Narracja Anastasii
- Ian? Cześć. Nie spodziewałam się ciebie tu dziś. Gdybym wiedziała, że zamierzasz tu przyjść to umówiłabym się z tobą byśmy przyszli razem – widząc podchodzącego do nagrobku przyjaciela mimowolnie uśmiechając się wstałam, a on gdy tylko położył na ziemi jakąś siatkę od razu przytulił mnie całując w policzek zerkając na chwilę na pomnik mamy
- Witaj Diano i cześć kochana. Chyba nie myślałaś, że pozwolę ci wyjechać do Stanów bez pożegnania, co? Zadzwoniłem do Belli czy spotykacie się pełną paczką jeszcze przed wylotem w Berlinie, bo chciałbym się z wami spotkać i gdy powiedziała mi, że rano jedziesz na cmentarz to postanowiłem, że także przyjdę robiąc ci tym niespodziankę – powiedział Ian nieco odsuwając się ode mnie, na co nadal się uśmiechając pokiwałam głową
- Chciałam do ciebie zadzwonić wieczorem by się pożegnać, bo mówiłeś, że prosto z Austrii jedziesz z Eleną do Monachium, ale wiedz, że bardzo się cieszę, że tu jesteś – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciela, który uśmiechnął się kiwając głową
- No bo taki był pierwotny plan, który po prostu uległ częściowej zmianie, bo Elena jednak musiała pojechać do Monachium by przygotować się do najbliższego koncertu przez co przyjechałem sam i postanowiłem dołączyć do ciebie – lekko uśmiechnięty Ian nie dodając nic więcej odszedł na bok by wyjąć z siatki mały kwiatowy wieniec, który od razu ułożył na dole nagrobka, i dwa małe znicze, które natychmiast zapalił stawiając je po bokach marmurowej płyty, po czym wrócił do mnie, a po krótkiej chwili obydwoje usiedliśmy na ławce, gdzie on od razu objął mnie mocno ramieniem całując w głowę
- Uwierz mi, że nie tylko ty tęsknisz za Dianą. Czasem łapie się na tym, że chwytam komórkę z chęcią zadzwonienia do niej by podzielić się kolejnym fajnym pomysłem na koncert… Nie mogę uwierzyć, że niby minęło już tyle lat od jej śmieci a jednak pamiętam nasze pierwsze czy ostatnie spotkanie jakby to się zdarzyło wczoraj – zerkając na Iana blado się do niego uśmiechnęłam czując ukucie w sercu. Ta. Minęło już tyle lat, a jednak w sercu nadal istniała bolesna dziura, która nigdy do końca się nie zabliźni ani nie przestanie boleć ani zapewne nie przestanę myśleć o tym co by było gdybym tej cholernej nocy wstała idąc za jakąś potrzebą i zajrzała do gabinetu mamy widząc zapalone światło.
- Aczkolwiek jestem pewny, że teraz patrzy się na nas z nieba mówiąc ostro, że mamy przestać się smucić oraz... że widząc twoje ostatnie sukcesy jest z ciebie bardzo dumna i nie powinnaś przestać robić tego – mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się na wyobrażenie sobie mamy jak to mówi, jednak gdy usłyszałam drugą część wypowiedzi przyjaciela od razu spojrzałam się na niego morderczym wzrokiem doskonale domyślając się do czego on pije
- Ian… Proszę cię nie zaczynaj… Może i uwielbiam śpiewać a także fajnie było na scenie z wami, ale jednak… No zobaczymy jak będzie – brunet słysząc moje słowa od razu przekręcając oczami pokręcił głową
- Diano ześlij mi trochę cierpliwości do tej swojej córy bo nie zdzierze – słowa przyjaciela sprawiły, że mimowolnie cicho zaśmiałam się
- Nie śmiej się tylko poczytaj sobie komentarze pod wszystkimi swoimi występami to może wtedy zrozumiesz, że masz wielki talent, który powinnaś wreszcie rozwijać jak masz ku temu najlepsze możliwość przed zatraceniem go na dobre – powiedział Ian, na co odruchowo kiwnęłam głową. Szczerze mówiąc z czystej ciekawości przeczytałam z kilkaset komentarzy pod filmikami i pomimo w miarę dobrych komentarzy to jednak sama nie wiem czy aby to jest właściwa droga, którą powinnam iść
- A tak zmieniając temat rozmowy to powiedz mi ale tak zupełnie szczerze o pracy z swoim ojcem i jak się między wami układa, bo biorąc pod uwagę to jakie do tej pory były wasze relacje to szczerze mówiąc nadal nie mogę uwierzyć, że tak po prostu z nim pracujesz i mieszkach a oba budynki bez najmniejszego naruszenia jeszcze stoją… Tylko powiedz prawdę kochana… – powiedział po krótkiej chwili brunet, a ja spojrzałam się na niego i widząc jego badawczy wzrok miałam nadzieję, że jednak nie wyczyta ze mnie prawdy
