Narracja Isabell
Powoli budząc się pod wpływem uparcie dzwoniącego budzika w telefonie leniwie otwierając oczy szybko wzięłam do ręki komórkę prędko ją wyłączając, po czym odkładając ją na łóżko przewróciłam się na wznak zamykając z powrotem oczy i starając się nie myśleć o tym co mi się śniło zaczęłam głęboko oddychać. Cholera by to wzięła tego idealnego niebieskookiego blondyna z nieskazitelnym uśmiechem. Nie, po prostu muszę przestać myśleć o nim jak o mężczyźnie z marzeń, mężczyźnie z którym spędziłam tyle szczęśliwych chwil. Nie jesteśmy już razem a to co było już nie wróci i tyle. Jesteśmy przyjaciółmi i to raczej się nie zmieni. Kręcąc głową chcąc wyrzucić wszelkie myśli cicho westchnęłam starając się głęboko oddychać. Słysząc ciche pukanie do drzwi odruchowo przekręciłam się na prawy bok udając, że nadal śpię. Cichy dźwięk otwieranych drzwi i wchodzącej do mojego pokoju osoby sprawiły, że mocniej przycisnęłam powieki, gdzie gdy tylko wyczułam znajomy zapach poczułam jak moje serce zaczęło szybciej bić. Że też ten blondas musi być takim wilkiem pojawiającym się gdy tylko ktoś wspomni jego imię. Po krótkiej chwili czując jak niebieskooki bardzo delikatnie poprawia kołdrę bym była szczelnie nią przykryta mimowolnie nieco uśmiechnęłam się i po kilku sekundach powoli otworzyłam oczy spoglądając na już siedzącego na skraju mego łóżka Chrisa, który zerkając na mnie uśmiechnął się promiennie
- Cześć… Przepraszam. Nie chciałem cię obudzić, tylko jak usłyszałem, że dzwoni twój telefon to pomyślałem, że już nie śpisz i przyniosłem ci kawę. Proszę, taka jaką lubisz a przynajmniej taka jaką lubiłaś kiedyś – kiwając głową szybko podniosłam się do pozycji siedzącej i biorąc od blondyna spodek z filiżanką uśmiechnęłam się do niego
- Hej. Nie masz za co przepraszać, bo tylko tak drzemałam i dziękuję za kawę… Fajnie, że pamiętasz jaką kawę pije, bo w tym temacie gust mi się nie zmienił i tak w ogóle to ta kawa jest pyszna – biorąc kolejny łyk kawy nie odwróciłam wzroku od blondyna, który szeroko uśmiechając się skinął głową
- Wiesz Bello są pewny rzeczy o których zawsze będę pamiętał, jak na przykład jaką ty lubisz pić kawę, czy o tym kiedy zrobiłem ci to zdjęcie i jak bardzo byłem wtedy szczęśliwy – podążając za wzrokiem chłopaka zerknęłam na biurko na którym stała rozkładana ramka do zdjęć, gdzie w jednej części było zdjęcie na którym byłam z rodzicami a w drugiej części było moje zdjęcie zrobione przez Chrisa i niemalże natychmiast poczułam ukucie w sercu na samo wspomnienie tamtej chwili gdy byłam naprawdę szczęśliwa i zakochana w niebieskookim nie przeczuwając tego co miało nastąpić niecałe pół roku później
- Tak, nie da się tego zapomnieć i nie powiem chciałabym wrócić do tamtego momentu, by znów poczuć się tak jak wtedy oraz móc mniej skoncentrować się na egzaminach a bardziej na tobie by zauważyć, że z tobą dzieje się coś złego i pomóc ci… Może wtedy wszystko potoczyłoby się inaczej, lepiej – odruchowo czując ukucie w sercu przy wymawianiu ostatnich słów położyłam wolną rękę na brzuchu, przy czym wbiłam wzrok w podłogę nie mając odwagi spojrzeć się na blondyna, który jak usłyszałam odłożył swój kubek na szafkę, po czym chwycił mnie za wolną rękę przez co niepewnie zerknęłam na niego, a on uśmiechając się promiennie pocałował moją trzymaną przez siebie dłoń co spowodowało, że niemalże natychmiast poczułam jak przez moje ciało przechodzi miły dreszcz niosący za sobą fale ciepła, która spowodowała, że kąciki moich ust mimowolnie lekko uniosły się
- Nic się nie zmieniłaś, wiesz? Nadal jesteś tak samo kochana i cudowna… Uwierz mi, że ja też bardzo bym chciał cofnąć czas i zmienić pewne rzeczy a przynajmniej inaczej je załatwić, bo obawiam się, że mego odejścia z zespołu a jednocześnie naszego rozstania raczej nie dałoby się uniknąć, ale niestety trzeba żyć tym co jest tu i teraz. Aczkolwiek naprawdę nie powinnaś się o nic obwiniać, bo ja dobrze ukrywałem swoje problemy nie chcąc by ktoś je dostrzegł a w szczególności ty, ponieważ chciałem byś właśnie skupiła się na nauce bo wiedziałem jak bardzo zależy ci na tym by pójść na wymarzoną uczelnię i zostać w przyszłości menadżerem, ale może skończmy rozmawiać na ten nie miły temat, przez który jak nie mam obydwoje wylaliśmy nie jedną łzę – ostatnie słowa niebieskookiego sprawiły, że natychmiast poczułam bolesne ukucie w sercu na samo wspomnienie nie przespanych przez płacz nocy, ale czując lekkie ściśnięcie dłoni ponownie poczułam dobrze znane ciepło przechodzące przez moje ciało.
