Narracja Anastasii
- Ian czy tak jest u was zawsze, że na kilka godzin przed koncertem jest taki kocił, że człowiek sam nie wie w co ma włożyć ręce? Ty się tak nie śmiej bruneciku, bo trzeba jeszcze wszystko posprawdzać, a czasu jak na złość jest coraz mniej – zaczynając mówić podeszłam do przyjaciela, który słysząc moje słowa cicho się zaśmiał kręcąc głową
- To jest śmieszne, bo ja też miałem takie wrażenie podczas naszego pierwszego telewizyjnego programu i uwierz mi, że to z każdym kolejnym programem mija. A co do twoich obaw to nie musisz się bać, ponieważ z chłopakami zaczęliśmy wszystko sprawdzać by być pewnym, że wszystko zadziałała na koncercie, więc teraz idź poszukaj dziewczyn i lećcie się już wyszykować na koncert, bo z tego co wiem to przyjechały już fryzjerki wraz makijażystkami, a że wam zawsze takie przygotowania zajmują więcej czasu to lepiej byście to wy pierwsze upiększyły się – rzucił od razu Ian, na co od razu spiorunowałam go spojrzeniem
- Bardzo śmieszne Ian, naprawdę. Jak jeszcze nie wiesz to może cię oświecę, że także dla was robimy się na bóstwo byście mieli na czym oko zawiesić, więc radziłabym ci nie narzekać mój drogi… Swoją drogą nie rozumiem jak możesz być taki spokojny na kilka godzin przed koncertem, gdzie ja marzę tylko o tym by było już po wszystkim i praktycznie cały czas boję się, że coś pójdzie nie tak – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciela, który uśmiechając się pokiwali głową
- Wiem o tym, że robicie się także dla nas na bóstwo, ale uwierz mi, że niektórym facetom na tym wcale nie zależy, bo doskonale wiedzą, że jesteście piękne bez tych rzeczy. A co do tego, że jestem taki spokojny to wierz mi, że to tylko takie pozory, bo ja także się boję czy wszystko pójdzie zgodnie z naszym planem, ale mam na sobie moje szczęśliwe czerwone bokserki, więc jestem przekonany, że wszystko pójdzie jak po maśle – nie powiem słowa bruneta sprawiły, że mimowolnie cicho się śmiejąc podkręciłam głową żałując, że nie mogę wsiąść sobie od niego tego spokoju
- Hej wam. Ian właśnie przyjechała nasza niespodzianka, a że jest na twoje nazwisko to musisz odebrać ją osobiście – nie stąd ni zowąd podszedł do nas Roger, a ja słysząc jego słowa szerzej uśmiechnęłam się ciesząc się, że tort przyjechał na czas
- Jasne Rog już tam idę i chodź razem ze mną to będziesz osłaniał tyłu by wskazana osoba nie zobaczyła tego… A tak w ogóle kochana to wiesz już jak przekonasz naszego uroczego bruneta do tego co chcemy zrobić? – spoglądając na mówiącego Iana od razu szerzej uśmiechając się pokiwałam głową
- Oj tak mój drogi i uwierz mi, że jeśli naprawdę zmądrzał to zgodzi się zrobić to co chcemy bez słowa sprzeciwu – powiedziałam patrząc się na przyjaciela, który uśmiechając się pokiwał głową
- Już się boję tego, ale ufam ci kochana, a teraz my idziemy po przesyłkę a ty idziesz po dziewczyny i robicie się na bóstwo – Ian nie dodając nic więcej szybko pocałował mnie w policzek, po czym poszedł z Rogerem w swoją stronę, a ja nie marnując ani sekundy prędko poszłam w stronę korytarza prowadzącego do garderob
- Richie nie musisz mi się tłumaczyć, bo doskonale cię rozumiem i wiesz mi, że twoje obawy są zupełnie normalne, ale najważniejsze byś robił to co dyktuje ci serce a także pamiętał, że masz obok siebie osoby, które na pewno zawsze będą cię wspierać… Pamiętaj blondasie, że jakbyś chciałbyś się wygadać czy o coś zapytać bądź poradzić się to zawsze możesz do mnie zadzwonić i to o każdej porze nie zważając na strefę czasową – słysząc głos Mattiego idąc za ciekawością stanęłam przy drzwiach, z których dochodził głos nieco za nie wyglądając i nie powiem widok Richiego sprawił, że byłam coraz bardziej szokowana, gdzie kompletnie nie rozumiałam o czym konkretnie mówi przyjaciel. Gdy tylko usłyszałam krótki dźwięk swojej komórki od razu w myślach przeklinając adresata wiadomości szybko wycofałam się wchodząc do pomieszczenie obok i dziękując w Bogu za to, że nikogo nie było w garderobie sięgnęłam po komórkę i widząc adresata wiadomości oraz samą wiadomość dotyczącą podziękowań za kolejny tekst mimowolnie podkręciłam głową i słysząc za drzwiami kroki odruchowo wstrzymałam oddech modląc się w duchu by ten ktoś tu nie zajrzał. Po krótkiej chwili niepewnie wyszłam z pokoju, gdzie od razu zerknęłam do właściwego pomieszczenia i widząc, że Matteo jest sam weszłam do środka i zamykając do drzwi oparłam się o nie jednocześnie szybko zakładając ręce na piersi spojrzałam się badawczo na Mattiego, który spojrzał się na mnie pytająco
- Możesz mi powiedzieć o czym rozmawiałeś z Richiem? On znów piję lub bierze jakieś leki, tak? – powiedziałam od razu nie bawiąc się w żadne podchody, na co Matteo, opierając się o biurko unosząc jedną brew do góry założył ręce na piersi badawczo przyglądając mi się
- A wiesz kochana, że nie wolno podsłuchiwać cudzych rozmów? – rzucił natychmiast Matti, na co przekręcając oczami podkręciłam głową
- Nie myśl sobie, że podsłuchiwałam waszą rozmowę, bo tylko przez przypadek usłyszałam końcówkę i dlatego pytam się czy z Richiem dzieje się coś złego? – rzuciłam od razu badawczo przyglądając się przyjacielowi, który też uważnie przyglądał mi się jakby chciał w ten sposób odgadnąć ile tak naprawdę usłyszałam
- Naprawdę nic złego się nie dzieje. Tak zagadałem Richiego bo jak sama wiesz doskonale wiem jak okropna jest choroba alkoholowa i tak spytałem się blondyna jak sobie radzi a także zaoferowałem swoją pomoc jakby jej potrzebował – odpowiedział po krótkiej chwili Matteo, na co odruchowo kiwnęłam głową dobrze wiedząc, że może i faktycznie jego wujek jest niepijącym alkoholikiem tak jak blondyn, lecz jednak czułam, że przyjaciel nie mówi mi całej prawdy
