Narracja Anastasii
- No dobra skończyłam. Teraz możesz się przejrzeć… Wiecie co dziewczyny? Ja wiem, że to mój brat ma być dziś w centrum uwagi, ale jednak obawiam się, że jak wejdziemy do klubu to nie będzie nikogo kto się za nami nie obejrzy i, że dzisiejsza noc szybko się nie skończy – powiedziała Yasmin gdy tylko skończyła malować Melindę podając jej małe lusterko, a ja po raz kolejny przejrzałam się w lustrze podziwiając jej dzieło. Szczerze mówiąc nie widziałam, że w takim krótkim czasie można zrobić fryzurę i makijaż
- Kochana niby od lat maluje się, ale to jest arcydzieło. Musisz nam później dokładnie powiedzieć co i jak zrobiłaś – Yasmin słysząc słowa Belli zaśmiała się kręcąc głową, a ja pokiwałam głową zgadzając się z przyjaciółką, bo może i nie raz miałam na sobie makijaż zrobiony przez profesjonalne makijażystki, ale jednak to co zrobiła siostra Jaya było fenomenalne
- Przesadzasz Is. To są zwykle zrobione na szybko fryzury oraz szybki makijaż i zapewniam was, że gdybym miała więcej czasu to wtedy zobaczyłybyście arcydzieła. A co odpowiedzenia o moich sztuczkach makijażowych to pogadamy w wolnej chwili, bo obawiam się, że teraz nie mamy zbyt wiele czasu – nie mogąc powstrzymać uśmiechu na buzi skinęłam głową zastanawiając się czy ta skromność to aby nie rodzinna cecha Khanów
- No faktycznie zaraz powinnyśmy się zbierać do klubu i wreszcie choć na chwilę oderwać się od roboty a w szczególności od tych niektórych dziennikarzy z Bożej łaski – widząc jak Bella kręcąc głową przekręca oczami cicho się zaśmiałam przypominając sobie jak reagowała na niektóre pytania dziennikarzy
- Bells mówiłam ci, że to normalne, że padnie wiele mało przyjemnych pytań, ale jak sama widziałaś chłopaki zgrabnie na nie odpowiadali nie dając zapędzić się w kozi róg. Na twoim miejscu bardziej bałabym się, że prasa wywlecze na światło dzienne coś czego my nie wiemy a co może zaszkodzić chłopakom – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciółki, która kiwając głową cicho westchnęła
- Dziewczyny stop. Koniec gadania o pracy, dobrze? Idziemy zabawić się i na ten czas nie ma myślenia o pracy i gadania o niej, rozumiemy się? – rzuciła szybko Mel patrząc się a to na mnie a to na Belle, która tak jak ja pokiwała głową
- Dziewczyny jesteście już gotowe? Ja wiem, że robicie się na bóstwo, ale powinnyśmy już iść, więc skończcie szybko i schodźcie już – słysząc pukanie do drzwi spojrzałam się w tamtym kierunku, a zniecierpliwiony głos Izzyego przewróciłam oczami patrząc się na mulatkę, którą podeszła do drzwi otwierając je
- O w mordę… Dziewczyny… Wyglądacie obłędnie. By nie powiedzieć seksownie… – Lizzy nie marnując ani sekundy objął w pasie swoją dziewczynę całując ją
- Ej, ej. Później zajmiecie się sobą i niszczeniem mojej pracy a teraz już wychodzimy – rzuciła szybko Yasmin, na co para odsunęła się od siebie, gdzie brunet łapiąc swoją dziewczynę za rękę wyszedł z nią, a my zaraz za nimi
***
- Cześć wam… Wow....Dziewczyny wyglądacie przecudownie… – gdy tylko przekroczyliśmy próg klubu Yasmin od razu pokierowała nas do odpowiedniego miejsca, w którym czekał już na nas Jay z czwórką osób, gdzie gdy tylko brunet widząc nas szeroko uśmiechając się wstał robiąc kilka kroków w naszą stronę
