sobota, 13 marca 2021

35 rozdział

 Narracja Anastasii

Powoli budząc się leniwie otworzyłam oczy i widząc, że jestem wtulona w Jaya szybko zamknęłam powieki i niemalże natychmiast przed oczami stanęły mi wydarzenia z wczorajszej nocy. Szczerze mówiąc nie żałuję tego co się stało i z przyjemnością powtórzyłabym to, bo prawdę mówiąc nigdy nie przeżyłam czegoś takiego. Aczkolwiek z drugiej strony nie chce by coś się zmieniło w moich relacjach z Jayem. Ba. Nawet sama nie wiem jak można nazwać to co jest między nami ponieważ niby razem pracujemy, kolegujemy się to jednak jak sam brunet wczoraj słusznie zauważył coś nas ciągnie do siebie i pomimo tego, że nie mogę się temu, jemu oprzeć to jednak nie mogę przestać o tym myśleć, że on jest taki sam jak mój ojciec, a z takim typem człowieka nie chce mieć zbyt wiele wspólnego. Powoli otworzyłam oczy spoglądając na słodko śpiącego ciemnookiego i od razu machinalnie lekko przygryzłam dolną wargę ledwo powstrzymując się przed muśnięciem jego słodkich warg czy przejechaniem palcami po jego policzku. Nie minęło dużo czasu jak usłyszałam dzwonek komórki i od razu przymknęłam oczy nie chcąc by właśnie budzący się Jay widział, że przyglądałam mu się gdy spał. Tariq nie wykonując żadnego ruchu zapewne przyglądał mi się i nie powiem strasznie żałuję, że nie mogę zobaczyć jego miny. Gdy tylko usłyszałam dźwięk swojej komórki w duchu rzuciłam kilka jakże soczystych epitetów w stronę budzików, po czym chcąc nie chcąc powoli otworzyłam oczy i od razu mimowolnie kąciki moich ust uniosły się pod wpływem uroczego uśmiechu bruneta, który na razie nic nie mówiąc delikatnie pocałował mnie. Cholera takie pobudki to ja naprawdę mogłabym mieć codziennie i wcale nie znudziłaby mi się

- Witaj. Mam nadzieję, że pomimo krótkiego snu choć trochę wyspałaś się i nie żałujesz tego co się stało, bo ja na pewno nie żałuję… Ba. Dla mnie było fantastycznie, magicznie – szepnął ciemnooki, a ja nie przestawiając się uśmiechać pokiwałam głową 

- Cześć. Szczerze mówiąc mam wrażenie, że nigdy nie spałam lepiej i nie żałuję tego co się stało, bo też dla mnie to było coś fenomenalnego, magicznego, przez co nie chciałabym aby to jakoś wpłynęło na nasze relacje w pracy i w ogóle – mówiąc nie odwróciłam wzroku od Jaya, który uśmiechając się pokiwał głową

- Też nie chce by to co się stało jakoś negatywnie wpłynęło na nasze relacje, bo naprawdę mi się podobasz i chciałbym cię jeszcze bliżej poznać a także byś ty poznała mnie – nic nie mówiąc delikatnie musnęłam usta Jaya, który od razu zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością

- Możesz mi wierzyć lub nie ale przyjemnością poleżałbym z tobą dłużej w łóżku bądź wziął wspólny prysznic, lecz obawiam się, że jak zaraz nie wstaniemy to możemy spóźnić się na próbę a Mel nam tego nie daruje – Tariq odsuwając się ode mnie brutalnie sprowadził nas na ziemię, przez co ciężko westchnęłam kiwając głową

- Obawiam się, że ja na pewno się spóźnię, bo powinnam skoczyć do domu by się przebrać i wziąć strój do ćwiczeń bo przydałoby się choć trochę poćwiczyć - rzuciłam patrząc się na bruneta, który uśmiechając się pokręcił głową dając mi szybkiego całusa 

- Jeśli chcesz to mogę coś poradzić na te problemy – ciemnooki nie dodając nic więcej wstał z łóżka kierując się do dużej szafy, w której od razu zaczął czegoś szukać i przekładać, a ja opierając się na ramionach bezczelnie nieco przygryzając wargę patrzyłam się na jego zgrabne pośladki i ślady jakie zupełnie niechcący zostałam jego jakże idealnym ciele

