Narracja Anastasii
Powoli budząc się po wpływem dzwoniącej
komórki leniwie otworzyłam oczy, ale czując lekki ból głowy machinalnie nieco
przymrużając powieki nieco po omacku sięgnęłam po telefon, który gdy tylko
wyłączyłam budzik odłożyłam na łóżko, jednocześnie ponownie przymknęłam oczy. Boże
jak to dobrze, że dziś jest sobota i mogę odespać ten trudny tydzień, a przede
wszystkim wczorajszy jakże udany wieczór. Nie, chwila. No właśnie dziś jest
sobota a ja coś miałam zrobić, tylko pytanie co? Słysząc krótki dźwięk komórki
leniwie otwierając oczy wzięłam ją do ręki podnosząc się równocześnie do
pozycji siedzącej
- Cześć
Anastasio. Trzymasz się po wczorajszym wieczorze? Jeśli chcesz to możemy przełożyć
nasze spotkanie na późniejszą godzinę. Jay – o cholera faktycznie miałam
się spotkać z brunetem w sprawie wywiadów i kompletnie wyleciało mi to z głowy.
Delikatnie kręcąc głową mimowolnie jeszcze raz przeczytałam wiadomość od
chłopaka i nie mogłam powstrzymać unoszących się nieco kącików moich ust. Brunet
naprawdę miał niezłego nosa otwierając tutaj klub, w tamtym miejscu i nie
powiem bawiłam się naprawdę dobrze, choć strasznie brakowało reszty świrusów
wraz Melindą
- Cześć
Jay. O dziwo trzymam się dobrze po wczorajszym wieczorze. A jak ty? Mi godzina
odpowiada, ale jeśli ty chcesz przełożyć spotkanie to ja się dostosuje.
Anastasia – nie dodając nic więcej szybko wysłałam wiadomość i gdy tylko
odłożyłam komórkę zaczęłam powoli rozciągać się. No może i za bardzo nie chce
mi się spotkać z Jayem to jednak strasznie jestem ciekawa tego co odpowie na
moje pytania. Słysząc ponownie krótki dźwięk telefonu chwyciłam go i widząc, że
to od Khana mimowolnie cicho się zaśmiałam
- Ja
czuje się dobrze i nie mogę się doczekać naszego spotkania. Dozobaczenia o 12
Anastasio – nie mogąc powstrzymać cichego śmiechu pokręciłam głową i nic
nie odpisując mu odłożyłam komórkę na szafce nocnej, po czym szybko wstając z
łóżka pokierowałam się do szafy wyjmując z niej czyste rzeczy
***
- Cześć Ana. Zobacz co wczoraj zbudowałem
z klocków – gdy tylko drzwi do mojego pokoju otworzyły się odwracając wzrok z
leżących na moim łóżku ubrań spojrzałam się na wchodzącego do pomieszczenia
mówiącego Kevina, który w rękach trzymał zbudowany z klocków jakiś statek
kosmiczny
- Cześć Kevin. Jaki fajny statek. Naprawdę
bardzo mi się podoba. A tak w ogóle to wiesz, że się puka jak wchodzi się do
czyjegoś pokoju? – od razu kucając przy małym przyjrzałam się dokładnie
stworzonemu przez niego dziełu, gdzie w duchu dziękowałam, że miałam na sobie
szlafrok. Mój brat słysząc moje słowa uśmiechając się podszedł do szafy pukając
co spowodowało, że mimowolnie cicho się zaśmiałam.
