środa, 27 marca 2019

10 rozdział

Narracja Anastasii
- Wiem o tym, ale wiesz jak jest… mi też jest z tym ciężko i również za tobą strasznie tęsknię, przez co strasznie żałuję, że nie zobaczymy się przed moim wyjazdem do Niemiec… Posłuchaj nic nie kombinuj bo jeszcze to się odwróci przeciw tobie… No przecież, że będę do ciebie pisał, dzwonił czy wysyłał ci zdjęcia codziennie… Słuchaj muszę już kończyć… Ja ciebie też kocham. Zadzwonię do ciebie wieczorem. Pa – gdy tylko wyszłam z windy od razu słysząc znajomy głos idąc za ciekawością spojrzałam się w tamtym kierunku i dostrzegając stojącego tyłem Richiego mimowolnie lekko uśmiechnęłam się, gdzie pod wpływem jego wypowiedzianych słów tylko szerzej uniosły się kąciki moich ust. No proszę nasz słodki Richie ma dziewczynę, tylko ciekawe czemu to ukrywa przed wszystkimi skoro to przecież nie zbrodnia. Gdy tylko usłyszałam, że kończy rozmawiać powoli pokierowała się w stronę mojego gabinetu, ale widząc jak blondyn odwraca się spoglądając na mnie zamarłam starając się uśmiechnąć się do niego naturalnie
- Cześć Richie… Nie chciałam ci przerywać rozmowy… – zaczęłam mówić od razu patrząc się na blondyna, który jak miałam wrażenie nieco przestraszony lekko uśmiechnął się do mnie kiwając głową
- Cześć Ann. Nic nie przerwałaś… Może chcesz kawy, bo akurat zmierzałem do kuchni by postawić wodę – od razu lekko uśmiechając się do niego skinęłam głową
- Jasne, z przyjemnością napiję się kawy – rzuciłam nie odwracając wzroku od blondasa, który lekko uśmiechając się pokiwał głową, przy czym nie udało mu się w pełni zatuszować swego zdenerwowania, które jak się domyślam wynikało z tego, że domyślasz się, że podsłuchałam całą jego rozmowę
- Richie posłuchaj… Możesz być spokojny, bo ja co prawda słyszałam tylko koniec twojej rozmowy, ale nikomu nie powiem, że jesteś zakochany i masz dziewczynę, choć według mnie nie powinieneś tego ukrywać, ponieważ przecież to nie jest zbrodnia a chłopaki na pewno ucieszą się, że jesteś szczęśliwy – niebieskooki słysząc moje słowa nadal mając nieco uniesione kąciki ust pokiwał głową
- Dzięki… Ja… Wiem, że może to zabrzmi nieco śmiesznie, ale nie zrozum mnie źle tylko… Po prostu mój związek jest dość skomplikowany zapewne przez to, że mieszkamy i pracujemy w dwóch różnych miastach oddalonych od siebie kilkadziesiąt kilometrów i… raczej wolałbym aby to wszystko pozostało tajemnicą przynajmniej jeszcze przez jakiś czas – nie mogąc nie uśmiechnąć się cicho zaśmiałam się pod wpływem nieco nieśmiałego tonu głosu chłopaka
- No to teraz doskonale rozumiem czemu w piątki tak szybko chcesz wyjść i możesz być naprawdę spokojny, bo nie jestem typem osoby która zdradza czyjeś sekrety na prawo i lewo… A tak poza tym to nie chce się wtrącać czy być wścibska ale czy twoja dziewczyna nie myślała nad przeprowadzką do Nowego Jorku, bo domyślam się, że takie wypady weekendowe są męczące i raczej nie wpływają dobrze na związki – powiedziałam patrząc się na Richiego, który uśmiechając się skinął głową
- Nie, nie wtrącasz się ani nie jesteś wścibska. Masz zupełnie rację co do tego, że weekendowe wyjazdy robią swoje ale jednak tutaj trudno jest o stałą pracę dla fotoreporterów czy fotografów, więc na razie niestety musi pozostać tak jak jest – nie powiem smutny głos blondyna sprawił, że samej zrobiło mi się smutno
- Rozumiem. Ja niestety nie mam tutaj takich znajomości jak w Niemczech, ale jakbym coś usłyszała o jakieś pracy dla fotoreporterów to dam ci znać, a teraz jedynie co mogę ci załatwić to bilety dla twojej dziewczyny by mogła polecieć z tobą, z nami do Berlina incognito oczywiście i być na widowni podczas twego pierwszego występu – blondyn słysząc moje słowa uśmiechając się skinął głową
