niedziela, 8 listopada 2020

29 rozdział

 Narracja Anastasii

Nie chętnie otwierając oczy sięgnęłam po omacku po pikający telefon. Widząc nadawcę wiadomości przewróciłam oczami i nie marnując czasu kliknęłam na odpowiedni przycisk by odczytać wiadomość

- Kolejny twój wspaniały tekst jest już dostępny. Czekam z niecierpliwością na kolejne teksty. Bądź o 20 w Sweet Cafee, bo umówiłem cię na spotkanie z kimś kto może ci pomóc. Nie pytaj o szczegóły. Rozpoznasz go od razu i od razu zrozumiesz. R – czytając wiadomość mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się pomimo tego, że jednocześnie poczułam ukucie w sercu. Pomimo wielkiej chęci zemszczenia się na ojcu sama nie wiedząc czemu nadal mam jakieś małe wątpliwości czy aby na pewno dobrze robię, ale jednak czy tego chcę czy nie pewne decyzje zostały już podjęte i nie da się ich już cofnąć. Delikatnie kręcąc głową by oczyścić ja z wszelkich myśli odłożyłam komórkę na łóżko i przymknęłam oczy by jeszcze na chwilę zasnąć. Jak za dotknięciem magicznej różdżki przed oczami stanęła mi twarz Jaya oraz obraz przedwczorajszych wydarzeń i znów mimowolnie kąciki ust uniosły się. Nie wiem czy to rządzenie losu sprawiło, że spotkaliśmy się w tamtym miejscu, ale jednak mimo jakaś cząstka mnie cieszy się, że tak się stało. Pomimo upływu tyłu godzin od tamtego momentu nadal czuję na swoich wargach słodkie usta bruneta i nie powiem bardzo chciałabym znów go pocałować a nawet składać pocałunki na innych częściach jego ciała. Słysząc w głowie swoją ostatnią myśl od razu podkręciłam głową. Cholera by to wzięła, że on cały czas jest w mojej głowie i, że coraz trudniej jest mi wyrzucić z moich myśli. Muszę skupić się na ważniejszych rzeczach a nie na Jayu. Fakt jesteśmy umówieni na jutro, ale przede wszystkim celem jest wyciągnąć od niego jakieś ciekawe i warte wykorzystania informacje. Słysząc dźwięk budzika od razu otwierając oczy cicho westchnęłem szybko wyłączając komórkę, po czym odkładając ją nocny stolik wstałam i gdy tylko posłałam łóżko wzięłam przyszykowane wczoraj rzeczy idąc do łazienki by wykonać poranne czynności. Kiedy tylko wyszłam z łazienki od razu wyszłam z pokoju kierując się do kuchni, z której dochodził zapach świeżo zaparzonej kawy

- O witaj Anastasio. Jeśli chcesz to zrobiłem kawę oraz stawiłem chleb do tostera i właśnie planowałem zrobić sobie jajecznicę, ale jakbyś miała tylko ochotę to mogę zrobić i tobie – odezwał się ojciec jak tylko weszłam do kuchni, na co podkręciłam głową podchodząc do szafki, z której wzięłam kubek, do którego wolałam sobie świeżej kawy 

- Hej. Nie, dziękuję. Wystarczy mi tost z dżemem i świeża kawa – powiedziałam patrząc się na ojca, który spoglądając na mnie pokiwał głową wracając do robienia sobie jajecznicy, a ja nie patrząc się na niego zaczęłam przygotowywać potrzebne mi rzeczy i produkty wyjmując na koniec z tostera dwie kromki chleba 

- Posłuchaj… Chciałem wczoraj z tobą porozmawiać, ale wróciłaś późno, więc postanowiłem to odłożyć do rana… Chodzi o to, że cieszę się, że w Niemczech wszystko poszło zgodnie z waszymi planami i gratuluje ci twego sukcesu, bo wspaniale poradziłaś sobie w roli prowadzącej oba koncerty, a także cudownie śpiewałaś… Jestem z ciebie dumny i jestem pewny, że mama patrząc na ciebie z góry także jest z ciebie dumna… No i naprawdę jest mi strasznie przykro, że nie mogłem tam być osobiście, ale Elza zachorowała i nie miałem możliwości jak przyjechać do was – powiedział po krótkiej chwili ojciec, a ja starając się zachować spokój zerknęłam na niego kiwając głową czując bolesne ukucie w sercu na samą myśl, że nigdy nie był przy mnie gdy byłam chora ani nie był na żadnym konkursie, w których brałam udział a tym bardziej nigdy nie mówił, że jest że mnie dumny

