sobota, 9 stycznia 2021

32 rozdział

 Narracja Anastasii

- Proszę… O cześć Richie. Co tam? – widząc wchodzącego do gabinetu blondyna uśmiechnęłam się do niego wskazując na stojące krzesło, na co blondyn również uśmiechając się pokiwał głową siadając na krześle

- Cześć. Przychodzę do ciebie, bo mam gorącą prośbę a jak się dowiedziałem od Jaya Mark z Mikem będą nieco później, a to nie może czekać… Chodzi o to czy możemy zrobić małą zmianę w dzisiejszym grafiku, tzn. najpierw nagrać te wszystkie cztery piosenki śpiewane wspólnie, a potem mógłbym jako pierwszy nagrać swoją solówkę? Ja wiem, że to dużo zmiana bo najpierw miały iść nasze solówki, ale z samego rana zadzwoniła moja koleżanka z szpitala i poprosiła mnie bym wziął za nią dzisiejszy dyżur, bo się pochorowała, a ja nie miałem serca jej odmawiać zważając na to, że przed świętami wziąłem wolne by wyjechać do Niemiec… Jakby co rozmawiałam z chłopakami i oni się zgadzają ma tą zmianę – rzucił od razu Cameron spoglądając na mnie przepraszająco-błagalnie na co uśmiechnęłam się kiwając głową 

- Richie nie musisz mi się tłumaczyć, bo już ci mówiłam, że jak masz mieć dyżur w szpitalu to musisz, że musisz wyjść wcześniej, bo masz dyżur i tyle. Jasne, że zrobimy tą zmianę i nie musisz się o to bać... Swoją drogą naprawdę podziwiam cię, bo musi być cholernie trudno powiązać karierę muzyczną z pracą w szpitalu i w dodatku kończyć studia – powiedziałam patrząc się na blondyna, który szerzej się uśmiechając pokiwał głową 

- Naprawdę bardzo ci dziękuję… No nie powiem nie jest łatwo, ale przy dobrej organizacji jakoś udało mi się to wszystko pogodzić ze sobą. Widzisz zwyczajnie w świecie nie wyobrażam sobie siebie bez muzyki czy pracy w szpitalu. Kocham obie rzeczy i chce je łączyć najdłużej jak to tylko możliwe – nie powiem widząc szczery uśmiech blondyna i jego błyszczące niebieskie oczy sama szerszej uśmiechnęłam się 

- Cieszę się, że udaje się to tobie połączyć i mam nadzieję, że przy tym nawale pracy nie zapominasz o sobie i swojej dziewczynie, bo jednak nie samą pracą żyje człowiek – Richie słysząc blado się uśmiechając powoli pokiwał głową, co dla mnie było ewidentnie dowodem na to, że jednak nie jest tak kolorowo 

- No różnie z tym bywa, ale nie narzekam. Jest dobrze i byle tylko nie było gorzej – rzucił jedynie niebieskooki, a ja kiwając głową szybko wstałam i stając obok niego nieco usiadłam na biurku 

- Jasne, rozumiem cię… Pamiętaj, że jakby coś to zawsze możesz przyjść do mnie by wygadać się czy po poradę – mówiąc nie oderwałam wzroku od Stringa, który lekko uśmiechając się pokiwał głową 

- Dobra. Jeśli to wszystko to chodźmy już. Im szybciej zaczniemy tym szybciej skończymy – powiedziałam po krótkiej chwili i widząc jak chłopak znów pokiwał głową szybko wzięłam z biurka tablet i kubek z kawą, po czym wraz blondynem wyszłam z gabinetu idąc do pierwszego pokoju nagrań. Gdy tylko weszłam do pomieszczenia od razu wyczułam napięcie bijące od każdego z chłopaków

- Cześć wszystkim… Słuchajcie wiemy, że każdy z was już się denerwuję tym co będzie w piątek, ale jest jeszcze trochę czasu do tego ważnego momentu, więc postarajcie skupić swoje myśli na coś zupełnie innego, bo robicie co tylko możecie w ramach promocji, najwierniejszy fani już was wspierają nie mogąc doczekać się waszych singli, i niestety nie zmienicie tego, że niektórzy ludzie będą na was gadali – szczerze mówiąc wcale się nie dziwię, że ich myśli krążą wokół piątkowych premier. No chyba tylko idiota nie denerwował się zbliżającą się z każdą godziną premierą singla i teledysku

- Anastasia ma rację chłopaki. Single są fantastyczne, teledyski jeszcze lepsze i to samo się obroni, a wy niepotrzebnie tracicie nerwy, więc więcej uśmiechu panowie i głowy do góry – rzuciła pospiesznie Bella, na co odruchowo pokiwała głową 

- Dobra słuchajcie bez tracenia czasu bierzemy się do roboty. Jak wiecie są małe zmiany w grafiku dzisiejszych nagrań, więc zaczniemy od nagrań grupowych waszych piosenek, a potem nagrany solówki – mówiąc wzrokiem przejechałam po chłopakach, którzy pokiwali głowami

***

- No cześć Ian. Co tam u ciebie słychać? – widząc na wyświetlaczu komórki twarz przyjaciela mimowolnie uśmiechnęłam się od razu odbierając połączenie 

- Cześć kochana. A u mnie po staremu, czyli dużo roboty a czasu mało, ale ja dzwonię w innej sprawie. Mam nadzieje, że dobrze sprawdziłem godzinę i nie dzwonię jakoś za wcześnie, co nie? Powiedz mi tak na szybko widziałaś już, że tak powiem news dnia? – słysząc ostatnie słowa przyjaciela domyślając się o czym mówi zmarszczyłam brwi zerkając na Bellę, która pytająco spojrzała się na mnie 

