Narracja Anastasii
- Dobra chłopaki skoro daliście już linki do głównych streamingów muzycznych, w których można kupić wasze single to proszę bardzo oddajecie mi telefonu… No co?… Przecież wiem, że zdenerwowani będziecie co pół godziny lub godzinę sprawdzać wyniki sprzedaży, a to na być bezstresowy miły wieczór, więc żeby was nie korciło by sprawdzać wezmę wasze komórki i odłożę je na bok - mówiąc wzrokiem przebiegłam po chłopakach, którzy niechętnie wyciągali swoje telefony
- An ma rację chłopaki, bo sprawdzając co chwilę wyniki będziecie tylko bardziej się nakręcać, a mamy dziś spędzić miło czas, więc nie odciągajcie się tylko dawajcie telefony – poparła mnie Isabell, na co chłopaki kiwając głowami posłusznie oddali mi swoje komórki, które od razu odłożyłam na parapet
- A Mark i Mike dołącza do nas czy jednak sobie odpuścili? – spytał się Chris, a ja od razu pokręciłam głową
- Mój ojciec niestety nie przyjdzie. Razem z Veronicą postanowili zabrać dzieciaki do muzeum na jakiś specjalny pokaz – odpowiedziałam jako pierwsza patrząc się na blondyna, który pokiwał głową
- Mego taty też nie będzie. Zabrał mamę ma randkę postanawiając dobrze wykorzystać wolną chatę – odpowiedziała szybko szeroko uśmiechnięta Bella, na co chłopaki cicho zaśmiali się
- No cóż, wielka szkoda, ale ich strata… Słuchajcie tu macie picie niegazowane, gazowane, przekąski, a tu macie piwo i wino, które zaraz otworze bo jak się domyślam nasze piękne panie z przyjemnością się go napiją - rzucił Heine pokazując gestem ręki co gdzie co jest, a ja kiwając głową usiadłam obok Belli biorąc chwilę później od Watrina kieliszek z czerwonym drinkiem, gdzie w między czasie chłopaki brali sobie piwa czy inne picie
- Dobra… Słuchajcie… Może zanim rozpoczniemy imprezę to… Obiecałem wam, że opowiem o… – zaczął mówić niepewnie Richie, a ja patrząc się na niego odruchowo wzięłam go za rękę lekko ściskając
- Richie może i chcielibyśmy posłuchać tego jak się poznaliście i w ogóle, ale jeśli nie czujesz się na siłach to nie musisz tego robić… Mamy czas i nikt z nas nie będzie cię ponaglał, bo domyślamy się, że to może nie być łatwe – powiedziałam szybko na co blondyn spoglądając na mnie lekko uśmiechnął się
- Dzięki, ale… Jesteśmy gotowi o ile wy naprawdę chcecie to usłyszeć, ale ostrzegam, że to będzie raczej taki horror z romantyzmem w tle – blondyn spojrzał się na chłopaków, którzy lekko uśmiechając się pokiwali głowami
- Czyli inaczej rzecz ujmując każdy znajdzie coś dla siebie, więc może na dobry początek napijmy się... Za nas i za sukces jaki mamy nadzieję osiągnąć – rzucił od razu Izzy unoszących pod koniec trzymaną w ręku butelkę piwa, a my wszyscy idąc za jego śladem unieśliśmy swoje napoje mówiąc za nas, po czym napiliśmy się
- No dobra… Widzicie nie od początku podejrzewałem, że jestem homoseksualistą. Nigdy nie patrzyłem na chłopaków ani na dziewczyny czując jakiś pociąg. Przez dłuższy czas wydawało mi się, że to przez to, że po prostu jestem zbyt nieśmiały, że potrzebuje czasu i spotkać tą jedyną osobę, która wywoła u mnie te iskry, o których mówiła mi kiedyś mama… Wszystko w moim życiu zmieniło się w momencie poznania tego oto człowieka... To się stało gdy stawaliśmy nasze pierwsze wspólne kroki w USA. Poznaliśmy się klubie i od razu wyczułem w nim coś niezwykłego, przez co dobrze nam się ze sobą rozmawiało, ale bez żadnych podtekstów. Ba, wtedy nawet nie przypuszczałem, że nawet Greg jest gejem… Los tak sprawił, że wpadliśmy na siebie w Berlinie i tak się stało, że gdy przypadkiem spotkaliśmy się w klubie to oboje będąc już pod znacznym wpływem alkoholu pocałowaliśmy się. To był jeden zupełnie niewinny całus, a ja czułem jakbym właśnie unosił się nad ziemią a przez moje ciało przechodziły same gorące prądy – widząc delikatny uśmiech na twarzy blondyna, który właśnie spoglądał na również lekko uśmiechniętego Grega, samej kąciki ust nieco uniosły się na samo wyobrażenie tego momentu
- Ta. Niby się unosił nad ziemią, ale jak już spadł to mnie odpychając spoliczkował zaczynając przy tym krzyczeć na mnie, żebym się odwalił, że nie jest gejem i lepiej bym trzymał się od niego z daleka… Oj tak. Tak było i nie powiem zabolało jak cholera, bo blondas wpadł mi w oko i czułem dokładnie to samo co on, ale odpuściłem uznając, że Richie albo nie jest gejem i to się stało przez alkohol bądź też ukrywa swoją prawdziwą orientację czy też jeszcze nie dopuścił do siebie swojego prawdziwego ja – dodał swoje trzy grosze Gregor, a ja znów mimowolnie uśmiechnęłam się widząc oczami wyobraźni scenę wybuchu Richiego
