niedziela, 25 kwietnia 2021

37 rozdział

 Narracja Anastasii

- Moje gratulacje kochana. Artykuł od jakieś godziny jest na stronie, a liczba komentarzy z minuty na minutę przybywa. Sama zobacz jaką wywołał burzę. Czekam na kolejny artykuł od ciebie. R – kręcąc głową szybko odłożyłam komórkę i nie tracąc czasu wróciłam do uderzenia w bokserską gruszkę. Cholera niby powinnam się cieszyć z kolejnego sukcesu mego artykułu, ale kurde jednak nie wiedząc czemu po prostu nie potrafię i nawet nie chce myśleć o tym dlaczego tak się dzieje, bo nie chce po raz kolejny toczyć wewnętrznej baterii czy aby na pewno dobrze robię i czy ewentualnie nie powinnam z tego jak najszybciej wymiksować się. 

- Witaj Anastasio… Nie spodziewałem się ciebie tu zobaczyć i to o tak wczesnej porze – słysząc znajomy głos przerwałam ćwiczenia spoglądając za siebie i widząc stojącego obok Jaya mimowolnie kąciki moich ust uniosły się 

- Cześć Jay. Planowałam dziś pobiegać, ale widząc pogodę to postanowiłam przyjść tutaj by poćwiczyć. Ty jak widzę też postanowiłeś aktywnie rozpocząć dzień – mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który cicho się śmiejąc pokiwał głową

- No proszę. Miałem dokładnie takie same plany by pobiegać, ale jak widać pogoda miała swój plan… Może następnym razem umówimy się na wspólne bieganie, a teraz co powiesz na drugą rundę? – brunet mówiąc ostatnie słowa gestem głowy wskazał na ring, a ja uśmiechając się pokiwałam głową

- Jasne, czemu nie. Tylko tym razem błagam cię nie dawaj mi forów – powiedziałam od razu na co ciemnooki cicho się śmiejąc pokiwał głową

- Dobra, dobra. Daj mi tylko z 15 minut na rozgrzewkę i będziemy mogli wejść na ring – nic nie mówiąc pokiwałam głową patrząc się jak Jay wchodzi na urządzenie emitujące schody od razu je włączając, a ja robiąc sobie przerwę sięgnęłam po wodę biorąc z duży łyk

- Nie wiem czy już wiesz, ale znów pojawił się artykuł na naszym jakże kochanym portalu plotkarskim od A. M. na nasz temat… Naprawdę jestem cholernie ciekaw kto to jest, bo jak na razie wiemy jedynie tyle, że ten ktoś raczej nie pała do nas sympatią – słysząc słowa Tariqa od razu pokiwałam głową

- Tak, wiem o tym artykule Jay, ale obawiam się, że nie ma do czego się przyczepić, bo tak na dobrą sprawę ten ktoś po prostu napisał swoją opinię o waszych singlach i teledyskach, a że napisał jak napisał to faktycznie wskazuje na to, że ten ktoś nie jest waszym fanem… Moim zdaniem powinniście zachować spokój i nie odpowiadać na ten artykuł, bo to tylko doleje oliwy do ognia – mężczyzna słysząc moje słowa ciężko westchnął z rezygnacją pokręcił głową

- Tylko wiesz trudno zachować spokój gdy ktoś pisze, że chłopaki chcą dzięki mnie wrócić na scenę wykonując słabe piosenki, w których wyraźnie słuchać brak doskonałej znajomości języka niemieckiego – rzucił brunet, a ja pokiwała głową nieco uśmiechając się

- Domyślam się przystojniaczku, ale ostrzegałam cię, że takie głosy na pewno się pojawią i uwierz mi, że lepiej porobić coś zupełnie innego oraz milszego niż tracić nerwy na coś na co nie ma się w zupełności wpływu – powiedziałam patrząc się na mężczyznę, który słysząc moje słowa cicho się zaśmiał kiwając głową

- No faktycznie znów miałaś rację i może także masz jakieś przykłady tych innych oraz miłych rzeczy, które można porobić? – widząc uroczo-cwaniacki uśmiech na buzi bruneta i błysk w jego ciemnych oczach, które podpowiadały mi co on sobie pomyślał cicho zaśmiałam się kręcąc głową czując przy tym jak przez moje ciało przebiega gorący dreszcz docierający aż na sam dół brzucha, który boleśnie zapulsował jakby chciał mi przez to powiedzieć, że chciałaby znów poczuć w sobie bruneta