- Dzwonisz idealnie, bo akurat mamy przerwę, bo od samego rana nagrywamy pewne fajne rzeczy i szczerze mówiąc nie wiem o jakim newsie mówisz. Bella już sprawdza. To coś na temat chłopaków czy znów prasa insynuuje nasz romans? – powiedziałam patrząc się na brunetkę, która szybko sięgając po tablet zaczęła coś w nim szukać 

- O fajnie. Już nie mogę się doczekać tych fajnych rzeczy, a co do tego newsa to jeśli jesteś obok Jaya to lepiej zabierz szybko wszystkie rzeczy jakie ma pod ręką, bo zaraz mogą one pójść w ruch… No właśnie… Próbowałem swoimi kanałami dowiedzieć się kto napisał ten i tamte artykuły, ale jedyne czego się dowiedziałem, że ta osoba jest wolnym strzelcem i ma zapewnioną pełną anonimowość, lecz będę nadal próbował dowiedzieć się kto to, bo ewidentnie ta osoba ma coś do was. Nie wspominając już o komentarzach, bo możesz sobie wyobrazić co piszą, więc nie warto sobie nimi zawracać głowy – słuchając słów przyjaciela stanęłam obok Belli i widząc artykuł, które nagłówek głosił, że Jay jest gejem cicho przeklęłam i kręcąc głową zerknęłam na Jaya, który domyślając się, że chodzi o niego szybko podszedł do nas również patrząc się na urządzenie, gdzie gdy tylko zobaczył nagłówek zaciskając mocno szczękę pokręcił głową

- Jasne Ian i dzięki za informację. Jakbyś się czegoś dowiedział to daj od razu znać – rzuciłam nie odwracając wzroku od bruneta, który wyraźnie coraz mocniej wściekły czytał treść artykułu cały czas kręcąc głową

- Nie ma za co i oczywiście, że jak się czegoś dowiem to dam ci od razu znać. Domyśliłem się, że przez różnice czasu mogliście nie wiedzieć jeszcze o tym, a jednak to paląca sprawa, choć zapewne Jay nie raz musiał tłumaczyć się z tego, ale cóż jest jak jest… Dobra ja będę kończył, bo tylko tyle chciałem wam przekazać. Pozdrowienia dla wszystkich świrusów. Pa – nim zdążyłam coś powiedzieć usłyszałam dźwięk rozłączania połączenia przez co szybko odłożyłam komórkę na stół 

- Ian powiedział, że próbował dowiedzieć się czegoś o autorze tych artykułów, ale jedynie czego do tej pory się dowiedział to tego, że jest to strzelec anonimowy, ale będzie próbował dowiadywać się więcej – powiedziałam patrząc się na Jaya, który z niedowierzaniem pokręcił głową

- Nie mam już siły do tych pismaków. To jest po prostu chore, że jak mantrę powtarzają jakieś wypowiedziane bzdury, które już dawno zdementowałem. Naprawdę mam już tego po dziurki w nosie i jednak chyba tym razem zaryzykuję proces… – zaczął mówić wciekły Jay, a ja patrząc się na niego pokręciłam głową 

- Jay uspokój się, bo właśnie o to chodzi tym pismakom, czyli chcą wytrącić cię z równowagi i ciągnąć gorący temat najdłużej jak się da. Dla nich nie liczy się co piszą, ale o kim piszą i ile mają z komentarzy, lajków i udostępnień. Tylko niestety kłamstwo wypowiedziane z tysiąc razy w końcu staje się prawdą i jak niestety widać niektórzy ludzie w rzeczywistości wierzą, że jesteś gejem i ukrywasz to czy nawet posuwają się dalej w tym myśleniu sądząc, że wracają stare wasze metody by aferami rozbudzać zainteresowanie zespołu – powiedziała od razu Isabella, na co pokiwałam głową 

- Niestety Bella ma rację Jay. Proces nic nie da, bo jak niby udowodnisz, że nie jesteś gejem bądź biseksualny? Tylko stracisz nerwy i czas. Najlepiej będzie jak napiszesz, że czytałeś kolejny FAJNY artykuł na swój tematów tylko strasznie żałujesz, że jest oparty na kłamstwach, gdyż jak już mówiłeś wcześniej nie jesteś homoseksualistą ani biseksualistą. Krótko i na temat. Na komentarze wpływu nie mamy, więc nie warto sobie nimi głowy zawracać, bo zawsze znajdują się ludzie, którzy będą na was gadali i krytykowali… Swoją drogą Tariq jak to się mówi w każdej plotce jest ziarno prawdy a ty swoimi związkami raczej nie dawałeś powodów by prasa postrzegała cię inaczej niż jako kasanowe lub geja – mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który patrzył się ostro piorunując mnie spojrzeniem, przy czym nie umknęło mi to, że jego klatka piersiowa zaczęła nieznacznie szybciej się poruszać