- Matti mógłbyś być tak miły i przypomnieć mi od ilu lat my się znamy i przyjaźnimy? – Włoch ewidentnie szokowany moim pytaniem nieco uśmiechnął się wyraźnie rozluźniając się
- Tak w teorii czy praktyce? Bo w teorii to jak wiesz jesteśmy niczym bliźniacy znający się praktycznie od zawsze, a w praktyce to jak sama wiesz kilka lat już będzie, a co? Zebrało ci się na wspominki? – mimowolnie kąciki moich ust szerzej uniosły się na samo wspomnienie momentu gdy obydwoje odkryliśmy, że urodziliśmy się dokładnie tego samego dnia w odstępie kilkunastu minut przez co Matti od razu nazwał mnie swoją przyszywaną bliźniaczą siostrą
- No właśnie kochany, znamy się już tyle i uważasz, że nie wyczuwam tego, że albo kłamiesz lub nie mówisz mi całej prawdy? Matteo ja domyślam się, że zapewne obiecałeś blondynowi dyskrecję, ale strasznie boję się o niego i po prostu chce widzieć czy nie dzieje się coś złego, czy nie potrzebna jest jakaś pomoc – odpychając się od drzwi zrobiłam kilka kroków w stronę przyjaciela, który cicho westchnął kiwając głową, po czym również odsuwając się od biurka podszedł do mnie składając na moim czole pocałunek
- Ana… Ja doskonale cię rozumiem, ale faktycznie obiecałem Richiemu pełną dyskrecję i jedynie co mogę ci powiedzieć to to, że wszystko z nim jest jak najlepszym porządku, gdzie jeśli sam będzie chciał to powie odpowiednim dla siebie czasie to co leży mu na duszy… No i możesz być pewna, że gdy tylko zorientuje się, że z Richiem dzieje się coś złego to natychmiast dam ci znać – powiedział od razu Matteo na co przekręcając oczami pokręciłam głową mając nadzieję, że rzeczywiście Matti da mi znać gdyby z blondynem działo się coś złego
***
- No i widzisz kochana? Tak bardzo się martwiłaś, że coś pójdzie nie tak, a tu proszę koncert przebiega bez żadnych zakłóceń i jak widać publiczność dobrze się bawi, a nawet nie tylko oni – odruchowo spoglądając na Iana lekko uśmiechając się pokiwałam głową i widząc jak przyjaciel gestem głowy wskazuje na bok spojrzałam się tam i widząc jak Daniel tańczy z Franzem głośno się zaśmiałam nie mogąc oderwać wzroku od śmiejących się przyjaciół
- Możesz się śmiać Ian, ale zwyczajnie w świecie chce by ten koncert w pełni się udał i nie dawać nikomu powodów do dalszego krytykowania ciebie za to, że wziąłeś mnie do współprowadzenia koncertu i zaprosiłeś na występ US5. A co do tej dwójki to sam wiesz, że to pozytywni wariaci, którym nie potrzeba wiele by zacząć się bawić – brunet słysząc moje słowa cicho się śmiejąc pokręcił głową
- Ana ile razy będę musiał ci powtarzać, żebyś nie przejmowała się głupim gadaniem pismaków i komentarzami mającymi przesłanki hejtu, co? Kochana im chodzi właśnie o to byśmy się denerwowali i tracili nerwy, a trzeba ich olewać robiąc to co się kocha, gdzie jeśli mam być szczery to bardzo cieszę się, że wreszcie mam cię przy sobie i jak nie mam bo jakże wspaniałym otwierającym koncert występie chłopaków U wielu ludzi przekonało się, że oni są we właściwym dla siebie miejscu – rzucił od razu Ian, na co pokręciłam głową nie mogąc jednak powstrzymać unoszących się lekko kącików ust na samo wspomnienie tego jak chłopaki U razem z chłopakami M i że mną otworzyli ten koncert fenomenalnie śpiewając uznawany przez wielu hymn koncertów szlagierowych
- Gotowa do występu? Niedługo wchodzimy na scenę – słysząc za sobą dobrze znany głos odruchowo kiwając głową odwróciłam się do Jaya, który promiennie uśmiechnął się
- Wiem o tym i zdecydowanie wolałabym mieć to już za sobą – rzuciłam od razu patrząc się na Jaya, który zaśmiał się kiwając głową
- Oj Ana nie siej mi tu pesymizmu bo będzie dobrze kochana czyli jeszcze lepiej niż na próbach i tego się trzymamy. A teraz ja was przepraszam, ale za chwilę wchodzę na scenę – Ian nie dodając nic więcej podszedł pod właściwa stronę
- Ian ma rację, będzie dobrze, zobaczysz... A teraz weź głęboki oddech i pomysł o czymś przyjemnym, np. o tym jak całujesz się z przystojnym brunetem - odruchowo przekręcając oczami pokręciłam głową starając się nie prychnąć na niego, że użył moich słów jakie skierowałam do niego i chłopaków
- Zdecydowanie lepiej by było gdybyś te sztuczki wykonał na Belli, bo to ona ma wręcz histeryczny lęk przed sceną, którego nikt nie jest w stanie okiełznać – Tariq słysząc moje słowa od razu cicho się zaśmiał kiwając głową
- Spokojnie Ano. Skoro udało się nam ciebie namówić na to byś weszła na scenę i zaśpiewała to Belle też na to namówimy poskramiając ten jej śmieszny lęk. Podobno terapia szokowa jest najlepsza… – nie stąd ni zowąd obok mnie pojawił się Matteo razem z Rogerem i Domenicem, a ja nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust pokiwałam głową nawet nie chcąc myśleć co może mu wpaść do głowy
- Uważaj Matteo bo zaraz ja zrobię ci terapię szokową byś przestał się bać się pająków – mina Mattiego gdy tylko usłyszał słowa dochodzącej do nas brunetki sprawiła, że od razu cicho zaśmiałam się tak jak pozostali
- Wiecie co wy sobie gadajcie o wszelkich strachach i najlepszych terapiach, a my chodźmy już powoli na scenę, bo Elena właśnie skończyła śpiewać – nie powiem słowa Jaya połączone z oklaskami i krzykami publiczności spowodowały, że moje serce zaczęło szybciej bić z nerwów. Biorąc szybko głęboki oddech kiwając głową zaczęłam powolnie iść w stronę schodów prowadzących na główne scenę, którą została właśnie nieco przyciemniona. Jay najwyraźniej zauważając moje zdenerwowanie delikatnie objął mnie delikatnie ramieniem lekko ściskając jakby chciał tym powiedzieć, że będzie dobrze.