- No witaj solenizancie. Wszystkiego najlepszego od nas wszystkich kochany. Przede wszystkim zdrowia i spełnienia marzeń. A tu taki drobny prezent od nas wszystkich, który jak nie mam bardzo ci się spodoba i… zresztą sam zobacz co to takiego – Bella jako pierwsza zaczynając mówiąc podeszła do ciemnookiego podając mu prezent, na co on biorąc go nieco pokręcił głową i przytulając się do niej pocałował ją w policzek
- Bardzo wam dziękuję, choć prosiłem was byście nic mi nie kupowali… O matko… Co prawda rzadko kiedy używam zestawu słuchawkowego podczas występów, ale może czas by wreszcie zmienić swoje przyzwyczajenia – rzucił Jay uśmiechając się do nas szeroko
- Przyzwyczajenia przyzwyczajeniami, ale jednak dobrze mieć przy sobie dobry zestaw słuchawkowy, a ten już w szczególności, bo jest nowej generacji, tzn. możesz go używać nie tylko na scenie po podłączeniu do mikroportu, ale także podłączyć do komórki i słuchać muzyki czy używać ich w studiu przy nagrywaniu – powiedziałam patrząc się na bruneta, który nadal mając szeroko uniesione kąciki ust pokiwał głową, po czym podszedł do mnie całując mnie w policzek, a następnie podchodził do chłopaków przytulając się do nich po męsku
- Słuchajcie naprawdę bardzo wam dziękuję za prezent. A teraz chodźcie do tego stolika… Kamrama i Michaela już znacie, a to jest Harry, mój przyjaciel i Luis, chłopak Yasmin… Zaraz powinna przyjść Carmen i weźmie od was zamówienia – Jay mówiąc ręką wskazał na właściwy stolik, a siedzący przy nim chłopacy wstali i gdy tylko Tariq wymienił ich z imienia każdy z nich uśmiechając się skinął głową mówiąc krótkie cześć, a my odpowiadaliśmy im tym samym i nie marnując ani sekundy idąc za Jayem weszliśmy do półokrągłej loży siadają na kanapie przy dużym okrągłym stole
- No cześć Jay, witam wszystkich… Wiesz w ogóle stary, że powinienem śmiertelnie obrazić za tą rezerwacje za moimi plecami? Później jak będziesz miał chwilę to wpadnij do mnie do biura to sobie o tym pogadamy… To jest Carmen i będzie dbała o to by nie zabrakło wam niczego, oczywiście na koszt solenizanta… Nie no oczywiście, że żartuje… Przyjaciele Jaya są moimi przyjaciółmi, więc z przyjemnością zapewnię wam tutaj tak zwany otwarty rachunek… A tu macie coś na dobry początek wieczora… Aha mam do was taką małą prośbę, a mianowicie co powiecie na zaśpiewanie kilku swoich piosenek? – nim dobrze rozejrzałam się po klubie podszedł do nas młody brunet z blondynką, która w rękach trzymała tace z kilkunastoma szklankami z jakimiś drinkami, gdzie Jay widząc go uśmiechając się podszedł do niego
- Cześć stary. Dziewczyny bo wy może znacie go, to jest Ben, mój przyjaciel i właściciel tego klubu. Ben ty chłopaków i moją siostrę znasz więc nie będę ci ich przedstawiał, a te ślicznotki to Anastazia, Isabell i Melinda… No stary nie obrażaj się na mnie bo wiedziałem, że jak ci powiem, że chciałbym zarezerwować miejsce to nie przyjmiesz ode mnie kasy, a doskonale wiem jak czasem jest ciężko prowadzić klub by wyjść na swoją, choć przyznaję wiele tu się zmieniło i w ogóle nie poznaje tego miejsca, lecz zdecydowanie są to zmiany pozytywne, przez co chyba będę papugą i zapożyczę sobie kilka rzeczy do swego klubu w Stanach, ale o tym pogadamy później a teraz siadaj z nami – powiedział od razu Jay, na co ten drugi brunet cicho zaśmiał się klepiąc ciemnookiego w plecy
