Narracja Anastasii
Budząc się pod wpływem dźwięku komórki leniwie otwierając oczy sięgnęłam po nią i widząc która jest godzina cicho westchnęłam mając wielką ochotę udusić adresata nadesłanej wiadomości, że obudził mnie zanim zadzwonił budzik. Dostrzegając dobrze już znany mi numer czując lekkie ukucie w sercu powoli podniosłam się do pozycji pół siedzącej klikając odpowiednie okienko by otworzyć wiadomość
- Dzięki za kolejny artykuł kochana. Chyba rozważę danie ci podwyżki. Nigdy nie było aż tak gorącej dyskusji pod żadnym artykułem jak właśnie pod tym, a nie mięły nawet dwie godziny od jego publikacji. Oby tak dalej. Czekam z niecierpliwością na kolejne również gorące artykuły – nie mogą powstrzymać machinalnie unoszących się lekko kącików ust pokręciłam głową chcąc wyrzucić z głowy cichy głos mówiący, że powinnam to wziąć i jak najszybciej zakończyć nim zabrnę za daleko
- O hej. Mam nadzieję, że nie obudziłam cię… Do naszych ojców dotarła wieść o tym, że rzekomo jesteś z Jayem i nasi ojcowie od rana nie dając mi spać szaleją, ale wytłumaczyłam tacie, że po prostu Jay za bardzo wczuł się w swoją rolę i tyle… W ogóle mam wrażenie z tego niewinnego zdjęcia i sugestii, że wy jesteście ze sobie zrobiła się naprawdę wielka afera w mediach, bo jedni od razu napisali, że są zachwyceni, że brunet wreszcie kogoś ma a drudzy zarzucają, że to kolejny wykreowany związek na potrzeby rozgłosu i nawet tłumaczenia, że to na potrzeby występu nie powstrzymały tego typu komentarzy, bo nadal w mediach jest gorąca dyskusja o związkach Tariqa oraz jego orientacji seksualnej – szybko odkładając komórkę spojrzałam się na wychodzącą z łazienki Isabellę, która mówiąc usiadła obok mnie na łóżku i gdy skończyła mówić podała mi swój telefon, a ja go wzięłam i widząc znajomy artykuł starając się zachować wszelką powagę udałam, że szybko go czytam
- No cóż. Można było tego się spodziewać moja droga. Taki to już urok Khana, że chyba już zawsze będzie ciągnęły się za nim te ciągłe domysły o jego związkach czy podejrzenie, że jest homoseksualistą. Miejmu nadzieję, że to co wymyśliłam skutecznie odwróci uwagę mediów od tego tematu – powiedziałam patrząc się na brunetkę, która kiwając głową uśmiechnęła się biorąc przy tym swój telefon
- Niby było wiadomo, że jak prasa wyczuje temat to wyciśnie go jak cytrynę, ale jednak mamy ciebie, a ty nawet kosztem snu pracujesz nad rozwiązaniem sztucznie wykreowanej przez media afery… A co do samego Jaya to ja bym tam nie narzeka na jego urok tylko brała go póki jest jeszcze okazja moja droga. Taki gorący towar za długo jest na wyprzedaży i prędzej czy później w końcu jakaś laska sprzątanie ci go sprzed nosa, a wtedy będzie już tylko płacz – wybuchając śmiechem uderzyłam szeroko uśmiechniętą przyjaciółkę poduszką, na co ta upadając na łóżko zaśmiała się głośno
- Kochana jak tak bardzo chcesz to proszę cię bardzo weź sobie ten gorący towar z wyprzedaży, tylko miej na uwadze to, że Chris ma na ciebie chrapkę i może nie widzieć siebie w jakże romantycznym trójkąciku, przez co dojdzie między nimi do wojny a to tylko doprowadzi do tragedii, po której na pewno ktoś płakał będzie – Bella słysząc moje słowa unosząc się na ramionach spiorunowała mnie spojrzeniem i biorąc ode mnie poduszkę uderzyła ją mnie, na co cicho się zaśmiałam
- Bardzo śmieszne siostra, naprawdę… A tak wracając jeszcze do samego Jaya to naprawdę żałuj, że nie widziałaś min chłopaków gdy Tariq stwierdził, że z niego taki kasanowa jak z Iana gej. W pierwszej chwili nie wiedziałam czy mam sobie usta zakryć by nie wybuchnąć śmiechem czy Ianowi i Danielowi… Aczkolwiek coś mi się wydaje, że pewno przebije to mina Jaya gdy zobaczy to co sprezentowali mu chłopaki. Tylko będzie krucho jak nie zgodzi się na występ… – powiedziała szybko brunetka, na co na uśmiechając się podkręciłam głową
- Spokojnie kochana, on na pewno się zgodzi i ja tego osobiście dopilnuje, więc ty dopilnuj z Ianem i Danielem reszty, ok? – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciółki, która uśmiechając się pokiwała głową. Momentalnie gdy usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi obie spojrzałyśmy się w tamtym kierunku i patrząc się na wchodzącą do pokoju Melindę, która widząc nas od razu zrobiła niewinną minę
- No proszę zaraz chyba zamienię się w kamień przez zazdrość… Nie dość, że masz za idealną figurę i nie musisz się martwić o zbędne kilogramy to praktycznie każdy dzień rozpoczynasz od pożądanej dawki endorfin w postaci orgazmów… To powinno być surowe zakazane – rzuciła niemalże natychmiast Bella, a ja nie mogąc powstrzymać śmiechu patrzyłam się jak mulatka nieco piorunując wzorkiem brunetkę rzuciła w nią poduszkę, na co ta ją chwyciła
- Szczerze mówiąc to sama nie wiem czy bardziej powinnyśmy jej zazdrości czy współczuć biednemu Caycemu, że biedaczek musi to wszystko wysłuchiwać – szybko dopowiedziałam nie mogąc przestać się uśmiechać, na co Mel tym razem mnie piorunując spojrzeniem pokazała język i rzuciła w moją stronę poduszkę, ale w ostatniej chwili uchyliłam się
- Bardzo śmieszne dziewczyny. Po prostu mi zazdrościcie i tyle, a o Caycego martwić się nie musicie moje miłe. A tak w ogóle to z tego co się orientuję to Chris z Jayem z przyjemnością zapewnią wam taką codzienną dawkę endorfin – niemalże natychmiast jednocześnie z Bellą rzuciliśmy poduszkami w mulatkę, która śmiejąc się odchyliła się ochraniając się przed uderzeniami poduszek
- Bardzo śmieszne kochana… Lepiej skup się na Izzym i na tym by nikt was nie przyłapał, bo jak tak dalej pójdzie to bardzo szybko do prasy wycieknie informacja, że jesteście ze sobą, a wtedy raczej żadnemu z was nie będzie wesoło – rzuciła poważnie Isabella, na co Mel kiwając głową usiadła na fotelu, gdzie nie umknęło mi to, że przewróciła oczami
- O tak. Zdecydowanie na razie wystarczy, że na tapecie mediów króluje temat rzekomego związku Jaya z Aną – Melinda nie dodając nic więcej nalała sobie do szklanki wody i szybko ją pijając
- Przepraszam, że cię spytam, ale naprawdę nie irytuje cię te całe ukrywanie się? Ja bym na twoim miejscu zwariowała nie mogąc przytulić się czy pocałować ukochanego gdy tylko najdzie mnie na to ochota bądź nawet zastanawiała się czy aby mój ukochany nie wstydzi się mnie… No co? Ja wszystko rozumiem, ale jednak to trochę dziwne, że Izzy za wszelką cenę stara się ukryć swój związek z Mel – mówiąc przepraszająco patrzyłam się na Mel, która patrząc się na mnie smutno pokiwała głową
