Narracja Anastasii
- Chłopaki chciałbym teraz spytać się was o nieco wrażliwe tematy podchodzące pod prywatny grunt, ale oczywiście zrozumieniem jeśli odmówicie udzielenia odpowiedzi. Na sam początek, tak na rozgrzewkę chciałbym spytać się was o coś co zapewne także bardzo interesuje wasze fanki a mianowicie czy wasze serca są zajęte przez drugą połówkę czy raczej wolne i otwarte oraz wyczekujące nadejścia tej drugiej połówki – powiedział Ian uśmiechając się na co chłopaki lekko uśmiechnęli się
- No ja niestety jestem singlem, ale mam cichą nadzieję, że w niedalekiej przyszłości to się zmieni – rzucił jako pierwszy Chris, a ja odruchowo zerknęłam na ciemno włosom przyjaciółkę, która starając nie patrzeć się na blondyna wzięła łyk kawy
- Ja również jestem singlem, który niestety nadal szuka swojej drugiej połówki – rzekł smutno Cay robiąc przy tym nieco smętna minę, która jak przypuszczam spowodowała, że nie jedna fanką zapragnęła teraz być tu gdzieś w pobliżu by pocieszyć go
- U mnie w tej materii niestety nic się nie zmieniło, tzn. nadal jestem poszukującym miłości singlem – powiedział Jay uśmiechając się nieco
- No jakby tu powiedzieć… Powiedzmy, że w moim przypadku jest to nieco skomplikowane – nie powiem nieco nieśmiały ton głosu Richiego sprawił, że mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się, a miny chłopaków spoglądających na niego sprawiły, że tylko kąciki moich ust uniosły się szerzej
- No u mnie to też nieco skomplikowany a zarazem prężnie rozwijający się temat – rzucił niemalże natychmiast Izzy, a ja odruchowo spojrzałam się na Melindę, którą próbując zachować kamienną twarz nieco skinęła głową
- No proszę. A zdradzie coś więcej? Niech zgadnę pewnie Richiemu zawróciła w głowie jakaś ładna i przemiła pielęgniarka a Izzymu zapewne skradła serce jakaś seksowna tancerka – słowa Iana sprawiły, że ponownie spojrzałam się na mulatkę, która robiąc nieco wielkie oczy robiła wszystko by mową ciała nie zdradzić czegokolwiek. Ponownie spoglądając na dziennikarza starałam się odgadnąć z jego mimiki czy aby na pewno nic nie wie o związku Punca i choreografki
- Wiesz Ian naprawdę chciałbym móc powiedzieć coś więcej na ten temat, tylko prawda jest taka, że to wszystko jest rozwojowe i nie chciałbym niczego zapeszyć, więc trzymajcie kciuki a ja jak tylko będę mógł zdradzić co więcej to z przyjemnością to zrobię – powiedział od razu Richie, a ja odruchowo kątem oka zerknęłam na George'a, który starając się chwycić swój kubek stracił myszkę do komputera, ale szybko ją chwycił nim zdążyła upaść na podłogę i narobić hałasu
- Ja tak samo jak Cameron nie chciałbym teraz mówić i jakiś szczegółach, ponieważ u mnie też sytuacja jest bardzo rozwojowa i nie chciałbym nic zapeszyć ani mówić coś bez wcześniejszej rozmowy z tą drugą osobą – rzekł szybko Pizzy, na co Ian pokiwał głową
- No cóż dziewczyny niestety Richie i Izzy raczej są zajęci, ale mam nadzieję, że tak jak ja będziecie trzymać kciuki za oba związki by były udane oraz by pozostała trójka szybko znalazła swoją drugie połówki... A teraz chłopaki chciałabym poruszyć naprawdę ważny a zarazem delikatny tematy. A mianowicie… Gdy przeczytałem trochę informacji o was z różnych źródeł to nie mogłem i nadal nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wasz zespół dopadły prawie wszystkie choroby z nazwanej przeze mnie grupy chorób celebryckich, tzn. depresja, wyczerpanie fizyczne, uzależnienie od alkoholu oraz leków, ciężkie kontuzje czy różne choroby... słuchajcie nie zrozumcie mnie źle, bo ja domyślam się doskonale, że na te tematy jest bardzo trudno mówić, ale... chciałbym abyście opowiedzieli tyle ile chcecie na ten temat, tzn. jak się to u was zaczęło i rozwijało, jak zorientowaliście się, że jesteście chorzy i potrzebujecie pomocy, co wam pomogło w tym trudnym czasie i jak czujecie się teraz… Chłopaki proszę nie zrozumcie mnie źle, bo mi nie chodzi o tanią sensację, lecz o to by pokazać innym, że takie problemy dotykają wszystkich, a osobom znanym z różnych mediów, którzy właśnie zmagają się z tymi chorobami chciałbym pokazać, że pomimo tych straszliwych chorób można ułożyć sobie życie na nowo – czując coraz mocniej bijące serce pod wpływem słów przyjaciela, spojrzałam się wzrokiem po chłopakach, którzy kiwając głową dyskretnie zerkali na siebie
- To może ja zacznę… Faktycznie masz rację Ian, że o takich rzeczach jest bardzo trudno mówić, ale właśnie trzeba to robić, by właśnie pokazać, że to jest zupełnie normalne, że one dotykają wszystkich, że nie warto się tego wstydzić a zwyczajnie pójść po specjalistyczną pomoc... Jeśli chodzi o mnie to... No cóż u mnie zdiagnozowano depresję... To wszystko zaczęło się zaraz po tym jak wydałem swego pierwszego solowego singla. Miałem wrażenie, że nagle wszystkie problemy rzuciły się na mnie z podwójną siłą, tzn. dość mocna krytyka mojej solowej ścieżki czy śledzenie każdego mojego kroku przez media dosłownie przeplatały się z problemami osobistymi czyli chorobami i śmiercią dziadków czy zerwaniem z dziewczyną... Przez dłuższy czas moje życie nie przypominało w ogóle życia, bo praktycznie zamknąłem się w domu nie wychodząc bez wyraźnej potrzeby, leżąc prawie cały dzień w łóżku nie mając najmniejszy ochoty na nic. Moja rodzina oczywiście widziała, że dzieję się ze mną coś złego i próbowała namówić mnie bym wyszedł do ludzi, żebym na nowo zaczął komponować muzykę, ale ja ich zbywałem mówiąc, że nic mi nie jest, że to tylko chwilowe ponieważ niektórzy artyści miewają takie właśnie dni. Niestety u mnie te dni nie mijały a przeinaczały się w tygodnie, miesiące a mój stan wcale się nie poprawiał, a nawet pogarszał, bo przez mój mózg raz czy dwa przeszła myśl o tym by to zakończyć, aby zabić się, ale te myśli od razu znikały z ponurymi obrazami rozpaczy mojej rodziny… Ta… Wszystko zmieniło się w momencie gdy zadzwoniła moja siostra i powiedziała bym natychmiast przyjechał do Londynu bo z dziadkiem jest coraz źle i raczej niedługo dołączył do babci. Oczywiście pojechałem tam i gdy miałem dyżur przy nim to porozmawialiśmy sobie i to właśnie dziadek na łożu śmierci uświadomił mi, że muszę wsiąść się w garść, że mam po co i dla kogo żyć. Zaraz po tym jak wróciłem do Berlina postanowiłem spełnić obietnice dane dziadkowi, tzn. zacząłem naprawiać swoje życie. Zacząłem od tego, że poszedłem do lekarza, który stwierdził u mnie depresje, gdzie wraz rozpoczęciem terapii ponownie zacząłem komponować muzykę oraz pisać tekstu... No i niestety przy mojej teczce chorobowej warto odnotować to, że na początku mojej zdrowotnej przygody przeżyłem załamanie nerwowe, a ostatnio miałem odmę płuc… Jak jest dziś z moim zdrowiem? Na pewno lepiej niż było, ale jednak do dnia dzisiejszego odczuwam skutki depresji, tzn. miewam raz na jakiś czas takie dni, których nic mi się nie chce robić i zostaje w łóżku, a czasem bywają nieprzespane noce – powiedział jako pierwszy Jay, a ja nie mogłam oderwać od niego wzroku. No nie powiem jestem trochę szokowania jego wyznaniem, bo nie spodziewałam się, że on miał myśli samobójcze, gdzie nie wiedząc czemu, ale czułam podświadomie, że mówi prawdę, gdzie nie mogłam oderwać wzroku od jego ciemnych tęczówek, które wyrażały ciepło i jak miałam wrażenie błyszczały
