Narracja Anastasii
- No, no, no. Jak na kogoś kto od dawna nie ćwiczył to nawet całkiem ci idzie – nie odrywając wzroku od Domenica robiłam powolne kroki dookoła ringu czekając cierpliwie na jego jakikolwiek ruch
- Wiesz kochany jak miało się takich wspaniałych nauczycieli to nauka lepiej wchodziła do głowy i jak widzisz nie zapomniałam żadnej lekcji – Nico słysząc moja uśmiechnął się szeroko powoli zmierzając w moją stronę
- Nie chce wam przerywać tej jakże pasjonującej zabawy, ale miejcie na uwadze, że za jakieś dwie godziny mamy próbę, a jeszcze wcześniej mamy wspólne śniadanie i uważajcie gdzie oddajecie ciosy by potem dziewczyny od make-upu nie musiały rwać sobie włosów z głowy – lekko uśmiechając się kątem oka zerknęłam na mówiącego Mattiego puszczając mu przy tym oko, co postanowił wykorzystać Domenico starając się zadać cios, ale zrobiłam szybki unik zadając mu serie ciosów w klatkę piersiową i oba ramiona. On nie pozostawiał mi dłużny i starał się z różnym skutkiem zadać ciosy
- Ej zróbcie sobie przerwę, bo zaraz obydwoje padniecie – gdy tylko usłyszeliśmy głos Mattiego Nico pokazał rękami gest mówiący, że robimy przerwę, a ja kiwając głową spojrzałam się w lewą stronę na drugiego przyjaciela, przy którym stał klaszczący Jay. Nieco uśmiechając się poszłam za wyższym Włochem, który od razu rozsunął liny bym mogła wyjść, a Matteo od razu podał mi i swojego chłopakowi butelki z wodą, którą niemalże natychmiast zaczęłam łapczywie pić
- Hej. Nie sądziłem, że przychodząc na siłownię będę mógł zobaczyć takie widowisko. Nie spodziewałem w ogóle, że ty też lubujesz się w takich sportach i nie powiem całkiem dobrze ci szkoło a jednocześnie fajnie to się oglądało – spoglądając na mówiącego Jaya od razu pokiwałam głową nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust na widok jego promienno-ukoicielskiego uśmiechu
- Dzięki Jay… Moje uwielbienie dla tego zrodziło się raczej nie z lubienia patrzenia jak dwóch kogutów okłada się po twarzy a raczej z chęci ewentualnej obrony, więc uważaj, bo potrafię załamać nos i nie tylko– mówiąc nie oderwałam wzroku od bruneta, który nadal uśmiechając się pokiwał głową
- Dzięki za ostrzeżenie będę to miał na uwadze i faktycznie każda kobieta powinna umieć się bronić, bo nie wiadomo co czai się obok… A tak w ogóle jakbyś potrzebowała partnera do ćwiczeń, treningu to wal śmiało, bo ja też trochę tam uprawiam boks… – powiedział szybko Tariq, na co pokiwałam głową nie wierząc, że na poważnie zaproponował wspólny trening
- No i fajnie, że ty też trenujesz to. Jakbyś chciał to teraz my dwaj możemy się zmierzyć skoro ring jak widzisz jest wolny a Anastasia wykorzystuje swoją zasłużoną przerwę – słysząc słowa Domenica od razu spiorunowałam go spojrzeniem
- Mów za siebie dziadku. Ja żadnej przerwy nie potrzebuje i z przyjemnością jeszcze poćwiczę, nawet z Jayem o ile mówił poważnie z trenowaniem i ma odwagę zmierzyć się z kobietą nie bojąc się o swoje jakże delikatne ego gdy przegra z nią – nie mogąc powstrzymać szerokiego uśmiechu zerknęłam na Tariqa, który spiorunował mnie wzrokiem mówiącym, że chyba sobie żartuje
- Bardzo dziękuję, że dbasz o moje ego, ale naprawdę nie musisz tego robić, a jak tak bardzo chcesz to z przyjemnością poćwiczę z tobą teraz – brunet nie dodając nic więcej szybko podszedł do lin rozsuwając ja bym weszła na ring, a ja nie mogąc przestać się uśmiechać rzuciłam butelkę Mattiemu, który pokręcił głową
- Jay nie wiesz co czynisz. Naprawdę na twoim miejscu dwukrotnie zastanowił się nad tym – powiedział od razu Matteo, ale natychmiast spiorunowałam go spojrzeniem, po czym weszłam na ring, a za mną wszedł brunet. Od razu spojrzałam się na niego i przybierając odpowiednią postawę czekałam na jego pierwszy ruch, a on kompletnie nie spiesząc się nie spuszczając że mnie wzroku zrobił powolne kroki w moją stronę na co ja odruchowo przykrywając wargę zrobiłam krok do tyłu. Ciemnooki lekko uśmiechając się nagle zaczął szybciej iść, a ja zatrzymując się w miejscu doskonale domyślając się jaki wykona ruch od razu zrobiłam unik uderzając go przy tym w prawy bok i nie musiałam długo czekać na jego kontratak. Nie powiem niby ruchy Tariqa były przewidywalne i czułam to, że daje mi fory to jednak nie mogę zaprzeczyć temu, że w jego ruchasz było coś na co chciało się patrzeć
- No i co teraz będzie? – brunet doskonale wykorzystując moją małą nie uwagę złapał mnie i odkręcając mnie tyłem do siebie mocno przytulając mnie do swojej klatki piersiowej, gdzie od razu poczułam jak przez moje ciało przeszedł miły dreszcz, który sprawił, że mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się
- A no będzie to – powiedziałam po krótkiej chwili i nie marnując ani sekundy lekko nadepnęłam mu palce u nóg by potem łokciem uderzyć go w ramię co spowodowało, że brunecik nieco rozluźnił swój uścisk, na co od razu mu się wyrwałam, ale nim zdążyłam uciec na bezpieczną odległość on chwycił mnie za koszulkę pociągając mnie do siebie szybko, a ja próbując wyrwać mu się upadłam na kolana, co skrzętnie Tariq wykorzystał, gdyż prędko obrócił mnie na plecy i przygwoździł kładąc się na mnie rozstawiając ręce po obu stronach mojej głowy
- Teraz chyba tak łatwo mi nie uciekniesz – nie powiem widok uroczo-uwodzicielskiego uśmiechu, który widniał na twarzy bruneta samej kąciki ust uniosły się, przy czym mimowolnie zatrzymałam wzrok na jego ustach, gdzie od razu odruchowo nieco przygryzłam dolną wargę walcząc z wielką chęcią objęcia ciemnookiego i skosztowania jego słodko wyglądających ust.