- Naprawdę?… DO JASNEJ CHOLERY NAPRAWDĘ uważasz, że byłbym takim skończony idiotą perfidnie okłamującym wszystkich gdy po raz tysięczny oskarżają mnie o ukrywanie swojej ORIENTACJI SEKSUALNEJ?… Zupełności nie wiesz o czym mówisz Anastasio, bo nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego co czuje osoba, która próbuje pogodzić się z swoją orientacją seksualną czy, która przed odrzuceniem najbliższych ukrywa prawdę o sobie… Zapamiętaj to sobie raz na zawsze, że ja nie jestem GEJEM ANI BISEKSUALNY, a to, że moje związki były jakie były oraz, że nieświadomie mogłem zranić niektóre dziewczyny jest zwyczajnym w świecie rządzeniem losu i naprawdę lepiej to zapamiętaj, bo nie będę się powtarzał ani przepraszał TYSIĘCZNY RAZ – Jay z wciekłością wypisaną na twarzy dosłownie zabijał mnie wzrokiem, a ja patrzyłam się na niego nieco szokowana, bo nigdy nie widziałam nikogo tak wkurzonego jak właśnie bruneta

- Tariq uspokój się, bo nerwy nic ci nie dadzą a zaszkodzą tobie… Ana na pewno nie miała nic złego na myśli… Zrozum, że my wszyscy wierzymy ci, że nie jestem homoseksualistą ani biseksualistą, ale bierz pod uwagę to, że niestety te rządzeniem losu działają na twoją nie korzyść a nie masz jak udowodnić, że mówisz prawdę… To jest słowo przeciwko słowu i tyle… – Bella zanim zaczęła mówić rzuciła mi ostrzegawcze spojrzenie, po czym zaczynając mówić spojrzała się na Jaya, który patrząc się na nią pokręcił głową

- Słuchajcie… Chyba powinienem wreszcie coś wam powiedzieć… – słysząc cichy i niepewny głos Richiego spojrzałam się na niego i widząc jego speszono-przestraszony wzrok od razu wyczułam, że raczej to nie będzie nic z miłych rzeczy

- Richie posłuchaj… – zaczął mówić szybko Jay, a ja od razu spojrzałam się na niego domyślając się, że być może to ta tajemnica, którą tak obaj strzegą

- Jay ja i tak za długo to przed nimi ukrywałem… Powinni wreszcie poznać prawdę… To i tak prędzej czy później by się wydało… Masz rację Ann, że w każdej plotce jest jakieś ziarno prawdy, ale tym ziarnem nie jest Jay, a ja… Ta… Jestem gejem… Nie mówiłem wam wcześniej o tym, bo miałem duże trudności z zaakceptowaniem tego i poniekąd właśnie przez to uciekałem w alkohol oraz w leki uzależniając się od nich… Jay dowiedział się przez zupełny przypadek i postanowił mi pomóc z nałogiem, a ja poprosiłem go o pełną dyskrecję w obu sprawach… Gdy już jakoś moje życie wróciło do równowagi to nie chciałem ogłaszać, że jestem homoseksualistą, bo zwyczajnie w świecie bałem się reakcji fanów, przyjaciół skoro mój ojciec po moim wyznaniu, że jestem gejem zaczął mnie traktować jak trędowatego… Ostatnio nie raz przymierzałem się do tego by wam to powiedzieć i to jak Jay mi pomógł, ale zawsze w ostatniej chwili traciłem odwagę i przepraszam was, że jednak wcześniej nie dałem rady tego zrobić… Zrozumieniem jeśli któryś z was nie będzie chciał ze mną pracować i nie będę miał do nikogo o to pretensji, tylko proszę was o dyskrecję, bo jednak nie chce jeszcze mówić o tym fanom… To tyle co chciałem wam powiedzieć… Skoro nagrałem już swoje piosenki to chyba lepiej będzie jak już pójdę… Cześć wam – kompletnie szokowana patrzyłam się na wychodzącego z pomieszczenia blondyna nie wiedząc co powinnam powiedzieć czy zrobić 

- Mam nadzieję, że jesteś z siebie zadowolona. Szukałaś sensacji to ją masz – rzucił szybko Jay wybiegając zapewne za blondynem, a ja odruchowo zerknęłam na Belle, która z niedowierzaniem kręciła głową 

- Czy ja dobrze usłyszałem?… Richie jest gejem?… Normalnie ja ich chyba uduszę… – słysząc głos Lizzyego zerknęłam w tamtym kierunku patrząc się jak chłopaki patrzyli na siebie szokowani i z niedowierzaniem

- Izzy… – zaczęła mówić brunetka, ale widzą wchodzącego do pomieszczenia Jaya natychniast urwała 

- Ja wszystko rozumiem Jay, ale myślałem, że jesteśmy kimś więcej niż tylko przyjaciółmi i nie mamy przed sobą tajemnic… Zwłaszcza takich… Przecież to jasne, że nikomu z nas nie przeszkadzasz fakt, że Richie lubi facetów, prawda? – rzucił szybko Punc patrząc się na Khana, który cicho westchnął kręcąc głową

- Słuchajcie… To naprawdę nie są łatwe sprawy… Richie potrzebował czasu i zrozumcie to, dobrze?… Teraz jest ważne byście nie udawali akceptacji jeśli nie podoba się wam to, że Cameron jest homoseksualistą – powiedział od razu brunet, a ja lekko przygryzam wargę spojrzałam się na ojca 

- Mogę kluczyki do auta? Muszę coś pilnie załatwić… Będziemy kontakcie – zaczęłam mówić, na co ojciec niepewnie kiwając głową podał mi kluczyki, a ja nie marnując czasu szybko biorąc komórkę wyszłam z pomieszczenia wybierając numer blondyna

- Błagam cię Richie poczekaj na mnie przed wejściem do budynku. Będę w ciągu 5 minut – rzuciłam jedynie słysząc odbierane połączenie i nie czekając na odpowiedź blondyna szybko rozłączyłam się i również prędko wbiegłam do swego gabinetu biorąc swoje rzeczy, po czym mając wielkie szczęście, że winda jest na moim piętrze wsiadłam do niej jadąc na dół. Od razu dostrzegając stojącego przed budynkiem niebieskookiego nieco uśmiechnęłam się czując jak moje serce zaczęło szybciej bić 

- Hej. Dzięki, że na mnie zaczekałeś… Chodź to odwiozę cię do szpitala i pogadamy w między czasie… Proszę… – Cameron dostrzegając moje błagalne spojrzenie cicho westchnął kiwając głową, na co nie marnując ani sekundy wzięłam go za rękę kierując się w stronę zaparkowanego auta. 

