czwartek, 30 lipca 2020

24 rozdział

Narracja Anastasii
- No dobra kochana. Przy dziewczynach o nic nie pytałam, ale teraz skoro jesteśmy same to mów co się dzieje, bo widzę, że błądzisz gdzieś myślami. Chodzi o Chrisa, prawda? – gdy tylko weszłam do pokoju z brunetką od razu usiadłam na łóżku spoglądając na nią a ona siadając obok mnie cicho westchnęła kładąc się na łóżko. No może i nie powinnam pytać, ale jednak zwykła ciekawość wzięła górę, zwłaszcza, że chyba po raz pierwszy od bardzo dawna dostrzegłam w jak świecą się jej oczy i byłam taka zamyślona 
- Ta… Widzisz… Pocałowałam się z Chrisem… Tak, wiem co zaraz mi powiesz, ale tak jakoś wyszło lecz nie żałuję tego, że to się stało – przekręcając oczami również położyłam się na łóżku kręcąc głową. Niby gdzieś w kościach czułam, że prędzej czy później dojdzie do tego między nimi, ale jednak sama nie wiem czy dobrze się stało
- Boże i tak to jest zostawić was na dłuższą chwilę samych… Człowiek jedzie zrobić sobie tatuaż i nagrać przez tym kilka scenek do piosenki a tu proszę… No opowiadaj jak było i co teraz z tym zamierzasz zrobić, bo jednak ewidentnie był to gest wysoce wykraczający poza ramy przyjaźni – Isabell słysząc moje słowa przekręciła oczami nie mogąc jednak pozbyć się uśmiechu, który pojawił się na jej buzi
- Szczerze? Na początku byłam oszołomiona, ale potem z każdą sekundą miałam wrażenie, że znów zaczynam jakbym unosić się w powietrze czując rozchodzące się przez ciało gorące dreszcze. Niby nie raz marzyłam o tym by znów go pocałować, ale jednak to przerosło moje wyobrażenia. Czułam, że obydwoje przelewaliśmy w ten pocałunek wszystkie emocje, które kumulowały się w nas od naszego ostatniego pocałunku i wiem, że to śmiesznie zabrzmi, ale miałam także wrażenie jakbym zaczęła na nowo oddychać… A co do tego co teraz zamierzam z tym zrobić to kompletnie nie wiem. Może zwyczajnie w świecie poczekam na to jak to samo się rozwinie – rzuciła szybko Bella, a ja widząc jej uśmiech nie mogłam powstrzymać unoszących się kącików ust starając się cieszyć jej szczęściem nie zamartwiać się na zapas
- Mam nadzieję, że wiesz co robisz oraz, że kierujesz się wyłącznie tym co dyskutuje ci serce i pamiętaj, że możesz na mnie liczyć, a on niech lepiej się pilnuje, bo jakby znów cię zranił to nie Mike a ja go ukatrupię – mówiąc poważnie nie oderwałam wzroku od przyjaciółki, która cicho się śmiejąc pocałowała mnie w policzek
- Wiem o tym siostra i właśnie za to cię kocham… A teraz koniec o mnie tylko mów mi jak to jest pomiędzy tobą a Jayem? Ej, ej nie rób takiej miny Ana, bo dostrzegłam jak od czasu do czasu zerkasz na niego a on na ciebie i wcale nie ma w tym nic złego, gdyż on jest niczego sobie a tobie niczego nie brakuje, więc skoro macie podobne charaktery a także upodobania to według mnie stworzylibyście zgraną parę – piorunując wzrokiem przyjaciółkę energicznie pokręciłam głową. Fakt chcąc nie chcąc musiałam przyznać jej rację, że brunet jest bardzo przystojny i bez bicia przyznaje, że no zdarzyło mi zawiesić na nim wzrok dłużej niż powinnam mając wyobrażając sobie to i owo, ale jednak nie mogę niekiedy oprzeć się wrażeniu, że jest podobny do mojego ojca, co niestety sprawia, że mam ochotę omijać go szerokim łukiem
- Belka ja proszę cię nie doszukuj się czegoś czego nie ma, dobrze? Między mną a Jayem nic nie ma. Jesteśmy tylko kolegami z pracy i nikim więcej… – gdy tylko usłyszałam jakiś głośny dźwięk, który dochodził z korytarza od razu przerwałam i nie tracąc ani sekundy szybko się zerwałam się idąc w kierunku drzwi by sprawdzić co się stało na korytarzu i czy ewentualnie ktoś potrzebuje pomocy. Gdy tylko zobaczyłam podnoszącego się z kolan Chrisa od razu zamarłam kierując swój wzrok na stojącego obok Mattiego, który pomagał stanąć na nogi Domenicowi
- O Boże Chris – nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć usłyszałam głośny pisk Belli, która lekko popychając mnie wybiegła z pokoju rzucając się na pomoc blondynowi. Mimowolnie przekręcając oczy pokręciłam głową dostrzegając kątem oka wychodzących z swoich pokoi Jaya i Iana oraz Franza i Daniela, a jednocześnie do Chrisa pobiegł Richie spoglądając na ramię, które Heine rozcierał drugą ręką
- Po pierwsze witaj Domenico. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię widzę, zwłaszcza, że Matteo nie wspominał, że przylecisz. A po drugie możecie łaskawie wytłumaczyć co tu się stało? – nie marnując czasu podeszłam do Domenica witając się z nim całusem w policzek,  a co on mocno mnie przytulił również całują mnie w policzek
- Tak naprawdę to ja jestem winny temu co tu się wydarzyło i bardzo cię przepraszam Chris za to, ale Dom chcąc zrobić mi niespodziankę nie powiedział, że przyleci, więc gdy zobaczyłem go przed drzwiami w pokoju to rzuciłem się na niego z radości, a on stracił równowagę i wpadł na akurat idącego Chrisa, który przez to upadł wpadając na ten stolik rozbijając przy tym ten wazon – rzucił natychmiast Matti patrząc się przepraszająco a to na mnie a to na blondyna, na co mimowolnie kręcąc głową nie mogłam nie uśmiechnąć, przy czym nie umknęły mi ciche śmiechy za mną 
- Cześć wszystkim. Widzisz moja wojownicza księżniczko nie mówiłem, że przyjadę, bo nie byłem pewny czy na pewno uda mi się przylecieć i chciałem zrobić tej mojej ładniejszej połówce niespodziankę, ale w życiu nie sądziłem, że moje pojawienie się wywoła taką reakcję… Naprawdę przepraszam cię stary. Mam nadzieję, że nic ci nie jest – powiedział szybko Domenico spoglądając najpierw na mnie a potem na blondyna, który lekko uśmiechając się skinął głową 
- Spokojnie, rozumiem wszystko. Nic poważnego się nie stało, prawda pielęgniareczko String? – powiedział blondyn rzucając wymyśloną przez Izzyego ksywkę dla Richiego, który słysząc to niby spróbował groźnie spojrzeć się na Chrisa, ale nie za bardzo mu to wyszło, bo nie mógł ukryć uśmiechu na buzi 
- Tak, ale nie gwarantuje, że nie pojawi się choćby mały siniak, więc zaraz pójdę załatwić jakiś worek z lodem byś mógł go przyłożyć i potrzymać przez chwilę – rzucił niebieskooki patrząc się na Chrisa, który pokręcił głową 
