Narracja Anastasii
- Nie no ja zaraz tam wejdę i powiem coś do słuchu tej niby dziennikarce – słysząc Belle od razu spojrzał się na nią i widząc, że już się podnosi szybko złapałam ją za rękę kręcąc głową
- Bella błagam cię zachowuj spokój. To było do przewidzenia, że pewni dziennikarze będą próbowali na wszystkie sposoby wytrącić ich z równowagi i dać im odczuć, że są niespełna rozumu idąc w szlagiery, ale jak widzisz oni się nie dają i ze stoickim spokojem odpierają ataki rzeczowo i szczegółowo odpowiadając na pytania, więc nie ma potrzeby by któraś z nas interweniowała, przy czym możesz być pewna, że gdyby ta dziewczyna przekroczy granicę to ja pierwsza tam wejdę i powiem jej to i owo – Bella słysząc moje przekręciła oczami ponownie siadając na krześle, a ja zerknęłam na wiszący na ścianie ekran, dzięki któremu mogłyśmy nie tylko słuchać wywiadu ale także patrzeć na to co dzieje się w studiu, w którym właśnie byli chłopcy
- Wiem o tym, ale jednak jak słyszę te pytania to przewraca mi się w żołądku i mam ochotę udusić osobę zadającą te jakże inteligentne pytania… Aż się boję jacy będą dziennikarze w Stanach – powiedziała brunetka, na co uśmiechając się skinęłam głową
- Oj Is nie martw się na zapas, bo szkoda nerwów. Lepiej pomyślmy czy wszytko jest już gotowe na występ w Austrii? Czy nie trzeba jeszcze czegoś przygotować czy poprawić – rzekła Melinda, na co spoglądając na nią pokonałam głową zgadzając się
- Mel ma całkowitą rację. Co będzie w Stanach to będzie i nie warto teraz zawracać sobie tym głowy. A jeśli chodzi o nas występ w Austrii to jak dla mnie wszystko jest już dopięte na ostatni guzik i jedynie co trzeba to po prostu ćwiczyć dane piosenki z układami tanecznymi – rzuciłam od razu patrząc się na mulatkę, która uśmiechając się skinęła głową
- Właśnie. Wszytko jest już gotowe i ewentualnie po pierwszych próbach w amfiteatrze zobaczymy czy trzeba coś na szybko zmienić lub poprawić… A tak swoją drogą Ann masz pomysł jak dziś zajmiesz Jaya gdy będziemy pomagać w przygotowaniu drugiej imprezki urodzinowej czy wymyślisz coś w biegu? – ostatnie słowa przyjaciółki sprawiły, że spojrzałam się na nią i widząc jej pytające spojrzenie cicho westchnęłam kręcąc głową
- Błagam cię kochana weź sama zajmij się Jayem. Ja do takich rzeczy się nie nadaje i w ogóle nie wiem czym mogłabym go zająć – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciółki, która kręcąc głową przekręciła oczami
- Ana to ja się nie nadaje do takich rzeczy i ty dobrze o tym wiesz… Ty jesteś idealna do tego zadania a co do samego zajęcia, którym mogłabyś zająć bruneta to może po prostu powiedz, że masz pomysł na piosenkę i potrzebujesz pilnie jego pomocy. Znam go na tyle dobrze, że jestem przekonana, że on od razu się zgodzi zabierając cię do siebie - powiedziała szybko ciemnooka, na co cicho westchnęłam przekręcając oczami. Może i faktycznie Bells nie potrafiła kłamać, naciągać prawdy czy wciskać ludziom kit, ale sobie też jakoś w tym nie widzę zwłaszcza jeśli chodzi jeśli chodzi o Jaya.