- Jasne, rozumiem i nie masz za co przepraszać. Dziękuję za naszyjnik. To był miły i dość nieoczekiwany prezent zważając na to, że myślałam, że oddałeś go Veronice… Co do gratulacji to generalnie należą się one chłopakom, bo to oni występowali na scenie… A jeśli chodzi mnie to niby powinnam się cieszyć, że jesteś ze mnie dumny, ale jednak szkoda, że słyszę to dopiero teraz po tylu latach, po tylu próbach byś mnie zauważył – powiedziałam po krótkiej chwili nawet nie patrząc się na ojca próbując panować nad bólem w okolicy serca i słowami wydostającymi się z mojego gardła 

- Anastasio posłuchaj mnie… – zaczął mówić ojciec, a ja od razu podkręciłam głową nie chcąc ani jednego zadania słyszeć

- Ana – słysząc słodki głos Elzy od razu spojrzałam się w tamtym kierunku i widząc biegnącą ku mi siostrę trzymającą jakąś kartkę szybko odłożyłam sztućce na stół by po kilku sekundach tulić do siebie swoją siostrzyczkę

- Część aniołku. Jak ja się za tobą stęskniłam. A Kevin jeszcze śpi? – powiedziałam odsuwając nieznacznie od siebie małą brunetkę, która uśmiechała się szeroko 

- Fajne, że już jestes… To dla ciebie… To ty i wujek Jay jak śpiewacie – powiedziała słodko Elza pokazując mi rysunek, na którym byłam ja z Jayem i nie powiem od razu szeroko się uśmiechnęłam

- Jest przepiękny kochana. Zaraz go sobie powiesze w pokoju. Co ty na to? – powiedziałam nie odrywając wzroku od siostry, która od razu szeroko uśmiechając się energicznie pokiwała głową 

- O dzień dobry Anastasio. Elza daj zjeść siostrze, dobrze? Idź obudź szybko Kevina, a ja zrobię wam mleko – słysząc głos Veronic od razu spojrzałam się na nią lekko uśmiechając się do niej pocałowałam w głowę małą, po czym puściłam ją, a ona gdy tylko odłożyła na stół rysunek pobiegła do swego i brata pokoju. 

- Hej… Tato proszę nie zaczynają, bo ja nie chcę rozmawiać z tobą przeszłości… Nie ma o czym już rozmawiać u szkoda gadać… Aha zaczynam szukać własnego mieszkania, więc niedługo wyprowadzę się i tym razem nie dam się przekonać do zmiany decyzji – rzuciłam szybko dostrzegając, że ojciec chce coś powiedzieć i nic nie mówiąc szybko wstając odłożyłam talerz do zmywarki, po czym poszłam do pokoju 

***

- O hej. Dobrze, że już jesteście, bo mamy mały problem – nim dobrze wyszłam razem z ojcem z windy usłyszałam głos Belli, która blado się uśmiechając podała mi tablet, na którym był wyświetlony artykuł mówiący, że Izzy ma dziewczynę, a dołączone do niego różne zdjęcia pary tylko potwierdzały ten nagłówek. Starając się wyglądać na szokowaną spojrzałam się na przyjaciółkę, która pokiwała głową 

- Ta… Niby artykuł dotyczy Izza, ale jednak uderza nas, gdyż autor tego artykułu sugeruje, że znów zaczyna się to samo co wcześniej, że zespół aferami i udawanymi związkami próbuje zdobyć rozgłos dając za przykład sprawę Richiego i Marthy, związki Jaya a także wasz pocałunek, który był rzekomo jedynie do materiału do piosenki – powiedziała od razu brunetka, a ja teatralnie przewróciłam oczami

- Wiedziałam, że ta sprawa będzie się za nami ciągnęła przez długi czas… Dobra ale jednak najważniejsi są teraz Izzy i Mel – mówiąc nie oderwałam wzroku od przyjaciółki, która lekko uśmiechając się pokiwała głową 