- No brawo, brawo. Mam nadzieję, że duże dzieci już się wyżyły na sobie i mogą spokojnie zabrać się do pracy, bo przypominam, że za jakieś 2 godziny zaczynamy pierwszą oficjalną próbę przed koncertem – znajomy głos od razu sprowadził mnie na ziemię, przez co zerknęłam w bok i widzącego Iana mimowolnie uśmiechnęłam się lekko zastanawiając się co on tu robi. Nie wiele myśląc dostrzegając, że Jay również spojrzał się w tamtym kierunku szybko nogami objęłam go w pasie przekręcając tak, że teraz to ja byłam na górze i uśmiechając się spojrzałam się prosto w jego brązowe oczy. Nie przedłużając szybko wstałam i od razu widząc dość sporą widownię składających się z przyjaciół pytająco spojrzałam się na Mattiego, który wzruszając ramionami gestem głowy wskazał na Domenica, który pokiwał głową szeroko uśmiechając się
- Tylko nie mówcie, że akurat wszyscy zechcieliście iść na siłownię – rzucił natychmiast Jay podchodząc do lin, które od razu nieco rozsunął bym mogła wyjść
- Wiesz stary jak się dostaje wiadomość, że na siłowni dzieją się rzeczy warte oglądania to wiadomo, że pędzisz tam nie chcąc niczego przegapić i nie powiem Anastasio moje szapo pas. Nie spodziewałem się tego, że tak dobrze boksujesz i oficjalnie zaczynam się bać by nie zajść ci pod skórę jak ten typek… A tak w ogóle to kto w końcu wygrał zakład i bierze kasę? – powoli wychodząc z ringu spojrzałam się na mówiącego Izzyego nie wierząc w jego ostatnie słowa
- Założyliście się kto kogo pokona? Naprawdę? – zdziwiona zerknęłam na Mattiego, który wzruszając ramionami pokręcił głową nie mogąc przy tym zakryć uśmiechu na buzi
- No co? Tak jakoś wyszło, że postanowiłem się założyć z Izzym, że będziesz lepsza od Jaya, bo nie wierzył w twoje umiejętności i tylko nieliczni postawili na ciebie kochana – powiedział Domenico uśmiechając się do mnie na co podkręciłam głową sama z trudem powstrzymując unoszące się lekko kąciki ust
- Bo tylko nie liczne osoby wiedzą, że obie przeszłyśmy szybki i bardzo intensywny kurs samoobrony – rzuciła szybko Bella podając mi butelkę wody, na co uśmiechnęłam się do niej biorąc łyk przezroczystego płynu
- No i bardzo dobrze moje kochane. Kobieta mimo wszystko powinna w jakimś stopniu umieć się obronić… A teraz naprawdę radziłbym zbierać się do pokoi i na śniadanie bo spóźnimy się a tego oczywiście nie chcemy prawda? – odruchowo kiwając głową cicho westchnęłam kompletnie mają ochotę zaszyć się w pokoju hotelowym i nie wychodzić niego aż do koncertu. Ian widząc moją reakcję uśmiechnął się pocieszająco i obejmując mnie ramieniem pocałował mnie w czubek głowy
- Wiem kochanie, ale uwierz mi, że gdybym mógł to od razu wyrzuciłbym jego z koncertu lub pozwolił ci zostać w pokoju mówiąc byś tylko dołączyła do nas na sam koncert, ale jednak nie mogę zrobić ani jednej ani drugiej rzeczy i wiedz, że masz obok siebie nas i gdyby była potrzeba to osobiście dobitnie pokaże mu gdzie jego miejsce – nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust pokiwałam głową
- Wiem Ian i uwierz mi, że dam rade. W razie czego sama obije mu to i owo. A teraz już chodźmy, bo jeszcze chwila i naprawdę spóźnimy się – powiedziałam od razu patrząc się na przyjaciela, który cicho się śmiejąc kiwnął głową, po czym poszliśmy w kierunku drzwi by potem od razu pokierował się do windy
- Ana czy mogę prosić cię na słówko? – nim weszłam do pokoju usłyszałam głos Jaya i spoglądając na niego odruchowo kiwnęłam głową podchodząc do niego
- Posłuchaj… Fajnie mi się z tobą ćwiczyło i nie wiem jak ty, ale naprawdę nie miałabym nic przeciwko temu byśmy mieli powtórzyć to kiedyś, a… Co do wczoraj… – zaczął mówić ciemnooki, na co machinalnie kąciki moich nieco uniosły się
- Jay mi też się z tobą dobrze ćwiczyło i też nie miałabym nic przeciwko powtórzeniu tego, choć następnym razem mógłbyś nie dawać mi forów. A jeśli chodzi o wczorajszy wieczór to miło go spędziliśmy przy pracy oraz rozmowach i nie ma do czego wracać – niemalże natychmiast przerwałam brunetowi doskonale domyślając się o co konkretnie mu chodzi, lecz szczerze mówiąc nie miałam najmniejszej ochoty rozmawiać na temat tego, że prawie pocałowaliśmy się. Jay rozumiejąc moje słowa nieco uśmiechając się kiwnął głową
- Jasne, rozumiem… Nie będę ci już przeszkadzał. Szykuj się na próbę i pamiętaj, że w razie czego będziemy obok ciebie – nie odrywając wzroku od Tariqa pokiwałam głową, po czym nic nie mówiąc weszłam do pokoju
***
- Nie czekamy na Mattiego i Roga? – zdziwiona patrzyłam się na Iana, który uśmiechając się pokiwał głową jednocześnie ręką wskazując na wejście na scenę dając tym mi i Belli znać byśmy weszły tam
- Nie martwcie się o nich, bo zaraz do nas dołączą, a teraz bez gadania wchodźcie i zaczynajmy – odruchowo kiwając głową szybko wzięłam głęboki oddech, po czym starając się jak najszerzej uśmiechnąć weszłam za Ianem na scenę, gdzie od razu skupiłam wzrok na chłopakach U byle tylko nie zerknąć w stronę Petera
- Proszę o uwagę… Zaczynamy… Jak zapewne każdy wie nazywam się Ian Merbissen i witam serdecznie wszystkich zebranych artystów oraz dziennikarzy na pierwszej oficjalnej próbie koncertu „Musikleistung Wiosenna Impreza Szlagierowa”… Razem z nowym koncertem szlagierowym biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia wspólnie z moimi kochanymi przyjaciółmi z zespołu czyli Rogerem Feligherem oraz Mattem Beligiem, którzy za moment do nas dołączą, postanowiliśmy powiększyć nasz koncertowy team o te dwie jakże przepiękne niewiasty, tzn. Anastasie Dollar i Isabell Mikelrs, które serdecznie witamy i mamy nadzieję, że nasza współpraca będzie owocna. Przywitajmy obie damy gorącymi brawami – walcząc by nie przewrócić oczami pod wpływem słów bruneta i wiwatów publiczności starając się nadal szeroko uśmiechać zerknęłam na Iana, który uśmiechając się szeroko patrzył się na mnie kiwając głową i po niespełna kilku sekundach poczułam jak ktoś obejmując mnie w pasie całuje w głowę. Niemalże natychmiast skierowałam tam głowę i widząc Mattiego podającego mi bukiet czerwonych róż szerzej uśmiechnęłam się kręcąc głową
- No co? Chyba nie myślałaś, że nie przywitamy was oficjalnie, co? – słysząc cichy szept przyjaciela w swoim uchu gdy nachylił się chcąc pocałować mnie w policzek nie mogłam powstrzymać cichego chichotu. Kiedy tylko Włoch odsunął się ode mnie od razu podszedł do mnie Roger, który akurat odsuwał się od Belli, której również wręczał kwiaty i również przytulając pocałował mnie w policzek