- Chłopaki pewnie są bardzo źli na mnie prawda?… Wiem, że powinienem powiedzieć im prawdę od razu jak się teraz spotkaliśmy, ale… – słysząc słowa Richiego kiedy tylko weszliśmy do pojazdu spojrzałam się na niego i nieco uśmiechając się pokręciłam głową 

- Richie posłuchaj na pewno nie masz za co przepraszać… Tylko ja przepraszam jeśli poczułeś się przyparty do muru tym co powiedziałam… Po prostu tak powiedziałam by trochę dopiec Jayowi i uświadomić go, że nieco sam sobie zapracował na takie postrzeganie przez prasę… A co do chłopaków to na pewno są szokowani twoim wyznaniem i jeśli są źli to tylko na to, że dopiero teraz im to powiedziałeś, choć jestem pewna, że na pewno rozumieją czemu z tym zwlekałeś – mówiąc nie oderwałam wzroku od blondyna, który lekko uśmiechając się pokiwał głową 

- Nie, spokojnie. Nie przyparłaś mnie do muru, tylko wyczułem, że czas wreszcie powiedzieć chłopakom prawdę o sobie i o tym, że Jay przeze mnie obrywa za niewinność… Możesz wierzyć mi lub nie, ale on naprawdę jest wspaniałym facetem o wielkim sercu, tylko zwyczajnie przyciągającym niefortunne wydarzenia… – ostatnie słowa mężczyzny spowodowały, że mimowolnie cicho się zaśmiałam 

- Przyciągający niefortunne wydarzenia, powiadasz? No na to bym nie wpadła, ale powiedzmy, że przekonałeś mnie bym poważnie rozważyła danie mu kolejnej szansy… No dobra, jedziemy do szpitala… Będę zbyt wścibska jak spytam się o twojego chłopaka? Tzn. jak ma na imię, jaki on jest? – odpalając silnik zerknęłam na Camerona, który uśmiechając się skinął głową wyjmując z kieszeni spodni telefon 

- Tak naprawdę to poznaliście go już… – widząc jak niebieskooki przysuwa w moją stronę swój telefon zerknęłam na niego i widząc zdjęcie Richiego z Gregorem natychmiast szokowana spojrzałam się na blondyna, który niewinnie słodko uśmiechnął się 

- No nie wierzę… Ty i Greg?… Ale numer… To teraz już rozumiem zmianę twego zachowania gdy on wszedł do naszej garderoby po waszym pierwszym występie i twoje zdenerwowanie przed wywiadem… Jestem pod wrażeniem, że udało się wam być obok siebie i nie zdradzić się choćby jednym małym spojrzeniem czy uśmiechem, bo nie wiem czy ja bym tak potrafiła przy ukochanym – blondyn słysząc moje słowa kiwając głową cicho się zaśmiał, a ja na chwilę odrywając od niego wzrok ruszyłam włączając się do ruchu

- Ta franca postanowiła zrobić mi wielką niespodziankę i nic mi nie wspomniał o tym, że postanowił wykorzystać to, że ma u znajomego dług i dzięki temu pojechał do Niemiec robiąc relacje z koncertu... No i masz rację co do mego zachowania. Gdy zobaczyłem go w garderobie to dosłownie zdębiałem nie wierząc własnym oczom, a potem podczas wywiadu stresowałem się strasznie by nie zrobić czegoś co mogłoby nas zdradzić i faktycznie trochę nas to kosztowało cierpliwości i samokontroli – kiwając głową zerknęłam na blondyna nie mogąc powstrzymać szerokiego uśmiechu na buzi

- Ważne, że niespodzianka się w pełni udała i był przy tobie podczas twojego powrotu na scenę... Powiedz mi czy on nadal szuka tutaj pracy i przylatuje co weekend? – dostrzegając jak kąciki ust nieco upadają cicho westchnęłam domyślając się odpowiedzi

- Niestety tak. Tutaj w Nowym Jorku trudno o stałą prace dla fotoreporterów, a o jednorazowe zlecenia także czasem nie jest łatwo przy dużej konkurencji… Greg mając już trochę dość tych dojazdów odgraża się, że otworzy tutaj studio fotograficzne, ale wiem, że tak naprawdę nie o tym marzy i zdaje sobie sprawę z tego, że takich punktów jest tutaj masa przez co jemu będzie cholernie ciężko czymś się wyróżnić od innych – rzucił Cameron, a ja smutno pokiwałam głową strasznie żałując, że mają takie trudności

- Przykro mi… Posłuchaj może nie mam tutaj jakiś dużych kontaktów, ale jeszcze bardziej będę miała oczy szeroko otwarte na wszelkie ciekawe oferty pracy… Domyślam się, że takie dojazdy są strasznie męczące. No i odległość też zapewne na was jakoś wpływa… – Richie słysząc moje słowa lekko uśmiechając się smutno kiwnął głową 

