Narracja Anastasii
-
Wiem o tym, ale wiesz jak jest… mi też jest z tym ciężko i również za tobą
strasznie tęsknię, przez co strasznie żałuję, że nie zobaczymy się przed moim
wyjazdem do Niemiec… Posłuchaj nic nie kombinuj bo jeszcze to się odwróci
przeciw tobie… No przecież, że będę do ciebie pisał, dzwonił czy wysyłał ci
zdjęcia codziennie… Słuchaj muszę już kończyć… Ja ciebie też kocham. Zadzwonię
do ciebie wieczorem. Pa – gdy tylko wyszłam z windy od razu słysząc znajomy
głos idąc za ciekawością spojrzałam się w tamtym kierunku i dostrzegając
stojącego tyłem Richiego mimowolnie lekko uśmiechnęłam się, gdzie pod wpływem
jego wypowiedzianych słów tylko szerzej uniosły się kąciki moich ust. No proszę
nasz słodki Richie ma dziewczynę, tylko ciekawe czemu to ukrywa przed
wszystkimi skoro to przecież nie zbrodnia. Gdy tylko usłyszałam, że kończy
rozmawiać powoli pokierowała się w stronę mojego gabinetu, ale widząc jak
blondyn odwraca się spoglądając na mnie zamarłam starając się uśmiechnąć się do
niego naturalnie
-
Cześć Richie… Nie chciałam ci przerywać rozmowy… – zaczęłam mówić od razu
patrząc się na blondyna, który jak miałam wrażenie nieco przestraszony lekko
uśmiechnął się do mnie kiwając głową
-
Cześć Ann. Nic nie przerwałaś… Może chcesz kawy, bo akurat zmierzałem do kuchni
by postawić wodę – od razu lekko uśmiechając się do niego skinęłam głową
-
Jasne, z przyjemnością napiję się kawy – rzuciłam nie odwracając wzroku od blondasa,
który lekko uśmiechając się pokiwał głową, przy czym nie udało mu się w pełni
zatuszować swego zdenerwowania, które
jak się domyślam wynikało z tego, że domyślasz się, że podsłuchałam całą jego
rozmowę
-
Richie posłuchaj… Możesz być spokojny, bo ja co prawda słyszałam tylko koniec
twojej rozmowy, ale nikomu nie powiem, że jesteś zakochany i masz dziewczynę,
choć według mnie nie powinieneś tego ukrywać, ponieważ przecież to nie jest
zbrodnia a chłopaki na pewno ucieszą się, że jesteś szczęśliwy – niebieskooki
słysząc moje słowa nadal mając nieco uniesione kąciki ust pokiwał głową
-
Dzięki… Ja… Wiem, że może to zabrzmi nieco śmiesznie, ale nie zrozum mnie źle
tylko… Po prostu mój związek jest dość skomplikowany zapewne przez to, że
mieszkamy i pracujemy w dwóch różnych miastach oddalonych od siebie
kilkadziesiąt kilometrów i… raczej wolałbym aby to wszystko pozostało tajemnicą
przynajmniej jeszcze przez jakiś czas – nie mogąc nie uśmiechnąć się cicho
zaśmiałam się pod wpływem nieco nieśmiałego tonu głosu chłopaka
-
No to teraz doskonale rozumiem czemu w piątki tak szybko chcesz wyjść i możesz
być naprawdę spokojny, bo nie jestem typem osoby która zdradza czyjeś sekrety
na prawo i lewo… A tak poza tym to nie chce się wtrącać czy być wścibska ale
czy twoja dziewczyna nie myślała nad przeprowadzką do Nowego Jorku, bo domyślam
się, że takie wypady weekendowe są męczące i raczej nie wpływają dobrze na
związki – powiedziałam patrząc się na Richiego, który uśmiechając się skinął
głową
-
Nie, nie wtrącasz się ani nie jesteś wścibska. Masz zupełnie rację co do tego,
że weekendowe wyjazdy robią swoje ale jednak tutaj trudno jest o stałą pracę
dla fotoreporterów czy fotografów, więc na razie niestety musi pozostać tak jak
jest – nie powiem smutny głos blondyna sprawił, że samej zrobiło mi się smutno
-
