środa, 10 kwietnia 2019

11 rozdział


Narracja Anastasii
- Wiesz co Nowy Jork Nowym Jorkiem ale jednak nie ma to jak Berlin i swój własny dom – odwracając wzrok z szyby auta spojrzałam się na kierującą pojazdem Isabell uśmiechając się do niej
- To prawda. Nawet nie myślałam, że aż tak bardzo brakowo mi Niemiec i swego domu. Mam wrażenie, że tutaj czas płynie zupełnie inaczej, jakoś wolniej i ludzie jacyś inni – mówiąc nie oderwałam wzroku od przyjaciółki, która słysząc moje słowa cicho się zaśmiała kiwając głową
- A powiedz mi jak chłopaki i Mel? Dochodzą do siebie po locie? - spytałam się po krótkiej chwili na co brunetka pokiwała głową
- Lot niby każdemu dał w kość, ale dochodzą do siebie a przynajmniej przy śniadaniu nie wyglądało jakby z kimś działo się coś złego przez różnicę czasową oprócz zwykłego niewyspania – szybko odpowiedziała Bell, a ja pokiwałam głową odwracając wzrok z powrotem na widok za szybą auta
- Naprawdę nie możemy spotkać się z Jayem u ciebie gdzie są wszyscy? Przecież lepiej by było gdyby to on przyjechał do ciebie – widząc, że przyjaciółka parkuje samochód przed restauracją taty bruneta zaczynając mówić zerknęłam na nią, a ona spojrzała się na mnie spod byka
- Może i tak byłoby lepiej, ale Jay wolał dziś spotkać się tu, bo chce jak najwięcej pomóc tacie przy restauracji dopóki jest w Berlinie, a musimy pilnie odmówić szczegóły jutrzejszego spotkania od którego dużo zależy. No a dodatkowo my zjemy dobry obiad, za który raczej nie będziemy musiałby płacić – przekręcając oczy powoli wyszłam z auta kierując się w stronę budynku. Gdy tylko przekroczyłam próg restauracji od razu rozejrzałam się po niej i musiałam przyznać, że pomimo, że knajpa nie była duża to jednak beżowo-brązowy wystrój, obrazy wiszące na ścianach czy poustawiane w niektórych miejscach butelki winem dodawały uroku temu miejscu. Szybko siadając przy pierwszym wolnym stoliku od razu wzięłam leżącą na stoliku kartę dań  przeglądając ją
- Dzień dobry. Czy mogę już przyjąć zamówienie pań? – słysząc męski głos kiwając głową zerknęłam na brunetkę, która również pokiwała głową
- Tak. Ja poproszę tą sałatkę z rukolą, pomidorami oraz parmezanem i herbatę – powiedziała Isabell patrząc się na wysokiego bruneta, który zapisując jej słowa na kartce skinął głową
- A ja poproszę tą sałatkę szefa kuchni i także herbatę – nie dodając nic więcej zerknęłam na mężczyznę, który kiwając głową szybko poszedł w stronę głównej lady
- Ładnie tu prawda? Zobaczysz, że jedzenie jest wyśmienite. W ogóle mamy szczęście, że trafiliśmy na różniejszą godzinę, bo dopiero po południu tu jest dość tłoczno, więc przynajmniej bez przeszkód pogadamy z brunetem… No co? Wiem o tym bo byłam tu już kilka razy tylko jak na złość nie miałam szczęścia by spotkać wtedy tu Jaya – rzekła brunetka na co pokiwałam głową
- Proszę i życzę smacznego – nie minęło dużo czasu jak kelner wrócił z naszym zamówieniem kładąc przed każdą talerz i filiżankę z herbatą
- Dziękujemy. Mam do pana taką małą  prośbę czy mógłby pan powiedzieć Jayowi Khanowi, że czekają na niego dwie przepiękne dziewczyny, które proszą go by wyszedł do nich gdy tylko znajdzie chwilę i proszę dodać, że to nie są zwykle fanki czekające na autograf czy zrobienie sobie z nim zdjęcia tylko dwie dziewczyny, które były z nim umówione – nie mogąc powstrzymać odruchowo unoszących się kącików ust pod wpływem słów przyjaciółki delikatnie kręcąc głową szybko rozwinęłam zakryte w chusteczkę sztućce
- No faktycznie niby zwykła sałatka ale jednak naprawdę dobra – przełykając pierwszy kęs spojrzałam się na Belle, która szeroko uśmiechając się sama zaczęła jeść
- O witam moje dwie przepiękne dziewczyny… Czemu od razu mnie nie zawołałaś czy zadzwoniłaś, że już jesteście, co? Przygotowałbym wam coś bardziej wymagającego i również pysznego niż te zwykłe sałatki – słysząc znajomy głos podniosłam w tamtym kierunku wzrok i mimowolnie uśmiechnęłam się widząc idącego ku nam bruneta, który od razu podchodząc do nas przywitał się buziakiem w policzek, przy czym widząc jego w białym fartuchu nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że naprawdę było mu w nim do twarzy.