- Od tamtej pory nie potrafiłem myśleć o niczym tylko o Gregu i o tym pocałunku… Wpadłem w błędne koło, bo jak tylko pomysłem o tym jak wspaniale się przy tym czułem to zaraz biczowałem się za te myśli mówiąc sobie, że przecież nie jestem żadnym gejem i tak było przez cały czas, więc by to zagłuszać zacząłem pić i brać różne leki… No a niedługo potem pojawiła się ta sytuacja ze mną oraz z Jayem w łazience i kompletnie załamałem się, bo gdzieś z tyłu głowy nadal miałem myśl, że może faktycznie jestem gejem. Jay widząc moje załamanie zaczął pocieszać mnie, że to tylko takie gadanie prasy, żebym się tym nie przejmował, a ja chcąc się komuś wygadać powiedziałem mu o tym, że podejrzewam, że jestem homoseksualistą, ale nie jestem pewny, że dla mnie to wszystko jest bardzo skomplikowane, nowe. On od razu zaczął mi pomagać, rozmawiać ze mną na te tematy i w ogóle, a ja mimo wszystko coraz bardziej uciekałem w alkohol… Próbowałem w między czasie spotykać się z dziewczynami, chcąc się przekonać czy rzeczywiście jestem homoseksualistą i jak wiecie nie skończyło się to dla mnie zbyt szczęśliwie, bo skończyło się na tym, że spotkałem Marthę i dostałem szlaban od ojca... Potem gdy już wszystko się uspokoiło to starałem się że wszystkich sił zapomnieć o Gregu a skupić się na muzyce, przy czym wmawiałem sobie, że to co się stało była jedną wielką pomyłką. Niestety wraz tym coraz częściej piłem i brałem różne tabletki, bo dzięki temu po prostu nie myślałem o facecie, który coraz częściej śnił mi się po nocach…– powiedział niebieskooki, a ja machinalnie pokręciłam głową strasznie żałując, że to właśnie jego musiało spotkać coś takiego
- A ja w tym czasie niby na początku też próbowałem zapomnieć o blondynie, ale prawda jest taka, że nie da się zapomnieć o takim mężczyźnie pomimo tego, że złamał mi serce… Próbowałem w tamtym czasie przez jakiś czas pisać Richiego by podtrzymać jakoś naszą znajomość, ale on albo nie odpisywał lub odpisywał bardzo krótko i lakonicznie…– znów szybko dodał Greg, a ja odruchowo pokiwałam głową
- Dokładnie tak… Chciałem raz na zawsze o nim zapomnieć i coraz bardziej zatracałem się w piciu i braniu leków, bo tylko dzięki temu mogłem normalnie funkcjonować, więc to już weszło mi w krew przez co stało się moją zgubą, ale nie dostrzegałem wtedy tego jeszcze… Jak już wiecie Jay domyślił się, że mam duże problemy z alkoholem oraz prochami i postanowił mi jakoś pomóc, a ja odczuwając z każdym dniem coraz większy głód postanowiłem w kompletnej dyskrecji nadal pić i brać, ale mniejsze ilości byle tylko jakoś żyć… Później los jak się domyślacie po raz kolejny pokazał jaki jest nieprzewidywalny i jak bardzo chce bym wreszcie że tak powiem poszedł właściwą drogą… Gdy znów przylecieliśmy do USA by na nowo podbić tutejszy rynek muzyczny to znowu przypadkiem wpadliśmy na siebie. Raz w parku a raz w klubie… Te dwa razy i krótkie rozmowy wystarczyły na to by ponownie obudzić we mnie stępiałe uczucia i myśli o nim… Kompletnie idąc na żywioł umówiłem się z nim do klubu i wtedy po prostu znów go pocałowałem dopuszczając wreszcie do siebie myśl, że jestem gejem bądź biseksualny… – rzekł niebieskooki, a ja patrzyłam się na niego lekko ściskając jego dłoń domyślając się ile tak naprawdę musiało go kosztować wyznanie przed samym sobą, że jest gejem.
- Gdy blondas mnie pocałował czułem się jak w niebie, z którego szybko wróciłem na ziemię, bo kiedy blondyn odsuwając się ode mnie speszony powiedział, że przeprasza mnie, że nie wie już sam co czuje to zrozumiałem, że on toczy ze sobą wewnętrzną walkę i nic nie mówiąc zabrałem go do siebie, gdzie blondyn wyrzucił z siebie to co mu ciążyło czyli, że dopiero od naszego spotkania zaczął podejrzewać, że jest homoseksualistą i jakoś do tej pory nie potrafi się z tym uporać. Od razu zaoferowałem mu swoją pomoc, że rozumiem jego problem i zawsze może na mnie liczyć. On na to powiedział, że jedynie czego teraz potrzebuje to jeszcze trochę czasu by to wszystko przetrawić, a ja powiedziałem mu, że ma go pod dostatkiem, że na takiego blondyna to mogę czekać nawet i z tysiąc lat… Aczkolwiek teraz z perspektywy czasu trochę żałuje, że wtedy pozostaliśmy jedynie w kontakcie telefoniczno-mejlowym – widząc pojawiający się lekki uśmiech na twarzy bruneta gdy zaczął mówić i zerkał przy czym na blondyna sama uśmiechnęłam się, ale nie umknęło mi to, że Richie słysząc ostatnie słowa swego chłopaka spiorunował go wzrokiem