- Oj ty na pewno sam doskonale znajdziesz sobie coś miłego do roboty, a teraz z łaski swojej skup się lepiej na ćwiczeniach a nie na świńskich fantazjach – rzuciłam szybko na co ciemnooki lekko uśmiechając się pokiwał głową, a ja znów wzięłam łyk wody obserwując uważnie bruneta i wręcz machinalnie lekko przygryzłam dolną wargę nie mogąc odwrócić od niego wzroku. Cholera czemu on musi być tak przystojny, seksowny. Kręcąc głową by wyzbyć się wszelkich gorących myśli o tym mężczyźnie szybko sięgnęłam po komórkę sprawdzając pocztę 

- Dobra. Czas na prawdziwy trening… – powiedział po krótkiej chwili Jay, a ja kiwając głową szybko wstałam odkładając telefon, po czym weszłam na ring, na który kilkanaście sekund później wszedł brunet. Nie mogąc powstrzymać unoszących się lekko kącików ust zaczęłam robić powolne kroki do tyłu, na co ciemnooki zrobił krok do przodu, ale wykorzystując efekt zaskoczenia szybko zaatakowałam go uderzając w lewy obojczyk. Jay od razu przeszedł do kontrataku i zaczęła się między nami walka. Pomimo tego, że czułam, że brunet hamuje się przed ostrzejszymi ciosami to jednak doskonale walczy i nie powiem ta jego wojownicza strona bardzo mi się podobała, przy czym nie potrafiłam oderwać wzroku od jego brązowych tęczówek, które pomimo tego, że wyrażały opanowanie to jednak emanowały ciepłem, które jak miałam wrażenie udzielało się także mi

- No i co teraz wojownicza księżniczko? – Tariq wykorzystując moje chwilowe zamyślenie powalił mnie na matę, gdzie od razu usiadając na mnie okrakiem złapał mnie za nadgarstki od razu kładąc moje ręce nad moją głową. Widząc na twarzy mężczyzny jego uroczo-promienny uśmiech oraz błyszczące tęczówki tłumiąc w sobie chęć pocałowania jego słodkich ust odruchowo przygryzłam dolną wargę czekając na to co dalej zrobi ciemnooki. Tariq nie odrywając ode mnie wzroku zabierając z mojego nadgarstka jedną swoją rękę delikatnie odsuwając jasny kosmyk włosów z mojego policzka przejechał po nim delikatnie opuszkami palców wywołując tym gorący dreszcz biegnący po całym moim ciele. Powoli przybliżyłam swoją głowę do głowy Jaya i gdy już delikatnie musnęłam jego wargę swoimi szybkim ruchem przewróciłam nas tak, że teraz to ja byłam na górze a on pode mną

- A to przystojniaczku – szepnęłam, na co brunet z wręcz śmiejącym się spojrzeniem swoimi nogani owinął mnie w pasie jednocześnie pocałował mnie, a ja od razu zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością sprawiając, że przez moje ciało znów przeszedł gorszy dreszcz, który rozchodził się do każdej komórki mego ciała, które jak miałam wrażenie krzyczały, że chcą więcej. Wyczuwając pod sobą dumę mężczyzny odruchowo zaczęłam nieco poruszać biodrami drażniąc ją, co spowodowało, że brunet jęknął mi prosto w usta i całując jeszcze bardziej żarliwie przysunął mnie bardziej do siebie obejmując ramionami. Gdy tylko po krótkiej chwili poczułam jak jego ręce ześlizgujące się na moje pośladki lekko je ścisnęły odruchowo jęknęłam lekko przygryzając jego dolną wargę marząc by on znów zerżną mnie swoim jak nie mam coraz twardszym członkiem wypełniając mnie lub by pozwolił mi znów ujeżdżać siebie 

- Naprawdę? A ja w duchu narzekałam na erotyczne pragnienia Izzyego, ale chyba raczej powinnam być wdzięczna, że nie ma w nich uprawiania seksu w miejscu publicznym… – przedzierający się do mojego umysłu znajomy głos sprawił, że natychmiast odsunęłam się od Jaya upadając obok niego na matę i biorąc głęboki oddech nieśmiało zerknęłam na Melindę nie wierząc w to co przed chwilą się stało