- Nic nie mówiłyśmy, bo bałyśmy się, że możesz być akurat zajęty. A co do sałatek to uwierz mi kochany, że to nie są takie zwykłe sałatki a wręcz wyśmienite – rzuciła niemalże natychmiast ciemnooka na co odruchowo pokiwałam głową
- Kochane nie mówcie co jest wyśmienite bo nie jadłyście innych moich czy mojego taty popisowych dań, więc następnym razem od razu dajcie znać, że już jesteście a resztą ja się zajmę… No a tak zmieniając temat to powiedzcie jak chłopaki? Zmiana czasowa daje im w kość? – powiedział od razu Jay patrząc się a to na mnie a to na Bellę, która skinęła głową
- Chłopaki jak to chłopaki grają twardzieli, ale jednak pomimo ich wielkich starań to jednak było widać, że są zmęczeni, ale szybko się zregenerują i będzie dobrze, więc nie masz o co się martwić – odpowiedziała szybko Isabell, patrząc się na bruneta, który uśmiechając się pokiwał głową
- No dobra dziewczyny ja się w pełni oddaje wasze ręce co do wyglądu wszelkich prób przed występem i samego występu, ale chciałbym wiedzieć która z was jutro ze mną idzie do Paula i co mam konkretnie mówić na tym spotkaniu – słysząc słowa Tariqa spojrzałam się na przyjaciółkę, która niemalże natychmiast głową wskazała na mnie
- Bezapelacyjnie Anastasia idzie z tobą bo ma lepsze gadane przez które kupi każdego i co najważniejsze Paul współpracował z jej mamą gdy ona prowadziła tą galę więc jak mam nadzieję spojrzy przez to na was oraz na waszą prośbę przychylniejszym okiem. A co do tego co masz mówić to niech Ana o tym zdecyduje – przekręcając oczami pod wpływem słów Belli cicho westchnęłam kręcąc głową
- Bardzo śmieszne kochana. Jak chcesz mogę iść i rozmawiać ale wydaje mi się, że bardziej do Paula przemówią odpowiednie argumenty niż znajomość z moją mamą. A co do tego co masz mówić to omówmy się, że ja będę mówiła a gdy będę chciał byś coś dodał to spojrzę się na ciebie i zrobię taki gest prawa ręką – nie dodając nic więcej zerknęłam na bruneta, robiąc niewinny gest prawą ręką, a on patrząc się na mnie pokiwał głową
- Ok. A macie jakiś plan b na wypadek gdybyśmy nie otrzymali zgody na realizacje naszego pomysłu? – spytał się ciemnooki na co niemalże natychmiast pokiwałam głową
- Gdyby niestety nie udało się zdobyć zgody na nasz plan to wtedy organizuje tobie w telewizji natychmiastowy wywiad i przed nim poproszę by spytano się ciebie o US5. Ty podczas tego pytania powiesz coś w stylu a to dobrze się składa, że wspominasz o zespole i wchodzą wtedy chłopaki lub chłopaki od tak dołączają do ciebie podczas udzielania przez ciebie odpowiedzi na pytanie o US5 – szybko odpowiedziałam patrząc się na chłopaka, który skinął głową
- Aczkolwiek przede wszystkim walczymy o to by nasz pierwotny plan się udał, ponieważ on jest zdecydowanie fajniejszy i bardziej spektakularny niż takie zwykłe pojawienie się w programie telewizyjnym, który nie każdy by mógł obejrzeć na żywo – dodała pospiesznie brunetka na co samo skinęłam głową
- No i super. Ja raczej na razie więcej pytań nie mam i jeśli chodzi o godziny prób czy jak ma wyglądać sam występ to naprawdę zostawiam to w waszej sugestii tylko mówicie mi co mam robić a to zrobię i byłbym bardzo wdzięczny za to gdyby godziny prób do obu występów były w miarę o ludzkich porach, ponieważ chciałbym jak najwięcej pomóc tacie tutaj w restauracji póki jestem w Berlinie – słysząc słowa Jaya od razu spoglądając na niego pokiwałam głową