- Dzięki Ann, dam ci znać jak będę potrzebował dodatkowego biletu dla osoby towarzyszącej. A teraz pójdę zrobić nam kawy – rzucił natychmiast Richie, na co skinęłam głową a on pokierował się w stronę właściwego pomieszczenia
- A Richie poczekaj jeszcze chwilę, bo mam sprawę a nie chce rozmawiać o tym przy chłopakach… Widzisz blondasie… Ja już ci wspominałam, że podczas wywiadów na pewno padną pytania o twoją chorobę, a że domyślam się, że nie łatwo jest mówić o tych sprawach to dobrze by było abyś na spokojnie przemyślał to ile i co chcesz powiedzieć na ten temat tak na forum publicznym. Ja przygotowałam specjalnie dla ciebie kilkadziesiąt przydatnych zdań, które mogą ci pomóc podczas udzielania wywiadów rozwinąć jakiś wątek czy subtelnie zakończyć ten wątek. Będziesz to miał razem z potwierdzeniem kupna biletu do Berlina. No i obiecuje ci, że przed każdym wywiadem będę prosiła dziennikarzy o delikatność przy zadawaniu niektórych osobistych pytań, ale nie mogę obiecać, że każdy dostosuje się do tej prośby – nagle przypominając sobie to co chciałam powiedzieć blondynowi szybko złapałam go za ramię zaczynając mówić, na co on kiwając głową uśmiechnął się lekko
- Dzięki Ann. Fakt opowiadanie o tym nie będzie łatwe i z jednej strony nie chcę odpowiadać o moim problemie z alkoholem czy lekami ale z drugiej strony chyba jednak powinno się o tym mówić by informować o skali tego problemu lub dać nadzieję, że da się z tego wyjść i prowadzić normalne życie, więc faktycznie zastanowię się nad tym ile i co będę chciał ewentualnie powiedzieć w wywiadach, a twoje złote zdania na pewno mi się przydadzą – powiedział od razu Cameron na co mimowolnie lekko uśmiechnęłam się do niego
***
- No dobra zanim zaczniemy próbę trochę ogłoszeń parafialnych. Zaczniemy my z Mikem bo mamy tylko jedną sprawę, a potem dziewczyny powiedzą to co mają do powiedzenia – powiedział ojciec, a ja gdy tylko odłożyłam teczkę z kubkiem na stół spojrzałam się na stojących chłopaków, którzy pokiwali głowami
- Słuchajcie postanowiliśmy z Markiem, że nie polecimy z wami do Niemczech co oznacza, że jesteście pod pełną kontrolą dziewczyn i proszę was o to byście nie narobili kłopotów oraz byście słuchali dziewczyn w każdej kwestii nie negując ich zdania – szokowany słowami wujka  niemalże natychmiast spojrzałam się na Bellę, która również szokowana patrzyła się na swego ojca
- Że co? Jedziemy same z chłopakami? Ale jak to? – zaczęła mówić Isabell, a ja szybko rozejrzałam się po chłopakach, których miny także wyrażały lekki szok
- Po prostu uznaliśmy, że lepiej będzie jak wy same polecicie z chłopakami a my zostaniemy tutaj pilnują tutejszych spraw. My gorąco wierzymy, że osiągnięcie sukces i według mnie nie musicie się niczego obawiać, bo chłopaki na pewno was nie zjedzą a jak już to podadzą wam pomocną dłoń, prawda chłopcy? – lekko przygrywając język by nie zaśmiać się pod wpływem słów wujka pokiwałam głową
- No oczywiście, że nie zjemy dziewczyn i ze swojej strony mogę obiecać, że będę pomagać kiedy tylko trzeba będzie. Chłopaki jak nie mam również będą pomocni i doskonale znając tu poniektórych to domyślam się, że być może ta pomoc nie będzie tyczyła się tylko spraw zawodowych… No nie patrz tak na mnie Mike ja tylko żartowałem – nie mogąc powstrzymać przekręcenia oczu dla pozorów pokiwałam głową. No tak szlachetny Jay bezinteresownie rzuca się na pomoc. Mimowolnie nieco uśmiechnęłam się domyślając się co oznaczało, że pomoc chłopaków nie będzie tyczyła się tylko spraw zawodowych, a mina wujka tylko potęgowała moje rozbawienie
- Tylko bez takich żartów Jay. Wystarczy, że nie będziecie się zbytnio wygłupiać, słuchać dziewczyn i pomagać im  kiedy trzeba – rzucił natychmiast wujek, a ja ponownie mimowolnie lekko ugryzłam się w język by nie zaśmiać się. Oj gdyby tylko wujek wiedział jaka jest prawda to nie wiem czy potrafiłby tak dobrze zachować spokój