- Może i nie jest to ostatni szyk mody, ale wydaje mi się, że jak na ćwiczenia takie krótkie spodenki i T-shirt z ulubionym zespołem mogą być. Natomiast tu mam taką śliczną bluzkę z kwiatami, którą możesz spokojnie założyć, bo wydaje mi się, że to twój rozmiar, a w kontekście dolnej części bielizny to mogę ci dać najmniejszej jakie mam bokserski – powiedział po chwili Jay pokazując mi ciuchy, a ja powoli kiwając głową wstałam podchodząc do niego 

- No proszę jaki przygotowany na takie sytuacje. Czyżby jakaś dziewczyna po upojnej nocy z krzykiem uciekła od ciebie zostawiając coś – mówiąc wzięłam rzeczy od bruneta, który niby spiorunował mnie spojrzeniem, ale nie mógł powstrzymać lekkiego uśmiechu na buzi

- Jakoś ty nie uciekłaś, a jak krzyczałaś to raczej z rozkoszy błagając o więcej księżniczko i widzę w twoich oczach, że z przyjemnością powtórzyłabyś to co działo się wczorajszej nocy… A tak na poważnie to bluzka mojej siostry, która zostawiła ją jak ostatnio u mnie była a ja zapomniałem jej wziąć by jej oddać, więc możesz ją bez problemu wsiąść i założyć dziś – Tariq nic nie dodając delikatnie musnął moje usta, a ja odruchowo oddałam mu pocałunek z większą namiętnością 

- Dobra to jak chcesz to idź do łazienki, a ja pójdę zrobić nam śniadanie… W tej górnej szafce prawo są czyste ręczniki a na dole są nowe szczoteczki do zębów oraz gąbki – kiwając głową nie oderwałam wzroku od ciemnookiego, który dając mi szybkiego całusa, po czym szybko wyszedł z pokoju wchodząc do znajdującego się naprzeciw swego domowego studia by szybko założyć na sobie bokserki i koszulkę, a ja nie marnując ani chwili szybko biorąc z podłogi swoje rzeczy weszłam do łazienki i po krótkiej chwili biorąc z szafki potrzebne rzeczy weszłam pod prysznic starając się choć na chwilę nie myśleć o brunecie i o tym jak dobrze mi było w nocy. Kiedy tylko wyszłam z pomieszczenia od razu pokierowałam się do kuchni, z której dochodziły nieziemskie zapachy. Nie powiem widząc jak stojący przy kuchence Jay porusza biodrami w rytm lecącej muzyki mimowolnie uśmiechnęłam się nie mogąc oderwać wzroku od tego także słodkiego widoku

- O hej. Dobrze, że już jesteś i szczerze mówiąc ślicznie ci w tej bluzce… No a tak w ogóle to zrobiłem jajecznicę… Jeśli wolisz coś innego lub nie możesz to zrobię ci coś innego – brunet dostrzegając mnie uśmiechnął i zaczynając mówić lekko podniósł patelnie, a ja siadając przy przygotowanym już stole pokiwałam głową

- Dzięki i… Dziękuję za te ciuchy. Obiecuję, że od razu jak je wypiorę to oddam ci je... A co do jajecznicy to może być, więc nie gadaj już tylko siadaj i jedźmy póki ciepła - Tariq uśmiechając się nieco pokręcił głową nakładając przy tym nam jajecznicy

- Nie masz za co mi dziękować i nie musisz mi nic oddawać, bo nie zbiedniejemy bez tych rzeczy. A teraz koniec gadania tylko jedź. Smacznego – uśmiechając się do ciemnookiego pokiwałam głową i również życząc mu smacznego zaczęłam jeść. 

***

- Cześć dziewczyny. Przepraszam za spóźnienie, ale w drodze trawiłam na korek – powiedziałam od razu wchodząc do szatni, w której była Mel z Bellą, gdzie obie mnie widząc uśmiechając się pokiwały głowami

- Hej. Nie masz za co przepraszać. I tak czekamy jeszcze na Jaya, który zapewne też utknął w tym samym korku, więc spokojnie przebierz się – powiedziała mulatka na co pokiwała ma głową