- Fakt dążyłam do tego by stać się w przyszłości menadżerem, ale to nie znaczyło, że miałam ciebie oraz twoje sprawy w przysłowiowych czterech literach, ale faktycznie nie warto wracać do tamtych mało szczęśliwych chwil tylko skupić się nad tym co jest tu i teraz – szepnęłam jedynie zerkając na blondyna, który lekko uśmiechając się skinął głową, na co powoli wzięłam nadal trzymaną przez niego moją dłoń kładąc ją na kubku, biorąc po chwili łyk kawy
- Wiesz bardzo się cieszę, że zostałaś menadżerem i, że współpracujesz z nami. Fakt nie wiem co wyjdzie z naszych planów ponownego zdobycia rynku muzycznego i nie powiem trochę się boję tego jak to wszystko się ułoży, ale mimo wszystko wierzę w ciebie i Annę – słowa chłopaka niemalże natychmiast sprawiły, że uśmiechając się nieco pokręciłam głową
- Domyślam się, że każdy z was choć trochę boi się tego pierwszego występu i nie powiem byłabym szokowana gdybyście się nie bali, ale mimo wszystko musicie myśleć pozytywnie. Sam zobacz ile osób skomentowało wasze posty dotyczące US5 i jak wiele pisało, że chciałoby waszego powrotu. Zresztą gdyby odpukać coś się stało podczas występu albo publiczność nie dopisała pod każdym względem to na scenie będzie Ana i Ian a oni jak wiesz mają gadane, więc od razu rzucą parę ładnych tekstów i publiczność od razu was pokocha – rzuciłam nie odwracając wzroku od blondyna, który lekko uśmiechając się skinął głową
- Wiem, że mają gadane i w razie czego odpowiednio zareagują, ale jednak trochę się boję jak to wszystko wyjdzie a zarazem nie mogę się doczekać tego naszego pierwszego występu… Wiesz nawet najskrytszych snach nie marzyłem by ponownie wyjść z chłopakami na scenę czy znów spotkać się z tobą – nie mogąc przestać się uśmiechać nieco spuściłam wzrok, ale słysząc jego cichy chichot spojrzałam się na niego pytająco z trudem powstrzymując unoszące się lekko kąciki ust. Cholera jak bardzo brakowało mi tego jego zaraźliwego śmiechu i uśmiechu
- Właśnie przypomniałem sobie minę twego taty gdy wszedł tutaj gdy akurat zajmowałem się zdejmowaniem z ciebie pewnej części garderoby. Szokowany kompletnie nie wiedziałem co mam zrobić czy powiedzieć, przy czym myślałem, że on mnie za moment dosłownie zabije wzrokiem a ty jakby nic rumieniąc się i z trudem powstrzymując uśmiech powiedziałaś: tato przedstawiam ci mego chłopaka Chrisa. Chyba go znasz, prawda? Obawiam się, że podobną minę miał wtedy gdy zerwałem z tobą a nawet może miał gorszą – nie mogąc się powstrzymać od razu cicho zaśmiałam się na samo wspomnienie tamtego momentu równocześnie poczułam bolesne ukucie w sercu. Cholera od tamtego momentu minęło już tyle lat a jednak pamiętam to jakby to było wczoraj
- Tak. Teraz się z tego śmiejemy, ale nam obojgu wtedy wcale nie było do śmiechu. Zwłaszcza mi potem gdy miałam szlaban na wyjścia, bo jak to ujął tata ty jesteś za młoda na chłopaka… A co do miny mego taty gdy odszedłeś to fakt na początku był wciekły na ciebie, ale musiał szybko zapomnieć o złości by razem wujkiem ratować zespół. Ogóle mam wrażenie, że odkąd tylko odszedłeś wszystko zaczęło się sypać i jedyną dobrą rzeczą było pojawienie się Caycego – czując nieco bolesne przyspieszone uderzenia mego serca spojrzałam się na niebieskookiego, który smutno skinął głową
- Przepraszam… Nie powinienem był w ogóle zaczynać tego tematu… Niekiedy wspomnienia potrafią zaboleć i nie ważne czy to te miłe czy nie – szepnął cicho Chris, na co blado się uśmiechając nieznacznie pokręciłam głową