- Jay my to doskonale rozumiemy i możesz być pewny, że będziemy starały się aby próby były o ludzkich porach, ale to zależy od tego jaki grafik prób zostanie przedstawiony na jutrzejszym spotkaniu z wszystkim występującymi na gali artystami – nic nie dodając szybko rzuciłam ciemnookiemu uśmiech po czym wróciłam do jedzenia sałatki
- O przepraszam… Tak przy telefonie… Dziś!?… Przepraszam kompletnie o tym zapomniałam… Nie, nie ma potrzeby przekładania tego… Tak, będę w domu za godzinę… Ja dziękuję za telefon. Do zobaczenia – słysząc dzwonek telefonu spojrzałam się w wyjmującą komórkę przyjaciółkę, która od razu odebrała połączenie, gdzie z każdym jej słowem coraz bardziej patrzyłam się na nią pytająco
- Niech to szlag weźmie… Przepraszam was, ale jak nie urok to przemarsz… Przed wyjazdem do USA umówiłam się na zmianę piecyka i kompletnie o tym zapomniałam… Nie ma bata i muszę jechać do domu, bo przecież nie możemy pozwolić by ktoś zobaczył chłopaków… Jay miałabym do ciebie próbę ogromną zrobiłbyś tak na szybko z 6 pizz z czego jedną wegetariańską dla Chrisa? – nie dodając nic więcej Isabell spojrzała się na Jaya, który uśmiechając się tak jak ja pokiwał  głową, a ja spojrzałam się smutno na przyjaciółkę rozumiejąc, że w takiej sytuacji z naszych zakupionych planów nici
- No jasne, że zrobię. Już się za to zabieram a wy kończcie jeść – powiedział niemalże natychmiast Tariq, który szybko wstał idąc do kuchni
- Ann wiem, że miałyśmy iść na zakupy, ale sama rozumiesz, że muszę jechać jak pojawienie się chłopaków ma być jeszcze tajemnicą a przecież nie możemy ryzykować bo a nóż będziemy miały do czynienia z ojcem fanki chłopaków. Może umówmy się, że jak ten facet skończy to zadzwonię do ciebie i jak nie będzie późno to pojedziemy jeszcze dziś na szalone zakupy a w razie czego to jutro lub pojutrze wyskoczymy do sklepu. W ogóle dasz radę wrócić sama z stąd do domu? – od razu uśmiechając się do brunetki pokiwałam głową
- Kochana oczywiście, że rozumiem i nie musisz się o mnie martwić, bo sama dam sobie radę z powrotem, a co do zakupów to po prostu może faktycznie lepiej będzie jak pójdziemy na nie jutro czy pojutrze – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciółki, która pokiwa głową, po czym obie wróciłyśmy do jedzenia
- Proszę bardzo kochana jedna wegetariańska, trzy margerity i dwie salami. Każde pudełko jest dokładnie opisane, więc nie pomylisz się która pizza to która… A tak chyba tobie Bello nie muszę przedstawiać mego tatę, więc Ann poznaj mego tatę Zulfiquar Khan. Tato Bellę chyba pamiętasz a to jest Anna – mimowolnie słysząc głos Jaya zerknęłam w tamtym kierunku i widząc jak wychodzi z znanym mi z zdjęć mężczyzną odruchowo podobnie jak brunetka wstałam uśmiechając się do nich
- Ależ oczywiście, że pamiętam twego tatę Jay i bardzo mi miło znów pana widzieć panie Zulfiquarze– przyjaciółka od razu podeszła do uśmiechniętego taty bruneta podając mu rękę na przywitanie
- A mi bardzo miło poznać pana osobiście, bo wiele o panu słyszałam – mówiąc podeszłam do mężczyzny podając mu rękę na co on uśmiechając się uścisnął ją
- Bardzo miło mi cię poznać Ano, a ciebie Isabello miło mi znów cię widzieć i proszę mówcie mi po prostu Zulf. Jak tylko znów będziecie w restauracji to tylko dajcie znać, a ja już wszystkim się zajmę – słowa taty bruneta sprawiły, że odruchowo pokiwałam głową nie mogąc nie uśmiechnąć się
- Ja bardzo wam przepraszam, ale niestety muszę już lecieć, ale obiecuje panu, że następnym razem wpadnę tu na więcej czasu by skosztować innych pana specjałów… Dzięki kochany za te pyszności i powiedz mi ile płace za to wszystko? – widząc mrożące spojrzenie bruneta, które rzucał ciemnookiej gdy ta wzięła od niego pudełka z pizzami niemalże natychmiast musiałam ugryźć się w język by nie zaśmiać się
