Narracja Anastasii
- Wiesz co Nowy Jork Nowym Jorkiem ale
jednak nie ma to jak Berlin i swój własny dom – odwracając wzrok z szyby auta
spojrzałam się na kierującą pojazdem Isabell uśmiechając się do niej
- To prawda. Nawet nie myślałam, że aż tak
bardzo brakowo mi Niemiec i swego domu. Mam wrażenie, że tutaj czas płynie
zupełnie inaczej, jakoś wolniej i ludzie jacyś inni – mówiąc nie oderwałam
wzroku od przyjaciółki, która słysząc moje słowa cicho się zaśmiała kiwając
głową
- A powiedz mi jak chłopaki i Mel?
Dochodzą do siebie po locie? - spytałam się po krótkiej chwili na co brunetka
pokiwała głową
- Lot niby każdemu dał w kość, ale
dochodzą do siebie a przynajmniej przy śniadaniu nie wyglądało jakby z kimś
działo się coś złego przez różnicę czasową oprócz zwykłego niewyspania – szybko
odpowiedziała Bell, a ja pokiwałam głową odwracając wzrok z powrotem na widok
za szybą auta
- Naprawdę nie możemy spotkać się z Jayem
u ciebie gdzie są wszyscy? Przecież lepiej by było gdyby to on przyjechał do
ciebie – widząc, że przyjaciółka parkuje samochód przed restauracją taty
bruneta zaczynając mówić zerknęłam na nią, a ona spojrzała się na mnie spod
byka
- Może i tak byłoby lepiej, ale Jay wolał
dziś spotkać się tu, bo chce jak najwięcej pomóc tacie przy restauracji dopóki
jest w Berlinie, a musimy pilnie odmówić szczegóły jutrzejszego spotkania od
którego dużo zależy. No a dodatkowo my zjemy dobry obiad, za który raczej nie
będziemy musiałby płacić – przekręcając oczy powoli wyszłam z auta kierując się
w stronę budynku. Gdy tylko przekroczyłam próg restauracji od razu rozejrzałam
się po niej i musiałam przyznać, że pomimo, że knajpa nie była duża to jednak
beżowo-brązowy wystrój, obrazy wiszące na ścianach czy poustawiane w niektórych
miejscach butelki winem dodawały uroku temu miejscu. Szybko siadając przy
pierwszym wolnym stoliku od razu wzięłam leżącą na stoliku kartę dań przeglądając ją
- Dzień dobry. Czy mogę już przyjąć
zamówienie pań? – słysząc męski głos kiwając głową zerknęłam na brunetkę, która
również pokiwała głową
- Tak. Ja poproszę tą sałatkę z rukolą,
pomidorami oraz parmezanem i herbatę – powiedziała Isabell patrząc się na
wysokiego bruneta, który zapisując jej słowa na kartce skinął głową
- A ja poproszę tą sałatkę szefa kuchni i
także herbatę – nie dodając nic więcej zerknęłam na mężczyznę, który kiwając
głową szybko poszedł w stronę głównej lady
- Ładnie tu prawda? Zobaczysz, że jedzenie
jest wyśmienite. W ogóle mamy szczęście, że trafiliśmy na różniejszą godzinę,
bo dopiero po południu tu jest dość tłoczno, więc przynajmniej bez przeszkód
pogadamy z brunetem… No co? Wiem o tym bo byłam tu już kilka razy tylko jak na
złość nie miałam szczęścia by spotkać wtedy tu Jaya – rzekła brunetka na co
pokiwałam głową
- Proszę i życzę smacznego – nie minęło
dużo czasu jak kelner wrócił z naszym zamówieniem kładąc przed każdą talerz i
filiżankę z herbatą
- Dziękujemy. Mam do pana taką małą prośbę czy mógłby pan powiedzieć Jayowi
Khanowi, że czekają na niego dwie przepiękne dziewczyny, które proszą go by
wyszedł do nich gdy tylko znajdzie chwilę i proszę dodać, że to nie są zwykle
fanki czekające na autograf czy zrobienie sobie z nim zdjęcia tylko dwie
dziewczyny, które były z nim umówione – nie mogąc powstrzymać odruchowo
unoszących się kącików ust pod wpływem słów przyjaciółki delikatnie kręcąc
głową szybko rozwinęłam zakryte w chusteczkę sztućce
- No faktycznie niby zwykła sałatka ale
jednak naprawdę dobra – przełykając pierwszy kęs spojrzałam się na Belle, która
szeroko uśmiechając się sama zaczęła jeść
- O witam moje dwie przepiękne dziewczyny…
Czemu od razu mnie nie zawołałaś czy zadzwoniłaś, że już jesteście, co?