- No jeśli chodzi o moje zdrowotne przygodny to nie mam zbyt wiele do powiedzenia… Zaraz po tym jak zawiesiliśmy działalność zespołu to nie powiem trudno mi było przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości, bo tak jak każdy byłem nieco wyczerpany fizycznie oraz psychicznie i potrzebowałem chwili czasu by ponownie naładować baterie… Z moim zdrowiem było naprawdę dobrze dopóki przez moja drugą pasje czyli westringnie doznałem kontuzji lewego kolana. Nie powiem byłem nieco załamany gdy dowiedziałem się, że to ta sama kontuzja którą doznałem kilka lat wcześniej występując z chłopakami na scenę, tylko że wtedy to dotyczyło prawego kolana, ale właśnie świadomość tego co mnie czeka tylko mnie mobilizowała do działania by po raz kolejny z tym się zmierzyć i wyjść z tego znów zwycięsko, co jak nie mam mi się udało, ale to tylko dzięki wspaniałym lekarzom oraz wspaniałej fizjoterapeutce, których teraz serdecznie pozdrawiam… Jeśli chodzi o mój aktualny stan zdrowia to jest w miarę dobrze, choć niestety nigdy już nie będzie bardzo dobrze z moimi kolanami, tzn. np. nie mogę wykonywać niektórych rzeczy na scenie lub na macie czy nie mogę za bardzo obciążać nogi długim wysiłkiem… A w kontekście dobrych rad to mogę powiedzieć, że jestem zadania, że zawsze coś dzieje się po coś, że nie wolno się nigdy podawać i należy szukać w każdej sytuacji choć małej pozytywnej rzeczy – rzekł niemałe natychmiast Izzy uśmiechając się szeroko niby to obiektywu, ale jednak widziałam, że to było do mulatki, która również uśmiechnęła się do niego
- Ja właśnie odszedłem z powodów zdrowotnych, tzn. z wyczerpania fizycznego i psychicznego… U mnie to wszystko zaczęło się dość normalnie, tzn. tak jak każdy po próbach czy występie byłem zmęczony a czasu na dojście do siebie było mało by nie powiedzieć, że w ogóle. Niestety z każdym dniem było coraz gorzej. Pomimo uśmiechu na buzi nie potrafiłem cieszyć się tym co kochałem najbardziej czyli występami na scenie, spotkaniami z fanami, imprezowaniem z przyjaciółmi czy bycia z kobietą, którą kochało się nad życie… Dopiero gdy za drugim razem straciłem przytomność i trafiłem do szpitala to po rozmowie z lekarzem i psychologiem zdałem sobie sprawę, że muszę coś zmienić w moim życiu, bo w przeciwnym razie umrę, więc postanowiłem odejść z zespołu… Wiem, że moje odejście nie było zbyt eleganckie i przepraszam za nie wszystkich ale w tamtym momencie nie widząc szans na poprawę sytuacji po prostu odszedłem zostawiając przyjaciół i ukochaną… Pierwsze tygodnie po odejściu i rozpoczęciu terapii były tragiczne. Depresją, stany lękowe, brak apetytu, bezsenność mieszała się z wielkim poczuciem winny, że zraniłem swoich przyjaciół oraz kobietę, którą naprawdę kochałem i to doprowadziło mnie do obłędu przez który dwa razy próbowałem odebrać sobie życie… Ta. Wiem jak to brzmi ale taka jest niestety prawda... Dojście do siebie co prawda zajęło mi trochę czasu, ale teraz jest już w miarę drodze. Na pewno pomogła mi terapia, wsparcie rodziny i wiara w Boga… Jeśli miałbym coś komuś radzić to może by nigdy w życiu nie ignorowali sygnałów płynących z organizmów, bo im szybciej zgłoszą się do lekarza z nimi by jak najszybciej rozpocząć leczeniem tym lepiej oraz by przenigdy nie odwracali się od najbliższych osób, ponieważ nie ma nic najgorszego od zostanie zupełnie samotnym… – od razu kiedy Chris zaczął mówić spojrzałam się na przyjaciółkę, która z kamienną twarzą słuchała jego słów, ale widziałam jak raz za razem wstrzymuje oddech by za każdym razem ciężko wypuścić powietrze. Kiedy tylko zobaczyłam jak w oczach brunetki zgromadziły się łzy od razu złapałam ją za rękę lekko ściskając dając jej tym znać, że jestem obok niej, na co ona spojrzała się na mnie i szybko mrugając by choćby jedna kropla przeźroczystej cieczy nie spada uśmiechnęła się do mnie pocieszająco próbując tym powiedzieć, że nic jej nie jest ale ja jednak widziałam, że ona tak naprawdę walczy ze sobą, bo jednak pomimo bólu jaki musiała znieść po tym jak ją zostawił to jednak to jej pierwsza wielką miłość, która jak widzę nadal w niej jest i mimo tego, że wcale się temu nie dziwię to jednak wolałbym aby jej relacja z blondasem pozostała jedynie zawodowa. Kręcąc głową by wymazać przywołany z pamięci obraz przyjaciółki próbującej z rozpaczy wbić sobie nóż odruchowo zetknęłam na Mattiego, który zerkając na mnie pytająco gestem głowy wskazał a to na Chrisa a to na Bellę, na co jedynie pokiwałam głową potwierdzając jego przypuszczenia, że dziewczyną o której mówi niebieskooki to brunetka
- No ja co prawda nie miałem, nie mam takich problemów z zdrowiem i nie powiem pomimo szczęścia z tego to jednak gdybym mógł to z przyjemnością zamienił się z którymś z chłopakiem, bo oni są wspaniałymi przyjaciółmi i strasznie żałuję, że musieli, muszą mierzyć się z takimi problemami... Ogólnie mówiąc to co łączy mnie z chłopakami w tym temacie to to, że pomimo krótkiego stażu w zespole to tak jak oni po niezależnym od nas zawieszeniu działalności miałem małe trudności z przystosowaniem się do tej nowej sytuacji, tzn. wyczerpanie organizmu fizyczne jak i psychiczne dawały o sobie znać, ale u mnie nie były to jakieś wielkie problemy. Teraz z moim zdrowiem jest dobrze i moim zdaniem to dobrze, że mówimy on tym, bo właśnie pokazujemy, że te problemy dotyczą wszystkich osób bez znaczenia czy jest się barmanem, lekarzem, nauczycielem czy piosenkarzem lub aktorem lecz najważniejsze jest to by umieć znaleźć sobie odwagę by poprosić o pomoc i walczyć z tymi problemami, gdzie naprawdę nie warto się wstydzić proszenia o pomoc, bo tylko osoby odważne mają w sobie siłę by powiedzieć potrzebuję pomocy – rzucił szybko Cay na co chłopacy pokiwali głowami, a ja spojrzałam się na Richiego czując jak moje serce zaczyna szybciej bić na samą myśl, że teraz on będzie mówił
- Jeśli o mnie chodził to… jestem nie pijącym już alkoholikiem i byłem także uzależnienie od niektórych nocnych leków... Wiem, że w to ciężko uwierzyć, ale niestety taka jest prawda… To wszystko zaczęło się jakiś czas po zakończeniu zdjęć do programu Big in America… U mnie to zaczęło się tak prosto, bo najpierw piłem okazjonalnie na imprezach na których byliśmy bądź kiedy w wolnym czasie chodziliśmy do klubów by zrelaksować się. Niestety potem jakoś alkohol stał się nieodzowną częścią każdego mojego dnia i przez dłuższy czas nie widziałem w tym nic złego, no bo niby co jedna szklanka szkockiej czy czystej każdego dnia może wyrządzić, tyle że wraz pojawiającymi się różnymi problemami ilość szklanek codziennie zwiększała się a do tego doszły jeszcze tabletki… Ta… Pewnie wielu z was zastanawia się czy któryś z chłopaków i menadżerów widział o moim problemie i odpowiedź brzmi nie, bo robiłem dosłownie wszystko by nikt nie zauważył, że już od rana jestem pod wpływem alkoholu oraz leków i dobrze maskowałem to wszystko... Kiedy zauważyłem, że mam z tym problem? Otóż pierwszy raz był jeszcze za wczasów wcześniejszej działalności US5, gdy po jednej z pijackich imprezie nawet nie wiem jak wróciłem do hotelowego pokoju. Niby nic szczególnego, ale jednak uświadomiłem sobie, że coś jest nie tak z moim życiem i postanowiłem z tym skończyć, lecz niestety nałóg i dolegliwości po odstawieniu były zbyt silne bym mógł je od tak przezwyciężyć. Za drugim razem już po zawieszeniu zespołu także musiałem że tak powiem upaść na glebę by znów zastanawiać się nad tym czy aby wszystko w moim życiu jest dobre i tym razem postanowiłem naprawdę skończyć z nałogiem, tylko robiłem to na własną rękę bez fachowej pomocy. Nie powiem pomimo początkowych trudności udawało mi się żyć bez używek, ale niestety wystarczyła jedną mała chwila bym ponownie wszedł w szpony nałogu, gdzie tym razem także musiałem dotknąć dna bym musiał przemyśleć swoje zachowanie postępowanie, tyle że tym razem zwyczajnie w Świecie zgłosiłem się po profesjonalną pomoc i od tamtego momentu żyje w trzeźwości… Dziś jest już lepiej, chodzę na meetingi i pomimo tego, że nigdy nie będzie już bardzo dobrze, tzn. już zawsze będę alkoholikiem i walczył z tą chorobą to cieszę się życiem… Jeśli chodzi o rady dla osób które zmagają się z tymi samymi problemami to z własnego doświadczenia wiem, że wręcz agresywnie te osoby reagują na każdą ofertę pomocy i dopiero gdy się upadnie na sane dno przychodzi chwilą refleksji, więc radziłbym tym osobą by w takim momencie nie próbowały na własną rękę walczyć z nałogiem tylko by udały się po profesjonalną pomoc, bo tylko tak uda im się trzymać nałóg w garści… – ignorując mocne ukucie w sercu patrzyłam się starającego się pocieszająco uśmiechać blondyna nie mogąc nadal uwierzyć, że to właśnie jego dopadł alkoholizm, gdzie nadal nie mogę pojąć dlaczego w ogóle za namową Jaya nie powiedział o udziale najstarszego bruneta w jego walce z nałogiem