- Lizz jest już w drodze razem z Mel oraz Caycem i tak naprawdę czekamy już tylko na nich, więc rozbierzcie się i wchodźcie do konwersacyjnej, a jakbyście chcieli to w socjalnym jest zaparzona kawa – nic nie mówiąc pokiwałam głową i nie marnując czasu szybko weszłam do swego gabinetu, po czym gdy ściągnęłam z siebie kurtkę wyjęłam z torby tablet oraz notatnik z długopisem i wychodząc z pomieszczenia od razu pokierowałem się do pokoju socjalnego

- O hej Jay… Słyszałam już o świeżutkich rewelacjach… – widząc w pomieszczeniu Jaya, który akurat mieszał w kubku minimalnie lekko uśmiechnęłam się, a brunet spoglądając na mnie również uśmiechnął się 

- Cześć Anastasio. Ta, chyba każdy już o nich słyszał i nie powiem nawet nie chce wyobrażać sobie miny Izzyego gdy też się o tym dowiedział, ale z drugiej strony gdyby bardziej uważał to nie byłoby sprawy – słowa ciemnookiego sprawiły, że niemalże natychmiast cicho zaśmiałam się kiwając głową 

- Masz rację, jednak sam wiesz jaka prasa jest jak się kogoś uczepi… Zresztą zaraz wymyślimy co z tym zrobić by było dobrze – powiedziałam patrząc się na bruneta, który blado się uśmiechając pokiwał głową, a ja nie marnując czasu szybko biorąc kubek nalałam do niego kawę a zaraz potem osłodziłam ją

- Jay a tak w ogóle to jutro jest aktualne? – spytałam się spoglądając się na Tariqa gdy wychodziliśmy z pomieszczenia kierując się jednocześnie do sali konferencyjnej

- Jasne. Wiedziałabyś przecież o tym gdyby coś się zmieniło – nie powiem słowa Jaya i widok jego promienno-słodkiego uśmiechu sprawiły, że mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się na samą myśl o jutrzejszym wieczorze. 

- Cześć wszystkim – powiedziałam od razu przekraczając próg sali konferencyjnej spoglądając na każdego, gdzie mimowolnie dłużej zatrzymałam wzrok na Izzym i od razu musiałam lekko przygryźć dolną wargę by ukryć unoszące się kąciki ust pod wpływem jego wściekłej miny, ale nic nie mówiąc usiadłam na swoim niemalże stałym miejscu między Bellą a Jayem 

- Jak już jesteś wszyscy to zaczynajmy… Może zaczniemy od tego, że gratulujemy wam udanych występów. Naprawdę daliście radę i jesteśmy z was dumni. Z was chłopaki i z was dziewczyny. Wykonaliście dobrą robotę… Aczkolwiek nie możemy spocząć na laurach, bo czeka nas dużo pracy – zaczął mówić wujek, a ja uśmiechając się spojrzałam się na chłopaków, którzy pokiwali głowami 

- No a miłą pracę zaczniemy od dosłownie świeżutkich wiadomości… Izzy my wiemy, że chciałeś zachować swój związek w tajemnicy, ale jak widzisz jest jak jest i trzeba na to jakoś zareagować – powiedział mój ojciec, a ja kiwając zerknęłam na bruneta, który z zrezygnowaniem pokręcił głową 

- Nie mogę uwierzyć, że udało im się nas sfotografować pomimo tego, że byliśmy bardzo ostrożni – rzucił szybko Punc, na co przekręcając oczami podkręciłam głową nie mogąc uwierzyć, że naprawdę myślał, że rzeczywiście byli bardzo ostrożni skoro nawet Franz ich przyłapał 

- Izzy nie jest ważne jak was nakryli, bo zrobili to i już. Teraz najważniejsze jest to co zrobisz dalej. Na tych zdjęciach biało na czarnym widać, że wy jesteście ze sobą i jesteście zakochani przez co bardzo trudno będzie skłamać, że te zdjęcia nic nie znaczą i nic was więcej nie łączy prócz spraw zawodowych. Moim zdaniem jest jedno rozsądne rozwiązanie a mianowicie jeszcze dziś napiszesz na swoich portalach społecznościowych, że faktycznie jesteś w związku z Mel, że nie chciałeś tego ukrywać tylko po prostu to jest świeża sprawa między wami i dopiero poznajcie się przez co nie chciałeś jeszcze o tym mówić tak otwarcie. No i prosisz o uszanowanie waszej prywatności… Wizerunkowo dla was i zespołu to najlepsze wyjście, więc zastanówcie się wspólnie razem, bo ta decyzja wpłynie na was i powinniście podjąć ją razem – mówiąc nie odwróciłam wzroku od Izzyego, który przekręcił oczami, a Mel współczująco spojrzała się na ukochanego