- Dzięki… No faktycznie nie jest kolorowo przez te dzielące kilometry, ale kochamy się i właśnie tego staramy się trzymać, bo choć lekko nie jest to raczej nie pozwolimy by taka mała błahostka jak odległość nas pokonała jak nie zrobił tego czas, moje ignorowanie siebie i jego a także moja choroba alkoholowa i lekowa – słowa niebieskookiego sprawiły, że mimowolnie szerzej uśmiechnęłam się 

- Musisz mi opowiedzieć waszą historię, bo coś czuję, że to doskonały scenariusz na dobry romans – cichy śmiech Stringa sprawił, że sama cicho zaśmiała się 

- Czy ja wiem czy to nadaje się na romans? Raczej na romantyczny horror, gdzie to ja gram główną rolę złego gościa… Uwierz gdyby nie Jay i George to nie wiem co by było… Do końca życia będę ich dłużnikiem i wątpię czy kiedyś zdołam się im odwdzięczyć… A co do opowiedzenia naszej historii to wiesz może chłopaki z Bellą też będą chcieli ją poznać, więc wezmę na piątkową imprezę u Chrisa Gregora i wtedy ją opowiemy – powiedział blondyn, na co uśmiechając się pokiwałam głową 

- Chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie pragnęłam by był piątek tak jak teraz blondasie. Powiedz mi kiedy przylatuje ten twój anioł – kątem oka spojrzałam się na Camerona, który szeroko uśmiechnął się 

- Jutro z samego rana tutaj będzie – odpowiedział od razu niebieskooki, a ja pokiwałam głową dobrze wiedząc, że w takim razie muszę jak najszybciej pomyśleć o jakieś pracy dla bruneta

- Ana… Mogę mieć do ciebie małą prośbę?… Możesz się zastanowić nad daniem Jayowi drugiej  szansy?  Ja wiem, że Jay zawalił sprawę zapominając o waszej randce, ale możesz mi uwierzyć, że jest wspaniałym facetem o złotym sercu, który po prostu nie mając szczęścia w związkach uciekał w pracę i tyle... Aha żeby nie było on nie wiem, że proszę cię o to. To moja własna inicjatywa, bo po prostu chce mu się jakoś odwdzięczyć za jego pomoc, bo nie tyle co przeczuwam, że przyczyniłem się trochę do jego pierwszych poważnych kłótni z Leną, które doprowadziły do końca ich związku, co on po prostu zasługuje na to by być wreszcie szczęśliwy a widząc jak na siebie patrzycie to kto wie co za tym się kryje kochana… – powiedział po krótkiej chwili Cameron, a ja spoglądając na niego sama nie wiedziałam co powinnam powiedzieć

- Zastanowię się Richie, ale nic nie mogę obiecać – rzuciłam jedynie dostrzegając, że dojeżdżamy już do szpitala i nie ma szans na pociągnięcie blondyna za język w sprawie Tariqa i Leny

- No dobra. Jesteśmy na miejscu. Spokojnej pracy blondasie i pamiętaj, że jutro masz wolne i nie chce cię widzieć, ok? – parkując pod szpitalem zerknęłam na Richiego, który uśmiechając się pokiwał głową

- Jasne. Dzięki za podwiezienie i za rozmowę. Do zobaczenia. Pa – blondyn gdy tylko pocałował mnie w policzek na dowiedzenia szybko wyszedł z auta, a ja powoli odjeżdżając pomachałam mu

- No hej. Co tam? Ja już wracam, więc zaraz będę z powrotem – słysząc dźwięk komórki wykorzystując czerwone światło szybko wyjęłam z kieszeni komórkę odbierając połączenie od przyjaciółki przy jednoczesnym włączeniu głośnika 

- Hej. Nie spiesz się. Chłopaki po szokującym wyznaniu Richiego są nim tak wstrząśnięci, że dziś nie damy rady dokończyć nagrań. Oni już się zwinęli, a my też zaraz z stąd spadamy i podwieziemy twego tatę do domu. Jak rozmowa z Richiem? – odruchowo słysząc słowa przyjaciółki pokiwałam głową. Mogłam się spodziewać, że chłopaki raczej zdobią na dziś przerwę. 

- Ok. Dzięki wielkie. Rozmowa jak rozmowa. Jak dowiesz się kim jest wielka miłość Richiego to padniesz, ale nie zepsuje ci niespodzianki… Posłuchaj zadzwonię do ciebie później, ok? Powiedz memu ojcu, że pojechałam jeszcze coś załatwić i będę jak będę – nie dodając nic więcej szybko rozłączyłam się i nie tracąc czasu pojechałam do Jaya dobrze wiedząc, że z nim też muszę pogadać. Gdy tylko po jakiś piętnastu minutach zaparkowałam pod blokiem Jaya biorąc głęboki oddech wyszłam z auta kierując się pod odpowiedni budynek

- Super… Ciekawe czy naprawdę jeszcze cię nie ma czy unikasz mnie – gdy kolejne próby dzwonienia domofonem i na komórkę bruneta nie powiodły się ciężko westchnęłam mając cholerną nadzieję, że Tariqa naprawdę nie ma w domu i, że zaraz ktoś wyjdzie z budynku bym mogła wejść. Kiedy po jakiś 10 minutach zobaczyłam jak z budynku zaraz wyjdzie starsza pani robiąc kilka kroków w bok uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie, na co ona z mało przyjaznym wyrazem twarzy badawczo mi się przyjrzała i gdy już otwierałam buzię by poprosić by mnie puściła ona po prostu zamknęła drzwi 