- Szczerze? Niby rozumiem Izzyego dlaczego chce ukrywać nasz związek w tajemnicy i ta sytuacja z tobą oraz Jayem tylko to utwierdza nas w przekonaniu, że im później prasa się dowie, że jesteśmy ze sobą tym lepiej, ale z drugiej strony właśnie jestem poirytowana tym, że musimy zachowywać dystans i ukrywać się jakbyśmy byli parą nastolatków, choć nie powiem jest w tym nawet coś podniecającego – odpowiedziała szybko mulatka, na co obie z brunetką cicho zaśmiałyśmy się kiwając głowami
- Może i jest w tym coś podniecającego, ale jednak jest to trochę wnerwiające i gdybyś chciała to mogę o tym pogadać z Izzym… – zaczęła mówić Bella, ale widząc jak Mel zaczęła energicznie kręcić głową urwała
- Nie, dziękuję. Jakoś wytrzymam to, a jakby co to dam wam znać gdy będę potrzebowała pomocy – rzuciła od razu mulatka, na co obie z brunetką pokiwałyśmy głowami
- Dobra dziewczynki fajnie się gada, ale trzeba iść do pracy. Ja lecę pierwsza do łazienki, a ustalcie między sobą dalszą kolejność – gdy tylko usłyszałam znajomy dźwięk komórki, od razu chwyciłam ją i gdy tylko wyłączyłam budzik od razu wstałam z łóżka i biorąc naszykowane wczoraj rzeczy poszłam do łazienki mając wielką nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie dużo lepszy od wczorajszego
***
- O cześć was. Jak minęła wam noc? Pozostali są już na dole? – widząc przy windzie Franza, Izzyego oraz Caycego mimowolnie uśmiechnęłam się i przytulając się do każdego dałam buziaka w policzki na przywitanie, a zaraz po mnie to samo zrobiła Bella z Mel
- Mi to nawet dobrze. Aczkolwiek obawiam się, że teraz z każdym dniem do samego koncertu będzie coraz trudniej zasnąć z tych emocji – rzucił jako pierwszy Cayce, na co lekko uśmiechając się do niego pokiwałam głową
- A jak dla mnie noc była zdecydowanie za krótka, ale nie ma o co kopii kruszyć. Jeśli chodzi o pozostałych to tak, Jay z naszymi blondynkami są już na dole i czekają na nas – przekręcając oczy pod wpływem słów Izza mimowolnie zerknęłam na Franza, który uśmiechając się dyskretnie zerknął na wszystkie strony
- A jak tobie minęła noc? – spytałam się od razu przyjaciela, który nie przestawiając się uśmiechać pokiwał głową
- Noc jak to noc kochana. Wiesz niby narzekać nie mogę, ale nie powiem gdyby Daniel tak nie chrapał a obok mnie była Eva to byłoby cudowniej, ale jest jak jest… A no właśnie w kwestii związków to widzicie ja wiem, że miłość rządzi się swoimi prawami, a jeśli w grę wchodzą jeszcze wstrętne pismaki to już w ogóle wszystko jest skomplikowane, zagmatwane i… nie zrozumcie mnie źle, bo nie ma nic złego w ukrywaniu swego związku przed zbędnym rozgłosem, tylko warto by w takim wypadku zachowywać naprawdę szczególną ostrożność pilnując niemalże każdego szczegółu romantycznej schadzki… – marszcząc brwi patrzyłam się na Franza, który patrząc się znacząco na Izzyego oraz Melindę szybko i dyskretnie podał coś mulatce, a ja dostrzegając czerwony materiał wywróciłam czując jak robi mi się gorąco, przy czym dostrzegając szokująco-zawstydzające miny Izza i Mel a także wyraźnie rozbawionego Caycego musiałam przygryźć wargę by samej nie zaśmiać się
- Słuchaj… No wiesz… – zaczął mówić Izzy spoglądając na szybko chowającą do torebki jak nie mam dolną część bielizny Melindę, a ja pokręciłam głową sama nie wiedząc czy bardziej chce mi się śmiać z tej sytuacji czy bardziej mam ochotę udusić ich za tą sytuację
- Izzy nie musisz się tłumaczyć, bo ja rozumiem jak to jest być szaleńczo zakochanym i myśleć tylko o ukochanej w każdym aspekcie. Ja tylko wam mówię, że skoro chcecie się ukrywać to musicie zachować jeszcze większą ostrożność, bo zaraz po tym jak Mel weszła do swego pokoju to przegoniłem z dwóch szukających sensacji pismaków – słowa przyjaciela sprawiły, że odruchowo ponownie pokręciłam głową nie mogąc uwierzyć, że jacyś dziennikarze odważyli się buszować po hotelu w celu wywąchania jakieś afery
- Dzięki za czujność kochany. Pogadam z Ianem o dziennikach, ale nie obiecuję, że cos to da, bo sam wiesz jacy oni są… – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciela, który lekko uśmiechając się pokiwał głową
- Nie masz za co dziękować, bo zupełnie normalne wśród przyjaciół – rzucił natychmiast brunet, na co szeroko uśmiechnęłam się i od razu spojrzałam na dobiegającego do nas Daniela, który uśmiechając się wskazał na otwierające się właśnie drzwi windy
- Widzisz Franz mówiłem ci, że zdążę do was dołączyć zanim wsiądziecie do windy… No i tak w ogóle to cześć wszystkim i przepraszam za małe spóźnienie, ale zadzwonił Robert, więc sami rozumienie. Coś mnie ominęło? – zaczął mówić szybko Daniel, na co wsiadając do windy pokręciłam głową
- Nic szczególnego stary. Opowiadałem jak to w nocy chrapiesz i czasem przez sen gadasz tylko o Robercie i Kevinie – nie powiem widząc wzrok Brytyjczyka, który rzucił wyższemu brunetowi piorunujące spojrzenie sprawił, że cicho się zaśmiałam kręcąc głową
- Że tez was się to nie znudzi chłopcy – nie mogąc powstrzymać szeroko unoszących się kącików ust widząc, że już wszyscy wsiedli szybko nacisnęłam na odpowiedni guzik
- Gotowa na kolejne spotkania z typ typkiem? – słysząc szept Fraza zerknęłam na niego i widząc jego współczująco-zmartwiony wzrok lekko uśmiechnęłam się do niego wzruszając ramionami
- Szczerze? O niczym tak nie marzę jak o tym by to już wszystko się skończyło albo o tym bym mogła mu porządnie przywalić – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciela, który zaśmiał się kręcąc głową
- Spokojnie kochana. Przemoc nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem a ostatecznym wyjściem. Ian dał nam wczoraj wyraźne wskazówki przez co wiemy co mamy robić w razie czego i miejmy nadzieję, że dziś nie wytrzyma pokazując swoje prawdziwe oblicze, co będzie równoznaczne z usunięciem go z koncertu – powiedział szybko Daniel uśmiechając się do mnie, na co od razu odwzajemniłam gest mając wielką nadzieję, że ten facet szybko zniknie z mego życia. Gdy tylko usłyszeliśmy charakterystyczny dźwięk i drzwi windy otworzyły się szybko biorąc głęboki wdech wyszłam z windy od razu kierując się w stronę restauracji. W momencie przekroczenia progu pomieszczenia niemalże natychmiast czując jak przez moje działo przebiega jakiś dziwny miły dreszcz odruchowo zerknęłam w lewą stronę od razu mój wzrok zatrzymał się na stojącym obok Iana Jayu, który akurat spoglądając na mnie uśmiechnął się promiennie i gestem ręki dał nam znać, żebyśmy podeszli do nich, na co dziennikarz odwrócił się i widząc nas także uśmiechnął się ręką przywołując nas do nich. Powoli idąc w kierunku brunetów starając się nie zwracać uwagi na siedzących we restauracji ludzi nie mogłam oderwać wzroku od Tariqa. Nie powiem Jay w tych jasnych i przetartych dżinsach, które nieźle eksponowały jego pośladki oraz tej luźnej koszuli, którą jak nie mam z pełnym rozmysłem nie zapiął na trzy pierwsze guziki ukazując tym samym nieco swego torsu wyglądał naprawdę seksownie i ponętnie.