Przygotowałbym wam coś bardziej wymagającego i również pysznego niż te zwykłe
sałatki – słysząc znajomy głos podniosłam w tamtym kierunku wzrok i mimowolnie
uśmiechnęłam się widząc idącego ku nam bruneta, który od razu podchodząc do nas
przywitał się buziakiem w policzek, przy czym widząc jego w białym fartuchu nie
mogłam oprzeć się wrażeniu, że naprawdę było mu w nim do twarzy.
- Nic nie mówiłyśmy, bo bałyśmy się, że
możesz być akurat zajęty. A co do sałatek to uwierz mi kochany, że to nie są
takie zwykłe sałatki a wręcz wyśmienite – rzuciła niemalże natychmiast
ciemnooka na co odruchowo pokiwałam głową
- Kochane nie mówcie co jest wyśmienite bo
nie jadłyście innych moich czy mojego taty popisowych dań, więc następnym razem
od razu dajcie znać, że już jesteście a resztą ja się zajmę… No a tak
zmieniając temat to powiedzcie jak chłopaki? Zmiana czasowa daje im w kość? –
powiedział od razu Jay patrząc się a to na mnie a to na Bellę, która skinęła
głową
- Chłopaki jak to chłopaki grają
twardzieli, ale jednak pomimo ich wielkich starań to jednak było widać, że są
zmęczeni, ale szybko się zregenerują i będzie dobrze, więc nie masz o co się
martwić – odpowiedziała szybko Isabell, patrząc się na bruneta, który
uśmiechając się pokiwał głową
- No dobra dziewczyny ja się w pełni
oddaje wasze ręce co do wyglądu wszelkich prób przed występem i samego występu,
ale chciałbym wiedzieć która z was jutro ze mną idzie do Paula i co mam konkretnie
mówić na tym spotkaniu – słysząc słowa Tariqa spojrzałam się na przyjaciółkę,
która niemalże natychmiast głową wskazała na mnie
- Bezapelacyjnie Anastasia idzie z tobą bo
ma lepsze gadane przez które kupi każdego i co najważniejsze Paul współpracował
z jej mamą gdy ona prowadziła tą galę więc jak mam nadzieję spojrzy przez to na
was oraz na waszą prośbę przychylniejszym okiem. A co do tego co masz mówić to
niech Ana o tym zdecyduje – przekręcając oczami pod wpływem słów Belli cicho
westchnęłam kręcąc głową
- Bardzo śmieszne kochana. Jak chcesz mogę
iść i rozmawiać ale wydaje mi się, że bardziej do Paula przemówią odpowiednie
argumenty niż znajomość z moją mamą. A co do tego co masz mówić to omówmy się,
że ja będę mówiła a gdy będę chciał byś coś dodał to spojrzę się na ciebie i
zrobię taki gest prawa ręką – nie dodając nic więcej zerknęłam na bruneta, robiąc
niewinny gest prawą ręką, a on patrząc się na mnie pokiwał głową
- Ok. A macie jakiś plan b na wypadek gdybyśmy
nie otrzymali zgody na realizacje naszego pomysłu? – spytał się ciemnooki na co
niemalże natychmiast pokiwałam głową
- Gdyby niestety nie udało się zdobyć
zgody na nasz plan to wtedy organizuje tobie w telewizji natychmiastowy wywiad
i przed nim poproszę by spytano się ciebie o US5. Ty podczas tego pytania
powiesz coś w stylu a to dobrze się składa, że wspominasz o zespole i wchodzą
wtedy chłopaki lub chłopaki od tak dołączają do ciebie podczas udzielania przez
ciebie odpowiedzi na pytanie o US5 – szybko odpowiedziałam patrząc się na
chłopaka, który skinął głową
- Aczkolwiek przede wszystkim walczymy o
to by nasz pierwotny plan się udał, ponieważ on jest zdecydowanie fajniejszy i
bardziej spektakularny niż takie zwykłe pojawienie się w programie
telewizyjnym, który nie każdy by mógł obejrzeć na żywo – dodała pospiesznie
brunetka na co samo skinęłam głową
- No i super. Ja raczej na razie więcej
pytań nie mam i jeśli chodzi o godziny prób czy jak ma wyglądać sam występ to
naprawdę zostawiam to w waszej sugestii tylko mówicie mi co mam robić a to
zrobię i byłbym bardzo wdzięczny za to gdyby godziny prób do obu występów były
w miarę o ludzkich porach, ponieważ chciałbym jak najwięcej pomóc tacie tutaj w
restauracji póki jestem w Berlinie – słysząc słowa Jaya od razu spoglądając na
niego pokiwałam głową
- Jay my to doskonale rozumiemy i możesz