- Nie nasz za co przepraszać, bo to chyba zupełnie normalne, że skoro mamy wspólną przeszłość to i zdarzy się nam wspomnieć o wspólnych chwilach, które przeżyliśmy i, które mogą wywoływać różne emocje – z trudem powstrzymując się by nie złapać go za rękę spuściłam wzrok ale czując jak on bierze moją dłoń zerknęłam na niego prosto w jego niebieskozielone tęczówki i niemalże natychmiast poczułam jak moje serce boleśnie przyspiesza rytmu, a widok jego promiennego uśmiechu sprawił, że poczułam jak przez moje ciało przechodzi miły dreszcz niosący za sobą ciepło
- No proszę, proszę. Nasze dwa kochane gołąbki znów zaczęły słodko gruchać do siebie. Boże jakie to było do przewidzenia. Szkoda, że nie założyłem się z Caycem o to, bo byłbym do przodu o kilka stówek – od razu słysząc znany głos spojrzałam się w stronę drzwi jednocześnie szybko wysunęłam swoją rękę z uścisku blondyna i widząc stojącego w progu Izzyego przekręciłam oczami. Jeszcze jego tu było mi potrzeba do szczęścia
- Izzy ja cię bardzo proszę ty lepiej zajmij się swoją Mel, dobrze? Z tego co w nocy słyszałem i już od rana słyszę to dobrze ci to idzie – rzucił natychmiast Chris a ja domyślając się o co chodzi z trudem powstrzymując cichy śmiech pokręciłam głową. Oj Izz jednak nigdy się nie zmieni. Dzięki bogu, że nie mamy pokoi obok siebie
- Oj mówisz tak bo zwyczajnie w świecie mi zazdrościsz, bo zapewne nasza słodka Bella nie pozwala ci nocować u siebie ani nie przychodzi do ciebie w nocy byście mogli porobić to i owo, ale cóż mój drogi za błędy się słono płaci a nikt jak Bell nie odpłaci się za nasze krzywdy i łzy – odpowiedział Punc na co od razu spojrzałam się na niego spod byka mając ochotę walnąć go czymś
- Izzy mówił ci ktoś, że czasem dobrze jest pierwsze przemyśleć to co się chce powiedzieć a nawet lepiej jest pomilczeć i powiedzieć coś w myślach – Lizzy słysząc moje słowa szerzej uśmiechnął się
- Wiesz Is ktoś może i mówił, ale jednak zawsze o tym zapominam. A tak w ogóle na poważnie to naprawdę fajnie by było gdybyście zeszli się, bo tworzyliście fajną parę i jak widzę nadal was ciągnie do siebie i tylko patrzeć jak nakryje was w łóżku robiąc to i owo – Heinie od razu szybko wstał na co brunet pędem gdzieś pobiegł na co cicho się zaśmiałam kręcąc głową
- Nie wiem jak ty, ale ja już straciłem wszelkie nadzieje na to, że on kiedyś zmądrzeje… Dobra ty sobie jeszcze poleż a ja pójdę i zrobię śniadanie – Chris nic więcej nie dodając szybko biorąc swój kubek pocałował mnie w policzek, po czym również prędko wyszedł z pokoju. Odstawiając kubek na szafkę cicho westchnęłam kładąc się do łóżka. Boże co mnie podkusiło, żeby zdecydować się na wspólną pracę z tatą dobrze wiedząc, że on będzie w zespole. Cholera po prostu muszę przestać myśleć o blondynie jak o fantastycznym mężczyznie, tylko myśleć o nim jak o zwykłym przyjacielu
***
- Hej. Wreszcie mogę dołączyć do ciebie i proszę zrobiłam ci kawę… Wiesz Mel ja nie chce się wtrącać ale czy nie powinni zrobić sobie już przerwy? Bo ćwiczą już tyle czasu a przecież jak Jay niedługo przyjdzie to też będą musieli ćwiczyć a o kontuzje czy kompletne wyczerpanie nie trudno – podchodząc do stojącej przy drzwiach wejściowych do tarasu przyjaciółki podałam jej kubek z gorącym napojem, po czym spojrzałam się na widok za szybą przyglądając się jak chłopaki tańczą ćwicząc układ taneczny do jakieś piosenki