- Gregor przerabialiśmy to już nie raz i nie wracajmy do tego… No więc moje wewnętrzne przyznanie się przed samym sobą, że jest się homoseksualistą nie szło w parze z brakiem obaw jak zareaguje na to rodzina i przyjaciele… Ukrywając prawdę przed wszystkimi pozostałem w stałym kontakcie z Gregiem, dzięki czemu poznawaliśmy się coraz lepiej, a gdy tylko był u swojej rodziny w Chicago to spotykaliśmy się, ale jako kumple aniżeli jak para… Niestety w między czasie mój nałóg znów brał nade mną kontrolę. Piłem próbując znaleźć sobie odwagę by powiedzieć moim bliskim prawdę o sobie i z cholernej niemocy, że zespół miał przymusową przerwę, a ja nie mogłem nie tylko jakoś zaradzić na te problemy zespołu, ale i znaleźć sobie nowego miejsca na ziemi. Dochodziło nawet do tego, że wracałem do domu kompletnie nawalony czy, że film mi się urywał i nie tyle co nie pamiętałem co robiłem wcześniej co nie wiedziałem jakim cudem wróciłem do domu… Ojciec robił mi oczywiście ostre reprymendy, żebym w końcu wziął się w garść, że jeśli nie przestanę pić to wyrzuci mnie z domu… Czułem, że nie żartuje, ale wiedziałem, że nie dam rady nie pić i znów postanowiłem jedynie ograniczyć picie byle tylko żyć bez żadnych skutków odstawienia alkoholu… Jednakże pewnego słonecznego dnia gdy już byłem po porannej dawne alkoholu mama wysłała mnie do apteki po leki dla babci, bo znów się źle poczuła, a że akurat w domu byłem jedną osobą posiadającą prawo jazdy to nie mając zbytniego innego wyjścia pojechałem do najbliżej apteki i gdy wracałem zobaczyłem kota przebiegającego mi przez ulicę i od razu zacząłem robić manewr by go wyminąć, ale tak się stało, że walnąłem w kosz. Można by rzecz, że to czysty przypadek, ale ja wiedziałem, że jakaś część winy leży po stronie alkoholu, bo może mogłem wcześniej zobaczyć tego kota czy lepiej zrobić ten manewr. Tak czy siak myśl, że na miejscu tego kosza mógł być człowiek sparaliżowała mnie do tego stopnia, że postanowiłem w ogóle przestać pić, ale nie zgłosiłem się po fachową pomoc tylko uważałem, że spróbuję sam dać sobie z tym radę… Na początku było cholernie trudno, ale pamięć o tamtym wypadku i pomoc przy chorej na raka babci na szczęście odciągały mnie od alkoholu i leków, gdzie przez tą drugą sprawę postanowiłem na razie nie mówić nikomu o tym, że jestem gejem… Niestety po roku babcia umarła, a ja kompletnie się załamałem, bo ona była zaraz obok mamy najdroższą mi osobą i kompletnym przeciwieństwem mego taty… Ta. Znów poszedłem się napić myśląc, że jeden szot nie zaszkodzi mi a ukoi ból po stracie, ale zaraz po nim był jeszcze jeden i jeszcze jeden… Kolejne dni wcale nie były lepsze… Znów wpadłem w ciąg i nawet obecność Grega, który specjalnie dla mnie przyjechał nocując u mnie jako przyjaciel wcale nie ułatwiała mi wszystkiego… Greg nie mając zielonego pojęcia, że mam problem z alkoholem raz zabrał mnie do klubu byśmy choć na chwilę rozerwali się i zapomnieli o problemach. No i faktycznie wypadł się udał, aż za bardzo... Gdy wróciliśmy w środku nocy byłem już bardzo pod wpływem i ledwo stając na nogach Greg pomógł mi dojść do salonu, a ja tak po prostu kiedy usiadł obok mnie przytuliłem się do niego i wyznałem mu, że nie chce dłużej ukrywać tego, że zakochałem się w nim, że tylko przy nim czuję się naprawdę sobą, a potem po prostu pocałowałem go… Na moje nieszczęście akurat z góry schodził ojciec z mamą i gdy on nas zauważył to od razu zaczął na nas krzyczeć, że co robimy, że jakie niby ja zakochałem się nim. Na początku byłem szokowany jego widokiem, ale działający we mnie alkohol dodał mi odwagi i wstając z miejsca widząc dochodzącą do nas mamę powiedziałem im, że jestem gejem, a wtedy rozpętało się istne piekło. Ojciec zaczął jeszcze bardziej krzyczeć, że od tego alkoholu w głowie mi się poprzewracało, że to wszystko wina mamy, bo zezwala na ten cały modeling, zespół, a on dał się jej jakoś omotać i zgadzał się na te fanaberie i teraz ma syna, który nie dość, że jest zwykłym pijakiem to także nieudacznikiem, który nie dość, że nie ma wykształcenia to nawet nie może znaleźć sobie jakiejkolwiek pracy, a w dodatku jest gejem, który zapewne już coś złapał i mamy natychmiast wynosić się z jego domu… Ta. Gdy tylko to usłyszałem czułem jak krew mnie zalewa, ale w momencie gdy ojciec złapał Grega za tył koszulki szarpiąc by wstał nie wytrzymałem i krzycząc by go zostawił po prostu wstałem popychając z całej siły ojca, który upadł na szafkę… W pierwszym momencie byłem oszołomiony, że w ogóle coś takiego zrobiłem, ale kiedy zobaczyłem krew lecącą z łokcia ojca spanikowany po prostu uciekłem nie wierząc, że to zrobiłem i kompletnie nie wiedząc co powinienem powiedzieć czy zrobić… Całkowicie załamany kupiłem sobie alkohol i poszedłem do parku by tam się na chwile zaszyć i przestać myśleć o słowach ojca i o tym co zrobiłem – szokowana pokręciłam głową nie mogąc uwierzyć, że coś takiego mogło się akurat jego przydarzyć
