piątek, 1 lutego 2019

6 rozdział

Narracja Isabell
Powoli budzą się pod wpływem dzwoniącego budzika niechętnie otworzyłam oczy i sięgając po omacku na leżący na szafce nocnej telefon szybko ją wyłączyłam, po czym przewróciłam się na drugie bok. Widząc puste miejsce obok siebie cicho westchnęłam i szybko podnosząc się do pozycji siedzącej zakryłam twarz dłońmi. Boże ledwo ponownie spotkałam Chrisa a ten znów zaczął nawiedzać mnie w snach. Zdawałam sobie sprawę, że spotkanie z nim sprawi, że powrócą wszystkie wspomnienia z nim związane, ale nie sądziłam, że to będzie tak wyglądało, że znów nawet mała myśl o nim sprawi, że moje serce zaczyna szybciej bić, a stare zagojone rany nieco otworzą się wywołując niemiły ból. Przymykają oczy zaczęłam głęboko oddychać starając się choć na mała chwilę nie myśleć o blondynie. Jak na złość niemalże natychmiast przed oczami stanęła mi twarz Heinego, ale nie mogąc się oprzeć patrzyłam się na niego. Nie powie mimo że ewidentnie wyprzystojniał to jednak nadal jego niebiesko-zielone oczy czarowały swoim blaskiem a promienny uśmiech ukazywał dwa śliczne dołeczki, które powodowały, że samej kąciki ust unosiły się do góry nawet gdy nie miałam powodu do uśmiechu. Słysząc swoje myśli niemalże natychmiast otworzyłam oczy energicznie kręcąc głową. Chryste co ten człowiek znów ze mną robi. Dobra, muszę jakoś wsiąść się w garść biorąc się do pracy i przestać o nim myśleć oraz rozpamiętywać przyszłość. Jeszcze raz kręcąc głową chcąc oczyścić umysł z wszelkich myśli szybko wstałam i nie marnując czasu podeszłam do szafy, z której szybko wyjęłam potrzebne rzeczy, po czym pokierowałam się do łazienki by wykonać poranne czynności. Kiedy tylko wyszłam z pomieszczenia od razu pościeliłam łóżku i po chwili biorąc głęboki oddech wyszłam z pokoju idąc do kuchni, z której wydobywały się smakowite zapachy
- Część tato. Co tam dobrego pichcisz na śniadanie? Może pomóc ci w czymś? – widząc stojącego przy kuchence tatę podeszłam do niego całując go w policzek
- Cześć cukiereczku. A jajecznicę nam robię na śniadanie. Jak możesz to zrób herbatę bo już wszystko inne jest zrobione – kiwając głową od razu nastawiłam wodę na herbatę wyjmując chwilę potem z szafki kubki i saszetki z herbatą 
- Bello, to naprawdę nie będzie problem jak nie pojawimy się z Markiem na dzisiejszej próbie tanecznej a pojedziemy dowiedzieć się czegoś osobiście na temat tych festiwali, które mają odbyć się w maju? – spoglądając na mówiącego tatę uśmiechnęłam się do niego kiwając głową
- Naprawdę damy sobie radę z chłopakami i Aną oraz Melindą o ile dobrze pamiętam jej imię, choć będzie nas trzy a ich pięciu. Zresztą im mniej osób zobaczy ich porażkę taneczną tym lepiej dla ich męskiego ego – mówiąc nie odebrałam wzroku od ojca, który słysząc moje ostatnie słowa spojrzał się na mnie spod byka co spowodowało, że cicho zaśmiałam się 
- No co? Wczorajsza próba głosowa w miarę dobrze poszła, choć chłopakom zdarzało się pomylić słowa piosenek bądź jak sam to słyszałeś Richiemu i Caycenu było trochę trudno wejść w tę wyższe rejestry dźwiękowe nad czym oczywiście będziemy intensywnie pracować, ale obawiam się, że dziś niestety tak prosto nie pójdzie, bo chłopaki na bank pozapominali układów tanecznych pamiętając jedynie jakieś małe ich fragmenty. Fakt o ile pamięć mnie nie myli to Izzy nagrywał każdy układ dokładnie by nie zapomnieli kroków, ale nie wiadomo czy nadal ma te nagrania i szczerze mówiąc nie wiem czy oni kondycyjnie dadzą radę tak intensywnie tańczyć jak wtedy, bo jednak oni młodsi się nie stają, przy czym trzeba brać pod uwagę ich aktualny stan zdrowia – tata słysząc moje słowa uśmiechając się pokręcił głową