- No… My właśnie trenowaliśmy i… – czując jak policzki robią mi się coraz gorętsze nieco spuściłam wzrok sama nie wiedząc jak wytłumaczyć mulatce to co zobaczyła

- Trenowaliście? No ciekawe, bo jeszcze chyba nikt tutaj nie trenował gry wstępnej… Radzę wam lepiej przenieś ten trening w inne miejsce, bo zbiera się już coraz więcej osób. O ile oczywiście nie chcecie mieć widowni… Jakbyście chcieli to mogę wam dać klucz do łazienki dla personelu lub do mego gabinetu o ile zdążycie skończyć ten trening w ciągu godziny – Mel uśmiechając się do nas i puszczając nam oko szybko poszła do sali naprzeciw, a ja nie czekając szybko wstałam wychodząc z ringu

- Ta… Będę już leciała… Mam nadzieję, że pamiętasz o dzisiejszym wieczorze – powiedziałam rzucając szybkie spojrzenie brunetowi, który uśmiechając się pokiwał głową

- Jasne, że pamiętam i może przyjadę po ciebie? – słysząc słowa ciemnookiego od razu pokręciłam głową

- Dzięki za propozycję ale spotkajmy się na miejscu. W takim razie do zobaczenia – nie dodając nic więcej i nie czekając na reakcję mężczyzny szybko poszłam do szatni mając nadzieję, że zimny prysznic skutecznie na długo ostudzi moje gorące myśli dotyczące Tariqa

***

Powoli dochodząc pod wskazany budynek od razu rozpoznałam stojącego tyłem czekającego na mnie Jaya i mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się. Niespecjalnie się spiesząc ukryłam się za słupem obserwując stąd bruneta, który ewidentnie z każdą minutą niecierpliwił się coraz bardziej. Gdy tylko zauważyłam jak zaraz po tym jak zerknął na zegarek sięgnął po coś z kieszeni cicho się zaśmiałam odruchowo sięgając po swoją komórkę, która po chwili zaczęła wibrować i wyświetlać numer Tariqa. Zduszając w sobie głośny śmiech nacisnęłam szybko na zieloną słuchawkę 

- Cześć Jay. Co tam słychać? – siłując się na spokój zaczęłam mówić nie odwracając wzroku od bruneta, który zaczął rozglądać się dookoła

- Cześć Ana. Jesteś już niedaleko? Czekam na ciebie przed wejściem – nie mogąc powstrzymać uśmiechu powoli zaczęłam iść ciesząc się, że ciemnooki znów stoi do mnie tyłem i nie widzi mnie 

- Nie rozumiem o czym mówisz. Gdzie czekasz na mnie i gdzie ja mam przyjść? – trudem hamując śmiech szłam dalej 

- Mówisz serio Anastasio?… Błagam cię, powiedz mi, że żartujesz i, że zaraz tu będziesz – słysząc panikę w głosie Jaya ledwo powstrzymałam się przed zaczęciem się śmiać, ale zamiast tego stanęłam za ciemnookim, który pokręcił głową nie odwracając się 

- No cóż skoro tak błagasz to powiem ci, że nie będę zaraz a już jestem – zaczynając głośno mówić rozłączyłam się, a Tariq kapując, że stoję za nim szybko odwrócił się i szeroko uśmiechając się rozłączając połączenie schował komórkę do kieszeni spodni

- Cześć... Już się bałem, że nie przyjdziesz… A tak w ogóle to wyglądasz przepięknie i to dla ciebie – powiedział od razu Jay podając mi czerwoną i herbacianą róże, a ja biorąc je do ręki uśmiechnęłam się 

- Dziękuję za kwiaty i słowa. Ty również wyglądasz niczego sobie… No i przepraszam za ten telefon ale nie mogłam się powstrzymać – mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który nadal się uśmiechając pokiwał głową

- Dzięki i no faktycznie należało mi się za ostatnio, więc nie masz za co przepraszać… To co? Idziemy? – Tariq uśmiechając się do mnie uroczo-promiennie wystawił swoje ramię, a ja kiwając rękę wsadziłam rękę pod jego ramię, po czym szybkim krokiem poszliśmy do wejścia budynku