- Jay też już jest, więc zaraz będziesz mogła wziąć chłopaków w obroty… A w kontekście naszego treningu to tak prawdę mówiąc chyba coś mnie bierze bo mam wrażenie, że wszystko mnie boli, więc raczej dziś ograniczę się do rowerka i bieżni – nie dodając nic więcej szybko biorąc pożyczoną od Jaya torbę z także pożyczonymi od niego ciuchami weszłam do łazienki prędko zaczęłam się przebierać. Nie powiem gdy tylko zerknęłam w lustro chcąc zawiązać włosy w kocyk zamarłam nie mogąc powstrzymać lekko unoszących się kącików ust na widok podobizn widocznych na koszulce. Teraz już doskonale rozumiem słowa Jaya o koszulce z moim ulubionym zespołem. Oj Bella będzie miała niezły ubaw i na bank czegoś domyśli się. Nie powiem z jednej strony chciałbym jej zdradzić to, że przespałam się z Jayem i jak było fantastycznie, ale z drugiej strony sama nie wiem czy powinnam to zrobić skoro to był jeden zwielokrotniony raz, który zdecydowanie raczej nie powtórzy się. Biorąc głęboki oddech i kręcąc głową by wyrzucić z mózgu wszystkie myśli wyszłam z pomieszczenia, gdzie od razu dostrzegając coraz szerszy uśmiech przyjaciółki jak tylko mnie zobaczyła mimowolnie przekręciłam oczami

- No proszę jaki fajny T-shirt. Nawet nie wiedziałam, że masz taki i takie spodenki, które jak mam wrażenie już gdzieś widziałam na kimś… Czyżbyś o czymś zapomniała mi powiedzieć? – rzuciła od razu brunetka, a ja widząc jej pytająco-śmiejące się spojrzenie siadając na ławce cicho westchnęłam kręcąc głową

- Pożyczyłam te ciuchy od Jaya, bo pracowaliśmy razem do późna nad piosenką dla Franza i po prostu tak wyszło, że nocowałam u niego… Czyli nic wielkiego z czego trzeba zrobić od razu wielką aferę – nie dodając nic więcej wyjęłam z kieszeni drugich spodni komórkę mając wielką nadzieję, że Bella odpuści temat. Dostrzegając wiadomość od Jaya, w której napisał, że chłopaki zauważyli ślady naszej szalono-magicznej nocy, ale od razu rzucił to na Rockyego i jego rzekome próby złapania myszy mimowolnie szerzej uśmiechnęłam się mając nadzieję, że chłopaki nie będą rzucać żadnych dwuznacznych komentarzy, bo bardzo wątpię w to, że uwierzyli w tą wymówkę z kotem

- Szalono-magiczna noc? Anastasio Drusillo Dollar ja chyba przestanę się do ciebie odzywać… Niby po prostu nocowałaś u Jaya, tak? Chyba zapomniałaś dodać, że te nocowanie było z dodatkiem… Żeby mi, nam swoim przyjaciółką nic nie powiedzieć, że przespało się z tym przystojniakiem?… Uznam, że nadal jesteś w ekstazie po wczorajszych wydarzeniach i później chciałaś nam się pochwalić z szczegółami… – powiedziała niby oburzona Isabell gdy tylko usiadła obok mnie a ja spojrzałam się na nią i widząc jej szeroki uśmiech pokręciłam głową

- Chodźcie już dziewczyny. Chłopaki są już gotowi – powiedziała Mel wchodząc do szatni, na co odruchowo kiwając głową wstałam wkładając do kieszeni komórkę

- Mel zarezerwuj sobie chwilę po próbie, bo wyobraź sobie, że nasza Anastasia spędziła bardzo upojną noc z Jayem i nawet pół słówkiem o tym wcześniej nie pisnęła, więc obiecała, że później nam o tym opowie – słysząc słowa blondynki mimowolnie westchnęłam kręcąc głową

- Boże przespałam się z Jayem, było fantastycznie, ale to było jednorazowy raz i nie ma o czym więcej gadać. Zadowolone? A teraz chodźmy na salę bo chłopaki czekają – rzuciłam patrząc się na przyjaciółki, które uśmiechając się pokręciły głowami

- Oj nie bocz się, bo tak już ci zostanie… Po prostu obie cieszymy się, że twoja znajomość z Jayem intensywnie rozwija się i weszła na nowy tor - blondynka nic nie dodając przyjacielsko uśmiechając się objął mnie ramieniem całując w policzek, na co nie mogłam powstrzymać unoszących się kącików ust

- Dokładnie kochana… Zresztą można było się spodziewać, że w końcu przestaniecie tylko pożerać się wzrokiem i przejdziecie do konkretów… A teraz naprawdę zróbmy przerwę i bierzmy się do pracy – kiwając głową nie czekając na dziewczyny szybko biorąc butelkę wody i słuchawki do telefonu wyszłam z szatni kierując się w stronę głównego pomieszczenia siłowni