- Jak dziewczyny podobał się wywiad? – gdy tylko chłopki przyszli do nas od razu spojrzałam się na nich kiwając głową
- Szczerze? Chyba powinnam zacząć brać tabletki na uspokojenie, bo każdy wasz wywiad wystawia moje nerwy na ciężką próbę – powiedziała niemalże natychmiast Is na co mimowolnie cicho zaśmiałam się i kręcąc głową szybko dopiłam swoją kawę
- Naprawdę? Ciekawe czemu nasze wywiady działają na twoje nerwy, skoro są bardzo udane i fajne… Popatrz nawet dostałem z kwiaty z okazji urodziny – nie powiem widząc zabójcze spojrzenie przyjaciółki połączone z lekkim uśmiechem, które rzucała mówiącemu Jayowi sprawiał, że głośniej się zaśmiałam kręcąc głową
- Bella jak zwykle nie potrzebnie panikuje, gdy słyszy jak dociekliwi a raczej nadgorliwi są niektórzy dziennikarze… O przepraszam was – gdy tylko usłyszałam dzwonek swojej komórki szybko przerwałam zerkając na wyświetlacz i widząc numerem sąsiadki szybko chwyciłam ją odchodząc nieco na bok
- Dzień dobry pani Keksiln – rzuciłam szybko do słuchawki czując jak nie wiadomo czemu moje serce przyspieszyło
- Dzień dobry Anastazio. Czy ja przypadkiem nie prosiłam cię byś mówiła mi po imieniu moje dziecko? Przepraszam, że dzwonię do ciebie, bo wiem, że masz zapewne dużo pracy, ale powinnaś od razu przyjechać do domu, by sprawdzić czy nie zalało ci mieszkania – słowa sąsiadki sprawiły, że niemalże natychmiast poczułam jak robi mi się słabo
- Że co? O matko boska. Jeśli to ja panią, ciebie zalałam to bardzo przepraszam i może być pani pewna, że pokryje wszystkie szkody – sąsiadka słysząc moje słowa cicho się zaśmiałam
- Kochanie nie masz za co przepraszać ani co pokrywać, bo zwyczajnie pękła rura, w którymś z mieszkań na ostatnim piętrze i zalało kilka mieszkań. Dzwoniliśmy już do administracji w tej sprawie i niedługo ktoś ma przyjechać, ale pomyślałam że skoro jesteś na Berlinie to zamiast skorzystać z kluczy od twego mieszkania to zadzwonię do ciebie byś sama przyjechała by zobaczyć czy twoje mieszkanie także zalało o ile możesz – nie powiem łagodny i przyjazny głos starszej kobiety sprawił, że mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się
- Bardzo ci dziękuję Lucy, że zadzwoniłaś do mnie. Zaraz przyjadę i sama zobaczę czy u mnie zalało. Do zobaczenia – nie dodając nic więcej szybko rozłączyła się idąc do pozostałych
- Słuchajcie ja bardzo was przepraszam, ale niestety muszę jechać do domu, bo w którymś z mieszkań pękła rura i muszę sprawdzić czy nie zalało mojego mieszkania – powiedziałam od razu nawet nie próbując domyśleć się jakie ewentualne szkody zastanę w domu
- Uła. Kiepsko to brzmi. Może pojadę z tobą by jakoś ci pomóc. A wy w tym czasie pojedziecie do restauracji mojego taty i poczekacie tam na nas, choć znając życie to cała sprawa może trochę potrwać – jako pierwszy odezwał się Jay, a ja spojrzałam się na niego mając wielką ochotę odmówić mu
- To doskonały pomysł Jay. Nie ma to jak męska ręką, zwłaszcza w sprawach hydraulicznych lub elektrycznych – od razu spojrzałam się na mówiącą Belle i widząc jej znaczące spojrzenie, które mi rzucała starając się nie przewrócić oczami zerknęłam na najstarszego bruneta lekko uśmiechając się do niego
- Wiesz nie śmiałabym ciebie o to prosić, ale jeśli masz czas i ochotę pojechać ze mną to czemu nie. Może faktycznie w czymś pomożesz – rzuciłam szybko na co brunet choć na początku spiorunował mnie spojrzeniem to potem lekko uśmiechając się skinął głową uśmiechając się
***
- Boże Jay ja naprawdę bardzo ci dziękuję. Nie wiem co byśmy bez ciebie zrobiły… Naprawdę miałam wielką chęć rozszarpać tego gościa z administracji. W ogóle nie spodziewałam się, że znasz się tak dobrze na hydraulice – gdy tylko przekroczyłam próg mieszkania spojrzałam się na bruneta, który promiennie uśmiechając się pokiwał głową.