- Tak naprawdę dziewczyny nie są naszymi jedynymi debiutantkami, gdyż w naszym koncercie poniekąd po raz pierwszy wystąpią dwa zespoły. Witamy was serdecznie i trzymamy kciuki za wasze występy mając nadzieję, że będziecie miło wspominać spędzony tutaj czas, a jednocześnie pamiętajcie, że w razie jakichkolwiek problemów to możecie podejść do każdego z nas, bo jak nie mam każdy z nas z przyjemnością wam pomoże… A wracając już do tematu samego koncertu to jak najbardziej jeśli ktoś miałby jakąś sprawę odnośnie występu to może i także do dziewczyn podejść by przedstawić ową sprawę… Lista z oficjalną kolejnością występów na koncercie jest u nas do odbioru i nie podlega ona żadnej zmianie… Jeśli chodzi o listę kolejności występów na próbach, którą przesłałam wam kilka dni temu to doszło do małych zmian i zaraz rozdamy wam nową listę… Jeszcze jedna ważna sprawa. Wiem dobrze, że wybór artystów do koncertu zbudził różne reakcję zwłaszcza jeśli chodzi o naszych debiutantów, ale jednak proszę o uszanowanie tej decyzji, ponieważ szlagier jest tak głębokim gatunkiem, że znajdzie się tu miejsce dla każdego i nie ma znaczenia skąd pochodzi dany artysta ani czy doskonale śpiewa po niemiecku, bo jedynie liczy się śpiewanie prosto z serca i duszy… A teraz życzę wszystkim owocnych prób i przypominam, że w piątek jest próba generalna, która jest obowiązkowa… Kochanie jeśli jesteś gotowa to oddajemy ci scenę, a was zapraszam bo odbiór grafików prób od chłopaków – nie marnując ani sekundy powoli zeszłam ze sceny spoglądając na Iana, który ręką wskazał gdzie mamy iść
- Możesz mi łaskawie wyjaśnić kiedy zmieniłeś grafik prób i czemu nic o tym nie wiemy? – spytałam się w miarę cicho przyjaciela, starając się ukryć szok i lekką wściekłość, na niego, że zmienił coś za naszymi plecami. Ian uśmiechając się przepraszająco skinął głową, po czym biorąc ode mnie kwiaty, które włożył do przygotowanego już wcześniej wazonu podając mi gruby skoroszyt
- Nie denerwujcie się. Zmieniłem grafik wczoraj wieczorem, ponieważ doszedłem do wniosku, że skoro wielu artystów po swoich próbach wychodzi z stąd to może warto pozwolić by ten którego imienia nie wymawiamy zaśpiewał jako jeden z pierwszych, ale że w szlagierach musi być jakaś hierarchia to będzie śpiewał jako trzeci, przez co szybciej on sobie z stąd pójdzie a my będziemy mogli w spokoju i w miłej atmosferze słuchać piosenek czy pogadać wspaniałe występy… A tak zmieniając temat to jest scenariusz koncertu, więc przejrzyjcie go teraz czy wszystko się zgadza czy trzeba jeszcze coś pozmieniać – rzucił szybko brunet wskazując pod koniec na trzymany przeze mnie skoroszyt, na co ja pokiwałam głową, choć nie powiem miałam wielką ochotę udusić go
- Ian ja bardzo ci dziękuję za to, że chcesz mi pomóc i ułatwić pracę, ale naprawdę nie musisz się o nic martwić, bo jak widziałeś rano umiem o siebie zadbać… A co do scenariusza to zaraz go przejrzymy i przekażemy ci ewentualne poprawki – przyjaciel słysząc moje słowa uśmiechnął się kiwając głową
- Kochana ja wiem, że dasz sobie sama radę, ale jednak zawsze dobrze mieć obok siebie kilkanaście osób chętnych do pomocy, które załatwiłem… A teraz ja was na chwilę opuszczę by posłuchać mojego anioła – nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć brunet puszczając mi oko i szeroki uśmiech szybko poszedł, a ja wciekła spojrzałam się na Bellę, która kręcąc głową starała się ukryć cichy śmiech, co sprawiło, że spiorunowałam ją wzrokiem
- No nie złość się Ana. Wiesz przecież, że Ian chce dobrze oraz zwyczajnie martwi się o ciebie i w dodatku chce by wszystko było dobrze a niestety przy Peterze to nic nie jest pewne – kręcąc głową cicho westchnęłam dobrze wiedząc, że z jednej strony przyjaciółka ma rację, bo Peterowi chyba wszystko mogło wpaść do głowy, ale jednak z drugiej strony opiekuńczość przyjaciela była chyba nad wyraz
- Hej piękne… Wiem od chłopaków, że podobno ty Isabell zajmujesz się sprawami dotyczącymi efektów specjalnych na scenie, prawda? Bo widzisz mam pewien plan na występ i chciałbym wiedzieć czy jest on realny – dostrzegając podchodzącego do nas Thomasa uśmiechnęłam się kiwając głową
- Hej. Tak to prawda, tylko… No dobra chodź do techników a w między czasie opowiesz mi o tym planie a od nich dowiemy się czy jest on możliwy do zrealizowania i co w ogóle możemy w sprawach technicznych zrobić – zaczęła mówić niepewnie brunetka zerkając na mnie, ale widząc mój znaczący wzrok blado się uśmiechając spojrzała się na piosenkarza jednocześnie wskazując ręką na korytarz, na co on pokiwał głową idąc tam a przyjaciółka podążyła za nim, a ja nie marnując ani sekundy zaczęłam przeglądać scenariusz koncertu
- No proszę jakie zmiany zaszły. Niby mówiłaś, że nie chcesz być menadżerką ani prowadzić tego typu imprez a tu proszę jedno i drugie zarazem. Jestem pod wrażeniem i jestem przekonany, że odniesiesz wielki sukces na tych polach – słysząc głos Petera od razu poczułam jak moich plecach przebiega nieprzyjemny dreszcz, ale starając się to ignorować wymuszając na sobie lekki sztuczny uśmiech powoli odwróciłam się w stronę byłego chłopaka, który cwaniacko uśmiechając się przyglądał mi się
- Niektóre rzeczy się zmieniają Peter… Mam nadzieję, że przyszedłeś porozmawiać ze mną o występie, bo nie mamy o czym innym ze sobą rozmawiać – mówiąc nie odwróciłam wzroku od mężczyzny, który nadal się uśmiechając pokręcił głową
- O witaj kochana. Boże, jak dawno się nie widzieliśmy. Musisz mi powiedzieć co ty takiego robisz, że z każdym spotkaniem jesteś coraz piękniejsza. Chciałem ci bardzo podziękować za piosenkę, którą dla mnie napisałaś. Nie sądziłem, że po tylu latach ktoś w ogóle będzie chciał mnie słuchać a tu proszę twoja piosenką zdominowała wszystkie listy przebojów, choć obawiam się, że zaraz słusznie spadnę z tego pierwszego miejsca… – nie powiem widząc pojawiającego się jakby znikąd Andyego nie mogłam powstrzymać unoszących się szerzej kącików ust, przy czym musiałam mocno ugryźć się w język widząc minę Petera jak starszy brunet ominął go i jakby niby nic podszedł do mnie i przytulając pocałował mnie w policzek
- Andy ja też się cieszę, że cię widzę i proszę cię nie przesadzaj, bo to ty kwitnąco wyglądasz. A co do piosenki to naprawdę nie masz za co mi dziękować, bo to była czysta przyjemność napisanie tobie piosenkę i w ogóle to ty sprawiłeś, że ona stała się hitem – powiedziałam powoli odsuwając się od piosenkarza, który słysząc moje słowa pokiwał głową
- O tu jesteś moja kochaniutka. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że będziesz z Bellą prowadziła wspólnie z chłopakami koncerty. Teraz będzie o wiele bardziej ciekawiej i fajniej. No i w ogóle moja droga to wyglądasz tak przepięknie i seksownie, że coś mi zdaję, że to zasługa jakiegoś nowego adoratora, prawda? Oj jak tylko będziemy mieli wolną chwilę to wtedy mi wszystko przepięknie wyśpiewasz wraz pikantnymi szczegółami oczywiście. A na poważnie to przyszedłem do ciebie w ważniej sprawia a mianowicie powiedzieć Ianowi jak tylko skończy pożerać wzrokiem swojego anioła, że udało mi się załatwić to co mu mówiłem i możemy przez to zrobić w pełni tą niespodziankę. On będzie wiedział o co konkretnie chodzi, a ty jedynie co musisz wiedzieć teraz to tyle, że chodzi tu o naszego wspólnego przyjaciela i Ian cię w to wprowadzi dokładnie – nie mogąc przestać się uśmiechać patrzyłam się na mówiącego jak katarynka Daniela, który jak burza pojawił się obok mnie i nie powiem widząc nieco wciekłą minę Petera musiałam mocno się pilnować by nie zaśmiać się. Jeśli taki miał plan Ian to jak widać na razie idzie on jak po maśle