- Oj tato spokojnie. Oczywiście, że niczego się nie boimy tylko po prostu obie jesteśmy zdziwione tym,, że nie polecacie z nami i nie zobaczycie wielkiego sukcesu chłopaków, ale rozumiemy tą decyzje – Bella szybko przerwała swemu ojcu patrząc się mnie nieco błagalnym spojrzeniem mówiącym błagam weź coś powiedz by to zakończyć
- Właśnie wujku na pewno wszystko będzie, a w razie jakikolwiek kłopotów zadzwonimy do was niezwłocznie, choć obie naprawdę bardzo żałujemy, że nie będzie was podczas pierwszego występu chłopaków po ich dłuższej przerwie. A jeśli to wszystko co chcieliście powiedzieć to nie przedłużając my teraz powiemy o kilku sprawach dotyczących waszego wyjazdu… Dobra chłopaki ze względu na to, że nie ujawniacie się przed pierwszym występem to niestety nie możecie lecieć tym samym samolotem i mając wielkie szczęście udało mi się załatwić to, że wszyscy wylecicie tego samego dnia do Berlina tylko z różnych lotnisk i o dość podobnych godzinach… Tu są wasze bilety i macie tam podane z skąd lecicie. Ja polecę z Jayem, Mel z Izzym, Bella z Chrisem a reszta osobno – zaczynając mówić do chłopaków nie marnując ani chwili wyjęłam z teczki pliki kartek by w odpowiednim monecie rozdać je im
- Dokładnie. A jeśli chodzi o to gdzie będziecie mieszkać w Berlinie to przez to, że mieszkanie u Jaya oraz hotele z wiadomych względów odpadają to postanowiłyśmy, że najlepiej będzie jak po prostu będziecie mieszkać w moim domu, do którego was zabiorę prosto z lotniska, a Jay będzie u siebie. Oczywiście po występie będziecie mogli przenieść się do hotelu czy zostać u mnie. Aha Izzy możesz już zawczasu uspokoić Mel, bo u mnie jest sporo miejsca na to byście mogli bez przeszkód ćwiczyć układy taneczne, więc nie trzeba będzie specjalnie wynajmować sali do prób – dopowiedziała szybko Isabell na co odruchowo pokiwałam głową
- No dobrze. A powiedzcie dziewczyny czy myślałyście już coś o pierwszym wywiadzie chłopaków? Ja oczywiście nie chce się wtrącać ani proszę nie pomyślcie, że wątpię was, ale może jednak warto by było przynajmniej ten pierwszy wywiad już teraz umówić niby tak dla Jaya a potem zmienić to na wywiad z US5? – Bella słysząc słowa mojego ojca od razu spojrzała się na mnie znacząco, a ja przekręciłam oczami, mając nadzieję, że nikt więcej nie usłyszał tego wyraźnego wątpienia w jego głosie.
- Tak, tato myślałam już o pierwszym wywiadzie chłopaków, bo wiadomo, że jest on najważniejszy, więc z Bellą doszłyśmy do wniosku, że nie może być on przeprowadzony przez pierwszą lepszą osobę z pierwszej z brzegu telewizji czy gazety bądź z radia, więc od razu po ich występie poproszę Iana Merbisena by przeprowadził z chłopakami wywiad o ile tylko znajdzie dla nas czas, ale wydaje mi się, że nawet przy mocno wypełnionym po brzegi grafiku dla nas zrobi wyjątek poświęcając chwilę – nie dodając nic więcej zerknęłam na ojca, który jedynie pokiwał głową
- No faktycznie byłoby fajnie gdyby się zgodził i szczerze mówiąc wątpię w to, że akurat wam odmówi skoro TAK BARDZO się przyjaźnicie… Przepraszam, ale wiesz razem z chłopakami trochę poszperaliśmy w necie na temat tego zespołu, tzn. Musikleistung a także samego Iana bo gdzieś to nazwisko ubiło mi się o uszy, lecz jakoś nie mogłem skojarzyć gościa i znaleźliśmy oczywiście wiele linków do ich piosenek, które faktycznie naprawdę są fajne choć przyznaje, że osobiście lubię nieco cięższe brzmienie, ale również znaleźliśmy artykuły na was temat – błyskawicznie słysząc ton głosu Izzyego spojrzałam się na niego nieco spod byka. No tak mogłam się domyśleć, że prędzej czy później chłopaki dotrą do tamtych artykułów i zaczną pytać