- Mogę wiedzieć czego tu pani szuka? Bo nie wydaje mi się by pani tu mieszkała - próbując pohamować narastającą złość spowodowanym jej wyniosłym tonem głosu szybko wzięłam głęboki oddech 

- Może i nie mieszkam, ale przyszłam do kogoś w ważnej sprawie i nie muszę się pani tłumaczyć – powiedziałam spokojnie patrząc się na kobietę, która nie spuszczając ze mnie wzroku pokręciła głową 

- Jestem przewodniczącą tutejszej współdzieli mieszkaniowej i nie pozwolę by ktoś obcy kręcił się po klatce zwłaszcza, że doszło ostatnio do włamania, a że skoro pani tutaj stoi to albo osoba na którą pani rzekomo czeka wyszła i nie ma jej w domu lub nie chce widzieć się z panią, więc proszę sobie z stąd pójść – gryząc się w język by nie powiedzieć czegoś ostrego od razu delikatnie zacisnęłam rękę w pięść nie wierząc, że naprawdę jeszcze istnieją babcie podglądaczki, które muszą wszystko wiedzieć, widzieć i słyszeć

- Ja to rozumiem i proszę mi uwierzyć, że nie mam złych intencji… To naprawdę sprawa życia i śmierci… Niech pani zrozumie… Nigdy nie była pani zakochana i nie chciała zrobić niespodzianki swemu ukochanemu? – no dobra może i popłynęłam teraz za głęboko, ale jak to się mówi tonący brzytwy się chwyta i widząc minę kobiety zdecydowanie raczej utonęłam

- Jeśli zaraz pani sobie z stąd nie pójdzie to zadzwonię do policję – mocno zaciskając szczękę by nie powiedzieć czegoś za dużo szybko odeszłam na bezpieczną odległość po raz kolejny dzwonią do Jaya, ale znów słysząc automatyczną sekretarkę przekręciłam oczami. 

- No i jeszcze tego brakowało mi do szczęścia – rzuciłam czując spadające pierwsze krople deszczu. Dostrzegając, że staruszka powoli oddala się nadal stałam i gdy było już bezpiecznie znów podeszłam do budynku, gdzie ewidentnie szczęście wreszcie zaczęło mi sprzyjać, bo właśnie jakaś młoda para wyszła z budynku nawet nie oglądając się na boki za siebie, przez co szybko ślizgnęłam się do budynku od razu kierując się do windy jadąc nią na ostatnie piętro

- Czyli raczej ciebie nie ma w domu przystojniaczku – mruknęłam sama do siebie po tym jak z kilka razy zadzwoniłam dzwonkiem oraz zapukałam i nic więcej nie mówiąc usiadłam na schodach czekając jak brunet przyjdzie. Chcąc zabić czas wyjęłam komórkę i otwierając portal społecznościowych wyszukałam Gregora i zaczęłam dokładnie przeglądać zdjęcia jakie dodał. Jak mogłam się spodziewać nie ma ani jednego zdjęcia z Richiem ani samego blondyna, ale mimo wszystko wszystkie jego zdjęcia zrobione przez niego były cudowne i ewidentnie zostawiał w nich swoje serce. Mimowolnie przygryzając wargę spojrzałam się na okno zastanawiając się co mógłby u nas robić z swoimi talentami. Wraz z dźwiękiem oznaczającym przybycie windy sama szeroko uśmiechnęłam się wpadając na genialny pomysł, przy czym odruchowo wstałam patrząc się na otwierające się metalowe drzwi mając nadzieję, że to Jay

- Naprawdę Jay bardzo ci dziękuję. Gdyby nie ty to… A co pani tu robi? Chyba wyraziłam się jasno, prawda? Zaraz zadzwonię na policję by zajęli się panią – od razu dostrzegając wychodzącą z windy znajomą starsza panią chciałam szybko zejść na dół by mnie nie zauważyła, ale widząc, że razem z nią wychodzi Tariq stanęłam w bezruchu. Kobieta dostrzegają mnie od razu spiorunowała mnie wzrokiem zaczynając swój monolog, a ja ignorując go spojrzałam się na bruneta, który spojrzał się na mnie szokowany 

- Susan spokojnie to jest moja koleżanka z pracy. Nie masz czego się obawiać… Witaj Anastasio. Możesz chwilę poczekać? Tylko pomogę Su z zakupami i zaraz będę z powrotem – powiedział ciemnooki, na co pokiwała ma głową, a starsza kobieta rzucając mi wściekłe spojrzenie szybko otworzyła swoje drzwi znikając wraz ciemnooki w środku mieszkania. Brunet jak nic walczy o tytuł samarytanina dekady. 

- Jay wiem, że może nie masz chwili, ale nie odbierałeś telefonu, a muszę z tobą pilnie porozmawiać – powiedziałam od razu gdy tylko Tariq wychodząc z mieszkania sąsiadki spojrzał się na mnie i nic nie mówiąc podszedł pod swoje drzwi i kiedy je otworzył gestem ręki wskazał bym weszła, przez co nie tracąc czasu powoli weszłam do mieszkania 

- Rozbierz się, a ja pójdę po ręcznik, bo może chcesz się wysuszyć – powiedział Jay, a ja lekko uśmiechając się podkręciłam głową domyślając się jak muszę wyglądać z mokrą głową i nieco przemokniętymi ubraniami