Rozumiem. Ja niestety nie mam tutaj takich znajomości jak w Niemczech, ale
jakbym coś usłyszała o jakieś pracy dla fotoreporterów to dam ci znać, a teraz
jedynie co mogę ci załatwić to bilety dla twojej dziewczyny by mogła polecieć z
tobą, z nami do Berlina incognito oczywiście i być na widowni podczas twego
pierwszego występu – blondyn słysząc moje słowa uśmiechając się skinął głową
-
Dzięki Ann, dam ci znać jak będę potrzebował dodatkowego biletu dla osoby
towarzyszącej. A teraz pójdę zrobić nam kawy – rzucił natychmiast Richie, na co
skinęłam głową a on pokierował się w stronę właściwego pomieszczenia
-
A Richie poczekaj jeszcze chwilę, bo mam sprawę a nie chce rozmawiać o tym przy
chłopakach… Widzisz blondasie… Ja już ci wspominałam, że podczas wywiadów na
pewno padną pytania o twoją chorobę, a że domyślam się, że nie łatwo jest mówić
o tych sprawach to dobrze by było abyś na spokojnie przemyślał to ile i co
chcesz powiedzieć na ten temat tak na forum publicznym. Ja przygotowałam
specjalnie dla ciebie kilkadziesiąt przydatnych zdań, które mogą ci pomóc
podczas udzielania wywiadów rozwinąć jakiś wątek czy subtelnie zakończyć ten
wątek. Będziesz to miał razem z potwierdzeniem kupna biletu do Berlina. No i obiecuje
ci, że przed każdym wywiadem będę prosiła dziennikarzy o delikatność przy
zadawaniu niektórych osobistych pytań, ale nie mogę obiecać, że każdy dostosuje
się do tej prośby – nagle przypominając sobie to co chciałam powiedzieć blondynowi
szybko złapałam go za ramię zaczynając mówić, na co on kiwając głową uśmiechnął
się lekko
-
Dzięki Ann. Fakt opowiadanie o tym nie będzie łatwe i z jednej strony nie chcę
odpowiadać o moim problemie z alkoholem czy lekami ale z drugiej strony chyba
jednak powinno się o tym mówić by informować o skali tego problemu lub dać
nadzieję, że da się z tego wyjść i prowadzić normalne życie, więc faktycznie
zastanowię się nad tym ile i co będę chciał ewentualnie powiedzieć w wywiadach,
a twoje złote zdania na pewno mi się przydadzą – powiedział od razu Cameron na
co mimowolnie lekko uśmiechnęłam się do niego
***
-
No dobra zanim zaczniemy próbę trochę ogłoszeń parafialnych. Zaczniemy my z
Mikem bo mamy tylko jedną sprawę, a potem dziewczyny powiedzą to co mają do
powiedzenia – powiedział ojciec, a ja gdy tylko odłożyłam teczkę z kubkiem na
stół spojrzałam się na stojących chłopaków, którzy pokiwali głowami
-
Słuchajcie postanowiliśmy z Markiem, że nie polecimy z wami do Niemczech co
oznacza, że jesteście pod pełną kontrolą dziewczyn i proszę was o to byście nie
narobili kłopotów oraz byście słuchali dziewczyn w każdej kwestii nie negując
ich zdania – szokowany słowami wujka
niemalże natychmiast spojrzałam się na Bellę, która również szokowana
patrzyła się na swego ojca
-
Że co? Jedziemy same z chłopakami? Ale jak to? – zaczęła mówić Isabell, a ja
szybko rozejrzałam się po chłopakach, których miny także wyrażały lekki szok
-
Po prostu uznaliśmy, że lepiej będzie jak wy same polecicie z chłopakami a my
zostaniemy tutaj pilnują tutejszych spraw. My gorąco wierzymy, że osiągnięcie
sukces i według mnie nie musicie się niczego obawiać, bo chłopaki na pewno was
nie zjedzą a jak już to podadzą wam pomocną dłoń, prawda chłopcy? – lekko
przygrywając język by nie zaśmiać się pod wpływem słów wujka pokiwałam głową