być pewny, że będziemy starały się aby próby były o ludzkich porach, ale to
zależy od tego jaki grafik prób zostanie przedstawiony na jutrzejszym spotkaniu
z wszystkim występującymi na gali artystami – nic nie dodając szybko rzuciłam
ciemnookiemu uśmiech po czym wróciłam do jedzenia sałatki
- O przepraszam… Tak przy telefonie…
Dziś!?… Przepraszam kompletnie o tym zapomniałam… Nie, nie ma potrzeby
przekładania tego… Tak, będę w domu za godzinę… Ja dziękuję za telefon. Do
zobaczenia – słysząc dzwonek telefonu spojrzałam się w wyjmującą komórkę
przyjaciółkę, która od razu odebrała połączenie, gdzie z każdym jej słowem
coraz bardziej patrzyłam się na nią pytająco
- Niech to szlag weźmie… Przepraszam was, ale
jak nie urok to przemarsz… Przed wyjazdem do USA umówiłam się na zmianę piecyka
i kompletnie o tym zapomniałam… Nie ma bata i muszę jechać do domu, bo przecież
nie możemy pozwolić by ktoś zobaczył chłopaków… Jay miałabym do ciebie próbę
ogromną zrobiłbyś tak na szybko z 6 pizz z czego jedną wegetariańską dla
Chrisa? – nie dodając nic więcej Isabell spojrzała się na Jaya, który
uśmiechając się tak jak ja pokiwał
głową, a ja spojrzałam się smutno na przyjaciółkę rozumiejąc, że w
takiej sytuacji z naszych zakupionych planów nici
- No jasne, że zrobię. Już się za to
zabieram a wy kończcie jeść – powiedział niemalże natychmiast Tariq, który szybko
wstał idąc do kuchni
- Ann wiem, że miałyśmy iść na zakupy, ale
sama rozumiesz, że muszę jechać jak pojawienie się chłopaków ma być jeszcze
tajemnicą a przecież nie możemy ryzykować bo a nóż będziemy miały do czynienia
z ojcem fanki chłopaków. Może umówmy się, że jak ten facet skończy to zadzwonię
do ciebie i jak nie będzie późno to pojedziemy jeszcze dziś na szalone zakupy a
w razie czego to jutro lub pojutrze wyskoczymy do sklepu. W ogóle dasz radę
wrócić sama z stąd do domu? – od razu uśmiechając się do brunetki pokiwałam
głową
- Kochana oczywiście, że rozumiem i nie
musisz się o mnie martwić, bo sama dam sobie radę z powrotem, a co do zakupów
to po prostu może faktycznie lepiej będzie jak pójdziemy na nie jutro czy
pojutrze – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciółki, która pokiwa głową, po
czym obie wróciłyśmy do jedzenia
- Proszę bardzo kochana jedna
wegetariańska, trzy margerity i dwie salami. Każde pudełko jest dokładnie
opisane, więc nie pomylisz się która pizza to która… A tak chyba tobie Bello
nie muszę przedstawiać mego tatę, więc Ann poznaj mego tatę Zulfiquar Khan.
Tato Bellę chyba pamiętasz a to jest Anna – mimowolnie słysząc głos Jaya
zerknęłam w tamtym kierunku i widząc jak wychodzi z znanym mi z zdjęć mężczyzną
odruchowo podobnie jak brunetka wstałam uśmiechając się do nich
- Ależ oczywiście, że pamiętam twego tatę
Jay i bardzo mi miło znów pana widzieć panie Zulfiquarze– przyjaciółka od razu
podeszła do uśmiechniętego taty bruneta podając mu rękę na przywitanie
- A mi bardzo miło poznać pana osobiście,
bo wiele o panu słyszałam – mówiąc podeszłam do mężczyzny podając mu rękę na co
on uśmiechając się uścisnął ją
- Bardzo miło mi cię poznać Ano, a ciebie
Isabello miło mi znów cię widzieć i proszę mówcie mi po prostu Zulf. Jak tylko
znów będziecie w restauracji to tylko dajcie znać, a ja już wszystkim się zajmę
– słowa taty bruneta sprawiły, że odruchowo pokiwałam głową nie mogąc nie
uśmiechnąć się
- Ja bardzo wam przepraszam, ale niestety
muszę już lecieć, ale obiecuje panu, że następnym razem wpadnę tu na więcej
czasu by skosztować innych pana specjałów… Dzięki kochany za te pyszności i powiedz
mi ile płace za to wszystko? – widząc mrożące spojrzenie bruneta, które rzucał
ciemnookiej gdy ta wzięła od niego pudełka z pizzami niemalże natychmiast
musiałam ugryźć się w język by nie zaśmiać się
- Nawet mnie tak nie obrażaj Bell, dobrze?