***

- Nie wiem jak tobie, ale mi się bardzo podobało... Naprawdę bardzo dziękuję ci zabrałeś mnie na ten musical - powiedziałam patrząc się na Jaya, który słysząc moje słowa uśmiechnął się 

- Mi też bardzo się podobał i nie masz za co mi dziękować, bo to ja ci dziękuję, że zabrałaś mnie na to, bo to były twoje bilety i mogłaś wziąść kogokolwiek… A teraz może dasz się zaprosić na kolację? – słowa bruneta mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się

- Uwierz mi, że z przyjemnością z tobą poszłam i z przyjemnością pójdę z tobą coś zjeść, ale obawiam się, że tutaj może być trudno o miejsce w jakikolwiek knajpie – mówiąc patrzyłam się na ciemnookiego, który uśmiechnął się kręcąc głową 

- Słyszałem o jednej małej fajnej knajpce tutaj niedaleko. Podobno podają tam naprawdę dobre jedzenie w rozsądnej cenie i zawsze dla każdego znajdzie się tam miejsce – rzucił natychmiast Tariq, a ja szerzej uśmiechając się pokiwałam głową

- W takim razie prowadź przystojniaku – uśmiechnięty brunet pokiwał głową, po czym zaczęliśmy iść. Pomimo tego, że mieszkam w Nowym Jorku już jakiś czas to jednak nadal nie mogę nadziwić się temu, że to miasto jak mam wrażenie nigdy nie idzie spać, że zawsze jest tu tłoczno oraz pełno życia i jedynie co trochę mnie przeraża to właśnie ta cała pogoń i szybki tryb życia jakby było za czyn gonić

- Jesteśmy na miejscu – Tariq jak dżentelmen otworzył drzwi puszczając mnie przodem, na co uśmiechając się do niego weszłam do środka i od razu zaczęłam się rozglądać po wnętrzu. Lokal na pierwszy rzut oka był nie duży, ale za to przytulny dzięki jasnemu wystrojowi i faktycznie pomimo dużej ilości klientów to gdzieniegdzie były wolne stoliki

- No popatrz. Może będziemy mieć szczęście i poznamy dziś jakąś gwiazdę – słysząc słowa Jaya spojrzałam się w jego stronę i widząc dużą korkową tablicę, na której były przypięte zdjęcia jak nie mam szefa kuchni lub właściciela lokalu z różnymi celebrytami, którzy byli w tej restauracji pokiwałam głową nie mogąc w to uwierzyć 

- Witam państwa. Zapraszam państwa do stolika… Proszę, to nasze menu, ale polecam dzisiejszy specjał czyli kurczak w pięciu smakach z smażonym ryżem i grillowanymi warzywami… Proszę się zastanowić, a ja przyjdę za 5 minut – nie stąd nie zowąd pojawiła się kelnerka, która zaprowadziła nas do stolika, po czym poddała nam karty i po chwili poszła, a ja od razu zaczęłam czytać memu

- Miałeś rację co do tego miejsca. Fajnie tu i kto wie czy nie będę tutaj częściej wpadać – powiedziałam zerkając znad karty na bruneta, który uśmiechnął się kiwając głową

- Cieszę się, że podoba ci się tu. Kumpel polecił mi to miejsce i jak widzę wcale nie przesadził w swojej opinii, więc ja chyba też będę tutejszym stałym bywalcem – powiedział od razu ciemnooki, a ja uśmiechając się pokiwałam głową i już otwierałam buzię by coś powiedzieć, ale zrezygnowałam widząc idącą ku nam kelnerkę

- Wybrałaś już coś czy stawiasz tak jak ja na tego kurczaka w czterech smakach? – spytał się mnie od razu Jay, na co przy wymawianiu przez niego drugiej propozycji pokiwałam głową

- Mogę już przyjąć państwa zamówienie? – spytała się kelnerka, a ja spoglądając na Jaya odruchowo znów pokiwałam głową odkładając na bok menu

- Tak. Poprosimy dwa razy kurczaka w pięciu smakach oraz słodkie czerwone wino – kelnerka kiwając głową szybko poszła w swoją stronę, a ja odruchowo rozejrzałam się po restauracji chcąc się jej bardziej przyjrzeć