- Przepraszam was bardzo, ale przerwaliście nam bardzo ważną rozmowę, więc jeśli pozwolicie… – zaczął mówić Pet, a ja niemalże natychmiast musiałam ugryźć się w język by nie parsknąć śmiechem widząc minę Andyego i Daniela, którzy wręcz teatralnie najpierw nieco krzywo spojrzeli się na siebie by potem spojrzeć przepraszająco na młodszego bruneta
- O Boże gdzie nasze maniery Daniel. Naprawdę ciebie, was przepraszamy, ale ja widząc Ane po prostu musiałem do niej podejść by porozmawiać z nią, bo potem może być różnie z czasem, a nie wiem czy wiesz o tym, ale to nasza taka mała gwiazdeczka, przy której nie można przejść obojętnie – rzucił niemalże natychmiast starszy piosenkarz, na co nie mogłam powstrzymać unoszących się machinalnie kącików ust. Oj Andy pomimo swojej sześćdziesiątki na karku nic nie stracił z swego czarującego uroku
- Naprawdę bardzo cię przepraszamy, ale sam wiesz jak to jest jak się ma pilną sprawę i chce się ją załatwić jak najszybciej, a w szczególności jak ma się sprawę do naszej kochanej Anastasii, z którą można sobie przy okazji porozmawiać dosłownie o wszystkim – dodał swoje trzy centy Brytyjczyk, na co od razu kiwając głową musiałam nieco przygryźć wargę by nie zaśmiać się pod wpływem miny byłego chłopaka, która z drugiej strony nie zwiastowała niczego dobrego
- Chłopaki ja bardzo wam dziękuję za wasze słowa, ale pozwólcie, że dokończę rozmowę z Peterem a potem znajdę was i dokończymy nasze rozmowy… Naprawdę dajcie mi z jakieś 5 minut jak nie mniej – widząc na początku nieco zakłopotane spojrzenia piosenkarzy spojrzałam się na nich znacząco, na co oni niepewie pokiwali głowami odchodząc szybko, a ja spojrzałam się na Petera szybko biorąc głęboki oddech
- Anastasio posłuchaj mnie… Ja wiem jak to wszystko wygląda, ale ja wtedy nie byłem sobą… Byłem zły, wciekły i będąc pod wpływem alkoholu nie myślałem nad tym co robię ani co mówię, a w dodatku emocje wzięły nad nami w górę i choć wiem, że to żadne usprawiedliwienie, ale strasznie żałuję tego co się stało… – zaczął mówić Peter, a ja starając się zachować powagę podkręciłam głową nie wierząc mu, że żałuję
- Posłuchaj mnie uważnie Peter… Fajnie, że żałujesz tego co się stało, ale ja nie chcę mieć z tobą nic wspólnego na gruncie prywatnym… To co było między nami skończyło się i nie chce do tego wracać… A teraz jeśli to wszystko co chciałeś mi powiedzieć to możesz sobie pójść – mówiąc nie oderwałam wzroku od chłopaka, który patrząc się mnie z cwanym uśmiechem i nie odgadnionym spojrzeniem po krótkiej chwili zrobił kilka kroków w moją stronę
- Anastasio… O cześć… Czyżbym moja gorąca prośba nie dotarła do ciebie? Wydaje mi się, że wyraźnie i grzecznie prosiłem cię być dał spokój Anastasii… Ja wiem, że jesteś jej byłym chłopakiem, ale wydaje mi się, że ona jasno dała ci do zrozumienia, że nie chce z tobą rozmawiać… Naprawdę lepiej by szybko dotarło do ciebie, że jesteś jej przeszłością, bo jej przyszłość właśnie stoi obok niej, a ja mam taką paskudną wadę, że jestem wręcz chorobliwie zazdrosny o byłych chłopaków swoich dziewczyn – nim Pet cokolwiek powiedział obok mnie jak grzyb po deszczu stanął Jay, który kończąc mówić objął mnie w tali całując mnie w głowę, a ja słysząc jego słowa spojrzałam się na niego nie wierząc w to co usłyszałam
- Księżniczko ja wiem, że nie chciałaś jeszcze o tym nikogo informować, ale jednak jak widzisz okoliczności są jakie są, a ja naprawdę nie lubię dzielić się swoim skarbem jakim jesteś, więc proszę cię nie bądź zła – Jay nie tracąc ani sekundy obrócił mnie twarzą do siebie i zaczynając mówić delikatnie zakładając za ucho spadający na policzek kosmyk moich jasnych włosów lekko przejechał opuszkami palców po moim policzku wywołując tym, że niemalże natychmiast po moim ciele przebiegł ciepły dreszcz, po czym jakby niby nic nachylając się nieco pocałował mnie lekko. Kompletnie oszołomiona nie wiedziałam co powinnam zrobić, ale jednak po kilku sekundach pod wpływem słodkich ust mężczyzny zaczęłam oddawać pocałunek czując rozchodzącą się przez moje ciało rozkosz, przez którą zapragnęłam więcej i wręcz machinalnie objęłam mocno bruneta, na co on jeszcze mocniej mnie objął. Gdy oderwaliśmy się od siebie od razu łapczywie łapiąc powietrze patrzyłam się na niego kompletnie nie wierząc w to co przed chwilą się stało, ale kiedy tylko usłyszałam chrząknięcie odruchowo robiąc krok do tyłu spojrzałam się w tamtym kierunku i widząc Iana oraz Belle poczułam jak robi mi się gorąco z nerwów
- Przepraszam, ale muszę pilnie odebrać… Dzwoni tata, więc może będzie chciał i z tobą pogadać, więc choć – nie marnując ani sekundy wyjęłam komórkę udając, że ktoś do mnie dzwoni, po czym biorąc za rękę Tariqa szybko poszłam z nim do naszej garderoby
- Możesz mi do jasnej cholery wyjaśnić co to było? Jakoś sobie nie przypominam momentu, w którym zaczęłam być twoją dziewczyną – rzuciłam natychmiast patrząc się zamykającego drzwi ciemnookiego, który odwracając się spojrzał się na mnie cwaniacko-niewinnym spojrzeniem
- Chciałem ci pomóc z tym typkiem, by dać mu wyraźny przekaz by odpuścił i tak jakoś wyszło… – zaczął mówić brunet, a ja podkręciłam głową nie wierząc w jego słowa
- Tak jakoś wyszło? Czy ty w ogóle słyszysz siebie? Powiedziałeś, że jestem twoją dziewczyną, pocałowałeś mnie praktycznie na oczach dziennikarzy, którzy na pewno to opiszą i śmiesz twierdzić, że tak wyszło? Do jasnej cholery czy ty w ogóle czasem używasz mózgu czy cały czasu myślisz tylko tą dolną częścią ciała? – mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który patrzył się na mnie kręcąc głową z lekkim poirytowaniem
- Możesz tak nie krzyczeć? Chciałem ci pomóc z tym facetem i jak mi się zdaje zrobiłem to co było najlepszym rozwiązaniem. Rozumiem twoje obawy, ale z tego co widziałem to naocznym świadkiem tego co się stało był Peter, Ian i Bella, więc istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że nikt z dziennikarzy tego nie widział, więc jeśli jakimś cudem do prasy dostanie się informacja o tym co się stało to wtedy będziemy się martwić – kilkakrotnie mrugając oczami stałam osłupiała nie wierząc w jego lekkomyślność w stosunku do dziennikarzy pomimo tego jaką ma u nich opinie
- Możecie mi wyjaśnić co się przed chwilą stało? Dlaczego kilku dziennikarzy spytało się Belli czy to prawda, że jesteście ze sobą? – nim zdążyłam coś powiedzieć do pomieszczenia jak burza wszedł Ian z Isabellą i Mattim, a ja gestem ręki wskazałam na Jaya by to on wyjaśniał
- No proszę Jay wyjaśnij swój jakże błyskotliwy plan, który zrealizowałeś i przy okazji powiedz łaskawie jak zamierzasz wyjaśnić to prasie, bo jak widzisz jednak już rozniosła się wieść, że Jay Khan ma dziewczynę – nieco wciekła patrzyłam się na Tariqa, który patrząc na mnie spod byka pokręcił głową
- Po prostu postanowiłem pokazać Peterowi gdzie dokładnie jest jego miejsce i powiedziałem mu, że Anastasia jest moją dziewczyną oraz pocałowałem ją by miał dowód na to, że jesteśmy ze sobą... Nie sądziłem, że ktoś jeszcze zobaczy całe zajście, bo wydawało mi się, że każdy jest zajęty oglądaniem występu Eleny… Możecie się wciskać, ale naprawdę chciałem dobrze… A co do prasy to może zwyczajnie w świecie powie się, że nie doszło do żadnego pocałunku albo, że ja tobie pomagałem wyjąć rzęsę z oka, a stwierdzenie moja dziewczyna padło w kontekście tego, że chciałbym mieć taką dziewczynę jak ty – rzucił niemalże natychmiast ciemnooki, na co pokręciłam głową próbując przy tym nie zacząć się śmiać na jego denną bajeczkę, którą chciałby uraczyć ludzi z prasy