- No kochanie uważaj bo jeszcze pomyślę, że wysyłasz mnie i Marka na emeryturę. A tak na serio to rozumie twoje obawy ale jednak nie powinnaś się martwić, bo jak wiesz chłopaki zawsze spadali na cztery łapy i jestem pewny, że razem z Aną i Melindą coś dobrego wymyślicie na to – powiedział tata, a ja kiwając głową zalałam wrzącą wodą kubki 
- No mając Izza i Melindę, która jak sam mi powiedziałeś jest profesjonalną choreografką oraz jeszcze Chrisa, który też jest dobry w tworzeniu choreografii to na pewno coś się wymyśli tylko pytanie ile nam to zajmie, ale staram się myśleć pozytywnie o tym – powiedziałam patrząc się rodziciela, który pokiwał głową uśmiechając się 
- A tak w ogóle to powiedz mi czy myślisz, że powinniśmy coś zrobić z Markiem i Anastazią? Niby jakoś dogadują się jakoś ale jednak ewidentnie pomiędzy nimi wieje chłodem i nie da się nie zauważyć napiętej atmosfery przez co właśnie myślę czy nie powinniśmy doprowadzić do jakieś rozmowy między nimi czy coś w tym stylu – spoglądając na tatę cicho westchnęłam wzruszając ramionami. Fakt sama bym chciała by Ana pogodziła się z swoim ojcem tylko sama nie wiem czy jest to możliwe i co ewentualnie można by zrobić aby ich pogodzić a zarazem nie narazić się na ich gniew 
- Sama nie wiem… Z jednej strony dobrze by było ich pogodzić a z drugiej strony obydwoje są uparci a przynajmniej An, przez co wiem, że nic jej nie zmusi do rozmowy z wujkiem… Może poczekajmy jak to wszystko się rozwinie, bo a nóż może wspólna praca oraz wspólne mieszkanie dobrze wpłynie na ich relacje… Ważne, że potrafią dogadać się w sprawie chłopaków – ojciec słysząc moje słowa lekko uśmiechając się pokiwał głową
- No praca pracą ale najważniejsze by jednak i poza nią jakoś się dogadali, ale może faktycznie lepiej będzie po prostu poczekać i zainterweniować gdy przyjdzie na to odpowiedni czas… A tak w ogóle to będę zbyt wścibski jak spytam się o ciebie i Chrisa? Chodzi mi o to czy radzisz sobie jakoś z tym, że znów ze sobą pracujecie, bo jednak chyba trudno jest pracować z swoim byłym chłopakiem, byłą dziewczyną – przekręcając oczy cicho westchnęłam pod wpływem ostatnich słów taty. Mogłam się spodziewać, że prędzej czy później on spyta się mnie o Chrisa 
- Faktycznie tato wspólna praca z byłym nigdy nie jest zbyt przyjemna, ale możesz być spokojny, bo pomiędzy mną a blondynem jest tylko przyjaźń i uwierz mi, że nie pozwolę by nasza wspólna przeszłość w jakiś sposób przeszkodziła nam w pracy – mówiąc nie odwróciłam wzroku od rodziciela, który starając się nieco uśmiechnąć pokiwał głową 
- Mike nie przesłuchuj Belli. Ona jest już dorosła i sama doskonałe wiem co powinna robić. A po za tym mówi się, że stara miłość nie rdzewieje, więc kto wie czy nie zejdą się za jakiś czas, ale my nie powinniśmy się w to mieszać a jedynie poczekać jak ona sama zechce nam powiedzieć o ważnych sprawach dotyczących jej życia – rzucając szybko mrożące spojrzenie mijającej mnie w salonu mamie pokręciłam głową kładąc na stole kubki z herbatą
- No właśnie tego najbardziej się obawiam. Sama wiesz jak ona cierpiała przez niego jak z nią zerwał i nie chce by on znów ja zranił. Chyba sobie z nim porozmawiam przy następnej nadarzającej się okazji o tym… Naprawdę nie wiem czy dobrze zrobiłem zgadzając się by ona z nami pracowała… – nadal kręcąc głową spojrzałam się na mówiącego ojca mając wielką ochotę go udusić
- Halo ja tu wciąż jestem… Ja i Chris przyjaźnimy się jedynie i nic więcej nie będzie. Koniec kropka. Tato proszę nie rozmawiaj z nim na ten tematu bo nie ręczę za siebie. A teraz proszę zmieńmy temat i wreszcie zacznijmy jeść śniadanie bo jak nie mam wszyscy się spieszymy do pracy – nie dodając nic więcej szybko wzięłam z ręki taty miskę z jajecznicą idąc z nią do stołu starając się opanować nerwy. Cholera, że też nikt tak nie podnosi ciśnienia jak były chłopak czy rodzice.