- Ja szokowany tym co się stało nie wiedząc zbytnio co powinienem zrobić czy powiedzieć po prostu wyszedłem szukać Richiego by jakoś go wesprzeć i spytać się czy to prawda, że ma problem z alkoholem, ale nie mogąc go znaleźć w okolicy wróciłem się, ale wsiadłem do auta czekając aż wróci do domu… Rano gdy ocknąłem się bo przegranej walce ze snem z duszą na ramieniu poszedłem do domu blondyna chcąc wiedzieć czy on wrócił. Na moje szczęście otworzyła mi jego mama, która widząc mnie od razu zaciągnęła mnie do kuchni i od razu płacząc powiedziała, że przeprasza za męża, że on zawsze jest taki porywczy w stosunku do swoich dzieci, że to był dla nich szok, że Richie jest gejem, lecz jej to nie przeszkadza, ale chce wiedzieć czy ja naprawdę go kocham. Bez wahania i natychmiast powiedziałem jej, że tak i chce wiedzieć czy on wrócił do domu bo chce z nim porozmawiać. Ona słysząc moje słowa rozpłakała się bardziej i powiedziała, że nie ma go, że pewnie znów poszedł do jakiegoś klubu i pił całą noc, bo nie raz zdarzało się tak, że wracał pijany z samego rana… Gdy tylko to usłyszałem rzuciłem tylko, że idę po niego i po prostu wybiegłem szukając go… Znalazłem go w parku, był kompletnie zalany w trzy trupy i coś tam mamrotał na próby nawiązywania kontaktu z nim przez policję. Od razu zainterweniowałem i dzięki bogu sprawa została załatwiona polubownie… Nie mając za bardzo pomysłu co dalej zrobiłem to co pierwsze przyszło mi do głowy, więc pojechałem z nim do jego domu. Tam ojciec Richiego od razu widząc nas już chciał coś powiedzieć, ale syknąłem mu, żeby dał nam czas do jutra, bo sam widzi w jakim stanie jest jego syn i nic nie mówiąc przy pomocy Bobbyego wprowadziłem blondyna na górę, do jego pokoju… Gdy tak siedziałem przy nim i pilnowałem go zacząłem szukać informacji o tym jak mogę mu pomóc, gdzie możemy zgłosić się po pomoc dla osób uzależnionych od alkoholu, bo to, że muszę mu pomóc było oczywiste i tylko modliłem się by on przyjął tą pomoc – nadal będąc w dużym szoku nie odwróciłam wzroku od mówiącego bruneta, który mówiąc ostatnie słowa zerknął na blondyna, który blado się uśmiechając wziął za rękę ukochanego ściskając ją
- Kiedy już w pełni odzyskałem przytomność oraz wytrzeźwiałem byłem na siebie wściekły i czułem wstyd za siebie, bo jak na złość pamiętałem wszystko co się wydarzyło… Nie mogłem pojąć jak mogłem napaść na własnego ojca, ale chyba bardziej żałowałem tego, że świadkiem tego wszystkiego był George… Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć Greg usiadł obok mnie i biorąc mnie za rękę powiedział bym opowiedział o tym jak to się zaczęło, a ja sam nie wiedząc co robić po prostu powiedziałem mu prawdę nawet nie patrząc się na niego, bo było mi wstyd i nie chciałem wiedzieć w jego oczach obrzydzenia do mnie czy współczucia... Gdy skończyłem mówić on mnie po prostu objął i powiedział, że przykro mi, że to mnie spotkało, że chce mi pomóc jeśli tego naprawdę chce i chce przestać pić. Spojrzałem się na niego szokowany, ale chęć skończenia z tym była ode mnie silniejsza przez co po prostu tylko pokiwałam głową, po czym idąc za jego słowami spakowałem się i zaraz po tym jak powiedziałem rodzicom, że jadę na odwyk dałem się zawieść Gregowi do ośrodka odwykowego… Tam rozmowy z psychologiem, terapeutami dużo mi pomogły. Dzięki nim tak już naprawdę zaakceptowałem siebie i nauczyłem się żyć jako niepijący alkoholik… Jedynie czego mi tam brakowało to cywilnej odwagi by odezwać się do rodziców i odpisywać na listy Grega… – powiedział Richie, a ja słysząc w jego głosie smutek odruchowo zerknęłam na George, który smutno pokiwał głową
- Ja od początku terapii blondyna byłem w kontakcie z jego terapeutą. Codziennie pisałem listy i przychodziłem do jego terapeuty by dawać mu je dla Richiego mając jednocześnie nadzieję, że blondyn w końcu odpisze, ale nawet jak już mógł przyjmować gości po pierwszym etapie leczenia nie chciał mnie widzieć. Terapeuta powiedział, że to zupełnie normalne bo on ma wyrzuty sumienia, które powodują, że zwyczajnie w świecie wstydzi się swego nałogu i muszę dać mu czas, więc tak zrobiłem, ale nie przestawałem pisać do niego oraz zgłębiać tematu alkoholizmu, bo chciałem wiedzieć jak najwięcej o tej chorobie… Gdy w końcu dowiedziałem się, że Richie wychodzi z ośrodka bałem się jak nie wiem, ale w odpowiednim dniu z szybko bijącym sercem stałem pod drzwiami i kiedy on wyszedł poczułem jak wszystko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, że liczy się tylko to, że on wyszedł i jest zdrowy – słysząc słowa Georgea mimowolnie pokiwałam głową nawet nie próbując myśleć co obaj musieli wtedy przeżywać