-
No oczywiście, że nie zjemy dziewczyn i ze swojej strony mogę obiecać, że będę
pomagać kiedy tylko trzeba będzie. Chłopaki jak nie mam również będą pomocni i doskonale znając tu poniektórych to domyślam się, że być może ta pomoc nie będzie tyczyła się tylko spraw zawodowych… No nie patrz tak na mnie Mike ja
tylko żartowałem – nie mogąc powstrzymać przekręcenia oczu dla pozorów
pokiwałam głową. No tak szlachetny Jay bezinteresownie rzuca się na pomoc. Mimowolnie
nieco uśmiechnęłam się domyślając się co oznaczało, że pomoc chłopaków nie będzie tyczyła się tylko spraw zawodowych, a mina wujka tylko potęgowała moje
rozbawienie
-
Tylko bez takich żartów Jay. Wystarczy, że nie będziecie się zbytnio wygłupiać,
słuchać dziewczyn i pomagać im kiedy trzeba
– rzucił natychmiast wujek, a ja ponownie mimowolnie lekko ugryzłam się w język
by nie zaśmiać się. Oj gdyby tylko wujek wiedział jaka jest prawda to nie wiem
czy potrafiłby tak dobrze zachować spokój
-
Oj tato spokojnie. Oczywiście, że niczego się nie boimy tylko po prostu obie
jesteśmy zdziwione tym,, że nie polecacie z nami i nie zobaczycie wielkiego
sukcesu chłopaków, ale rozumiemy tą decyzje – Bella szybko przerwała swemu ojcu
patrząc się mnie nieco błagalnym spojrzeniem mówiącym błagam weź coś powiedz by
to zakończyć
-
Właśnie wujku na pewno wszystko będzie, a w razie jakikolwiek kłopotów zadzwonimy
do was niezwłocznie, choć obie naprawdę bardzo żałujemy, że nie będzie was
podczas pierwszego występu chłopaków po ich dłuższej przerwie. A jeśli to wszystko
co chcieliście powiedzieć to nie przedłużając my teraz powiemy o kilku sprawach
dotyczących waszego wyjazdu… Dobra chłopaki ze względu na to, że nie ujawniacie
się przed pierwszym występem to niestety nie możecie lecieć tym samym samolotem
i mając wielkie szczęście udało mi się załatwić to, że wszyscy wylecicie tego
samego dnia do Berlina tylko z różnych lotnisk i o dość podobnych godzinach… Tu
są wasze bilety i macie tam podane z skąd lecicie. Ja polecę z Jayem, Mel z
Izzym, Bella z Chrisem a reszta osobno – zaczynając mówić do chłopaków nie
marnując ani chwili wyjęłam z teczki pliki kartek by w odpowiednim monecie
rozdać je im
-
Dokładnie. A jeśli chodzi o to gdzie będziecie mieszkać w Berlinie to przez to,
że mieszkanie u Jaya oraz hotele z wiadomych względów odpadają to postanowiłyśmy,
że najlepiej będzie jak po prostu będziecie mieszkać w moim domu, do którego
was zabiorę prosto z lotniska, a Jay będzie u siebie. Oczywiście po występie
będziecie mogli przenieść się do hotelu czy zostać u mnie. Aha Izzy możesz już zawczasu
uspokoić Mel, bo u mnie jest sporo miejsca na to byście mogli bez przeszkód
ćwiczyć układy taneczne, więc nie trzeba będzie specjalnie wynajmować sali do
prób – dopowiedziała szybko Isabell na co odruchowo pokiwałam głową
-
No dobrze. A powiedzcie dziewczyny czy myślałyście już coś o pierwszym
wywiadzie chłopaków? Ja oczywiście nie chce się wtrącać ani proszę nie
pomyślcie, że wątpię was, ale może jednak warto by było przynajmniej ten
pierwszy wywiad już teraz umówić niby tak dla Jaya a potem zmienić to na wywiad
z US5? – Bella słysząc słowa mojego ojca od razu spojrzała się na mnie
znacząco, a ja przekręciłam oczami, mając nadzieję, że nikt więcej nie usłyszał
tego wyraźnego wątpienia w jego głosie.