- Nie masz za co mi dziękować kochana, bo to nie było nic wielkiego. Ten facet ewidentnie próbował rzucił na was całą winę, ale niestety mocno się przeliczył i najważniejsze, że usterka została już naprawiona. A co do mojej wiedzy na temat spraw hydraulicznych to uwierz mi, że jest ona jedynie podstawowa – uśmiechając się skinęłam głową cieszą się po cichu, że jednak brunet przyjechał tu ze mną
- To może w ramach podziękowań dasz się namówić na kawę z ciastkiem? – mówiąc nie odwróciłam wzroku od ciemnookiego, który uśmiechając się pokiwał głową, na co nie marnując ani sekundy szybko poszłam do kuchni, gdzie gdy tylko włączyłam radio by nie było cicho zajęłam się robieniem kawy i krojeniem ciasta
- Bardzo proszę – stawiając na stole kubki z kawą zerknęłam na Tariqa, który bacznie przyglądał się dość pokaźnej kolekcji płyt, co sprawiło, że mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się. Nie dodając nic więcej znów szybko weszłam do kuchni po ciasto z talerzami, a kiedy wróciłam brunet z wyraźnie wypisanym szokiem patrzył się na mnie palcem wskazując na trzymaną w ręku płytę
- Szczerze mówiąc myślałem, że to ja mam takiego hopla na punkcie płyt, ale jak widzę moje kolekcja może przy twojej może schować się w piwnicy, gdyż tu aż się roi od istnych perełek, ale to moja droga to nawet nie perła, bo to prawdziwy skarb. Tej płyty nie można już nigdzie dostać, a ty w dodatku masz ją z autografem Klausa. Na twoim miejscu schowałabym ją gdzieś głęboko i nikomu jej nie pokazywał – słowa Jaya sprawiły, że od razu cicho zaśmiałam się gestem ręki wskazując by usiadł przy stole
- No faktycznie ta płyta to skarb, który przyniosła mama zaraz po przeprowadzonym wywiadzie z Klausem. Ona była jego wielką fanką, a ja może nie jestem aż tak wielką jego fanką, ale za to ubóstwiam jedną piosenkę właśnie z tej płyty… A co do samej kolekcji płyt to tak po prawdzie jak mi się wydaje to większość płyt zdobyła mama. Jak chcesz to mogę ci pożyczyć któreś byś mógł sobie przesłuchać. A teraz proszę częstuj się – brunet siadając naprzeciw mnie pokiwał głową posyłając mi promienny uśmiech
- Dziękuję za propozycję, ale nie śmiałbym z niej skorzystać. A tak w ogóle to gratuluje tych wszystkich dyplomów i pucharów. Naprawdę nie mogę zrozumieć dlaczego nie zdecydowałaś się na karierę piosenkarki mając takie zdolności i możliwości. Szczerze mówiąc próbowałem dowiedzieć się o tym od Marka, ale on powiedział, że to nie jest rozmowa na telefon i tyle – ignorując bolesny skurcz w sercu starałam się skupić na mieszaniu kawy, ale zerkając dyskretnie na ciemnookiego widziałam, że czeka na jakąkolwiek reakcje z mojej strony, więc by zyskać na czasie napiłam się kawy
- Dziękuję. Jak dla mnie to są zwykłe świstki i nic nie znaczące metale, ale mama upierała się by tam je ustawiać by mogła każdemu chwalić się jaką to ma zdolną córkę i teraz pomimo, że od jej śmierci minęło już tyle czasu nadal nie mam odwagi pozbyć się tego czy schować… Jeśli chodzi o karierę piosenkarki to tak jakoś wyszło, że zwyczajnie w świecie wybrałam inną drogę i naprawdę nie warto zagłębiać się w ten temat, bo jest jak jest – nie dodając nic więcej szybko spuściłam wzrok jednocześnie wzięłam sobie na talerz kawałek ciasta biorąc po chwili jego kęs