- No cześć wam. Już myślałem, że będę musiał wystosować jakieś specjalne zaproszenie na śniadanie lub wysłać ekipę ratunkową – rzucił żartobliwie Ian, na co kręcąc głową przytuliłam się do niego całując go w policzek na powitanie.
- Ja też się cieszę Ian, że cię widzę i, że masz od rana dobry humor – rzuciłam odsuwając się od przyjaciela, który cicho się zaśmiał, a ja odwróciłam się w stronę Jaya, który uśmiechając się przytulił mnie całując w policzek, gdzie mimowolnie zaciągnęłam się jego boskim zapachem, który sprawił, że zakręciło mi się w głowie, przez co szybko odsunęłam się od niego starając się opanować moje szalejące myśli
- Dobra słuchajcie szybko jemy i lecimy na próbę, bo mamy dużo roboty a mało czasu – nie marnując ani sekundy szybko podeszłam do stołu i biorąc talerz zaczęłam nakładać sobie sałatki
- Wziąłem ci kawę. Mogłabyś mi też nałożyć tą sałatkę? – odruchowo zerknęłam na stającego obok mnie Jaya i widząc jego niewinny uśmiech przekręcając oczami odkładać na bok swój talerz wzięłam drugi talerz nakładając na niego sałatki
- Uwaga. Palant na 9 od waszej lewej. Czas rozpocząć show… Wiecie co kochanie naprawdę nie spodziewałem się, że jesteście ze sobą i doskonale rozumiem czemu to ukrywacie a także nieco nagięliście prawdę w mediach, bo jak te pismaki do czegoś się dorwą to nie odpuszczą jak nie wycisnął tematu do cna… Aczkolwiek tak czy siak jak już wspomniałem naprawdę się cieszę, że jesteście razem, bo idealnie pasujecie do siebie i nie mogliście lepiej trafić – zaczął mówić Franz, a ja przyklejając na twarz promienno-szczery uśmiech zetknęłam na Jaya, który patrząc się mnie uwodzicielsko uśmiechał się
- Dzięki Franz za słowa. Uwierz mi, że nie łatwo było nam przed wami, naszymi przyjaciółmi to ukrywać, ale naprawdę sam zrozum, że tak jest po prostu lepiej, prywatniej – rzucił Jay, a ja kątem oka dostrzegając Petera od razu poczułam młodości
- Misiu a co chcesz jeszcze do tej sałatki? Wolisz zwykle pieczywo czy może croissanta? – kompletnie zmieniając temat patrzyłam się na Tariqa, który uśmiechając się szeroko przyjrzał się temu co jest na stole
- A zdam się na ciebie la mia principessa (moja księżniczko) – starając się nie spiorunować wzrokiem brunecika posłałam mu promienny uśmiech żałując, że nie wiem czego najbardziej nie lubi jeść bym właśnie to teraz mogła mu nałożyć na talerz
- Witam was. Mam nadzieję, że noc minęła wam spokojnie – słysząc głos Petera starając się opanować nieco odwróciłam się do niego posyłając mu sztuczny uśmiech
- Witaj Peter. Nie wiem jak twoja noc, ale nasza minęła znakomicie… Jay pójdź już zajmij nam miejsce, a ja zaraz do ciebie dojdę – nie dodając nic więcej szybko odeszłam kilka kroków dalej biorąc na talerze croissanty
- Możemy później pogadać w spokoju i w cztery oczy. Naprawdę mi na tym zależy – próbując zachować spokój zetknęłam na byłego chłopaka kręcąc głową
- Nie wydaje mi się, żebyśmy mieli jeszcze o czym rozmawiać, bo wszystko zostało już powiedziane Pet. A jeśli chcesz pogadać o występie to lepiej zrobić to z Ianem ponieważ on zna się lepiej na tej robocie – nie patrząc się na mężczyznę szybko odwróciłam natychmiast idąc do stolika zajmowanego przez przyjaciół. Kładąc przed Jayem talerz usiadłam próbując skupić wzrok na swoim talerzu byleby nie zerknąć na byłego
- Wszystko dobrze? – czując jak brunet łapiąc mnie za rękę lekko ją ściska zerknęłam na niego kiwając głową, gdzie po krótkiej chwili spuściłam wzrok na nasze złączone dłonie. Niby to taki zwykły gest a jednak było w nim coś co sprawiło, że poczułam jak przez mój organizm przebiega ciepły dreszcz i jak kąciki moich ust nieco uniosły się
- Nie bój się księżniczko. W razie czego pamiętaj, że jestem obok i możesz być pewna, że według naszej umowy następnym razem pocałuje cię tylko wtedy gdy sama mnie o to poprosisz – szepnął mi wprost do ucha ciemnooki, a ja zerknęłam na niego i widząc jego uwodzicielsko-uroczy uśmiech szybko wzięłam swoją dłoń posyłając mu lodowate spojrzenie mówiące, że to się stanie po moim trupie.
***
- Chłopaki było wspaniale. Jeśli jak tak zaśpiewacie w piątek to fani oszaleją i będą błagać o więcej… Słuchajcie tak jak wam już mówiłam teraz każdemu z was prześlę filmik z odpowiednim fragmentem i niech każdy go opublikuję na swoich portalach społecznościowych – nic więcej nie dodając przebiegłam wzrokiem po stojących na scenie chłopakach, którzy uśmiechając się pokiwali głowami
- Niestety Anastasia ma racje moimi mili i właśnie przez to boję się co będzie się działo tu czy przed telewizorami… To będzie istne szaleństwo w pozytywnym znaczeniu tego słowa… Chyba będę musiał przed waszym występem zaznaczyć, że to będzie występ dla osób o mocnych i zdrowych nerwach, gdyż nie ręczymy za to co się wydarzy podczas oglądania tego występu – zaśmiał się od razu stojący obok mnie Ian, a ja nie mogąc powstrzymać uśmiechu na buzi delikatnie uderzyłam go łokciem w bok jednocześnie kątem oka zobaczyłam jak chłopaki także się śmieją
- Dobra, dobra. Zobaczymy kto tak naprawdę doprowadzi do istnego szaleństwa, bo obawiam się, że wystarczy, że zaśpiewanie Paris i już będziemy mogli sprzątać manatki. Prawda Daniel? – rzucił szybko Jay, a ja odruchowo spojrzałam się na przyjaciela, który spoglądając na Iana zrobił smutną minę kiwając głową
- Dokładnie tak Jay i ja tam nie chce być uszczypliwy Ian, ale przypomnij sobie jak w MOIM programie śpiewaliście tą Ojjo ojcie i publiczność nie mogła przestać śpiewać, a wy zamiast to przerwać to tylko nakręcaliście ich by śpiewali dalej – od razu tak jak inni zaśmiałam się przypominając sobie tamtą sytuację i reakcje Daniela, który nie mogąc słownie wymóc by wszyscy wreszcie przestali śpiewać zaczął tupać nogami czy udawać, że niby płacze.