-
Tak, tato myślałam już o pierwszym wywiadzie chłopaków, bo wiadomo, że jest on
najważniejszy, więc z Bellą doszłyśmy do wniosku, że nie może być on
przeprowadzony przez pierwszą lepszą osobę z pierwszej z brzegu telewizji czy
gazety bądź z radia, więc od razu po ich występie poproszę Iana Merbisena by
przeprowadził z chłopakami wywiad o ile tylko znajdzie dla nas czas, ale wydaje
mi się, że nawet przy mocno wypełnionym po brzegi grafiku dla nas zrobi wyjątek
poświęcając chwilę – nie dodając nic więcej zerknęłam na ojca, który jedynie
pokiwał głową
-
No faktycznie byłoby fajnie gdyby się zgodził i szczerze mówiąc wątpię w to, że
akurat wam odmówi skoro TAK BARDZO się przyjaźnicie… Przepraszam, ale wiesz razem
z chłopakami trochę poszperaliśmy w necie na temat tego zespołu, tzn. Musikleistung
a także samego Iana bo gdzieś to nazwisko ubiło mi się o uszy, lecz jakoś nie
mogłem skojarzyć gościa i znaleźliśmy oczywiście wiele linków do ich piosenek,
które faktycznie naprawdę są fajne choć przyznaje, że osobiście lubię nieco
cięższe brzmienie, ale również znaleźliśmy artykuły na was temat – błyskawicznie
słysząc ton głosu Izzyego spojrzałam się na niego nieco spod byka. No tak
mogłam się domyśleć, że prędzej czy później chłopaki dotrą do tamtych artykułów
i zaczną pytać
-
Izzy ty chyba nigdy nie nauczysz się trzymania języka za zębami w pewnych
sprawach. Niektóre sprawy dziewczyn nie powinny was obchodzić, a tak po za tym
to chyba nie muszę wam przypominać o tym jaka prasa potrafi być przez co nie
wszystko trzeba brać na poważnie – rzekł natychmiast mój ojciec, na co od razu
musiałam ugryźć się w język by nie zaśmiać się. No proszę jaki kochany ojczulek,
który wątpi w swoją córkę ale gdy tylko pojawia się temat relacji dansko-meski
od razu rzuca się na pomoc
-
Tato przestań. Izzy ma rację, bo ten temat musiał zostać kiedyś poruszony.
