czwartek, 28 lutego 2019

8 rozdział

Narracja Anastasii
Powoli budząc się po wpływem dzwoniącej komórki leniwie otworzyłam oczy, ale czując lekki ból głowy machinalnie nieco przymrużając powieki nieco po omacku sięgnęłam po telefon, który gdy tylko wyłączyłam budzik odłożyłam na łóżko, jednocześnie ponownie przymknęłam oczy. Boże jak to dobrze, że dziś jest sobota i mogę odespać ten trudny tydzień, a przede wszystkim wczorajszy jakże udany wieczór. Nie, chwila. No właśnie dziś jest sobota a ja coś miałam zrobić, tylko pytanie co? Słysząc krótki dźwięk komórki leniwie otwierając oczy wzięłam ją do ręki podnosząc się równocześnie do pozycji siedzącej
- Cześć Anastasio. Trzymasz się po wczorajszym wieczorze? Jeśli chcesz to możemy przełożyć nasze spotkanie na późniejszą godzinę. Jay – o cholera faktycznie miałam się spotkać z brunetem w sprawie wywiadów i kompletnie wyleciało mi to z głowy. Delikatnie kręcąc głową mimowolnie jeszcze raz przeczytałam wiadomość od chłopaka i nie mogłam powstrzymać unoszących się nieco kącików moich ust. Brunet naprawdę miał niezłego nosa otwierając tutaj klub, w tamtym miejscu i nie powiem bawiłam się naprawdę dobrze, choć strasznie brakowało reszty świrusów wraz Melindą
- Cześć Jay. O dziwo trzymam się dobrze po wczorajszym wieczorze. A jak ty? Mi godzina odpowiada, ale jeśli ty chcesz przełożyć spotkanie to ja się dostosuje. Anastasia – nie dodając nic więcej szybko wysłałam wiadomość i gdy tylko odłożyłam komórkę zaczęłam powoli rozciągać się. No może i za bardzo nie chce mi się spotkać z Jayem to jednak strasznie jestem ciekawa tego co odpowie na moje pytania. Słysząc ponownie krótki dźwięk telefonu chwyciłam go i widząc, że to od Khana mimowolnie cicho się zaśmiałam
- Ja czuje się dobrze i nie mogę się doczekać naszego spotkania. Dozobaczenia o 12 Anastasio – nie mogąc powstrzymać cichego śmiechu pokręciłam głową i nic nie odpisując mu odłożyłam komórkę na szafce nocnej, po czym szybko wstając z łóżka pokierowałam się do szafy wyjmując z niej czyste rzeczy
***
- Cześć Ana. Zobacz co wczoraj zbudowałem z klocków – gdy tylko drzwi do mojego pokoju otworzyły się odwracając wzrok z leżących na moim łóżku ubrań spojrzałam się na wchodzącego do pomieszczenia mówiącego Kevina, który w rękach trzymał zbudowany z klocków jakiś statek kosmiczny
- Cześć Kevin. Jaki fajny statek. Naprawdę bardzo mi się podoba. A tak w ogóle to wiesz, że się puka jak wchodzi się do czyjegoś pokoju? – od razu kucając przy małym przyjrzałam się dokładnie stworzonemu przez niego dziełu, gdzie w duchu dziękowałam, że miałam na sobie szlafrok. Mój brat słysząc moje słowa uśmiechając się podszedł do szafy pukając co spowodowało, że mimowolnie cicho się zaśmiałam.