- Szczerze? Nasza relacja wygląda tak, że niby mieszkamy i pracujemy razem, ale każde z nas robi swoje, a komunikacja między nami jest w stopniu minimalno-koniecznym… Fakt ojciec chce ze mną gadać, ale ja już nie jestem tą rozmową zainteresowana, bo zwyczajnie w świecie nie widzę sensu… On ma swoją ukochaną rodzinę, ja mam swoje życie i te dwie drogi raczej nigdy się nie spotkają… Niektórych rzeczy po prostu się nie zmieni choćby bardzo by się tego chciało… – przyjaciel najwyraźniej słysząc w moim głosie smutek od razu mocniej mnie przytulił całując w głowę. No dobra, nie powiem mówiąc to wszytko poczułam lekkie ukucie w sercu, ponieważ w jego głębi naprawdę chciałam szczerze porozmawiać z ojcem licząc, że dzięki temu wreszcie na nowo jakoś nawiąże się pomiędzy nami choćby mała więź, doskonale wiedząc, że właśnie tego chciałaby mama, ale widząc jakim jest mężem dla swojej nowej żony i ojcem dla mojego przyrodniego rodzeństwa straciłam jakąkolwiek nadzieję, że jednak w głębi jego serca coś znaczyłam z mamą dla niego
- Wiem, że jest ci ciężko, ale może jednak powinnaś się zastanowić się nad poważną rozmową z ojcem skoro sam chce… Nie patrz się tak na mnie… Doskonale wiem, że masz prawo być na niego wściekła i nie powiem sam z przyjemnością powiedziałbym Markowi kilka gorzkich słów, ale jednak minęło tyle lat, więc może zmądrzał i postanowił być wzorowym mężem dla swojej drugiej żony a także wspaniałym ojcem dla dzieci… No co? Z natury jestem optymistą i wierzę, że człowiek może się zmienić, oraz, że każdy zasługuje na drugą szansę – słysząc słowa Iana od razu przewróciłam oczami żałując, że nie może mi podarować choć małej ilości tego swego optymizmu w sprawie ojca
- Ian obawiam się, że tu nie trzeba optymizmu a czarów, ale cóż… Dobrze jest jak jest. Może z ojcem już nigdy się nie dogadamy, ale za to mam fajne rodzeństwo, które naprawdę pokochałam – nie powiem myśl o Elzie i Kevinie sprawiła, że kąciki moich ust same nieco uniosły się. Moje rodzeństwo jest chyba jedyną najlepszą stroną w tym wszystkim
- O tak. Bycie starszym bratem lub siostrą jest najlepsze i nie ma znaczenia jaka jest różnica pomiędzy rodzeństwem… Silla zrobisz jak będziesz uważała, ale pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć, tylko proszę cię zanim coś zrobisz przemyśl to dwa a nawet trzy razy, dobrze? – powiedział brunet, a ja czując bolesne ukucie w sercu starając się jak najszczerzej uśmiechnąć się pokiwałam głową, po czym pocałowałam go w policzek, a następnie ponownie spojrzałam się na pomnik mamy. Ta, może i powinnam przy każdej decyzji zastanowić się z dwa razy, ale jednak już pewne decyzje podjęłam i na pewno nie zawaham się by zrobić wszytko by spełnić daną tu obietnice
- No dobra, a tak zmieniając temat to co powiesz na to bym zabrał cię prosto stąd na bardzo dobre włoskie jedzenie? – od razu spojrzałam się na Iana i widząc jego uśmiech oraz błysk w oczach od razu zorientowałam się co tak naprawdę ma na myśli
- Rozumiem, że pożegnanie się ze mną jest tylko pretekstem do spotkania się z Jayem… Powiedz mi czy reszta chłopaków też ma być czy spotykamy się tylko w wąskim gronie? – powiedziałam od razu patrząc się na przyjaciela, który szeroko uśmiechając się pokiwał głową
- No tak jakby masz rację, bo musimy z Rogerem oraz Mattim spotkać się z wami wszystkimi i coś zrobić, co na razie pozostanie moją słodką tajemnicą, więc niestety kochana zapewne ku twojemu wielkiemu rozczarowaniu nie zostaniesz sam na sam z Jayem – niemalże od razu piorunując przyjaciela wzrokiem lekko uderzyłam go w ramię, na co ten cicho zaśmiał się
- No co? Tylko nie wciskaj mi tutaj kitu, że Tariq nie wpadł ci w oko i nie chciałabyś aby połączyło was coś więcej niż praca. Nawet ślepy zauważyłby tą chemię, którą panuje między wami, a ja dodatkowo dostrzegłem jak obydwoje niby dyskretnie zerkaliście na siebie z ukrycia myśląc, że nikt na to nie patrzy… Kochana moim zdaniem powinnaś od razu wziąć się za Khana, bo jeszcze chwilę a któraś sprzątanie ci go sprzed nosa - nadal piorunując wzrokiem chłopaka podkręciłam głową
- Ian ja ciebie bardzo proszę zajmij się sobą i Eleną, dobrze? Między mną a Jayem nic nie ma i nic nie będzie, rozumiesz? – ostro rzuciłam natychmiast na co Ian cicho westchnął kręcąc głową
- Rozumiem, rozumiem, ale jakby co to trzymam za was kciuki – przekręcając oczami podkręciłam głową i próbując opanować nerwy skupiłam swój wzrok na biegnącej do drzewa wiewiórce. Szczerze mówiąc sama nie wiem czy bardziej jestem wściekła na Iana, że to powiedział i, że może mieć rację czy bardziej na siebie, że w ogóle pozwalam by obraz Jaya coraz częściej nawiedzał mój umysł powodując, że nie tylko nie mogłam zapomnieć o naszym pocałunku, ale także pragnęłam po raz kolejny móc skosztować jego słodkich warg czy patrząc się na niego marzę i wyobrażam sobie jak ściągam z niego ciuchy masując te jego doskonałe twarde mięśnia brzucha i ramion. Ta, zdecydowanie coś jest ze mną nie tak skoro marzę o facecie, który nie dość, że potrafi złamać kobiecie serce to jest młodszą wersją mojego ojca. Cholera, czy tego chcę muszę zrobić wszystko by przestać o nim myśleć