- Nie. Jest dobrze. Na szczęście nie stałam długo na deszczu, a jakbym zachorowała to kosztami leczenia obarczę twoją jakże cudowną sąsiadkę, która nie chciała mnie wpuścić do mieszkania – brunet słysząc moje słowa cicho zaśmiał się kręcąc głową i nic nie mówiąc gestem ręki wskazał drogę jak nie mam do salonu, więc kiwając głową zdejmując chwilę wcześniej buty weszłam tam. Szczerze mówiąc jak na faceta duży salon dosłownie błyszczał porządkiem. Był urządzony w klasyczno- minimalistycznym ciepłym klimacie

- Rozgość się. Zrobię ci herbatę byś mogła się rozgrzać – kiwając głową usiadłam na kanapie odruchowo spoglądając na widoczną pod telewizorem na półce dość pokaźną kolekcję płyt, gdzie widząc znajoma płytę wyróżnioną na tle pozostałych mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się

- Jay… Nie chciałam by wyszło tak jak wyszło… Chciałam tylko podkreślić, że prasa ma prawo wysuwać takie przypuszczenia… A ja ci ufam, tylko po prostu z tyłu głowy mam to, że nie każdy chce ujawniać swoją orientację, że nie każdy ma odwagę przed sobą przyznać się, że jest osobą homoseksualną… – nieco przygryzając wargę spojrzałam się na podchodzącego bruneta błagająco-przepraszającym spojrzeniem biorąc od niego kubek z gorącą herbatą, na co on nieco uśmiechając się usiadł obok mnie 

- Ana… Zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę tylko mimo wszystko wkurza mnie, że ten temat raz za razem powraca pomimo moich zapewnień, że nie jestem gejem czy biseksualny… Uwierz mi, że sam nienawidzę kłamstwa i na pewno nie kłamałbym na ten temat… – powiedział ciemnooki, a ja patrząc się na niego pokiwałam głową 

- Szczerze mówiąc niby czytałam o tym, że przez tą akcję w łazience, wasz wyjazd do Niceei uważają Richiego za geja i was jako parę, ale jakoś nie mogłam uwierzyć, że to może być prawda, a tu taka niespodzianka… Wiedziałeś kim jest George prawda? – powiedziałam patrząc się Tariqa, który cicho się śmiejąc pokiwał głową 

- Tak naprawdę wszystko właśnie zaczęło się od tej naprawdę niefortunnej sytuacji w łazience, bo możesz mi wierzyć lub nie, ale Richie wtedy naprawdę miał łagodnie mówiąc problemy z żołądkiem, a prasa dopisała swoje do zdjęcia i wtedy załamany Richie mi zdradził, że podejrzewa, że naprawdę jest gejem, a ja widząc, że jest zagubiony to postanowiłem mu pomóc w odkryciu kim jest i zaakceptowaniu tego, tzn. dużo z nim rozmawiałem na te tematy, czy dowiadywałem się od innych co mogę zrobić dla osoby, która właśnie próbuje zaakceptować to, że jest innej orientacji seksualnej… No a później za późno zdałem sobie sprawę z tego, że by jakoś z tym wszystkim poradzić w tajemnicy uciekał w alkohol i leki… Wiesz ten wyjazd do Niceei to miał być taki odwykowo-odrodzeniowy i dlatego pojechaliśmy tylko we dwójkę, a raczej we trójkę, bo razem z nami pojechała także Lena… Tak. Powiedziałem Lenie o problemach blondyna i pomimo tego, że to miał być nasz romantyczny wyjazd to zgodziła się by popłynął z nami blondas… Szkoda tylko, że to nie za wiele się zdało… – robiąc wielkie oczy z szoku podkręciłam głową przy jednoczesnym braniu łyka ciepłego napoju. Jay na bank ma już tytuł altruisty dekady i szczerze mówiąc teraz już rozumiem słowa blondyna o Jayu i Lenie.

- Jay nie masz co sobie wyrzucać, bo najważniejsze jest to, że gdy dostrzegłeś problemy Richiego postanowiłeś mu pomóc a nie zignorowałeś tego i to się liczy… No może jeszcze liczy się to, że blondyn teraz jest szczęśliwy a raczej jest na dobrej drodze do tego by być w pełni szczęśliwy – natychmiast przerwałam brunetowi, który lekko uśmiechając się pokiwał głową

- Wiesz najśmieszniejsze w tym wszystkim jest chyba to, że sam sobie ten bat nałożyłem na siebie… Widząc jak Richiego gnębi ta rzekoma gejowska afera z łazienki to myśląc, że jestem gruboskórny na takie rzeczy bez większego namysłu dyskretnie rozpuściłem plotkę, że to ja jestem gejem, a nie Richie, co jak widzisz do dnia dzisiejszego ta plotka żyje swoim życiem zamiast umrzeć śmiercią naturalną – robiąc wielkie oczy patrzyłam się szokowana na ciemnookiego

- Że co? Chyba nie mówisz poważnie… Ale naprawdę?… A już myślałam, że nie jesteś w stanie mnie zaskoczyć a tu proszę… Szczerze mówiąc moje szapo pas, bo trzeba być mistrzem by stworzyć taką plotkę, która będzie raz za razem powracała jak bumerang – mówiąc nadal kręciłam głową z niedowierzanie nie odwracając przy tym wzroku od bruneta, który lekko uśmiechając się pokiwał głową. No dobra może i Tariq jest altruistą dekady, ale przede wszystkim jest nieocenionym przyjacielem 

- A co do Grega to wiedziałem, że Cameron z kimś się spotyka, że to ten facet, który od samego początku zawrócił mu głowie sprawiając, że jego serce zaczynało bić mocnej, ale dopiero po naszym pierwszym występie dowiedziałem się, że to właśnie ten George – powiedział po krótkiej chwili Jay, na co pokiwałam głową uśmiechając się. 