- Richie nie przesadzaj, dobrze? Nic mi nie jest i nawet jak będę miał siniaka to nie umrę od niego – Bella słysząc słowa Heinego od razu spiorunowała go wzrokiem uderzając go w ramię, na co on skrzywił się jakby go to naprawdę zabolało
- Wiesz Chris ja tam nie wiem jakie ty masz wspomnienia, ale ja niestety nie mam żadnych miłych wspomnień związanych z bigułami… Bez obrazy Richie… Aczkolwiek tak czy siak ja bym na twoim miejscu na pewno nie zadzierał z męską bigułą a z taką śpiewającą to już w ogóle nawet nie próbowałbym wchodzić w żadne dyskusję – rzucił niemalże natychmiast Franz, a ja podobnie jak reszta cicho się zaśmiałam 
- Dobra kochani kończymy to przedstawienie bo boje się dokąd to zmierza. Richie zabieraj swego pacjenta do pokoju i lepiej nie próbuj protestować Chris, bo Cameron wie co mówi, prawda? Bella z przyjemnością wam potowarzyszy, a ja pójdę po lód – powiedziałam patrząc się na Heinego, który przekręcając oczami cicho westchnął, po czym razem z drugim blondynem i Bellą wszedł do pokoju 
- No a wasza dwójka natychmiast śmiga na dół na recepcję by to wytłumaczyć, bo nie chce potem wysłuchiwać skarg, że demolujemy hotel, jasne?… Aha i nie zapomnijcie o dzisiejszej kolacji z szefami stacji telewizyjnych i producentami, bo prosili byście byli. Zapewne chodzi o zrobienie sobie zdjęcia, by mieli czym się pochwalić, ale nie zdziwiłbym się gdyby chcieliby poprosić o wykonaniem jakieś konkretnej piosenki… A teraz wybaczcie mi, ale wracam do siebie by skończyć to co zacząłem a musiałem przez was przerwać – Ian nie dodając nic więcej szybko wszedł do pokoju, a ja od razu cicho zaśmiałam się domyślając się co musiał robić skoro miał założony na lewą stronę T-shirt 
- To obstawiamy czy za 9 miesięcy pojawi się mały Ianek czy mała Elenka? Chodź może znając jego energię nie zdziwiłbym się gdyby za jednym zamachem strzelił dublet czy hattrick – zaśmiał się od razu Daniel, na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, a gdy powoli wszyscy zaczęli się uspakajać brunet machając ręką razem z Franzem weszli do swego pokoju 
- Okay principessa, dimmi se Bella ha davvero perso la testa? Non dirò biondo e bello, ma non dovresti entrare due volte nello stesso fiume. Soprattutto quando questo fiume era profondo e impetuoso  (No dobra księżniczko powiedz mi czy Bella już naprawdę postradała rozum? Nie powiem blondyn nawet i przystojny, ale nie powinno wchodzić się dwa razy do tej samej rzeki. Zwłaszcza jak ta rzeka była głęboka i rwąca) – słowa Domenica oraz jego znaczące spojrzenie jakie rzucał w kierunku drzwi za jakimi  zniknęli blondyni z brunetką sprawił, że lekko uśmiechając się do niego podkręciłam głową 
- Credimi, è così complicato che Bella stessa non sa se sia ancora amore o solo amicizia…  Ad ogni modo, sai perfettamente che nessuno sarà in grado di ignorare ciò che il suo cuore gli dice, quindi speriamo che questo insieme non soffrirà a causa di Chris (Uwierz mi, że to jest już tak mocno skomplikowane, że ona sama nie wie czy to nadal jest miłość czy tylko przyjaźń…Tak czy siak sam doskonale wiesz, że nikt nie zdoła zagłuszyć tego co mu dyktuje serce, więc miejmy nadzieję, że tym razem nie będzie cierpiała przez Chrisa) – mówiąc nie oderwałam wzroku od Doma, który lekko uśmiechając się kiwnął głową całując w policzek Mattiego, który patrząc się na swojego chłopaka szeroko uśmiechał się 
- Pomimo tego, że kompletnie nie rozumiem jakieś połowy tego co mówicie to miło cię znów widzieć Dominico i tak po za tym to mam nadzieję, że nie pogadywaliście ich za ich plecami – powiedział podchodząc do nas Jay, na co Dom od razu cicho się zaśmiał kręcąc głową 
- Część Jay. Możesz być spokojny, bo tylko wyraziłem zdziwienie, że Bella pracuje z Chrisem. Wiesz stary obie dziewczyny są dla mnie jak siostry i chciałbym być pewny, że są szczęśliwe – rzucił od razu po angielsku brunet, na co Tariq uśmiechając się pokiwał głową 
- Dobrą ja lecę dzwonić po lód a wy jak już sobie porozmawiacie idźcie to wyjaśnić… Jakbyście mnie potrzebowali to będę w pokoju… Dozobaczenia później – nie dodając nic więcej szybko weszłam do pokoju mając nadzieję, że dalsza część dnia minie bez nowych atrakcji
***
- To był naprawdę fantastyczny pomysł Ian by ten koncert zorganizować właśnie z Austrii i to miło z twoje strony, że zaprosiłeś na koncert tutejszy zespół, który jak mam nadzieję doskonale dogra się z innymi występującymi artystami – słowa dyrektora Giderfona sprawiły, że nie mogąc powstrzymać lekko unoszących się kącików ust spojrzałam się na przyjaciela, który również uśmiechając się pokiwał głową 
- Wiesz Stefan tak naprawdę już dawno zastanawiałem się nad zorganizowaniem telewizyjnego koncertu w Austrii, a to że padło na Innsbruck to już zasługa tych oto dziewczyn, które dużo mi opowiadały o tym mieście, bo trochę wstyd się przyznać ale jestem tu po raz pierwszy ale na pewno nie ostatni. A co do zaproszenia tego zespołu to nie ma w ogóle o czym mówić, bo z przyjemnością po wysłuchaniu ich kilku piosenek zaprosiłem ich na koncert i jestem pewny, że na pewno odnajdują się przy nas i w przyszłości będą stałymi gośćmi na szlagierowych koncertach – rzucił od razu Ian, a ja uśmiechając się pokiwałam głową zapisując w pamięci by zapytać Iana o nazwę tego zespołu, bo musi on być naprawdę dobry skoro przyjaciel wpisał go na listę wykonawców w ostatniej chwili
- Cieszę się, że posłuchałeś dziewczyn by tu zorganizować koncert i liczę na to, że będziesz tutaj wpadał częściej i nie tylko w celach zawodowych. A co do zespołu… To mam nadzieję, że nie obrazicie się, ale zaprosiłem ich dziś, by do nas dołączyli, byście mogli się poznać jeszcze przed zaczęciem oficjalnych prób i nagrań… O proszę już są… Witajcie panowie – słysząc słowa Stefana zerknęłam w lewą stronę i mój wzrok zatrzymał się na idącym na przodzie blondynie, gdzie od razu poczułam jak moje serce zaczyna szybciej bić pod wpływem wrażenia, że znam tego mężczyznę, że te spojrzenie i uśmiech jest mi jakoś znajomy, ale jednak nie potrafiłam skojarzyć skąd mogę go znać. Bella też musiała go kojarzyć, bo kładąc dłoń na moim udzie lekko ścisnęła je 