-  Fajnie, że podoba ci się statek… O idziesz na randkę? Tata czasami też idzie z mamą na randkę i wtedy mama tak jak ty wysypuje rzeczy z szafy. A ty z kim idziesz? – mimo uśmiechu na buzi spowodowanego słodkim głosem mego brata poczułam bolesne ukucie w sercu przez to co powiedział. No tak. Mogłam się spodziewać, że skoro jest idealnym ojcem dla Kevina i Elisy to musi być także być idealnym mężem dla Veronici. Szkoda tylko, że taki nie mógł być dla mnie i mojej mamy
- Nie idę na randkę tylko… po prostu mam ważne spotkanie związane z moją pracą – mówiąc nie odwróciłam wzroku od brata, który pokiwał głową, ale w jego oczach widziałam, że chyba mi nie wierzy
- MAMO Ana idzie na randkę i nie chce powiedzieć z kim – słysząc głośne słowa uśmiechniętego Kevina sprawiły, że w pierwszej chwili miałam ochotę go udusić. Że też musiał mi się trafić klasyczny młodszy brat, który musi wiedzieć wszystko i o wszystkim rozpowiadać gdzie popadnie
- No a ty jak widzę jako młodszy brat Anastasii oczywiście boisz się o nią i musisz wszystko wiedzieć, co? Zamiast przepytywać tak Ann leć szybko do pokoju obudzić Elise bo śniadanie macie już na stole – słysząc po krótkiej chwili Veronicę spojrzałam się na nią starając się lekko uśmiechnąć do niej. Mały brunecik słysząc słowa swojej mamy od razu pocałował mnie w policzek, po czym błyskawicznie wyszedł z mojego pokoju, na co powoli wstałam na równe nogi
- Dzień dobry. Mały przesadza ja idę tylko na zwykłe spotkaniem związane z pracą w wytwórni – sama nie wiem po co to powiedziałam, ale jednak nie chciałam by wyciągnęła jakieś nieprawdziwe wnioski z tego co mały powiedział i podzieliła się z nimi z moim ojcem.
- Dzień dobry Anastasio. Nie musisz mi się tłumaczyć i możesz być pewna, że porozmawiam z Kevinem by nic nie mówił Markowi tak na zaś gdy on wróci. Właśnie robię sobie śniadanie, więc jak chcesz mogę zrobić i tobie – powiedziała Veronica, a ja lekko uśmiechając się do niej pokręciłam głową
- Dziękuję za śniadanie. Ja wstałam nieco wcześniej od was i trochę sobie sama porządziłam w kuchni robiąc sobie śniadanie. Mam nadzieję, że nie jesteś zła na to – mówiąc nie oderwałam wzroku od drugiej brunetki, która uśmiechając się do mnie pokręciła głową
- Oczywiście, że nie jestem zła. Naprawdę czuj się tutaj jak u siebie i niczym się nie krępuj… Posłuchaj ja mam w szafie kilka fajnych rzeczy, które jak mi się zdaje nie tylko będą dobre na ciebie, więc jak chcesz to mogę ci je pokazać i jak spodobają się tobie to może założysz je na te ważne spotkanie – od razu słysząc słowa drugiej żony ojca pokręciłam energicznie głową starając się przyjaźnie uśmiechać się do niej
- Dzięki za propozycje, ale jednak włożę coś swojego – Veronica słysząc moja słowa pokiwała głową i najwyraźniej chcąc coś powiedzieć otworzyła buzię, azle słysząc zaczynającą się kłótnie dzieciaków o jakąś tam bajkę zamknęła ją wskazując palcem na kuchnie, po czym poszła tam. No dobra chcąc nie chcąc muszę przyznać, że Veronica wydaje się być miłą osobą przez co kompletnie nie rozumiem jak taka osoba mogła wpakować się w romans z żonatym mężczyzną. Kręcąc głową chcąc wyrzucić wszelkie myśli powróciłam wzrokiem do rozłożonych na łóżku ubrań. Nie zastanawiając się dłużej szybko wzięłam czarną spódnice wraz niebieską bluzką, po czym szybko poszłam do łazienki by się ubrać, a gdy tylko z niej wyszłam od razu zrobiłam sobie delikatny makijaż.