- No i bardzo dobrze myślałeś, bo od ciebie żadnej kasy nie wezmę stary i nie próbuj w tym temacie ze mną dyskutować… Jeśli chodzi o klub to faktycznie zaszły tu pewne zmiany, ale cieszę się, że podoba się tobie i jeśli chcesz to nie obrażę się jeśli coś spapugujesz do swego klubu… A w kwestii zaproszenia to bardzo dziękuję, lecz na razie jestem zmuszony odmówić, gdyż pilne obowiązki niecierpliwie czekają, ale później z przyjemnością dołączę do was. A teraz niestety bardzo was przepraszam, ale muszę iść zostawiając was pod opieką Carmen – przyjaciel Tariqa nie dodając nic więcej lekko skinął głową odchodząc
- Tu macie martini i cole. Zostawię wam kartę drinków i jak wrócę to powiecie co wam podać. A jakby w między czasie chcielibyście coś zamówić to wystarczy, że machnięcie ręką w stronę baru. A teraz ja na razie zmykam. Życzę miłej zabawy i wszystkiego najlepszego szafie – blondynka słodko uśmiechając się do Jaya puściła mu oko, po czym szybko poszła w swoim kierunku, na co brunet uśmiechając się pokręcił głową wskazując ręką na szklanki, dając nam znać byśmy sobie wzięli
- Dobra. Za mojego jakże wszechstronnie utalentowanego i czasem niezbyt mądrego brachola, by wraz nowymi sukcesami zawodowymi pojawiły się też te sukcesy na prywatnym gruncie… ZDROWIE – Kamran widząc, że wszyscy mamy już w rękach kieliszki zaczął mówić patrząc się na swego brata, który nie mogąc powstrzymać uśmiechu nieco mroził swego młodszego brata wzrokiem, gdzie gdy tylko Kam wypowiadał ostatnie słowo wszyscy za nim nieco unieśliśmy swoje kieliszki by po chwili napić się drinków
***
- Jak widzę nie tylko ja zdecydowałem się na małą chwilę oddechu… Josh dla mnie tequila, a dla tej ślicznotki to co piła przed chwilą, czyli cosmopolitan o ile się nie mylę – spoglądając na przysiadającego się do mnie uśmiechniętego Jaya mimowolnie posłałam mu lekki uśmiech, a gdy tylko usłyszałam jak powiedział na mnie mówiąc barmanowi co ma podać mimowolnie przeleciałam oczami
- No co? Możesz temu zaprzeczyć, ale prawda jest taka, że jesteś piękna, a jak zauważyłem to nie ma tu faceta, który nie obejrzał się za tobą a zarazem nie ma w klubie dziewczyn, która nie spojrzała się na ciebie z zazdrością. Żeby nie było to samo stwierdzenie tyczy się także Belli, Mel i mojej siostry. Jesteśmy z chłopakami szczęściarzami, że mamy u boku takie przepiękne damy – rzucił niemalże natychmiast Jay uśmiechając się promiennie, co sprawiło, że kąciki moich ust nieco uniosły się. Chcąc nie chcąc musiałam przyznać mu rację, bo odkąd tylko weszliśmy do klubu nie raz zauważyłam jak faceci dosłownie pożerali nas wzrokiem i chyba tylko obecność przy nas chłopaków skutecznie powstrzymywała ich przed próbą podejścia do nas
- Dzięki, ale chyba trochę przesadzasz, bo wiesz może dziewczyny patrzą na nas z zazdrością, że mamy przy sobie takich przystojniaków jak wy – brunet słysząc moje słowa kiwając głową uśmiechnął się, a ja nie mogłam oderwać wzroku od jego zaraźliwego promiennego uśmiechu i hipnotyzujących oczu, które jak miałam wrażenie też śmiały się ukazując pełny blask ciemnych tęczówek mężczyzny.