- Kiedy zobaczyłem Grega moje serce od razu zaczęło szybciej bić a ja nie wiem czy to ze szczęścia czy ze strachu... On nic nie mówiąc po prostu mnie przytulił mocno, a ja wtuliłem się w niego modląc się by ta chwila trwała wiecznie... Nie minęło dużo czasu jak on biorąc moją torbę zaciągnął mnie do auta mówiąc, że zawiezie mnie gdzie będę chciał, ale chce najpierw ze mną pogadać, ale nie tu... Wiedząc, że jestem mu to winny pozwoliłem się zawieść do parku, gdzie tam on wyznał mi, że wie czemu nie odpisywałem mu na listy, że rozumie to, że wstydziłem tego co się stało, ale chce bym wiedział, o tym, że uratowałem mu życie, bo zwyczajnie w świecie wypełniłem dziurę, którą czuł w sercu i duszy sprawiając, że zakochał się we mnie, że on kocha mnie właśnie takiego i chce z ze mną być tak na poważnie o ile ja tego chce i jestem na to gotowy, bo on o niczym innym tak nie marzy jak właśnie o tym… Patrzyłem się na niego czując jak z jednej strony moje serce znów zaczyna szybciej bić z ekscytacji, ze wzruszenia, a z drugiej strony nie wiedziałem czy powinien powiedzieć prawdy o tym co do niego czuję, bo jakaś cząstka mnie podpowiadała mi, że on zasługuje na kogoś lepszego – nie powiem na samo wyobrażenie tej sceny mimowolnie kąciki moich ust uniosły się
- Wyczułem to, że Richie się waha, więc powiedziałem mu, że nie chce by czuł, że wywieram na nim presję, że po prostu chciałem by wiedział o tym, że jest on dla mnie ideałem w każdym calu, że kocham go takiego jakim jest i proszę go by przede wszystkim słuchał swego serca… On na to po krótkiej chwili po prostu pocałował mnie mówiąc, że też mnie kocha i jeśli nie obawiam się jego choroby, z którą będzie się zmagał do końca życia to on chce spróbować, że chce ze mną być tak na poważnie – dopowiedział szybko George spoglądając na blondyna, który patrząc się na niego lekko uśmiechnął się szeroko
- No a potem pojechaliśmy do moich rodziców i tam już bardziej oficjalnie przedstawiłem im Grega jako swego ukochanego oraz powiedziałem, że zamierzam studiować pielęgniarstwo by w niedalekiej przyszłości być pielęgniarzem… Mama oczywiście dobrze przyjęła te informacje, a tata jak możecie się domyśleć na początku był naburmuszony, ale teraz może i w pełni nie zaakceptował wszystkiego to jednak przynajmniej nie chce nas spalić na stosie… Więc jak widzicie nasza historia raczej nie jest taka wprost w pełni romantyczna i wspaniała, że od razu po pierwszym pocałunki wpadliśmy sobie w ramiona wyznając później sobie miłość, ale z biegiem czasu myślę, że tak po prostu miało być między nami, że taka właśnie była nam pisana droga i nie możemy narzekać, bo jesteśmy najszczęśliwsi pod słońcem – niebieskooki nie dodając nic więcej uśmiechając się do swojego ukochanego pocałował go, co sprawiło, że kąciki moich ust szerzej uniosły się
- Wiecie co chłopaki naprawdę cieszę się, że pomimo trudności jesteście ze sobą szczęśliwi i możecie mi wierzyć lub nie, ale to jest najromantyczniejsza historia jaką słyszałem, gdzie moim zdaniem powinniście ją spisać by ktoś mógł ją zekranizować, bo jest tego warta – jako pierwszy odezwał się Cayce, a ja cicho się śmiejąc pokiwałam głową zgadzając się z nim
- Oj tak. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że jesteście ze sobą i pomimo tego, że na pewno jest wam źle z tym, że pan Stringini was nie akceptuje, lecz przepraszam cię Richie, że to powiem ale twój ojciec zawsze był świrem i nie powinniście się nim zbytnio przejmować, bo w nas zawsze będziecie mieć wsparcie. Prawda? – powiedział szybko Izzy patrząc się na Georgea i Richiego, który pomimo przekręcenia oczu na zmiankę o ojcu lekko uśmiechnął się
- Jasne, że tak/Oczywiście/Dokładnie – powiedzieliśmy wszyscy chórem na co niebieskooki z brunetem szerzej uśmiechnęli się
- Dobra… W takim razie wypijmy za miłość, tolerancję i by ta cudowna dwójka już zawsze była szczęśliwa – rzuciła po krótkiej chwili Bella unosząc swój kieliszek, a my wszyscy idąc za jej śladem mówiąc za miłość podnieśliśmy swoje kieliszki czy butelki pijąc chwilę potem
- Wiecie co chyba pójdę po jakieś bardziej konkretne przekąski niż te słone – powiedziała po krótkiej chwili brunetka i szybko wstając poszła do kuchni, a ja domyślając się o co jej chodzi szybko poszłam za nią
- Nawet nie próbuj i dawaj mi od razu komórkę… No już bez gadania… Bella ja wiem, że się denerwujesz, ale poczekaj cierpliwie do jutra rana i zaufaj swemu przeczuciu, które jak nie mam mówi ci, że wszystko będzie dobrze – widząc jak przyjaciółka sięga do spodni po telefon podkręciłam głową zaczynając mówić, na co ona podobnie jak ja niedawno przekręciła oczami ociągając się w oddaniu mi swego telefonu