- Hej. Czekam już na ciebie na dole – kiedy tylko usłyszałam krótki dźwięk komórki od razu wzięłam ją do ręki i widząc, że to od Jaya mimowolnie uśmiechnęłam się. No proszę jaki punktualny brunecik. Nie marnując ani sekundy szybko wzięłam swoją torebkę wychodząc z pokoju
- Wychodzę. Nie wiem o której wrócę, więc nie czekajcie na mnie z obiadem i kolacją – nic więcej nie dodając szybko założyłam buty na nogi wychodząc chwile potem z mieszkania, gdzie od razu podeszłam do winy, która na moje szczęście była na moim piętrze. Gdy tylko znalazłam się na dole od razu wychodząc z windy spojrzałam się w lewą stronę i widząc stojącego bokiem do wejściu do budynku Jaya, który w ręku trzymał różę mimowolnie uśmiechnęłam się
- Cholera, że też taki przystojniak musi mieć taki kosmaty charakterek – mówiąc szeptem sama do siebie powoli szłam do wyjścia z budynku nie mogąc oderwać wzroku od bruneta, który wyglądał zniewalająco by nie powiedzieć, że seksownie, gdzie nie mogłam się oprzeć by nie zatrzymać dłużej wzroku na jego ewidentnie dobrze umięśnionych pośladkach
- Cześć Anastasio. To dla ciebie… Szczerze mówiąc myślałem nad czerwoną różą, ale postawiłem na taką najpiękniejszą herbacianą różę – ciemnooki kiedy tylko doszłam do niego od razu obdarzył mnie promiennym uśmiechem i zaczynając mówić podał mi różę, którą ostrożnie biorąc od razu przyłożyłam do nosa chcąc powąchać jej przepiękną woń. Nie no, ja dosłownie zabije Bellę za jej długi jęzor.
- Cześć Jay. Bardzo dziękuję za różę, choć nie musiałeś. W ogóle ciekawa jestem co jeszcze Isabell powiedziała ci na mój temat – Jay słysząc moje słowa robiąc nieco szerokie oczy cicho się zaśmiał
- Naprawdę trafiłem z różą? No proszę, ale mam intuicję. Przysięgam ci, że nic nie widziałem o tym, że lubisz ten kwiat i kolor, a Bella nic mi na twój temat nie mówiła oprócz tego, że lubisz latte, ale to wyszło przez to, że po po prostu spytałem się jej o to jaką kawę ci kupić – nie odwracając wzroku od chłopaka nie mogłam powstrzymać nieco unoszących się kącików ust
- No przyznaje twoja intuicja cię nie zawiodła, bo uwielbiam herbaciane róże – powiedziałam od razu na co brunet uśmiechając się pokiwał głową
- Dobra to może chodźmy w stronę Central Parku, a w między czasie pytaj o to co chcesz wiedzieć, przy czym obiecuję odpowiadać szczerze – rzucił po krótkiej chwili ciemnooki na co pokiwałam głową, po czym powoli zaczęliśmy iść
- No może zacznijmy od tego czy wolisz jak mówią do ciebie Jay czy Tariq, bo zauważyłam, że chłopaki zwracają się do ciebie raz tak raz tak – mówiąc zerknęłam na Jaya, który spoglądając na mnie uśmiechnął się
- Szczerze mówiąc nie myślałem nad tym. Przyzwyczaiłem się do zmiany kolejności moich imion i tego, że w mediach jestem jako Jay Khan, ale miło mi jest gdy moja rodzina i przyjaciele od czasu do czasu powiedzą na mnie Tariq. Za to ty chyba za bardzo nie lubisz jak zwracają się do ciebie Ana, bo zauważyłem, że tylko Bell tak się do ciebie zwraca – starając się zachować choć lekki uśmiech nieco skinęłam głową opuszczając wzrok
- No rzeczywiście nie lubię jak ojciec tak się do mnie zwraca, ale to nie znaczy, że inni nie mogą tak się do mnie zwracać… No a tak jak już dotykamy prywatnego gruntu to czy będę zbyt wścibska jak spytam się o to jak to się stało, że nawet i tu w Nowym Jorku otworzyłeś swój klub oraz wytwórnie z moim tatą oraz wujkiem? – nie dodając nic więcej niepewnie spojrzałam się na bruneta, który uśmiechając się pokręcił głową