- Chłopaki… Po raz pierwszy w życiu nie wiem co mam powiedzieć bo jestem szokowany tym co powiedzieliście i... Naprawdę dziękuję wam za to, że w ogóle zechcieliście mówić o tych sprawach... Mam nadzieję, że będzie u was już tylko lepiej w kwestii zdrowotnej… No i wierzę, że wasze wyznania sprawią, że wiele osób słysząc je postanowi zmienić swoje życie zgłaszając się po profesjonalną pomoc – słowa Iana sprawiły, że odruchowo tak jak chłopacy pokiwałam głową również mając nadzieję, że wyznania chłopaków spowodują, że choćby uratują jedną osobę
***
- Chłopaki mówi się, że szczęśliwi czasu nie liczą ale także, że wszystko co dobre szybko się kończy i pomimo tego, że z przyjemnością jeszcze bym z wami porozmawiał to niestety nasz wywiad dobiegł końca. Naprawdę bardzo wam dziękuję za to, że miałem przyjemność przeprowadzić z wami ten wywiad i zechcieliście tak szczerze odpowiedzieć na pytania… – zaczął mówić Ian na co chłopaki od razu zrobioi smutne miny
- Nie/jaki koniec przecież zaczęliśmy jakieś pięć minut temu/jaka szkoda – odpowiedzieli chłopacy chórem na co mimowolnie zaśmiałam się
- No niestety to już koniec ale mam nadzieję, że to nie był nasz ostatni wywiad i razem z waszymi fanami trzymam kciuki za was by wszystkie wasze plany się powiodły. A teraz już na sam koniec nie byłbym sobą gdybym nie poprosił was o jedną małą rzecz a mianowicie chciałabym was prosić o to byście zaśpiewali – rzucił szybko dziennikarz na co chłopaki uśmiechając się pokiwali głowami
- Z największą przyjemnością zaśpiewamy coś specjalnego dla naszych fanów – powiedział Jay, a ja odruchowo spojrzałam się na Mattiego i Roga nie mogąc się doczekać nich min jak usłyszą piosenkę śpiewaną przez chłopaków
- W takim razie nie przedłużając dłużej. Do zobaczenia i do usłyszenia – widząc jak brunet szybko wstaję idąc w naszym kierunku także jak wszystkie wstałam zerkając na Georgea który patrząc się na stających chłopaków skinął głową dając tym samym im znać, że jest już gotowych puścić muzykę. Dostrzegając u chłopaków zdenerwowanie szybko biorąc oddech nieco podniosłam rękę opuszczając ja przy wydechu dając im tym znać, że sami wzięli głęboki oddech
- No nie wierzę/ Ale jaja/O rzesz – nie powiem miny stojących obok mnie trójki przyjaciół gdy tylko usłyszeli muzykę i słowa śpiewane przez Izzyego były bezcenne i wywołały, że kąciki moich ust szerzej uniosły się, a ich ciche słowa sprawiły, że cicho się zaśmiałam
- Niespodzianka. No co? Chyba nie myśleliście, że oni wezmą się za szlagiery bez znajomości języka i bez próby dorównania największemu szlagierowemu zespołowi – szepnęłam patrząc się na przyjaciół, którzy z lekkim niedowierzaniem pokręcili głowami
- Dziewczyny wy chyba chcecie się doigrać i robić wszystko bym was znienawidził – słowa Iana sprawiły, że spoglądając na Isabellę cicho obie zaśmiałyśmy się przybijając sobie piątki, po czym obie spojrzałyśmy na śpiewających chłopaków kołysając się do rytmu muzyki.
- Ian – gdy tylko chłopcy zaczęli śpiewać ostatnią rundę refrenu Ian szybko mocno chwycił mnie za rękę i ignorując mój sprzeciw pociągnął mnie w stronę śpiewających chłopaków, gdzie widząc kątem oka jak Matteo ciągnie Bellę a Roger Mel skapitulowałam zaczynając śpiewać z chłopakami
- Koniec – słowa Georgea sprawiły, że nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust spojrzałam się na chłopaków, którzy z wyraźną ulgą uśmiechnęli się
- Wiecie co nie wiem na kogo bardziej jestem wyciekły, na was dziewczyny czy na was chłopaki? Żeby tak zrobić ze mnie bambuko? To ja się męczę by mój angielski był wręcz perfekcyjny bo dawno nie używałem tego języka a nie chciałem byście poczuli się niekomfortowo gdybym używał podczas wywiadu języka niemieckiego, a wy jakby niby nic śpiewanie po niemiecku i to tak perfekcyjnie jakbyście od dziecka mówili w tym języku? No ludzie to jest wręcz skandal, rozumiecie? To ja się głowie jak jak mogłabym wam pomóc w nowym starcie a wy mi taki nie numer odwalacie? – słowa przyjaciela niemalże natychmiast sprawiły, że kręcąc głową przekręciłam oczami chyląc przy tym czoła amatorskiej grze dziennikarza
- Ian daj spokój, bo te twojej oburzenie jest bardziej śmieszne niż straszne. My dobrze wiemy, że ty nas kochasz i na tym lepiej poprzestajemy a nie brnąć w to, że chłopaki małymi krokami pokazują swoje nowe nieznane jak dotąd oblicza. Lepiej powiedzcie jak podobała się specjalna niespodzianka dla was? – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciela, który kręcąc głową uśmiechnął się szeroko
- No nie powiem szokowaliście nas, ale jak już powiedziałem zaśpiewaliście fantastycznie i teraz wcale nie dziwię się czemu zamierzacie wejść w szlagiery, bo ewidentnie ten rodzaj muzyki do was pasuje – chłopaki słysząc słowa dziennikarza uśmiechnęli się szerok kiwając głową
- Zgadzam się z Ianem. Naprawdę zrobiliście nam fajną niespodziankę bo po raz pierwszy ktoś śpiewa nasza piosenkę i wyszło wam fantastycznie – rzucił szybko Roger na co uśmiechnęłam się do niego
- No a dziwisz się Róg? Przecież wiadomo, że boją się śpiewać nasze piosenki z obawy przed naszą opinią a ci tutaj najwyraźniej niczego się boją skoro postanowili podbić Amerykański rynek muzyczny szlagierami. Aczkolwiek chłopacy chylę czoła bo naprawdę zaśpiewaliście fantastycznie i obawiam się, że nawet lepiej od nas – rzucił szeroko uśmiechnięty Matteo przepraszająco wyruszając ramionami na co sprawiło, że kąciki moich ust szerzej uniosły się
- Oj nie nam to doceniać czy lepiej od was czy nie, bo jednak was chłopaki nikt nie przebije, ale mimo wszystko bardzo dziękujemy za wasze słowa. Co do naszych planów w USA to zaraz wam opowiemy co i jak, a teraz zapraszam was na obiad, więc siadajcie do tamtych stołów a ja na małą chwilę was przeproszę bo pójdę pomóc tacie – powiedział Jay wskazując ręką na znajdujący się za nami stół, po czym szybko poszedł do kuchni, a my nie tracąc czasu usiedliśmy do stołu
- Wiecie chłopaki Jay na rację, bo was nikt nie pobije, lecz faktycznie trzeba wykazać się nie lada wyzwanie by zaśpiewać wasze piosenki, a ci chłopacy naprawdę mają odwagę na wielkie wyzwanie i nie boją się ich realizować, gdzie możecie mi wierzyć lub nie ale ja także na początku byłam mocno sceptyczna co do pomysłu próby zdobycia rynku amerykańskiego, lecz widząc wciąż rosnący zapał chłopaków do pracy zdałam sobie sprawę, że właśnie determinacja może ponieść ich na same szczyty, a wasza reakcja na wykonanie waszej piosenko utwierdza mnie w przekonaniu, że obraliśmy najlepszy kierunek, z którego nie powinniśmy zboczyć – mówiąc wzrokiem przebirgłam po chłopakach, którzy uśmiechając się pokiwali głowami
- Otóż to moi mili. Najważniejsze jest to by mierzyć wysoko, a oni nigdy nie brali za cel łatwych zdobyczy. Swoją drogą musimy chyba dać chłopkom jakieś ksywki zespołowe, bo jak nie my to oni się pogubią do kogo właśnie mówimy. Co powiecie np. chłopcy m i chłopcy u? – słowa Belli sprawiły, że chyba wszyscy się zaśmialiśmy się