- No denerwuje się i nie rozumiem jak ty możesz być taka spokojna, ale mam nadzieję, że nasze przypuszczenia się sprawdzą, bo jak nie to nawet nie chcę myśleć co będzie… – Bella nie dodając nic więcej biorąc że sobą sałatkę i owocowe mini koreczki wyszła z kuchni, a ja nie mogą powstrzymać unoszących się machinalnie kącików ust podkręciłam głową chowając przy tym do kieszeni spodni komórkę przyjaciółki
- Ana... Słuchaj bo mamy do ciebie sprawę w sześć oczu… Nadal szukasz pilnie mieszkania albo pokoju do wynajęcia?… Widzisz ja tam wiem jak to jest jak człowiek ma trudności by dogadać się z rodzicem, więc… Mamy w domu wolny pokój i gdybyś chciała to możesz się w każdej chwili wprowadzić się do nas – gdy tylko usłyszałam słowa blondyna szokowana jego propozycją patrzyłam się na niego i na stojącego obok Grega zastanawiając się czy mówią poważnie
- To może i jest takie nasze podziękowanie za to co dla nas zrobiłaś, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że gdyby nie ty to zapewne nadal byśmy byli w punkcie wyjścia, tzn. lecą do siebie co weekend, ale tak naprawdę będzie nam niezmiernie miło jak się zgodzisz na ta propozycję i żeby było już na początku jasne nie ma mowy byś do czegoś się dokładała… Umówmy się, że po prostu raz na jakiś czas zrobisz duże zakupy spożywcze do domu i dobry obiad – dodał szybko George, a ja szerzej się uśmiechając nadal nie wierzyłam, że dostałam taką propozycję
- Naprawdę? Jezu chłopaki bardzo wam dziękuję i jasne, że się zgadzam, ale później pogadamy o dokładaniu się do opłat, bo nie ma mowy bym mieszkała u was praktycznie za darmo – nic więcej nie dodając od razu przytuliłam się do jednego i drugiego chłopaka całując ich w policzki w podziękowaniu za ich propozycje
- Nawet nie próbuj zaczynać tego tematu bo to nie jest sprawą dyskusyjna kochana i cieszymy się, że się zgadzasz – rzucił od razu Richie, a ja kręcąc głową nieco uśmiechnęłam się
- A na co nasza Anastasia się zgadza? Czyżbyście chłopaki szykowali jakiś wspaniały muzyczny duet? – do kuchni nagle wszedł Jay z Chrisem, a ja spoglądając na mówiącego bruneta nieco przewróciłam oczami, a chłopaki cicho się zaśmiali kręcąc przy tym głowami
- Obawiam się Jay, że świat nie wytrzymałby takiego duetu, ale dzięki za pomysł. A Ana zgodziła się zostać naszą współlokatorką – odpowiedział od razu niebieskooki, a ja słysząc jego pierwsze słowa nieco spiorunowałam go spojrzeniem kręcąc głową, bo prawda jest taka, że świat właśnie potrzebuje takich duetów by pokazać szczególnie pewnym osobom jaka wspaniała i nie przewidywalna jest miłość
- Świat raczej nie wytrzyma jeśli taki duet w ogóle nie powstanie, więc miejmy nadzieję, że długo nie będziecie się zastanawiać nad nim tylko weźmiecie się ostro do pracy skoro George ma ukryty talent, który trzeba oszlifować. No i fajnie, że Ana będzie z wami mieszkała. Będzie miała bliżej do Jaya, tzn. do studia… Wiecie co jak już tu jesteście to proszę tu macie talerze i sztućce na stół. A ty Jay możesz z Aną wyjąć z tamtej szafki czyste szklanki – powiedział Chris pesząc się przy małym przejęzyczeniu, za które od razu razem z Jayem spiorunowaliśmy go wzrokiem. Gdy tylko Watrin biorąc coś z lodówki szybko razem z Gregiem i Richiem wyszedł nie marnując ani sekundy zaczęłam wyjmować z wskazanej przez blondyna szafki czyste szklanki. Natychmiast w momencie kiedy wyczułam za sobą znajomy zapach perfum przez moje plecy przebiegł gorący dreszcz, ale starając się to ignorować brałam z półki szklanki stawiając je na blacie kuchennym
- Chyba nie mówiłem ci tego wcześniej, ale wyglądasz dziś pięknie i nie mogę doczekać się soboty – cichy szept bruneta sprawił, że kąciki moich ust mimowolnie uniosły się. Nieco przygryzając wargę powoli odwróciłam się spoglądając prosto w brązowe tęczówki uśmiechniętego Tariqa
- Dzięki… Też się nie mogę doczekać i mam nadzieję, że tym razem przyjdziesz – brunet słysząc moje słowa szerzej uśmiechnął się, po czym nic nie mówiąc delikatnie musnął moje usta, a ja machinalnie zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością.
- Ja tam wam nie chce przeszkadzać, ale przypominam wam, że jesteście w kuchni Chrisa i wątpię czy spodoba mu się to, że migdalicie się w jego kuchni – słysząc znajomy głos od razu odepchnęłam od siebie ciemnookiego, który posłał mrożące spojrzenie Izzyemu, a ja nieco oszołomiona lekko spuszczając wzrok lekko przygryzłam wargę by nie widać było pojawiającego się na mojej twarzy uśmiechu
- Izzy błagam cię zajmij się lepiej sobą i Melindą dobrze? – Lizzy słysząc słowa bruneta pokazał mu język i zabierając coś z stołu poszedł do salonu, a ja nie mogąc powstrzymać cichego chichotu pokręciło głową i nic nie mówiąc wzięłam kilka szklanek także idąc do salonu. Cholera już sama nie wiem co ten brunet ze mną robi, że nie mogę o nim zapomnieć i że każdym pocałunkiem chcę więcej, ale jednak nie mogę temu się poddać.