- Nie, nie będziesz zbyt wścibska… Może zacznę od tego, że nie mam już klubu w Berlinie, tzn. widzisz gdy dowiedziałem się, że mój tata jest chory na raka to pomimo tego, że klub dobrze prosperował to zdecydowałem się go sprzedać by mieć pewną dużą sumę na leczenie czy rehabilitacje taty. To było dla mnie priorytetem w tamtym momencie i choć miałem na koncie pewną ładną sumkę to jednak wolałem zawczasu zorganizować większą kwotę pieniędzy gdyby taka była potrzeba. Jak się później okazało na szczęście nawet nie wykorzystałem większej części tej kwoty, więc postanowiłem je dobrze zainwestować i razem z tatą założyliśmy restaurację. Jeśli chodzi o wytwórnię w Niemczech to tak naprawdę to zwykle przydomowe studio naszego zespołowego przyjaciela, z którym współpracujemy od lat i dzięki czemu koszty są mniejsze a jego żona jest szczęśliwa, że mężuś jest w domu. Co do tutejszej wytwórni to po rozmowach z twoich ojcem i Mikem postanowiliśmy, że tu będzie najlepsze miejsce na główną siedzibę naszej wytwórni. A jeśli chodzi o klub to tak po prostu wpadłem na to i gdy nadążyła się okazja to zacząłem go realizować – odpowiedział szybko Jay, na co kiwnęłam głową
- No dobra to teraz przychodząc już do spraw związanych z zespołem. Możesz mi wytłumaczyć jakim cudem najwięcej wszelkich plotek jest na twój i Richiego temat? Na resztę jak już coś udało mi się znaleźć to były to jedynie pojedyncze rzeczy – ciemnooki niemalże natychmiast kręcąc głową cicho się zaśmiał
- Żebym ja to wiedział Anastasio. Niestety obawiam się, że będziesz musiała poszukać tych pseudodziennikarzy, którzy pisali te rzeczy i spytać się ich o to osobiście. Być może tak było przez to, że byłem, jestem najstarszym członkiem zespołu a Richie był wtedy uważany za najmłodszego – słowa bruneta sprawiły, że od razu spojrzałam się na niego
- No właśnie wiek Richigo. Powiedz mi czy widzieliście o tym, że tak naprawdę jest on starszy niż mówiono? Wiesz może kto wpadł na ten genialny pomysł? – Tariq słysząc moje słowa od razu kręcąc głową cicho westchnął
- Nie. Nikt z nas na początku nie wiedział o tej zmianie. Richie bliżej przedstawiając się nam powiedział, że ma 16 czy 17 lat i każdy w to wierzył. Dopiero potem gdy pojawiły się pierwsze pogłoski o tym spytaliśmy się go o to, a on potwierdził, że to prawda, ale nie powiedział nam jak doszło do tego i kto za to odpowiada. Ja także nie wiem kto za tym stoi, lecz nie powiem trochę się tego domyślam i to na pewno nie był twój ojciec czy Mike,  ale ie warto się w to zagłębiać bo to już przeszłość – ostatnie słowa chłopaka sprawiły, że przekręcając oczami pokręciłam głową
- Przeszłość, w którą nie warto się zagłębiać, tak? No jak chcesz, ale wątpię czy takie stwierdzenie ucieszy i uciszy tych pseudodziennikarzy. A powiedz mi w takim razie dlaczego w 2009 roku nie udało się wam podbić Ameryki? Ponoć planowaliście nagrywać film pokazujący wasze poczynania w Stanach, a zamiast niego wyszła kilkuletnia przerwa. Ma to jakiś związek z kłótniami o jakich wspominał Izzy w jakiś wywiadzie czy wpisie do fanów? – mówiąc ani na chwile nie odwróciłam wzroku od bruneta, który blado się uśmiechając ponownie cicho westchnął
- Po prostu wszyscy sponsorzy oraz producenci z którymi byliśmy umówienie na tak zwane słowo nagle wycofali się i zostaliśmy praktycznie bez niczego. Od razu próbowałem z twoim tatą i z Mikem wszystkiego by uratować tą sytuację, ale niestety skończyło się to na długiej przerwie. Jak już wiesz próbowaliśmy kilka lat później reaktywować zespół ale przez wzgląd na Richiego i bardzo niepewny rynek postanowiliśmy na razie z tym poczekać aż do tego roku. Co do kłótni o których mówił Izzy to nie nazwałbym ich kłótniami tylko zwykłymi przekomarzaniami, które często zdarzają się w rodzinie, gdy każdy z jej członków ma inny pomysł na przyszłość a te pomysły za bardzo się różnią między soba. Aczkolwiek to na pewno nie wpłynęło na tamtą sytuację – powiedział brunet na co od razu pokiwałam głową, przy czym katem oka zobaczyłam, że jesteśmy już w Central Parku