- Lizzy Ana ma rację. To jest jedyne i najlepsze rozwiązanie dla was oraz zespołu – dodała pośpiesznie Bella, a ja odruchowo pokiwałam głową 

- Dobrze Izzy ty to przemyśl, a my idźmy z kolejnymi ważnymi sprawami do omówienia a mianowicie wasze single i plan na najbliższe dni – powiedział mój ojciec, a ja odruchowo pokiwałam głową 

- Wszystkie wasze teledyski do singli są już zmontowane i dziś mają zostać do nas wysłane więc najpóźniej jutro je obejrzymy dla sprawdzenia. Tak jak ustaliliśmy to wy udostępnicie teledyski na swoich profilach społecznościowych w dniu premiery waszych solowych singli i ruszamy z promocją w Niemczech oraz w Stanach… Dziewczyny macie coś? – zaczął mówić wujek Mike, na co kiwając głową otworzyłam notatnik na pierwszej stronie 

- Ogólnie chłopcy czeka was naprawdę dużo roboty. Udało mi się załatwić wam kilkanaście wywiadów dla niemieckich mediów, ale potwierdzony grafik dam wam jutro, gdyż czekam na grafik dyżurów Richiego, bo chyba wszyscy zgodzicie się by nasz grafik był do niego dostosowany ze względu na ciężką pracę w szpitalu… Jeśli chodzi o rynek Amerykański to niestety będzie nieco trudniej, ale wierzymy w to, że dacie radę. Według mnie powinniśmy zacząć powoli robiąc pierwsze kroki w małych stacjach radiowych, gdzie na bieżąco będę starała się załatwiać wam wywiady w tutejszych mediach czy sesje zdjęciowe – mówiąc co chwile przebiegałam wzrokiem po chłopakach, którzy kiwali głowami

- To rozsądne by zacząć od małych stacji radiowych i powolne zdobywanie rynku. Zbyt wielki pośpiech i natychmiastowe próby zaatakowania że tak powiem dużych ryb może nie wyjść nam na dobre… Myślałam o tym co możemy zrobić w ramach promocji i moim zdaniem musimy zrealizować pomysł z śpiewaniem przez was szlagierów accaperra tak jak Jay w ramach kampanii Moje Ukochane Szlagiery tylko z ulepszeniem, a mianowicie chodzi mi o to, że Jay jako, że jest już ambasadorem szlagierów nie będzie śpiewał a jedynie grał na gitarze. To będzie taki fajny akcent, że ambasador szlagierów wprowadza swoich przyjaciół na łono szlagierów. Mało tego każdy z waszej czwórki będzie śpiewał określonego dnia tygodnia, gdzie od piątku rana do sobotniego wieczora wasi fani będą mogli głosować na najlepsze wykonanie tygodnia i w niedzielę zostanie opublikowana zwycięska piosenka wspólnie przez was śpiewana… No co?… Cóż źle powiedziałyśmy? Nie podoba się? – powiedziała Bella spoglądając na chłopaków a potem na naszych ojców, którzy spoglądając na siebie pokiwali głowami 

- Nie wiem jak chłopakom ale nam się tak to podoba, że zastanawiamy się kiedy to wyrosłyście na takie mądre i przepiękne kobiety a my zestarzaliśmy się – powiedział mój ojciec, a ja pomimo przekręcenia oczami nie mogłam powstrzymać unoszących się mimowolnie kącików ust

- Mów za siebie Mark, ja tam nie czuje się stary, ale rzeczywiście nie wiem kiedy te dwie wyrosły starając się nas wygryźć – od razu mimowolnie tak jak inni zaśmiałam się na słowa wujka