- Elena Archis… Kochana jak zwykle przepiękny występ… Znów zaczarować nas wszystkich przenosząc do innego świata – powiedział Ian gdy tylko odsunął się od tulonej właśnie blondynki
- Kochany ty mi tu nie schlebiaj, bo i tak ty prowadzisz dziś samochód oraz robisz pranie – niemalże natychmiast tak jak wszyscy zaśmiałam się głośno z słów przyjaciółki
- Kochani jak tu nie kochać tej niewiasty to ja nie wiem… Tak, tak… Kochanie dostaliśmy od twoich wspaniałych fanów wiele pytań do ciebie, ale kilkadziesiąt z nich można ująć w jednym pytaniu a mianowicie jakie masz plany odnośnie tego roku, bo jak wiesz fani bardzo niecierpliwie czekają na twój nowy album czy trasę koncertową – rzucił od razu przyjaciel, a ja pomimo wielkiego zdenerwowania nie mogłam powstrzymać unoszących się nieco kącików ust
- Domyślam się tego i mogę zdradzić, że na początku wakacji pojawi się mój nowy album a od września ruszam w wielką trasę koncertową… – nim Elena dokończyła mówić fani zaczęli krzyczeć że szczęścia
- Kochanie jak widzisz wywołałaś tymi informacjami prawdziwą furorę i tak się zastanawiam czy przy tych wielkich planach znajdziesz trochę czasu na życie prywatne – powiedział po krótkiej chwili Ian na co jak dobrze widziałam przez zawieszony na suficie ekran blondynka szeroko uśmiechając się oparła się ramieniem o bark narzeczonego kokieteryjnie patrząc się na niego
- Misiu przecież wiesz, że dla ciebie zawsze znajdę czas i nie skromnie mówiąc nawet po cichu liczę na to, że urwiesz się jakoś z swojej wakacyjnej trasy i porwiesz mnie na jakieś romantyczne wakacje i może przy okazji wreszcie pomyślimy o jakimś muzycznym duecie – nie powiem pisk fanów pary sprawił, że podkręciłam głową strasznie im współczując, bo jednak praktycznie przez cały czas są na świeczniku mediów i muszą bardzo się ukrywać by mieć te chwilę prywatnością a zarazem zazdroszczę im tego, że mają siebie i nie boją się okazywać tak publicznie swoich uczuć do siebie
- Kotku dla ciebie wszystko i możesz być pewna, że porwę cię na romantyczno-wakacyjny wypad oraz dogłębnie przemyśle sprawę naszego duetu… A no właśnie w kontekście duetów to właśnie jeden za małą chwilę wystąpi i nie wiem czy ty kochanie zgodzisz się że mną, ale to z pewnością będzie wspaniała muzyczna uczta – słysząc słowa bruneta mimowolnie uśmiechnęłam się zerkając ukradkiem na Jaya, który również uśmiechnął się
- Zdecydowanie zgadzam się z tobą kochanie i szczerze mówiąc słysząc ich na próbach byłam tak oczarowana, że nie tylko miałam gęsią skórkę, ale miałam wrażenie, że obydwoje przenieśli mnie w inny magiczny świat – słowa przyjaciółki sprawiły, że mimowolnie kąciki moich ust szerzej uniosły się
- Podpisuje się obiema rękami pod tym co powiedziałaś kochanie i jestem przekonany, że zaraz te dwie cudowne osoby połączone przede wszystkim miłością do muzyki nas wszystkich przeniosą w inny wymiar... Nie przedłużając dłużej. Przed wami… Anastasia Dollar i Jay Khan – gdy tylko usłyszałam jak Ian z Eleną wymawiają nasze imiona i natychmiastowy pisk publiczności odruchowo ponownie spojrzałam się na Jaya, który patrząc się na mnie promiennie uśmiechnął się, na co gdy tylko zapaliły się odpowiednie światła a brunet zaczął grać na gitarze sama uśmiechnęłam się do niego czując jak moje serce z każdą sekundą zaczynało coraz mocniej bić. Starając się miarowo oddychać nie oderwałam wzroku od zaczynającego śpiewać bruneta czując jak przez moje ciało przechodzą gorące prądy, które sprawiały, że całe zdenerwowanie rozpływało się, przy czym nie potrafiłam ani na sekundę oderwać wzroku od wręcz hipnotyzujących tęczówek mężczyzny, które błyszczały emanując ciepłem, radością. Wręcz mechanicznie zaczynając śpiewać miałam wrażenie, że wszystko gdzieś zniknęło i jestem tylko ja z Jayem, który najwyraźniej skutecznie zahipnotyzował mnie swoim przenikliwym spojrzeniem, uwodzicielskim uśmiechem oraz anielskim głosem. No niech mnie cholera weźmie, ale nie wiedząc czemu czułam gdzieś głęboko w sobie, że to jest z jego strony prawdziwe, a nie założona maska kasanowy na rzecz tego występu
- Jay Khan i Anastasia Dollar – głos Iana skutecznie sprowadził mnie ziemię powodując, że zdałam sobie sprawę z tego, że piosenka właśnie skończyła się i w miejsce muzyki zajęły piski i krzyki fanów, które. ewidentnie były oznaką tego, że podobał im się występ. Idąc za Jayem, który wstał odkładając na krzesło gitarę szybko wstałam ze stołka i widząc jak wyciąga swoją dłoń w moim kierunku odruchowo chwyciłam ją na co on zakręcił mnie dookoła by potem wskazać na mnie ręką, a następnie objął mnie i całując w głowę poprowadził nas do stojących niedaleko chłopaków M