- No to teraz bruneciku byłabym wdzięczna gdybyś opowiedział mi o Vicencie Thomasie, tzn. jakie były naprawdę kulisy jego przyjścia do US5, bo czytałam o dwóch wersjach. Czy to co czytałam o jego mamie to prawda? Domyślasz się dlaczego zaraz po swoim odejściu zaczął oskarżać, że znęcaliście się nad nim a ty jesteś gejem? – Jay niemalże natychmiast gdy tylko usłyszał moje słowa cicho i ciężko westchnął wskazując na stojącą nieopodal ławkę, przez co obydwoje tam poszliśmy
- Może usiądźmy bo to bardzo długi temat do rozmowy… Może zacznę od jego przyjścia do zespołu otóż twój tata z Mikem zaczęli szukać młodych talentów, którzy mogą odnieść solowy sukces i wyłoniono podczas różnych przesłuchać kilku takich piosenkarzy. Tak się akurat złożyło, że Mikel zdecydował się w tamtym czasie odejść z zespołu, więc Mark z Mikem zdecydowali, że właśnie któryś z tych młodych odkrytych talentów dołączy do nas, ale tak się złożyło, że pierwszy z tych chłopaków, z którym oni byli już po słowie zrezygnował po rozmowie z innym producentem i na jego miejsce wszedł Vincent. Od razu zaprzyjaźniliśmy się z nim i znaleźliśmy wspólny język, ale niestety tą całą atmosferę nieco psuła jedna osoba w postaci jego mamy. Tak, te wszystkie informacje o niej, które podawaliśmy są prawdziwe, bo ona od samego początku mieszała w zespole i jak mi się zdaje ani na chwile nie zbaczała z wyznaczonego kursu w postaci zrobienia z syna wielkiej gwiazdy. Z tego co mówił mi Mark ona już na pierwszym spotkaniu na którym to podpisywali umowę przedstawiła się jako menadżerka syna jednocześnie wymusiła na Marku oraz Mikeu to, że przekazali Vicentowi kilka partii głosowych Richiego. No nie patrz się tak, bo niestety taka jest prawda i sam byłem tym zdziwiony, ale faktem jest to, że wtedy mieliśmy nóż na gardle przez co oni musieli się na to zgodzić, ponieważ w przeciwnym razie Vince nie zaśpiewałby z nami na koncertach co było równoznaczne z tym, że musielibyśmy zapłacić wielotysięczne kary za odwołanie koncertów co dosłownie zabiłoby nas. Mało tego raz jak szedłem w jakieś sprawie do Marka to słyszałem jak ona namawiała Marka oraz Mikea do tego by zgodzili się na to aby ona została współmenadżerem zespołu, bo jak to ona powiedziała zespół potrzebuje jakiegoś nowego menadżera z nowymi pomysłami i, który wreszcie dokona potrzebnych zmian wewnętrznych wśród członków zespołu. Tak, tak, dobrze słyszałaś. Obaj też byli tym szokowani i gdy spytali się jej o co konkretnie jej chodzi to ona powiedziała, że na początek usunęłaby mnie z zespołu, bo ona jest pewna, że jestem cichym współmanedżerem zespołu, więc nie mogę przy tym także być na scenie z chłopakami i dałaby mniej partii głosowych Richiemu, bo widzi, że ten się ostatnio męczy. Oczywiście jak możesz się domyślać twój ojciec i wujek posłali ją na drzewo, ale to i tak nie przeszkodziło jej knuć, ponieważ od tamtego czasu dawała mnie i blondynowi na każdym kroku odczuć, że nie pala do nas sympatią, a potem bardzo szybko do naszego zacnego grona wrogów publicznych numer 1 mamy Vicenta dołączyła Bella, która będąc w cichym związku z Chrisem odmówiła jej pójścia na randkę z jej synkiem. No i próbowała nie raz Izzyego namówić by przeszedł na jej stronę, bo ten mi raz powiedział, że ona z nim gadała namawiając by w końcu się postawił menadżerom i mi wymuszając tym aby dawali mu więcej partii głosowych. Niestety jak wiesz potem gdy Punc ogłosił swoje odejście z zespołu to zapewne mama Vinniego myśląc, że w końcu udało się jej go namówić