- Fajnie,
że podoba ci się statek… O idziesz na randkę? Tata czasami też idzie z mamą na
randkę i wtedy mama tak jak ty wysypuje rzeczy z szafy. A ty z kim idziesz? – mimo
uśmiechu na buzi spowodowanego słodkim głosem mego brata poczułam bolesne
ukucie w sercu przez to co powiedział. No tak. Mogłam się spodziewać, że skoro
jest idealnym ojcem dla Kevina i Elisy to musi być także być idealnym mężem dla
Veronici. Szkoda tylko, że taki nie mógł być dla mnie i mojej mamy
- Nie idę na randkę tylko… po prostu mam
ważne spotkanie związane z moją pracą – mówiąc nie odwróciłam wzroku od brata,
który pokiwał głową, ale w jego oczach widziałam, że chyba mi nie wierzy
- MAMO Ana idzie na randkę i nie chce
powiedzieć z kim – słysząc głośne słowa uśmiechniętego Kevina sprawiły, że w
pierwszej chwili miałam ochotę go udusić. Że też musiał mi się trafić klasyczny
młodszy brat, który musi wiedzieć wszystko i o wszystkim rozpowiadać gdzie
popadnie
- No a ty jak widzę jako młodszy brat
Anastasii oczywiście boisz się o nią i musisz wszystko wiedzieć, co? Zamiast
przepytywać tak Ann leć szybko do pokoju obudzić Elise bo śniadanie macie już
na stole – słysząc po krótkiej chwili Veronicę spojrzałam się na nią starając
się lekko uśmiechnąć do niej. Mały brunecik słysząc słowa swojej mamy od razu
pocałował mnie w policzek, po czym błyskawicznie wyszedł z mojego pokoju, na co
powoli wstałam na równe nogi
- Dzień dobry. Mały przesadza ja idę tylko
na zwykłe spotkaniem związane z pracą w wytwórni – sama nie wiem po co to
powiedziałam, ale jednak nie chciałam by wyciągnęła jakieś nieprawdziwe wnioski
z tego co mały powiedział i podzieliła się z nimi z moim ojcem.
- Dzień dobry Anastasio. Nie musisz mi się
tłumaczyć i możesz być pewna, że porozmawiam z Kevinem by nic nie mówił Markowi
tak na zaś gdy on wróci. Właśnie robię sobie śniadanie, więc jak chcesz mogę
zrobić i tobie – powiedziała Veronica, a ja lekko uśmiechając się do niej
pokręciłam głową
- Dziękuję za śniadanie. Ja wstałam nieco
wcześniej od was i trochę sobie sama porządziłam w kuchni robiąc sobie
śniadanie. Mam nadzieję, że nie jesteś zła na to – mówiąc nie oderwałam wzroku
od drugiej brunetki, która uśmiechając się do mnie pokręciła głową
- Oczywiście, że nie jestem zła. Naprawdę
czuj się tutaj jak u siebie i niczym się nie krępuj… Posłuchaj ja mam w szafie
kilka fajnych rzeczy, które jak mi się zdaje nie tylko będą dobre na ciebie,
więc jak chcesz to mogę ci je pokazać i jak spodobają się tobie to może
założysz je na te ważne spotkanie – od razu słysząc słowa drugiej żony ojca
pokręciłam energicznie głową starając się przyjaźnie uśmiechać się do niej
- Dzięki za propozycje, ale jednak włożę
coś swojego – Veronica słysząc moja słowa pokiwała głową i najwyraźniej chcąc
coś powiedzieć otworzyła buzię, azle słysząc zaczynającą się kłótnie dzieciaków
o jakąś tam bajkę zamknęła ją wskazując palcem na kuchnie, po czym poszła tam.
No dobra chcąc nie chcąc muszę przyznać, że Veronica wydaje się być miłą osobą
przez co kompletnie nie rozumiem jak taka osoba mogła wpakować się w romans z żonatym
mężczyzną. Kręcąc głową chcąc wyrzucić wszelkie myśli powróciłam wzrokiem do
rozłożonych na łóżku ubrań. Nie zastanawiając się dłużej szybko wzięłam czarną
spódnice wraz niebieską bluzką, po czym szybko poszłam do łazienki by się
ubrać, a gdy tylko z niej wyszłam od razu zrobiłam sobie delikatny makijaż.
- Hej.
Czekam już na ciebie na dole – kiedy tylko usłyszałam krótki dźwięk komórki
od razu wzięłam ją do ręki i widząc, że to od Jaya mimowolnie uśmiechnęłam się.