- Daniel to nie nasza wina, że tak jakoś to wszystko wyszło, no. Sam wiesz, że publiczność się wkręci w śpiewanie to nie może przestać i teraz też publiczność nam wszystkim dopisze – powiedział Roger, a ja uśmiechając się pokiwałam głową mając nadzieję, że rzeczywiście tak będzie
- Święta racja Roger i tego się trzymajmy. A tak wracając już do prób to Jay jeśli nie będziecie już śpiewać to może weźcie teraz z Aną przećwiczcie swoją piosenkę, co?… Ok. Ben potrzebne są dwa krzesła na scenę – czując jak moje serce odruchowo przyspieszyło swoją pracę zerknęłam na Tariqa, który pytająco spoglądał się na mnie, na co kiwając głową cicho westchnęłam mając wielka nadzieję, że tylko jedna próba wystarczy by przećwiczyć występ i dograć potrzebne ujęcia do filmiku
- Ana… Ascoltami Fai un respiro profondo, concentrati su Jay e canta (Posłuchaj mnie. Weź głęboki oddech, skup się na Jayu i po prostu śpiewaj) – nie mogąc powstrzymać unoszących się szeroko kącików ust pod wpływem słów Mattiego kiwnęłam głową i biorąc od niego mikrofon powoli weszłam na scenę szybko przekartkowując trzymany w ręku segregator
- Matko boska i wszyscy święci trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie… Khanie barbarzyńco jeden, co ta gitara ci zrobiła, że tak ją zmasakrowałeś, co? Takie coś powinno być surowo karane – powiedział od razu Franz widząc wyjmowaną z futerału gitarę przez Jaya, który słysząc słowa bruneta cicho się zaśmiał, a ja również śmiejąc się usiałam na krześle kładąc na podłodze skoroszyt otwarty na tekście piosenki gdybym zapomniała tekstu
- Wiesz Franz ja bym się tam nie śmiał, bo podobno to taki rodzinny afrodyzjak, na który łapie się drugą połówkę – rzucił pospiesznie Izzy, na co Franz, pokręcił z niedowierzaniem głową
- To by wyjaśniało dlaczego wygląda tak jakby miała bliskie spotkanie z czymś twardym jak głowa i ostrym jak maszynka do mięsa – zażartował od razu Daniel, na co wszyscy zaśmialiśmy się, gdzie mimowolnie skierowałam się swój wzrok na siadającego obok mnie Jaya, który pomimo tego, że spod byka patrzył się na naszego przyjaciela nie mógł ukryć uśmiechu na buzi jednocześnie szybko poprawił swój statyw by był na odpowiedniej wysokości
- Dobra, dobra. Możecie się śmiać, ale prawda jest taka, że moc tej gitary działa i obok mnie siedzi tego doskonałe potwierdzenie tego moi mili. A co do jej samego wyglądu to uwierzcie mi, że właśnie teraz jest idealna i nie oddałbym jej za żadne skarby… Gotowa? – starając się opanować nerwy i wymuszając uśmiech kiwnęła głową, na co Tariq uśmiechając się do mnie gestem ręki dał znać Markowi, że zaczynamy, po czym zaczynając grać zaczął śpiewać, a ja jak zahipnotyzowana patrzyłam się na niego wsłuchując się w jego głos i dźwięki gitary. Biorąc szybko głęboki oddech spoglądając prosto w tęczówki mężczyzny zaczęłam śpiewać i niemalże natychmiast znów wyczułam znajome łaskotanie w brzuchu, które towarzyszyło mi podczas śpiewania, gdzie jak miałam wrażenie nas oboje niosła ta muzyka i słowa piosenki sprawiając, że nic nie miało znaczenia oprócz tej chwili. Gdy tylko muzyka przestała grać niemalże natychmiast po pomieszczeniu rozniosły się dźwięki klaskania i gwizdów, a ja wracając na ziemię zamrugałam nie dowierzając, że piosenka naprawdę się skończyła.
- Słuchajcie… po raz pierwszy brak mi słów… To… Cholera czy ktoś mógłby mi pomóc i znaleźć jakieś WŁAŚCIWE SŁOWA opisujące to co tu właśnie się zdarzyło? Bo jak dla mnie powiedzieć, że ta dwójka zaśpiewała wspaniale czy perfekcyjnie to tak jakby nic nie powiedzieć – od razu spojrzałam się na mówiącego Iana gromiąc go wzrokiem, choć nie powiem nie mogłam powstrzymać unoszących się kącików ust
- Oj święte słowa stary. Jeśli tak samo zaśpiewanie w piątek to… to po prostu rozwalicie system, bo… nigdy nie słyszałem tak doskonale synchronizowanego muzycznego duetu, od którego aż bije w oczy miłość czy szczera prawda piosenki… Naprawdę uwierzcie mi, bo niby łatwo jest przekazać emocje związane z piosenką, ale jednak zrobić to w duecie nie odbierając niczego tej drugiej osobie to prawdziwa sztuka – rzucił swoje trzy grosze Matteo, na co przekręciłam oczami podkręciłam głową
- O właśnie to Matti. Dosłownie to samo miałem na myśli… Naprawdę powinniście pomyśleć o tym czy nie nagrać jakiegoś wspólnego singla – dopowiedział błyskawicznie Ian, a ja ponownie kręcąc głową wstałam z miejsca zerkając na Jaya, który uśmiechając się podszedł do mnie całując w policzek
- Nie chce wyjść na nudziarza, ale mają rację księżniczko. Naprawdę fantastycznie zaśpiewałaś i według mnie powinnaś robić to częściej, a nie od czasu do czasu – powiedział Tariq uśmiechając się do mnie, na co nie mogąc powstrzymać unoszących się lekko kącików ust
- Dobra przestańcie już gadać, bo nie ręczę za siebie. Cieszę się, że się wam podobało, ale teraz na scenę niech wchodzi kojenia osoba, a my idziemy dograć wreszcie te ostatnie sceny do filmiku – nie dodając nic więcej szybko schyliłam się po swój segregator i jak na złość przy podnoszeniu się kilka kartek po prostu musiała z niego wylecieć, więc szybko je pozbierałam schodząc po chwili ze sceny na wyznaczone miejsce dla prowadzących
- Wiesz sam nie wiem naprawdę czy jesteś taka naiwna czy kompletnie głupia, że dajesz tak się omamić – słysząc za sobą głos Petera cicho przeklęłam w myślach ma niego, po czym wymuszają na sobie sztuczny uśmiech powoli odwróciłam zerkając na byłego, który cynicznie uśmiechał się do mnie
- A ja się zastanawiam czy naprawdę jesteś idiotą czy może grasz głuchego głupka, który nie może zrozumieć najprostszej rzeczy gdy dziewczyna nie chce z nim w ogóle rozmawiać – mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który nadal się uśmiechając pokręcił głową jednocześnie widząc idącego ku nam Iana, Mattiego, Domenica i Jaya nieznacznie uniosłam dłoń dając im znać by zatrzymali się