***
- Anastasia… Ana… Obudź się… Chodź do kuchni – pod wpływem cichego szeptu oraz lekkiego potrząsania niechętnie otworzyłam oczy i dostrzegając dzięki małemu światłu z komórki Bellę, która mówiąc coś o kuchni przy jednoczesnym wskazaniu ręką drzwi cicho westchnęłam i kręcąc głową powoli wstałam z łóżka idąc ostrożnie za nią. Gdy tylko do moich oczu doszedł blask światła z kuchni mimowolnie przymrużając powieki zerknąłem do salonu i od razu kąciki moich ust uniosły się pod wpływem widoku słodko śpiących na kanapie oraz wtulonych w sobie Richiego i Grega a także Jaya, który niczym boss z założonymi rękami spał wpółsiedząco na kanapie z nogami leżącymi na pufie
- Lepiej byś miała Bells doskonały powód by budzić nas o 4 rano wyrywając mnie z jakże wspaniałego snu – widząc siedząca przy stole Melindę, która szepcząc spiorunowała ją spojrzeniem nieco zmarszczyłam brwi siadając obok niej. Bella przekręcając oczami szybko nalała nam do szklanek coli, po czym usiadła z drugiej strony mulatki wyjmując po krótkiej chwili komórkę
- No dobra, wiem że mnie zabijecie, ale nie mogłam się powstrzymać… Po prostu musiałam sprawdzić notowania przynajmniej w Niemczech i same zresztą zobaczcie… – tym razem to ja przekręcając oczami spojrzałam się na telefon, który wzięła od brunetki mulatka i od razu musiałam kilkukrotnie mrugnąć zastanawiając się czy aby na pewno widzę to co widzę. Pięć pierwszych miejsc sprzedaży singli należało do naszej piątki świrusów
- Ta. Ja też na początku nie mogłam w to uwierzyć, ale to prawda… Teledyski naszych chłopaków mają już ponad 200 tysięcy odsłon każdy i to zapewne dopiero początek, a komentarzy pod postami chłopaków jest tyle, że nie wiem czy dadzą radę przeczytać to w ciągu tygodnia… Mało tego Ian, Matteo, Roger, Franz, Andy, Daniel, Julia, Elena na swoich portalach społecznościowych udostępnili linki do piosenek i teledysków chłopaków gratulując im przy tym wspaniałych piosenek… – powiedziała Isabella, a ja mając szeroki uśmiech na buzi spojrzałam się na nią pokiwałam głową
- Boże nie mogę w to uwierzyć, ale to fenomenalnie… Obudzę chłopaków… – jako pierwsza odezwała się również uśmiechnięta Mel, a ja słysząc jej ostatnie słowa od razu pokręciłam głową
- Nie Mel… Wczoraj zapewne mało spali z nerwów, a teraz sama zobacz jak słodko śpią, więc pozwólmy im spokojnie przespać tą noc, a rano obudzimy ich szampanem bezalkoholowym oznajmując im, że osiągnęli sukces – powiedziałam patrząc się ani dziewczyny, które uśmiechając się pokiwały głowami
- O tak. Musimy to porządnie uczcić, bo potem nie wiadomo jak będzie… Tata powiedział mi, że mamy potwierdzony pierwszy występ chłopaków tutaj w Stanach, tzn. w Los Angeles i obawiam się, że to może niczym zderzenie Titanica z górą lodową, a na pewno gorzej jak to było naście lat temu gdy chłopaki starając się podbić brytyjski rynek muzyczny mieli mini koncerty w szkołach – słowa brunetki sprawiły, że mimowolnie pokiwałam głową zgadzając się z nią
- Szczerze mówiąc gdy ojciec mi to powiedział to też o tym pomyślałam od razu zastanawiając się nad tym co moglibyśmy zrobić i wpadł mi do głowy pomysł, że może zrobimy na którymś z portali społecznościowych transmisję tego występu by fani nie tylko z Ameryki mogli go obejrzeć. Komentarze prawdziwych fanów chłopaków na pewno podniosą na duchu gdyby odpukać oczywiście publiczność nie dopisała – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciółek, które lekko uśmiechając się pokiwały głowami
- Nawet dobry pomysł… Ja też na coś wpadłam, ale na razie wam nie zdradzę by nie zapeszyć i udało mi się to zrealizować, choć nie powiem jest ryzyko, że chłopaki na to mogą bardziej zestresować się przed występem, ale trzymajmy kciuki, że jednak tak nie będzie – rzekła od razu Bella uśmiechając się tajemniczo
- To w takim razie może ja wymyślę coś na koniec dnia, np. kino, pizza, karaoke, kręgle, tańce w klubie? – rzuciła mulatka, a ja słysząc jej słowa o pizzie mimowolnie cicho się zaśmiałam przypominając sobie wydarzenia sprzed kilkunastu lat gdy to po dniu pełnym dość nie miłych wrażeń ojciec z wujkiem zabrali chłopaków na specjalną pizzę, a tak naprawdę zabrali chłopaków do klubu ze striptizem
- Jak dla mnie bomba o ile to nie będzie że tak powiem specjalny klub czy chłopaki nie pójdą na bardzo specjalną pizzę… No co? Wystarczy, że nasi ojcowie to zrobili i skończyło się wielką aferą – Isabella słysząc moje pierwsze słowa od razu przekręciła oczami a mulatka słyszą moje ostatnie słowa spojrzała się pytająco a to na mnie a to na brunetkę, która pokręciła głową