- Izzy ty chyba nigdy nie nauczysz się trzymania języka za zębami w pewnych sprawach. Niektóre sprawy dziewczyn nie powinny was obchodzić, a tak po za tym to chyba nie muszę wam przypominać o tym jaka prasa potrafi być przez co nie wszystko trzeba brać na poważnie – rzekł natychmiast mój ojciec, na co od razu musiałam ugryźć się w język by nie zaśmiać się. No proszę jaki kochany ojczulek, który wątpi w swoją córkę ale gdy tylko pojawia się temat relacji dansko-meski od razu rzuca się na pomoc
- Tato przestań. Izzy ma rację, bo ten temat musiał zostać kiedyś poruszony. Słuchajcie ja zdaje sobie sprawę, że raz na jakiś czas pojawiają się w różnych mediach pewne informacje dotyczące mnie, Belli oraz chłopaków z Musikleistung, które teraz mogą jakoś wpłynąć na was, ale prawda jest taka, że żadna z nas nie ma romansu z żadnym z tych chłopaków. Razem z Isabellą zwyczajnie w świecie przyjaźnimy się z nimi od paru ładnych lat, a prasa jak to prasa niestety opisuje zdjęcia jak im się podoba ale razem z chłopakami oraz Eleną czyli narzeczoną Iana wspólnie uzgodniliśmy nie komentować tych bzdurnych doniesień – mówiąc spojrzałam się na Izza, który ze zrozumieniem pokiwał głową
- Właśnie chłopaki nie zawracajcie sobie tym głowy nie ma czym. My zwyczajnie przyjaźnimy się z chłopakami i lubimy gdzieś razem wyskoczyć gdy tylko nadarzy się okazja, których ostatnio jest jak na lekarstwo. Zresztą sami zobaczycie, że oni naprawdę są fajni i każdy jest w szczęśliwym związku – dopowiedziała szybko brunetka no co odruchowo pokiwałam głową
- Ja ze swojej strony mogę to powiedzieć, że faktycznie prasa ma że tak powiem nieustającą jazdę na Iana i Elenę przez którą dosłownie co chwile pojawiają się plotki na ich temat, że niby się rozstali, że wzięli dyskretny ślub czy, że spodziewają się dziecka. Aczkolwiek tak czy siak wszyscy trzej muzycy są szczęśliwie szalenie zakochani i nie wyglądają na takich co szukają okazji do zdrad – rzucił niemalże natychmiast Jay na co pokiwałam głową wiedząc, że ma rację, bo wiem, że każdy z chłopaków nie widzi świata poza swoją drugą połówką.
- Dobra moi mili skończmy już rozmowy na ten temat. Dziewczyny czy jest jeszcze coś do omówienia czy zaczynamy próbę? – powiedział po krótkiej chwili wujek, a ja spojrzałam się na przyjaciółkę, która pokiwała głową
- Tak. Za radą Jaya zadzwoniłam do Paula i on zgodził się wyreżyserować wasze teledyski, więc niestety wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli dużo pracy a czasu bardzo mało, bo chcemy jak najszybciej wrócić tutaj i zacząć powoli wchodzić na tutejszy rynek – powiedziała Bell, a ja spojrzałam się po chłopakach, którzy ze zrozumieniem pokiwali głowami
- No i jest jeszcze jedna sprawa, z której nie wiem czy się ucieszycie, zwłaszcza wasza amerykańska trójka. Otóż wczoraj pisałam z Mattim, tzn. z Matto z Musikleistung i on napisał że szykują z Ianem oraz Rogerem kolejną telewizyjną imprezę, która prawdopodobnie będzie zaraz po świętach wielkanocnych, więc jeśli udałoby się nam ubłagać Iana by po znajomości tak na ostatnią chwilę wcisnął was na listę występujących artystów to wrócimy do Stanów dopiero po świętach. Aczkolwiek nic jeszcze nie jest pewne, ale lepiej byście byli przygotowani na to, że być może święta spędzicie poza domem czy byście już teraz tak zawczasu dostosowali do tego swoje inne sprawy – szybko dopowiedziałam niepewnie zerkając na Richiego, który nieco smutno uśmiechając się pokiwał głową
***
- No proszę moja miła sama wypominałaś mi i swojemu ojcu, że długo pracujemy a sama siedzisz tutaj późnym wieczorem przy laptopie zapewne pracując nad czymś bardzo ważnym – kiedy tylko usłyszałam znajomy głos od razu podniosłam wzrok sprzed ekranu laptopa na wejście do gabinetu starając się lekko uśmiechnąć do Jaya, który uśmiechając się do mnie stał oparty o framugę drzwi