- Ana… A może by tak w ramach lepszego poznania zabawimy się w grę, a raczej w serie 5 pytań jakie będziemy do sobie zadawać? Ty zadasz kilka pytań mi, ja tobie i tak dopóki się nań nie znudzi. Jeśli pytania będą dla nas za ciężkie do odpowiedzi to powiedzmy powiemy hasło żółty i wtedy osoba zadająca pytanie zmienia je, a ta druga już musi na te odpowiedzieć, co ty na to? Jak chcesz to możesz zacząć – nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust spojrzałam się na lekko uśmiechniętego bruneta kiwając głową. Swoją drogą ciekawy zbieg okoliczności, że wpadł na ten sam pomysł, który ja chciałam zaproponować

- Jasne. Czemu nie… To może powiesz mi bo jestem tego ciekawa a nie śmiałam spytać się twego taty o to. Widzisz z tego co mówiłeś to wiem, że twój tata jest muzułmaninem, a ty oraz twoje rodzeństwo jesteście katolikami i tak się zastanawiam czy to jemu nie przeszkadza, bo z tego co słyszałam to muzułmanie bardzo poważnie podchodzą do spraw związanych z wiarą i wychowywaniem swoich dzieci w tej wierze – Tariq słysząc moje pytanie lekko uśmiechnął się kiwając głową

- No faktycznie muzułmanie bardzo poważnie podchodzą do swojej wiary, ale tylko ci radykalni. Mój tata jest liberalnym muzułmaninem przez co uczył nas o islamie, ale nigdy nie narzucał mi ani mojemu rodzeństwu tego byśmy też byli muzułmanami, bo według niego jest tylko jeden Bóg tylko ma wiele imion i istnieje wiele modlitw do niego, a najważniejsze jest to by po prostu być szczęśliwym i postępować według swojego sumienia – nic nie mówiąc pokiwałam głową i gdy już chciałam coś powiedzieć przyszła kelnerka przynosząc dwie lampki wina 

- Nawet nie chce myśleć jak było ciężko twemu tacie opuścić swoją ojczyznę i wyjechać do obcego kraju o zupełnie innej kulturze. Ba nawet nie chce sobie wyobrażać reakcji rodziców twojej mamy gdy przedstawiła im twego tatę mówiąc, że jest innego wyznania – powiedziałam po krótkiej chwili spoglądając na bruneta, który smutno skinął głową, a pod koniec cicho się zaśmiał

- Tak. Było mu ciężko, ale chciał mieć lepsze życie od tego jakie czekało go tam i pomimo tego, że mieszka już w Europie od tylu lat to nadal bardzo tęskni za tamtymi miejscami, przez co obiecałem sobie, że gdy tylko sytuacja pozwoli to po prostu porwę całą rodzinę na wyjazd do Pakistanu by spełnić tym marzenie taty by znów tam pojechać i pokazać nam te wszystkie miejsca o których tylko nam mówił… A co do moich dziadków to z tego co mówiła mi mama to faktycznie gdy dowiedzieli się jakiego wyznania jest mój tata to nie tyle co oniemieli co mój dziadek siłą wyrzucił mego ojca mówiąc, że ma więcej się nie zbliżać do mojej mamy, a jej zakazał się z nim spotykać. Jednakże moi rodzice byli sobie tak zakochani, że nic sobie nie robili z zakazów dziadka i na początku potajemnie się spotykali aż wreszcie się ujawnili i mój tata niewzruszony początkową niechęcią z strony moich dziadków z każdym dniem udowadniał im, że naprawdę kocha moją mamę i żadna krzywda przy nim się nie stanie oraz, że nie jest takim muzułmaninem o jakim przeważnie się mówi w mediach – powiedział szybko Jay, a ja mimowolnie uśmiechnęłam się kiwając głową

- A umiesz coś mówić po arabsku czy w języku w jakim mówi się w Pakistanie? – spytałam się nie odwracając wzroku od mężczyzny, który niepewnie pokręcił głową

- I tak i nie. Tata nauczył nas kilku modlitw czy tego co powinniśmy powiedzieć chcąc przejść na islam, ale jakoś nigdy nie czułem potrzeby ani chęci by spróbować nauki języka arabskiego czy urdu (język urzędowy w Pakistanie)… Jeśli będziesz chciała to mogę później ci coś wyrecytować, bo obawiam się, że gdybym zaczął to teraz robić to wszyscy dziwnie i że strachem by na nas patrzyli – rzucił szybko Jay gestem głowy wskazując w bok i nim tam spojrzałam do stolika podeszła kelnerka stawiając przed nami talerze z jedzeniem. 