- Nawet mnie tak nie obrażaj Bell, dobrze? Tu dajesz buziaka i leć do tych świrusów pozdrawiając ich ode mnie – Isabell szeroko uśmiechając się i puszczając mi oko pocałowała w policzek Jaya, po czym szybko biorąc torebkę wyszła z restauracji
- No ja też będę leciała. Bardzo dzięki za sałatkę i do zobaczenia jutro, a pana naprawdę było mi miło poznać – szybko biorąc torebkę powoli wstałam zerkając na Tariqa, który gdy tylko usłyszeliśmy dźwięk komórki szybko sięgnął do kieszeni spodni
- Poczekaj dzwoni właśnie Ian. Może chodzi o próby bądź galę… No cześć. Co tam słychać?… Wiesz dla ciebie znajdę i nawet dwie chwilę… Dziś?… Nie ma problemu. Powiedz mi tylko czy może być obecny na tej rozmowie mój menadżer a raczej moja menadżerka skoro chodzi o występ?… Super, dzięki. W takim razie ja teraz mówię ci do zobaczenia i zaraz prześlę ci mój adres. Pa – słysząc imię przyjaciela mimowolnie uśmiechnęłam się jednocześnie szybko wskazując na sobie pokręciłam głową dając znać tym brunetowi by nic nie mówił o mnie, przy czym z każdym słowem bruneta coraz bardziej zaczęłam się zastanawiać o co może chodzić Ianowi
- Ian chce się za godzinę spotkać się ze mną w sprawie sobotniego występu u mnie w domu bo jak on stwierdził tajemniczo tam jest zapewne cicho i dyskretnie a ta rozmowa nie jest na telefon ani nie powinna się odbyć w miejscu publicznym. Powiedział też, że nie będzie sam i, że możesz a nawet powinnaś być na tym spotkaniu – kompletnie szokowana słowami ciemnookiego skinęłam głową zastanawiając się o co może chodzić przyjacielowi
- Skoro Ianek chce się spotkać w pełnej dyskrecji to oznacza, że chłopaki planują coś specjalnego na galę i chcą ciebie w to włączyć, co jest wielkim sukcesem i wyróżnieniem, bo on nie bierze, oni biorą do swoich projektów czy programów byle kogo – mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który kończąc pisać jak nie mam wiadomość z swoim adresem do Iana uśmiechając się do mnie pokiwał głową
- No zobaczymy o co chodzi. Poczekaj tu na mnie a ja pójdę wziąć coś do jedzenie by nie przywitać tak znamienitych gości zwykłym ciastem i herbatą. A ty tato usiądź i wreszcie coś zjedź – powiedział szybko Jay patrząc się a to na mnie a to na swojego tatę, który spojrzał się na niego mrożącym spojrzeniem
- Tariq nie mów mi co mam robić dobrze? Ja doskonale wiem co mam robić i nie musisz się o mnie martwić, a teraz jak mi pozwolisz to przygotuje ci dobrego dla twoich gości – pan Zulf nie dodając nic więcej nie czekając na reakcje syna szybko poszedł do kuchni, na co brunet kręcąc głową cicho westchnął idąc za swoim ojcem
***
- Ann możesz otworzyć drzwi? – kiwając głową szybko poszłam do przedpokoju nie mogąc powstrzymać szerokiego uśmiechu na samą myśl zobaczenia się z przyjaciółmi
- Cze… No niech mnie piorun trzaśnięcie bo nie wierzę. No witaj moja droga. No w życiu nie pomyślał, że tu cię spotkam u Jaya, bo chyba dobrze trafiłem prawdą? - widząc szokującą minę przyjaciela cicho się zaśmiałam gestem ręki zapraszając go do środka
- No cześć mój ulubiony dziennikarzu. Trafiłeś dobrze, bo to jest dom Jaya, a ja jestem tutaj gościem. Zresztą zaraz sam się dowiesz o powodach mojej obecności tutaj – Ian szeroko uśmiechając się wszedł do środka, gdzie od razu podszedł do mnie i przytulając pocałował mnie w policzek