No proszę jaki punktualny brunecik. Nie marnując ani sekundy szybko wzięłam
swoją torebkę wychodząc z pokoju
- Wychodzę. Nie wiem o której wrócę, więc
nie czekajcie na mnie z obiadem i kolacją – nic więcej nie dodając szybko założyłam
buty na nogi wychodząc chwile potem z mieszkania, gdzie od razu podeszłam do
winy, która na moje szczęście była na moim piętrze. Gdy tylko znalazłam się na
dole od razu wychodząc z windy spojrzałam się w lewą stronę i widząc stojącego
bokiem do wejściu do budynku Jaya, który w ręku trzymał różę mimowolnie uśmiechnęłam
się
- Cholera, że też taki przystojniak musi
mieć taki kosmaty charakterek – mówiąc szeptem sama do siebie powoli szłam do
wyjścia z budynku nie mogąc oderwać wzroku od bruneta, który wyglądał
zniewalająco by nie powiedzieć, że seksownie, gdzie nie mogłam się oprzeć by
nie zatrzymać dłużej wzroku na jego ewidentnie dobrze umięśnionych pośladkach
- Cześć Anastasio. To dla ciebie… Szczerze
mówiąc myślałem nad czerwoną różą, ale postawiłem na taką najpiękniejszą
herbacianą różę – ciemnooki kiedy tylko doszłam do niego od razu obdarzył mnie
promiennym uśmiechem i zaczynając mówić podał mi różę, którą ostrożnie biorąc
od razu przyłożyłam do nosa chcąc powąchać jej przepiękną woń. Nie no, ja
dosłownie zabije Bellę za jej długi jęzor.
- Cześć Jay. Bardzo dziękuję za różę, choć
nie musiałeś. W ogóle ciekawa jestem co jeszcze Isabell powiedziała ci na mój
temat – Jay słysząc moje słowa robiąc nieco szerokie oczy cicho się zaśmiał
- Naprawdę trafiłem z różą? No proszę, ale
mam intuicję. Przysięgam ci, że nic nie widziałem o tym, że lubisz ten kwiat i
kolor, a Bella nic mi na twój temat nie mówiła oprócz tego, że lubisz latte,
ale to wyszło przez to, że po po prostu spytałem się jej o to jaką kawę ci
kupić – nie odwracając wzroku od chłopaka nie mogłam powstrzymać nieco
unoszących się kącików ust
- No przyznaje twoja intuicja cię nie
zawiodła, bo uwielbiam herbaciane róże – powiedziałam od razu na co brunet
uśmiechając się pokiwał głową
- Dobra to może chodźmy w stronę Central
Parku, a w między czasie pytaj o to co chcesz wiedzieć, przy czym obiecuję
odpowiadać szczerze – rzucił po krótkiej chwili ciemnooki na co pokiwałam
głową, po czym powoli zaczęliśmy iść
- No może
zacznijmy od tego czy wolisz jak mówią do ciebie Jay czy Tariq, bo zauważyłam,
że chłopaki zwracają się do ciebie raz tak raz tak – mówiąc zerknęłam na Jaya,
który spoglądając na mnie uśmiechnął się
- Szczerze mówiąc
nie myślałem nad tym. Przyzwyczaiłem się do zmiany kolejności moich imion i
tego, że w mediach jestem jako Jay Khan, ale miło mi jest gdy moja rodzina i
przyjaciele od czasu do czasu powiedzą na mnie Tariq. Za to ty chyba za bardzo
nie lubisz jak zwracają się do ciebie Ana, bo zauważyłem, że tylko Bell tak się
do ciebie zwraca – starając się zachować choć lekki uśmiech nieco skinęłam głową
opuszczając wzrok
- No rzeczywiście nie lubię jak ojciec tak
się do mnie zwraca, ale to nie znaczy, że inni nie mogą tak się do mnie
zwracać… No a tak jak już dotykamy prywatnego gruntu to czy będę zbyt wścibska
jak spytam się o to jak to się stało, że nawet i tu w Nowym Jorku otworzyłeś
swój klub oraz wytwórnie z moim tatą oraz wujkiem? – nie dodając nic więcej niepewnie
spojrzałam się na bruneta, który uśmiechając się pokręcił głową
- Nie, nie będziesz zbyt wścibska… Może
zacznę od tego, że nie mam już klubu w Berlinie, tzn. widzisz gdy dowiedziałem
się, że mój tata jest chory na raka to pomimo tego, że klub dobrze prosperował
to zdecydowałem się go sprzedać by mieć pewną dużą sumę na leczenie czy
rehabilitacje taty. To było dla mnie priorytetem w tamtym momencie i choć