- Proszę drinki i małe co nieco ode mnie – widząc jak barman stawia przed nami szklanki z napojami wraz małymi ciastkami mimowolnie nieco uśmiechnęłam się domyślając się, że to za pewne te słynne chińskie ciastka z wróżbą. Nie marnując ani sekundy wzięłam je i delikatniejsze przygrywając wyjęłam po chwili małą karteczkę
- Twoje szczęście właśnie siedzi obok ciebie – starając się zachować powagę dyskretnie spojrzałam się w lewą stronę oraz nieco tył i nie widząc nikogo zerknęłam na czarnookiego, który szeroko uśmiechając się pokiwał głową
- No proszę, proszę. Ja twoim szczęściem? Ciekawe, bardzo ciekawe… A ja mam: Otwórz swoje serce, bo nowa miłość właśnie puka do twych drzwi… No nareszcie kogoś poznam i z kimś będę, bo jednak życie singla wcale nie jest takie fajne – rzucił uśmiechnięty brunet, a ja starając się nie przewrócić oczami szybko połykając ciastko sięgnęłam po swój kieliszek
- To w takim razie wypijmy twoje zdrowie i byś jak najszybciej znalazł swoją miłość życia – mając nieco podniesioną szklankę w stronę bruneta spojrzałam się nam niego, a on uśmiechając się skinął głową podnosząc swój kieliszek
- A także za to bym naprawdę przyniósł ci wielkie szczęście – Jay nie dodając nic więcej delikatnie stuknął swoją szklanką a moją, po czym obydwoje napiliśmy się swoich napoi
- No proszę cię Jay tylko nie wchodź teraz w rolę starszego brata bojącego się o swoją młodszą siostrzyczkę. Ona jest już pełnoletnia i doskonale wie co robi, a po za tym to jej chłopaków i normalne, że tak przytula czy całuje – widząc jak ciemnooki spogląda na parkiet przyglądając na Yasmin, która była wtulona w Luisa, który trzymając ją za pośladki kołysał ich w rytm muzyki i składał pocałunki na jej szyi raz za razem schodząc nieco niżej. Brunet słysząc moje słowa od razu spojrzał się na mnie spod byka
- Uwierz mi, że nie jestem typem brata, który strzeże swojej siostry, choć po tym co ją spotkało to zdecydowanie powinienem być takim. Tak po prostu na nich patrzę i zwyczajnie cieszę się, że jest wreszcie szczęśliwa, a zarazem nieco im zazdroszczę – powiedział Jay, na co skinęłam głową nie wiedząc czemu czując dziwne ukucie w lewej piersi słysząc pod koniec w głosie ciemnookiego nutkę smutku
- Wiesz według wróżby miłość puka do twych drzwi, więc rozglądaj się przystojniaczku, bo a nóż ją znajdziesz – mówiąc rzuciłam mu szybkie spojrzenie, a on uśmiechając się lekko pokiwał głową, po czym obydwoje ponownie sięgnęliśmy po nasze drinki dopijając je
- O proszę… Chodź idziemy zatańczyć – gdy tylko z głośników zaczął lecieć remiks piosenki z Dirty Dancing Jay nie czekając na moją reakcję szybko wziął mnie za rękę ciągnąc mnie na parkiet dosłownie porywając do tańca, a ja nie mogąc się oprzeć dałam się mu prowadzić. Nie powiem niby wiedziałam, że brunet umie tańczy, ale jednak nie sądziłam, że jest w tym naprawdę bardzo dobry i potrafi tak doskonale prowadzić w tańcu czy poruszać się w rytm muzyki. Kiedy tylko zaczęła lecieć wolna piosenka Tariq od razu przysunął mnie bliżej do siebie delikatnie obejmując w pasie, na co odruchowo owinęłam ręce wokół jego szyi spoglądając prosto w jego ciemne błyszczące tęczówki i lekki chłopięco-uwodzicielsko-promienny uśmiech. No nie powiem jest coś w brunecie co przyciąga ale jednak to w połączeniu z jego charakterem może mieć dość bolesne skutki
Narracja Isabell
- Słuchajcie następną piosenkę chciałbym zadedykować pewnej ślicznej dziewczynie, którą kiedyś pomimo tego co wtedy czułem do niej to bardzo mocno ją zraniłem i pomimo, że już ją przepraszałem to jednak chce by wiedziała, że naprawdę żałuję tego, że tak postąpiłem i mam nadzieję, że kiedyś będzie w stanie mi to w pełni wybaczyć… Make it last for life specjalnie dla ciebie – słowa Chrisa sprawiły, że niemalże natychmiast moje serce zaczęło szybciej bić i sama nie wiem czy z pozytywnej czy negatywnej przyczyny. Z jednej strony powinna się jakoś cieszyć, że blondas postanowił kolejny raz przeprosić za wydarzenia z przeszłości dedykując mi piosenkę, ale z drugiej strony wiem, że to i tak nie zmieni przeszłości a dodatkowo doskonale pamiętam moment powstania tej piosenki, tzn. po naszej pierwszej dużej bezsensownej kłótni, która jak mi się zdaje była początkiem końca naszego związku.