- Słuchajcie kochani to był naprawdę wspaniały, przepiękny występ aż żałuję, że nie mógł jeszcze dłużej trwać… Nie będę się was pytał o wasze uczucia związane z występem ani o plotki, które od kilku dni krążą w mediach tylko mam do was ogromną prośbę, a mianowicie obiecujecie nam, że to nie jest ostatni wasz wspólny występ i, że postaracie się nie tylko kiedyś znów zaśpiewać na scenie ale i nagrać coś wspólnie – słysząc słowa Iana od razu miałam ochotę udusić go, ale szybko posyłając mu znaczące spojrzenie na cicho śmiejącego się Jaya, który patrząc się na mnie pokiwał głową
- Chcielibyście tego?… No zobaczymy jak to będzie, ale nigdy nie mów nigdy – rzucił Tariq, na co krzyki w hali nabrały na siłę, a ja uśmiechając się pokiwałam głową zerkając dyskretnie na Ian, który również mając uniesione kąciki ust dyskretnie rzucił mi znaczące spojrzenie, przez które szerzej uśmiechnęłam się na samą myśl o tym co zaraz tu się zdarzy
- Jay przed samymi świętami zaprosiłeś nas na swoje urodziny, ale że niestety to właśnie kolidowało z naszymi wyjazdami świątecznymi to postanowiliśmy zrobić ci specjalną niespodziankę. Powiedzmy, że to takie after party twoich urodzin – zaczął mówić Ian, na co odruchowo zerknęłam na Tariqa, który wyraźnie szokowany patrzył się a to na chłopaków a to na mnie
- No właśnie i teraz potrzebna jest nam wasza pomoc. A mianowicie my zaczniemy śpiewać, a wy zaraz dołączycie do nas i stworzymy jeden wielki chór. Zgadzacie się? – słysząc głośne piski publiczności cicho zaśmiałam się i widząc szokowano-pytające spojrzenie bruneta jakby niby nic wzruszyłam ramionami
- Na trzy… Raz, dwa, trzy… Happy Birthday to You … – gdy tylko Matteo wypowiedział ostatnią cyfrę cała nasza czwórka zaczęła śpiewać, a publiczność praktycznie natychmiast dołączyła do nas, przy czym jednocześnie na scenę weszli wszystkie gwiazdy dzisiejszego wieczoru, gdzie Izzy, Chris, Richie i Cayce pchali przed sobą duży metalowy kuchenny wózek na którym był wielki tort z zapalonymi kilkunastoma świeczkami. Jay widząc to szeroko uśmiechnął się kręcąc głową
- O Boże… Słuchajcie jestem w takim szoku, że nie wiem co mam powiedzieć… Naprawdę bardzo wam wszystkim dziękuję… – powiedział wyraźnie wzruszony i uśmiechnięty Tariq, a ja również nie mogąc powstrzymać szeroko uniesionych kącików ust patrzyłam się na niego
-Dobra stary. Nie gadaj tylko pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki – rzucił szybko Richie, na co brunet cicho się zaśmiał, po czym przymknął oczy by po krótkiej chwili zdmuchnąć przy niewielkiej naszej pomocy wszystkie świeczki, co natychmiast wywołało wielki entuzjazm wśród publiczności
- Jay mamy dla ciebie kilka takich małych prezentów urodzinowych od nas wszystkich. Oto pierwszy z ich – powiedział po kilku sekundach Ian wskazując ręką na wiszący duży telebim, na którym wyświetlił się film ukazujący muzyczną drogę Jaya do tego momentu wraz wypowiedziami członków jego rodziny, a także przyjaciół z branży. Nie mogąc przestać się uśmiechać zerknęłam na ciemnookiego, który mając zaszklone oczy uśmiechając się szeroko śmiał się raz za razem
- "Jay Khan kasanowa z serem". Nie wiem jak inni ale uważam, że to stwierdzenie wypowiedziane przez Anastasię doskonale opisują naszego solenizanta, zgadzacie się ze mną? – Ian nie dodając nic więcej spojrzał się w stronę publiczności, która od razu krzyknęła potwierdzając słowa dziennikarza, przy czym widząc lekko mrożące spojrzenie Jaya, które mi rzucał cicho zaśmiałam się
- Wiecie co… Naprawdę jestem wzruszony…Tyle wspaniałych, pięknych słów… Nie spodziewałem się tego i naprawdę bardzo wam dziękuję… Mam nadzieję, że dostanę później ten filmik bym mógł zawsze do niego wrócić – powiedział od razu szeroko uśmiechnięty Tariqa, na co także nie mogąc przestać uśmiechać się pokiwałam głową
- Jay mamy dla ciebie jeszcze jeden prezent. Daniel będziesz czynił honory? – nie powiem widząc szeroko-promienny uśmiech przyjaciela, który kiwając głową podszedł do bruneta chowając za sobą dużą ozdobną torbę sama, a ja uśmiechnęłam się jeszcze szerzej nie mogąc się doczekać miny Jaya, gdy zobaczy co jest w środku
- Jay, to jest taki mały drobiazg od nas wszystkich. Mamy nadzieję, że spodoba ci się on i będzie idealnie pasował – nie dodając nic więcej Daniel podał brunetowi prezent, a on wziął go zaglądając do środka i od razu zaczął się śmiać kręcąc głową
- Jay pokaż wszystkim co tam dostałeś – powiedział szeroko uśmiechnięty Matti, na co Tariqa od razu posłał mu rozbawiono-zabójcze spojrzenie, co sprawiło, że cicho zaśmiałam się. Jubilat nie mając zbyt wielkiego wyjścia przez narastające krzyki publiczności przy małej pomocy Daniela, który trzymał w torbę wyjął z niej czerwoną spódnicę w klatkę, co sprawiło, że wszyscy zaczęliśmy się cicho śmiać