- Mi się tam podoba ale obawiam się, że to spodoba się wam bardziej a raczej posmakuje – od razu nieco odwracając się spojrzałam się na podchodzącego do nas Jaya wraz z swoim ojcem, gdzie Tariq pchał przed sobą metalowy wózek, na którym były ustawione talerze z przepysznie pachnąca potrawą
- Boże aż ślinka leci od tych smakołyków… Nie wiem czy Jay uprzedzał pana panie Khan, ale czeka pana najważniejszy test w życiu, bo nasz Matteo jest Włochem i już dość wybredny jeśli chodzi o włoską kuchnię... O proszę Elena oczywiście jak zawsze wie w jakim momencie przyjść. Jay otworzysz drzwi? – zaczął mówić Ian ale słysząc pukanie do drzwi spojrzał się na Tariqa, który uśmiechając się pokiwał głową szybko podchodzą do drzwi otwierając je
- Witam wszystkich i od razu przepraszam za swoje spóźnienie, bo przedłużył mi się wywiad, ale z przyjemnością zaraz obejrzę ten wywiad – widząc wchodzącą do lokalu przyjaciółkę szybko wstając mimowolnie uśmiechnęłam do niej całując ją w policzek na przywitanie, po czym zaczęła podchodzić do innych witając się z nimi
- Oj tam nic nie straciłaś kochanie, było zwykle gadanie o wszystkim i o niczym, ale najważniejsze że już jesteś i zdążyłaś na najważniejszą część dzisiejszego dnia – rzucił z udawaną obojętnością Ian całując swoją narzeczoną, którą rzuciła mu ostrzegaczo-zabójcze spojrzenie
- Właśnie Eleno były same nudy, a chłopaki nawet zaśpiewali naszą piosenkę, ale tak ją zmasakrowali, że szkoda o tym gadać – nie powiem słowa starającego się mówić poważnie Rogera, który nie potrafił ukryć swego uśmiechu na buzi sprawił, że tak inni zaśmiałam się, gdzie Matteo delikatnie szturchnął go łokciem w bok
- Chłopaki ignorujcie ich, bo jak widzicie żarty się ich trzymają a czeka ich zaraz poważna konfrontacja – widząc jak Ian rzuca blondynce karcące spojrzenie zerknęłam na nią pytająco, na co ona widząc to lekko uśmiechnęła się. Cholera czuję w kościach, że oni coś kombinują i raczej nie spodoba mi to
- Dobra koniec gadania tylko siadajcie, bo jedzeniem stygnie – powiedział szybko Jay, a ja starając się zachować spokój usiadłam na swoim miejscu, a Jay z swoim tatą zaczęli rozdawać talerze z jedzeniem
- Komu mogę nalać? – spytał się Tariq pokazując butelkę wina, w której był już włożony korkociąg, a ja spojrzałam się na chłopaków, gdzie nie umknęło mi znaczące spojrzenie jakie rzucił Mattiemu i Rogerowi delikatnie głową wskazując na Richiego
- Wiesz co Jay może jednak zostańmy przy kawie, herbacie lub wodzie czy czymś gazowanym – powiedział Ian patrząc się na Jaya
- Ej chłopaki jeśli nie chcecie napić się z mojego powodu to naprawdę możecie spokojnie się napić nie patrząc się na mnie, bo to, że ja nie pije nie oznacza, że wy też nie powinniście pić w mojej obecności. Uwierzcie mi, że tym razem trzymam nałóg mocno w ryzach, gdzie takie sytuacje to nie dla mnie nowość i dziękuję wam za dobre chęci. A teraz Jay nalej chłopakom oraz dziewczyną wina a mi nalej coli lub soku – rzekł Richie przyjaźnie uśmiechając się do Iana, który uśmiechając się do niego skinął głową, a Jay podchodząc do każdego nalewając wina lub coli
- Kochani to może wypijmy za spotkanie i za początek przyjaźni – idąc śladem Ianem tak jak każdy wzięłam swój kieliszek lekko unosząc go do góry, po czym napiłam się łyk czerwonego napoju i odruchowo uśmiechnęłam się czując znajomy smak wina
- Kochani życzę wam smacznego – powiedział tata Jaya, a ja odruchowo spojrzałam się na Mattiego, który gdy tylko odpowiedział chwycił za sztućce degustując potrawę, przy czym kątem oka widziałam, że każdy patrzy właśnie w kierunku Sycylijczyka
- Hmm… Mamma mia… Letteralmente il paradiso in bocca (Dosłownie niebo w buzi)… Questo mi ricorda la nostra folle notte a Palermo (Aż przypomina mi się nasza szalona noc w Palermo)… – nie powiem widząc jak przyjaciel przymyka oczy szeroko uśmiechając się samej kąciki ust nieco uniosły się a gdy tylko wspomniał o Sycylii przewróciłam oczami kręcąc głową cieszą się, że mówi po włosku
- Matteo/Angielski prosimy – mówiąc głośno z Bellą jednocześnie z Ianem i Rogerem patrzyłam się na przyjaciela, który otworzył oczy i widząc moje ostre spojrzenie uśmiechnął się promienie
- Przepraszam was, ale. po prostu poczułem się jakbym był we Włoszech… Panie Khan to danie jest przepyszne, niczym poezja i przysięgam, że na pewno będę tutaj stałym bywalcem – podobnie jak wszyscy śmiejąc się z słów bruneta pokręciłam głową i nie marnując czasu zabrałam się za jedzenie, gdzie musiałam przyznać rację przyjacielowi, że danie było przepyszne
- No dobra kochani, przejdźmy do ważnych niecierpiących spraw i może zacznijmy od trudniejszej sprawy… To który jest na tyle odważny by mówić?… No tak, mogłem się tego spodziewać, że to ja będę owcą rzuconą na pożarcie… Kochani proszę was byście teraz nieco odsunęli sztućce bo obawiam się, że zaraz mogą pójść w ruch i mam nadzieję, że ewentualnie pomożecie mi stawiając się za mną i popierając nas – kiedy tylko Ian zaczął mówić spojrzałam się na niego domyślając się o co może chodzić a jego dalsze słowa i wzrok skierowany na początku na Mattiego i Rogera a potem na pozostałych tylko utwierdził mnie w tym, przez co poczułam jak moje serce zaczęło szybciej bić
- Nasze kochane dziewczynki wiecie o tym, że my was bardzo kochamy i… no ostatnie wydarzenia sprawiły, że sporo myśleliśmy o tym wszystkim, bo jednak prawda jest taka, że nie można przejść wokół tego wszystkiego tak obojętnie… Otóż pragniemy włączyć was oficjalnie do naszego zespołu tzn. chcemy byście razem z nami współtworzyły największe muzyczne wydarzeniach muzyczne, gdzie Bella będzie zajmowała się kwestiami techniczno-organizacyjnymi a Ana będzie z nami na scenie prowadziła te koncerty… Aha i żeby nie było ja rozmawiałem z waszymi ojcami i nie ma żadnych przeszkód czy z ich strony czy ze strony waszych kontraktów abyście mogły podpisać z nami odpowiednie kontrakty – starając się zachować względy spokój pokręciłam głową nie wierząc, że on znów porusza ten temat
- Że co?/Nie ma takiej opcji – powiedziałam jednocześnie z brunetką, na co Ian przekręcił oczami a Matteo ciężko westchnął kręcąc głową
- A to dziewczyny co usłyszałyście. Od dawna przecież namawiamy was do szerzej współpracy, byście razem z nami prowadziły nasze koncerty, a teraz mając w ręku twarde i niepodważalne argumenty my tak łatwo jak dotąd wam nie odpuścimy – powiedział szybko Matii, a ja od razu zmroziłam go wzrokiem
- Ana ty tak nie patrz na nas, bo niestety te zabójcze spojrzenie nas nie zabije ani nie wzrusza. Sama wiesz, że jesteście najlepsze w swoim fachu a my bierzemy do współpracy tylko najlepszych. No nie przekręcaj oczami bo mówię prawdę. Zresztą co ci szkodzi z nami prowadzić koncerty i zaśpiewać z jedną czy dwie piosenki… Upsss… Tego miałem chyba na razie nie mówić… – ostatnie słowa Rogera sprawiły, że energicznie pokręciłam głową, przy czym nie umknęło mi to, że Ian ciężko westchnął również kręcąc głową a Matteo jak to typowy włoch rzucił słynne mamma mia
- Wiecie co nie wiem na kogo bardziej jestem wciekła na was, że gadaliście z naszymi ojcami bez naszej wiedzy czy na ojca, że nic mi nie powiedział o tej waszej rozmowie. Jeśli chodzi o waszą propozycje to nie powiem jest bardzo kusząca ale moja odpowiedź wcale się nie zmieniła, tzn. bez Anastasiii w nic nie wchodzę i nic nie podpisuje – rzuciła szybko Isabella, na co od razu spiorunowałam ją spojrzeniem