Tu dajesz buziaka i leć do tych świrusów pozdrawiając ich ode mnie – Isabell
szeroko uśmiechając się i puszczając mi oko pocałowała w policzek Jaya, po czym
szybko biorąc torebkę wyszła z restauracji
- No ja też będę leciała. Bardzo dzięki za
sałatkę i do zobaczenia jutro, a pana naprawdę było mi miło poznać – szybko
biorąc torebkę powoli wstałam zerkając na Tariqa, który gdy tylko usłyszeliśmy
dźwięk komórki szybko sięgnął do kieszeni spodni
- Poczekaj dzwoni właśnie Ian. Może chodzi
o próby bądź galę… No cześć. Co tam słychać?… Wiesz dla ciebie znajdę i nawet
dwie chwilę… Dziś?… Nie ma problemu. Powiedz mi tylko czy może być obecny na
tej rozmowie mój menadżer a raczej moja menadżerka skoro chodzi o występ?…
Super, dzięki. W takim razie ja teraz mówię ci do zobaczenia i zaraz prześlę ci
mój adres. Pa – słysząc imię przyjaciela mimowolnie uśmiechnęłam się
jednocześnie szybko wskazując na sobie pokręciłam głową dając znać tym
brunetowi by nic nie mówił o mnie, przy czym z każdym słowem bruneta coraz
bardziej zaczęłam się zastanawiać o co może chodzić Ianowi
- Ian chce się za godzinę spotkać się ze
mną w sprawie sobotniego występu u mnie w domu bo jak on stwierdził tajemniczo
tam jest zapewne cicho i dyskretnie a ta rozmowa nie jest na telefon ani nie
powinna się odbyć w miejscu publicznym. Powiedział też, że nie będzie sam i, że
możesz a nawet powinnaś być na tym spotkaniu – kompletnie szokowana słowami
ciemnookiego skinęłam głową zastanawiając się o co może chodzić przyjacielowi
- Skoro Ianek chce się spotkać w pełnej
dyskrecji to oznacza, że chłopaki planują coś specjalnego na galę i chcą ciebie
w to włączyć, co jest wielkim sukcesem i wyróżnieniem, bo on nie bierze, oni biorą
do swoich projektów czy programów byle kogo – mówiąc nie odwróciłam wzroku od
bruneta, który kończąc pisać jak nie mam wiadomość z swoim adresem do Iana
uśmiechając się do mnie pokiwał głową
- No zobaczymy o co chodzi. Poczekaj tu na
mnie a ja pójdę wziąć coś do jedzenie by nie przywitać tak znamienitych gości
zwykłym ciastem i herbatą. A ty tato usiądź i wreszcie coś zjedź – powiedział
szybko Jay patrząc się a to na mnie a to na swojego tatę, który spojrzał się na
niego mrożącym spojrzeniem
- Tariq nie mów mi co mam robić dobrze? Ja
doskonale wiem co mam robić i nie musisz się o mnie martwić, a teraz jak mi
pozwolisz to przygotuje ci dobrego dla twoich gości – pan Zulf nie dodając nic
więcej nie czekając na reakcje syna szybko poszedł do kuchni, na co brunet
kręcąc głową cicho westchnął idąc za swoim ojcem
***
- Ann możesz otworzyć drzwi? – kiwając
głową szybko poszłam do przedpokoju nie mogąc powstrzymać szerokiego uśmiechu
na samą myśl zobaczenia się z przyjaciółmi
- Cze… No niech mnie piorun trzaśnięcie bo
nie wierzę. No witaj moja droga. No w życiu nie pomyślał, że tu cię spotkam u
Jaya, bo chyba dobrze trafiłem prawdą? - widząc szokującą minę przyjaciela
cicho się zaśmiałam gestem ręki zapraszając go do środka
- No cześć mój ulubiony dziennikarzu.