- Bardzo ci dziękuje, bo właśnie miałam iść by zrobić sobie kawy. A co do chłopaków to zaraz zarządzę im przerwę tylko pozwolę im jeszcze z chwilę poćwiczyć skoro sami z siebie zaczęli a właściwie poszli śladem Richiego, który najwyraźniej zawziął się i chce każdą chwilę poświęcić ćwiczeniom by wypaść jak najlepiej nie popełniając żadnego błędu – odpowiedziała Melinda, na co patrząc się na chłopaków pokiwałam głową
- Szczerze mówiąc wcale mu się nie dziwię, że tak się zawziął i cały czas ćwiczy, bo jak każdy z chłopaków chce wypaść jak najlepiej a sam dostrzega, że zdarza mu się popełnić jakiś błąd w tańcu. Zresztą jak nie mam to każdy z nich mniej lub bardziej boi się tego występu i popełnienia choć minimalnego błędu – rzuciłam nie odwracając wzroku od szyby, ale słysząc ciche westchnienie mulatki spojrzałam się na nią
- Masz rację i paradoksalnie to dobrze o nich świadczy, że chcą przygotować jak najlepszy występ, ale jak wiesz oni są artystami przez wielkie a przez co nawet najmniejszy błąd biorą za bardzo do siebie co jest bardzo niebezpieczne, ale myślmy pozytywnie, że wszystko pójdzie po naszej myśli – powiedziała Mel na co pokiwałam głową zgadzając się z nią, bo chłopaki są niesamowicie wrażliwi przez co porażka strasznie ich załamie
- Dobra, chodźmy zarządzić przerwę – przyjaciółka nie mówiąc nic więcej weszła na taras a ja poszłam za nią starając nie spojrzeć się na Chrisa
- Chłopaki przerwa. Proszę kładziecie się spokojnie na plecy i wdychacie powietrze przez nos a wydychacie buzią. Tylko miarowo i bez wygłupów jak ostatnio – powiedziała głośno Melinda dochodząc do chłopaków, którzy robiąc kwaśne miny wykonali jej polecenie, a ja tym czasie wyłączyłam muzykę lecącą przez tablet, po czym usiadając po turecku między Chrisem a Izzym odłożyłam na bok kubek wystawiając chwilę potem twarz w stronę słońca
- Są może jakieś nowe wieści dotyczące piątkowej gali? – słysząc pytanie Richiego spojrzałam się na niego kręcąc głową dostrzegając, że tak jak pozostali podnosi się wygodnie siadając po turecku
- Nowych wieści nie ma oprócz tej, że wszystko jest już dopięte na ostatni guzik i jedyne co pozostaje to ćwiczyć występ oraz porządnie posprawdzać efekty specjalne, które będzie chciało się użyć podczas tego występu – mówiąc szybko wzrokiem przebiegłam po chłopakach, którzy pokiwali głowami
- Przepraszam, że spytam i żeby nie było, że niby jestem pesymistą, ale czy mamy może jakiś plan awaryjny na wypadek wielkiego niepowodzenia? – rzucił po krótkiej chwili Cayce na co od razu spiorunowałam go spojrzeniem za ten pesymistyczny ton głosu
- Chłopaki posłuchajcie… My wszystkie rozumiemy, że się bardzo boicie swego pierwszego wspólnego występu po tylu latach i nie ma w tym nic złego, bo to zupełnie normalne, jednak zacznijcie wreszcie myśleć jedynie pozytywnie o tym występie. Fakt nie mogę zaręczyć, że w hali będzie dużo waszych fanów, ale spójrzcie ile fanów już skomentowało wasze posty na portalach społecznościowych dotyczące US5 przez co jestem prawie pewna, że zaraz po waszym występie wszyscy oszaleją i tylko będą o was mówić oraz pisać. No i niestety nie wiem jak rozwinie się sytuacja w Stanach, ale mino wszystko nie powinniście pobadać w pesymizm tylko starać się myśleć pozytywnie, bo my w was wierzymy – sama nie wiedząc czemu odruchowo zerknęłam na Chrisa, który uśmiechnął się do mnie promiennie co niemalże natychmiast spowodowało szybszą pracę mego serca, przez co szybko spuściłam wzrok starając się ignorować to