- Chłopaki bardzo wam dziękuję za tą propozycję, ale po raz kolejny jestem zmuszona wam odmówić i nie protestujecie, ponieważ ja zdania nie zmienię. Faktycznie fajnie było prowadzić z wami galę, ale to był jednorazowy występ. Zrozumcie, że ja nie nadaje się do takich rzeczy i nie namawiajcie mnie więcej do tego. Aczkolwiek Bella jak najbardziej nadaje się do tego by z wami współprowadzić koncerty, więc bierzcie ją, a ty nie protestuj tylko podpisuj te papiery, które zapewne ma przy sobie Ian, bo obie wiemy, że nadajesz się do tego tylko zwyczajnie w świecie boisz się prowadzenia takich dużych imprez oraz występowania na scenie – powiedziałam stanowczo patrząc się najpierw na przyjaciół a potem na brunetkę, którą z naburmuszoną miną pokręciła głową
- Nie nadaje się do takich rzeczy? Boże Ann większej bzdury nigdy nie słyszałem. Ty jesteś stworzona do bycia na scenie i dobrze o tym wiesz, bo jesteś najlepsza, obie jesteście najlepsze w tym co robicie. Przestań wyszukiwać w głowie miliona nowych przyczyn odnowy bądź nawet nie próbuj wymawiać swoich starych bezsensownych wymówek, bo nie dobrze mi od nich, tylko pomyśl o tym jak fajnie było na gali i jak jeszcze fajnie będzie. Ana naprawdę nie wygłupiaj się tylko zgódź się – nie odrywając wzroku od mówiącego przyjaciela pokręciłam głową, a on widząc to przekręcając oczami znów pokręcił głową zerkając na Elenę i Jaya
- Nie patrz się tak na mnie kochanie. Sam wiesz, że zgadzam się z tobą, lecz ja już tyle razy próbowałam przemówić jej do rozumu w tej sprawie, ale to jest wielki uparty osioł – rzuciła Lena posyłając mi przyjacielski uśmiech, na co spiorunowałam ją wzrokiem
- Moim zdaniem Ian ma rację Anastasio i naprawdę obie powinnyście poważnie zastanowić się nad tą ofertą, bo pokazałyście ostatnio, że jesteście najlepsze a przecież Ian nie bierze byle kogo do współpracy, więc jeśli Mark z Mikem nie widzą nic przeciwko to powinniście bez wahania zgodzić się – powiedział szybko Jay a ja przekręcając oczami energicznie podkręciłam głową nie zmieniając swego zdania
- Trzymajcie mnie bo nie zdzierze. Lepiej skończmy tą szopkę bo tak możemy bawić się do bożego narodzenia… Panie Khan czy mógłbym na małą chwilę pójść z Anną do kuchni byśmy mogli porozmawiać w cztery oczy? – rzucił niemalże natychmiast Ian a ja odruchowo zakładając ręce na piersi próbując zdusić chęć uduszenie przyjaciela
- Tak. Nie ma problemu – słowa pana Zulfiego spowodowały, że machinalnie przysuwając się do stołu wróciłam do jedzenia starając się ignorując stającego dziennikarza
- Silla albo pójdziesz ze mną po dobroci albo zrobi ci tutaj taką scenę, że się nie pozbierasz – szept przyjaciela sprawił, że spojrzałam się na niego i widząc jego ostre spojrzenie cicho westchnęłam dobrze wiedząc, że on nie żartuje, więc nie mając ochoty na jego zagrywki powoli wstałam idąc w wskazanym przez przyjaciela kierunku
- Dobra kochana, jesteśmy sami i nikt nas nie podsłuchuje, więc może teraz łaskawie powiesz mi czego tak naprawdę się bardzo boisz, że nie chcesz z nami współpracować, co? Porównań do swojej mamy? No cóż po gali porównywano cię do Diany i proszę opinie na temat twego prowadzenia gali były bardzo pozytywne a ty jakiś cudem od nich żyjesz… Może boisz się kolejnych plotek na nasz temat, że rzekomo jesteśmy kochankami? Wiesz kochana nie mam wpływu na to co wypisują w różnych mediach, ale najważniejsze, że najwłaściwsze osoby wiedzą jaka jest prawdą i nie warto sobie takimi głupstwami głowy zawracać. Gdybym ja się tym przejmował to osiwiałbym… Czekaj, czekaj. A może ty po prostu boisz się swego jakże kochanego ojca? Nie chcesz by wreszcie zobaczył twoje prawdziwe oblicze, by zrozumiał co tak naprawdę stracił a raczej co przez swoją głupotę zmarnował, co?… No chyba, że jest jeszcze inny jakiś, bardziej konkretniejszy powód, więc proszę powiedz mi bym wiedział o nim… A może zwyczajnie w świecie tchórzysz przed robieniem tego co naprawdę kochasz?… Silla proszę cię otwórz wreszcie oczy i przestań wyszukiwać coraz to nowszych wymówek przed nie robieniem tego co naprawdę kochasz. To, że kiedyś ktoś cię nie docenił nie znaczy, że naprawdę jesteś nic warta… Boże Diana widząc ciebie na pewno w grobie się przewraca i kręci głową z powodu twojej głupoty – nie odwracając wzroku od przenikliwie patrzącego się na mnie Iana starałam się nie dać poznać jak głęboko dotknęły mnie jego słowa. Cholera, że też on musi tak dobrze mnie znać i doskonale widzieć w które punkty poruszyć by uderzyć w sedno
- Ian proszę cię przestań… Posłuchaj tu nie chodzi ani o mojego ojca ani o mamę czy o to, że niby się boję, tylko ja po prostu nie chce bo… Doskonale wiem jak działa plotka i pomimo, że mam w czterech literach to co wypisują oraz wiem, że odpowiednie osoby wiedzą jaka jest prawda to jednak wkurza mnie to, że one przede wszystkim uderzają w ciebie, w twoich najbliższych, twoje projekty a także w moją mamy, której imię jak nie mam co drugim artykule o nas pojawia się. Zrozum Ian, że nie chce być przyczyną jakiś twoich kłopotów, bo wiem ile wkładasz pracy w tworzeniem swoich programów i domyślam się ile nerwów przez to wszystko traci Elena… No i szczerze mówiąc… ja co prawda kiedyś przed śmiercią mamy faktycznie bardzo poważnie rozważałam iść w pełni muzykę, ale po śmierci zwyczajnie w świecie w dużej części straciłam do tego serce i postanowiłam zostać jedynie dziennikarką piszącą od czasu do czasu dla innych teksty czy komponując dla innych muzykę, a tu jak dobrze wiem będę musiała nie tyle co prowadzić z wami koncert co od czasu do czasu zaśpiewać czego po prostu nie chce… – mówiąc cały czas patrzyłam się na przyjaciela, który słysząc moje słowa nieco uśmiechając się pokręcił głową, po czym po prostu mocno mnie przytulił całując w głowę
- Oj Ana, Ana… Dosłownie cała Diana w swojej osobie… Dbam o innych a o sobie nawet nie pomyśle… Posłuchaj mnie kochana… To miłe, że tak się martwisz o moją karierę czy psychikę Leny, ale naprawdę nie musisz tego robić, bo nie jesteś przyczyną żadnych moich kłopotów. Ja z Eleną przywykliśmy do bycia tematem numer jeden w wielu mediach a nasze rodziny też już doskonale wiedzą jakie są media i nie biorą tego co ci piszą na poważnie, bo wiedzą że jakby coś się wydarzyło to my jako pierwsi ich poinformujemy osobiście a nie przez media. W kwestii tworzonych, prowadzonych przeze mnie koncertów to nie wydaje mi się by one traciły na znaczeniu przez pojawiające się w mediach informacje na nasz temat, przy czym moja droga jeśli tak bardzo martwisz się o te imprezy to tak po prawdzie to nawet masz obowiązek ze mną je prowadzić, ponieważ obydwoje doskonale wiemy, że tak naprawdę to twoja mama była inicjatorką tych koncertów, tyle, że niestety nie doczekała się realizacji tych pomysłów, więc chyba dobrze by było byś wreszcie razem ze mną, chłopakami i Bellą współrealizowała pomysł swojej mamy… Uwierz mi, że będziesz fenomenalna w roli współprowadzącej, a jakby coś się działo to przecież my będziemy obok ciebie i proszę cię nie mów, że nie masz do śpiewania czy muzyki serca, bo je masz tylko zwyczajnie w świecie boisz się robić to co naprawdę kochasz… Naprawdę posłuchaj swego serca i tego co w tej chwili dyktuje ci, bo widzę w twoich oczach, że naprawdę tego chcesz – szeroko uśmiechając się Ian powoli odsunął się ode mnie i biorąc moją rękę nieco je ścisnął, a ja patrzyłam się na niego sama nie wiedzą co powinnam zrobić. No dobra nie mogę zaprzeczyć temu, że moje i moje serce podpowiadało mi, żebym się zgodziła, ale jednak rozum mówił, że to zły pomysł