- Cześć chłopaki. Greg nie wiem czy Mel już ci mówiła, ale jest zgoda byś mógł robić tutaj zdjęcia tylko trzeba zaznaczyć gdzie były robione – powiedziałam spoglądając na chłopaków zatrzymując na końcu wzrok na fotografie, który uśmiechając się pokiwał głową

- Tak, wiem o tym i możesz być o to spokojna, bo wszystko będzie jak należy… Słuchajcie jak będę robił wam zdjęcia to postarajcie się zachowywać naturalnie a nie przybierać pozy i nie patrzcie w obiektyw chyba, że was o to poproszę, ok? – powiedział od razu Gregor, a ja podobnie jak pozostali pokiwałam głową 

- To jak mamy już za sobą część ogłoszeń parafialnych to bierzmy się do pracy. Na rozgrzewkę siadajcie na rowery i 15 minut jazdy. No już nie robić takich min tylko do roboty, bo zaraz będziecie 30 minut jeździć… Wy też dziewczyny zacznijcie od rowerków – nie marnując ani sekundy podeszłam do rowerka, który przeważnie zajmuje i mimowolnie zerknąłem na Jaya, który siadając na swoim rowerze spojrzał się na mnie uśmiechając się. Starając się ukryć że wszystkich sił swój uśmiech szybko odłożyłam na bok butelkę wody, po czym gdy tylko podłączyłam słuchawki do telefonu szybko weszłam na urządzenie i włączając pierwszą lepszą playlistę zaczęłam jechać. Szczerze mówiąc pomimo moich małych wątpliwości to muszę stwierdzić, że to był dobry pomysł by próby taneczne chłopaków odbywały się tutaj i by prowadziła je Melinda, bo mulatka jest najlepsza w swojej robocie i potrafi okiełznać tych świrusów dzięki czemu z Bellą możemy bez problemu korzystać z siłowni, a w dodatku w wolnych chwilach daje mi i brunetce krótkie ale bardzo intensywne treningi. Słysząc w uszach piosenkę Jaya i jego głos czując miłe dreszcze biegnące przez kręgosłup odruchowo zerknąłem na Jaya i widząc, że akurat właśnie on spogląda na mnie z wręcz przyspieszeniem światła spuściłam głowę starając się zdusić w zarodku unoszące się nieco kąciki ust. Wsłuchując się w głos Tariqa przymknęłam oczy i niemalże natychmiast przed oczami stanęły mi obrazy z wczoraj, gdzie jednocześnie miałam wrażenie, że znów czuję te biegnące przez moje ciało ciepło, które czułam przy każdym jego pocałunku czy dotyku, którymi obdarzał każdy skrawek mojego ciała. Szybko otwierając oczy wzięłam kilka głębokich oddechów kręcąc przy tym głową by uspokoić szalejące myśli. Cholera nie wiem czemu nie mogę przestać myśleć o tym przeklętym brunecie, ale wiem, że muszę przestać i to jak najszybciej

- Dziewczyny mam sprawę czy macie już może tą muzykę do tej piosenki, którą mamy wszyscy śpiewać? Bo powinnam już powoli ułożyć do niego choreografię... W ogóle naprawdę ja też muszę wystąpić? – widząc podchodzącą do mnie oraz Belli Mel zdjęłam słuchawki z uszu i słysząc jej słowa na początku pokręciłam głową, a na koniec lekko uśmiechając się pokiwałam głową 

- Dopiero po weekendzie zabierzemy się za tą piosenkę, ale wiemy mniej więcej jak ją przerobić, więc nie powinno nam to zająć dużo czasu i jak to zrobimy to od razu ci damy nagranie – powiedziałam patrząc się na mulatkę, która pokiwała głową

- A co do śpiewania to skoro ja zostałam to wmanewrowana to wszyscy będziemy śpiewać i tyle. Wystarczy, że nasi ojcowie wymiksowali się od tego, więc to na naszych barkach jest to by występ był fantastyczny i jakby nie patrzeć będzie to z korzyścią dla wytwórni, że jesteśmy takim zgranym teamem, do którego warto dołączyć...Tak, Gregor ciebie też to dotyczy i uwzględnimy cię w parze z Richiem i Caycem – dodała szybko Bella patrząc się najpierw na dziewczynę Izzyego, a potem wzrokiem przejechała po chłopakach zatrzymując go na podnoszącym rękę Gregu, który słysząc jej słowa krzywiąc się pokręcił głową