- Może i wybrałaś inną drogę, ale jak widać kariera piosenkarki jednak poniekąd była ci pisana. Ian na pewno zadba o to byś mogła pokazać swój uroczy wokal – słowa Tariqa sprawiły, że zerknęłam na niego lekko uśmiechając się dobrze wiedząc, że ma racje, choć szczerze mówiąc wizja śpiewanie nie napawała mnie szczęściem
- Hmm… Jakie pyszne ciasto… Musisz mi powiedzieć gdzie je kupiłaś – powiedział po dłuższej chwili Jay, a ja szeroko uśmiechając się pokręciłam głową
- Przykro mi przystojniaczku, ale akurat tego ciasta nie dostaniesz w żadnej cukierni. Ciasto zrobiłam według przepisu mamy i musiałbyś naprawdę mocno się postarać by przekonać mnie do podzielenia się tobą nim – mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który od razu zrobił zdziwioną minę
- Naprawdę? No proszę tego się nie spodziewałem, że oprócz talentu do pisania, śpiewania i tańczenia mogę dołączyć talent do pieczenie. Ciekawy jestem jakie jeszcze ukrywasz talenty – nie mogąc powstrzymać cichego śmiechu mimowolnie pokręciłam głową i już miałam coś mu odpowiedzieć, ale słysząc krótki dźwięk swojej komórki sięgnęłam po nią i widząc, że to wiadomość od Belli, że możemy już przychodzić mimowolnie zerknęłam na bruneta, który natychmiast pytająco zerknął na mnie
- Bella pisze kiedy przyjedziemy do restauracji, bo czekają na nas, więc pijmy szybko i jedźmy do nich, bo musimy jeszcze omówić plan działania w Austrii – nic nie dodając szybko dopiłam kawę i już chciałam zebrać brudne naczynia, ale ciemnooki wyprzedził mnie
- Nawet o tym nie myśl. Może i jestem twoim gościem, ale z przyjemnością tym się zajmę – ciemnooki nie czekając na moją reakcje szybko biorąc naczynia, na co przewróciłam oczami, ale nie marnując czasu szybko podeszłam do komody i sięgając do dolnej szuflady szybko wyjęłam z niej odpowiednią płytę, po czym prędko włożyłam ja do torebki
- To co jedziemy już? Może zamiast korzystając z pogody przejdziemy się? – kiwając głową nic nie mówiąc pokierowałam się do przedpokoju, gdzie obydwoje szybko ubraliśmy się schodząc na dół, gdzie w milczeniu zaczęliśmy iść w kierunku restauracji Jaya. Gdy tylko dochodziliśmy na miejsce dyskretnie zerknęłam na bruneta zastanawiając się czy w ogóle przeczuwa, że zorganizowaliśmy mu drugą urodzinową imprezę
- Impreza prywatna? Jakoś sobie nie przypominam by tata mówił, że ktoś zamówił nasz lokal ani Bella nie wspominała, że restauracja jest zamknięta, prawda? – rzucił od razu Tariq dostrzegając na drzwiach kartkę, że dziś lokal jest zamknięty z powodu prywatnej imprezy. Nic nie mówiąc wzruszając ramionami pokręciłam głową, na co ciemnooki powoli otworzył drzwi dyskretnie zaglądając do środka by sprawdzić czy aby na pewno może wejść do środka
- NIESPODZIANKA! – gdy tylko przekroczyliśmy próg lokalu jak na zawołanie wszyscy krzycząc wyszli z ukrycia, a ja spojrzałam się na Jaya, który patrzył się na wszystkich z wyraźnym szokiem, na co nie mogłam powstrzymać szerokiego uśmiechu na buzi, przy czym szybko zerknęłam na pomieszczenie, gdzie od razu zobaczyłam inne ułożenie stołów a także sporo serpentyn wraz balonami i wielkim napisem Wszystkiego Najlepszego Jay
- Chyba nie myślałeś kochanie, że tak po prostu wpadniemy do ciebie rano czy na obiad by uczcić twoje urodziny? – odezwała się jako pierwsza mama bruneta, który uśmiechając się podszedł do niej i przytulając pocałował ją w policzek, a później podszedł do stojącego obok niej swego taty również przytulając się do niego i całując go w policzek