- Serdecznie wszystkich witamy i bardzo przepraszam za spóźnienie, ale był wypadek i staliśmy w straszliwym korku… A tak w ogóle to miło znów cię widzieć kwiatuszku. Mam nadzieję, że pomimo wielu obowiązków znajdziesz chwilę na rozmowę ze mną – głos mężczyzny i wymówienie słowa, którym określała mnie tylko jedna osoba sprawiło, że od razu poczułam jak oblewa mnie lodowaty a potem gorący dreszcz, od którego zakręciło mi się w głowie. Cholera to nie może być prawda. To jakiś pieprzony żart 
- Ty cholerny dupku jak ty w ogóle śmiesz odzywać się do niej po tym co zrobiłeś, CO?… – niczym torpeda Isabell wstała zaczynając mówić, a ja czując coraz szybsze bicie serca wstałam nie odwracając wzroku od Petera, który jakby niby nic cynicznie szeroko uśmiechał się do mnie
- Chwilę… to wy się znacie? – spytał się producent, a ja odruchowo pokiwałam głową 
- Tak. Znamy się i to bardzo dobrze. To jest Peter, mój na szczęście były chłopak i zwykły dupek, który najwyraźniej zdecydował się na zmianę image bo był brunetem,  ale jak widzę to niestety ta zmiana nie wyszła mu na dobre – rzuciłam przez zęby czując jak pierwszy szok opuszczał moje ciało zostawiając za to wzrastający gniew 
- Że co?/Co?/Żartujesz? – niemalże od razu usłyszałam jednocześnie kilka głosów wraz dźwiękami odsuwanych krzeseł, ale ignorując to nadal patrzyłam się na byłego chłopaka, który przekręcił oczami
- No tak. Mogłem się domyśleć, że Anastasia wam o mnie mówiła… No faktycznie byliśmy ze sobą a rozstaliśmy się przez naprawdę  małe nieporozumienie… Teraz mam nadzieję, że po takim długim czasie rozłąki i nie kontaktowania się ze sobą uda nam się porozmawiać by na spokojnie wyjaśnić wszystko sobie – nie wierząc w to co usłyszałam podkręciłam głową czując jak z każdą sekundą wzrasta we mnie złość, która aż mnie pchała do tego by zetrzeć mu ten cyniczny uśmiech jaki miał na twarzy
- Że co proszę? Chyba sobie kupisz ze mnie? Chcesz wyjaśnić to, że filtrowałeś prawie z każdą napotkaną laską? Przyłapanie cię na zdradzie i zaproponowanie bym do was dołączyła lub wyszła z pokoju i spokojnie poczekała aż skończyć posuwać jakąś laskę nazywasz małym nieporozumieniem? A może chcesz porozmawiać o tym co zrobiłeś później?… – czując czyjąś rękę na ramieniu urwałam spoglądając w tamtym kierunku i od razu zobaczyłam Mattiego, który pocieszająco patrząc się mnie przejechał trzymaną na moim ramieniu dłoń w dół by złapać mnie za zwiniętą w pięść rękę i załączając je ze sobą lekko ścisnął chcąc w ten sposób dodać mi siły i otuchy
- Ana, per favore prova a calmarti. Siamo al tuo fianco e ti proteggeremo se necessario. So come ti senti e capisco la tua rabbia, ma non vale la pena fare una scena (Ana proszę uspokój się. Jesteśmy obok siebie i on nic ci nie zrobi. Wiem co czujesz i rozumiem twój gniew, ale on nie jest wart robienia scen)… Ja bardzo was przepraszam, ale przypomniałem sobie, że miałem z Jayem porozmawiać z Anastasią oraz Isabellą o występie i niestety to nie może czekać, więc na chwilę wszystkich opuścimy. Kochanie zamów naszej czwórce coś z kuchni włoskiej, dobrze? – gdy tylko przyjaciel zaczął mówić po włosku spojrzałam się na niego i widząc jego znacząco-spokojne spojrzenie starałam się wyrównać przyspieszony oddech, ale słysząc jego ostatnie słowa już otwierałam buzię by mu przerwać, ale widząc jego znaczące spojrzenie, które wręcz krzyczało, że nie powinnam z nim dyskutować lekko skinęłam głową i nic nie mówiąc szybko idąc do holu hotelu ominęłam Petera ignorując jego oraz wypowiadane przez niego słowa dozobaczenia później kotku
- Możesz łaskawie powiedzieć czemu kazałeś nam tu przyjść? – spytałam się szybko patrząc się na przyjaciela, który kręcąc głową przekręcił oczami 
- Zrobiłem to byś przypadkiem przez tą złość nie narobiła sobie kłopotów… No nie patrz się tak na mnie. Doskonale wiem czemu go nienawidzisz i sam mam ochotę przyłożyć mu za to co ci zrobił, ale nie możemy ponieś się emocją na oczach tylu świadków, bo to będzie tylko z korzyścią dla niego, ponieważ on mógłby cała sytuację wykorzystać przeciw tobie, a ty przecież nie masz dowodów na to co się stało, gdyż nie chciałaś jechać ze mną do szpitala na badania – przekręcając oczami cicho westchnęłam chcąc nie chcąc przyznając rację przyjacielowi
- Nienawidzę gdy masz rację Matti, ale to i tak nie zmienia faktu, że on jest zwykłym dupkiem… W ogóle możesz mi powiedzieć kto wpadł na ten genialny pomysł by on z swoim zespołem wystąpił na koncercie? – powiedziała od razu Bella, na co Matteo przepraszająco patrząc się na nas wzruszył ramionami, jakby chciał przez to powiedzieć, że nie wie, ale jednak czułam w kościach, że to był Ian 
- La mia principessa. Non hai nulla da temere. Quest'uomo non ti farà del male. Sto per chiamare lo zio Marco e chiedergli di inviare due delle sue guardie del corpo solo per te… A meno che, cara, preferisci che Peter scompaia dalla tua vita una volta per tutte, posso farlo per te con una sola tua parol (Moja księżniczko. Nie masz o co się bać. Ten człowiek na pewno nic wam nie zrobi. Zaraz zadzwonię do wuja Marco i poproszę go by przysłał z dwóch swoich ochroniarzy specjalnie dla was… Chyba, że kochana wolisz aby Peter zniknął z twego życia raz na zawsze to mogę i to zrobić dla ciebie tylko jedno twoje słowo) – od razu spojrzałam się na mówiącego Domenica, który właśnie podszedł do nas i dostrzegając wymowny gest palca wskazującego przy szyi spiorunowałam go spojrzeniem, wiedząc dobrze, że pomimo dość trudnej relacji z wujkiem dla przyjaciół jest w stanie poprosić go o dosłownie wszystko, a ten dla jedynego bratanka jest gotów wykorzystać każde swoje kontakty 
- SEI COMPLETAMENTE PAZZO? Fai questo e ti odio e non staremo più insieme. CAPIRE? (Czy jesteś kompletnie szalony? Zrób to a znienawidzę cię i nie będziemy już ze sobą. Rozumiesz?) – niemalże natychmiast słysząc krzyk Mattiego i widząc w jego oczach wciekłość wzięłam go za rękę mocno ściskając 
- Słuchajcie przyznaje się może i zacząłem z nudów uczyć się włoskiego to jednak nie zrozumiałem wiele z tego co powiedzieliście, choć ten charakterystyczny gest Domenica rozumiem, więc byłbym wdzięczny gdybyście wytłumaczyli mi co planujecie bym ewentualnie pomógł w pozbyciu się dowodów zbrodni, choć nie powiem perspektywa tego planu nawet bez wyjawienia szczegółów jest przerażająca – rzucił od razu Jay patrząc się na chłopaków, a ja kręcąc głową przekręciłam oczami 