- Wiesz Jay pomyśleliśmy, że jako, że jesteś Brytyjczykiem to powinieneś mieć choć jeden Kilt w swojej garderobie, a że nie byliśmy pewni, że go masz ponieważ nigdzie nie znalazłem twego zdjęcie w tym dzianku to postanowiliśmy ci co sprawić i wydaje mi się, że nawet trafiłem z rozmiarem – powiedział szybko Daniel, na co sam Khan cicho się zaśmiał przykładając do siebie spódnice
- Słuchajcie naprawdę bardzo wam dziękuję… No przyznaję, że nigdy nie miałem na sobie kiltu a także niestety nie mam go w swojej garderobie, ale to fajny prezent i obiecuje, że jak tylko to założę to zrobię kilka zdjęć, które na pewno rzucę do sieci – powiedział od razu Jay, a ja zerknęłam na Iana, który cwaniacko uśmiechając się pokręcił głową
- No nie… Słuchajcie naprawdę chcecie czekać i umierać z ciekawości jak wygląda Jay w kilcie?... No właśnie my też tego nie chcemy… Otóż nasz kochany Jayu mamy dla ciebie wręcz ofertę życia… – widząc szokująco-zabójcze spojrzenie Tariqa, które posłał Ianowi mimowolnie cicho się zaśmiałam żałując, że nie mogę czytać w myślach przystojniaczka
- O Boże… Chyba zaczynam się bać tej oferty życia… – niemalże natychmiast wszyscy wybuchneliśmy głośnym śmiechem słysząc słowa Tariqa
- Jay nie ma czego się bać… Twoim zadaniem jest ubrać się w to ładne wdzianko a potem wyjść na scenę i wspólnie z Danielem zaśpiewać jego piosenkę o tym, że jesteście Brytyjczykami – rzucił po krótkiej chwili Matteo, na co Tariq nieco szokowany spojrzał się a to na Włocha a to na mnie i Iana jakby chciał się upewnić, że dobrze usłyszał, przez co pokiwałam głową, a Dan jak zauważyłam szerzej się uśmiechnął
- Nie no słuchajcie taki duet to po prostu marzenie i z największą przyjemnością bym się zgodził, ale nie mogę pozwolić by moja skromna osoba w jakikolwiek sposób zakłóciła misternie przygotowany występ naszego kochanego kolorowego ptaka – słowa Jaya sprawiły, że od razu cicho zaśmiałam się kręcąc głową
- No wiesz co Jay? Duet marzenie i nie chcesz że mną zaśpiewać? Ja wiem, że według szerokiej opinii mamy bardzo duże ega, które mogą dosłownie rozwalić każdą scenę, ale zapewniam cię, że występ szykowałem na dwie osoby, więc jeśli mi odmówisz to śmiertelnie obrażę się – widząc miny i gesty Daniela, który umiejętnie modulował głos przy mówieniu znów cicho zachichotałam zastanawiając się jakim cudem jeszcze nie zagrał w żadnym filmie czy serialu
- No a jakbyś jeszcze miał jakieś wahania to mój miły to ja wykorzystuje swoje pierwsze wygrane życzenie i nie masz już innego wyjścia jak tylko przebrać się a także wystąpić z Danielem, bo w przeciwnym razie będziesz musiał wykonać zadanie karne, które będzie zdecydowanie brutalniejsze – rzuciłam natychmiast nie pozwalając dojść do słowa Jayowi, który słysząc moje słowa rzucił mi zabójczo-szokowane spojrzeniem, przy czym nie dało się nie usłyszeć jak z sceny padło jedno jedno długie i ciągle u
- Chyba nie mam wyjścia, aczkolwiek zrobię to z przyjemnością – odpowiedział po krótkiej chwili Tariq na co publiczność od razu zaczęła piszczeć z radości, a ja szeroko uśmiechnęłam się
- Fantastycznie. w takim razie Jay szykuj się do występu, a my w tym czasie zaopiekujemy się tortem, a dla was mamy dalszą część wspaniałej uczty muzycznej… Można powiedzieć o nim tak wiele, że nie starczyłoby nam czasu antenowego gdybyśmy zechcieli o nim powiedzieć dosłownie wszystko, więc po prostu powiem, że przed wami jedyny i niepowtarzalny Thomas Miters – gdy tylko wspólnie z chłopakami wypowiedziałam imię i nazwisko piosenkarza od razu pokierowałem się z innymi na backstage, gdzie od razu wyłączyłam mój mikroport jednocześnie mimowolnie zerknęłam na Jaya, który jeszcze raz zaglądając do torby pokręcił głową, na co kąciki ust nieco uniosły się
- Nawet o tym nie myśl Jay. Albo się przebierzesz i wystąpisz z Danielem lub będziesz musiał wykonać zadanie karne, które będzie polegało na tym, że zaśpiewasz Nacht i będziesz musiał przy tym zdjąć z siebie DOSŁOWNIE WSZYSTKO co masz na sobie tak jak w teledysku czy na tamtej gali, a w przeciwnymi razie ja z ciebie ściągnę wszystkie rzeczy – powiedziałam od razu widząc, że brunet otwiera buzię przeczuwając, że będzie chciał jednak jakoś wymigać się od przebrania się w kilt i występu z Danielem. Tariq słysząc moje słowa od razu rzucił mi zabójczo-szokowane spojrzenie
- Ana/Anastasia – ignorując podniesione głosy przyjaciół nadal patrzyłam się na Jaya, który widząc, że raczej nie żartuje nieco uśmiechnął się podchodząc do mnie
- Przyznaj się, że właśnie o tym marzysz... Wiesz wystarczy jedno twoje słowo a zabiorę cię tam gdzie będziemy sami… – nie powiem widząc jak brunet unosi jedną brew do góry i jego cwaniacko-promienny uśmiech sama nieco uśmiechnęłam się powstrzymując w gardle śmiech