- Możesz nazwać mnie idiotą Ann, ale ja po prostu martwię się o ciebie, że ten facet wykorzystuje cię dla swoich celów, że przez ciebie próbuje ukryć to, że jest gejem – próbując powstrzymać śmiech patrzyłam się na niego kompletnie nie wierząc w jego słowa
- Słucham? Chyba widziałeś się z głupim Peter. Naprawdę nie mam czasu na twoje nic nie znaczące gadanie i radziłabym tobie nie rozpowiadać takich bzdur, bo to może źle się dla ciebie skończyć – nie dodając nic więcej szybko odwróciłam się do niego tyłem udając, że czytam coś z segregatora
- Błagam cię kochana doskonale wiem, że wcześniej już dałaś dupy temu gejowi, który skacząc z kwiatka na kwiatek nie potrafi zdecydować się czy woli kobiety czy mężczyzn i skoro wzięłaś się za Khana to zapewne to zapewne z tamtym drugim Brytyjczykiem też zaszalałaś zapewne wkręcając w to jego mężusia… Pewnie to cię kręci, że oni cię rżną sprawiając ci przyjemność, choć oni najchętniej posuwaliby ktoś innego… Ana błagam cię, doskonale cię znam i wiem, że potrzebujesz prawdziwego mężczyzny a nie jakieś nędznej namiastki – niemalże natychmiast zatrzymałam się czując jak rośnie we mnie złość do tego mężczyzny i chęć przyłożenia mu za obrażanie moich przyjaciół
- Ty skończony kłamliwy chamie – słysząc natychmiast wciekły głos idącego do nas Mattiego odwróciłam się w stronę byłego chłopaka i widząc jego dumno-zwycięski uśmiech wiedziałam, że to był jego cel. No dobra, skoro na faceta działa drugi facet a najlepszą obronną jest atak to zaraz się przekonamy kto tu będzie zwycięski
- Matteo aspetta un momento (Matteo zaczekaj)… Zaczekajcie… Posłuchaj mnie Peter… Nie wiem skąd masz takie informacje, ale faktycznie ja oraz Matteo mieliśmy romans i jeśli chcesz wiedzieć było fantastycznie… Ba, nigdy nie czułam czegoś tak cudownego, a o orgazmach już nie wspomnę bo to był istny kosmos… O tak, dobrze słyszałeś… Nigdy nie było mi tak dobrze jak z nim czy z Jayem i czy ci się to spodoba czy nie to nigdy nie dorównasz im, więc odpuść sobie chłoptasiu, bo między nami wszystko jest skończone i za to możesz podziękować tylko sobie… Dla mnie jesteś nikim Peter i uwierz mi, że nawet ewentualne bycie przykrywką któregokolwiek z nich jest lepsze od choćby jednej nocy z tobą – mając wielką nadzieję, że wszyscy przyjaciele wyczują mój fałsz zaczynając mówić powoli zaczęłam iść w stronę Petera, który wyraźnie zaciskając szczękę patrzył się na mnie zabójczym spojrzeniem, przy czym wychwyciłam nieco szokowany wzrok stającego za moim byłym chłopakiem Mattiego patrząc się na niego błagająco-przepraszająco
- Posłuchaj mnie ty mała szmato… – wycedził przez zęby Peter i błyskawicznie łapiąc mnie za nadgarstek przyciągnął do siebie, na co od razu z całej siły uderzyłam go zaciśniętą pięścią w nos, na co ten krzycząc puścił mnie popychając mnie przez co upadłam na ziemię i gdy znów spojrzałam się na byłego chłopaka zobaczyłam jak Jay obezwładnił go trzymając jego ręce do tyłu, jednocześnie poczułam jak ktoś delikatnie chwyta mnie lekko pociągając do góry bym wstała, przez co zerkając w prawą stronę powoli uniosłam się posyłając Elenie blady uśmiech
- Taki z ciebie chojrak? To może zmierzysz się z kimś równym sobie, co? Czy może twoja duma zabrania zmierzenia się z niby gejem, dupku? Lepiej natychmiast przeproś Anastasie i innych to może przemyślę łagodne wyrzucenie cię ę z budynku, rozumiesz? – powiedział wściekły Jay, a ja mimowolnie spojrzała się na stojącego Iana, który mając założone na piersi ręce kręcił głową
- Nie będę nikogo przepraszał pedale – Peter wymawiając ostatnie słowa dosłownie w mgnieniu oka wyrywając się Jayowi odwrócił się w jego kierunku rzucając się na niego z pięściami, na co ten od razu zaczął się bronić i niemalże natychmiast Matteo z Izzym doskoczyli do nich by ich rozdzielić, a ja patrzyłam się na to szokowana i przerażona
- Uspokoisz się? Czy naprawdę chcesz porządnie oberwać lub może chcesz bym wezwał po ciebie policję? – rzucił Ian patrząc się na trzymanego przez brunetów Petera, który wzrokiem zabijał mego przyjaciela
- Ja tam nie chce panikować, ale może przydałoby się także zadzwonić po karetkę, bo może i pewności nie mam, lecz widząc jego oczy śmiem twierdzić, że musiał jakąś chwile wcześniej coś zażyć i raczej to nie były pierwsze lepsze tabletki przeciwbólowe. A dodatkowo wydaje mi się, że ma złamany nos – słysząc słowa Richiego pokręciłam z niedowierzaniem głową, nie wierząc, że z dużym prawdopodobieństwem złamałam mu nos, bo to, że ten dupek coś wziął wcale nie jest dla mnie jakimś wielkim szokiem i zresztą sama mogłam się tego domyśleć po jego zachowaniu i po wyrazie jego tęczówek. Ian słysząc blondasa cicho westchnął kręcąc głową
- No proszę obrażanie kobiet i osób o innej orientacji seksualnej, napaść fizyczna a na deser narkotyki, oj trochę ci się zebrało w niecałe 15 minut, co?… Lepiej nic nie mów i nie rzucaj się, bo to się dla ciebie źle skończy Peter, rozumiesz?… Co tu z tobą zrobić?… No dobra, znaj moje dobre serce, na które moim zdaniem nie zasługujesz, ale cóż… Zrobimy tak ty w ciągu 15 minut spakujesz z swoim zespołem wszystkie wasze manatki i wyjdziesz stąd pisząc jeszcze dziś na portalach społecznościowych, że z przyczyn zdrowotnych musisz odwołać występ na koncercie, tzn. po prostu stąd wyjdziesz i nie wrócisz unikając nas jak tylko możesz… Zanim zaczniesz protestować to przemyśl tą jakże korzystną dla siebie ofertę, bo jeśli w ciągu 5 minut jej nie przyjmiesz to osobiście zadzwonię na policję z informacją o napaści, której dokonałeś będąc pod wpływem narkotyków czy innego gówna, przez co będziesz miał mój drogi nie małe kłopoty… To jak Peter, mamy ugodę? – czując jak moje serce zaczęło szybciej bić powoli odwróciłam wzrok z mówiącego Iana na Petera, który nadal wciekły patrzył się na stojącego przed nim brunetem i wyraźnie chciał mu przerwać, ale trzymający go chłopacy nie pozwalali mu tego zrobić przyciskając go mocno. Gdy Ian kiwnął głową do chłopaków co wyraźnie niepewnie wypuścili młodszego bruneta, który nieco chwiejąc się zrobił krok w stronę Iana, na co od razu odsuwając się od Eleny stanęłam obok przyjaciela bojąc się, że ten i jego zaatakuje