miałem na koncie pewną ładną sumkę to jednak wolałem zawczasu zorganizować
większą kwotę pieniędzy gdyby taka była potrzeba. Jak się później okazało na
szczęście nawet nie wykorzystałem większej części tej kwoty, więc postanowiłem
je dobrze zainwestować i razem z tatą założyliśmy restaurację. Jeśli chodzi o
wytwórnię w Niemczech to tak naprawdę to zwykle przydomowe studio naszego
zespołowego przyjaciela, z którym współpracujemy od lat i dzięki czemu koszty
są mniejsze a jego żona jest szczęśliwa, że mężuś jest w domu. Co do tutejszej
wytwórni to po rozmowach z twoich ojcem i Mikem postanowiliśmy, że tu będzie
najlepsze miejsce na główną siedzibę naszej wytwórni. A jeśli chodzi o klub to
tak po prostu wpadłem na to i gdy nadążyła się okazja to zacząłem go realizować
– odpowiedział szybko Jay, na co kiwnęłam głową
- No dobra to teraz przychodząc już do
spraw związanych z zespołem. Możesz mi wytłumaczyć jakim cudem najwięcej
wszelkich plotek jest na twój i Richiego temat? Na resztę jak już coś udało mi
się znaleźć to były to jedynie pojedyncze rzeczy – ciemnooki niemalże
natychmiast kręcąc głową cicho się zaśmiał
- Żebym ja to wiedział Anastasio. Niestety
obawiam się, że będziesz musiała poszukać tych pseudodziennikarzy, którzy
pisali te rzeczy i spytać się ich o to osobiście. Być może tak było przez to,
że byłem, jestem najstarszym członkiem zespołu a Richie był wtedy uważany za
najmłodszego – słowa bruneta sprawiły, że od razu spojrzałam się na niego
- No właśnie wiek Richigo. Powiedz mi czy
widzieliście o tym, że tak naprawdę jest on starszy niż mówiono? Wiesz może kto
wpadł na ten genialny pomysł? – Tariq słysząc moje słowa od razu kręcąc głową
cicho westchnął
- Nie. Nikt z nas na początku nie wiedział
o tej zmianie. Richie bliżej przedstawiając się nam powiedział, że ma 16 czy 17
lat i każdy w to wierzył. Dopiero potem gdy pojawiły się pierwsze pogłoski o
tym spytaliśmy się go o to, a on potwierdził, że to prawda, ale nie powiedział
nam jak doszło do tego i kto za to odpowiada. Ja także nie wiem kto za tym
stoi, lecz nie powiem trochę się tego domyślam i to na pewno nie był twój
ojciec czy Mike, ale ie warto się w to
zagłębiać bo to już przeszłość – ostatnie słowa chłopaka sprawiły, że
przekręcając oczami pokręciłam głową
- Przeszłość, w którą nie warto się
zagłębiać, tak? No jak chcesz, ale wątpię czy takie stwierdzenie ucieszy i
uciszy tych pseudodziennikarzy. A powiedz mi w takim razie dlaczego w 2009 roku
nie udało się wam podbić Ameryki? Ponoć planowaliście nagrywać film pokazujący
wasze poczynania w Stanach, a zamiast niego wyszła kilkuletnia przerwa. Ma to
jakiś związek z kłótniami o jakich wspominał Izzy w jakiś wywiadzie czy wpisie
do fanów? – mówiąc ani na chwile nie odwróciłam wzroku od bruneta, który blado
się uśmiechając ponownie cicho westchnął
- Po prostu wszyscy sponsorzy oraz
producenci z którymi byliśmy umówienie na tak zwane słowo nagle wycofali się i
zostaliśmy praktycznie bez niczego. Od razu próbowałem z twoim tatą i z Mikem
wszystkiego by uratować tą sytuację, ale niestety skończyło się to na długiej
przerwie. Jak już wiesz próbowaliśmy kilka lat później reaktywować zespół ale
przez wzgląd na Richiego i bardzo niepewny rynek postanowiliśmy na razie z tym
poczekać aż do tego roku. Co do kłótni o których mówił Izzy to nie nazwałbym
ich kłótniami tylko zwykłymi przekomarzaniami, które często zdarzają się w
rodzinie, gdy każdy z jej członków ma inny pomysł na przyszłość a te pomysły za
bardzo się różnią między soba. Aczkolwiek to na pewno nie wpłynęło na tamtą
sytuację – powiedział brunet na co od razu pokiwałam głową, przy czym katem oka