- Nie… Błagam was tylko nie to... Ja się do tego nie nadaję i narobię wam tylko wstydu… – rzucił natychmiast Gregor, a ja widząc mrożące spojrzenie jakie Richie posłał swojemu chłopakowi mimowolnie cicho zaśmiałam się 

- Nie słuchajcie tego kreatyna bo może i faktycznie do Iglesiasa czy Ramazzottiego trochę mu jeszcze brakuje, ale prawdę mówiąc nie najgorzej śpiewa tylko się wstydzi… Nie patrz się tak na mnie kochanie, bo mówię czystą prawdę – powiedział Cameron patrząc się na swojego ukochanego, który tylko pokręcił głową

- Dzięki ci z kochanie za to, że stoisz po mojej stronie – słowa fotografa sprawiły, że mimowolnie tak jak pozostali cicho zaśmiałam się 

- Oj Greg uwierz mi, że śpiewanie na scenie przed kilku tysięczną publicznością tylko tak z pozoru dla laika wygląda przerażająco, ale jak już, wejdziesz na scenę to sam zobaczysz jakie to fantastyczne uczucie… Czasem nawet lepsze niż seks – powiedział Izzy, na co znów wszyscy zaśmialiśmy się 

- Występy lepsze od seksu, tak? Zapamiętam to sobie misiu… A teraz koniec gadania tylko chodźcie do  drugiej sali – rzuciła od razu Mel na początku spoglądając znacząco na bruneta, który robiąc słodką minę posłał mulatce całus, a ja nie przestawiając się cicho śmiać pokręciłam głową coś czując, że Izzy ma przechlapane. Chłopaki słysząc ostatnie słowa brunetki pokiwali głowami, po czym zaczęli schodzić z rowerów, przez co odruchowo zerknąłem na Bellę, która także stając z roweru gestem ręki dała mi znać bym siedziała

- Siedź. Ja pierwsza z nimi pójdę a potem się wymienimy – słysząc słowa Is pokiwała głową, a następnie nieco zwalniając tempo pracy nachyliłam się sięgnąć po butelkę, ale właśnie ktoś po nią sięgnął, a ja rozpoznając znajomą bransoletkę lekko przygryzając usta by ukryć pojawiający się uśmiech podniosłam głowę spoglądając na Jaya, który uśmiechając się do mnie odkręcił korek, po czym podał mi butelkę, na co lekko skinęłam głową biorąc ją od niego, gdzie gdy tylko nasze palce delikatnie styknęły się ze sobą poczułam jak przez moje ciało przechodzi miły dreszcz

- Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale naprawdę dobrze wyglądasz w tej koszulce. Można by rzecz, że nawet seksownie przez co chyba naprawdę nie pozwolę ci jej zwrócić… Masz jakieś plany na potem, po treningu, bo może moglibyśmy pójść na kawę z ciastkiem jakbyś chciała – powiedział nieco cicho Jay, a ja patrząc na niego wzięłam łyk wody 

 - Dzięki… Jeśli chodzi o moje plany na późniejszą część dnia to obawiam się, że mam do nadrobienia pilną papierkową robotę, którą wzięłam do domu, więc obawiam się, że sam będziesz musiał iść na kawę z ciastkiem… Swoją drogę Rocky i łapanie mysz? – powiedziałam cicho na co ciemnooki pokiwał głową i choć na początku zrobił smutną minę to słysząc moje ostatnie nieco uśmiechnął się 

- Jaka wielka szkoda, ale jakbyś chciała to powiedz słowo a pomogę ci byś szybciej skończyła… A co do wykrętu to tak jakoś wyszło, że to pierwsze na co wpadłem by wyjaśnić pewne ślady – nie mogąc ukryć lekkiego uśmiechu na twarzy pokręciłam głową starając się wyrzucić z głowy myśl, że a nóż za tą chęcią pomocy kryje się zupełnie co innego 

- Ej, Jay przestań już gruchać do Any błagając ją o kolejny szybki numerek, bo trzeba było wczoraj porządnie wykazać się by dziewczyna chciała dużo więcej, a teraz łaskawie weź swoje cztery litery i chodź – rzucił Izzy rzucając w Tariqa ręcznikiem, na co ten łapiąc go posłał przyjacielowi mrożące spojrzenie rzucając w niego trzymanym ręcznikiem, a ja kręcąc głową cicho i ciężko westchnęłam mając ochotę udusić Punca

- Dobra, ja lecę… Pogadamy później… – brunet nic nie dodając podał mi korek od butelki, po czym szybko poszedł do drugiej sali, a ja gdy tylko odłożyłam wodę ponownie wkładając słuchawki w uszy zaczęłam kręcić starając się nie myśleć o ciemnookim. 