- O cześć Ian. Jak widzę niespodzianka w pełni się udała… A gdzie zostawiłeś resztę chłopaków, bo mówiłeś, że przyjdziesz z nimi – kiedy tylko w przedpokoju pojawił się Tariq dziennikarz od razu odsunął się ode mnie przy przywitać się z nim
- Cześć Jay. No nie zupełnie tak mówiłem, bo powiedziałem, że nie będę sam. Fakt to nie będą chłopaki bo oni dopiero co w ciągu kilku godzin będą lądować w Niemczech, ale przyprowadzam do ciebie kogoś również bardzo urokliwego, kogoś kogo chciałeś już dawno poznać. Powiedzmy, że to taki świąteczno-urodzinowy prezent – powiedział starszy brunet, a ja domyślając się o kim może mówić szeroko uśmiechnęłam się spoglądając na ciemnookiego, który patrzył się pytająco jakby nie rozumiał co właśnie powiedział dziennikarz
- Możesz już wejść kochanie i nie uwierzysz kto tu jeszcze jest – Ian nie marnując czasu otworzył szerzej drzwi, w których po chwili pojawiła się szeroko uśmiechnięte jego narzeczona
- Ana? No nie wierzę. Witaj kochana. Co ty tu robisz? Czyżby ty i Jay… – niemalże natychmiast gdy Elena przekroczyła próg mieszkania przytuliłam się do niej mocno
- Cześć Lenko. Ja też nie wierzę, że cię widzę ale cieszę się z tego nieoczekiwanego spotkania, a co do przyczyny mojej obecności to zaraz obydwoje się dowiecie i to nie jest to o czym teraz myślicie – rzuciłam szybko nie pozwalając dokończyć zdania przyjaciółce, przy czym nie odwracając wzroku od  niej delikatnym gestem głowy wskazałam na Jaya, na co blondynka spojrzała się na niego
- Witaj Jay. Milo mi ciebie wreszcie poznać osobiście – odruchowo spojrzałam się na wyższego bruneta i od razu żałując, że nie mam jak zrobić mu zdjęcia, bo jego mina wyglądała bez cennie, jakby zobaczył dosłownie ducha
- O Boże po prostu nie wierzę w to… Elena Achtis w moim domu… Witam cię. Jestem twoim wielkim fanem i to dla mnie wielki zaszczyt gościć cię w moich skromnych progach… Dobra nie stoimy już w progu, zapraszam was do salonu – nie powiem widok nieco jąkającego się bruneta sprawił, że nie mogłam powstrzymać cichego śmiechu ani szerokiego uśmiechu na buzi. Nie marnując chwili jeszcze raz przytulając się do Iana powoli weszliśmy do dużego pokoju
- Nie no Jay bardzo ci dziękujemy, ale nie musiałeś nic przygotowywać. Wystarczy nam zwykła herbata czy kawa – rzucił przyjaciel patrząc się na ciemnookiego, który uśmiechając się pokręcił głową
- Oczywiście, że musiałem i podziękujcie jak zjecie. Zapewniam was, że moje popisowe spaghetti alla Italia na pewno będzie wam smakowało, a te przesłodkie włoskie wino tylko dopełni te smaki – odruchowo kiwając głową tak jak inni usiadłam przy stole zerkając na Jaya, który właśnie otwierał butelkę czerwonego wina
- No ja z bardzo wielkim smutkiem jestem zmuszony odmówić tego jakże wykwintnego trunku, bo prowadzę auto, ale jak mam nadzieję odbijemy sobie to kochani na najbliższym afertparty – powiedział Ian na co Tariq pokiwał głową nalewając mu soku, po czym gdy on usiadł wszyscy po kolei zaczęliśmy sobie nakładać na talerze jedzenie
- No dobra kochana opowiadaj co tam u ciebie i co ty tu robisz? – od razu słysząc pytania Iana spojrzałam się na niego uśmiechając się szeroko
- U mnie bywa różnie. Jak to się mówi raz na wozie raz pod wozem, ale nie narzekam  bo jest dobrze. A co do mojej obecności tutaj to ja jestem asystentem menadżera Jaya zajmującym się generalnie spawami public relations – starszy brunet słysząc moje słowa odkładając szybko i nieco głośno sztućce spojrzał się na nas szokowany