- Oj bez przesady wujku. Obaj z ojcem nadal jesteście młodzi, a my nie staramy się nikogo wygryźć tylko po prostu solidnie wykonujemy swoją pracę by nasi tatusiowie byli z nas dumni – rzuciłam od razu patrząc się na ojca i ojca chrzestnego, którzy uśmiechając się pokiwali głowami

- Możecie być pewne dziewczyny, że obaj jesteśmy z was dumni – powiedział mój ojciec, a ja nieco uśmiechając się pokiwałam głową i odruchowo spojrzałam się na przyjaciółkę, która szybko mówią przepraszam prędko chwyciła wibrującą komórkę wychodząc z pomieszczenia

- Dobra. Coś jeszcze macie dziewczyny? – powiedział po krótkiej chwili wujek, a ja spoglądając na niego pokiwałam głową 

- Tak. Musimy wybrać piosenkę z kanonu kult szlagier, którą zaśpiewamy razem z coverem piosenki chłopaków M i dobrze by było to zrobić w przeciągu kilku dni póki inni wykonawcy jeszcze nie zadeklarowali Ianowi co będą śpiewał na tym pierwszym dniu, więc jeśli któryś z was ma jakieś propozycje to niech śmiało o nich powie – nie dodając na razie nic więcej zerknęłam na chłopaków, którzy spojrzeli na siebie i po krótkiej chwili Richie nieco nieśmiało uniósł rękę 

- Ja mam pomysł… Jest taka jedna piosenka, którą bardzo lubię… Chodzi mi o 1000 und 1 nacht… Ja wiem, że Jay już ją śpiewał u Iana, ale jednak moglibyśmy zaśpiewać ją zupełnie inaczej, tzn. chodzi mi o to, że skoro to piosenka o miłości to czemu nie podzielić piosenki dla duety, czyli np. Jay z Anną, Chris z Bellą skoro ma zaśpiewać, Izzy z Mel jeśli tylko będzie chciała pokazać swój ukryty wokalny talent, a ja z Caycem jako oficjalni single, przy czym pierwsza para mogłaby tak jak wtedy Jay zaśpiewać jedynie przy dźwiękach gitary, a gdy zaczęlibyśmy śpiewać ostatni raz refren można by znów powrócić do samej gitary włączając publiczność w śpiewanie… – powiedział Richie niepewnie zerkając na nas, a ja nie mogłam powstrzymać unoszących się szeroko kącików 

- Cameron właśnie udowodniłeś, że blondyni jednak mają rozum… Twój pomysł jest genialny blondasie… Faktycznie Ian może mieć jakieś obiekcie co do wyboru piosenki skoro Jay ją śpiewał, ale czy jest jakaś piosenka z kanonu kult szlagier, której on nie śpiewał? A jeśli zaśpiewany ją tak jak proponujesz to nie powinno być problemu… Co wy sądzicie o tym? – powiedziałam zerkając na chłopów, którzy uśmiechając się do niebieskiego pokiwali głowami 

- Ja uważam, że to fajny pomysł i warto go zrealizować. Tak samo podobają mi się pomysły dziewczyn – powiedział od razu Jay spoglądając na mnie, na co odruchowo pokiwałam głową

- Jestem za/Zgadzam się/Za – powiedzieli jednocześnie pozostali bruneci równocześnie z Chrisem, na co szerzej się uśmiechnęłam spoglądając na Camerona, który szeroko uśmiechając się pokiwał głową. Słysząc dźwięk otwieranych drzwi odruchowo zerknęłam na nie i widząc niedowierzającą minę wchodzącej do środka Belli od razu spojrzałam się na nią pytającym spojrzeniem 

- Musimy jakość bardzo szczególnie podziękować Ianowi i Gregorowi… Właśnie dzwoniła do mnie dziennikarka, która powołując się na znajomość na Gregiem wyraziła chęć przeprowadzenia z chłopakami wywiadu… Ja wiem, że to tylko na stronę internetową, ale z tego co udało mi się tak na szybko zorientować to na stronę oraz na profile społecznościowe tego portalu wchodzi coraz więcej ludzi, ale jednak to będzie wasz pierwszy wywiad w mediach amerykańskich… Rozumiecie to? Ja w to jeszcze nie wierzę… Cholera trzeba by było zadzwonić do Gregora czy nie zechciałby zrobić nam sesji zdjęciowej do tego wywiadu i przy okazji odwdzięczylibyśmy mu się jakoś za ten kontakt – powiedziała szeroko uśmiechnięta brunetka, a widok w jej oczach wręcz iskry szczęścia sprawił, że samej kąciki ust nieco uniosły się