- Oj Jayuś, Jayuś, Jayuś. Może w twoich snach rzeczywiście marzę o tym, ale niestety będziesz musiał jedynie marzyć o tym, bo jak wiesz nie gustuje w kasanowach nawet tych z sercem… A teraz przystojniaczku idź już się szybko przebrać, bo jeszcze musisz przećwiczyć piosenkę z Danielem – powiedziałam nie odwracając wzroku od ciemnookiego, który uśmiechając się pokręcił głową
- Wiesz kochana marzenia są po to by je realizować, więc zobaczymy co się wydarzy. Jak nie dzień to później… A tak w ogóle to policzymy się za tego kasanowe z sercem i zobaczymy komu bardziej będzie do śmiechu – rzucił szybko i cicho bym tylko ja to usłyszała Tarig, po czym biorąc torbę z prezentem szybko poszedł do swojej garderoby a zanim poszedł Daniel, a ja kręcąc głową przekręciłam oczami zastanawiając się jakim cudem te jego wielkie ego nie rozerwało go na strzępki
- Możesz nam to łaskawie wytłumaczyć? – ni stąd ni zowąd przede mną stanął Ian z Bellą, gdzie widząc jak oboje rzucają mi piorunująco-wciekło-szokujące spojrzenie cicho westchnęłam kręcąc głową
- Naprawdę? Uwierzyliście w moje słowa? Jakoś trzeba było namówić Jaya do występu, bo ewidentnie już wymyślał wymówki by jednak nie zaśpiewać z Danielem, a że jak sam mówił o tym, że zmądrzał to byłam pewna, że nie dopuścić do realizacji zadania karnego… No co? Przecież jak to mój tatusiek mówi liczy się efekt – mówiąc nie oderwałam wzroku od przyjaciół, którzy równocześnie pokręcili głowami przy czym za sobą usłyszałam ciche śmiechy
- Ja przez ciebie dziewczyno jak nie oszaleje to osiwieje – nie powiem widok lekkiego uśmiechu na twarzy przyjaciela sprawił, że samej kąciki ust nieco uniosły się
- Naprawdę nawet nie chce sobie wyobrażać co by było gdyby jednak wybrał to zadanie karne... Afera murowana jak wściekłość naszych ojców i nie wiem co by było gorsze – prowadziła szybko Isabella, na co przekręciłam oczami
- Bella przecież obiecałam ci pomóc przy chłopakach, co nie? A pozwolenie na to raczej wywołało by nie aferę a tsunami, które pociągnęłoby nie tylko chłopaków ale także Iana, czego obie byśmy nie chciały, prawda? Jeśli chodzi o naszych tatuśków to z naszej dwójki to ty jesteś kochaną córeczką tatusia i wątpię czy wujek długo byłby na ciebie zły, a co do mnie to szczerze mówiąc wisi mi to jak bardzo ojciec byłby na mnie zły – nie dodając nic więcej wzruszając ramionami odwróciłam i nie patrząc się na nikogo sięgnęłam po leżąca na torcie wisienkę, którą od razu wzięłam do buzi
- Dobra koniec gadania o tym jakie to czasem popieprzone są relacje rodzinne, bo jak nie mam każdy z nas mógłby coś na ten temat powiedzieć, ale niestety nie mamy czasu, więc Jul szykuj się, bo zaraz wchodzisz na scenę – rzucił od razu Roger, na co odruchowo zerknęłam na blondynkę, która uśmiechając się pokiwała głową
- Gdyby Jay wyszedł zanim nie skończę śpiewać to błagam was zróbcie mu kilka fotek, oki? Taki moment wejścia smoka w spódnicy trzeba uwiecznić – powiedziała szybko Julie puszczając mi oko, po czym szybko poszła za Rogerem i Mattim w stronę wejścia na scenę
- To co? Ma już może ktoś pomysł jak nazwiemy Alter ego Jaya? Jayusia? Jayasia? Tarianeczka? – słowa Izzyego sprawiły, że wszyscy wybuchneliśmy głośnym śmiechem
- Ok Izzy ciesz się, że Jay tego nie słyszał, bo nawet nie chce sobie wyobrażać jego miny na to jak go nazwałeś – nie przestawiając się śmiać podkręciłam głową na samą myśl o reakcji bruneta na swoje nowe ksywy
- Oj na pewno nasza kochana Jayaninka byłaby zachwycona – rzucił od razu Ian, na co nasze śmiechy znów nabrały na siłę
- Kochani... Tak, wiem jestem wyjątkowo przystojny w tym stroju… Jako, że mówi się, że geje idealne znają się na modzie to wszem i wobec ogłaszam, że w te wakacje rządzić będzie szkocka krata. A dlaczego tak to zaraz zobaczycie… Jay wyjdź już i pokaż się – niemalże natychmiast jak usłyszałam głos Daniela spojrzałam się na niego nie widząc go ubranego w kilt kąciki ust same szeroko uniosły się. Niby widziałam w necie zdjęcia przyjaciela w tym stroju, ale jednak te nie oddawały rzeczywistego obrazu, bo jednak Dal wyglądał niewiarygodnie fantastycznie w tym stroju, a słyszane gwizdy za mną tylko utwierdziły mnie, że nie jestem osamotniona w tej opinii, przy czym brunet słysząc je posłał nam całusa kontynuując swoją mowę, gdzie gdy tylko wypowiedział ostatnie słowa odsunął się w bok wskazując ręką na wejście do głównej części korytarza, w której po krótkiej chwili pojawił się Jay i niemalże natychmiast szerzej się uśmiechnęłam próbując zdusić w sobie cichy śmiech. Tariq wyglądał wręcz nieziemsko w tym czerwonym komplecie tradycyjnego szkockiego stroju, który wręcz wyglądał jakby ktoś szył go na miarę.