- Nie masz prawa mnie stąd wyrzucać i nic mi nie możesz zrobić gogusiu… – rzucił przez zęby Peter na co Ian od razu jakby niby nic zaczął się śmiać kręcąc głową
- Gogusiu? No spodziewałem się czegoś innego od ciebie, ale rozumiem, że po prostu zacząłeś się bać i spuściłeś z tonu, co niezmiernie mnie cieszy… Posłuchaj mnie uważnie dupku, bo nie będę powstał tego kolejny raz… Mam prawo cię wyrzuci ponieważ złamałeś regulamin, który jasno mówi, że za bójki, przejawy nietolerancji a także wzięcie środków odurzających jest natychmiastowe wyrzucenie z koncertu, gdzie z tych samych powodów mogę zadzwonić na policję i to tylko moja dobra wola, że chce załatwić sprawę polubownie, więc albo teraz opuścisz to miejsce pisząc, że z przyczyn niezależnych od siebie nie wystąpisz na koncercie albo wezmę policję… Twoja decyzja Peter… – powiedział Ian, a ja cały czas patrzyłam się na byłego chłopaka, który wściekłym wzrokiem patrzył się na starszego bruneta
- Pożałujecie tego gorzko… A ty jeszcze będziesz chciała do mnie wrócić, a ja wtedy dobitnie pokaże ci gdzie jest twoje miejsce szmato – rzucił przez zęby wciekły blondyn rzucając mi wręcz mordercze spojrzenie
- Zamknij się wreszcie – krzyknął natychmiast Matteo wraz Domenicem, na co Peter rzucając im lodowate spojrzenie szybko poszedł w swoją stronę, a ja niemalże od razu poczułam jakby właśnie kamień spadł mi z serca jednocześnie poczułam lekki ból w lewej ręce i jak do oczu mimowolnie napłynęły łzy
- Ej, już dobrze kochana… Oddychaj… Już po wszystkim… – szepnął Ian przytulając mnie mocno, na co od razu odwzajemniając gest podkręciłam głową
- Wiem o tym i nic mi nie jest oprócz tego bólu dłoni, ja po prostu nie mogę uwierzyć, że prawdopodobnie to koniec i, że zrobiłam to na co miałam tak bardzo ochotę… W ogóle… Domenico i Matteo ja was bardzo przepraszam za to co powiedziałam bo musisz wiedzieć Dom, że kłamałam, że między mną a Mattim coś było, bo pomyślałam, że tym wyzwaniem sprowokuje go, ale nie przemyślałam, że to będzie na taką skalę… – przepraszająco spojrzałam się na przyjaciół mając wielką nadzieję, że Domi uwierzy, że kłamałam w sprawie mojego rzekomego romansu z Mattim, a on sam nie będzie na mnie wściekły, że powiedziałam takie bzdury. Domenico słysząc moje słowa lekko uśmiechając się podszedł do mnie całkując w czoło
- Księżniczko… Nie masz za co przepraszać… Domyśliłem się prawdy i jak nie mam obaj nie jesteśmy na ciebie źli, bo najważniejsze jest to by ten palant zostawił cię w spokoju, a gdyby dzisiejsza sytuacja nic go nie nauczyła to już osobiście dopilnuję by dostał to na co zasłużył… A teraz weź głęboki oddech i postaraj się nie martwić już tym gnojkiem – szepnął Domenico na co nie mogłam powstrzymać unoszących się lekko kącików ust
- Dobra koniec tego gadania. Izzy i Roger pójdziecie że mną by przypilnować Petera aby wyszedł stąd przed zostawienia nam jakiekolwiek niespodzianki. Jul ty z Caycem idźcie po apteczki aby Richie mógł porządnie opatrzeć Jaya i Anastazie. Blondyn udzielasz im pierwszej pomocy i w razie czego nie wahasz się przed ewentualną wizytą w szpitalu. Elena ty śpiewasz następna więc idź i zrób show a reszta idzie to oglądać jakby niby nic pozwalając nam działać, rozumiemy się? – słysząc słowa Iana szybko spojrzałam się na Jaya i widząc lecąca z górnej wargi i prawej brwi krew zamarłam czując jak robi mi się słabo. Ian jakby wyczuwając to doprowadził mnie do stojącego obok krzesła sadzając mnie na tym, a ja jednak nie mogłam oderwać wzroku od Tariqa, który pocieszająco patrzył się na mnie. Przyjaciel całując mnie w czoło razem z innymi poszedł, a ja zerknęłam na blondyna dając mu znać gestem głowy by jako pierwszym zajął się Jayem, a ten od razu widząc to pokręcił głową
- Mi nic nie jest sprawdź lepiej czy Ana nie ma złamanej ręki – rzucił ostrym tonem Jay na co niebieskooki kręcąc głową podszedł do mnie od razu delikatnie biorąc moją rękę
- Weź teraz poruszaj każdym palcem osobno... Ok, a teraz delikatnie poruszaj wszystkim jednocześnie… Dobra, a teraz po prostu weź i poruszaj nadgarstkiem… Super kochana. Mam dobrą wiadomość a mianowicie raczej nie masz złamanej ręki, ale nie zaszkodziłby zimny okład. No i oczywiście pamiętaj, że pomimo tego, że studiuje pielęgniarstwo to obejrzałem twoją rękę bez żadnych dodatkowych badań, więc moja diagnoza może się mylić, co oznacza, że jakby coś się z nią działo czy ból się nasilał to bez grania bohaterki idziesz bo kogoś i jedziesz do szpitala, rozumiesz? – powiedział Richie znacząco patrząc się na mnie na co lekko uśmiechając się pokiwałam głową
- Jasne i dzięki, choć ból i tak już jest mniejszy, więc raczej nie będzie potrzebna wizyta na ostrym dyżurze. A teraz leć po ten okład, bo nie tylko mi się przyda. No co? leć po lód a ja zajmę się Jayem – blondyn słysząc moje słowa i widząc moje znaczące spojrzenie przekręcił oczami, po czym nic nie mówiąc poszedł, a ja spojrzałam się na ocierającego wargę z krwi Jaya i kręcąc głową wstałam chwytając jego ramię pociągnęłam go w stronę krzesła
- Nawet nie próbuj protestować tylko siadaj i bądź grzeczny, bo przyłożę ci z drugiej strony by było do pary – rzuciłam od razu gdy zauważyłam, że brunet chce już protestować, ale słysząc moje słowa przekręcając oczy usiadł na moje poprzednie miejsce, a ja szybko biorąc leżąca na stole butelkę wody wyjęłam z kieszeni spodni chusteczkę, po czym nieco mocząc ją w przeźroczystej cieszy podeszłam do Jaya delikatnie zaczynając ocierać wargę
- Ja… Dziękuję ci że stanąłeś w mojej obronie i… przepraszam za to… Nie chciałam byś ucierpiał… – szepnęłam patrząc się na bruneta, który uśmiechnął się szeroko