Narracja Jaya
- Hej Thomas. Jak dziś? – wchodząc z siostrą do restauracji od razu spojrzałem się na idącego w stronę głównej lady przyjaciela, który odwracając się do mnie odwzajemnij mój uśmiech kiwając przy tym głową
- Jak widać ruch taki jak zwykle, nie mamy co narzekać. Przyszły do restauracji kilka dziewczyn pytając się o ciebie, ale jak zwykle zignorowałem to pytanie proponując danie dnia, a one po zjedzeniu wyszły. Jeśli chodzi o szefa to jakoś sobie radzi bez Maria, ale jednak obydwoje cieszymy się, że on wraca w przyszłym tygodniu do pracy, a teraz jest tam Kamran i mu pomaga – mimowolnie cicho się śmiejąc pokiwałem głową
- Jasne, dzięki. My też pójdziemy mu pomóc, ale jakbyś potrzebował pomocy to mów od razu – widząc jak brunet uśmiechając się kiwa głową szybko wszedłem do kuchni i widząc mieszającego coś na patelni tatę oraz krojącego coś obok niego Kamnrana mimowolnie uśmiechnąłem się
- Hej załogo. Powiedz tato co mam zrobić a ty sobie usiądź i zjedź coś lub załatw inne pilne potrzeby – powiedziałem patrząc się na ojca, który lekko uśmiechając się pokręcił głową
- Tobie Tariq też dzień dobry. Jak na razie nie ma potrzeby bym musiał robić sobie jakąkolwiek przerwę, więc ty sobie usiądź i nawet nie próbuj zabijać mnie swoim wzrokiem, bo on wcale na mnie nie działa – nie powiem słysząc słowa ojca z rezygnacją podkręciłem głową piorunując go wzrokiem
- Tato ja mówię poważnie… – zacząłem mówić, ale widząc znajomy stanowczy wzrok ojca urwałem i kręcąc głową cicho westchnąłem doskonale zdając sobie sprawę, że raczej nic nie wskóram
- Jay ja wiem, że się o mnie martwisz i bardzo ci za to dziękuję, ale czuję się naprawdę dobrze, a także stosuję się do wszystkich wskazówek lekarza. A teraz pozwólcie, że wrócę do swojej pracy – powiedział ostro tata odwracając się z powrotem przodem do kuchenki, a ja opierając się o szafkę ponownie pokręciłem głową nie wierząc w upartość ojca, choć z drugiej strony właśnie to w nim bardziej podziwiałem, że pomimo wielu przeciwności zawsze uparcie dążył do wyznaczonych celów
- Tato a nie przemyślałbyś jednak tego by bardziej zwolnić dając Mariowi więcej pracy, bądź przejść na pełną kucharską emeryturę zostając jedynie menadżerem restauracji? – rzuciłem po raz tysięczny tą samą propozycję mając nadzieję, że tym razem jednak zgodzi się na którąś z tych dwóch opcji, ale widząc szybki piorunujący wzrok ojca wiedziałem, że jednak nadal to pozostanie moim pobożnym życzeniem
- Jay ja już ci mówiłem, że zwolnię lub przejdę na emeryturę jak będę miał wnuki, bo znając was rozpieszczanie ich będzie moim i mamy pełnoetatowym obowiązkiem – rzucił szybko staruszek wracając do swojej czynności - nie mogąc powstrzymać mimowolnie unoszących się kącików ust pokręciłem głową
- Słyszeliście tatę? Do roboty się bierzecie i tu już. A skoro jesteście bliźniakami to jest spora szansa, że i wam się trafią bliźniaki za pierwszym razem – nie mogąc się powstrzymać zaczynając mówić zerknąłem na swoje rodzeństwo, które jakby umówione ze sobą spiorunowali mnie spojrzeniem, gdzie Yasmin od razu uderzyła mnie w ramię, a Kamran rzucił we mnie ścierką, którą z łatwością złapałem
- Sam się bierz roboty Tar. Lata ci lecą a nie widać byś miał kogoś. No chyba, że wolisz by tata znalazł ci jakaś seksi laseczkę i wstydzisz się tego głośno powiedzieć – tym razem to ja spiorunowałem wzrokiem młodszego brata, który patrząc się na mnie rozbawionym spojrzeniem szeroko uśmiechał się
- Uważaj Kamran, bo zaraz ja tobie znajdę żonę. Z tego co wiem to do sąsiadki przyjechała w odwiedziny kuzynka. Jak chcesz mogę pójść i porozmawiać z nimi o tobie – widząc minę braciszka od razu cicho zaśmiałem się razem z siostrą
- Tariq ty się tak nie śmiej, bo jednak on ma rację. Powinieneś w końcu pomyśleć o swoim prywatnym szczęściu a nie tylko o karierze. Lata lecą mój drogi i z wiekiem nie stajesz się młodszy… Może powinieneś jak to wy młodzi mówicie zakręcić się wokół Anastasii? Jest piękna, mądra, wygadana – powiedział od razu tata, a ja patrząc się na niego cicho westchnąłem przekręcając oczami na samą zmiankę o Anastasii
- Tato ułożę sobie życie jak będę spokojniejszy o ciebie. Naprawdę mogę liczyć na to, że nie będziesz pracował pod siły i stosował się do zaleceń lekarza? – mówiąc patrzyłem się na ojca, który widząc moje znaczące spojrzenie lekko uśmiechając się skinął głową
- Jay wiem, że wcześniej zignorowałem swój stan zdrowia, ale uwierz mi, że teraz będę przykładnym pacjentem i nie musisz się o mnie martwić… A teraz pozwólcie, że udam się na chwilę na stronę a ty Kamran zastąp mnie próbując nie spalić ryby – tata nic więcej nie dodając szybko zdejmując z siebie fartuch poszedł w stronę łazienki, a ja wręcz odruchowo zakładając znajdujący się obok fartuch podszedłem do zlewu i gdy tylko umyłem ręce, zacząłem kończyć kroić warzywa