- Że co? No nie wierzę. No trzymajcie mnie bo nie ręczę za siebie. To my tutaj z chłopakami dosłownie bijemy się z Danielem kto da naszej kochanej Silli najlepszą umowę o stałą pracę w charakterze menadżera a ten tu osiłek jakby niby nic sprzątnął nam ciebie sprzed nosa nawet nie dając żadnych sygnałów zainteresowania tobą… Wiesz kolego, że takich rzeczy nie robi się przyjaciołom? A tak na poważnie to dobrze, że zaczęliście współpracować, bo miałem was sobie przypomnieć bo jak nie mam znacie się z czasów US5, a dodatkowo komu jak komu ale tobie Jay czasami przydałby się ktoś kto delikatnie podpowie ci w którym kierunku iść, zresztą sam wiesz najlepiej – nie mogąc wytrzymać niby poważnego tonu głosu przyjaciela od razu cicho się zaśmiałam
- Oj wiem Ian i wiesz mi, że strasznie żałuję, że wcześniej nie zacząłem współpracy z Aną, bo przynajmniej nie miałbym na koncie tylu złych decyzji, które do dnia dzisiejszego ciągną się za mną. A po za tym dobrze usłyszałem, że nazwałeś Ann Sillą? – pytanie Tariqa od razu sprawiło, że moje serce zaczęło nieco szybciej bić. Że też musiał to usłyszeć a Ian powiedzieć. Niepewnie spojrzałam się na niebieskookiego przyjaciela, który uniósł ręce do góry
- Boże widzisz to i nie grzmisz. To ty nie wiesz kogo zatrudniasz Jay? Otóż nasza kochana Anastasia jest jedną z najlepszych tekściarzy oraz kompozytorek muzyki typu szlagier w Niemczech, która nie wiadomo czemu każde swoje dzieło podpisuje swoim wymyślonym przeze mnie i chłopaków pseudonimem Silla – szybkie słowa bruneta spowodowały, że odruchowo kręcąc głową przekręciłam oczami
- Naprawdę? No proszę rzeczywiście nie wiedziałem, że mamy taki diament w zespole, bo kochana twoje teksty oraz muzyka są obłędne i zresztą porozmawiamy o tym później – rzucił natychmiast ciemnooki na co również szybko zmroziłam go spojrzeniem
- Boże co z tego, że to ja jestem Silla co? Może i popełniłam w życiu kilkanaście tekstów piosenek czy skomponowałam muzykę do kilkunastu piosenek, ale to nic wielkiego, gdzie wcale nie jestem najlepsza Ian i w ogóle koniec tego tematu, do którego na pewno nie będę wracała – starając się pohamować wciekłość nie patrząc się na nikogo wróciłam do jedzenia
- Z jednej strony fajnie, że wreszcie zajęłaś się menedżerowaniem, bo moim zdaniem jesteś do tego stworzoną, a z drugiej strony trochę szkoda, że zajęłaś się menedżerowaniem, bo jak się domyślam odeszłaś z radia, a wiem jak bardzo kochałaś w nim pracę – spoglądając z wdzięcznością na Elenę za zmianę tematu uśmiechnęłam się do niej kiwając głową
- Niestety chyba genów się nie oszuka i prędzej czy później musiałam w jakiś sposób wejść w menedżerowanie, a co do pracy w radio to fakt bardzo ją lubiłam, ale… powiedzmy, że od pewnego czasu atmosfera w nim była zbyt gęsta, że nie miałam czym oddychać – niepewnie mówiąc ostatnie zdanie nieco spuściłam wzrok mając nadzieję, że nikt nie zorientuje się o czym mówię
- Chyba nie mówisz poważnie? Naprawdę przez tych pismaków straciłaś pracę?… W takim razie ja już sobie pogadam z niektórymi dziennikarzami z Bożej łaski i nawet nie próbujcie mnie powstrzymać, bo niby mieliśmy umowę by nie komentować kompletnych bzdur ale to już chyba zaszło za daleko skoro doszło do tego, że ty odeszłaś z pracy – ostry ton głosu Iana sprawił, że spoglądając na niego lekko uśmiechnęłam się
- Ian dziękuję ci, że chcesz zainterweniować w mojej sprawie ale nie musisz tego robić bo to nie ma najmniejszego sensu. Prasa tak czy siak będzie gadała na nasz temat kiedy tylko będzie miała okazję i nie mamy na to wpływu – powiedziałam patrząc się na starszego bruneta, który z rezygnacją pokręcił głową