- Nie masz za co dziękować, bo to zupełnie normalne. Nienawidzę jak ktoś w mojej obecności tak mówi do kobiety. No i nie masz za co przepraszać, bo to nie twoja wina i nie powinnaś przepraszać za zachowanie tego gnojka – słowa Tariqa sprawiły, że mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się, gdzie nie mogłam oderwać wzroku od jego błyszczących brązowych oczu. Kompletnie wyłączając rozum nieco nachylając się delikatnie musnęłam wargami słodkie usta ciemnookiego, który od razu również delikatnie zaczął oddawać pocałunek
- No proszę. Jeszcze rano zastanawiałem się jak użyć swego seksapilu byś poprosiła mnie bym cię pocałował, a tu wystarczyło dać w gębę idiomowi byś sama z siebie mnie pocałowała – zaśmiał się Jay gdy nieco odsunęłam się od niego, na co błyskawicznie lekko uderzyłam go w ramię nie mogąc jednak powstrzymać uśmiechu na buzi
- Nie schlebiaj sobie Jay. Pocałowałam cię w podziękowaniu za to co zrobiłeś i by mniej bolało. A na następny pocałunek nie licz mój drogi, choć może powinnam zabawić się w twoją grę i także użyć wszystkich swoich kobiecych sposobów byś to ty błagał mnie o pocałunek – rzuciłam nie odwracając wzroku od bruneta, który uwodzicielsko-uroczo uśmiechnął się jakby tym chciał powiedzieć, że zobaczymy kto kogo będzie prosił. Gdy odwróciłam się chcąc znów wziąć butelkę wody by tym razem opatrzeć ciemnookiemu brew od razu zauważyłam na ziemi złotą bransoletkę, przez co odruchowo zerknęłam na swoją rękę i niemalże natychmiast przerażona sięgnęłam po bransoletkę mając nadzieję, że nie jest źle, lecz widząc gdzie jest zerwana poczułam jak do oczu napływają nie łzy, a w raz z nimi przed oczami stanęły mi obrazy wspomnień gdy mama dała mi tą bransoletkę z okazji urodzin, ostatnich jakie dane nam było świętować wspólnie. Szybko poruszając powiekami by zwalczyć przezroczystą ciecz prędko schowałam bransoletkę do kieszeni spodni żałując, że jedynie złamałam temu dupkowi nos a jednocześnie miałam wielką nadzieję, że nigdy więcej go nie zobaczę
Narracja Isabelli
- Dzięki Bells za tą propozycje spaceru. Chyba nie ma nic lepszego od pożądanego dotlenienia się przed snem – słysząc słowa Chrisa spoglądając na niego uśmiechnęłam się
- Cała przyjemność po mojej stronie blondasie. Potrzebowałam choć na chwilę przewietrzyć się by wreszcie odpocząć od prób a także zapomnieć o tym co było rano i tak pomyślałam, że może także chciałbyś się przejść by porobić kolejną partię zdjęć – blondyn słysząc moje słowa promiennie uśmiechając się pokiwał głową, po czym gestem ręki wskazał na stojącą nieopodal ławkę, na co nic nie mówiąc skinęłam głową zmierzając w tamtym kierunku
- A powiesz więcej o swojej dotychczasowej pracy menadżerskiej? Oczywiście jeśli nie chcesz mówić to nie musisz, bo tak po prostu jestem ciekawy tego, gdyż jak pada w rozmowach ten temat to mówisz o tym tak ogólnikowo – powiedział Chris niedługo po tym jak usiedliśmy na ławce, a ja spojrzałam się na niego sama nie wiedząc czy chce o tym mówiąc
- Szczerze mówiąc tak naprawdę to nie ma o czym mówić blondasie. Jak chodziłam po różnych wytwórniach w sprawie pracy to nazwisko Michaels działało jak ogień przez który albo w ogóle mnie nie zatrudniali lub zostawałam zatrudniona jako asystentka menadżerów mało znanych wykonawców, w których wytwórnie mało inwestowali i byłam jak to się mówi od przynieść, postaw, pozamiataj, a jak wystrzeliłam z jakimś pomysłem to wszyscy patrzyli się na mnie wzrokiem mówiącym bym się zamknęłam… Ta… Najgorsze chyba w tym wszystkim było to, że ten cholerny schemat powtarzał się przy każdej nowej pracy, ale chcąc sama i o własnych siłach dojść do czegoś to brnęłam w to, aż w końcu mając już tego serdecznie dość zgodziłam się na propozycję taty bym dołączyła do jego oraz wujka pomagając im przy was – mówiąc ostatnie słowa nieco uśmiechając się zerknęłam na blondyna, który także mając lekko uniesione kąciki ust pokiwał głową
- Mam nadzieję, że jednak nie żałujesz tej decyzji, bo ja bardzo się cieszę, że z nami pracujesz – słowa blondyna sprawiły, że mimowolnie kąciki moich ust szerzej uniosły się
- Szczerze? Praca z wami była pierwszym punktem na mojej liście przemawiającej za tym abym przyjęła tą propozycję i chyba najbardziej przekonująca – powiedziałam nie odwracając wzroku od niebieskookiego, który promiennie uśmiechając się pokiwał głową i niby niewinnie nieco objął mnie ramieniem, ale kątem oka zauważając jak porusza palcami lewej ręki domyśliłam się, że zapewne ponownie jego ręka musiała drżeć
- Boli cię ta ręką? Często zdarzają się te drżenia?… Chris możesz sobie przekręcać do woli oczy i możesz mi nic na ten temat nie mówić, bo przecież masz doskonałą wprawę w ukrywaniu przed wszystkimi swego stanu zdrowia, ale to mimo wszystko nie zmieni faktu, że w głębi serca martwię się o ciebie, ponieważ to chyba normalne nie jest, że ręką ci drży, prawda? – nie powiem widząc jak Chris przewraca oczami gdy tylko zaczęłam mówić poczułam wzrastającą złość na niego, że tak reaguje na to, że martwię się o niego. Heine słysząc moje ostatnie słowa blado uśmiechając się wziął mnie za rękę składając na niej pocałunek
- Bella… Dziękuję, że się o mnie martwisz. To jest naprawdę bardzo miłe, ale naprawdę nie musisz… Nie powiem czasem ręką mnie boli, drży czy drętwieje, lecz jest to chwilowe, zdarza się raz na jakiś czas i uwierz mi, że jest to naprawdę minimalna cena jaką muszę płacić za drugie życie jakie otrzymałem… Posłuchaj… Obiecuję ci, kiedyś opowiem ci tą historię, ale nie teraz… Nie chcę psuć tej miłej atmosfery smutnymi opowieściami – szepnął Watrin i niby zakładając za ucho kosmyk moich włosów delikatnie opuszkami palców przejechał po moim policzku wywołując tym, że przez moje ciało przeszedł ciepły dreszcz jednocześnie nie mogłam oderwać wzroku od jego niebieskich tęczówek, w których widziałam nie tylko znajome iskierki szczęścia, ale jak mi się wydaje cień smutku i bólu. Czując w serce ukucie na samą myśl co mogło się wydarzyć odruchowo delikatnie położyłam dłoń na jego policzku i kompletnie nie myśląc o tym co robię delikatnie musnęłam jego słodkie wargi chcąc w ten sposób powiedzieć mu, że jestem obok niego i może na mnie liczyć. Heine niemalże natychmiast zaczął oddawać pocałunek z większą namiętnością, a ja błyskawicznie poczułam znajome i dawno nie odczuwane ciepło rozchodzące się przez moje ciało
