasa, który również cicho się śmiejąc podszedł do mnie zaraz gdy brunet odszedł w stronę bieżni

- Jay mam sprawę… Bo widzisz ostatnio dużo pracujemy co jest oczywiste przed koncertem, ale przez co nie miałem jak ostatnio zabrać gdzieś Belli i tak sobie pomyślałem, że może gdybyś tak łaskawie zgodził się mnie kryć to zabrałbym ją jutro gdzieś… Błagam cię Jay… To tylko jeden dzień, a w dodatku to piątek i naprawdę świat się nie zawali jak nie pojawię się w studio a przez to mogę zapunktować u Belli – słysząc cichy szept Heinego spojrzałem się na niego i widząc jego błagalne spojrzenie mimowolnie cicho zaśmiałem się kręcąc głową

- Szczerze? Mam taki sam pomysł odnośnie Anastasii… – blondyn słysząc moje słowa sam cicho się zaśmiał

- Naprawdę? Ty to może wybierzmy się razem na taką podwójną randkę, co ty na to?… Chociaż kurde to nie wypali, bo jednak to już będzie podejrzane, jak nie będzie naszej czwórki i Mark z Mikiem jak nic wyczują podstęp co równa się tym, że afera murowana – początkowy entuzjazm Chrisa szybko zamienił się w grymas na twarzy, który sprawił, że kręcąc głową nie mogłem powstrzymać unoszących się lekko kącików ust

- Nie no spokojnie… Ostatnio dużo pracujemy i chyba rzeczywiście nic się nie stanie jak zrobimy sobie jeden dzień wolnego… Tylko trzeba by to zorganizować z głową, bo jednak najtrudniej będzie sprawa z Bellą, ponieważ przecież mieszka z Mikem i raczej trudno będzie o dyskretne wyjście z tobą... Masz może jakiś pomysł co można by z tym zrobić i w ogóle gdzie zabierzemy dziewczyny? – mówiąc nie oderwałam wzroku od przyjaciela, który słysząc moje ostatnie słowa szeroko uśmiechnął się kiwając głową, na co sam nieco szerzej uśmiechnąłem się czując, że to będą najlepsze wagary w moim życiu

1 komentarz:

Madziusa pisze...

Oj Jay... Ana wcale nie jest taka idealna... diablica w anielskiej skórze... i pewnie niedługo się o tym przekonasz :(

Co ten Izzy kombinuje...

Ja nie wiem... Jay i Ana wszędzie się obściskują, gdzie w każdym momencie ktoś może wejść, a potem są zaskoczeni! Przecież są w pracy!! xD

Uuuu :D szykuje się podwójna randka :D Lecę więc do nast rozdziału :)

Pozdrawiam :*