- Ana nie zastanawiaj się tylko po prostu zgódź się no, błagam cię… Ja tym razem nie odpuszczę ci, ponieważ naprawdę jesteś mi potrzebna, obie z Bellą jesteście mi potrzebne bo....Potrzebuję mieć obok siebie zaufane osoby, którym będę mógł nagle powierzyć odpowiedzialne zadanie… No co tak patrzysz na mnie? Sama zobacz, że nasza trójka bierze tyle srok za jeden ogona, że tylko patrzeć jak któryś z nas powie pas i będzie chciał wreszcie zwolnić, a ja co prawda mógłbym zatrudnić stażystę i wyszkolić go, co zapewne i tak się staniem w niedalekiej przyszłości, ale mimo wszystko minie trochę czasu jak wyszkolę go na tyle, że z czystym sumieniem będę wiedział, że mogę powierzyć mu jakieś poważne zadanie i, że nie zniszczy dzieła zapoczątkowanego przez Diane… No jeśli to cię nie przekonuje to może przekona cię fakt, że wraz z tym, że ty wraz Bellą będziecie współpracować przy tworzeniu imprez to chłopcy U będą mieli zapewnione miejsce na tych koncertach, a obok tego żaden menadżer czy asystent menadżera nie może przejść obok… – nie powiem widząc błagalne spojrzenie przyjaciela i promienno-szczery uśmiech cicho westchnęłam kręcąc głową
- No dobrze, niech ci będzie, ale jeśli coś pójdzie nie tak podczas pierwszego koncertu to odejdę i żadne argumenty nie przekonają mnie do zmiany decyzji – Ian niczym torpeda przytulił mnie całując w policzek, po czym szybko biorąc mnie za rękę pociągnął mnie w stronę wyjścia z kuchni
- Chłopaki mamy dziewczyny na pokładzie – Roger i Matteo słysząc słowa bruneta od razu zaczęli gwizdać i na zmianę klaskać, co sprawiło, że przewróciłam oczami kręcąc głową i nic nie mówiąc z powrotem usiadłam na swoim poprzednim miejscu
- No dziewczyny tu macie umowy. Na jednej kopii dajcie swoje podpisy i mi ją oddajecie a te dwie są dla was. To standardowa umowa, ale zapoznajcie się z nią – powiedział dziennikarz, po czym podał mi kartki, a ja podałam jeden egzemplarz brunetce. Nawet nie próbując czytać umowy ukradkiem zetknęłam na chłopaków a potem na Bellę wpadając na pewien pomysł. Cholera z jednej strony w ogóle nie powinnam nawet dopuścić do mózgu tej myśli, ale z drugiej strony obiecałam Belli, że jej pomogę
- Wiesz co Ian podpiszemy to, ale jest jedne warunek, który nie podlega żadnym negocjacją, a mianowicie chodzi mi o to, że wasza trójka na papierze zgodzi się na to by chłopaki oraz podopieczni wytwórni Jaya oraz naszych ojców mogli oczywiście za odpowiednią opłatą śpiewać wasze piosenki i nie tylko te, których jestem autorem, współautorem. No wiesz Ian my z Bellą tanie nie jesteśmy a maślanymi oczkami nas nie kupicie – mówiąc stanowczym głosem nie oderwałam swego wzroku od Iana, który niby próbował zachować kamienną twarz, ale jego lustrujące mnie spojrzenie wręcz się śmiało
- Chyba się przesłyszałem. Jay naprawdę masz wytwórnię? Boże dopomóż, bo zaraz szlag mnie trafi. Aż się boję pomyśleć co jeszcze ukrywacie – rzucił przyjaciel spoglądając na Jaya, który najpierw gromił mnie spojrzeniem by potem łagodnie spojrzeć się na dziennikarza kiwając głową
- Tak, mam wytwórnię, ale może pomówmy o tym za chwilę, bo pierwsze muszę pilnie na osobności porozmawiać z Anastazią – rzucił szybko Tariq znacząco spoglądając na mnie na co posłałam mu szeroko uśmiech
- Nie Jay, poczekaj chwilę. Roger, Matteo co sądzicie o tym warunku? – dziennikarz nawet nie zerkając na chłopaków zakładając ręce na klatkę piersiową patrzył się na mnie ewidentnie próbując zachować powagę
- No nie wiem stary. Z jednej strony po tym jaki dziś chłopaki dali popis to ja bym się bał, lecz z drugiej strony no nasze dziewczyny są tak cudowne, że może jednak warto by zgodzić się na to – odpowiedział szybko Rog i udając, że poważnie się zastanawia nieco uśmiechnął
- Ja jestem tego samego zdania Ian, bo może i właśnie sami bat na siebie szykujemy, ale te dziewczyny są warte wszystkiego i powinniśmy się zgodzić – rzucił Matti puszczając mi szybko oko, a ja ponownie spojrzałam się na Iana, który kiwając głową wziął jeden egzemplarz umowy wraz długopisem. Widząc co zaczyna pisać uśmiechnęłam się szeroko zerkając na przyjaciółkę, którą równie się uśmiechając nieco pokręciła głową jakby nie wierzyła w to
- Kochanie dopisz, że oprócz waszej zgodny dziewczyny dostaną moja zgodę na wykorzystanie moich piosenek. No co? Ja z największą przyjemnością posłucham nowych wersji swoich piosenek w wykonaniu chłopaków czy ich podopiecznych – nic więcej nie dodając uśmiechnięta Elena spojrzała się na Jaya, który również mając szeroko uniesione kąciki ust skinął głową
- Bardzo wam dziękujemy. Naprawdę jesteśmy wam dozgonnie wdzięczni – mówiąc nie odwróciłam wzroku od Iana, który uśmiechając się skinął głową
- Dobra, dobra. Na razie podpiszcie to a odpowiedni aneks dam wam do podpisu przy najbliższej okazji – nie tracąc ani chwili szybko wzięłam od przyjaciela kartkę podpisując się w danym miejscu, po czym podałam kartkę Belli, która zrobiła to samo
- Brawo... Nareszcie was mamy… Może wypijmy za wspaniałą i owocną współpracę - idąc za śladem mówiącego Matteo tak jak inni podniosłam swój kieliszek upijając chwilę potem łyk czerwonego wina
- No dobra to teraz czas na kolejną sprawę i to wcale nie mniej ważną. Chłopaki który chce mówić?... No jasne, a ja się potem dziwię, że mówią, że jestem liderem zespołu – Ian zaczynając mówić zerknął na Roga i Mattiego, ale widząc, że obaj rękami wskazali na niego cicho westchnął kręcąc głową, po czym wstał chrząkając nieco, a Roger i Matteo idąc za jego śladem również stali, na co pytająco spojrzałam się po kolei na nich domyślając się o co może chodzić
- Chłopaki w imieniu swoim oraz tej dwójki dżentelmenów chciałbym was z największą przyjemnością serdecznie zaprosić do udziału w naszym koncercie, który odbędzie się w sobotę 6 kwietnia w Austrii czyli niecały tydzień po świętach i mamy wielką nadzieję, że przyjmujecie je występując na koncercie, ponieważ nie wyobrażamy sobie byście po tych dwóch występach nie zaśpiewali u nas – gdy tylko Ian zaczął mówić zerkając znacząco na siedzących chłopaków wszyscy wstaliśmy, gdzie z każdym słowem przyjaciela kąciki moich ust coraz szerszej unosiły się
- W swoim i chłopaków imieniu chciałbym podziękować za to za zaproszenie, które oczywiście z największą przyjemnością je przyjmiemy, tzn. z przyjemnością wystąpimy w waszym koncercie – rzucił natychmiast uśmiechnięty Jay rzucając wzrok z kiwającymi głowami chłopaków u na Iana
- Bardzo się z tego cieszymy kochani, a teraz już siadajcie i trzymajcie identyfikatory, a zaraz nagrany taki mały filmik do sieci z oficjalnym zaproszeniem czyli wręczeniem naszego słynnego i pożądanego przez wszystkich złotego biletu, który wręczamy naprawdę wyjątkowy artystą – powoli siadając zetknęłam na Bellę która uśmiechnięta przybiła ze mną dyskretnie piątkę
- Dobra. To mów tak na szybko najważniejsze rzeczy, które powinniśmy wiedzieć o tym koncercie i co możemy jeszcze zrobić, bo jak nie mam generalnie wszystko jest już dopięte na ostatni guzik i zostały jedynie małe poprawki do zrobienia – powiedziała po chwili Isabella, a ja spojrzałam się na Iana, który pokiwał głową otwierając swój kajet
- Może zacznę od tego, że od tego roku nieco sformowałem szlagierowe imprezy prowadzone przeze mnie, przez nas, tzn. każdą porę roku będziemy świętować szlagierowym koncertem. Konkretnie mówiąc teraz na wiosnę będzie Musikleistung wiosenna impreza szlagierowa, latem w czerwcu będzie mój standardowy program czyli festiwal letnich szlagierów, jesienią we wrześniu bądź w październiku będzie Musikleistung jesienna impreza szlagierowa, a zimą w grudniu natomiast będzie coś nowego a zarazem standardowego, tzn. zimowo-świąteczny festiwal miliona świateł i szlagiery roku. Niby ogólny zarys programów się nie zmienił, ale są pewne małe ale znaczące zmiany, gdzie pierwsza jak już słyszycie obejmuje nazwę zimowego koncertu, gdyż uznałem, że ta nazwa bardziej pasuje do naszego różnokolorowego kraju, w którym są zarówno katolicy jak i niewierzący czy osoby wyznające inną religię, a druga zmiana natomiast dotyczy letniego koncertu, tzn. od początku było tak, że niby ten koncert obejmował dwa dni, czyli sobotę i niedzielę, ale tylko ten niedzielny koncert był głównym i tylko on był transmitowany w telewizji, lecz jakimś cudem udało mi się wynegocjować z dyrektorem Feligilem to, że od tego roku oba dni koncertowe będą transmitowane w telewizji i uprzedzając wszelkie pytania jeszcze nie mam pomysłu jak to fajnie wykorzystać, więc jeśli ktoś miałby jakiś pomysł to zachęcam do podzielenia się nim, a jakby nie udało się nic wymyślić to w ostateczności będzie to wyglądało jak do tej pory, że jedni artyści wystąpią jedynie w sobotę, drudzy jedynie w niedzielę a niektórzy wystąpią w sobotę oraz w niedzielę. Jeśli chodzi o nadchodzący koncert… – słysząc ostatnie słowa przyjaciela od razu spiorunowałam go spojrzeniem kręcąc głową