- Matteo se ti senti amore Questo notte? (Matteo czy czujesz miłość tej nocy?) – słysząc znajomy śpiewny głos niemalże jak oparzona odsunęłam się od blondyna spoglądając w bok i widząc Mattiego wtulonego w Domenica sama nie wiedziałam czy bardziej chciałabym zapaść się pod ziemię, że to widzieli czy mam większą ochotę udusić Doma za to, że cytując pewną piękną piosenkę przerwał tą chwilę
- Patrząc się na was to faktycznie czuć miłość i to już na metr od was – rzuciłam od razu po niemiecku by i Chris rozumiał naszą rozmowę, przy czym obaj Włosi zaśmiali się
- Tak, tak. Oczywiście kochana i tym bardziej cieszymy się, że miłość tak roznosi się na innych - powiedział Matteo puszczając mi oko, na co spiorunowałam go spojrzeniem
- No dobrze już idziemy, bo jeszcze zabijecie nas tymi spojrzeniami, ale jakby co to nic nie widzieliśmy i tak w ogóle to naprawdę ładnie razem wyglądacie – rzekł szybko Domenico, a ja przekręcając oczy pokręciłam głową
- Bella solo per favore stai attento. Ti ha spezzato il cuore una volta (Bella tylko proszę cię bądź ostrożna. On już raz złamał ci serce) – mówiąc to Matteo posłał mi znaczące spojrzenie, po czym poszedł gdzieś z Domim, a ja próbując opanować nerwy zerknęłam na blondyna, który pytająco patrzył się na mnie
- Czy będę zbyt wścibski jak spytam o to co powiedział Matteo, bo odnoszę wrażenie, że to było związane ze mną – powiedział po krótkiej chwili na co cicho westchnąłem
- Matti po prostu martwi się o mnie i to mniej więcej mi powiedział, więc nie masz o co się martwić - mówiąc nie oderwałam wzroku od blondyna, który smutno pokiwał głową
- Jasne, rozumiem doskonale i domyślając się co o mnie tak naprawdę myśli to nawet nie chcę myśleć co pomyślał widząc nas razem i w dodatku gdy… – zaczął mówić Chris, na co od razu od razu podkręciłam głową
- Chris posłuchaj… Matteo po prostu martwi się o mnie, bo wie jak bardzo cierpiałam po rozstaniu z tobą i, że trochę mi zajęło dojście do siebie… On jest naprawdę fantastycznym chłopakiem, który nie wyrabia opinii o kimkolwiek bez wcześniejszego poznania osobiście tej osoby i wie jakie życie potrafi być nieprzewidywalne, a przede wszystkim pragnie byśmy z Ann były szczęśliwe, gdzie tak po prawdzie to o nią boi się bardziej niż o mnie, więc raczej powinieneś martwić się o Jaya a nie o siebie – powiedziałam nie odwracając wzroku od niebieskookiego, który kiwając głową cicho się zaśmiał
- Dobrze, dobrze… Wiesz co chyba tak w ogóle powinniśmy wrócić już do hotelu, bo jak na mój gust robi się coraz zimniej – kiwając krótko głową tak jak blondyn powoli wstałam, po czym pokierowaliśmy się do hotelu, gdzie od razu skierowaliśmy się w stronę windy, którą po kilku minutach zawiozła nas na odpowiednie piętro
- Dobranoc Chris i miłej nocy – gdy tylko stanęłam pod odpowiednimi drzwi zaczynając mówić odwróciłam się w stronę Heinego, który uśmiechając się kiwnął głową
- Dobranoc Isabello i tobie też życzę miłej nocy – Chris nie dodając nic więcej pocałował mnie w policzek, po czym podszedł pod swoje drzwi, a ja sama nie wiedząc czemu nadal stałam nie mogąc oderwać od niego wzroku. W pewnym momencie niebieskooki zatrzymał się i szybkim ruchem odwracając się znów podszedł do mnie, gdzie nic nie mówiąc po prostu wbił się w moje usta. Szokowana tym na początku nie oddawałam pocałunku, ale po chwili zaczęłam odwzajemniać pocałunek z większą namiętnością
- Ja… Przepraszam… Po prostu musiałem to zrobić… – szepnął cicho blondyn powoli odsuwając się ode mnie i jeszcze raz delikatnie musnął wargami moje usta, po czym poszedł w swoim kierunku, a ja jak sparaliżowana stałam w miejscu. Dopiero gdy usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi odruchowo dotknęłam swoich warg nadal czując na nich słodkie usta blondyna. Cholera kompletnie nie wiem co się ze mną dzieje, bo z jednej strony wszystkie uczucia jakie żywiłam do niego zakopałam gdzieś głęboko w sobie robiąc wszystko by o nim nie myśleć i o tym jak bardzo mnie zranił, a z drugiej strony właśnie mam wrażenie, że te wszystkie cudowne skrywane dotąd uczucia wychodzą z ukrycia z większą obezwładniającą mocą błagającą o więcej, a w raz z nimi lęk, że niebieskooki znów może mnie zranić. Biorąc głęboki oddech pokręciłam głową chcąc choć na chwilę oczyścić umysł z wszelkich myśli. Co by się nie działo nie mogę jednak działać pod wpływem emocji a rozważnie stawać powoli kolejne kroki, tylko czy aby właśnie naprawdę tego chce.
2 komentarze:
Czemu byłam pewna że ja to skomentowałam ? Ja pierdziele... Przepraszam Cię kochana że dopiero teraz... :( Mam nadzieję że wybaczysz...
Co do rozdziału to normalnie aż mną targało jak to czytałam!!! A czytałam aż 3 razy :D :D
Wspaniały rozdział!!!
Ale wkurzył mnie ten Peter cwel głupi!!!! Wrrr dobrze że Ann i Jay pokazali mu gdzie jego miejsce... no właśnie a Jay jeju jaki rycerz z niego ahhh <3
No i ten ich pocałunek ojjjj czekam na więcej <3
No i oczywiście Chris i Bella ahhh blondas kochany blondas <3 <3
Mam nadzieję ze wrócą do siebie i będzie wszystko pięknie <3
A teraz lece czytać następne <3
Buziaki ;*
A ja myślę, że lepiej dla wszystkich by wszyscy jak najszybciej ogłosili swoje związki... z doświadczenia wiem, że tajemnice do niczego nie prowadzą :D
Coś mi się wydaje, że to udawanie może się Anie i Jayowi spodobać haha :D
Pet haha jak zwykły, wypalony papieros, którym jest !!
"według naszej umowy następnym razem pocałuje cię tylko wtedy gdy sama mnie o to poprosisz" coś czuję, że to się niebawem wydarzy :D oby <3
Boże jaka tam awantura :O ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... był kolejny pocałunek haha :D jak szybko, nie musiałam za długo czekać hahaha
Boże... całowania ciąg dalszy... Bella i Chris :D Kurczę i żałuję, że żadna para nie poszła krok dalej :D Może w następnym rozdziale *_*
Prześlij komentarz