- Zanim rzucisz się na niego to wcześniej powiedz mi czy mam pomóc ci go ukatrupić i pozbyć się wszelkich dowodów czy mam odciągnąć cię od niego byś nie zacałowała go na śmierć – słysząc cichy szept Any sprawił, że powracając na ziemię spojrzałam się na nią spod byka domyślając się że stroi sobie żartuje, ale jednak jej mina wyrażała to, że mówiła poważnie jednocześnie dziękowałam Bogu za to, że akurat jesteśmy same w loży i możemy w miarę swobodnie rozmawiać
- No nie patrz się tak na mnie, ja tylko czytam to co widzę na twojej twarzy, która z jednej strony mówi, że masz ochotę całować go do utraty tchu, a z drugiej strony mówi, że masz ochotę go udusić za to co zrobił – przewracając oczami ponownie spojrzałam się na scen, na Chrisa, który ewidentnie niby patrząc się na tańczącą publiczność patrzył się na mnie, co spowodowało, że mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się
- Is ja nie chcę się wtrącać, ale cholernie bardzo martwię się o ciebie… Zdaje sobie sprawę z tego, że ponowne spotkanie z nim sprawiło, że powróciły do ciebie wszystkie wspomnienia i to nie tylko te dobre… Ja wiem, że już zawsze będziecie ze sobą połączeni i, że jakaś cząstka ciebie już zawsze będzie coś czuła do niego, ale on już raz cię zranił, a z własnego doświadczenia wiem, że facet, który raz zrani jest bardziej skłonny do dalszego ranienia… Tylko proszę nie zrozum mnie źle, bo ja chcę twego szczęścia i jeśli ten blondas jest ci pisany to ja będę wam kibicowała i trzymała za was kciuki lecz proszę cię bądź bardzo ostrożna i każdy ruch dokładnie przemyśleć – spojrzałam się na mówiącą przyjaciółkę i widząc jej martwiące spojrzenie nieco uśmiechnęłam się widząc, że naprawdę martwi się o mnie
- An posłuchaj… Fakt może i wszystkie wspomnienia wróciły z zwiększoną mocą a dodatkowo jak to ujęłaś jakaś cząstka mnie już zawsze będzie coś czuła do niego, ale Chris to nie Peter, jest zupełnie inny a dodatkowo widzę, że on zmienił się od naszego ostatniego spotkaniach i jestem pewna, że nie popełniłby drugi raz tego samego błędu. Aczkolwiek my jesteśmy jedynie przyjaciółmi, więc nie musisz się o nic martwić – mówiąc nie odwróciłam wzroku od blondynki, która lekko uśmiechając się skinęła głową
- Może faktycznie się zmienił i nie zraniłby już ciebie, ale to nie zmienia faktu, że nigdy nie przestanę bać się o ciebie, bo jesteś dla mnie jak siostra i nie chce byś znów przez niego cierpiała. Mało tego pomimo tego, że jesteście przyjaciółmi to jednak widzę jak ukradkiem na siebie patrzycie rzucając sobie uśmiechy i nie powiem zbytnio mi się to podoba, ale jeśli jesteście sobie pisani to ja nie zamierzam z tym walczyć, lecz proszę cię bądź bardzo ostrożna i postaraj się wreszcie nie rozpamiętywać przeszłości, bo wiem, że jak dotąd specjalnie uciekałaś w pracę, której i tak nikt nie doceniał – powiedziała od razu Anastazja, na co blado się uśmiechając pokiwałam głową, po czym patrząc się na swoją szklankę zaczęłam bawić się metalową słomką starając się nie zerkać na blondasa. Cholera, Ann ma całkowitą rację. Odkąd tylko niebieskooki zerwał ze mną starałam się w jakimś stopniu zapomnieć o nim, ale uciekając w pracę tylko spychałam te wszystkie myśli w najdalszą część mojej podświadomości, lecz to za każdym razem uderzało mnie mocniej, a to, że teraz razem pracujemy sprawiło, że nie tylko wszystkie momenty związane z blondynem powróciły jakby odżyły na nowo, lecz jak sama siebie ostatnio na tym złapałam moje myśli bardzo często krążyły wokół niego w różnych kwestiach i to nie tylko tych dotyczących pracy