- Ian zwolnij trochę… Bardzo fajnie, że wreszcie udało ci się wynegocjować to, że oba koncerty z cyklu festiwal letnich szlagierów będą transmitowane, bo od dawna mówiłam ci, że to głupota, że tylko jeden koncert jest transmitowany. Aczkolwiek pomysł by utrzymać to co było gdy otwierają się nowe możliwości jest wręcz idiotyczny. No nie patrz tak na mnie tylko spójrz na osobę siedząca obok Eleny i rusz trochę mózgiem bo tu właśnie jest siedzący pomysł – widząc jak Ian szybko rzuca spojrzenie Jayowi a potem pytajco patrzy się na mnie kręcąc głową cicho westchnęłam zerkając na Bellę, która wyraźnie rozumiejąc co mam na myśli również cicho westchnęła przewracając oczami
- Boże Ian… Lenka błagam cię weź ty go gdzieś i tak porządnie się nim zajmij bo najwyraźniej potrzebuje szybkiego resetu mózgu… Ian po co chcesz dzielić artystów jak możesz zrobić fantastyczne show robiąc tematyczne koncerty szlagierowe, coś na wzór spektakli, których częścią był Jay i Julie.... No co? Sam zobacz, że to może wypalić, bo raz zrobisz szaloną noc niemieckich szlagierów, raz zrobisz koncert z światowymi hitami, a jeszcze innym razem szalone lata 80. Zrobi się tylko fajny scenariusz by to wszystko miało ręce, nogi i będzie fantastycznie, zabawnie… To będzie coś znanego a zarazem coś zupełnie innego… W tym roku żeby zaprezentować nową odsłonę letnich szlagierów to w sobotni koncert możesz nazwać po prostu: szlagier jest fajny, gdzie artyści zaśpiewają dwie piosenki, tzn. pierwsza to będzie wielki szlagier, a druga piosenka będzie wykonawcy, który także występuje w tym koncercie, gdzie każdy artysta sam wylosuje czyją piosenkę będzie śpiewał, przy czym to powinny być piosenki, których dany artysta nigdy nie śpiewał, aby to były premierowe wykonania… – mówiąc nie oderwałam wzroku od przyjaciela, który patrząc się na mnie pokiwał głową, przy czym kątem oka zobaczyłam jak Roger i Matteo także kiwali głowami
- Widzicie chłopaki? Właśnie dlatego ostatnio coraz częściej myślę, że to kobiety powinny rządzić światem. One zawsze mają jakiś pomysł w kieszeni, a te dwie dziewczyny to już w szczególności i powinno się je ozłocić… Ann to jest genialny pomysł, który kupuje z ucałowanie ręki… Dobra to my się zajmiemy zbieraniem ekipy na koncert, a wy dziewczyny zajmijcie się tym losowaniem by było ekscytujące i uczciwe – nie mogąc powstrzymać lekko unoszących się kącików ust kiwając głową odruchowo zerknęłam na Bellę, która uśmiechając się szeroko również pokiwała głową
- No dobra o tym to pogadamy nieco później. Teraz powiedz coś na temat tego najbliższego koncertu. Gdzie on dokładnie będzie? Czy masz już scenariusz? Ile dasz piosenek do zaśpiewania chłopakom u? Czy jest kryterium piosenkowe? – rzuciła po krótkiej chwili brunetka, a ja zerknęłam na dziennikarza, który uśmiechając się szeroko pokiwał głową
- Scenariusz wstępny jest i jeszcze dziś wam go prześlę, a gdy będziemy już w Austrii to spotkamy się odpowiednio wcześniej i obgadamy szczegóły. Jeśli chodzi o to ile piosenek zaśpiewacie to zaśpiewacie 3 piosenki i jedyne kryterium jakie obowiązuje to po prostu śpiewanie fajnych piosenek, które porwą ludzi do tańca. A co do konkretnego miejsca koncertu to postawiłem na nowe ale za to cudne miejsce, tzn. koncert odbędzie się w Innsbrucku, a bardziej konkretniej w nowo otwartym amfiteatrze tu niedaleko tej słynnej skocznia Ber… – z każdym słowem przyjaciela czułam jak kąciki moich ust coraz szerzej unoszą się
- Bergisel – dopowiedziałam jednocześnie z Bellą, przy czym spojrzałam się na nią widząc, że tak ja jest tym wręcz podekscytowana. Ian nie mógł wybrać lepszego miejsca na koncert, tylko szkoda, że nie ma szans na to by przy tym spotkać się z Michiem i Stefkiem czy Morgim
- Ian to najlepsze i najcudowniejsze miejsce na ziemi. Te widoki, te rześkie powietrze, no nie ma słów by to opisać… Boże Ann rozumiesz to? Będziemy w Innsbrucku. Cholera przecież możemy a nawet musimy wykorzystasz te wiosenne okoliczności. Zaraz zadzwonię do Philipa i spytam się czy mógłby z nami pojechać do Austrii i tam moglibyśmy nagrać wasze teledyski. Nie wiem jak ty kochana ale ja już je widzę i będą najlepsze na świecie… Boże Ian ja cię kocham… Panie Zulf mogę iść tam i zadzwonić? Dziękuję… Cholerka to po prostu musi udać się – brunetka niczym torpeda biorąc szybko z torby kajet pobiegła w stronę kuchni, na co podobnie jak wszyscy zaśmiałam się
- No właśnie o tym mówiłem. Te dwie dziewczyny są lepsze od milionowej armii, jak tylko wpadną na genialny pomysł to bez tracenia sekundy rozpoczną realizację go i nie powiem kwiatuszku kocham wam za to – rzucił od razu Ian, a ja przekręcając oczami nie mogłam powstrzymać pojawiającego się na moich ustach szerokiego uśmiechu
***
- Ann poczekaj to odprowadzę cię do domu – słysząc znajomy głos stanęłam odwracając się i widząc wychodzącego z restauracji Jaya zakładającego kurtkę pokręciłam głową
- Dzięki Jay, ale ja naprawdę niedaleko mieszkam i nie musisz mnie odprowadzać czy bać się o mnie, bo dam sobie radę – Jay słysząc moje słowa uśmiechnął się kiwając głową
- To, że dasz sobie radę nie wątpię, bo Matteo wspominał mimochodem, że poznałaś jakieś tajemne techniki samoobrony, ale ja z przyjemnością przejdę się dotleniając się przed snem, więc już nie gadaj tylko prowadź – przekręcając oczy odwróciłam wzrok od bruneta zaczynając powoli iść. Oj chyba będę musiała uciąć Mattiemu ten długi jęzor
- Słuchaj… Mogę spytać czy masz jakieś głębszy plan związany z tymi prawami do piosenek chłopaków czy… jednak to co powiedział Ian nie przekonało cię do tego by zgodzić się na jego propozycje i próbowałaś w ten sposób zniechęcić go? – słowa nieco niepewnie mówiącego bruneta sprawiły, że od razu zatrzymując się spiorunowałam go spojrzeniem nie wierząc w to, że podsłuchiwał moją rozmowę z Ianem
- Słucham? Podsłuchiwałeś moją rozmowę z Ianem? – mówiąc głośno nie oderwałam wzroku od Jaya, który patrząc się na mnie przepraszająco nieco uniósł ręce geście obronny
- No z wielką skruchą przyznaje się do tego, a na swoją obronę mam to, że to był pomysł Mattiego, bo poprosił byśmy obaj stanęli przy drzwiach ponieważ ze względu na twoje zdolności obronne bał się, że Ian nie wyjdzie z tej rozmowy w całym kawałku… Naprawdę cię przepraszam i wiedz, że nie miałem złych zamiarów – przekręcając oczami pokręciła z niedowierzaniem pokręciłam głową mając wielką ochotę udusić przyjaciela