- Proszę… Życzę smacznego… Jakbyście państwo jeszcze coś chcieli to proszę dać znać – kobieta nie dodając nic więcej szybko ulotniła się, a ja mimowolnie spojrzałam się na swój talerz mając nadzieję, że danie smakuje tak samo jak wygląda i pachnie

- Smacznego – powiedzieliśmy z brunetem jednocześnie co spowodowało, że również równocześnie zaśmialiśmy się, po czym nie marnując ani chwili sięgnęłam po sztućce i zaczęłam jeść, gdzie od razu po pierwszym kęsie mimowolnie cicho zamruczałam czując jak potrawa rozpływa się w ustach

- No dobra, to teraz ja cię o coś zapytam jak mi pozwolisz… Otóż bardzo ciekawi mnie skąd w ogóle pomysł na twoją ksywkę Silla i czemu tylko nim podpisujesz wszystkie swoje teksty czy muzykę a nie swoim imieniem i nazwiskiem – powiedział po krótkiej chwili Tariq, a ja kiwając głową wzięłam łyk wina 

- Ksywka wzięła się od mojego drugiego imienia, które mam po swojej babci Drusilli. Tak, tak. Nasze babcie miały tak samo na imię i też uważam, że to ciekawy zbieg okoliczności… A dlaczego podpisuje się nią a nie imieniem i nazwiskiem teksty? Po prostu tak jakoś na początku nie chciałam za bardzo być kojarzona z tą stroną sceniczną i postanowiłam podpisywać wszystko co wyszło z moich rąk tak jak czasem mówiła na mnie mama czyli Silla – brunet słysząc moje słowa uśmiechając się pokiwał głową

- Naprawdę pomimo wielkiego talentu i wygrania tyłu konkursów muzycznych nie chciałaś jednak być piosenkarką i występować na scenie? Szczerze mówiąc według mnie zmarnowałaś trochę lat, bo z takim głosem już od wielu lat powinnaś śpiewać – rzucił od razu ciemnooki, a ja nieco uśmiechając się do niego poczułam lekkie ukucie w sercu

- Może i kiedyś faktycznie chciałam być piosenkarką, ale jak widzisz występowanie na scenie wcale mnie nie ominęło i nie chce narzekać, bo jest dobrze i niczego nie żałuję. Po prostu tak miało być i koniec kropka – powiedziałam od razu na co mężczyzna cicho się śmiejąc pokręcił głową 

- A powiedz mi, bo to też mnie ciekawi jak to się stało, że razem z drużyną skoczków Austriackich jechać z nimi na zawody komentując je. Szczerze mówiąc nadal nie mogę uwierzyć, że to robiłaś i żałuję, że nigdy nie miałem okazji tego posłuchać – słysząc pytanie Jaya mimowolnie zaśmiała się 

- No wiesz szukałam nowej pracy i tak się złożyło, że poszłam na rozmowę do radia i jak się tam okazało, że dziennikarka, która miała pojechać z skoczkami zaszła w ciążę i jest za zwolnieniu to po prostu niewiele myśląc zaproponowałam, że wezmę na siebie ten wyjazd, przez co kilka tygodni później leciałam na swój pierwszy konkurs do Polski i tylko dzięki Michiemu oraz Stefanowi nie zrobiłam z sobie totalnej bez mózgowej blondwłosej idiotki – mimowolnie przypominając sobie tamte wydarzenia cicho się zaśmiałam. Oj to był fajny a zarazem szalony czas i nie powiem trochę żałuję, że nie mogłam znów z tymi świrusami pojechać

- A zdradzisz mi kto tak na prawdę wpadł na pomysł twego udziału w dżungli? Czego najbardziej ci tam brakowało? Które zadanie najbardziej ci się spodobało a o którym najchętniej byś zapomniał? – powiedziałam po krótkiej chwili i starając się niewinnie uśmiechnąć zerknęłam na Tariqa, który spiorunował mnie wzrokiem, który wręcz krzyczał, że chyba sobie żartuje z tymi pytaniami.