- Żadnego planu nie na Jay. Domenico tylko porównał tego dupka do gada i nie ma co wydawać się w szczegóły… Dom ja bardzo ci dziękuję za twoją propozycje ochrony, ale jak sam wiesz dam sobie sama radę z tym debilem i nie musicie się o mnie martwić ani tym bardziej zamawiać osób do ochrony – powiedziałam patrząc się najpierw na Jaya a potem na Domenica, który tylko skinął głową 
- No i idzie nasz główny winowajca dzisiejszego wieczoru… Tłumacz się lepiej gęsto, bo nie ręczę za siebie i z łaski swojej dodaj jakie jeszcze szykujesz dla nas niespodzianki oprócz festiwalu spotkań z byłymi – rzuciła niemalże natychmiast Bella widząc idącego w naszym kierunku Iana wraz Heleną, gdzie on miał przepraszający wyraz twarzy, a ona wciekły
- Anastazio ja naprawdę bardzo cię przepraszam… Gdybym wiedział, że to ten Peter to w życiu bym go nie zaprosił… Nie chce by to zabrzmiało jak wymówka, ale nigdy nie miałem okazji by go osobiście poznać ani nie widziałem go na zdjęciach, a dodatkowo nie znałem jego nazwiska, więc skąd miałem go skojarzyć z tobą?… – zaczął mówić Ian patrząc się na mnie przepraszająco, na co pokiwałam głową dobrze wiedząc, że ma rację, bo tak się złożyło, że nigdy nie miałam okazji osobiście ich poznać ze sobą, a Peter przynajmniej wtedy nie był fanem robienia wspólnych zdjęć, a te które miałam spaliłam po tym jak rozstałam się z nim 
- Nie przepraszaj i nie tłumacz się mój drogi tylko wracaj tam i powiedz tym kolesiom, żeby wracali skąd przyjechali, bo nie wystąpią – powiedziała szybko i ostro Elena patrząc się na swojego narzeczonego, który cicho westchnął kręcąc głową 
- Kochanie gdybym mógł to zrobić to zrobiłbym to bez mrugnięcia okiem ale niestety nie da się tego zrobić, bo oni tak jak inni podpisali kontrakt i… – słowa przyjaciela sprawiły, że zaczęłam w myślach rzucać wszystkie znane mi przekleństwa zdając sobie sprawę co to tak naprawdę oznacza
- Słucham? Zamierzasz tak po prostu umyć ręce i zostawić Annę na pastwę tego debila? Mam nadzieję, że kilka przespanych nocy na ziemi przywróci ci rozum – nim cokolwiek powiedziałam jako pierwsza odezwała się wyraźnie wciekła Elena piorunując wzrokiem swego ukochanego, który próbował objąć blondynkę, ale ta odsunęła się od niego 
- Ej proszę wam nie kłóćcie się przeze mnie oraz tego debila bo nie warto. Nie mam do ciebie pretensji, że go zaprosiłeś, ale nie powiem mam wielką ochotę mu przywalić i nie widzi mi się być razem z nim na wszystkich próbach a potem na samym koncercie, ale skoro podpisał kontrakt to nie ma przebacz – rzuciłam natychmiast patrząc się na przyjaciela, który smutno pokiwał głową 
- Słuchajcie zrozumcie, że to nie tak, że umywam ręce od tej sprawy, bo tak nie jest. Tak jak wszyscy znający prawdę o tym kolesiu mam ochotę mu przywalić i wyrzucić go na zbity pysk, ale każdy taki ruch postawi na szali ewentualne dalsze koncerty i może pójść na naszą niekorzyść a konkretnie mówiąc sprawa może skończyć się w sądzie, a tego chyba nie chcemy prawda? Za to możemy zrobić coś zupełnie innego, a mianowicie od teraz Anastasia nie chodzi nigdzie sama, tzn. zawsze ktoś przy niej jest by gdy tylko ten dupek podejdzie do niej to ta osoba dyskretnie wyciąga komórkę i nagrywa całą sytuację interweniując w ostateczności... Ewidentnie ten gość dał znak, że nie będzie obojętnie przechodził obok Any, więc prędzej czy później pokaże swoją prawdziwą twarz a dzięki nagraniu, który będzie dowodem będziemy mogli bez żadnych skrupułów i konserwacji wyrzucić go… Nie patrz się tak na mnie kochana bo to konieczność, która właśnie wchodzi w życie i nie masz tu nic do gadania – słysząc ostatnie zdania przyjaciela mimowolnie kręcąc głową przekręciłam oczami 
- Ian dziękuję ci, że tak się o mnie martwisz, ale nie masz czego. Ja już umiem się bronić przez co dam sobie sama radę z tym gnojkiem… – mówiąc spojrzałam się na Iana, który przewrócił oczami 
- Ale zrozum Ana, że my wiemy o tym, że ty się obronisz i tego się boimy, że przez to będziesz miała nie małe problemy, bo on będzie miał świadków czy dowody twego ataki a ty nie będziesz miała nic. Nie wkurzaj się tylko daj nam sobie pomóc. Przy dobrych wiatrach góra za dwa dni będzie po problemie – przerwał mi od razu Matteo, a ja widząc, że nie wygram z nimi cicho westchnęłam kiwając głową 
- Ok. Niech wam będzie, ale nie obiecuję, że jak on mnie wkurzy to nie przyłożę mu by na własnej skórze zobaczył jaka to niby jestem słaba. A teraz Ian ja bardzo cię przepraszam, ale pójdę do pokoju, bo mimo wszystko nie dam dziś rady siedzieć z nim przy jednym stole i zachowywać neutralnie – Ian słysząc moje słowa lekko uśmiechając się pokiwali głową 
- Kochana nie masz za co przepraszać.  Szczerze mówiąc domyślam się, że nie będziesz chciała wrócić, więc dyskretnie wziąłem twoją torebkę. Leć na górę i niczym się nie przejmuj, bo powiem, że źle się poczułaś i tyle… My już pójdziemy a gdybyś czegoś potrzebowała to daj od razu znać – kiwając głową wzięłam od przyjaciela swoją torebkę chwilę potem spojrzałam się przepraszająco na Belle, żałując, że zostawię ją samą, na co ona lekko uśmiechając się skinęła głową
- Leć szybko na górę i ładuj baterie na jutro, bo boje się co on może odpalić… Naprawdę nie masz co się martwić, choć możesz być pewna, że w razie czego wbije mu widelec w jego cztery litery – pomimo tego, że spiorunowałam ją wzrokiem przytuliłam ją lekko dziękując Bogu w myślach za to, że mam ją przy sobie. Gdy tylko odsunęłam się od niej zerknęłam na idącego w kierunku restauracji Iana wraz Eleną, gdzie on spróbował objąć ją ramieniem, ale ona spiorunowała go spojrzeniem odsuwając się jeszcze od niego
- Matti mam do ciebie ogromną prośbę – robiąc maślane oczko zerknęłam na przyjaciela, który patrząc się a to na mnie a to na odchodzących przyjaciół szybko pokręcił głową domyślając się o co mogę go poprosić 