- A niech mnie… Daniel ty to masz oko… Jay naprawdę dobrze w tym wyglądasz i chyba pokuszę się o kupno podobnego stroju, chyba że będziesz taki dobry Daniel i mi sprawisz go w ramach przyszłego prezentu urodzinowego – słowa Iana sprawiły, że mimowolnie cicho zaśmiałam się nie mogąc oderwać wzroku od ciemnookiego, który lekko uśmiechając się pokiwał głową
- No ma się to sokole oko, co nie? Przecież nie na darmo nazywają mnie kolorowym ptakiem… A tak w ogóle to szczerze mówiąc strasznie się bałem czy marynarka i kamizelka będą dobre, ale jak widać wszystko doskonale na nim leży… Jay weź się powoli odwróć i pokaż swój również seksowny tył – Tariq przekręcając oczami zaczął powoli odwracać się, gdzie gdy tylko spojrzał się na mnie niby nie specjalnie zakołysał biodrami co sprawiło, że przekręcając oczami podobnie jak wszyscy cicho zaśmiałam się
- No ja tam nie wiem która strona jest bardziej korzystna, ale tak czy siak wyglądasz Jayusiu bardzo atrakcyjnie – zaśmiał się Izzy, a ja od razu widząc piorunująco-wciekłe spojrzenie Jaya, które rzucał Lizzyemu nie mogąc się powstrzymać zaśmiałam się tak jak pozostali
- Oj Jayaninko nie gniewaj się. Ja po prostu podziwiam twój nowy image… No weź Jay sam przyznaj, że do twarzy ci w tym stroju i zauważ jeszcze jeden jego plus, a mianowicie gdy tylko poczujesz wiadomą potrzebę to wiesz… No co? – tak jak inni od razu zaczęłam głośno się śmiać doskonale zdając sobie sprawę co Punc miał na myśli, a mina Jaya, który tylko pokręcił z głową z trudem ukrywając lekki uśmiech tylko nasilała u mnie śmiech
- Dobra, dobra. Koniec tego dobrego i rozmyślań urologiczno-seksualnych, bo trzeba wracać do pracy. My idziemy na scenę a waszą brytyjsko-szkocka dwójka niech lepiej powoli przygotuje się do występu, bo wchodzicie zaraz po naszym występie, ale macie jeszcze trochę czasu do tego momentu – powiedział po krótkiej chwili Ian najpierw patrząc się na mnie a potem na chłopaków, którzy pokiwali głowami
***
- I koniec… Brawa dla wszystkich wykonawców… Słuchajcie jest nam naprawdę przykro, że to już koniec i bardzo wam dziękuję za waszą obecność oraz za waszą energię, którą nam przesyłaliście podczas występów… O właśnie brawa dla naszej kochanej publiczności… Tak jak obiecaliśmy na koniec koncertu od poniedziałku ruszy sprzedaż biletów na oba koncerty Wakacyjnych szlagierów i powoli zaczniemy wam zdradzać szczegóły tych koncertów… A na razie życzymy wam wszystkim miłej nocy i do zobaczenia – Ian jak zwykle musiał po wyłączeniu kamer nagrywających specjalne po koncertowe wywiady z występującymi wykonawcami zwrócić się do będącej jeszcze na swoich miejscach publiczności, która w odpowiednim momencie zaczęła klaskać, tak samo jak i my wszyscy zaczęliśmy bić w odpowiednim momencie brawo dla nich. Gdy tylko zaczęliśmy schodzić ze sceny nie powiem poczułam lekki zawód, że to już koniec jak według mnie dopiero co nie tak dawno zaczęliśmy koncert
- So come ti senti. Mi sento così dopo ogni concerto e vedrai che il tempo passerà rapidamente fino al nostro prossimo concerto insieme (Wiem co czujesz. Ja czuje się tak po każdym koncercie i zobaczysz, że do następnego naszego koncertu czas szybko upłynie) – słysząc przy uchu cichy głos Mattiego mimowolnie zerkając na niego uśmiechnęłam się, na co on również uśmiechając się objął mnie ramieniem całując w głowę. Ta. Jego teoria mówiąc, że jesteśmy mentalnymi bliźniakami naprawdę zdaje się mieć potwierdzenie, bo już nie raz miałam wrażenie, że brunet nie tyle co czyta w moich myślach co zawsze jest przy mnie gdy tego potrzebuje
- Dobra Jay krój ten tort i dziel, a ty Roger rozlewaj te szampany – powiedział Ian, a ja od razu szokowana spojrzałam się na niego, na co on uśmiechając się szeroko gestem głowy wskazał na otwierającego butelkę przyjaciela przez co sama tam zerknęłam i widząc, że to musujący szampan dla dzieci mimowolnie lekko uśmiechnęłam się ciesząc się, że przyjaciel pomyśl o osobach niepijących alkoholu, na co on również szerzej się uśmiechając puścił mi oko. Nim zdążyłam coś powiedzieć poczułam jak ktoś dotyka mojego nosa przez co od razu spojrzałam się w prawo i widząc uśmiechniętego Jaya, który akurat z szeroko uśmiechając się oblizywał swój palec spiorunowałam go spojrzeniem domyślając się co mam na nosie
- No co? Orientuj się kochana… A tak za po za tym sama spróbuj jaki jest pyszny ten tort – widząc czarująco-uwodzicielski uśmiech przekręciłam oczami i nic nie mówiąc wzięłam od niego talerz z kawałkiem tortu, po czym przetarłam nos palcem, który odruchowo tak jak Jay oblizałam i chcąc nie chcąc musiałam przyznać, że brunet miałam rację, że to tort jest pyszny