zobaczyłam, że jesteśmy już w Central Parku
- No to teraz bruneciku byłabym wdzięczna
gdybyś opowiedział mi o Vicencie Thomasie, tzn. jakie były naprawdę kulisy jego
przyjścia do US5, bo czytałam o dwóch wersjach. Czy to co czytałam o jego mamie
to prawda? Domyślasz się dlaczego zaraz po swoim odejściu zaczął oskarżać, że
znęcaliście się nad nim a ty jesteś gejem? – Jay niemalże natychmiast gdy tylko
usłyszał moje słowa cicho i ciężko westchnął wskazując na stojącą nieopodal
ławkę, przez co obydwoje tam poszliśmy
- Może usiądźmy bo to bardzo długi temat
do rozmowy… Może zacznę od jego przyjścia do zespołu otóż twój tata z Mikem zaczęli
szukać młodych talentów, którzy mogą odnieść solowy sukces i wyłoniono podczas
różnych przesłuchać kilku takich piosenkarzy. Tak się akurat złożyło, że Mikel
zdecydował się w tamtym czasie odejść z zespołu, więc Mark z Mikem zdecydowali,
że właśnie któryś z tych młodych odkrytych talentów dołączy do nas, ale tak się
złożyło, że pierwszy z tych chłopaków, z którym oni byli już po słowie
zrezygnował po rozmowie z innym producentem i na jego miejsce wszedł Vincent.
Od razu zaprzyjaźniliśmy się z nim i znaleźliśmy wspólny język, ale niestety tą
całą atmosferę nieco psuła jedna osoba w postaci jego mamy. Tak, te wszystkie
informacje o niej, które podawaliśmy są prawdziwe, bo ona od samego początku
mieszała w zespole i jak mi się zdaje ani na chwile nie zbaczała z wyznaczonego
kursu w postaci zrobienia z syna wielkiej gwiazdy. Z tego co mówił mi Mark ona
już na pierwszym spotkaniu na którym to podpisywali umowę przedstawiła się jako
menadżerka syna jednocześnie wymusiła na Marku oraz Mikeu to, że przekazali
Vicentowi kilka partii głosowych Richiego. No nie patrz się tak, bo niestety
taka jest prawda i sam byłem tym zdziwiony, ale faktem jest to, że wtedy
mieliśmy nóż na gardle przez co oni musieli się na to zgodzić, ponieważ w
przeciwnym razie Vince nie zaśpiewałby z nami na koncertach co było równoznaczne
z tym, że musielibyśmy zapłacić wielotysięczne kary za odwołanie koncertów co dosłownie
zabiłoby nas. Mało tego raz jak szedłem w jakieś sprawie do Marka to słyszałem jak
ona namawiała Marka oraz Mikea do tego by zgodzili się na to aby ona została
współmenadżerem zespołu, bo jak to ona powiedziała zespół potrzebuje jakiegoś
nowego menadżera z nowymi pomysłami i, który wreszcie dokona potrzebnych zmian
wewnętrznych wśród członków zespołu. Tak, tak, dobrze słyszałaś. Obaj też byli
tym szokowani i gdy spytali się jej o co konkretnie jej chodzi to ona
powiedziała, że na początek usunęłaby mnie z zespołu, bo ona jest pewna, że
jestem cichym współmanedżerem zespołu, więc nie mogę przy tym także być na
scenie z chłopakami i dałaby mniej partii głosowych Richiemu, bo widzi, że ten
się ostatnio męczy. Oczywiście jak możesz się domyślać twój ojciec i wujek
posłali ją na drzewo, ale to i tak nie przeszkodziło jej knuć, ponieważ od
tamtego czasu dawała mnie i blondynowi na każdym kroku odczuć, że nie pala do
nas sympatią, a potem bardzo szybko do naszego zacnego grona wrogów publicznych
numer 1 mamy Vicenta dołączyła Bella, która będąc w cichym związku z Chrisem
odmówiła jej pójścia na randkę z jej synkiem. No i próbowała nie raz Izzyego
namówić by przeszedł na jej stronę, bo ten mi raz powiedział, że ona z nim
gadała namawiając by w końcu się postawił menadżerom i mi wymuszając tym aby dawali
mu więcej partii głosowych. Niestety jak wiesz potem gdy Punc ogłosił swoje
odejście z zespołu to zapewne mama Vinniego myśląc, że w końcu udało się jej go
namówić do buntu kazała Vincentowi także opuścić zespół, ale jak zapewne wiesz