- Ian Ann ma rację. Prasa co chwilę wymyśla coś na nasz temat i gdybyśmy mieli co chwilę to komentować to byśmy zwariowali. Lepiej ten czas poświęcić na coś bardziej przyjemnego – nie dodając nic więcej Elena czułe spojrzała się na swego narzeczonego, który od razu ją pocałował w rękę
- Ja też zgadzam się z Ann. Z własnego doświadczenia wiem, że niestety nie kiedy właśnie najlepiej jest nie komentować niektórych rzeczy pojawiających się w mediach bo oni mają z tego tylko większą pożywkę. Najważniejsze, że wy i wasze rodzinny wiedzą jaka jest prawdą – odruchowo słysząc słowa Jaya pokiwałam głową zgadzając się z nim
- Zresztą mogę cię pocieszyć, że i tak byłam na wylocie, bo szykowała się redukcją etatów a nie od dziś wiadomo, że pierwsi do ostrzału to ci którzy jako ostatni zostali zatrudnieni, więc z przyjemnością przyjęłam propozycje współpracy z Jayem przy jego kolejnym muzycznym projekcie, o którym na razie cichosza, ale jednak mogę zdradzić, że już niedługo zobaczycie o co chodzi i wtedy będę miała do ciebie kochany kilka próśb, które jak mam nadzieję zostaną przez ciebie pozytywnie rozpatrzone – dodałam szybko spoglądając na Iana, który słysząc moje słowa uśmiechnął się szeroko
- Jay Khan i nowy projekt muzyczny? No mój drogi jestem tego bardzo ciekaw i już trzymam kciuki za ciebie. A co do próśb to domyślam się jakie one są i moja odpowiedź brzmi zobaczę co da się zrobić moi kochani – słowa przyjaciela sprawiły, że szeroko uśmiechnęłam się do niego doskonale rozumiejąc co oznacza u niego zobaczę co da się zrobić
- No a co tam u chłopaków? Nie planują przypadkiem wydania swoich nowych solowych singli bądź nie planujecie wydania wspólnego singla? Nie wiem czy uznasz to za wtrącenie się, ale słuchałem kilku solowych piosenek chłopaków i muszę stwierdzić, że są naprawdę wspaniałe przez co może pomimo tego, że nie są one w języku niemieckim to może zastanowiłbyś się nad tym czy nie pozwolić chłopakom na zaśpiewanie ich na której z waszych imprez. Wasi fani według mnie powinni być szczęśliwi gdyby każdy z was wystąpił solo w swoim rodowo-szlagielowskim repertuarze – rzucił po chwili Tariq na co odruchowo zerknęłam na niebieskookiego, który cicho się śmiejąc pokiwał głową
- Chłopaki jak to chłopaki. Zapracowani, że szkoda w ogóle o tym gadać i tylko nikt nie wie jakim cudem skutecznie łączą sprawy zawodowe z życiem prywatnym, ale żaden z nich nie narzeka tylko robi swoje, choć jeśli mam być szczery to niestety ale najgorszy jest nasz słodki Matti, który dosłownie lata z koncertu na koncert. Co do singli to fakt każdy z nas coś tworzy, ale to wszystko jest w fazie produkcyjnej bez żadnego terminu wydania, lecz planujemy w maju wydać wspólnego singla, więc oczekuj go cierpliwie. A co do twojej propozycji to szczerze mówiąc myślałem już o czym takim i zobaczymy jak to się ułoży – odpowiedział szybko Ian, a ja dzięki temu, że nie odwróciłam od niego wzroku od niego zobaczyłam jak Elena patrząc się znacząco na niego położyła swoją rękę na jego ręce
- Dobra słuchajcie czas wreszcie poruszyć sprawę z którą do was przyszliśmy i powiedzmy, że to taka drugą a zarazem najważniejsza część naszego wspólnego świąteczno-urodzinowego prezentu dla ciebie Jay. Kochanie będziesz czynić ten słodki honor – Lenka słysząc słowa swojego narzeczonego niemalże natychmiast poprawiła się na krześle i spoglądając na Jaya uśmiechnęła się szeroko