- Dobra brachu na razie koniec tych czułości. Pomyśl jakieś konkretne fajne życzenie i zdmuchnij świeczki – rzucił niemalże natychmiast Kamran podchodząc do Jaya wioząc przez sobą na metalowym wózku sporej wielkości tort. Uśmiechnięty brunet kręcąc głową stanął naprzeciw tortu, po czym na chwilę przymknął oczy i gdy je otworzył na jednym wydechu zdmuchnął wszystkie świeczki, co spowodowało, że wszyscy zaczęliśmy bić brawo
- Słuchajcie… Naprawdę nie spodziewałem się tego, ale bardzo wam dziękuję… – powiedział wyraźnie wzruszony Tariq, na co nie mogłam powstrzymać uśmiechu na twarzy
- A to od nas wszystkich taki mały ale wiele znaczący drobiazg – rzucił szybko Kam podając swego starszemu bratu wcale nie mały czarny futerał, w którym przeważnie przewozi się gitary. Tariq biorąc od niego futerał położył go na pierwszym wolnym krześle i kiedy tylko go otworzył zakrywając twarz dłońmi zrobił krok do tylu kręcąc głową
- Matko… Ale jak?… Przecież to nie możliwe… – wyraźnie szokowany ciemnooki powoli znów podszedł do krzesła wyjmując z pokrowca gitarę nieco unosząc ją do góry. Na pierwszy rzut oka to jest zwykła gitara klasyczna, ale jednak ewidentnie dało się zauważyć ślady zniszczeń, które wbrew pozorom dodawały instrumentowi uroku
- Znalazłem ją w piwnicy w domu dziadków i miałem ją wyrzucić, ale gdy mama powiedziała mi, że dziadek dzięki niej zdobył serce babci, a ona zdobyła serce taty to pomyślałem, że nie można ani wyrzucić ani tak po prostu zostawić tej rodzinnej pamiątki i poszedłem do kumpla błagając go by pomógł mi ją naprawić. Co prawda Ben widząc ją dosłownie mając łzy w oczach prawie mnie wywalił z domu za świętokradztwo, ale jednak razem wspólnymi siłami naprawialiśmy ją – Jay zerkając na mówiącego Kamrana z niedowierzaniem pokręcił głową delikatnie przejeżdżając ręką po gitarze jakby upewniał się czy jest ona prawdziwa
- Boże… To nie wiarygodne… Niby miałem wtedy z 5 lat, ale dokładnie pamiętam jak zniszczyła się gdy to dziadek upadł z nią kiedy biegliśmy do domu po zaczęło padać i grzmieć. W domu gdy ją zobaczył był tak smutny, że myślałem, że zaraz będzie płakał, więc powiedziałem mu, żeby nie płakał, że przecież może kupić sobie nową, ale on nic nie powiedział tylko uśmiechnął się… A teraz trzymam ją w ręku naprawioną…. Ja nie mogę jej przyjąć… Ona powinna być twoja mamo – ciemnooki nie dodając nic więcej odwrócił się w stronę mamy podając jej gitara, na co ona pokręciła głową
- Nie możesz a musisz ją przyjąć Tariq i nawet nie próbuj protestować. Jestem pewna, że dziadek bardzo chciałby aby ona trafiła do ciebie co właśnie się dzieje… No już nie trać czasu tylko zagraj coś na niej dla nas – brunet przez chwilę się wahał, ale po krótkiej chwili kiwnął głową, po czym szybko zdejmując z krzesła futerał na podłogę usiadł na krześle i nie marnując ani sekundy zaczął grać i cicho śpiewać. Słysząc pierwsze dźwięki i słowa mojej ulubionej piosenki z repertuaru Klausa mimowolnie kąciki moich ust szerzej uniosły się, przy czym nie mogłam oderwać wzroku od Jaya, który szeroko uśmiechając się śpiewał patrząc się na mnie i nie powiem czułam jak jego wzrok przyszywał mnie sprawiając, że przez moje ciało przeszedł miły dreszcz.