- To był mój pomysł by przyjąć otrzymaną ofertę wystąpienia w tym programie i nikt nie miał wpływu ną decyzje, choć Mark, twój tata próbował mi wyperswadować ten pomysł, lecz oczywiście byłem mądrzejszy idąc wcześniej założonymi celami nie przewidując tego, że udział w tym programie tak się dla mnie skończy i obecnie strasznie żałuję udziału w tym programie… Czego mi tam najbardziej brakowało? Zdecydowanie rodziny, zegarka, bo wbrew pozorom trochę dziwne się czułem nie wiedząc która jest godzina… Najlepsze i najgorsze zadanie? Z przyjemnością powtórzyłbym zadanie z skakaniem do wody tak by wpaść na gwiazdy by je rozbić i te z chodzeniem przez dość niepewny tor zawieszony na drzewach rozbijając przy tym gwiazdy. Jeśli chodzi o najgorsze zadanie to tu chyba odpowiedź jest oczywista czyli jedzenie robaków. Możesz mi wierzyć lub nie, ale nawet tydzień po powrocie do domu miałem wrażenie, że nadal czuję te smaki – pomimo unoszących się kącików ust słysząc ostatnie słowa bruneta mimowolnie wzdrygam się nie wyobrażając sobie jedzenia takich świństw 

- Naprawdę cię podziwiam i dobrze, że te jedzenie nie zaszkodziło ci na dłuższą metę... Chyba, że jednak to miało jakiś wpływ na to co działo się z tobą od razu po powrocie do hotelu z dżungli? – idąc za ciosem zadałam kolejne nurtujące mnie pytanie patrząc się na bruneta, który zachowując powagę na twarzy wziął łyk wina

- Domyślam się o co ci chodzi… Wiem, że są różne teorie odnośnie tego co działo się ze mną gdy tylko wszedłem do hotelu zaraz po opuszczeniu dżungli, ale prawda jest taka, że wtedy naprawdę załamałem się gdy tylko dowiedziałem się o tym całym zamieszaniu wokół mojej osoby w mediach, przez co dostałem zapaści, lecz na szczęście już jest lepiej i nie chce za specjalnie gadać o moim stanie zdrowia – powiedział po krótkiej chwili Tariq, na co pokiwałam głową czując jak intuicja podpowiadała mi, że mówił prawdę, a ta myśl z kolei sprawiła, że poczułam lekkie ukucie w sercu na myśl, że skoro on naprawdę dostał zapaści to oznacza, że być może jest czy był chory i, że takie coś może się powtórzyć. 

- A zdradzisz mi jaki powinien być twój wymarzony chłopak? - słysząc po chwili głos ciemnookiego spojrzałam się na niego i widok jego pytająco-śmiejące się tęczówki oraz uroczo-promienno-uwodzicielski uśmiech sprawił, że mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się

- Nie mam jakiś preferencji odnośnie wyglądu. Dla mnie jest najważniejsze to jaką ma duszę i serce... Chciałabym aby mój chłopak był inteligentny, by naprawdę szczerze mnie kochał, potrafił wywołać uśmiech na mojej twarzy nawet gdy będę miała doła... No i nie zaszkodziłoby aby umiał a przede wszystkim chciał od czasu do czasu sprzątać czy zrobić pranie lub ugotować dobry obiad – ciemnooki słysząc moje ostatnie słowa cicho się zaśmiał kiwając głową

- No a jaka powinna być twoja dziewczyna? Pewnie tak jak wielu facetów chciałbyś aby jak wy tu mówicie miała czym oddychać, długie nogi i jędrne pośladki, co? – nie mogąc powstrzymać uśmiechu na twarzy wzięłam łyk wina patrząc się pytająco na mężczyznę, który niby nadal się uśmiechając nieco spiorunował mnie wzrokiem kręcąc przy tym głową