do buntu kazała Vincentowi także opuścić zespół, ale jak zapewne wiesz odejście Izza było spowodowane chorobą mamy a nie efektem działań mamy Vincenta. Nie powiem w tamtym momencie było mi go trochę szkoda, ale nie próbowałem się z nim wtedy skontaktować, bo wcześniej starałem się go przekonać by postawił się swojej mamie, ale skoro widziałem, że raczej to się nie udało to postanowiłem skupić się na skontaktowaniu się z Izzym. No i potem zaczęły się te jego wypowiedzi na temat zespołu i mój, a ja straciłem do niego wszelki szacunek. O ile dobrze sobie dobrze przypominam to pierwsze powiedział, że myśmy go głodzili i zamykali w pokoju hotelowy, ale to kompletna bzdura ponieważ to jego mama załatwia mu i sobie pokoje w hotelach a wytwórnia tylko za to płaciła tak jak w przypadku Richiego i Izzyego oraz w późniejszym czasie Caycego, bo ja miałem swoje własne mieszkanie a Chris swoje  wynajmował, a co do jedzenia to każdy sobie załatwiał i płacił w swoim zakresie więc jeśli się głodził to z własnej woli albo głodziła go mamuśka. Co do doniesień na mój temat to niestety do dnia dzisiejszego fani obwiniają mnie o rozpad zespołu czy ciągnie się za mną to, że niby jestem gejem czy, że jestem biseksualny ale prawda jest taka, że to także kompletna bzdura, bo jestem hetero ale popieram osoby homoseksualne oraz biseksualne – słuchając uważnie Tariqa nie przerwałam mu ani raz choć to co powiedział nie powiem wywołało u mnie lekki szok
- No dobra wszystko rozumiem i wcale nie dziwię się temu, że nie chcecie jego znać. Aczkolwiek mój miły nie obraź się, ale wydaje mi się, że sam jesteś sobie nieco winny tego, że niektóre fanki nie za bardzo za tobą przepadają czy uważają, że ukrywasz swoją prawdziwą orientację seksualną lub, że jesteś kasanową – brunet słysząc moje słowa od razu cicho się zaśmiał kiwając głową
- Nie obrażam się, bo zdaje sobie sprawę, że masz rację. Na początku gdy fani oskarżali mnie o cały kryzys w US5 to kompletnie nie rozumiałem tego i byłem na nich trochę wściekły za to. Dopiero później zdałem sobie sprawę, że faktycznie z ich punktu widzenia mogłoby się wydawać, że jako najstarszy i najbardziej doświadczony członek zespołu nieco rządziłem się w zespole, a sam fakt, że już od dłuższego czasu współpracowałem z twoim tatą oraz Mikem tylko umacniało takie plotki. Jeśli chodzi o moją orientację seksualną i plotki, które sprowadzały się do stwierdzenia, że jestem kasanową to wiem, że moje poprzednie krótkie związki raczej tylko skutecznie podsycały te plotki, ale możesz mi wierzyć, że gdybym naprawdę był gejem czy biseksualny to przyznałbym się do tego od razu po pojawieniu się pierwszych plotek na ten temat, bo nie miałbym i nadal nie mam najmniejszego powodu by to ukrywać, ponieważ przede wszystkim zależy mi na tym by moja rodzina kochała mnie takiego jakim jestem naprawdę a fani widzieli moje prawdziwe oblicze a nie kogoś wykreowanego i kłamcę. Naprawdę uwierz mi, bo teraz mówię ci prawdę nie ukrywając niczego… Natomiast gdybyś chciała się zapytać czy któryś z chłopaków jest gejem czy biseksualny to prawdę mówiąc mało mnie interesuje, bo to ich prywatna sprawa z kim są, a ja jedyne czego chce to tego by byli szczęśliwi i tyle – powiedział od razu Jay patrząc się prosto w moje oczy, a ja nie mogłam oderwać wzroku od jego wręcz hipnotyzujących tęczówek, które błyszczały emanując ciepłem i jak miałam wrażenie wyrażały szczerość, przy czym czułam jak te bijące od niego ciepło przechodzi na mnie docierając do każdej komórki ciała powodując, że nie tylko poczułam miły dreszcz biegnący przez moje ciało, ale i miałam nieoparte wrażenie, że brunecik w tym momencie naprawdę mówi prawdę.