Trafiłeś dobrze, bo to jest dom Jaya, a ja jestem tutaj gościem. Zresztą zaraz
sam się dowiesz o powodach mojej obecności tutaj – Ian szeroko uśmiechając się
wszedł do środka, gdzie od razu podszedł do mnie i przytulając pocałował mnie w
policzek
- O cześć Ian. Jak widzę niespodzianka w
pełni się udała… A gdzie zostawiłeś resztę chłopaków, bo mówiłeś, że
przyjdziesz z nimi – kiedy tylko w przedpokoju pojawił się Tariq dziennikarz od
razu odsunął się ode mnie przy przywitać się z nim
- Cześć Jay. No nie zupełnie tak mówiłem,
bo powiedziałem, że nie będę sam. Fakt to nie będą chłopaki bo oni dopiero co w
ciągu kilku godzin będą lądować w Niemczech, ale przyprowadzam do ciebie kogoś
również bardzo urokliwego, kogoś kogo chciałeś już dawno poznać. Powiedzmy, że
to taki świąteczno-urodzinowy prezent – powiedział starszy brunet, a ja
domyślając się o kim może mówić szeroko uśmiechnęłam się spoglądając na ciemnookiego,
który patrzył się pytająco jakby nie rozumiał co właśnie powiedział dziennikarz
- Możesz już wejść kochanie i nie uwierzysz
kto tu jeszcze jest – Ian nie marnując czasu otworzył szerzej drzwi, w których
po chwili pojawiła się szeroko uśmiechnięte jego narzeczona
- Ana? No nie wierzę. Witaj kochana. Co ty
tu robisz? Czyżby ty i Jay… – niemalże natychmiast gdy Elena przekroczyła próg
mieszkania przytuliłam się do niej mocno
- Cześć Lenko. Ja też nie wierzę, że cię
widzę ale cieszę się z tego nieoczekiwanego spotkania, a co do przyczyny mojej
obecności to zaraz obydwoje się dowiecie i to nie jest to o czym teraz myślicie
– rzuciłam szybko nie pozwalając dokończyć zdania przyjaciółce, przy czym nie
odwracając wzroku od niej delikatnym
gestem głowy wskazałam na Jaya, na co blondynka spojrzała się na niego
- Witaj Jay. Milo mi ciebie wreszcie
poznać osobiście – odruchowo spojrzałam się na wyższego bruneta i od razu
żałując, że nie mam jak zrobić mu zdjęcia, bo jego mina wyglądała bez cennie,
jakby zobaczył dosłownie ducha
- O Boże po prostu nie wierzę w to… Elena
Achtis w moim domu… Witam cię. Jestem twoim wielkim fanem i to dla mnie wielki
zaszczyt gościć cię w moich skromnych progach… Dobra nie stoimy już w progu,
zapraszam was do salonu – nie powiem widok nieco jąkającego się bruneta
sprawił, że nie mogłam powstrzymać cichego śmiechu ani szerokiego uśmiechu na
buzi. Nie marnując chwili jeszcze raz przytulając się do Iana powoli weszliśmy
do dużego pokoju
- Nie no Jay bardzo ci dziękujemy, ale nie
musiałeś nic przygotowywać. Wystarczy nam zwykła herbata czy kawa – rzucił
przyjaciel patrząc się na ciemnookiego, który uśmiechając się pokręcił głową
- Oczywiście, że musiałem i podziękujcie
jak zjecie. Zapewniam was, że moje popisowe spaghetti alla Italia na pewno
będzie wam smakowało, a te przesłodkie włoskie wino tylko dopełni te smaki –
odruchowo kiwając głową tak jak inni usiadłam przy stole zerkając na Jaya,
który właśnie otwierał butelkę czerwonego wina
- No ja z bardzo wielkim smutkiem jestem
zmuszony odmówić tego jakże wykwintnego trunku, bo prowadzę auto, ale jak mam
nadzieję odbijemy sobie to kochani na najbliższym afertparty – powiedział Ian
na co Tariq pokiwał głową nalewając mu soku, po czym gdy on usiadł wszyscy po
kolei zaczęliśmy sobie nakładać na talerze jedzenie
- No dobra kochana opowiadaj co tam u
ciebie i co ty tu robisz? – od razu słysząc pytania Iana spojrzałam się na
niego uśmiechając się szeroko
- U mnie bywa różnie. Jak to się mówi raz
na wozie raz pod wozem, ale nie narzekam
bo jest dobrze. A co do mojej obecności tutaj to ja jestem asystentem
menadżera Jaya zajmującym się generalnie spawami public relations – starszy brunet