***
- Wiesz… ja wiem, że już dostałeś od nas wszystkich prezent, ale… mam coś dla ciebie i od razu przepraszam cię, że dam ci to tak bez żadnego ładnego zaparkowania, ale jestem przekonana, że i tak bardzo spodoba ci się to – wykorzystując to, że Jay rozmawiał na zewnątrz przez telefon szybko wzięłam z torebki płytę idąc w kierunku drzwi wejściowych. Dostrzegając po chwili przez okno, że skończył rozmowę wyszłam do niego i od razu zaczynając mówić nieco schowałam za siebie prezent dla brunetka by dosłownie kilka sekund później wymawiając ostatnie słowa podałam płytę brunetowi, który widząc co to jest robiąc wielkie oczy pokręcił głową
- Ann ja bardzo dziękuję ci za to, ale nie mogę tego przyjąć… – nie mogąc powstrzymać uśmiechu na buzi pokręciłam głową
- Doskonale wiem co ci chodzi po głowie i możesz być spokojny, bo widzisz ta płyta jest z specjalnej kolekcji mojej mamy... Moja mama jako dziennikarka muzyczna dostawała bardzo dużo płyt z autografami i zawsze jedną zostawiała do domowej kolekcji a resztę chowała do szuflady rozdając je bliskim przy specjalnych okazjach jako prezent dobrze wiedząc, że ta osoba na pewno doceni zawartość płyty, więc jak sam widzisz nie tyle co możesz co musisz przyjąć ten prezent bym mogła podtrzymać rodzinną tradycję. Co prawda domyślam się, że jako wielki fan szlagierów zapewne masz już tę płytę Klausa w swojej kolekcji, ale twoja mina jaką zobaczyłam w domu zdradziła, że nie posiadasz jego autografu, a tym bardziej płyty z autografem, więc mam nadzieję, że spełniam tym twoje marzenie – mówiąc nie oderwałam wzroku od ciemnookiego, który biorąc ode mnie płytę promienie uśmiechał się
- Boże, nie wiem co mam powiedzieć… Naprawdę ci dziękuję… Faktycznie marzyłem o jego autografie i o tej płycie, bo wstyd się przyznać, że niestety brakuje mi jej w moim zbiorze i od dawna jej szukałem, więc spełniłaś moje małe marzenie za co naprawdę bardzo ci dziękuję – Jay nie dodając nic więcej przytulając się mnie pocałował w policzek, na co mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się
- Przepraszam, że wam przeszkadzam, ale muszę pilnie porwać na chwilę Jaya… Kamran zabawia się w baristo-barmana i jedynie ty możesz zainterweniować, bo sam wiesz jakie są jego barmańskie zdolności, a mnie nie chce słuchać – kiedy tylko usłyszałam głos Yasmin nieznacznie odsunęłam się od bruneta, który słysząc słowa siostry cicho westchnęłam kręcąc głową
- Przepraszam, ale muszę iść ratować lokal taty, bo mój brat… No cóż… Przepraszam – zaczął mówić szybko Tariq, ale słysząc dźwięk rozbijającego się szkła urwał spoglądając w kierunku baru, na co sama tam zerknęłam i widząc jak patrzący się przepraszająco Kam chowa się za ladą mimowolnie zaśmiałam się, na co Jay ciężko westchnął i mówiąc przepraszam poszedł do swego młodszego brata, a ja nie mogłam oderwać od niego wzroku. Oj Lucy ma rację, że Jay jest dosłownie wyrzeźbionym Apollem i nie powiem pomimo tego, że ciuchy, które ma na sobie doskonale podkreślają jego dobrze zbudowaną sylwetkę to jednak chyba najchętniej zobaczyłabym go bez tych zbędnych rzeczy