- Jasne, rozumiem. A tak wracając do kwestii Richiego to jak się domyślasz na pewno padną pytania dotyczące jego uzależnienia i może dobrze by było gdybyście zastanowili się nad tym czy nie warto jednak wyznać fanom, że pomagałeś blondynowi gdy tylko dostrzegłeś, że ma problemy z alkoholem. Jemu może byłoby lżej na duszy gdyby wyznał całą prawdę dotyczącą swego uzależnienia od alkoholu i leków, a fani dostrzegliby to, że jednak nie jesteś taki zły i… – widząc unoszącą się rękę ciemnookiego, który energicznie kręcił głową przerwałam pytająco patrząc się na niego
- Proszę cię nie kończ, bo to nie ma sensu. Faktycznie może i Richiemu byłoby lżej gdyby to wyznał, ale ja nie zamierzam go do niczego namawiać i błagam cię ty też go do tego nie namawiaj, bo nie ręczę za siebie. Cameron już wiele wycierpiał i zasługuje by wreszcie mógł oddychać pełną piersią uwolniony od tych używek, gdzie to on sam z siebie zdecyduje komu i co powie na ten temat. A co do mojej pomocy jemu to niestety mam wrażenie, że nie zrobiłem nic, a przynajmniej nie zrobiłem tego co naprawdę powinienem był zrobić i mimo, że jego wyznanie na ten temat rzeczywiście mogłoby zmienić mój obraz w oczach wielu fanów to nie chce by było to kosztem Richiego i jego tragedii. A teraz w ramach chwili przerwy od rozmów dotyczących nieprzyjemnych spraw dam ci coś posłuchać… Widzisz w nocy jakoś nie mogłem spać, więc pomyślałem, że skoro idziemy w szlagiery to może warto przynajmniej spróbować nieco podkręcić niektóre piosenki i tak oto powstała nowa wersja Marii. Udało mi się tak to wszystko zrobić, że nawet nie ma potrzeby na nowo dogrywać partii wokalnych – początkowy nieco ostry ton głosu chłopaka szybko się zmienił na łagodny gdy tylko zaczął mówić o piosence, przy czym szybko wyjął z kieszeni komórkę wraz z słuchawkami i kiedy coś kliknął na telefonie oraz podłączył do niego słuchawki podał mi go, na co szybko wzięłam go zakładając jedną słuchawkę do ucha. Kiedy tylko usłyszałam piosenkę od razu pozytywnie szokowana spojrzałam się na Jaya, który widząc moją reakcje uśmiechnął się szeroko
- To jest fantastyczne Tariq. Niby klasyczne a zarazem coś zupełnie innego, nowego. Musisz w poniedziałek puścić to wszystkim. Jestem pewna, że tez im się to spodoba – zaczynając mówić nie odwróciłam wzroku od wspaniałego uśmiechu bruneta oraz jego błyszczących oczu. No dobra może i ma w sobie coś z kasanowy oraz można by było przyczepić się do jego charakteru, ale jednak nie można mu odmówić urody i wielkiego talentu muzycznego

- Cieszę się, że podoba się tobie Ano. Postaram się przerobić jeszcze z kilka piosenek, a w poniedziałek może wspólnie wszyscy razem zajmiemy się piosenką The boys are back to może jakby się udało ją w miarę szybko nieco przerobić to na gali zaśpiewalibyśmy już tą nową wersję – nic nie mówiąc jedynie skinęłam głową zgadzając się z nim

1 komentarz:

Madziusa pisze...

Alikus! O.o

Ja jestem naprawdę pełna podziwu dla Twoich rozbudowanych dialogów... Jak ty to robisz Dziewczyno?! Normalnie momentami to jest monolog :D

Fajnie, że Ana i Jay porozmawiali sobie tak szczerze, może teraz dziewczynie pozwoli to spojrzeć na chłopaka inaczej? Kto wie... kto wie ;)

Naprawdę nie mogę doczekać się kiedy między nimi coś zaiskrzy :D Super, że mam wiele rozdziałów do czytania! Nie będę musiała z niecierpliwością czekać na dalsze losy hahaha

Pozdrawiam!