słysząc moje słowa odkładając szybko i nieco głośno sztućce spojrzał się na nas
szokowany
- Że co? No nie wierzę. No trzymajcie mnie
bo nie ręczę za siebie. To my tutaj z chłopakami dosłownie bijemy się z
Danielem kto da naszej kochanej Silli najlepszą umowę o stałą pracę w
charakterze menadżera a ten tu osiłek jakby niby nic sprzątnął nam ciebie sprzed
nosa nawet nie dając żadnych sygnałów zainteresowania tobą… Wiesz kolego, że
takich rzeczy nie robi się przyjaciołom? A tak na poważnie to dobrze, że
zaczęliście współpracować, bo miałem was sobie przypomnieć bo jak nie mam
znacie się z czasów US5, a dodatkowo komu jak komu ale tobie Jay czasami
przydałby się ktoś kto delikatnie podpowie ci w którym kierunku iść, zresztą
sam wiesz najlepiej – nie mogąc wytrzymać niby poważnego tonu głosu przyjaciela
od razu cicho się zaśmiałam
- Oj wiem Ian i wiesz mi, że strasznie
żałuję, że wcześniej nie zacząłem współpracy z Aną, bo przynajmniej nie miałbym
na koncie tylu złych decyzji, które do dnia dzisiejszego ciągną się za mną. A
po za tym dobrze usłyszałem, że nazwałeś Ann Sillą? – pytanie Tariqa od razu
sprawiło, że moje serce zaczęło nieco szybciej bić. Że też musiał to usłyszeć a
Ian powiedzieć. Niepewnie spojrzałam się na niebieskookiego przyjaciela, który
uniósł ręce do góry
- Boże widzisz to i nie grzmisz. To ty nie
wiesz kogo zatrudniasz Jay? Otóż nasza kochana Anastasia jest jedną z najlepszych
tekściarzy oraz kompozytorek muzyki typu szlagier w Niemczech, która nie
wiadomo czemu każde swoje dzieło podpisuje swoim wymyślonym przeze mnie i
chłopaków pseudonimem Silla – szybkie słowa bruneta spowodowały, że odruchowo
kręcąc głową przekręciłam oczami
- Naprawdę? No proszę rzeczywiście nie
wiedziałem, że mamy taki diament w zespole, bo kochana twoje teksty oraz muzyka
są obłędne i zresztą porozmawiamy o tym później – rzucił natychmiast ciemnooki
na co również szybko zmroziłam go spojrzeniem
- Boże co z tego, że to ja jestem Silla co? Może i popełniłam w życiu kilkanaście tekstów piosenek czy skomponowałam
muzykę do kilkunastu piosenek, ale to nic wielkiego, gdzie wcale nie jestem
najlepsza Ian i w ogóle koniec tego tematu, do którego na pewno nie będę
wracała – starając się pohamować wciekłość nie patrząc się na nikogo wróciłam
do jedzenia
- Z jednej strony fajnie, że wreszcie
zajęłaś się menedżerowaniem, bo moim zdaniem jesteś do tego stworzoną, a z
drugiej strony trochę szkoda, że zajęłaś się menedżerowaniem, bo jak się
domyślam odeszłaś z radia, a wiem jak bardzo kochałaś w nim pracę – spoglądając
z wdzięcznością na Elenę za zmianę tematu uśmiechnęłam się do niej kiwając
głową
- Niestety chyba genów się nie oszuka i
prędzej czy później musiałam w jakiś sposób wejść w menedżerowanie, a co do
pracy w radio to fakt bardzo ją lubiłam, ale… powiedzmy, że od pewnego czasu
atmosfera w nim była zbyt gęsta, że nie miałam czym oddychać – niepewnie mówiąc
ostatnie zdanie nieco spuściłam wzrok mając nadzieję, że nikt nie zorientuje
się o czym mówię
- Chyba nie mówisz poważnie? Naprawdę
przez tych pismaków straciłaś pracę?… W takim razie ja już sobie pogadam z
niektórymi dziennikarzami z Bożej łaski i nawet nie próbujcie mnie powstrzymać,
bo niby mieliśmy umowę by nie komentować kompletnych bzdur ale to już chyba
zaszło za daleko skoro doszło do tego, że ty odeszłaś z pracy – ostry ton głosu
Iana sprawił, że spoglądając na niego lekko uśmiechnęłam się
- Ian dziękuję ci, że chcesz
zainterweniować w mojej sprawie ale nie musisz tego robić bo to nie ma
najmniejszego sensu. Prasa tak czy siak będzie gadała na nasz temat kiedy tylko