- Jay zdajesz sobie sprawę, że tata ma rację, co? Najwyższy chyba czas byś wreszcie ułożył sobie życie i może twoje prawdziwe szczęście jest tuż obok w postaci pewnej blondynki – słysząc słowa Yasmin od razu spojrzałem się starając się nie spiorunować ją spojrzeniem
- Wiem siostra, że jak wreszcie odzyskała radość życia to chciałabyś aby wszyscy też byli szczęśliwi i widzieli świat przez różowe okulary, ale jak sama dobrze wiesz czasem potrzeba na to czasu, a ja nie zamykam drzwi czekając cierpliwie na to co się wydarzy a tyczy to się również Anastasii, bo niczego nie wykluczam, lecz jak będzie to pokaże czas… Powiesz mi lepiej kochana czy naprawdę na dobre porzuciłaś pielęgniarstwo? Wydawało mi się, że to twoje powołanie tak jak mamy – mówiąc nieco wymigująco zerkałem raz po raz na siostrę, która lekko się uśmiechając powoli pokiwała głową
- Raczej tak… Sama nie wiem… Rzeczywiście odkąd pamiętam chciałam być jak mama pielęgniarką, ale wszystko się zmieniło wraz śmiercią Johna i choć wreszcie dotarło do mnie, że nie mogłam mu pomóc to jednak nadal gdzieś głęboko w sercu zastanawiam się czy ja i lekarze aby na pewno zrobiliśmy dla niego wszystko… Aczkolwiek nigdy nie mów nigdy, więc może jeszcze kiedyś zobaczysz mnie w stroju pielęgniarki – powiedziała od razu Yas, na co pocieszająco uśmiechnąłem się do niej starając się ją zrozumieć, bo sam nie wiem czy byłbym stanie pracować w miejscu, w którym na moich rękach umarłaby moja dziewczyna lub umarłby mój przyjaciel. Aczkolwiek bardzo się cieszę, że moja siostra dzięki Luisowi odzyskała radość życia i nową pasję, w której znakomicie się sprawdza
- Ale wiesz Taq Yasmin zapewne ma jeszcze gdzieś w szafie swój strój pielęgniareczki, więc jakbyś chciał dla Anastasii to zapewne bez wahania ci pożyczy, prawda siora? – niemalże natychmiast słysząc słowa brata delikatnie łokciem uderzyłem go w bok piorunując przy tym spojrzeniem, na co ten cicho się zaśmiał
- Słuchajcie… Naprawdę mogę na was liczyć, że będziecie bardziej trzymać ręce na pulsie w sprawie taty i w razie czego od razu dacie mi znać? Może i przesadzam, ale naprawdę po prostu boję się, że ojciec znów zaniedba swoje zdrowie – szepnąłem po krótkiej chwili zerkając na swoje młodsze rodzeństwo, które od razu pokiwali głowami
- Jay już ci mówiliśmy, że zajmiemy się rodzicami jak będziesz w Stanach i nie musisz się o nich bać, a jakby coś się działo to od razu damy ci znać – rzucił od razu Kamran na co mimowolnie kąciki moich ust uniosły się
- Jay gdy tata zachorował to ty przejąłeś większą część odpowiedzialności za leczenie taty mówiąc byśmy zostawili leczenie taty na twojej głowie i skupili się na swoich pracach, więc teraz mój drogi to my bierzemy większą odpowiedzialność za tatę, a ty zajmij się karierą w Stanach i przy okazji spróbuj wreszcie znaleźć sobie dziewczynę – dodała szybko Yasmin szeroko uśmiechając się do mnie, a ja również nie mogąc nie uśmiechnął się odłożyłem nóż obejmując ramionami moje rodzeństwo całując moją siostrzyczkę w głowę. Cholera nie wiem czy na starość robię się sentymentalny, ale naprawdę będę strasznie tęsknił za nimi
- No jaki wspaniały widok. Odwróćcie się szybko to zrobię wam zdjęcie – gdy tylko usłyszeliśmy za sobą głos taty od razu odwróciliśmy się i widząc jak staruszek wyciąga z kieszeni spodni komórkę starając się nie przekręcić oczami mocniej objąłem swoje rodzeństwo szeroko uśmiechając się
- No i pięknie. Zaraz sobie ustawie je na tapetę… Kamran weź już tą rybę z patelni, bo za momentu ją spalisz – powiedział po krótkiej chwili ojciec, a ja wraz Kamem szybko odwróciliśmy się, gdzie on zdjął z patelni na talerz rybę, a ja ostrożnie wyjąłem z garnka warzywa ostrożnie kładąc je na talerzu obok ryby
- O Thomas jakie wyczucie czasu. Tu masz zamówienie na 2 – gdy usłyszałem otwierające się drzwi spojrzałem się na nie i widząc Thoma mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się, a słowa tata sprawiły, że pokiwałem głową zgadzając się z nim
- Jasne, już to biorę i daje zamówienia na 4 oraz przesyłam prośbę od twojej menadżerki Jay byś w wolnej chwili przyszedł do niej i waszych przyjaciół – powiedział Thomas dając tacie kartkę z zamówienie i biorąc odpowiedni talerz szybko wyszedł, a ja mimowolnie szeroko się uśmiechnąłem. Mogłem się domyślić, że brunetce nie będzie chciało się gotować i przyjdzie wraz resztą świrusów tutaj na obiad