- Szczerze? Dla mnie wygląd jest drugorzędną sprawą, choć nie powiem nie za bardzo podobają mi się dziewczyny, które wyraźnie poprawiły swoje wdzięki i takich wolę unikać… Dla mnie liczy się przede wszystkim to by po prostu naprawdę mnie kochała, była zrozumiała w kwestii moich występów i spotkań z fankami, a także po prostu była sobą, naturalna – odpowiedział od razu Jay, a ja odruchowo kiwnęłam głową

- W takim razie może wypijmy za to byśmy jak najszybciej spotkali takie osoby… Zdrowie – obydwoje unosząc kieliszki nieco stuknęliśmy się nimi, by zaraz wypić łyk czerwonej cieczy

***

Wtulona w Jaya powoli dochodziliśmy pod blok mego ojca i choć nie mogłam przestać się uśmiechać to jednak nie mogłam pozbyć się uczucia skrępowania i szokowania tą niecodzienną sytuacją. Ta. Jakby nie patrzeć niby nie raz byłam na randce, ale po raz pierwszy facet z którym jestem nie dość, że postanowił wziąść mnie na spacer odprowadzając mnie do domu a nie tylko podwieźć mnie pod wskazany budynek to i narzucił mi na ramiona swoją kurtkę gdy zrobiło się chłodno i objął mnie ramieniem. Szczerze mówiąc zdziwiło mnie to w pozytywnym znaczeniu i mimo wszystko podoba mi się to, choć doskonale wiem, że dla mijających nas osób wyglądaliśmy jak zakochana para i chyba to właśnie bardziej powodowało, że czułam się nieco nie nieswojo. Odruchowo zerknęłam na Jaya i widząc, że uśmiechnięty zerka na mnie samej kąciki ust nieco uniosły się. Mówi się, że człowiek ma wiele masek i właśnie przed oczami mam tego dowód, bo z jednej strony mam wrażenie, że on jest jak mój ojciec, dla którego liczy się tylko kariera, sława i pieniądze, a z drugiej strony wydaje mi się, że Tariq jest zupełnie inny, że jest naprawdę fantastycznym mężczyzną o duszy romantyka, w którym mogłabym się zakochać  i tylko nie wiem która twarz bruneta jest tą prawdziwą

- Nawet nie wiesz jak żałuję, że jesteśmy już na miejscu i, że musimy już zakończyć ten jakże cudowny wieczór a raczej cudowną noc – słowa ciemnookiego sprawiły, że szerzej uśmiechając się pokiwałam głową nieco odsuwając się od niego

- Ja też żałuję, że jesteśmy już na miejscu… Dziękuję ci za miły i wspaniały wieczór – powiedziałam patrząc się na bruneta, który uśmiechając się skinął głową

- To ja ci dziękuję kochana i cieszę się, że tobie się podobało a także mam wielką nadzieję, że niedługo powtórzymy to wybierając się do kina czy potańczyć – powiedział od razu Jay, a ja nie przestawiając się uśmiechać pokiwałam głową

- Jasne, czemu nie… A teraz jeszcze raz dziękuję ci za wieczór i życzę ci miłej nocy – nie dodając nic więcej szybko pocałowałam mężczyznę w policzek, po czym prędko ściągając z siebie jego kurtkę położyłam ją na jego ramionach, a on obejmując mnie w pasie przyciągnął do siebie i jakby niby nic wbił się w moje usta, na co odruchowo zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością

- Dobranoc Anastasio. Miłych i kolorowych snów – szepnął Tariq, a ja gdy jeszcze raz musnęłam jego słodkie wargi szybko weszłam do budynku domyślając się, że jeśli tak jak ostatnio ponownie przyśni mi się Jay to na pewno będę miała kolorowe sny.

1 komentarz:

Madziusa pisze...

No nie... człowiek odpala rozdział, bo dawno nie zaglądał, a tu Ana znowu denerwuje... :( Już nie mogę się doczekać, aż wszystko wyjdzie na jaw i wszyscy... się od niej odwrócą xD Chyba, że... będzie inaczej ^^
Gorąco się zrobiło na tym ringu :D Ciekawe czy poszliby na całość gdyby nie Melinda :D
Znowu wstawka o skoczkach... coś co Madziusa lubi najbardziej :D
Ale to dziwne gdy tak rozmawiają o swoich wymarzonych połówkach seks już mając za sobą :D
Super rozdział! Lecę rozwiesić pranie, a potem wracam do lektury :D

Pozdrawiam <3