odejście Izza było spowodowane chorobą mamy a nie efektem działań mamy
Vincenta. Nie powiem w tamtym momencie było mi go trochę szkoda, ale nie
próbowałem się z nim wtedy skontaktować, bo wcześniej starałem się go przekonać
by postawił się swojej mamie, ale skoro widziałem, że raczej to się nie udało
to postanowiłem skupić się na skontaktowaniu się z Izzym. No i potem zaczęły
się te jego wypowiedzi na temat zespołu i mój, a ja straciłem do niego wszelki
szacunek. O ile dobrze sobie dobrze przypominam to pierwsze powiedział, że
myśmy go głodzili i zamykali w pokoju hotelowy, ale to kompletna bzdura
ponieważ to jego mama załatwia mu i sobie pokoje w hotelach a wytwórnia tylko
za to płaciła tak jak w przypadku Richiego i Izzyego oraz w późniejszym czasie
Caycego, bo ja miałem swoje własne mieszkanie a Chris swoje wynajmował, a co do jedzenia to każdy sobie
załatwiał i płacił w swoim zakresie więc jeśli się głodził to z własnej woli
albo głodziła go mamuśka. Co do doniesień na mój temat to niestety do dnia
dzisiejszego fani obwiniają mnie o rozpad zespołu czy ciągnie się za mną to, że
niby jestem gejem czy, że jestem biseksualny ale prawda jest taka, że to także
kompletna bzdura, bo jestem hetero ale popieram osoby homoseksualne oraz
biseksualne – słuchając uważnie Tariqa nie przerwałam mu ani raz choć to co
powiedział nie powiem wywołało u mnie lekki szok
- No dobra wszystko rozumiem i wcale nie
dziwię się temu, że nie chcecie jego znać. Aczkolwiek mój miły nie obraź się,
ale wydaje mi się, że sam jesteś sobie nieco winny tego, że niektóre fanki nie za
bardzo za tobą przepadają czy uważają, że ukrywasz swoją prawdziwą orientację
seksualną lub, że jesteś kasanową – brunet słysząc moje słowa od razu cicho się
zaśmiał kiwając głową
- Nie obrażam się, bo zdaje sobie sprawę,
że masz rację. Na początku gdy fani oskarżali mnie o cały kryzys w US5 to
kompletnie nie rozumiałem tego i byłem na nich trochę wściekły za to. Dopiero
później zdałem sobie sprawę, że faktycznie z ich punktu widzenia mogłoby się
wydawać, że jako najstarszy i najbardziej doświadczony członek zespołu nieco
rządziłem się w zespole, a sam fakt, że już od dłuższego czasu współpracowałem
z twoim tatą oraz Mikem tylko umacniało takie plotki. Jeśli chodzi o moją
orientację seksualną i plotki, które sprowadzały się do stwierdzenia, że jestem
kasanową to wiem, że moje poprzednie krótkie związki raczej tylko skutecznie
podsycały te plotki, ale możesz mi wierzyć, że gdybym naprawdę był gejem czy
biseksualny to przyznałbym się do tego od razu po pojawieniu się pierwszych
plotek na ten temat, bo nie miałbym i nadal nie mam najmniejszego powodu by to
ukrywać, ponieważ przede wszystkim zależy mi na tym by moja rodzina kochała
mnie takiego jakim jestem naprawdę a fani widzieli moje prawdziwe oblicze a nie
kogoś wykreowanego i kłamcę. Naprawdę uwierz mi, bo teraz mówię ci prawdę nie
ukrywając niczego… Natomiast gdybyś chciała się zapytać czy któryś z chłopaków
jest gejem czy biseksualny to prawdę mówiąc mało mnie interesuje, bo to ich
prywatna sprawa z kim są, a ja jedyne czego chce to tego by byli szczęśliwi i
tyle – powiedział od razu Jay patrząc się prosto w moje oczy, a ja nie mogłam
oderwać wzroku od jego wręcz hipnotyzujących tęczówek, które błyszczały
emanując ciepłem i jak miałam wrażenie wyrażały szczerość, przy czym czułam jak
te bijące od niego ciepło przechodzi na mnie docierając do każdej komórki ciała
powodując, że nie tylko poczułam miły dreszcz biegnący przez moje ciało, ale i
miałam nieoparte wrażenie, że brunecik w tym momencie naprawdę mówi prawdę.