- Jay zdejmij ten fartuch i idź do swoich przyjaciół… No nie patrz tak na mnie tylko leć by długo nie czekali na ciebie, a my damy sobie doskonale radę – kiwając głową ściągnąłem z siebie fartuch, po czym pokierowałem się do wyjścia z kuchni i gdy tylko przekroczyłem próg głównej części restauracji od razu zmarszczyłem brwi widząc Anastasię wraz Ianem, Mattim i Rogerem, którzy widząc mnie szeroko uśmiechnęli się
- Cześć wam… Nie spodziewałem się was tu… – rzuciłem od razu podchodząc do stolika, gdzie od razu zacząłem witać się z stającymi przyjaciółmi
- Cześć Jay. No mamy do was ważną i niecierpiącą zwłoki sprawę, na którą jak pozwolisz poczekamy jak przyjdą pozostali chłopacy z Bellą oraz jak będzie mniej ludzi – powiedział tajemniczo Ian, a ja spojrzałem się na nieco pytająco a potem na Anastasię, która wzruszyła ramionami
- Nie patrz się na mnie, bo ja nie mam zielonego pojęcia o co może chodzić, choć przyznaję, że domyślam się tego – powiedziała od razu Ana uśmiechając do mnie szeroko, na co kąciki moich ust szerzej uniosły się. No i cholera by to wzięła moją silną wolę. Człowiek budzi się po bardzo GORĄCYM śnie z stojącą naprzeciw mnie blondynką w roli głównej i obiecuje sobie, że choć w ten dzisiejszy dzień będzie robił wszystko by o niej nie myśleć, a ta przychodzi do ciebie i jednym uśmiechem sprawia, że znów czuję te dziwny ciepły dreszcz biegnący przez moje ciało, którego nigdy nie czułem przy nikim innym. Nie wiem co jest w tej niebieskookiej, ale coś sprawia, że nie mogę o niej zapomnieć i nie powiem z największą przyjemnością ponownie skosztowałbym tych jej słodkich ust a nawet więcej
***
- No dobra. Czas w końcu zająć się sprawą, z którą do was przyszliśmy… – powiedział Ian powoli stając a ślad za nim stał Matteo i Roger, gdzie obaj stanęli bo obu stronach Iana, przy czym Włoch ewidentnie coś chował za plecami, a ja pytająco spojrzałem się na nich zastanawiając się o co może chodzić
- Ana możesz do nas dołączyć?… Bella przykro mi, ale zostałaś wybrana do nagrania filmiku, który pójdzie na żywo, a wy starajcie się być na razie cicho, bo wejdziecie w odpowiednim momencie – Anastasia starając się nie być szokowaną kiwając głową szybko wstała podchodząc do chłopaków, przy czym Matti w tym czasie podał telefon Isabelli, która od razu zaczęła nagrywać
- Cześć wszystkim. Tu Ian, Matteo i Roger czyli Musikleistung oraz Anastasia Dollar. Chcielibyśmy wam nieco ujawnić szczegóły koncertu letnich szlagierów, który będziemy mieli zaszczyt prowadzić. Jak już wspomnieliśmy w tym roku to będą aż dwa duże koncerty, czyli dwa dni pełnego szlagierowego szaleństwa. Dziś zdradzimy wam coś nieco o pierwszym dniu. Otóż podczas pierwszego dnia występujący artyści zaśpiewają po 2 piosenki, gdzie pierwsza będzie z cyklu kult szlagier, a drugą piosenką będzie piosenka innego wykonawcy śpiewającego na tym koncercie – powiedział uśmiechnięty Ian, a ja uśmiechając się odruchowo pokiwałem głową
- Trzeba by przy okazji powiedzieć, że oba wykonania będą premierowymi, co oznacza, że owe piosenki usłyszymy po raz pierwszy w wykonaniu danego wykonawcy – dodał pospiesznie Roger na co cała czwórka pokiwała głowami
- Mało tego wykonawcy sami wybiorą sobie tą drugą piosenkę poprzez losowanie wykonawcy i tytuł piosenki – dopowiedział Matteo wyjmując za siebie zwykłą koszulkę na dokumenty, w ktorej były zwinięte w ruloniki kilkadziesiąt małych karteczek
- A dziś postanowiliśmy zdradzić wam pierwsze gwiazdy, które wystąpią na koncercie i będzie świadkami pierwszego historycznego losowania – ponownie wtrącił się szybko Roger, a ja odruchowo zerknąłem na siedzących przyjaciół domyślając się już wszystkiego
- Oczywiście na pewno zobaczymy i usłyszymy Musikleistung – powiedziała szeroko uśmiechając się Anastasia patrząc się na chłopaków, którzy uśmiechając się pokiwali głowami
- Jak najbardziej i razem z nami koncert poprowadzi jak nie mam wręcz śpiewająco Anastasia Dollar – powiedział Matteo wskazując ręką na blondynkę, która lekko uśmiechając się pokiwała głową
- Oprócz nas na scenie na pewno pojawi się inny zespół, który ostatnio wrócił na scenę po kilkuletniej przerwie i od razu wywołał niemałe zamieszanie, przez które po prostu nie może ich zabraknąć na naszym wakacyjnym koncercie… Nie wiem czy zgodzicie się ze mną, ale ich nowy repertuar bardzo do nich pasuje i na pewno nie raz na zaskoczą – słowa Iana sprawiły, że mimowolnie kąciki moich ust uniosły się jednocześnie dałem gestem ręki dałem znać przyjaciołom byśmy wstali
- Zdecydowanie zgadzam się z tobą Ian, ale może nie przedłużajmy tylko przedstawmy ich – powiedział od razu Matteo na co Ian i Roger pokiwali głowami, a ja wraz chłopakami stanęliśmy w miarę blisko by od razu móc do nich dołączyć