- Chciałeś dobrze, ale wyszło jak zwykle co nie przystojniaczku? Wiesz może gdybyś zaczął dużo częściej używać rozumu a nie innej części ciała to może nie miałbyś na koncie tylu gaf i problemów ile masz teraz. A twoje wytłumaczenie dla prasy jest tak mdłe, że obawiam się, że nawet najgorszy scenarzysta telenowel nie pokusiłby się aby to użyć w swoim scenariuszu – powiedziałam od razu nie odwracając wzroku od bruneta, który piorunował mnie wzrokiem
- Jak jesteś taka mądra to proszę sama wymyśl jakieś inne logiczne wyjaśnienie tego mediom by jednoznacznie tej człowiek dał ci spokój... A tak w ogóle to naprawdę przestań się już wciekać, bo jeszcze chwilę i pomyślę, że tak naprawdę to jesteś zła nie o to, że cię pocałowałem a to, że podobało ci się i chciałabyś więcej lecz nie chcesz się do tego sama przed sobą przyznać – powiedział o razu Jay zakładając ręce na piersiach i z pewnością siebie cwaniacko-uwodzicielsko uśmiechał się badawczo przyglądając mi się jakby próbował wzrokiem mnie rozbierać, a ja zaciskając obie ręce w pięść zrobiłam krok w jego stronę chcąc wymierzyć mu policzek, ale błyskawicznie przede mną pojawiła się Bella patrząc się na mnie stanowczo-błagalnym wzrokiem, który wręcz krzyczał, żebym lepiej unika rękoczynów
- Jay/Anna – szepnęła przyjaciółka jednocześnie z Ianem, który stał przed Jayem, a ja starając się opanować spojrzałam się na Tariqa posyłając mu zabójcze spojrzenie
- Uwierz mi, że nawet gdybyś był ostatnim mężczyzną na ziemi w życiu bym się tobą w żaden sposób nie zainteresowała, więc przykro mi, że nie będę twoim kolejnym MIŁOSNYM podbojem kasanowo i będziesz musiał jedynie zadowolić się fantazjami o tym lub wręcz na kolanach błagać bym cię pocałowała – rzekłam przez zęby na co Jay prychnął szeroko uśmiechając się
- Uważaj, bo zaraz wezmę to za wyzwanie, które z najwyższą chęcią przyjmę i zobaczymy kto kogo będzie o co prosił – powiedział Tariq, a ja prychając przekręcając oczy
- Możecie już łaskawie skończyć lub przerwać na później tą jakże uroczą wymianę zdań? Chyba macie większy problem do omówienia niż to kto zacznie grę wstępną, prawda? – rzucił niemalże natychmiast Ian patrząc się znacząco na mnie a potem na Jaya
- Ja tam nie chce się wtrącać, ale jeśli ktoś zrobił wam zdjęcia lub nagrał film to raczej trudno będzie wam zaprzeczyć, że nie doszło do pocałunku, który swoją drogą dobitnie oddawał to, że jesteście ze sobą – od razu spojrzałam się na mówiącego Mattiego, który szybko wyjął komórkę i gdy tylko coś na niej kliknął podał mi ją, a ja widząc filmik, na którym widac było jak całuję się z Jayem spojrzałam się na niego nie wierząc, że to nagrał
- Naprawdę to nagrałeś? – z lekkim niedowierzaniem zerknęłam na przyjaciela przekręcając telefon tak by pozostali mogli zobaczyć filmik, a Włoch lekko uśmiechając się wzruszył ramionami ręką wskazał na Iana, a ja przekręcając oczami podałam mu telefon
- No co? Przecież było mówione, że jak jesteś obok tego gnojka to mamy nagrywać by był twardy dowód, więc gdy tylko zobaczyłem, że zostałaś z nim sama i doszedł do was Jay to stając w bezpiecznej odległości zacząłem nagrywać – kręcąc głową podeszłam do biurka i nieco na nim siadając wzięłam głęboki oddech by opanować nerwy oraz zastanowić się jak z tego wyjść. Odruchowo spojrzałam się w prawo i widząc otwartą teczkę Belli zajrzałam na pierwszą stronę i widząc zarys scenariusza teledysku Jaya spojrzałam się znacząco na Belle i Iana, który od razu promiennie uśmiechnął się
- No proszę nasza Silla już coś wymyśliła… No nie trzymaj nas w niepewności tylko mów co twoja śliczna główka wymyśliła – rzucił Ian, a ja odpychając się od biurka i podchodząc do niego chwyciłam komórkę Mattiego podając mu ją
- Kochany powiedz mi za ile byś mi sprzedał ten film bym mogła wykorzystać go w teledysku? No co? Po prostu moglibyśmy nieco zmienić pierwotny scenariusz teledysku Tariqa tak by bez problemu wkleić dany film, a prasie powie się, że ta scena była specjalnie zrobiona na cele teledysku. Niestety oznacza to, że chcąc nie chcąc będę musiała wystąpić w wideo klipie, ale cóż czego się nie robi dla siostry – powiedziałam starając się unikać spojrzenia Jaya patrząc się przy tym na pozostałych przyjaciół, którzy pokiwali uśmiechając się pokiwali głową
- No nie wiem, nie wiem kochana. Jak dla mnie sam Woody Allen nie nagrałby lepszego filmu, ale niech będzie, powiedzmy, że dobra kolacja jednej z najlepszych włoskich restauracji czyli w Padre In Figlio i filmik jest twój… No przecież, że zaraz wyślę ci ten filmik bez żadnej rekompensaty kochana mając nadzieję, że pomysł wypali i nie będziecie mieli zbyt wielkich kłopotów – rzucił od razu szeroko uśmiechnięty Matteo puszczając mi przy tym oko, na co uśmiechając się w pokiwałam głową
- No nie powiem pomysł sam sobie jest dobry, ale czy zmiana scenariusza w ostatniej chwili ma sens skoro wszystko macie już dopięte na ostatni guzik? Może najprościej byłoby zrobić tak, że ty z Jayem zaśpiewanie podczas koncertu „Warum hast du nicht nein gesagt” lub „Shallow” a ten filmik będzie po prostu częścią waszego występu, tzn. dogracie jeszcze kilka scen i po odpowiednim zmontowaniu puści się ten filmik w trakcie waszego występu w odpowiednich momentach. No nie patrzcie się tak na mnie, bo ja mówię poważnie. To jest najlepszy pomysł na rozwiązanie tego pasztetu jaki tylko może być. Obie piosenki są przepiękne i pasują do was jak ulał, choć osobiście wybrałbym tą drugą piosenkę, gdyż jeszcze nie słyszałem by ktoś zaśpiewał jej niemiecki cover, więc tak jakby piosenka dosłownie czekała na was – powiedział Ian, a ja widząc jak szeroko uśmiechnięta Bella podobnie jak również uśmiechnięty Matteo kiwa głową cicho westchnęłam dobrze wiedząc, że w tej sprawie jestem na przegranej pozycji
- Boże za jakie grzechy to się dzieje to ja nie wiem… Chciałam być miła i pomóc przyjaciółce przy jej robocie marzeń i co z tego mam?… Dobra, niech będzie, bo i tak za wiele opcji nie mamy, a jakoś trzeba wyjść z tego twarzą by nie było większej afery – rzuciłam po krótkiej chwili przewracając oczami zastanawiając czy aby nie za tym wszystkim jakiś cudem nie stała mama maczając z góry swoje palce