- Jasne, rozumiem. A tak wracając do
kwestii Richiego to jak się domyślasz na pewno padną pytania dotyczące jego
uzależnienia i może dobrze by było gdybyście zastanowili się nad tym czy nie
warto jednak wyznać fanom, że pomagałeś blondynowi gdy tylko dostrzegłeś, że ma
problemy z alkoholem. Jemu może byłoby lżej na duszy gdyby wyznał całą prawdę
dotyczącą swego uzależnienia od alkoholu i leków, a fani dostrzegliby to, że
jednak nie jesteś taki zły i… – widząc unoszącą się rękę ciemnookiego, który
energicznie kręcił głową przerwałam pytająco patrząc się na niego
- Proszę cię nie kończ, bo to nie ma
sensu. Faktycznie może i Richiemu byłoby lżej gdyby to wyznał, ale ja nie
zamierzam go do niczego namawiać i błagam cię ty też go do tego nie namawiaj,
bo nie ręczę za siebie. Cameron już wiele wycierpiał i zasługuje by wreszcie
mógł oddychać pełną piersią uwolniony od tych używek, gdzie to on sam z siebie zdecyduje
komu i co powie na ten temat. A co do mojej pomocy jemu to niestety mam wrażenie,
że nie zrobiłem nic, a przynajmniej nie zrobiłem tego co naprawdę powinienem był
zrobić i mimo, że jego wyznanie na ten temat rzeczywiście mogłoby zmienić mój obraz
w oczach wielu fanów to nie chce by było to kosztem Richiego i jego tragedii. A
teraz w ramach chwili przerwy od rozmów dotyczących nieprzyjemnych spraw dam ci
coś posłuchać… Widzisz w nocy jakoś nie mogłem spać, więc pomyślałem, że skoro
idziemy w szlagiery to może warto przynajmniej spróbować nieco podkręcić
niektóre piosenki i tak oto powstała nowa wersja Marii. Udało mi się tak to
wszystko zrobić, że nawet nie ma potrzeby na nowo dogrywać partii wokalnych –
początkowy nieco ostry ton głosu chłopaka szybko się zmienił na łagodny gdy
tylko zaczął mówić o piosence, przy czym szybko wyjął z kieszeni komórkę wraz z
słuchawkami i kiedy coś kliknął na telefonie oraz podłączył do niego słuchawki
podał mi go, na co szybko wzięłam go zakładając jedną słuchawkę do ucha. Kiedy
tylko usłyszałam piosenkę od razu pozytywnie szokowana spojrzałam się na Jaya,
który widząc moją reakcje uśmiechnął się szeroko
- To jest fantastyczne Tariq. Niby
klasyczne a zarazem coś zupełnie innego, nowego. Musisz w poniedziałek puścić
to wszystkim. Jestem pewna, że tez im się to spodoba – zaczynając mówić nie
odwróciłam wzroku od wspaniałego uśmiechu bruneta oraz jego błyszczących oczu.
No dobra może i ma w sobie coś z kasanowy oraz można by było przyczepić się do
jego charakteru, ale jednak nie można mu odmówić urody i wielkiego talentu
muzycznego
- Cieszę się, że podoba
się tobie Ano. Postaram się przerobić jeszcze z kilka piosenek, a w
poniedziałek może wspólnie wszyscy razem zajmiemy się piosenką The boys are
back to może jakby się udało ją w miarę szybko nieco przerobić to na gali
zaśpiewalibyśmy już tą nową wersję – nic nie mówiąc jedynie skinęłam głową
zgadzając się z nim
1 komentarz:
Alikus! O.o
Ja jestem naprawdę pełna podziwu dla Twoich rozbudowanych dialogów... Jak ty to robisz Dziewczyno?! Normalnie momentami to jest monolog :D
Fajnie, że Ana i Jay porozmawiali sobie tak szczerze, może teraz dziewczynie pozwoli to spojrzeć na chłopaka inaczej? Kto wie... kto wie ;)
Naprawdę nie mogę doczekać się kiedy między nimi coś zaiskrzy :D Super, że mam wiele rozdziałów do czytania! Nie będę musiała z niecierpliwością czekać na dalsze losy hahaha
Pozdrawiam!
Prześlij komentarz