- No proszę… Czyżby mój braciszek wpadł ci w oko?… No co? Nie ma w tym nic złego czy dziwnego, bo nie da się ukryć, że mój brat jest nie tyle co utalentowany co przystojny – dopiero gdy usłyszałam słowa Yasmin zorientowałam się, że przygryzam dolną wargę i od razu spiorunowałam ją spojrzeniem, w myślach karcąc się za myślenie o Jayu nie mającego nic na sobie
- No weź Ana. Przed chwilą dosłownie wzrokiem rozbierałaś Jaya, ale spokojnie, to nie moja sprawa co wy tam robocie na próbach i nie będę pytała o szczegóły. W ogóle jesteś fajna i razem fajnie wyglądacie, więc mam cichą nadzieję, że będzie między wami coś więcej, bo Jay wreszcie zasługuje na normalną dziewczynę, która ani go nie zdradzi ani nie będzie z nim jedynie dla kasy i sławy… Upsss… Błagam udajmy, że nie powiedziałam tych ostatnich słów, dobrze? Tariq nie lubi jak wspomina się o jego byłych dziewczynach a tylko nie liczne osoby wiedzą dlaczego tak naprawdę rozpadły się jego poprzednie związki co jak słyszysz nie jest zgodne z oficjalną wersją podaną przez Jaya – nie powiem ostatnie zdania wypowiedziane przez siostrę bruneta sprawiły, że patrzyłam się na nią szokowany nie wierząc własnym uszom. Cholera podejrzewałam, że za krótkimi związkami Jaya kryje się coś głębszego, ale w życiu bym nie podejrzewała czegoś takiego. Tylko ciekawe czemu to ukrywa skoro prawda pozytywnie wpłynęłaby na jego wizerunek
- Jasne. Możesz być zupełnie spokojna. Nikomu nic nie powiem i nie zdradzę Jayowi, że znam prawdę o jego byłych związkach… Wiesz co może chodźmy już do środka – widząc jak uśmiechnięta brunetka kiwa głową obie weszliśmy do lokalu i mimowolnie spojrzałam się na stojącego za barem Tariqiem, który uśmiechając się uniósł do góry szejkera rzucając mi pytające spojrzenie, na co skinęłam głową podchodząc do niego. Oj Jay niezaprzeczalnie wygląda niczym Grecji Bóg Muzyki i w dodatku ma z tysiąc twarzy, za którymi cholera jedna wie co tak naprawdę się kryje.
2 komentarze:
Kochana przepraszam że dopiero teraz...
Rozdział jak zawsze PERFEKCYJNY!
Uwielbiam czytać twoje opowiadania, na chwilę przenosze się w zupełnie inny świat dzięki temu <3
Coś mi się wydaję że nasz Ann zaczyna coś czuć do naszego Jaya :D Ahh już nie mogę się doczekać aż akcja się rozwinie <3 ;*
Jejku ten prezent od wszystkich.. ta gitara to było bardzo wzruszające i takie sentymentalne <3 No i ten prezent od naszej Ann :D
Kurcze końcówka mnie zaintrygowała...
Z niecierpliwością czekam na następny!
Buziaki ;*
No jaki zbieg okoliczności hihihi zalane mieszkanie haha i już nie trzeba kombinować by Jaya czymś zajmować hahaha xD
No wspaniałych przyjaciół ma Jay :) Ze świecą takich szukać...
Ale romantycznie z tą gitarą *_* i jeszcze zagrał dla Any... I jaki piękny gest zrobiła dziewczyna z tą płytą :)
Oj ta końcówka... broni się ta Anastasia, ale obie wiemy, że przepadnie z kretesem :D A ja nie mogę się już tego doczekać :D
Do poczytania!
Prześlij komentarz