- Z największą przyjemnością przedstawiamy wam zespół US5 – gdy cała czwórka głośno wymówiła nazwę zespołu dostrzegając wymowny delikatny gest głową Iana szeroko uśmiechając się razem z resztą podeszłam do czwórki przyjaciół stając obok Anastasii, gdzie pomachaliśmy w stronę filmującej Belli
- Chłopaki daliście taki wspaniały występ, że po prostu nie może was zabraknąć na kolejnym koncercie i wiedzcie, że trzymamy kciuki za rozwój waszej kariery w Stanach – powiedział po krótkiej chwili Ian, na cicho się zaśmiałem kiwając głową
- By nie zapeszyć to nie dziękujemy, ale za to z największą przyjemnością wystąpimy na koncercie – powiedziałem szybko na co wszyscy pokiwali głowami
- Dobra chłopaki wybierzcie kto będzie losował – słysząc słowa Mattiego i widząc jego znaczący wzrok, który mi rzucił od razu zrobiłem minimalny krok do tyłu kręcąc głową
- Jak już kiedyś wspomniałem zaczynam unikać wszelkich takich zakładów oraz gier losowych, więc niech Richie losuje – nie dodając nic więcej zerknąłem na stojącego obok mnie blondyna, który uśmiechając się pokręcił głową
- Aha, a potem będzie na mnie, co?… Jak chcecie tylko potem nie narzekajcie jeśli źle wylosuje – rzucił Richie, a ja nie mogąc przestać się uśmiechać patrzyłem się jak losuje karteczkę
- No dobra zobaczmy kto jest zwycięzcą… O kurczę jak dla mnie to czeka nas trudne zadanie, ale chyba damy radę co nie chłopaki?… Otóż wylosowaliśmy Musikleistung i piosenkę… – nie powiem widząc nazwę zespołu chłopaków od razu szerzej uśmiechnąłem się kiwając głową dobrze wiedząc, że faktycznie czeka nas nie łatwe zadanie, ale mogliśmy trafić gorzej
- No proszę. Już nie mogę się doczekać waszego wykonania tej piosenki, ale coś czuję, że będzie naprawdę fantastycznie – powiedział od razu Roger na co cicho się zaśmiałem
- Oj zdecydowanie będzie się działo i zapewne nie tylko my będziemy czekać z niecierpliwością na ten występ. Aczkolwiek możecie być pewni, że postaramy się nie być surowym w opinii tego występu – dodał pośpiesznie Ian, a ja głośniej śmiejąc się pokiwałem głową
- A teraz będzie drugie losowanie tego jakże cudownego popołudnia… Chłopaki, który z was losuje? – odezwała się po krótkiej chwili Ana biorąc od Mattiego koszulkę z karteczkami i lekko ją kołysząc spojrzała się na Iana i Rogera, którzy gestem ręki i głowy wskazali na Włocha, który cicho westchnął kręcąc głową, po czym szybkim ruchem wylosował karteczkę
- No nie wierzę… Słuchajcie obawiam się, że przyjaźnimy się czarownicą… Czeka nas cholernie piekielnie trudne zadanie… O tak, ale chyba jednak damy zaśpiewać, co nie?… Wylosowałem dla nas US5 i One Night With You – gdy tylko Matteo zaczął mówić od razu pytająco spojrzałem się na niego, ale gdy zauważyłem jak Ian widząc co jest napisane na kartce ledwo powstrzymuje śmiech zacząłem się domyślać co tam jest, przez co gdy Matti przeczytał zawartość kartki niemalże natychmiast tak jak inni zacząłem się śmiać
- Nie no naprawdę?… Słuchajcie no nie mam nic na swoje usprawiedliwienie oprócz tego, że ja dając pomysł na ten koncert tak po prostu strzeliłam przykład, że wymienicie się piosenkarki… A jeśli faktycznie potrafię czarować przewidując przyszłość to już mogę powiedzieć, że oba występu będą fenomenalne i już zacieram na nie ręce – powiedziała wyraźnie rozbawiona Anastasia patrząc się na nas
- No rzeczywiście ciekawy zbieg okoliczności i jestem strasznie ciekawy co z tej zamiany wyjdzie… A teraz przed nami już ostatnie losowanie… Ana bez żadnych protestów losuj dla siebie piosenkę – nie mogąc nie uśmiechnąć się spojrzałem się na blondynkę, która jak zauważyłem rzuciła szybkie zabójcze spojrzenie Ianowi, po czym kręcąc głową bez głębszego losowania po prostu wyjęła karteczkę podając ją brunetowi, który szeroko uśmiechając się wziął ją powoli rozłożył pokazując ją najpierw Rogerowi i Mattiemu, który unosząc lewą brew do góry pokiwał głową
- No dobra odszczekuje to co przed chwilą powiedziałem, bo to jest prawdziwe wyzwanie, ale znając naszą Anastasię vel czarownice podoła zadaniu – rzucił od razu Matti, a ja nie oderwałam wzroku od stojącego po środku bruneta, który pokiwał głową
- Zdecydowanie kochana czeka cię nie małe wyzwanie, ale znając ciebie wiem, że dasz radę, a jakbyś miała jakieś małe problemy to chyba przymkniemy oko jak ładnie uśmiechając się poprosi o pomoc najlepszą w tym wypadku osobę czyli Jaya, gdyż moja droga będziesz musiała zaśpiewać piosenkę Jaya Khana Dein Bodyguard – od razu słysząc swoje imię kąciki moich ust odruchowo szerzej się uniosły, ale gdy tylko przyjaciel wypowiedział ostatnie słowa nie mogąc się powstrzymać zacząłem cicho się śmiać, a reakcja blondynki, która zakrywając usta ręką z niedowierzaniem podkręciła głową sprawiła, że głośniej się śmiejąc objąłem ją ramieniem