będzie miała okazję i nie mamy na to wpływu – powiedziałam patrząc się na
starszego bruneta, który z rezygnacją pokręcił głową
- Ian Ann ma rację. Prasa co chwilę
wymyśla coś na nasz temat i gdybyśmy mieli co chwilę to komentować to byśmy
zwariowali. Lepiej ten czas poświęcić na coś bardziej przyjemnego – nie dodając
nic więcej Elena czułe spojrzała się na swego narzeczonego, który od razu ją
pocałował w rękę
- Ja też zgadzam się z Ann. Z własnego
doświadczenia wiem, że niestety nie kiedy właśnie najlepiej jest nie komentować
niektórych rzeczy pojawiających się w mediach bo oni mają z tego tylko większą
pożywkę. Najważniejsze, że wy i wasze rodzinny wiedzą jaka jest prawdą –
odruchowo słysząc słowa Jaya pokiwałam głową zgadzając się z nim
- Zresztą mogę cię pocieszyć, że i tak
byłam na wylocie, bo szykowała się redukcją etatów a nie od dziś wiadomo, że
pierwsi do ostrzału to ci którzy jako ostatni zostali zatrudnieni, więc z
przyjemnością przyjęłam propozycje współpracy z Jayem przy jego kolejnym
muzycznym projekcie, o którym na razie cichosza, ale jednak mogę zdradzić, że
już niedługo zobaczycie o co chodzi i wtedy będę miała do ciebie kochany kilka
próśb, które jak mam nadzieję zostaną przez ciebie pozytywnie rozpatrzone –
dodałam szybko spoglądając na Iana, który słysząc moje słowa uśmiechnął się
szeroko
- Jay Khan i nowy projekt muzyczny? No mój
drogi jestem tego bardzo ciekaw i już trzymam kciuki za ciebie. A co do próśb
to domyślam się jakie one są i moja odpowiedź brzmi zobaczę co da się zrobić moi
kochani – słowa przyjaciela sprawiły, że szeroko uśmiechnęłam się do niego
doskonale rozumiejąc co oznacza u niego zobaczę co da się zrobić
- No a co tam u chłopaków? Nie planują przypadkiem
wydania swoich nowych solowych singli bądź nie planujecie wydania wspólnego
singla? Nie wiem czy uznasz to za wtrącenie się, ale słuchałem kilku solowych
piosenek chłopaków i muszę stwierdzić, że są naprawdę wspaniałe przez co może
pomimo tego, że nie są one w języku niemieckim to może zastanowiłbyś się nad
tym czy nie pozwolić chłopakom na zaśpiewanie ich na której z waszych imprez.
Wasi fani według mnie powinni być szczęśliwi gdyby każdy z was wystąpił solo w
swoim rodowo-szlagielowskim repertuarze – rzucił po chwili Tariq na co
odruchowo zerknęłam na niebieskookiego, który cicho się śmiejąc pokiwał głową
- Chłopaki jak to chłopaki. Zapracowani,
że szkoda w ogóle o tym gadać i tylko nikt nie wie jakim cudem skutecznie łączą
sprawy zawodowe z życiem prywatnym, ale żaden z nich nie narzeka tylko robi
swoje, choć jeśli mam być szczery to niestety ale najgorszy jest nasz słodki
Matti, który dosłownie lata z koncertu na koncert. Co do singli to fakt każdy z
nas coś tworzy, ale to wszystko jest w fazie produkcyjnej bez żadnego terminu
wydania, lecz planujemy w maju wydać wspólnego singla, więc oczekuj go
cierpliwie. A co do twojej propozycji to szczerze mówiąc myślałem już o czym
takim i zobaczymy jak to się ułoży – odpowiedział szybko Ian, a ja dzięki temu,
że nie odwróciłam od niego wzroku od niego zobaczyłam jak Elena patrząc się
znacząco na niego położyła swoją rękę na jego ręce
- Dobra słuchajcie czas wreszcie poruszyć
sprawę z którą do was przyszliśmy i powiedzmy, że to taka drugą a zarazem
najważniejsza część naszego wspólnego świąteczno-urodzinowego prezentu dla
ciebie Jay. Kochanie będziesz czynić ten słodki honor – Lenka słysząc słowa
swojego narzeczonego niemalże natychmiast poprawiła się na krześle i
spoglądając na Jaya uśmiechnęła się szeroko
- Posłuchaj Jay ja słyszałam wiele dobrego