- Bells ja korzystając, że nie ma Any i Jaya mam takie pytanie… Tzn.… Bo widzisz nie się ukryć tego, że widzimy, że pomiędzy Markiem a Aną raczej nie panuje rodzina sielanka, gdzie on nigdy nie wspomniał o tym, że ma córkę, która jak się wczoraj okazało jest bardzo utalentowana muzycznie i z łatwością mogłaby występować na scenie… No i zwyczajnie w świecie jesteśmy ciekawi dlaczego tak jest pomiędzy nimi, dlaczego ona dopiero teraz się ujawniła skoro ty praktycznie od samego początku jesteś z nami… Tylko daruj sobie odpowiedź, że nic nie wiesz, bo nikt z nas to akurat nie uwierzy – słowa Izza spowodowały, że spoglądając na niego cicho westchnęłam kiwając głową. Cholera mogłam się spodziewać, że prędzej czy później padnie od któregoś z chłopaków pytania dotyczące blondynki i wujka
- Izz… Może i wiem dlaczego tak jest pomiędzy nimi, lecz niestety nie zostałam upoważniona do tego by opowiadać o tej sprawie na lewo i prawo, a poza tym nie chce rozmawiać na ten temat za jej plecami przez to jeśli chcecie znać dokładne szczegóły tej sprawy to spytajcie się Any lub Marka... Ja jedynie co wam powiem to jak sami wiecie życie rodzinne nie zawsze jest różowe przez co niekiedy zdarzają się mniejsze lub większe konflikty i najważniejsze jest to by nie przekładać tego na sprawy zawodowe, co obydwoje starają się robić. Ana wcześniej po prostu nie chciała tak jak ja pomagać przy zespole i dopiero teraz na moją wielką prośbę zgodziła się z nami współpracować, co moim zdaniem było strzałem w dziesiątkę, bo ona nie tyle co ma gadane, co ma masę dobrych pomysłów i jest najlepsza w swojej robocie - nie dodając nic więcej rozejrzałam się wzrokiem po chłopakach, którzy pokiwali głowami
- Rozumiem i nie myśl, że my kwestionujemy wasze kompetencje czy umiejętności tylko po prostu jesteśmy ciekawi tego i owego… Swoją drogą podziwiam ją, że mimo wszystko tak ochoczo pracuje z Markiem, bo ja na jej miejscu gdybym miał pracować z moim ojcem, który zostawił nas gdy byliśmy z rodzeństwem mali to prędzej bym mu obił to i owo czy zrobiłbym coś by się zemścić za to, że zachował się jak zwykły śmieć – czując jakiś dziwne ukucie w sercu spojrzałam się na Izza nie mogąc powstrzymać lekkiego uniesienia się kącików ust na samo wyobrażenie co Punc zrobiłby swemu ojcu gdyby go spotkał. Fakt nienawiść potrafi być zdradziecka i prowadzić do niezbyt dobrych poczynań, ale jednak sama nie wiem czy Ana miałaby w sobie tyle siły by zrobić dosłownie wszystko by zemścić się na wujku.
2 komentarze:
Kochana moja co ja mogę Ci napisać jak nie oczywiście to że opowiadanie jak zawsze jest PRZECUDOWNE!!!!!!!! Historia wyjątkowa i niepowtarzalna. Wszystkie opisy perfekcyjne...no i ta intryga...
WOW mega i jeszcze raz mega!!!
Oczywiście chyba wiesz kto jest moimi ulubionymi bohateriami :D Bella i Chris <3 Jezu te opisy blondyna ajjj rozpływam się <3 <3 <3 Trzymam kciuki oczywiście żeby wrócili do siebie ;*
Ehh trzymam kciuki za US5!
I było mi na prawdę miło znowu o nich czytać jejku to wspaniałe uczucie <3
Buziaki kochana ;* ;* ;*
Nita powyżej *.* to miód na moje serce, że mimo wszystko ktoś jeszcze próbuje swoich sił w blogowym świecie :)
Ale do treści … czy ja narzekałam na brak chłopaków w poprzednim rozdziale? To teraz miałam tam wiele Chrisa!! Coś wspaniałego! Oj czuję, że stara miłość nie rdzewieje :D ja wiem, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi … ale przecież woda już dawno upłynęła! Chris się na pewno zmienił! Chciałabym żeby nieco więcej wyjaśnili co ich tak poróżniło :( ale wszystko w swoim czasie hihi
Lecę czytać dalej, ale drżę na samą myśl co mnie tam spotka haha ;D
Pozdrawiam! :*
Prześlij komentarz