Słuchajcie ja zdaje sobie sprawę, że raz na jakiś czas pojawiają się w różnych
mediach pewne informacje dotyczące mnie, Belli oraz chłopaków z Musikleistung,
które teraz mogą jakoś wpłynąć na was, ale prawda jest taka, że żadna z nas nie
ma romansu z żadnym z tych chłopaków. Razem z Isabellą zwyczajnie w świecie przyjaźnimy
się z nimi od paru ładnych lat, a prasa jak to prasa niestety opisuje zdjęcia
jak im się podoba ale razem z chłopakami oraz Eleną czyli narzeczoną Iana
wspólnie uzgodniliśmy nie komentować tych bzdurnych doniesień – mówiąc
spojrzałam się na Izza, który ze zrozumieniem pokiwał głową
-
Właśnie chłopaki nie zawracajcie sobie tym głowy nie ma czym. My zwyczajnie
przyjaźnimy się z chłopakami i lubimy gdzieś razem wyskoczyć gdy tylko nadarzy
się okazja, których ostatnio jest jak na lekarstwo. Zresztą sami zobaczycie, że
oni naprawdę są fajni i każdy jest w szczęśliwym związku – dopowiedziała szybko
brunetka no co odruchowo pokiwałam głową
-
Ja ze swojej strony mogę to powiedzieć, że faktycznie prasa ma że tak powiem
nieustającą jazdę na Iana i Elenę przez którą dosłownie co chwile pojawiają się
plotki na ich temat, że niby się rozstali, że wzięli dyskretny ślub czy, że
spodziewają się dziecka. Aczkolwiek tak czy siak wszyscy trzej muzycy są
szczęśliwie szalenie zakochani i nie wyglądają na takich co szukają okazji do
zdrad – rzucił niemalże natychmiast Jay na co pokiwałam głową wiedząc, że ma
rację, bo wiem, że każdy z chłopaków nie widzi świata poza swoją drugą połówką.
-
Dobra moi mili skończmy już rozmowy na ten temat. Dziewczyny czy jest jeszcze
coś do omówienia czy zaczynamy próbę? – powiedział po krótkiej chwili wujek, a
ja spojrzałam się na przyjaciółkę, która pokiwała głową
-
Tak. Za radą Jaya zadzwoniłam do Paula i on zgodził się wyreżyserować wasze
teledyski, więc niestety wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli dużo pracy
a czasu bardzo mało, bo chcemy jak najszybciej wrócić tutaj i zacząć powoli
wchodzić na tutejszy rynek – powiedziała Bell, a ja spojrzałam się po
chłopakach, którzy ze zrozumieniem pokiwali głowami
-
No i jest jeszcze jedna sprawa, z której nie wiem czy się ucieszycie, zwłaszcza
wasza amerykańska trójka. Otóż wczoraj pisałam z Mattim, tzn. z Matto z Musikleistung
i on napisał że szykują z Ianem oraz Rogerem kolejną telewizyjną imprezę, która
prawdopodobnie będzie zaraz po świętach wielkanocnych, więc jeśli udałoby się
nam ubłagać Iana by po znajomości tak na ostatnią chwilę wcisnął was na listę
występujących artystów to wrócimy do Stanów dopiero po świętach. Aczkolwiek nic
jeszcze nie jest pewne, ale lepiej byście byli przygotowani na to, że być może
święta spędzicie poza domem czy byście już teraz tak zawczasu dostosowali do
tego swoje inne sprawy – szybko dopowiedziałam niepewnie zerkając na Richiego,
który nieco smutno uśmiechając się pokiwał głową
***
-
No proszę moja miła sama wypominałaś mi i swojemu ojcu, że długo pracujemy a
sama siedzisz tutaj późnym wieczorem przy laptopie zapewne pracując nad czymś
bardzo ważnym – kiedy tylko usłyszałam znajomy głos od razu podniosłam wzrok
sprzed ekranu laptopa na wejście do gabinetu starając się lekko uśmiechnąć do
Jaya, który uśmiechając się do mnie stał oparty o framugę drzwi
-
Tylko wiesz Jay mi nie zdarza się to często czy notorycznie jak wam. A tak
nawiasem mówiąc właśnie skończyłam prace i zaraz zacznę zbierać się do domu – brunet
słysząc moje słowa nie przestawiając się uśmiechać pokiwał głową jednocześnie