od Iana oraz chłopaków na twój temat a także słyszałam kilka twoich piosenek, które
bardzo mi się spodobały i tym bardziej żałuję, że nie mieliśmy wcześniej okazji
się spotkać oraz zamienić kilku słów. Widzisz chyba najbardziej urzekła mnie
twoja liryczną interpretacja mojej piosenki "jesteś moim powietrzem"
i z tego względu wpadłam na pomysł byśmy razem wspólnie wykonali ten utwór
podczas sobotniej gali – nie mogąc powstrzymać szeroko unoszących się kącików
ust zerknęłam na ciemnookiego, który akurat przy wypowiadaniu ostatnich słów
przez blondynkę zachłystną się pitym właśnie winem jednocześnie spojrzał się na
nią szokowany
- Żałuj Tariq, że nie możesz zobaczyć
swojej miny, a ja żałuję, że nie nagrałem tego bo twoi fani mieliby niezły
ubaw… A wracając do tematu waszego wspólnego występu to jest jednak mały
haczyk, a mianowicie my zdajemy sobie sprawę, że wasze występy będą z dużą
pewnością bardzo obszernie komentowane więc wpadłem na pomysł by zaskoczyć
wszystkich oraz waszych fanów tak, że dopiero na gali każdy zobaczy was występ,
tzn. chodzi mi o to, że podczas oficjalnych prób każde z was będzie śpiewało
swoje piosenki a podczas gali zaśpiewacie razem czyli wasz występ zostanie
tajemnicą do samego końca – dodał pospiesznie Ian, na co szeroko uśmiechając
się spojrzałam się na nadal szokowanego Jaya
- Widzisz Tariq mówiłam ci, że taki
tajemniczy występ jest najlepszy i nawet Ian wpadł na ten genialny pomysł –
rzucił niemalże natychmiast nie odwracając wzroku od młodszego bruneta, który
pokiwał głową
- Że jak? Wy też planujecie tajemniczy
występ? No proszę. Tego się naprawdę nie spodziewałem, ale to miłe zaskoczenie
– rzuciłam od razu spoglądając na mówiącego niebieskookiego uśmiechnęłam się do
niego kiwając głową
- Tak. Planujemy coś zrobić, ale nie
chcemy na razie nic zdradzać przed występem, bo chcemy by to była
niespodzianka… Co do mojej miny to po prostu jestem strasznie szokowany tym
wszystkim, że nie dość, że poznałem swoją ulubioną piosenkarkę to ona proponuje
mi duet… To jest zwyczajnie nie realne i nie mogę uwierzyć, że właśnie moje
najskrytsze marzenia się spełniają… Jeśli moja pani menadżer nie będzie miała
nic przeciwko takiemu duetowi to ja będę zaszczycony móc stanąć na scenie z
taką wielką gwiazdą i zaśpiewać razem z tobą. Ba nawet mogę być twoim chórkiem
tworzącym tło do twego występu... Aczkolwiek moi mili jest za to jeden i najważniejszy
problem który nazywa się Paul Dichail. Sam wiesz Ian jaki on jest precyzyjny i
obawiam się, że może będzie trudno przekonać go do tego by zgodził się na nasz
pomysł – Jay mając szeroko uniesione kąciki ust spoglądał a to na blondynkę a
to na jej narzeczonego, by na końcu znacząco spojrzeć się na niego już bez
uśmiechu
- No niestety stary tu masz rację. Paul
jest strasznie konserwatywny, sztywny i może być z nim ciężko, ale czemu nie
spróbować? Kto nie ryzykuję ten nie traci czy nie pije szampana, więc sam
widzisz. Zresztą skoro mamy prawie że takie same pomysły to może chodźmy we
czwórkę razem? Będziemy mieli przewagę liczebną i co najważniejsze będzie z
nami nasza kochana Mona, która potrafi rzucić odpowiednie argumenty – słysząc
ostatnie słowa przyjaciela niemalże natychmiast cicho się śmiejąc uśmiechnęłam
się do niego
1 komentarz:
Znowu te rozbudowane dialogi 😁 dogadałabyś się w tej materii z Anią, bo ona też lubi w dialogi … ale nie takie rozbudowane 😳
Dużo niespodzianek, ale nic się nie wyjaśniło xd lecę dalej czytać … szczególnie, że jeszcze bardziej zaciekawiłaś mnie kto w końcu jest ukochaną/ukochanym Richiego 😁
Pozdrawiam ! 👋
Prześlij komentarz