***

Powoli weszłam do kawiarni rozglądając się w poszukiwaniu kogoś znajomego i dostrzegając siedzącego w kącie znanego z gazet kryjącego się pod czapką bruneta, który zerkając na mnie uniósł trzymaną w ręku filiżanką starając się nieco uśmiechnąć podeszłam do stolika nie wierząc w to, że to właśnie z nim jestem umówiona 

- Thomas… Nawet w najstraszniejszych snach nie spodziewałam się, że będę miała okazję poznać cię osobiście – rzuciłam siadając naprzeciw Vincenta, który uśmiechając skinął głową 

- Raczej to ja powinienem być bardziej szokowany naszym spotkaniem… Nie sądziłem, że Mark ma córkę i do tego taką piękną… Ja proszę o to samo… – rzucił od razu Vince spoglądając najpierw na mnie a potem na podchodzącą do stolika kelnerkę nie pozwalając jej dojść do głosu 

- Ja poproszę o wodę niegazowaną bez cytryny… No dobra Vincent może bez żadnych ceregieli i marnowania czasu… Jak się domyślam wiesz po co te spotkanie, więc po prostu zacznij mówić na temat zespołu popierając to twardymi i nie zaprzeczalnymi dowodami – gdy tylko kelnerka odeszła z naszymi zamówieniami ponownie spojrzałam się na młodego bruneta i zaczynając mówić starałam się coś wyczytać z jego twarzy 

- A co konkretnie chcesz wiedzieć moja miła? W ogóle czy dowody potwierdzające moje słowa są naprawdę bardzo ważne? Czyż najważniejsze nie jest to, że po prostu będzie głośno o nich?… Swoją drogą ciekawe, że to akurat ty, córka Marka szukasz na niego oraz zespół różnych informacji – widząc cwaniacki uśmiech na twarzy bruneta od razu poczułam jak przewraca mi się żołądek. Teraz doskonale rozumiem czemu on Belli od razu wydał się jej podejrzany i za aniołkowaty 

- Dziękuję… Posłuchaj Vince robię to bo chce pisać prawdę i chce wiedzieć o tym co działo się zaraz po tym pojawiłeś się w zespole i nic więcej nie powinno cię interesować. Chce wiedzieć o wszystkich interesujących oraz ciekawych faktach, tajemnicach, smaczkach zakulisowych, czyli to co akurat sobie przypomnisz i zdecydowanie wolę byś podpierał to jakimś dowodem, bo twoje słowa nie zawsze zawierają prawdę – gdy tylko kelnerka postawiła nasze zamówienia znów spojrzałam się na bruneta, który uśmiechając się pokręcił głową 

- Naprawdę? Jakoś sobie nie przypominam bym gdzieś mijał się z prawdą… – zaczął mówić Vicent, a ja przez to, że właśnie zaczęłam pić wodę prawie zachłystnęłam się 

- Błagam cię Vince bądźmy szczerzy ze sobą. Jak tylko odszedłeś z zespołu pierwsze co powiedziałaś to to, że ponoć menedżerowie trzymali cię w zamknięciu na strychu i głodzili, co oboje wiemy jest totalną bzdurą, bo jak niby miało do tego dojść skoro praktycznie twoja mamusia nie odstępowała cię na krok i knuła przeciw chłopakom i menadżerom, a w szczególności przeciw Jayowi i Richiemu… No a jeśli chodzi o Jaya i twoje informacje odnośnie jego orientacji seksualnej to cóż bez twardego dowodu to tylko słowa – rzuciłam nie odwracając wzroku od Thomasa, który cicho się zaśmiał kiwając głową