- Obaj jesteście niemożliwi… Mam nadzieję, że to był pierwszy i ostatni raz, bo w przeciwnym razie boleśnie przekonasz się na co mnie stać… A co do twego pytania to nie powiem bardziej przekonała mnie jego zmianka o mojej mamie oraz świadomość, że wiele zawdzięczam jemu i Mattiemu niż to, że wy na tym zyskacie, ponieważ prawda jest taka, że po waszym jakże fantastycznym występie Ian byłby kompletnym idiotą nie zapraszając was na swoje koncerty i gdybyś uważnie podsłuchiwał to usłyszałbyś w jego głosie niepewność gdy to mówił jakby rzucił to od tak od niechcenia dobrze wiedząc, że to akurat mnie nie ruszy bo znam prawdę. Jeśli chodzi o piosenki to faktycznie mam pomysł, tzn. połącz sobie piosenkę którą dziś śpiewaliście z teledyskiem do swojej piosenki, która w nazwie ma to samo słowo, które także jest w tej pierwszej – starając się mówić spokojnie nie oderwałam wzroku od bruneta który pokiwał głową, a pod koniec robiąc wielkie oczy szerszej uśmiechnął się
- Szczerze mówiąc już to widzę i podoba mi ten pomysł. Takie szalone rozpoczęcie zespołowej przygody z szlagierami – nie mogąc powstrzymać unoszących się nieco kącików ust skinęłam głową zaczynając iść, a on szedł razem ze mną
- No właśnie to bruneciku. Nie powiedziałam wam o tym od razu, bo nie wiedziałam, że uda mi się to szybko załatwić, lecz na szczęście udało się to i jutro z Isabellą dokładnie wam powiemy co i jak – ciemnooki słysząc moje słowa nadal uśmiechając się pokiwał głową
- Ann… Bo mam taki mały pomysł… Widzisz tak dziś pomyślałem, że… szlagiery to jedno a drugie to, że do tej śpiewaliśmy po angielsku, więc... Co byś powiedziała gdybyśmy zaśpiewali nasz że tak powiem klasyczny repertuar w języku niemieckim? A dodatkowo także moglibyśmy zaśpiewać niemieckie szlagiery w języku angielskim – nie zatrzymując się spojrzałam się na niego szokowania jego pomysłem
- No nie powiem szokowałeś mnie tym pomysłem, ale moim zdaniem jest wart głębszego zastanowienia się. Z jednej strony to byłoby coś nowego, nieznanego i może nawet całkiem fajnego, ale z drugiej strony… – zaczynając mówić nie oderwałam wzroku od bruneta, który uśmiechając się kiwał głową
- Ale z drugiej strony musimy uważać by nie przesadzić i nie popaść w skrajność, bo to może odbić się nam czkawką i to naprawdę poważną. Prawda kochana? Dlatego pomyślałem, że na razie na spokojnie przetłumaczę wszystkie teksty, a potem pokaże się je chłopakom, nagra się je i wspólnie wybierzemy które piosenki będziemy śpiewać po angielsku a które po niemiecku – dopowiedział szybko za mnie Tariq, na co nie mogąc powstrzymać unoszących się lekko kącików ust pokiwałam głową zgadzając się
- Dokładnie tak. To jest dobry pomysł i jakbyś potrzebował pomocy w tłumaczeniu to bez wahania zgłaszaj się do mnie a z przyjemnością ci pomogę – nadal uśmiechnięty brunet słysząc moje słowa pokiwał głową
- Dzięki. Nie omieszkam skorzystać z twojej pomocy gdy dopadnie mnie brak weny twórczej – nie powiem widząc uwodzicielsko-promienny uśmiech ciemnookiego samej kąciki ust szerzej uniosły się, jednocześnie nie mogłam oderwać wzroku od jego ciemnych tęczówek, które jak miałam wrażenie teraz błyszczały rozświetlając ich kolor. Cholera, że też on musi być taki seksowny i być małą kopią mego ojca. Szybko odwracając wzroku na ulicę nieco pokręciłam głową chcąc wyrzucić z głowy myśli o nim
- Wiesz to nawet fajnie, że razem z Ianem oraz chłopakami będziesz prowadzić imprezy. Widziałem w Internecie wasz pierwszy wspólnie prowadzony koncert i dziwię się, że pomimo udanego koncertu więcej nie prowadziliście niczego wspólnie, bo już wtedy wypadliście wspaniale, choć jeśli mam być szczery to zdecydowanie tobie lepiej w tych dłuższych włosach a Janowi w tych krótszych – mimowolnie spoglądając na bruneta nie mogłam powstrzymać cichego śmiechu. Boże od mojego pierwszego wspólnego koncertu z Ianem minęło kilkanaście lat, a jednak mam wrażenie jakby to było wczoraj, choć od tamtego czasu wiele zmieniło się i to nie tylko nasze fryzury
- Dzięki Jay. Wiesz pomimo tego, że wszystko wypadło dobrze i fajnie mi się współprowadziło koncert z Ianem to jednak wolałam się wycofać, bo miałam wrażenie, że to nie jest odpowiednie miejsce dla mnie, a dodatkowo miałam świadomość tego, że nie mogę poświęcić tyle czasu na przygotowania tych koncerty ile bym chciała gdyż widzisz mój drogi studiowanie jednocześnie dwóch kierunków to nie rada wyzwaniem – ciemnooki słysząc moje słowa od razu nieco uśmiechać się skinął głową
- Oj znam to doskonałe z autopsji i z mojej perspektywy brak czasu to był pikuś z porównaniem momentu nadejścia egzaminów i jednej wielkiej paniki od czego tu najlepiej zacząć naukę. A w kwestii prowadzenia koncertów to bardzo się mylisz, bo moim zadaniem ewidentnie scena to twoje miejsce i szczerze mówiąc nadal nie mogę zrozumieć jak z takim talentem do tej pory uchowałaś się w takiej wielkiej tajemnicy – mimo unoszących się nieco kącików ust na samym początku to jednak słysząc jego ostatnie słowa zmroziłam go spojrzeniem
- Więc nie próbuj tego zrozumieć, bo jeszcze mózg przegrzeje się tobie od tego myślenia a lepiej skoncentrować myśli na czymś zupełnie innym, jak na przykład tłumaczenie tekstów piosenek – Tariq widząc mój znaczący wzrok blado się uśmiechnął kiwając głową
- Jesteśmy na miejscu. To mój blok… – zaczynając mówić spojrzałam się na Jaya, który lekko uśmiechając się skinął głową
- I bardzo dziękuję za zaproszenie na herbatę, którą zapewne chciałaś mi zaproponować w ramach podziękowań za odprowadzanie, ale powinienem wracać do restauracji by pomóc tacie, więc innym razem przyjmę tę kusząca propozycję – szeroko uśmiechnięty Jay przerwał minę pół zadania, a ja patrzyłam się na niego i na jego uroczo-zawadiacki uśmiech nie wiedząc co powiedzieć. Szczerze mówiąc sama nie wiem czy zaprosiłabym go do domu, ale jego pewność, że takowe dostałby z jednej strony wkurzała mnie, a z drugiej miałam wrażenie, że dodawała mu jeszcze uroku
- Jasne, rozumiem. W takim razie dobrej nocy i do zobaczenia jutro – mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który nadal uśmiechając się pocałował mnie w policzek
- Kolorowych snów Anastazio i do zobaczenia jutro – ciche szept słyszany przy uchu sprawił, że przez moje plecy przebiegł miły ciepły dreszcz, ale ignorując go szybko odsunęłam się od ciemnookiego, po czym zaczęłam iść w stronę wejścia do bloku, ale nie mogąc się powstrzymać nieznacznie odkręciłam głowę by zerknąć na bruneta, lecz widząc, że on idąc w swoją stronę także zerka na mnie szybko odwróciłam głowę prędko idąc do drzwi, gdzie z przyspieszeniem światła wpisałam kod wejściowy, po czym nie odwracając się szybko weszłam do budynku starając się nie myśleć o brunecie.
2 komentarze:
Wow ile tu się działo w tym rozdziale!!1 Mega kochana <3
Wspaniale że dziewczyny przyjeły współpracę to da im i chłopaką naprawdę wiele nowych możliwości!
Co ja Ci mogę napisać no po prostu rozdział pierwsza klasa!
Jak czytałąm wyznania chłopaków to normalnie łezka mi się zakręciła w oku :(
Dużo przeszli..ehh Jay Chris i Richie szkoda mi ich ale ważne że już wszystko jest na dobrych torach.
Oczywiście to co chciała zrobić Bella ehh doskonale ją rozumiem :( Miłość czasem boli..mam jednak nadzieję że ta dwójka wróci do siebie <3
No i coś też się zaczyna dziać między Jayem i naszą bohaterka <3
Czekam na następny!
Buziaki ;*
Jaki długaśny rozdział!! To mi się podoba!
Tu ledwie święta Wielkanocne, a w najnowszym rozdziale Boże Narodzenie :O I tyle rozdziałów *_* Alikus... Ty jesteś niepowtarzalna ;D
Ale do treści... Straszne jest to co przeżyli chłopcy po rozpadzie US5... Depresja... alkoholizm... kontunzje... Aż się w głowie nie mieści :O Strasznie to smutne :( Najważniejsze, że teraz wyszli na prostą :) Bella powinna wybaczyć Chrisowi, mimo że chłopak tak podle się zachował... może i miał powód do odejścia z zespołu jak i od dziewczyny... ale zdecydowanie mógł to zrobić inaczej :( A tak to unieszczęśliwił siebie i Belle... ;/
OMG *_* o Mamusiu!! Czy ja przeczytałam koncert nieopodal Bergisel ?!
Ja już chcę ten koncert! To znaczy, że muszę lecieć dalej czytać!
Pozdrawiam <3
Prześlij komentarz