- Wiesz co wyjdę na chwilę zaczerpnąć świeżego powietrza. Przyjdę za parę minut – nie dodając nic więcej szybko wstałam, ale czując jak blondynka łapie mnie za rękę spojrzałam się na nią i widząc jej martwiąco-pytające spojrzenie lekko uśmiechnęłam się do niej mówiąc tym samym, że dam sobie radę, na co ona skinęła głową puszczając moją rękę. Nie tracąc czasu szybko podeszłam do baru i widząc przy nim Carmen złapałam jej spojrzenie zerkając chwilę potem na drzwi na zaplecze na co ona po tym jak rozejrzała się dyskretnie dookoła skinęła głową, na co przyspieszając kroku weszłam przez i szybkim krokiem przeszłam przez długi korytarz by po chwili być już na zewnątrz. Czując rześkie powietrze oparłam się o ścianę i przymykając oczy wzięłam głęboki oddech. Cholera i co powinnam zrobić? Z jednej strony zdaje sobie sprawę, że powinnam przestać rozpamiętywać przeszłość związaną z Chrisem dokładnie analizując na okrągło każdy wspólny dzień by dostrzec gdzie popełniło się choćby najmniejszy błąd a także skupić się na tym co tu i teraz, na sobie i swoim szczęściu nie patrząc się na blondyna, lecz z drugiej strony nie mogę zaprzeczyć temu, że jego spojrzenie czy uśmiech sprawiało, że czułam się tak jak kiedyś gdy byliśmy ze sobą
- Hej… Zobaczyłem, że tu idziesz i pomysłem, że pójdę za tobą by sprawdzić czy wszystko jest dobrze, czy nie potrzebujesz jakieś pomocy – słysząc głos za otwierających się powoli drzwi otworzyłam oczy i widząc Chrisa nieco uśmiechnęłam się do niego choć miałam wielką ochotę zacząć głośno przeklinać. On to naprawdę ma wspaniałe wyczucie czasu
- Nic mi nie jest, tylko wyszłam na chwilę zaczerpnąć świeżego powietrza – niebieskooki słysząc moje słowa lekko uśmiechając się pokiwał głową
- Posłuchaj Bells jeśli źle poczułaś się z tym co powiedziałem że sceny to bardzo cię przepraszam... Ja… Wiem, że mieliśmy nie wracać do przeszłości, ale po prostu chciałem jeszcze raz bardzo przeprosić cię za to co zrobiłem, bo wiem, że bardzo cię zraniłem… – nie mogąc powstrzymać odruchowo unoszących się lekko kącików ust pod wpływem nieco speszonego tonu głosu blondyna oraz nieśmiałego uśmiechu zdobiącego jego twarz skinęłam głową robiąc krok w jego stronę
- Chris naprawdę nic się nie stało i nie masz za co przepraszać… To było nawet miłe, choć faktycznie nie chciałabym już wracać do tamtych wydarzeń, bo nie zmienimy przeszłości, a lepiej skupić się na tym co tu i teraz – rzuciłam od razu na co Chris nieco szerzej uśmiechając się podszedł do mnie jeszcze bliżej i wziął mnie za rękę, na której złożył pocałunek, po czym delikatnie zakręcił mnie dookoła i delikatnie obejmując mnie drugą w ręką w pasie zaczął kołysać nas w takt muzyki słyszanej za drzwiami, na co uśmiechać się szeroko pozwoliłam mu się prowadzić nie mogąc oderwać wzroku od jego błękitno-zielonych tęczówek