szybko podszedł do biurka siadając naprzeciw mnie
-
No popatrz jak to się świetnie złożyło, że ja właśnie też skończyłem swoją
pracę więc zbieraj się to podwiozę cię do domu – widząc nieco uwodzicielski
uśmiech ciemnookiego musiałam mocno się powstrzymywać by nie zaśmiać się czy
mocno pokręcić głową
-
Bardzo dziękuję ci za tą jakże kuszącą propozycję, ale ze względu na to, że
mamy piękny wieczór to z niej nie skorzystam woląc przejść się oraz skorzystać
z komunikacji miejskiej i nawet ten twój uwodzicielski uśmiech nie przekona
mnie – mówiąc nie odwróciłam wzroku od Jaya, który od razu zaśmiał się
-
No masz a ja już liczyłem, że mój jeden uśmiech sprawi, że dasz się porwać na
jakieś kino czy kolację a tu cóż człowiek musi objeść się smakiem i starać się
nie płakać, że jednak nie jest kaanową. A co do podwiezienia to nie była to propozycja
a stwierdzenie faktu, że odwiozę cię do domu i nie protestuj, bo to tylko
zwykłe podwiezienie do domu, więc nie masz czego się obawiać. A tak w ogóle to jak
twój tata dowie się, że nie odwiozłem cię gdy wiedziałem, że obydwoje wyszliśmy
w jednym czasie to nawet nie chce myśleć co mi zrobi – powiedział brunet a ja
od razu cicho się zaśmiałam kręcąc głową
-
Naprawdę myślisz, że ja boję się mego ojca czy ciebie? Otóż mój drogi ja się go
ani ciebie nie boję i według mnie ty również nie musisz obawiać się reakcji
mego ojca, bo przecież jesteś jego prawą ręką bez której nie da sobie rady. A
co do podwiezienia to naprawdę dziękuję ci, ale nie chce sprawiać ci kłopotów i
uwierz mi, że sama trafię do domu – nie dodając nic więcej szybko wyłączyłam
laptop, po czym zaczęłam pakować niektóre papiery do torebki a niektóre do szafki
-
Ja też się nie boję twego ojca, ale jednak gdyby odpukać tobie w drodze do domu
coś by się stało to na pewno nieźle by mi dał dodał popalić, bo znając go dowie
się, że wyszliśmy razem. A co do tej podwózki to akurat jadę w kierunku twego
domu, więc to naprawdę nie będzie żaden problem – słysząc słowa bruneta
odruchowo pokręciłam głową nie mogąc powstrzymać lekko unoszących się kącików
ust
-
Ann… Dzięki, że poparłaś mój pomysł byśmy zaśpiewali na gali tą nową wersję The
Boys Are Back… Bałem się trochę czy w ogóle spodobają się wszystkim takie nowe
brzmienia naszych piosenek – powiedział po kilku sekundach Tariq a ja
spoglądając na niego posłałam mu lekki uśmiech
-
Nie masz za co mi dziękować, bo tylko wyraziłam swoją opinie, a inni po
wysłuchaniu tych kilku piosenek w nowej wersji zgodzili się z nią i tyle.
Zresztą uważam, że skoro chcemy, chcecie iść w szlagiery to naprawdę warto zaśpiewać tą
konkretną piosenkę w nowej aranżacji by fani od razu zobaczyli wasze kompletnie
nowe otwarcie – ciemnooki słysząc moje od razu uśmiechnął się do mnie kiwając
głową
-
No dobra możemy już iść, ale naprawdę nie musisz mnie odwozić – zaczynając
mówić szybko wstałam kierując się w stronę drzwi na co brunet od razu wstał
kręcąc głową
- Oj nie gadaj już tylko
chodźmy – rzucił niemalże natychmiast Jay wskazując na drzwi na co starając się
lekko uśmiechnąć do niego pokiwałam głową wychodząc z gabinetu
1 komentarz:
Nooo 😁 ten wyjazd zapowiada się … owocnie 🤭 Lecę zaraz czytać następny co by mnie ciekawość tak nie zżerała xD
I widzisz Alikus… w drodze do Wwa i miałam czas popisać i czas poczytać ;D dzień można uznać za udany!
Wczytywałam się bardzo uważnie w wypowiedzi Richiego i… nadal uważam, że jego ukochana jest jednak jego ukochanym xD
ciekawe czy się mylę…
Do usłyszenia ! <3
Prześlij komentarz