- Ależ oczywiście, że z przyjemnością pomogę w razie czego, ale znając dobrze Anastasię wiem, że beze mnie da sobie radę i już nie mogę doczekać się tej interpretacji mojej piosenki – powiedziałem patrząc się na Anę, która lekko uśmiechnęła się do mnie posyłając mi szybkie mordercze spojrzenie mówiące, że jeszcze jedno słowo a udusi mnie
- Gdyby nie to, że naprawdę sama wylosowałam tą karteczkę i was doskonale znała to naprawdę pomyślałabym, że to wasza zemsta za wasze losowanie… No cóż jakość postaram się dorównać naszemu jakże cudownemu szlagierowemu królowi, choć zapewne nie będzie to takie łatwe jak może się wydawać – powiedziała po krótkiej chwili blondynka, a ja odruchowo cicho zaśmiałem się tak jak pozostali
- Niestety to na tyle naszej strony na dziś. Jak widzicie my mamy już co robić specjalnie dla was. Tak jak mówiłem za tydzień rusza sprzedaż biletów na oba koncerty. Będziemy starali się systematycznie dawać wam znać kto wystąpi na koncertach a także dodawać filmiki z losowań, które jak widzicie jest nieprzewidywalne. Jeśli chcecie to możecie w komentarzach pisać kogo chcielibyście zobaczyć na scenie i co byście chcieli by ta osoba, zespół zaśpiewała, zaśpiewał z repertuaru innego wykonawcy. Nie pozostaje nam nic innego jak powiedzieć wam do zobaczenia i trzymajcie się ciepło. PA – mówiąc wraz z Ianem ostatnie słowo pomachaliśmy do kamery, a Bella po kilku sekundach gestem ręki dała nam znać, że wyłącza nagrywanie
- Że niby to ja jestem czarownicą tak? Chce w ogóle wiedzieć kto wpadł na ten JAKŻE GENIALNY POMYSŁ bym ja też zaśpiewała? – rzuciła natychmiast Anastasia patrząc się piorunującym spojrzeniem na Iana, który robiąc minę niewiniątka wzruszył ramionami, co sprawiło, że ja cicho zaśmiałem się, a blondynka cicho westchnęła kręcąc głową
- No co? Przecież to normalne, że skoro będziesz razem z nami prowadziła koncerty to i musisz zaśpiewać, a to, że wylosowałaś Jaya to już moja miła interwencja boska, na którą żaden z nas nie miał wpływu, choć chyba znalazłoby się w tym pomieszczeniu kilka osób, które by tego chciały… A ty kochaniutka nie śmiej się tak, bo ty także masz wystąpić tylko nie rzucam cię na od razu na pierwszy ogień… – zaczynając mówić Ian najpierw patrzył się na Anę, a potem spojrzał się na cicho śmiejącą się Bellę pokazując na nią palcem wskazującym, gdzie brunetka gdy tylko usłyszała słowa bruneta od razu przestała się śmiać i piorunując go spojrzeniem podkręciła głową
- Teraz mój drogi to chyba sobie jaja robisz. Nie ma mowy bym wystąpiła i nie zmusisz mnie do tego Ian – powiedziała od razu Isabell nadal zabijając go wzrokiem, a on nie odrywając od niej wzroku pokręcił głową uśmiechając się słodko
- Bella oczywiście, że wystąpisz i nawet nie próbuj wykręcać się tym, że niby boisz się występować na scenie, bo nigdy tego nie robiłaś, więc wymyślimy coś małego a zarazem specjalnego dla ciebie, a chłopaki w tym pomogą, prawda? No widzisz kochana wszyscy zgadzają się że mną, więc jesteś przegłosowana – kiwając głową patrzyłem się na brunetkę, która przekręcając oczami podkręciła głową, na co cicho się zaśmiałem dobrze wiedząc, że czeka nas bardzo dużo pracy i cholernie nie mogłem się tego doczekać
***
- Hej… Przepraszam nie chciałam cię przestraszyć… Myślałam, że tylko ja jestem taka szalona uwielbiając nocne spacery do swojego magicznego miejsca, które jak widzę jest też twoim – gdy tylko usłyszałem trzask gałęzi od razu wstałem rozglądając się i widząc idącą ku mi Anastasię mimowolnie uśmiechnąłem się
- O hej. Nic się nie stało i według mnie nie ma nic szalonego w tym, że chodzi się do swoich ulubionych miejsc nawet w nocy kiedy właśnie wtedy te miejsca pokazują swoje prawdziwe oblicza… Jeśli nie przeszkadza ci moje towarzystwo to zapraszam – nie przestawiając się uśmiechać patrzyłem się na blondynkę gestem ręki wskazując na miejsce pod drzewem, na co blondynka uśmiechnęła się zerkając tam
- Mi na pewno nie przeszkadza twoje towarzystwo, ale chyba ja przeszkodziłam ci w procesie twórczym – powiedziała nieco nieśmiało Ana wskazując ręką na gitarę, na co cicho się śmiejąc pokręciłem głową
- W żadnym wypadku mi nie przeszkodziłaś i nie przeszkadzasz, więc siadaj – Anastasia uśmiechając się nic nie mówiąc usiadła obok mojego miejsca pod drzewem, a ja nie marnując ani sekundy usiadłem obok niej
- Swoją drogą ciekawy zbieg okoliczności, że mając to samo magiczne miejsce dopiero teraz tu się spotykamy, bo nie wiem jak ty, ale ja często tu przychodzę – powiedziała po krótkiej chwili Ana, na co zerkając na nią pokiwałem głową