***

- O cześć. Fajnie, że już jesteś. Jak trening? – słysząc słowa ojca gdy tylko przekroczyłam próg kuchni spojrzałam się na niego kiwając głową

- Cześć. Próba jak próba. Chłopaki wyciskają z siebie siódme poty a także oddają w tańcu siebie, swoje serce i wydaje mi się, że jeśli przez strach nie zapomną układów tanecznych to będzie naprawdę fantastycznie – powiedziałam od razu na co ojciec pokiwał głową, a ja nalałam sobie soku do szklanki

- To fajnie, że wszytko jak na razie idzie dobrze. Potwierdziliśmy z Mikem dziś udział chłopaków na koncercie w Los Angeles, a szczegóły podamy wam w poniedziałek, bo obawiam się, że jutro a w szczególności w piątek raczej nikt nie będzie miał głowy do takich rzeczy – nic nie mówiąc pokiwałam głową zgadzając się z nim, bo jutro na bank będą zdenerwowani i raczej ich myśli będą skierowane na sprzedaż singli oraz ich odbiór przez fanów i media, a z kolei w piątek znając życie będą odreagowywać wcześniejszy strach i cieszyć się jak nie mam wielkim sukcesem

- A tak zmieniając temat to nie nocowałaś wczoraj w domu… Powinienem się martwić? – rzucił po chwili ojciec a ja czując jak ciśnienie mi wzrasta spiorunowałam go spojrzeniem

- Może tak dla przypomnienia powiem TACIE, że już od dawna jestem pełnoletnia i nie muszę się nikomu tłumaczyć z tego gdzie, z kim byłam i co robiłam… – powiedziałam natychmiast starając się jakoś opanować rosnącą wściekłość, że dopiero teraz przypomniał sobie, że ma jeszcze jedno dziecko i postanowił wreszcie być troskliwym ojczulkiem

- Anastasio ja wiem, że nie chcesz że mną rozmawiać, ale przynajmniej mnie wysłuchaj, a potem zrobisz co będziesz chciała… Proszę… – zaczął mówić ojciec, a ja od razu energicznie pokręciłam głową

- Nie chce nawet tego słuchać, rozumiesz?… Lepiej skup się na swoich pozostałych dzieciach i żonie… Aha. Wciągu tygodnia wyprowadzam się i nie będę dłużej siedzieć wam na głowie – nie dodając nic więcej prędko biorąc szklankę z sokiem szybko poszłam do swojego pokoju. Gdy tylko doszłam do biurka kładąc na nim szklankę mimowolnie kąciki ust szerzej uniosły się na widok zostawionego przez Elze rysunku. No nie powiem pokochałam strasznie Kevina oraz Elzę i tak naprawdę są jedną pozytywną rzeczą w tej całej sytuacji, przez co strasznie żałuję, że wyprowadzę się z stąd, bo będę za nimi tęsknić, ale wiem, że ma innego wyjścia. Słysząc krótki dźwięk komórki sięgnęłam po nią i widząc, że to wiadomość od Jaya przekręciłam oczami siadając na łóżku.

- Hej. Może jednak chcesz mojej pomocy? Franz napisał, że nasza muzyka jest fantastyczna i jak tylko nagra już całą piosenkę to nam ją prześlę oraz kazał ci podziękować i ucałować. Jay. P.S. Randka w sobotę jest aktualna, prawda? – czytając wiadomość nie mogłam powstrzymać unoszących się kącików ust. Cholera najwidoczniej mama postanowiła nieźle zabawić się moim kosztem, bo raczej to jakiś pieprzony żart, że ciągnie mnie do faceta tak bardzo podobnego do mego ojca, którego najchętniej omijałabym szerokim ruchem i niech mnie cholera weźmie, ale kompletnie nie wiem co powinnam z tym zrobić.

1 komentarz:

Madziusa pisze...

Jestem :D Biorę się za czytanie i komentowanie :D

"...on jest taki sam jak mój ojciec, a z takim typem człowieka nie chce mieć zbyt wiele wspólnego." chyba trochę za późno Ana xD Jaya zaatakowała nienaturalnie... napalona mysz i bardzo nieokiełznany kot hahahahaha xD

Nooo lecę dalej, bo strasznie jestem ciekawa soboty i koncertu :D

Pozdrawiam :)