- No i super kochana. Matteo idź pilnuj z Rogerem prób dopóki nie przyjdę, ty Bello idź do chłopaków i miej oko na sama wiesz kogo, a ty Jay chodź ze mną, bo mam w garderobie drukarkę podłączoną do laptopa, więc wydrukuje wam tekst piosenki a także ewentualnie chwyty na gitarę – zarządził natychmiast Ian, na co przyjaciele pokiwali głowami wychodząc za nim z pokoju, a ja ponownie nieco siadając na stół pokręciłam głową marząc by to wszystko się skończyło. Słysząc krótki dźwięk komórki oznaczającej nadejście wiadomości szybko wyjęłam ją i widząc, że to filmik od Mattiego jeszcze raz go włączyłam uważnie go oglądając. No dobra czy tego chce czy nie to mimo wszystko nie mogę zaprzeczyć temu, że Jay naprawdę cudownie całuje, bo powiedzieć, że dobrze całuje to tak jakby nic nie powiedzieć. Odruchowo dotknęłam ust mając dziwne wrażenie, że nadal czuję na nich wagi bruneta i tą słodycz, którą ze sobą niosły. No i w ogóle nigdy przy całowaniu się z chłopakami, mężczyznami nie czułam takiego dreszczu, który dziś poczułam i który jak miałam wrażenie dotarł aż do zwężenia moich ud, przez co jak nie mam przez małą chwilę zapragnęłam więcej
- No nie wierzę… A jednak Jayuś miał rację… – gdy tylko usłyszałam głos Belli jak oparzona spuściłam rękę i szybko robiąc pauzę odłożyłam komórkę starając się przybrać obojętny wyraz twarzy
- Ciekawe w czym, bo na pewno nie w tym o czym mówił kochana. Po prostu wydawało mi się, że coś mam na ustach – widząc piorunująco-znaczące spojrzenie Belli, które wręcz krzyczało, że doskonale wie, że kłamie przekręciłam oczami kręcąc głową
- Kochana taki kit to możesz swojemu tacie wrzucać, a nie mi, jasne? Ja za dobrze cię znam i doskonale widzę, że obydwoje dosłownie pożeranie siebie wzrokiem, choć obawiam się, że zanim zaczniecie doprowadzać siebie do orgazmów to pozabijacie się przez te podobne charakterki – tym razem to ja posłałam przyjaciółce piorunujące spojrzenie, na co ona zaśmiała się i kiwając głową sięgnęła po swoją teczkę z dokumentami
- Kochana uważaj, bo zaraz ja zadzwonię do twego taty z informacją, że powinien pilnie zająć się pewnym blondynkiem, który samym spojrzeniem doprowadza cię do orgazmu… – Bella od razu posyłając mi mordercze spojrzenie lekko uderzyła mnie w ramię na co zaśmiałam się głośno kręcąc głową
- No bardzo śmieszne. Naprawdę boki zwijać kochana… Lepiej zajmij się Jayem, dobrze?… Ana a tak na poważnie to naprawdę proszę spróbujcie się nie pozabijać, co nie oznacza, że nie możecie robić czegoś innego poza muzyką, tylko wtedy zamknijcie drzwi na klucz by nikt wam nie przeszkadzał – przyjaciółka widząc, że sięgam po coś by ją tym walnąć szybko wyszła z pomieszczenia zamykając drzwi. Kręcąc głową sięgnęłam po komórkę znów zaczynając oglądając filmik i mimowolnie przygryzam dolną wargę znów czując jak przez ciało przechodzi miły dreszcz docierający aż do zwężenia ud. Biorąc głęboki oddech szybko odłożyłam komórkę starając się opanować myśli. Cholera by to wzięła. Może i moje libido szaleje przez to, że od dawna przez pracę nie miałam chłopaka ani czasu na chodźmy jednonocną przygodę to jednak nie oznacza to, że od razu polecę pierwszego lepszego przystojniaka, przez którego zmiękną mi nogi i do tego przypominającego mi ojca.
Narracja Jaya
- Boże nie mam siły, ale jednak cholernie brakowało mi tego uczucia podekscytowania i niepewności przy próbach do ważnego koncertu czy nagrywaniu teledysku… – zaczął mówić Chris gdy tylko przekroczyliśmy próg pokoju hotelowego, a ja powoli rozbierając się z kurki i butów mimowolnie uśmiechnąłem się do niego
- Mogę obiema rękami pod twymi słowami się podpisać Chris, dodając, że sam nie wiem co jest lepsze śpiewanie na takiej scenie czy weekendowy dyżur na izbie przyjęć, który jest niczym hardrockowy koncert – podobnie jak blondyni nie mogąc powstrzymać śmiechu pod wpływem słów Richiego podkręciłem głową wyobrażając sobie co musi dziać się na izbie przyjęć w weekendy
- A mi przede wszystkim brakowało was, bo jednak nie ma to jak śpiewanie z braćmi i patrzenie na ich wygłupy nie wiedząc czy się śmiać czy płakać – rzuciłem patrząc się na blondynów, którzy obaj się zaśmiali kiwając głowami
- A tak w ogóle to Richie ja ciebie podziwiamy, że chcesz łączyć pracę w szpitalu z śpiewaniem, bo jak dla mnie tego w żaden sposób nie da się tego wspólnie ogarnąć. Nawet umysłem – rzucił po kilku sekundach Heine, na co odruchowo zerknąłem na drugiego blondyna, który uśmiechając się pokiwał głową
- No proste może to nie jest, ale wierzę, że przy dobrej organizacji wszystko może się udać – odpowiedział szybko Cameron, a ja pokiwała głową domyślając się, że niebieskookiemu będzie bardzo trudno to wszystko połączyć, ale komu jak komu, ale jemu na pewno się to uda jeśli tego zechce
- A propos dobrej organizacji to ja jako ostatni rezerwuje łazienkę, więc szybko decydujące się kto po kim wchodzi, bo godzina jest późna a rano musimy wstać i być w miarę przytomni – nie dodając nic więcej położyłem się na swoim łóżku marząc by wreszcie dzisiejszy dzień się skończył. Czułem, że wstanie lewą nogą źle się dla mnie skończy, choć z drugiej strony przynajmniej był jeden pozytywny akcent.
- Jay… Bo jest coś… Tzn. chodzi o to, że słyszeliśmy pewne plotki… – słysząc niepewny głos Richiego spojrzałem się na niego i widząc jak obaj z Chrisem patrzą się na mnie pytająco cicho westchnąłem doskonale wiedząc o co chodzi
- No bardzo fajnie chłopaki. Zamiast skupić się na próbie lub zintegrować się z innymi to zajęliście się plotkowaniem jak baby z magla – nie odwracając wzroku od przyjaciół nieco unosząc się na łokciach podkręciłem głową, na co obaj kręcąc głowami usiedli na łóżku niższego blondyna
- To nie tak, tylko Daniel przybiegł do nas z pytaniem czy to prawda, że ty jesteś z Anastasią, bo widział jak się całujecie, a potem jak szedłem do łazienki to usłyszałem jak ta rudowłosa dziennikarka mówi tej dziennikarce, która z tobą rozmawiała zanim poszedłeś do dziewczyn w sprawie naszej próby, że wie z pewnego źródła, że jesteś związany z tą blondwłosą menadżerką… – zaczął mówić Richie, a ja kręcąc głową cicho westchnąłem nie mogąc uwierzyć jak to w ogóle możliwe by wieść o tym co się wydarzyło tak szybko rozniosła się po hali
- No a potem swoje trzy centy dodał Matteo, który powiedział, żeby lepiej dziś nie wkurzać Any, bo jeden fałszywy ruch, a dojdzie do dosłownej erupcji agresji, że ty prawie oberwałeś od niej, a na deser Bella mówiąca nam byśmy nic nie komentowali w razie jakichkolwiek pytań o ciebie oraz, że ty z Aną zaśpiewacie wspólnie na koncercie. No i widząc wasze miny woleliśmy nie pytać się o nic tylko poczekać aż będziemy sami by dowiedzieć się co i jak – dodał szybko Chris, a pokiwałam głową na znak, że rozumiem
- No dobra... Słysząc jak ten dupek kaja się żałośnie przed Aną wciekły postanowiłem zareagować i przypominając mu, że wczoraj wieczorem jak spotkałem go na korytarzu grzecznie poprosiłem go by omijał szerokim łukiem Anastasię powiedziałem mu, że Ana jest moją dziewczyną i zwyczajnie w świecie pocałowałem ją… Ona później bardzo wciekła się na to, że zaraz zapewne w prasie pojawią się informacje, że jesteśmy parą i pojawią się zdjęcia pokazujące jak się całujemy przez co rozpęta się afera na maksa, na co ja powiedziałem, że na pewno nic nie będzie, bo każdy był zajęty czymś innym… Aczkolwiek tak awaryjnie wykorzystując rzucony przez Iana pomysł postanowiliśmy zaśpiewać wspólnie piosenkę, gdzie w telewizji będą pokazywane podczas naszego występu dograne specjalnie scenki, gdzie jedną z nich będzie właśnie owy pocałunek, który jak się okazało nagrał Matteo by mieć twardy dowód przeciw gnojkowi... Więc jak widzicie nie ma o co robić afery – powiedziałem szybko, po czym wbiłem wzrok w sufit. Sam nie wiem do końca czy dobrze zrobiłem czy nie, ale jednak chciałem dobitnie temu inteligentowi pokazać gdzie jego miejsce i nie powiem chciałem blondynkę pocałować, skosztować w pełni te jej wargi by przekonać się czy tak samo słodko smakują jak wyglądają