- No z jednej strony faktycznie to ciekawe, że dopiero teraz się tu spotykamy, a z drugiej strony sam nie wiem czy to faktycznie taki zbieg okoliczności, że mamy to samo magiczne miejsce skoro dużo nas łączy... No co? Wiem, że uważasz, że rzekomo jestem dosłowną kopią twego taty, ale nie możesz zaprzeczyć, że dużo nas łączy jak np. zamiłowanie do muzyki i może przez to warto byłoby dać mi szansę bym mógł ci pokazać, że jednak różnię się od Marka – no dobra może i powinienem ugryźć się w język, ale jednak nie potrafiłem się powstrzymać. Bardzo chciałbym poznać jeszcze bliżej blondynkę i chciałem pokazać jej, że jednak jestem inny niż Mark. Anastasia odwróciła swój wzrok z jeziora na mnie badawczo przyglądając mi się jakby starała się wyczytać z moich oczu czy mówię poważnie oraz analizować wszystkie za i przeciw tej propozycji
- No sama nie wiem… – szepnęła po krótkiej chwili Ana lekko niewinnie uśmiechając się, na co samemu kąciki ust nieco uniosły się
- No nie daj się prosić. Co powiesz na kino i kolacje?… A żeby było tak spontanicznie to omówimy się na ten czwartek?… Trzymaj i tylko wybierz film, a ja zajmę się resztą… – idąc za ciosem szybko wyjąłem z kieszeni spodni telefon wchodząc od razu na stronę internetową kina, po czym podałem komórkę niebieskookiej, która kręcąc głową wzięła go
- Niech ci będzie… Jedna szansa i koniec… – powiedziała Anastasia oddając mi telefon, na uśmiechając się pokiwałem głową i biorąc komórkę dokończyłem kupowanie biletów na seans
- A zagrasz mi te swoje nowe arcydzieło? Bo szczerze mówiąc jestem go bardzo ciekawa – nie marnując ani sekundy chowając do kieszeni komórkę chwyciłem za gitarę zaczynając na niej grać. Podczas grania ani na moment nie odwróciłem wzroku od jej przepięknych błękitnych tęczówek, które w świetle księżyca i gwiazd przecudnie błyszczały ukazując swój blask emanując ciepłem, radością
- Jak na razie mam tylko linie melodyczną i aktualnie pracuje nad tekstem – powiedziałem odkładając na bok gitarę, na co blondynka promiennie uśmiechając się pokiwała głową
- Jestem pewna, że tekst będzie tak samo cudowny jak muzyka – nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust nieco przybliżyłam się do Any delikatnie zakładając za ucho spadający na policzek kosmyk włosów jednocześnie jak zahipnotyzowany patrzyłem się w jej oczy. Dostrzegając uśmiech na twarzy blondynki i jak przygryza dolną wargę sam nieco uśmiechnąłem się walcząc ze sobą by nie zatopić się w tej słodyczy, którą dają te słodkie wargi. Widząc jak głowa niebieskookiej nieco przybliżyłam się do mnie odruchowo przybliżyłem w jej kierunku swoją głowę i przestając w ogóle myśleć o tym co robię po prostu pocałowałem ją, a ona od razu zaczęła oddawać pocałunek. Cholera nie wiedząc czemu znów poczułem jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz i pomimo, że nigdy wcześniej go nie czułem to muszę przyznać, że to miłe uczucie, które chciałem czuć jak najdłużej. Nie chcąc zapędzić się za daleko powoli odsunąłem się od Anastasi wpatrując się w jej oczy by coś w nich wyczytać, ale widząc jej uśmiech sam uśmiechnęłam się lekko
- No i kto wygrał nasz zakład? – słysząc słowa blondynki od razu cicho się zaśmiałem wzruszając ramionami
- Może umówmy się, że to był taki falstart, taki przedsmak tego co może być później - tym razem do Ana kiwając głową zaśmiała się, a ja od razu poczułem jak przez moje ciało ponownie przechodzi gorący dreszcz. Cholera nie wiem co ta kobieta ze mną robiła ani czemu tak się przy niej czuję, ale wiem, że nie mogłem zaprzeczyć temu, że te uczucia intensywnie ciągnął mnie do niej i nie wiem czy nie wbrew zdrowemu rozsądkowi powinienem zrobić wszystko by ją dogłębnie poznać pozwalając sytuacji rozwijać się swoim tempem.
2 komentarze:
Ta końcówka!!! OMG!!!!!!!!!!!
Chcę więcej!!!!
Wspaniałe!
Boskie!!!!
Kuwa ale między nimi jest chemia ahhh aż czekam aż hamulce im puszczą i rzucą się na siebie <3
To będzie coś :D
Wspaniale że czeka ich kolejny koncert :D
Haha i to przerażenie Belli.. jestem ciekawa jak to wyjdzie :D
Czekam na następny!!!!
Buziaki ;* <3
Po przeczytaniu komentarza Nity od razu wzięłam się za czytanie i... :D zapomniałam za raz komentować :D teraz mam pustkę w głowie xD
Śmieszne to losowanie... tu chyba zadziałały jakieś siły nadprzyrodzone o imieniu Alikus, że Ana wylosowała akurat tę piosenkę xD
Hahaha i jednak się pocałowali! Oj ciągnie ich do siebie :D Myślałam, że pójdą krok dalej... ale jeszcze widocznie muszę poczekać :) Spróbuję zobaczyć co jest w następnym rozdziale :)
Do poczytania! <3
Prześlij komentarz