- Tylko wiesz Jay mi nie zdarza się to często czy notorycznie jak wam. A tak nawiasem mówiąc właśnie skończyłam prace i zaraz zacznę zbierać się do domu – brunet słysząc moje słowa nie przestawiając się uśmiechać pokiwał głową jednocześnie szybko podszedł do biurka siadając naprzeciw mnie
- No popatrz jak to się świetnie złożyło, że ja właśnie też skończyłem swoją pracę więc zbieraj się to podwiozę cię do domu – widząc nieco uwodzicielski uśmiech ciemnookiego musiałam mocno się powstrzymywać by nie zaśmiać się czy mocno pokręcić głową
- Bardzo dziękuję ci za tą jakże kuszącą propozycję, ale ze względu na to, że mamy piękny wieczór to z niej nie skorzystam woląc przejść się oraz skorzystać z komunikacji miejskiej i nawet ten twój uwodzicielski uśmiech nie przekona mnie – mówiąc nie odwróciłam wzroku od Jaya, który od razu zaśmiał się
- No masz a ja już liczyłem, że mój jeden uśmiech sprawi, że dasz się porwać na jakieś kino czy kolację a tu cóż człowiek musi objeść się smakiem i starać się nie płakać, że jednak nie jest kaanową. A co do podwiezienia to nie była to propozycja a stwierdzenie faktu, że odwiozę cię do domu i nie protestuj, bo to tylko zwykłe podwiezienie do domu, więc nie masz czego się obawiać. A tak w ogóle to jak twój tata dowie się, że nie odwiozłem cię gdy wiedziałem, że obydwoje wyszliśmy w jednym czasie to nawet nie chce myśleć co mi zrobi – powiedział brunet a ja od razu cicho się zaśmiałam kręcąc głową
- Naprawdę myślisz, że ja boję się mego ojca czy ciebie? Otóż mój drogi ja się go ani ciebie nie boję i według mnie ty również nie musisz obawiać się reakcji mego ojca, bo przecież jesteś jego prawą ręką bez której nie da sobie rady. A co do podwiezienia to naprawdę dziękuję ci, ale nie chce sprawiać ci kłopotów i uwierz mi, że sama trafię do domu – nie dodając nic więcej szybko wyłączyłam laptop, po czym zaczęłam pakować niektóre papiery do torebki a niektóre do szafki
- Ja też się nie boję twego ojca, ale jednak gdyby odpukać tobie w drodze do domu coś by się stało to na pewno nieźle by mi dał dodał popalić, bo znając go dowie się, że wyszliśmy razem. A co do tej podwózki to akurat jadę w kierunku twego domu, więc to naprawdę nie będzie żaden problem – słysząc słowa bruneta odruchowo pokręciłam głową nie mogąc powstrzymać lekko unoszących się kącików ust
- Ann… Dzięki, że poparłaś mój pomysł byśmy zaśpiewali na gali tą nową wersję The Boys Are Back… Bałem się trochę czy w ogóle spodobają się wszystkim takie nowe brzmienia naszych piosenek – powiedział po kilku sekundach Tariq a ja spoglądając na niego posłałam mu lekki uśmiech
- Nie masz za co mi dziękować, bo tylko wyraziłam swoją opinie, a inni po wysłuchaniu tych kilku piosenek w nowej wersji zgodzili się z nią i tyle. Zresztą uważam, że skoro chcemy, chcecie iść w szlagiery to naprawdę warto zaśpiewać tą konkretną piosenkę w nowej aranżacji by fani od razu zobaczyli wasze kompletnie nowe otwarcie – ciemnooki słysząc moje od razu uśmiechnął się do mnie kiwając głową
- No dobra możemy już iść, ale naprawdę nie musisz mnie odwozić – zaczynając mówić szybko wstałam kierując się w stronę drzwi na co brunet od razu wstał kręcąc głową
- Oj nie gadaj już tylko chodźmy – rzucił niemalże natychmiast Jay wskazując na drzwi na co starając się lekko uśmiechnąć do niego pokiwałam głową wychodząc z gabinetu

1 komentarz:

Madziusa pisze...

Nooo 😁 ten wyjazd zapowiada się … owocnie 🤭 Lecę zaraz czytać następny co by mnie ciekawość tak nie zżerała xD
I widzisz Alikus… w drodze do Wwa i miałam czas popisać i czas poczytać ;D dzień można uznać za udany!
Wczytywałam się bardzo uważnie w wypowiedzi Richiego i… nadal uważam, że jego ukochana jest jednak jego ukochanym xD
ciekawe czy się mylę…
Do usłyszenia ! <3