- Nawet mnie o to nie proś. Może i jestem biseksualny a konkretnie mówiąc od dłuższego czasu raczej gejem to jednak doskonale wiem, że lepiej trzymać się z dala od kipiących złością blondynek jeśli chce się żyć. Ian to duży chłopiec i doskonale sobie poradzi w okiełznaniu tej jakże delikatnej osóbki. Zresztą oni uwielbiają się przekomarzać by potem czule się godzić, więc nic im nie będzie, a nawet gdyby Ian musiał spędzić noc na podłodze to naprawdę nic mu się nie stanie… A teraz już zmykaj na górę póki ten człowiek jest w restauracji i nie może iść za tobą – powiedział szybko Matteo, na co kiwając głową i nie marnując ani chwili poszłam do windy jadą nią na odpowiednie piętro. Gdy tylko przekroczyłam próg pokoju od razu rzucając torebkę na łóżko podeszłam do okna i siadając na parapecie przyciągnęłam do siebie nogi i opierając o nie czoło cicho westchnęłam przymykając przy tym oczy. To jakiś pieprzony żart. W życiu nie spodziewałabym się tego, że znów się spotkamy. Fakt kiedyś kochałam Petera i wydawało mi się, że on czuje do mnie to samo, ale jednak brutalnie przekonałam się, że byłam dla niego jedną z wielu kobiet i zwyczajnie w świecie łudziłam się, że on jest tym jedynym. Jak za dotknięciem magicznej różdżki przed oczami stanął mi obraz naszego ostatniego spotkania gdy to nakryłam go na tym jak w moim łóżku posuwał jaką plastikową paniusie a on nie skruszony bezczelnie mówi bym spokojnie poszła na dół do salonu lub do nich połączyła, na co ja krzycząc i płacząc zaczęłam go bezmyślnie okładać pięściami, a on nie pozostawiając mi dłużny zaczął kilkukrotnie mocniej oddawać każdy zadawany przeze mnie cioć. Momentalnie gdy tylko usłyszałam pukanie do drzwi otworzyłam oczy i biorąc głęboki wdech szybko podeszłam do niech mając wielką nadzieję, że za nimi nie staje Peter 
- Anastazio nie bój się, to ja, Jay. Proszę cię otwórz drzwi. Przywiozłem ci kolację – słysząc głos bruneta nie marnując ani sekundy otworzyłam drzwi i widząc w progu szeroko uśmiechniętego bruneta mimowolnie lekko uśmiechnęłam się 
- Hej. Pomyślałem, że osobiście przywiozę ci kolację i… Widzisz domyślam się jak musisz się czuć i tak pomyślałem, że może nie chcesz być sama oraz rozmyślać o tym człowieku, więc co powiesz na to byśmy razem zjedli kolację i w między czasie wspólnie przetłumaczyć kilka piosenek, bo widzisz ja sam mógłbym to bez problemu zrobić, ale pomyślałem, że może powinienem zrobić to z autorką tych tekstów – widząc uwodzicielsko-promienny uśmiech na twarzy ciemnookiego samej kąciki moich ust szerzej uniosły się
- Dzięki, że fatygowałeś się z przyniesieniem mi kolacji, a co do propozycji to jest bardzo kusząca, ale nie wiem czy nie powinieneś jednak być na dole z chłopakami – mówiąc nie oderwałam wzroku od bruneta, który pokręcił głową 
- Ana możesz być spokojna. Bella jest na dole i wszystkim się zajmę, a chłopaki zdają sobie sprawę z powagi sytuacji przez co będę starali się nie narobić kłopotów a dodatkowo dostali ode mnie jasne i klarowne instrukcje jak mają traktować tego człowieka i jego bandę. No i możesz być pewna, że nie będę pytał o niego, chyba, że sama zaczniesz ten temat, to wtedy na pewno uważnie cię wysłucham bez żadnego oceniania – po chwili bicia się z myślami sama nie wiedząc czy dobrze robię otworzyłam szerzej drzwi, na co Jay od razu wjechał do pokoju łóżkiem na którym leżały talerze z jedzeniem wraz z kieliszki z winem
***
- Siedzimy sobie w pokoju i popijając różne procentowe trunki oglądamy mecz a także rozmawiamy aż nagle Ian wali się ręką w głowę mówiąc cholera zapomniałem zadzwonić do Eleny i starając się szybko podnieść nieco chwiejnym krokiem poszedł na balkon by zadzwonić do blondynki. Niby nic takiego, ale ten zamiast wybrać numer Eleny wybrał numer Rogera. Tak, tak, dobrze słyszysz. Jak Rog powiedział, że Ian własnie dzwoni do niego od razu zaczęliśmy się śmiać z niego. Roger od razu odebrał połączenie i zaczął udawać blondynkę, że niby jest wciekła na Iana, że ten dzwoni tak późno i w dodatku pijany, na co Ian od razu zaczął się kajać a także mówić jej jak bardzo ją kocha, a my z każdą sekundą śmialiśmy się coraz głośniej. A potem jakby niby nic wrócił mówiąc, że ona nas pozdrawia – nie mogąc wytrzymać tak jak Jay zaczęłam się śmiać żałując, że nie mogłam tam być i zobaczyć tą scenę na własną oczy
- Nawet nie będę próbowała zastanawiać się ile wypiliście skoro Ian pomylił numery telefonów i nie zorientował się, że nie rozmawia z Eleną. Aczkolwiek strasznie żałuję, że wtedy mnie było i nie byłam tego świadkiem… W ogóle to są świrusy, które co koncert muszą coś odwalić, bo nie usiedzą w jednym miejscu spokojnie – Jay słysząc moje słowa od razu głośniej zaśmiał się 
- Dokładnie zgadzam się z Tobą. Oni są jedyni w swoim rodzaju, a razem tworzą wręcz zabójczy zespół... A tak w ogóle to będę zbyt wścibski pytając się jak to się stało, że ich poznałaś i połączyłaś ich razem w jeden zespół? Bo Ian gdy odbierał z chłopakami ode mnie nagrodę za zespół roku dziękował ci mówiąc, że gdyby nie ty to ich nie było. O ile oczywiście możesz i chcesz o tym opowiedzieć – powiedział po której chwili Tariq, a ja nie mogąc powstrzymać unoszących się lekko kącików ust pokiwałam głową 
- Nie jesteś wścibski ani to nie jest żadna tajemnica tylko tak jakoś o tym nie mówimy na prawo i lewo… Więc jak zapewne się domyślasz Iana poznałam dzięki mamie gdy on rozpoczął staż przy jej boku, a potem aktywnie razem pracowali przy niektórych projektach. Z Ianem od razu się polubiliśmy i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że on jest dla mnie jak starszy brat, na którego mogę zawsze liczyć. Po śmierci mamy gdy zaczęłam studia dziennikarskie poznałam Mattiego. Nasza znajomość dość śmiesznie się zaczęła a mianowicie od ściągania. No co? Pewnego dnia wszedł on do sali ewidentnie będąc jeszcze pod wpływem wczorajszego dnia ponieważ nieco przysypiał i pod koniec zajęć wykładowca zrobił kartkówkę z tego co powiedział na wykładzie. Widząc przerażone spojrzenie Mattiego jakoś zrobiło mi się go żal i wykorzystując okazję dałam mu spisać od siebie. On w podziękowaniu zaprosił mnie na kawę i dopiero wtedy dowiedziałam się, że właśnie siedzę obok wielkiej włoskiej gwiazdy. Od tamtego momentu staliśmy się nie rozerwanym