- Może wypijmy za naszego cudownego solenizanta i naszych debiutantów – powiedział po kilku minutach Ian widząc, że każdy ma już w ręku talerz z tortem oraz kubek z szampanem, a ja spoglądając na niego uśmiechnęłam się i tak jak on lekko uniosłam swoją szklankę, a następnie zerknęłam na stojącego z mojej drugiej strony Jaya również nieco unosząc kieliszek, po czym tak jak inni mówcą głośne zdrowie wypiłam napój, by zaraz po tym zająć się tortem
- Nie wiem jak wy, ale po prostu nie wierzę, że to koniec i, że zobaczymy się dopiero w czerwcu, bo oczywiście wy będziecie na wakacyjnych szlagierach, prawda? – słysząc za sobą znajomy głos Julie od razu odwróciłam się i uśmiechając się do niej wzruszyłam ramionami
- Szczerze mówiąc ja też żałuję, że to niestety na razie jest koniec, a co do czerwca to sama nie wiem, bo jak na razie nie dostaliśmy żadnych oficjalnych zaproszeń – mówiąc wyraźnie ostatnie słowa zerknęłam na Iana, który jakby niby nic razem z Eleną karmili się nawzajem śmiejąc się przy tym, przez co przekręcając oczami poczułam lekką zazdrość o łączące ich uczucie
- Ana ja stoję obok i wszystko słyszę, przez co jak ja zaraz ci dam oficjalne zaproszenia to nie będzie potrzebny ci żaden samolot do Stanów – widząc znaczące spojrzenie przyjaciela, od razu cicho się zaśmiałam posyłając mu całusa
- Jak widzisz kochana masz już odpowiedź, że na pewno będziemy w czerwcu, a do tego czasu będziemy w nieustającym kontakcie netowo-telefonicznym – rzucił od razu Jay, a ja spojrzałam się z powrotem na blondynkę, która uśmiechając się pokiwała głową
- No ja myślę, że będziemy w kontakcie skoro obiecałeś mi piosenkę Jayaninko – rzuciła słodko Jul, a ja widząc lodowate spojrzenie jakie ciemnooki jej rzucił gdy ta wypowiedziała ostatnie słowo mimowolnie cicho zaśmiałam się
- Spokojnie Jul. Już ja Jaya przypilnuje by napisał ci super piosenkę i w razie czego z przyjemnością mu pomogę w tworzeniu tego arcydzieła – ni stąd ni zowąd obok nas pojawił się Cayce, który patrząc się tylko na blondynkę posłał jej czarujący uśmiech, co nie uszło nie tylko mojej uwadze, gdyż zauważyłam jak Jay z uniesioną brwią patrzy się na mnie znacząco
- Oh per favore. Penso di si Cupido è qui da qualche parte con le sue frecce d'amore (No prosze. Chyba gdzieś tu krąży Amor z swoimi miłosnymi strzałami) – słysząc w uchu cichy szept Mattiego mimowolnie cicho zaśmiałam się kiwając głową.
- Słuchajcie nie wytrzymałem i zajrzałem do netu by sprawdzić opinie odnośnie koncertu… Wszyscy są zachwyceni i nie wiedzą który występ był najlepszy, a jak zauważyłem wśród najlepszych występów króluje występ US5, występ Musiklestink, występ Eleny i ku mojemu wielkiemu niezaskoczeniu występ Jaya i Anastasii a także występ Musiklestink z Aną – powiedział głośno Ian, a ja spoglądając na niego uśmiechnęłam się szeroko kiwając
- Fantastycznie, choć te trzy występy zdecydowanie bledną przy tych ostatnich – rzuciłam od niechcenia biorąc kolejny gryz tortu
- Ana bo zaraz się nie powstrzymam i coś ci zrobię za tą twoją skrajną skromność – widząc znaczące spojrzenie przyjaciela od razu przekręciłam oczami
- A ja ci w tym z przyjemnością pomogę Ian… A tak w ogóle to kochana czy dobrze pamiętam, że obiecywałaś jakąś ciężką pracę nade mną i moją skromność? Cóż wydaje mi się, że raczej to będzie obustronna praca, którą moim zdaniem powinniśmy niezwłocznie zacząć po przylocie do Stanów – odruchowo zerknęłam na mówiącego Jaya i nie powiem widząc jego uroczo-cwaniacki uśmiech oraz jego świecące ciemne oczy, które jak miałam wrażenie prześwitują mnie na skroś poczułam jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz podniecenia. Cholera dlaczego akurat ten facet musi wywierać na mnie takie wrażenie i dlaczego na samą myśl o tym co on może mi zrobić przechodzi przez moje ciało dreszcz podniecenia?
2 komentarze:
Wow!!!
Kolejny zajebisty rozdział!!!
Ja nie wiem jak ty to robisz ale te twoje opisy sytuacji i w ogóle są niesamowite!!!! Chciałabym umieć tak <3
Ahhh wyobraziłam sobie ten ich wspólny występ to musiała być magia <3
No ale ta spódnica hahahaha aż oplułam monitor hahaaha :D :D
Lecę czytać następny <3
Buziaki ;*
Jestem :D I od razu muszę czytać, że coś nie tak jest z Richiem ? :( moje serce tego nie wytrzyma... oby on znowu nie brał albo nie pił...
całe szczęście, że Jay i Ana zaczęli śpiewać, bo mogłam na chwilę przestać zadręczać się blondynem... ach co to był za występ *_* I to Sto lat na koniec <3 A te prezenty haha... długo się zastanawiałam o jakiej spódnicy pisała Nita i teraz już wiem haha xD
Ojojoj jakie przekomarzanki naszej słodkiej parki :D Ana! Rozbieraj go! hahaha
Zdecydowanie za mało akcji Jay x Ana :D Chcę więcej! Więc lecę czytać dalej :)
Bziaki :*
Prześlij komentarz