- Posłuchaj Jay ja słyszałam wiele dobrego od Iana oraz chłopaków na twój temat a także słyszałam kilka twoich piosenek, które bardzo mi się spodobały i tym bardziej żałuję, że nie mieliśmy wcześniej okazji się spotkać oraz zamienić kilku słów. Widzisz chyba najbardziej urzekła mnie twoja liryczną interpretacja mojej piosenki "jesteś moim powietrzem" i z tego względu wpadłam na pomysł byśmy razem wspólnie wykonali ten utwór podczas sobotniej gali – nie mogąc powstrzymać szeroko unoszących się kącików ust zerknęłam na ciemnookiego, który akurat przy wypowiadaniu ostatnich słów przez blondynkę zachłystną się pitym właśnie winem jednocześnie spojrzał się na nią szokowany
- Żałuj Tariq, że nie możesz zobaczyć swojej miny, a ja żałuję, że nie nagrałem tego bo twoi fani mieliby niezły ubaw… A wracając do tematu waszego wspólnego występu to jest jednak mały haczyk, a mianowicie my zdajemy sobie sprawę, że wasze występy będą z dużą pewnością bardzo obszernie komentowane więc wpadłem na pomysł by zaskoczyć wszystkich oraz waszych fanów tak, że dopiero na gali każdy zobaczy was występ, tzn. chodzi mi o to, że podczas oficjalnych prób każde z was będzie śpiewało swoje piosenki a podczas gali zaśpiewacie razem czyli wasz występ zostanie tajemnicą do samego końca – dodał pospiesznie Ian, na co szeroko uśmiechając się spojrzałam się na nadal szokowanego Jaya
- Widzisz Tariq mówiłam ci, że taki tajemniczy występ jest najlepszy i nawet Ian wpadł na ten genialny pomysł – rzucił niemalże natychmiast nie odwracając wzroku od młodszego bruneta, który pokiwał głową
- Że jak? Wy też planujecie tajemniczy występ? No proszę. Tego się naprawdę nie spodziewałem, ale to miłe zaskoczenie – rzuciłam od razu spoglądając na mówiącego niebieskookiego uśmiechnęłam się do niego kiwając głową
- Tak. Planujemy coś zrobić, ale nie chcemy na razie nic zdradzać przed występem, bo chcemy by to była niespodzianka… Co do mojej miny to po prostu jestem strasznie szokowany tym wszystkim, że nie dość, że poznałem swoją ulubioną piosenkarkę to ona proponuje mi duet… To jest zwyczajnie nie realne i nie mogę uwierzyć, że właśnie moje najskrytsze marzenia się spełniają… Jeśli moja pani menadżer nie będzie miała nic przeciwko takiemu duetowi to ja będę zaszczycony móc stanąć na scenie z taką wielką gwiazdą i zaśpiewać razem z tobą. Ba nawet mogę być twoim chórkiem tworzącym tło do twego występu... Aczkolwiek moi mili jest za to jeden i najważniejszy problem który nazywa się Paul Dichail. Sam wiesz Ian jaki on jest precyzyjny i obawiam się, że może będzie trudno przekonać go do tego by zgodził się na nasz pomysł – Jay mając szeroko uniesione kąciki ust spoglądał a to na blondynkę a to na jej narzeczonego, by na końcu znacząco spojrzeć się na niego już bez uśmiechu
- No niestety stary tu masz rację. Paul jest strasznie konserwatywny, sztywny i może być z nim ciężko, ale czemu nie spróbować? Kto nie ryzykuję ten nie traci czy nie pije szampana, więc sam widzisz. Zresztą skoro mamy prawie że takie same pomysły to może chodźmy we czwórkę razem? Będziemy mieli przewagę liczebną i co najważniejsze będzie z nami nasza kochana Mona, która potrafi rzucić odpowiednie argumenty – słysząc ostatnie słowa przyjaciela niemalże natychmiast cicho się śmiejąc uśmiechnęłam się do niego

1 komentarz:

Madziusa pisze...

Znowu te rozbudowane dialogi 😁 dogadałabyś się w tej materii z Anią, bo ona też lubi w dialogi … ale nie takie rozbudowane 😳
Dużo niespodzianek, ale nic się nie wyjaśniło xd lecę dalej czytać … szczególnie, że jeszcze bardziej zaciekawiłaś mnie kto w końcu jest ukochaną/ukochanym Richiego 😁

Pozdrawiam ! 👋