duetem na uczelni. Jeśli chodzi o Rogera to poznanie jego wiążę się nieco z Mattim, gdyż dyskretnie podsunęłam mu ulotkę o festiwalu szlagierów w Kolonii dobrze wiedząc, że on planował wejść na niemiecki rynek muzyczny i doskonale tam się sprawdzi. Matteo ku mojemu nie zdziwieniu zgłosił się tam, a ja wiedząc, że w jury będzie Ian pojechałam tam incognito by nie wymuszać czegoś na Ianie. No i los sprawił, że w hotelu poznałam Rogera kiedy to on wpadł na mnie z na szczęście średnio ciepłą kawą, która wylądowała na mojej białej bluzce. O tak. Przepraszał mnie wręcz na kolanach tłumacząc, że jest nieco podenerwowany swoim występem, a ja mimo pierwszego zdenerwowania i chęci uduszenia go darowałam mu nie pozwalając mu nawet zapłacić za bluzkę, ale on mimo wszystko dał mi swój numer telefonu gdybym zmieniła zdanie. No i tak się fajnie stało, że na tym konkursie Matteo wraz Rogerem zajęli ex aequo pierwsze miejsce, a ja kilka dni później zadzwoniłam do Iana czy jego oferta bym mogła u niego robić praktyki nadal jest aktualna i czy ewentualnie nie mógłby wziąć pod swoje skrzydła jeszcze jednej osoby, ale ten powiedział, że nie może teraz rozmawiać, ponieważ próbuje właśnie umówić się na wywiady z takimi dwaj muzykami, którzy wygrali festiwal, ale z jednym w ogóle nie może się połączyć a ten drugi raczej wpisał zły numer, a sprawa jest dość pilna. Oczywiście wiedziałam o kogo chodzi, więc powiedziała mu by dał mi z 10 minut. Zadzwoniłam do obu i obaj na szczęście będąc w Berlinie z radością zgodzili się na wywiad z Ianem i następnego dnia a raczej wieczora cała nasza piątka z Bellą siedziała u mnie w domu pijąc dobre wino i rozmawiając oraz żartując jakbyśmy znali się od wielu lat. Chłopaki od tamtego czasu byli ze sobą w stałym kontakcie i w miarę rozwoju kariery Mattiego oraz Rogera Ian zapraszał ich na imprezy muzyczne, które prowadził. No i pewnego ładnego dnia tak się stało, że byłam na próbie do jednego z tych koncertów i słysząc jak wspaniale cała trójka śpiewała lecącą właśnie w radiu piosenkę stwierdziłam, że muszą ją naprawdę zaśpiewać na koncercie, a oni bez problemu zgodzili się i widząc jak później widownia zareagowała zasugerowałam im niby tak żartobliwie, że tak fantastycznie wspólnie śpiewają i fajnie razem wyglądają, że powinni się zastanowić czy nie powinni rozważyć założenia zespołu. Wtedy jeszcze żaden z nich nic mi nie odpowiedział na to, ale kilka dni później Ian zadzwonił do mnie mówiąc czy nie zechciałabym zostać menadżerką nowego szlagierowego zespołu, bo właśnie postanowił z chłopakami skorzystać z mojej rady i stworzyli zespół. Oczywiście odmówiłam im mówiąc, że mam zbyt wiele innych rzeczy na głowie, ale zawsze mogą na mnie liczyć w kwestii tekstów czy muzyki. No i oto cała historia. Niby nic niezwykłego, lecz z tego powstał naprawdę jeden z najfajniejszych zespołów – mówiąc nie oderwałam wzroku od bruneta, który przez cały czas patrzył się na mnie szeroko uśmiechając się 
- Czy ja wiem czy to taka zwyczajna historia? Tak czy siak miałaś naprawdę wielkiego nosa by ich połączyć, bo tworzą naprawdę super trio i zapewne tak jak tysiące fanek, fanów nie wyobrażam sobie sceny muzycznej bez nich... No i fajnie, że tam się trzymacie razem. W dzisiejszych czasach taka prawdziwa przyjaźń to skarb – nic nie mówiąc uśmiechnęłam się do ciemnookiego biorąc łyk wina, gdzie mimowolnie zerknąłem na swój nowy tatuaż, który był wokół nadgarstka. Niby zwykła pięciolinia z nutami, ale dla nas to był symbol naszej wiecznej przyjaźni, która została uwieczniona w piosence i tylko szkoda, że Bella nie jednak zdecydowała się na zrobienie tego tatuażu lecz doskonale rozumiem jej obawy związane z rodzinnymi skłonnościami nowotworowymi, bo sama mam małego hopla na punkcie bólów głowy i tętniaków. 
- A ja będę zbyt wścibska jak spytam się o to czy dobrze cię zrozumiałam, że uczysz się języka włoskiego? – spytałam się po chwili przypominając sobie to co usłyszałam wcześniej ale nie byłam pewna czy dobrze to zrozumiałam. Jay słysząc moje słowa uśmiechając się pokiwali głową
- Wiesz prowadzenia włoskiej restauracji do czegoś zobowiązuje, prawda? Tak jakoś wyszło, że jak tata postanowił, że w restauracji postawi na włoską kuchnię to wraz szukaniem odpowiedniej nazwy zacząłem uczyć się włoskiego, ale z przykrością muszę stwierdzić, że powoli mi idzie nauka tego języka, ale zamierzam się do niej przyłożyć. A ty jak nie mam miałaś specjalnego nauczyciela włoskiego z prawdziwych Włoch – nie mogąc powstrzymać unoszących się nieco kącików ust pokiwałam głową
- Dokładnie tak. Tak jakoś wyszło, że akurat Mattel zabrał mnie oraz Belle na Sycylię i po prostu poprosiłyśmy go oraz Domenica by nauczyli nas kilku słów po włosku, a to przerodziło się w szybką a konkretną naukę języka – nieco spuszczając wzrok napiłam się łyk wina próbując zignorować ukucie serca na samo wspomnienie tamtych chwil. Wyjazd na Sycylię zdecydowanie byłby wspanialszy gdyby nie to, że Matti zabrał mnie tam zaraz po tym jak zastał mnie po zerwaniu z Peterem bym mogła dojść do siebie i zapomnieć raz na zawsze o nim
- Posłuchaj… Ja wiem, że miałem nie pytać o tego gnojka, ale… No jest jedna rzecz, która nie daje mi spokoju… Domyślam się, że może nie będziesz chciała odpowiedzieć, ale po prostu chciałbym wiedzieć… Czy on zrobił coś więcej oprócz pobicia cię – słysząc nieco niepewny głos Jaya zerknęłam na niego i od razu zobaczyłam w jego oczach strach połączony z ciepłem jakby naprawdę bał się, że Peter posunął się do czegoś więcej 
- Nie, nie zrobił nic więcej… – powiedziałam szybko patrząc się na bruneta, który jak mi się zdaje z wyraźną ulgą pokiwał głową
- To dobrze… Szczerze mówiąc bałem się, że może zrobił coś więcej i będę musiał teraz zostawić cię sama by dać mu porządną nauczkę… No co?… Mam nieuleczalną alergię na damskich bokserów i musiałem mocno się dziś pilnować by nie przywalić i nie zrobić tym samym kłopotów tobie i Ianowi, ale gdybyś powiedziała, że jednak on posunął się do tej rzeczy to nic by mnie nie powstrzymało przed daniem mu właściwej nauczki – rzucił od razu Jay, a ja patrzyłam się na niego sama nie wiedząc czy mówi poważnie czy od tak po prostu to powiedział