- Może faktycznie nieco ubarwiłem pewne sprawy, ale jednak to nie zmienia faktu, że twój ojciec i Mike nie byli w stosunku do nas uczciwi, a przynajmniej od pewnego czasu tak było… Moja mama od razu wyczuwając, że coś skrywają oraz, że działają na niekorzyść zespołu chciała to zmienić, ale raz za razem ją spławiali z niczym… Naprawdę nie domyślasz się dlaczego moja mama miała taki stosunek do Richiego i Jaya? Otóż moja droga moja mama bardzo szybko zorientowała się, że pomiędzy Richiem a Jayem coś jest grane, że być może są parą co dla mojej mamy było odrażające, ale milczała na ten temat, bo przecież to nie był jej interes o ile nie dotyczyło to mojej osoby. Gdy domyśliła się, że blondyn ma problemy z alkoholem to żałując go postanowiła zrobić wszystko by nieco odsunąć go od roli głównej maskotki zespołu sądząc, że jego problemy wynikają z presji jaką nakładają na niego menadżerowie a Jay zamiast mu pomóc bardziej go wciągał w nałóg co sprawiało, że mama nienawidziła go coraz bardziej. Uprzedzając twoje pytanie moja mama próbowała rozmawiać z blondynem na temat jego problemów, ale ten spławił ją mówiąc, że nie ma o czym gadać… A co do samego Jaya to cóż możesz mi wierzyć lub nie ale on jest gejem czy biseksualny, a jego związek z Leną był zwykłym picem na wodę… Błagałam cię nie przewracaj oczami Anastasio tylko spójrz na fakty… Na imprezie, na której to Mark zapoznał Jaya z Leną, był on sam i tu nasuwa się pytanie dlaczego skoro na takich branżowych imprezach powinni być wszyscy chłopacy? A tajemniczy wyjazd do Niceei Richiego i Jaya? Jakoś dziwnie, że pojechali zupełnie sami na takie wakacje, które wbrew pozorom powinny być raczej romantycznym wypadem a jak wiemy Leny tam nie było. Swoją drogą jakoś dużo tych dwuznacznych sytuacji między Khanem a Stringinim, nie sądzisz? Jakoś nie widzi mi się String jako gej, bo jest za świętoszkowaty, ale czyżby to nie szkodziło Jayowi próbować w zdobycia serca blondyna? No i tak w ogóle nie można zapomnieć o tym, że Lena niby taka zakochana w Jayu a jednak zagłosowała przeciw niemu głosując by to Jayson wszedł na moje miejsce a nie na Matta, którego faworyzował Khan. Nie wiem jak ty, ale ja uważam, że jeśli kogoś się naprawdę kocha to jest się w pełni za tą osobą i podejmuje się jednogłośnie decyzje… Jest jeszcze jedna rzecz a mianowicie raz podsłuchałem fragment rozmowy Jaya z nie jakim Danielem o tym czy łatwo jest zaakceptować swoją orientację seksualną i co może pomóc w tym. Jak się domyślam doskonale wiesz o kim mówię, prawda? – powiedział Vincent triumfalnie uśmiechając się, a ja starając się zachować spokój ponownie napięłam się wody. Szczerze mówiąc sama już nie wiem ile prawdy w słowach Thomasa i w słowach na temat Jaya, ale jednak prawdą jest, że pomiędzy nim a Richiem coś jest na rzeczy a przynajmniej obaj coś ukrywają, przy czym te dość przekonujące argumenty jednak nie przemawiają na korzyść Khana.

2 komentarze:

Nita pisze...

Rozdział jak zawsze BOSKI!!!!! Ale chcę wiecej!!!!! <3 <3 <3
Dziewczyny mają na prawdę fantastyczne pomysły ;* Tylko kurcze ta cała intryga Ann ... jestem ciekawa co z tego wyniknie hmmm ... Nie ukrywam że czekam oczywiście na jakieś hot sceny Jaya z Ann no i Belli z Chrisem <3 <3 <3

Wrr... szczerze to nigdy nie lubiłam Vinca...jakiś taki dziwny i sztuczny zawsze był...a ostatnio oglądałąm jego teledysk gdzie tańczył z jakimiś laskami hahaha myślałam że jebnę ze śmiechu :D
Ale wracając to to co powiedział Ann jest okrutne...

Ehh z niecierpliwością czekam na kolejny!

Buziaki ;* <3

Madziusa pisze...

No będzie tu będzie jak wszystkie związki wyjdą na jaw :D

Co ta Ana robi :O co to za tajne spotkanie... :O

Boże co ten Vincent... to jakieś pomówienia!!!

Boże... teraz jestem pewna, że Richie jest gejem :D

Lecę dalej :)

Buziaki <3