- Oh Jay takie rzeczy to tylko tobie lub Izzyemu mogły się przydarzyć – słysząc śmiech Chrisa od razu spojrzałem się na niego, a ten widząc moje mrożące spojrzenie zamknął buzię i z trudem się powstrzymując przed dalszym śmiechem pokręcił głową
- Wiesz co stary, nie wiem czy dobrze myślę, lecz jednak coś mi mówi, że w tym pocałunku nie tylko chodziło o to by pomóc blondynce z tym facetem, a twój wzrok i mina raczej potwierdzają moje przepuszczenie. Prawda Jay? – mimowolnie spoglądając na mówiącego Richiego cicho westchnąłem sam nie wiedząc co powiedzieć. Nie wiem jak to było możliwe, ale blondyn zawsze potrafił mnie doskonale rozszyfrować
- No nie przeczę chciałem ją pocałować i to bardzo, ale akurat w tamtym momencie przede wszystkim myślałem jak pozbyć się tamtego faceta, więc nie myśląc o ewentualnych konsekwencjach pocałowałem ją piekąc tym samym dwie pieczenie na jednym ogniu, lecz widząc wasze miny to przypuszczam, że to raczej nie było dobrem pomysłem, co? – rzuciłem siadając na łóżku, na co blondyni uśmiechając się pokiwali głowami
- No wiesz pierwszy pocałunek, który ma być zarazem sposobem na byłego raczej nie brzmi nawet odrobinkę romantycznie, a z moich obserwacji i rozmów z kobietami to mogę wywnioskować, że każda kobieta jest w jakimś stopniu romantyczką – rzucił natychmiast Cameron patrząc się na mnie przepraszająco
- Aczkolwiek doskonale znając ciebie coś czuje, że raczej ten mały falstart wcale cię nie zniechęci w dalszych zabiegach o serce naszej pięknej Anastasii, która najwyraźniej mocno zawróciła ci w głowie – dodał swoje trzy centy Heine uśmiechając się szeroko, na co spojrzałem się na niego spod byka
- No proszę cię Jay przestań udawać, że Ana nie wpadła ci w oko i nie chciałbyś że tak powiem poznać jej jeszcze bliżej – widząc jak blondas nadal mając szeroko uniesione kąciki ust porusza brwiami od razu domyślając się co ma na myśli odruchowo wziąłem z łóżka poduszkę rzucając w stronę Heinego, który śmiejąc się z łatwością ją złapał
- Może wpadła mi w oko a może nie, ale tak czy siak to koniec rozmowy na ten temat, a teraz dogadajcie się kto pierwszy idzie do łazienki, bo zaraz ja tam pójdę i będę tak długo siedział, że będziecie walić do drzwi bym wreszcie z stamtąd wyszedł – nie dodając nic więcej ponownie opadając na łóżko przymknąłem oczy ignorując głosy chodzących po pokoju przyjaciół. No dobra, przyznaje, że blondynka ma w sobie coś co mnie urzekło i sam nie wiem czy to ta jej delikatna, wręcz liryczna strona czy ta bardziej władcza, wojownicza, gdzie chcąc nie chcąc muszę przyznać, że przy tym pocałunku poczułem się jak nigdy dotąd, jakby przez mojego ciało przeszedł wręcz piorun ciepła i podniecenia, które wręcz krzyczało, że nie chce wypuścić z ramion blondynki pragnąc więcej. Dźwięk komórki od razu sprowadził mnie na ziemię, przez co kręcąc głową by oczyścić umysł otworzyłem oczy wyjmując przy tym z kieszeni komórkę i widząc, że to Kamran szybko najechałem palcem na zieloną słuchawkę przystawiając aparat do ucha
- Wiesz o tym, że powinniśmy się na ciebie obrazić? Ja rozumiem, że chciałeś tą informacje jak najdłużej trzymać w tajemnicy przed mediami, ale żeby z rodziną się nie podzielić tą radosną nowiną? Po prostu wstyd braciszku – rzucił od razu brat, a ja przekręciłem oczami zastawiając się co znów jemu odbiło
- Cześć Kamran. Ja też się bardzo cieszę, że cię słyszę. U mnie wszystko w porządku, dzięki że pytasz. A co u ciebie i innych słychać? Możesz mi tak konkretnie powiedzieć o co ci chodzi, bo nie mogę cię zrozumieć – powiedziałem od razu z trudem powstrzymując irytacje
- No już dobrze, dobrze braciszku. Nie irytuj się, bo na serce ci to zaszkodzi. U nas wszystko dobrze, po staremu. Mama jak zwykle suszy tacie głowę o to by zdrowo a także regularnie się odżywiał i robi wymówki, że ten stanowczo za dużo pracuje. Tata jak zwykle szaleje w restauracji serwując nowe włoskie pyszności. Yasmin króluje w make-upowym świecie. A ja gram z chłopakami to tu to tam doprowadzając do omdleń coraz większą część damskiej publiczności. No i nie mogę nie wspomnieć o tym, że od jakieś półtorej godziny jesteśmy w wielkim szoku, że nie pochwaliłeś się nam, że Anastasia jest twoją dziewczyną – błyskawicznie siadając kilkukrotnie zamrugałem kompletnie nie wierząc w to co usłyszałem
- Kam możesz mi łaskawie wytłumaczyć skąd przyszło ci to do głowy? – rzuciłem przez zęby starając się zachować stoicki spokój, choć w środku już się gotowałem domyślając odpowiedzi
- Spokojnie brat, bo jeszcze na zawał padniesz i będę cię miał na sumieniu… Posłuchaj od jakiego czasu w necie krąży informacja, że ty spotykasz się z menadżerką, czyli z Anastasią. Jak mi nie wierzysz to szybko sam weź sprawdź… Wiemy jaka jest prasa i od razu wszyscy założyliśmy, że to kolejna historia na potrzeby lajków i sensacji, bo ty byś przecież od razu powiedział nam, że masz dziewczynę, choć nie powiem naprawdę fajnie by było gdyby nią była Anastasia, ponieważ fajna z niej blondynka – powiedział Kamran, a ja błyskawicznie biorąc go głośnomówiący wszedłem na portal społecznościowy i jak na złość od razu wyskoczył mi link do artykułu, którego nagłówek mówił jasno, że mam dziewczynę i oczywiście pokazane jest zdjęcie, na którym widać, że całuję blondynkę
- Cholera jasna… Kam posłuchaj Ana nie jest moją dziewczyną, a ten pocałunek był tylko na potrzeby filmiku do piosenki, którą będziemy śpiewać i tyle… Dobra, wiesz co ja oddzwonię do ciebie za jakiś 20 minut. Pa – nie dodając nic więcej szybko rozłączyłem się, po czym odruchowo kręcąc głową czytałem artykuł nie wierząc, że blondynka miała rację. Cholera jeszcze chwilę i normalnie zacznę myśleć, że ona jest jakąś czarownicą. Słysząc głośny śmiech podniosłem wzrok i widząc śmiejącego się Richiego, który trzymał w ręku komórkę od razu posłałem mu morderczo-pytające spojrzenie, na co on od razu spuścił wzrok z trudem przestając się śmiać, co tylko utwierdziło mnie w przypuszczeniach dotyczących tego co akurat czytał
- Jedno słowo a gorzko tego pożałujesz – rzuciłem szybko przez zęby, na co blondyn przekręcając oczami odłożył telefon na bok