- Spokojnie Jay. Naprawdę Peter nie zrobił mi nic więcej oprócz parunastu siniaków oraz oczywiście złamania serca… Uwierz mi, że gdyby posunął się o krok dalej, o ten krok to nie miałabym skrupułów by iść z tym na policję i zresztą Matto też by tego mu nie darował, ale nie chcąc go już widzisz i nie chcąc mieć już z nim nic do czynienia postanowiłam odpuścić tą sprawę – nie dodając nic więcej spuściłam wzrok na trzymany w ręku kieliszek, którym nieco obracałam wprawiając w ruch czerwony płyn starając się na tym skupić myśli, choć i tak niektóre myśli powróciły do tamtych chwil, gdy to Matteo namawiał mnie bym poszła na policję, a ja odmawiałam mówiąc, że nie chce więcej widzieć Petera, a jednocześnie wtedy nie raz zastanawiam się czy aby jego ostra reakcja nie była reakcja na to jak w szale zaczęłam wyrzucać jego rzeczy przez okno.
- Nawet tego nie rób Anastasio… Doskonale znam to spojrzenie oraz samo uczucie zdrady i uwierz mi, że nie warto wracać do tego co było aby analizować to wszystko na nowo doszukując się nawet najmniejszej swojej winy byle tylko usprawiedliwić zdradę, bo czasem jedyną winą osoby, która została zdradzona było to, że kochała tak mocno tą osobę, że widziała jedynie pozytywy nie dostrzegając choćby najmniejszego sygnału mówiącego, że coś jest nie tak… Posłuchaj mnie… Jesteś wspaniałą osobą. Mądrą, utalentowaną, przepiękną kobietą i to ten facet powinien się wstydzić za to co ci zrobił… Jeśli chcesz mu najbardziej dopiec to wykorzystaj wszystkie swoje kobiece atuty by pokazać mu co stracił, a w odpowiedniej chwili uderz w jego męskie ego, bo to jak nie mam zabije go dwa razy mocniej niż zwykły prawy sierpowy – Tariq biorąc ode mnie kieliszek szybko odłożył go na stół, po czym jedną ręką chwycił moją jedną rękę, a drugą dłoń delikatnie położył na moim policzku jednocześnie lekko skierował moją twarz tak, że chcąc nie chcąc musiałam na niego spojrzeć. Podczas gdy mówił patrzyłam się jak zahipnotyzowana w jego ciemne tęczówki czując jak przez moje ciało przechodzi ciepły dreszcz, który wraz tym, że rozchodził się do każdej komórki mego ciała mówił mi, że jego słowa są naprawdę szczere. Kompletnie nie wiedząc co mu odpowiedzieć patrzyłam się na niego i sama nie wiedząc czemu dyskretnie spuściłam wzrok nieco na dół na jego kuszące usta zastanawiając się jak one smakują. Widząc jak kąciki jego ust nieco unoszą się sama lekko uśmiechnęłam się i gdy tylko zauważyła jak jego twarz przybliża się do mojej poczułam jak moje serce zaczęło szybciej bić, ale jednak sama nie wiedząc czemu nie wykonałam żadnego ruchu patrząc się prosto w błyszczące oczy bruneta, który jeszcze bardziej przybliżył się do mnie tak, że po chwili nosem lekko otarł się o mój nos, ale kiedy wyczułam jego oddech nieco przymknęłam oczy i dosłownie po kilku sekundach poczułam jego usta na swoich wargach
- Hej. Już… Zdecydowanie jestem w nie porę… Przepraszam… – momentalnie gdy usłyszałam charakterystyczny dźwięk i natychmiastowy głos Isabelli odsunęłam się od Jaya, który odsuwając się ode mnie stanął na równe nogi szybko biorąc ze stołu kartki
- Nie, to ja przepraszam… Zasiedziałem się… Dzięki za pomoc i do jutra… Miłych snów – nim któraś z nas zdążyła coś powiedzieć brunet niczym torpeda wybiegł z pokoju, a ja spuszczając wzrok odruchowo dotknęłam swoich ust nie wierząc w to co się przed chwilą stało. Niby to nie był pocałunek, a jednak tak jakby to był i szczerze mówiąc jakaś cząstka mnie żałuje, że nie dane nam było nieco dalej posunąć się
- No proszę, proszę. A jednak coś zaczęło się dziać między tobą a Jayem. No opowiadaj co tu się wydarzyło – głos przyjaciółki skutecznie sprowadził mnie na ziemię, gdzie od razu spiorunowałam ją spojrzeniem
- Nic się nie zaczęło dziać kochana. To było… Oj to nie było nic istotnego i tyle… Zamiast coś mi tu insynuować to lepiej powiedz jak kolacja oraz Peter – Bella słysząc moje słowa od razu usiadła obok mnie przekręcając oczami
- Jak chcesz zaprzeczać to proszę cię bardzo, ale jednak widzę jak pożerasz go wzrokiem, a on ciebie… A co do kolacji to cóż atmosfera była tak napięta, że dosłownie można było ją kroić, ale Ian robił wszystko by rozładować atmosferę. Starałam się robić wszystko byle nie spojrzeć na tego dupka i nie wbić mu widelca w pewną część ciała. Kompletnie nie wiem jak przeżyjemy te kilka dni… To będzie jakaś masakra – kiwając głową cicho westchnęłam sama nie wyobrażając sobie najbliższych dni 
- Ta. To będzie najtrudniejszy tydzień w moim życiu, ale co nas nie zabije to nas wzmocni, prawda? Dlatego z przyjemnością rozpocznę jutrzejszy dzień od porządnego wycisku, którego dawno nie miałam – nie dodając nic więcej szybko sięgnęłam po komórkę pisząc wiadomość do Domenica w sprawie jutrzejszego treningu 
- Wiesz, że nie musisz pisać do Jaya, bo wystarczy że staniesz rano przed drzwiami jego pokoju w samym szlafroku i z przyjemnością da ci porządny wycisk – piorunując wzrokiem szeroko uśmiechającą się przyjaciółkę niemalże natychmiast biorąc poduszkę uderzyłam ją, na co ta od razu zaśmiała się głośno 
- Ej no przecież żartowałam, ale przyznaj, że nie chciałabyś że tak powiem poznać tej strony naszego brunecika… Dobra, dobra już kończę. Zachowaj te swoje wojownicze zdolności na trening z Domenicem lub kolejne spotkanie z Peterem. Aczkolwiek proszę cię oszczędź jutro Nica, bo nasz Matti się zapłacze jak coś mu zrobisz – powstrzymując się przed kolejnym uderzeniem brunetki poduszką kręcąc głową przekręciłam oczami 
- Kochana ty lepiej skup się najlepiej na pracy a w ostateczności na swoim blondasie, dobrze?… A teraz pozwól, że skoro ty się nie kwapisz jako pierwsza do łazienki to ja pójdę – nic więcej nie dodając szybko wstałam i biorąc spod poduszki koszule nocną prędko poszłam do łazienki. Gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi odruchowo po nich zjechałam i lekko uśmiechając się dotknęłam swoich ust nadal nie wierząc w to co się stało. Po krótkiej chwili powracając na ziemię podkręciłam głową starając się wyrzucić wszystkie myśli dotyczące tego bruneta, dobrze wiedząc że z tego na pewno nic dobrego nie wyniknie.