- No właśnie tu jest druga i chyba najważniejsza sprawa z jaką do ciebie przyszłam bo widzę jak Richiego boli fakt, że prowadzą weekendowy związek nie mogąc być z Georgem na co dzień i tak pomyślałam o pracy dla Grega u nas w wytwórni… – zaczęłam mówić, ale słysząc dzwonek do drzwi przerwałam, a Jay szybkl mówiąc przepraszam poleciał do przedpokoju, a ja w tym czasie napiłam się herbaty

- Ja bardzo cię Jay przepraszam, bo wiem, że masz gościa, ale no kompletnie nie wiem jak to się stało, że telewizor zgasł i nie chce się zapalić a widzisz zaraz ma być mój ulubiony serial to może mógłbyś spojrzeć na niego teraz – ledwo powstrzymując śmiech pod wpływem głosu dobrze znanej mi sąsiadki Jaya pokręciłam głową, po czym biorąc głęboki oddech weszłam do przedpokoju spoglądając na bruneta

- Jay wiesz co ja będę już szła… Tak wiem, że miałam ci powiedzieć o moim pomyślę, ale myślę, że może lepiej jak przedstawię to w sposób bardziej oficjalny, więc w ciągu półtorej godziny dostaniesz to na email a rano spotkamy się ze wszystkimi i omówimy to… Aha i dziękuję za herbatę… – nie dodając nic więcej szybko założyłam buty, po czym podeszłam do Jaya całując go w policzek, na co on w ostatniej chwili odkręcił głowę tak, że musnęłam ustami jego wargi co sprawiło, że przez moje ciało przeszedł krótki ciepły dreszcz

- Jasne. Będę czekał z niecierpliwością na twoją wiadomość, choć jeśli chcesz to możesz zostać i skorzystać z mojego laptopa – nie powiem widok uroczo-uwodzicielskiego uśmiechu na twarzy ciemnookiego sprawił, że mimowolnie kąciki moich ust szerzej uniosły się

- Dziękuję Jay za propozycje, ale masz zajęcie i nie będę ci przeszkadzała. Dozobaczenia w jutro w pracy. Cześć i dowidzenia – szybko mijając kobietę zaczęłam iść w stronę otwartych drzwi, ale kompletnie tracąc rozum przez uczucie na wargach słodkich ust bruneta zatrzymałam się w połowie drogi i przestając myśleć znów podeszłam do Tariqa i nie marnując ani sekundy wbiłam się w jego usta, na co on mocno mnie obejmując zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością, co natychmiast spowodowało, że przez moje ciało przeszedł gorący dreszcz. Cholera jedna wie co ten mężczyzna ze mną robi i czemu tak ciągnie mnie do niego, ale niech szlag trafi jeśli mam obojętnie przejść obok tego co czuje gdy ten facet mnie całuje czy obdarza swoim uwodzicielsko-uroczym uśmiechem. Gdy tylko oderwaliśmy się od siebie nie mogąc powstrzymać unoszących się szeroko kącików ust patrzyłam się na również uśmiechniętego ciemnookiego, który jak myślę chciał coś powiedzieć, ale domyślając się co to może być położyłam wskazujący palec na jego wargach 

- Lepiej nic nie mów przystojniaczku… Dozobaczenia jutro – nic więcej nie dodając znów szybko pokierowałam się w stronę wyjścia

- Ana… Cokolwiek wymyśliłaś zgadzam się jeśli to naprawdę im pomoże – słysząc słowa Jaya nieco odwracając głowę w jego kierunku uśmiechnęłam się i nic nie mówiąc wyszłam z mieszkania kierując się do windy, która na moje szczęście byłam na tym piętrze. Gdy tylko metalowe drzwi zamknęły się za mną ciężko westchnęłam nie mogąc jednak powstrzymać pojawiającego się na twarzy uśmiechu. Cholera na bank będę smażyła się w piekle i nie mam co do tego żadnych wątpliwości ani możliwości uniknięcia tego.

2 komentarze:

Nita pisze...

Osz ja Cie pierdzele...zbieram szczękę z podłogi!!!!
Zacznę od końcówki bo uuuuu normalnie jestem dumna z Ann <3 Ahh jak ja na to czekałąm aż w końcu dojdzie do tego. Bardzo dobrze że się wróciła... trzymam kciuki żeby było tak dobrze cały czas i żeby to ich uczucie rozrastało się <3 <3

A wracając do reszty to wow..Richie gej ehhh ciężko mi to zaakceptować, ale ważne żeby był szczęśliwy ! Dobrze że w końcu wszyscy poznali prawdę, teraz tylko żeby jego G był blisko bo taki związek na odległość nie jest fajny a Richie zasługuje na szczęście!

Podsumowując: Rozdział PETARDA jak zawsze!!!! Czekam na love story Jaya i Ann, Chrisa i Belly no i Richiego <3

Buziaki ;*

Madziusa pisze...

Boże!! Przecież Ana wie kto jest tym strzelcem dziennikarskim !! Sama z nim rozmawiała!! Ja ją chyba zabiję!!

No i wydało się! Richie jest gejem (o czym wiedziałam od początku)! Ana powinna przeprosić Jaya!!!

No i po co Ana pobiegła za tym Richiem... tylko po co żeby wyciągnąć z niego informacje? Ehh... :/

No i na koniec go pocałowała ;D Sama jestem kobietą, a za Anastasia nienadążam xD Ale ma dziewczyna racje, trafi do piekła!!! xD

Pozdrawiam <3