- Jay możesz być wciekły, ale to nie zmieni faktu, że Anastasia miała rację, bo niestety z własnego doświadczenia wiem, że pismaki zawsze jakimś cudem wyczują krojącą się aferę, jak np. pamiętasz wtedy gdy ja prawie zemdlałem w łazience a ty rzuciłeś mi się na pomoc i nie stąd ni zowąd pojawili się dziennikarze wmawiając później ludziom, że my tam uprawialiśmy dziki seks. Moim zdaniem powinieneś teraz iść do niej i powiedzieć, że miała rację, że chciałeś dobrze i nie myślałeś, że wyjdzie z tego taka afera, itp.… No nie patrz się na mnie takim zabójczym wzrokiem, bo mówię jak najbardziej poważnie – rzucił niemalże natychmiast Caneron, a ja niechętnie kiwając głową cicho westchnąłem dobrze wiedząc, że poniekąd ma trochę racji, bo jednak znając moje szczęście do tego typu rzeczy mogłem się domyślić, że na pewno w mediach pojawią się informacja, że niby jestem z Anastasią, lecz teraz z drugiej strony jakoś moja męska duma nie kwapi się by iść do niej i powiedzieć, że miałam rację. Po krótkiej chwili kręcąc głową chcąc wyrzucić z głowy wszelkie myśli szybko wstałem i wschodząc z pokoju pokierowałem się do pokoju dziewczyn. Biorąc głęboki oddech mocno zapukałem do drzwi sam nie wiedząc czy wolę by to ona otworzyła czy by to zrobiła Bella lub Mel
- O Jay. Stało się coś? – powiedziała szybko Anastasia gdy tylko otworzyła drzwi, gdzie nie dało się nie zauważyć, że była nie tyle co szokowana moim widokiem co lekko spanikowana, przy czym nie otwierając szeroko drzwi trzymała je tak abym nie mógł nawet zerknąć do pomieszczenia
- Nie… Tak… Sama zobacz – lekko plątając się w słowach błyskawicznie odblokowałem telefon i klikając na odpowiedni artykuł podałem aparat blondynce, którą wzięła go i niemalże natychmiast zobaczyłem jak jej kąciki ust lekko unoszą się, choć ona próbowała to zatuszować
- Przyznaje miałaś rację co do prasy… Naprawdę nie spodziewałem się, że akurat ktoś patrzył w naszym kierunku, a tak po prawdzie to nawet dobrze nie spojrzałem się na to, bo po prostu chciałem ci pomóc z tym debilem… – zaczynając mówiąc nie oderwałem wzroku od niebieskookiej, która lekko się uśmiechając kiwnęła głową
- Jay posłuchaj… naprawdę rozumiem, że chciałeś mi pomóc, lecz naprawdę nie musiałeś tego robić, przy czym nie powiem naprawdę jestem ci wdzięczna za to, bo fajnie jest wiedzieć, że ma się wokół siebie osoby, które dosłownie są gotowe rzucić się na pomoc, tylko proszę następnym razem zanim coś zrobisz dwa razy to przemyśl rozważając wszystkie skutki tego czynu… A co do prasy to możesz mi wierzyć lub nie, ale wcale nie jestem szczęśliwa, że miałam rację i, że to opisali. Wiedziałam, że tak będzie, ponieważ dziennikarze praktycznie zawsze wyczują rodząca się pod ich nosem aferę, a że w mediach i na salonach mówi się, że jesteś bojącym się przyznać przed sobą gejem lub kasanową, który szuka kolejnej zdobyczy to jesteś pod ich dyskretną całodobową obserwacją – rzuciła szybko nadal uśmiechnięta Ana, na co nie mogąc oderwać wzroku od jej promiennego uśmiechu sam nie mogłem powstrzymać unoszących się nieco kącików moich ust
- Uwierz mi, że ze mnie taki Kasanowa jak z Iana gej i niestety nie w każdej plotce jest ziarno prawdy. Najważniejsze jest to by postępować zgodnie z tym co dyktuje ci serce, choć faktycznie czasem najlepiej dodać do tego jeszcze zdrowy rozsądek – blondynka od razu słysząc moje słowa cicho zaśmiała się, co spowodowało, że mój uśmiech jeszcze się poszerzył
- No chyba niestety muszę postarać się jakoś ci uwierzyć, bo nie wyobrażam sobie Iana jako geja i masz rację, że najlepiej słuchać swego serca wraz szeptami zdrowego rozsądku, bo inaczej człowiek by zginął… Dobra słuchaj miło się z tobą gada, ale Bella bawiąc się w stylistkę uparła się, że scenki do naszej piosenki muszą być idealne pod każdym względem i dosłownie wywaliła wszystko z naszych walizek przez co w pokoju panuje nie mały rozgardiasz, którego naprawdę nie chcesz widzieć… A tak w ogóle to weź zrób to co mówiłam wcześniej na ten nagły wypadek mediowy czyli dodaj zaraz na swoje profile społecznościowe te nasze już sławne zdjęcie i napisz to co ci mówiłam – nie mogąc powstrzymać uśmiechu na buzi pokiwałem głową
- Jasne, rozumiem. Zaraz to zrobię i jakby co to wiesz gdzie mnie, nas szukać gdybyście potrzebowały pomocy w tej ubraniowej lawinie… Buona notte principessa (Miłej nocy księżniczko) – powiedziałem patrząc się na Anastasię, która na moje włoskie słowa od razu szerzej się uśmiechnęła
- Buona notte Casanovo (Dobranoc. Kasanowo) – pomimo tego, że od razu spojrzałem się na blondynkę spod byka na jej ostatnie słowo to jednak nie mogłem przestać się uśmiechać, na co ona szerzej się uśmiechając puściła mi oko i szybko weszła do pokoju. Nadal się uśmiechając zacząłem iść w stronę swojego pokoju. Odruchowo podkręciłem głową zastanawiając co jest takiego w tej niepozornie delikatnej blondynce, że nie mogę o niej zapomnieć, że przyjemnością znów skosztowałbym jej słodkich ust, a nawet zrobiłbym dużo więcej, co nie tylko spodobałoby się jej, ale i błagała o więcej. Słysząc swoją ostatnią myśl niemalże natychmiast czując wręcz bolesne pulsowanie w spodniach pokręciłem głową starając jakoś zablokować wdzierające się do mózgu wizje wijącej się pode mną Anastasii, które nie powiem coraz częściej mnie nawiedzają. Instynktownie zajrzałem za siebie na drzwi do pokoju dziewczyn i przypominając sobie naszą rozmowę z prób nie mogłem powstrzymać unoszących się kącików ust. Może faktycznie powinienem przyjąć to wyzwanie i kto wie może jednak te wizję urzeczywistnią się.
3 komentarze:
OMG!!! Ale między nimi jest chemia <3 <3 <3 Ten trening o jejku ale to musiało seksownie wyglądać :D Miałam wrażenie że gdyby byli sami to inaczej by się sprawy potoczyły <3
O mamo no ale to co zrobił Jay!!!! Ja tam go chwalę za to i na kilometr czuć że ten pocałunek dla ich obojga był czymś wyjątkowym :D
Mam tylko nadzieję że powtórzą go już niedługo <3!
No i końcówka ahhh Jayuś z chęcią wparował by do Anastazji do pokoju i do łóżka haha <3
No i że ten dupek Peter w końcu się odwali i da jej spokój!!!!
Wspaniały rozdział kochana jak zawsze <3 Nie wiem jak ty to robisz że każy rozdział jest mega po prostu!!!<3
Czekam na następny z nieciepliwością <3
Buziaki ;*
Po komentarzu Nity już nie mogłam się doczekać co mnie czeka w tym rozdziale :D I... nie przeliczyłam się :D
Uuu... Ana ma ochotę na Jaya :D ten ich sparing... powinien zakończyć się w łóżku xD
No i stało się :D niby udawany, ale... jakże prawdziwy ten pocałunek :D mam nadzieję, że sprawy teraz potoczą się bardzo szybko haha jak tylko Anie przejdzie złość :D ale dobrze, że Jay nie pozwolił za bardzo po sobie jechać xD Boże... jak dzieci hahaha A teraz jaka afera z tego wyszła :D Przez głupi pocałunek hahah
Oj ja również nie mogę doczekać się momentu kiedy Ane będzie się wiła pod Jayem :D Co zrobić... lubię takie kawałki xD
Do poczytania Alikus! <3
A ja myślę, że lepiej dla wszystkich by wszyscy jak najszybciej ogłosili swoje związki... z doświadczenia wiem, że tajemnice do niczego nie prowadzą :D
Coś mi się wydaje, że to udawanie może się Anie i Jayowi spodobać haha :D
Pet haha jak zwykły, wypalony papieros, którym jest !!
"według naszej umowy następnym razem pocałuje cię tylko wtedy gdy sama mnie o to poprosisz" coś czuję, że to się niebawem wydarzy :D oby <3
Boże jaka tam awantura :O ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... był kolejny pocałunek haha :D jak szybko, nie musiałam za długo czekać hahaha
Boże... całowania ciąg dalszy... Bella i Chris :D Kurczę i żałuję, że żadna para nie poszła krok dalej :D Może w następnym rozdziale *_*
Prześlij komentarz