2 komentarze:

Nita pisze...

OMG!!! ile tu się działo w tym rozdziale..normalnie zbieram szczękę z podłogi.
Wspaniały rozdział!

Haha na początku pomyślałam że Chris się bił xD xD Ale mam nadzieję że pomiędzy nim i Bellą będą same wspaniałe chwile <3

No ale wracając do Ann i do tego chujka Petera!!! Wrrr normalnie zabić gnojka!!! Niech go tramwaj przejedzie czy coś!
Mam tylko nadzieję że nie skrzywdzi już Anastazji!!!!

No ale to co było na końcu no BOMBA!!!
Szkoda tylko że Bella im przerwała ahhh ale oni by tworzyli ładną parę <3 Oboję są tacy mądrzy i pasują do siebie <3 Oby wrócili jak najszybciej do tego pocałunku <3

Z niecierpliwością czekam na następny kochana !

Buziaki ;*

Madziusa pisze...

A ja na przekór Ane i Michiemu jestem #teamChris! Także, do boju chłopaku! :D

Cześć Alikus :D

Znalazłam chwilę i... czytam i komentuję :)

Śmieszna akcja z tym wywróceniem blondasa :D

A teraz wyjaśnię raz na zawsze znaczenie przysłowia "Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi", i to będzie dla Ciebie mały spojler Ala :D A więc... Woda w rzece, do której weszło się po raz pierwszy… Już dawno odpłynęła. A woda, do której wchodzi się po raz drugi, jest już inną wodą! I proszę sobie to zapamiętać ;D

Peter... prawie jak Prevc, którego swojego czasu szczerze nie znosiłam :D Dopiero teraz, w minionym sezonie jakoś... dał się polubić :)

No nie!! Isabell! Mam ochotę Cię ukatrupić! xD no w takim momencie !!! hahaha

Nooo... ależ się zadziało w tym rozdziale :D Jestem bardzo ciekawa następnego, więc lecę czytać dalej :)