- Oj nie ważne. Stare dzieje i tyle… Swoją drogą skoro jesteśmy same a chłopaki śpią i możemy wreszcie pogadać to może wreszcie łaskawie powiesz nam o tej cudownej i gorącej nocy z Jayem, tzn. jak było, jak jest między wami… No nie przekręcaj oczami, bo ostatnio wymiksowałaś się pracą od tej rozmowy, więc mów teraz i daruj sobie pół słówka lub lakoniczne wypowiedzi, bo my tego nie kupujemy – przekręcając oczami pod wpływem słów brunetki pokręciłam głową nie wierząc, że wraca do tego tematu, przy czym widzą ich wyczekujące spojrzenia cicho westchnęłam zdając sobie sprawę z tego, że one nie odpuszczą
- Dziewczyny, ale naprawdę nie ma o czym gadać... Między mną a Jayem nic nie ma i nic nie będziemy… To była tylko jedna noc i pomimo tego, że była cudowna przez wielkie c oraz miałam wrażenie jakbym była w niebie krążąc wokół gwiazd to nigdy więcej ona się nie powtórzy… –powiedziałam patrząc się na przyjaciółki, gdzie Is przekręciła oczami a Mel pokręciła głową
- Kochana możesz to sobie wmawiać, ale prawda jest taka, że każdy widzi jak dosłownie pożeracie siebie wzrokiem i na kilometr czuć między wami chemię. Wiem, że to niby przeciwieństwa najbardziej się przyciągają, ale prawda jest taka, że jesteście ulepieni z tej samej gliny i to was bardziej przyciąga do siebie i nie zaprzeczaj temu tylko zrób coś z tym póki możesz – posyłając mówiącej Is piorunujące spojrzenie pokręciłam głową, po czym nim zaczęłam mówić mimowolnie zerknęłam w stronę salonu na słodko śpiącego Jaya i pomimo tego, że ledwo w tych ciemnościach go widziałam to mogłabym przysiąc, że zobaczyłam jak kąciki jego słodkich ust unoszą się
- Może i wiele nas łączy a także coś nas ciągnie do siebie, ale prawda jest taka, że Jay także jest zbyt podobny do mego ojca, a ja wole unikać takich osób i w ogóle między mną a Jayem nic więcej nie będzie i koniec kropka, bo nie chce więcej o tym mówić… A teraz lepiej Is powiedz jak jest między tobą a Chrisem – rzuciłam szybko patrząc się na Bellę, która pomimo tego, że nieco przewróciła oczami nie mogła powstrzymać pojawiającego się na twarzy uśmiechu
- Powiem ci tyle, że zmiana tematu nic ci nie da i na pewno powrócimy do tej rozmowy… A co do mnie i Chrisa to nadal jest to trochę skomplikowane… Z jednej mam wrażenie, że znów ciągnie mnie do niego, że dawne uczucia do niego na nowo odżywają z zdwojoną mocą, a z drugiej strony pomimo tego, że widzę to, że on się zmienił to jednak zwyczajnie w świecie boję się, że znów będę cierpiała... Tak czy siak czas pokaże jak będzie między nami – przyjaciółka mówiąc szeptem ostatnie słowa nieco spuściła wzrok, a ja odruchowo pokiwałam głową rozumiejąc jej rozdarcie
- Wydaje mi się, że to zupełnie normalne, że tak się czujesz i szczerze mówiąc nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu, ale mama powiedziała mi kiedyś, że gdy rozum i serce zaczynają toczyć że sobą batalię to wtedy najlepiej słuchać głosu serca… Tylko proszę cię przy jakiejkolwiek decyzji przemyśl ją z tysiąc razy analizując wszystkie możliwości i miej na uwadze to, że gdyby blondasie znów cię skrzywił to ja się z nim policzę i złamany nos będzie jego najmniejszym problemem – obie dziewczyny słysząc moje ostatnie słowa cicho zaśmiały się
- Tak bo prawdzie dziewczyny to obie powinniście skorzystać z tej mądrej rady i słuchać swego serca. Gołym okiem widać co się kroi pomiędzy wami a chłopakami… Ty Bella rzeczywiście masz prawo mieć swoje obawy, ale jak to się mówi stara miłość nie rdzewieje i może od początku byliście sobie przeznaczenie tylko trochę utrudniliście sobie życie a teraz los daje wam kolejną szansę byście weszli na właściwe tory. Tylko moim zdaniem postępując ostrożnie i rozważnie nie powinnaś pozwolić by ten strach cię w pełni opanował… A ty moja droga jak chcesz się oszukiwać to się oszukuj dalej, lecz z własnego punktu widzenia wiem, że to na długą metę jest zgubne i miej na uwadze to, że możesz stracić szansę na prawdziwą miłość – zaczynając mówić mulatka najpierw patrzyła się na Isabell, a potem na mnie, a ja mimowolnie słysząc jej słowa skierowanych do mnie przewróciłam oczami
- Dobra koniec tych nocnych pogaduszek tylko pijemy i idziemy jeszcze spać by jutro a raczej dziś jakoś normalnie funkcjonować – nie dodając nic więcej sięgnęłam po swoją szklankę szybko wypijając jej zawartość.
1 komentarz:
O nie... Ana zabrała telefony chłopakom... już widzę, jak przychodzi SMS do Jaya od jakiejś dziewczyny i znowu robi się afera :D Ciekawe czy mam dobre przeczucia...
O Boże... i pomyśleć, że Richie wpadł w alkoholizm, ponieważ nie potrafił pogodzić się ze swoją orientacją, smutne :(
Ana i para gejów ? :D Może być ciekawie haha
Ciekawe czy Jay podsłuchał całą rozmowę :)
Lecę dalej, gdzie ta sobota i koncert :D
Buziaki <3
Prześlij komentarz