- Wiesz nie wiem czy mówiłem ci to dziś, ale wyglądasz naprawdę przepięknie – mówiąc blondas delikatnie opuszkami palców odsunął za ucho spadający kosmyk włosów, a przez to, że delikatnie przejechał opuszkami palców po moim policzku poczułam jak po moich plecach przebiega miły dreszcz roznoszący po całym moim ciele ciepło. Widząc jak jego twarz powoli zbliża się do mojej niemalże natychmiast poczułam jak moje serce zaczęło szybciej bić na samą myśl co może się zaraz stać i nie powiem z jednej strony nie wiedziałam czy to powinno się wydarzyć, ale z drugiej strony jakaś cząstka mnie wręcz błaga by on znów mnie pocałować, aby na nowo poczuć te aksamitne usta niosące niewyobrażalną słodycz
- Hej chodźcie… Oj chyba w czymś przeszkodziłem – kiedy tylko drzwi się otworzyły i stanął w nich Izzy szybko odsunęłam się od Chrisa i kręcąc głową w duchu dziękowałam brunetowi, że przyszedł
- Nie, w niczym nie przeszkodziłeś… Właśnie mieliśmy wracać do środka – mówiąc szybko wpuściłam wzrok z kiwającego głową blondyna na Lizzyego, który podejrzliwie na nas patrząc pokręcił głową mając na ustach łobuzersko-promienny uśmiech
- Jasne, jasne. Takie kity to będziecie mogli wciskać swoim dzieciom, ale nie mi moi mili… Szybko się pocałujcie i wracajcie jak najszybciej do środka, bo zaraz będzie tort… Aha i nie bójcie cię nic nie powiem Mikeowi, że wy znów kręcicie ze sobą – rzucił pośpiesznie Izzy, po czym puszczając nam oko szybko wszedł do środka klubu, a ja podkręciłam głową mając wielką ochotę go udusić
- Oj nie przejmuj się nim Bells, bo to przecież Izzy, a on przecież uwielbia swoim gadaniem wnerwiać ludzi. Chodźmy lepiej do środka, bo szlag jeden wie o powie innym – spoglądając na mówiącego Chrisa lekko uśmiechając się skinęłam głową powoli idąc w stronę drzwi.
2 komentarze:
Jezu jaki zajebisty jest ten rozdział <3 <3 <3
No uwielbiam Cię po prostu!!!!!!
Zacznę oczywiście od Jaya i Anastazji, te ciasteczka o jacie mega romantyczne <3
Wymyśliłaś to po mistrzowsku kochana. Mam nadzieję że już niedługo odkryją w sobie tą miłość <3
No i oczywiście moi ulubieńcy Chris i Bella <3
Boziu blondas taki romantyczny ahhhh rozpływam się <3
Te przeprosiny i to jak wyszedł za nią aż serce mi mocniej zabiło ale kuźwa Izzy musiał im przerwać ehhh mam nadzieję że już niedługo wrócą do tego!
Z niecierpliwością czekam na następny!
Buziaki ;*
Cześć Alikus! <3
Nareszcie jestem... nawet nie wiesz jak wstyd mi jest, że dopiero teraz znalazłam czas na kolejny rozdział :/ I żałuję bardzo, bo wiadomo, że jest cudowny! Jay taki skromny! Chyba po prostu nie umie przyjmować prezentów :D Ważne, że jego radość była szczera :)
"Twoje szczęście właśnie siedzi obok ciebie" kiedy Ana w końcu zda sobie z tego sprawę? Ja już chcę jakieś gorące kawałki haha :D
"lekki chłopięco-uwodzicielsko-promienny uśmiech" o tak *_* nie można zaprzeczyć, że Jay ma piękny uśmiech, ale uśmiech i oczy Chrisa... już dawno przepadłam xD hahah I wcale się nie dziwię, że Bella również haha... szkoda, że się jednak nie pocałowali :(
Podoba mi się przyjaźń Anastasii i Isabell... przypomina mi to Ane i Madlen :)
Mam nadzieję, że uda mi się dziś cos jeszcze poczytać :)
Pozdrawiam <3
Prześlij komentarz