***
- No jesteśmy już na miejscu. Nie wiem czy to był zwykły przypadek czy protekcja Izza ale fajnie wyszło, że sala do prób tanecznych z siłowanią jest niedaleko wytwórni – gdy tylko zamknęłam auto nie przestawiając mówić spojrzałam się na przyjaciółkę, która pokiwała głową
- No fakt, wyszło fajnie, ale faktycznie jestem ciekawe czy naprawdę opłaca się wynajmować tu tą salę do ćwiczeń czy po prostu zadziałał Izzy razem z swoją znajomą – powoli idąc do wejścia siłowni kręcąc głową zerknęłam na blondynkę domyślając się o co jej chodzi 
- Ana ja wiem, że twój muzyczno-dziennikarski instynkt podpowiada ci, że po wydarzeniach z przeszłości chłopaków powinnaś szukać na każdym kroku jakiś afer, ale mimo wszystko wątpię czy tu coś nie gra a jedynie nasi ojcowie wykorzystali to, że znajoma Izza tu pracuje i ma dojścia do sal oraz pomoże przy układach tanecznych – nie dodając nic więcej obie weszliśmy do środka od razu kierując się do recepcji
- Dzień dobry. My do pani Melindy Ceros – zaczynając mówić szybko wyjęłam z tylnej kieszeni torebki identyfikator pokazując go brunetce, która widząc go uśmiechnęła się kiwając głową
- Dzień dobry. Melinda jest w sali numer 5, tu prosto i w prawo. Chłopaki też już są i zapewne przygotowują się do zajęć z nią – uśmiechając się kiwnęłam głową, po czym nie marnując czasu obie z Ann poszłyśmy pod odpowiednią salę. 
- No proszę nasi chłopcy już się dobrze bawią. Ciekawe jak długo utrzyma się ten ich dobry humor... Chodź to zobaczymy czy są już wszyscy – słysząc śmiechy dochodzące z pomieszczenia obok właściwej sali samej mimowolnie kąciki ust nieco uniosły się, ale słysząc ostatnie słowa szybko podchodzącej do tamtych nieco uchylonych drzwi przyjaciółki przewracając oczami pokręciłam głową stając za nią i niemalże natychmiast przygryzłam wargę nie mogąc oderwać wzroku od chłopków. Na nasze szczęście lub może nie, każdy z chłopaków miał na sobie jedynie krótkie spodenki, dzięki czemu mogłyśmy podziwiać ich dobrze umięśnione mięśnia brzucha. Jak na złość mój wzrok zatrzymał się na Chrisie i od razu poczułam jak nie tylko robi mi się gorąco czy miękną mi nogi ale również wyczułam ból w sercu. Niby pamiętałam, że blondyn jest dobrze zbudowany, ale jednak nie spodziewałam się tego, że podobnie jak Jay ostro zabierze się za siebie i swoją sylwetkę, przy czym widoczna blada blizna na jego brzuchu spowodowała, że przez moje ciało przeszedł zimny dreszcz, który natychmiast niósł za sobą do mojego mózgu z milion teorii odnośnie tego od czego ona jest
- Boże on wygląda niczym boski Apollo – gdy tylko usłyszałam szeptane przez siebie słowa od razu ugryzłam się w język nie wierząc, że naprawdę je powiedziałam na głos. Cholera ten blondas chyba nigdy nie przestanie siedzieć w mojej głowie
- O tak… Niby wiedziałam, że Jay ostro trenuje na siłowni i przez co ma wręcz wyrzeźbione mięśnia, ale jednak to nie to samo co zobaczyć je na żywo… Oł ty pewnie mówisz o swoim blondasie, który też jest niczego sobie… Zresztą trzeba przyznać, że każdy z chłopaków ma się czym pochwalić – słysząc szeptane słowa przyjaciółki od razu spojrzałam się na nią spod byka nie mogąc jednocześnie nie uśmiechnąć się lekko. Mogłam się spodziewać, że mimo wszystko Tariq od razu wpadnie jej w oko
- No wiecie co ja przy was chyba popadnę w jakieś kompleksy – spoglądając na mówiącego Caycego podobnie jak chłopaki cicho zaśmiałam się. Fakt może i Cay miał mniej wyraźnie wyrzeźbione niektóre partie mięśni, ale jednak nie odróżniał się od reszty jakoś specjalnie
- Oj tam zaraz kompleksy. Zobaczysz, że jak będziesz regularnie ćwiczył na siłowni to szybko zobaczysz efekty. Jak chcesz to potem pokażesz ci kilka fajnych ćwiczeń, które będziesz mógł wykonywać nawet w domu. A tak po za tym Chris czy będę zbyt wścibski jak spytam się od czego ta pamiątka i czy nie jest ewentualną przeszkodą przed intensywnym wysiłkiem? – rzucił od razu Jay patrząc się najpierw na młodszego bruneta, który od razu skinął głową, a potem na blondyna, który blado się uśmiechając pokręcił głową
- No miałem pewną małą operację, ale to nic takiego. Naprawdę wszystko jest już dobrze i nie ma czym się martwić – rzucił jedynie niebieskooki, na co chłopacy pokiwali głowami, a ja czując bolesne ukucie w sercu delikatnie przygryzłam dolną wargę domyślając się, że on najwyraźniej nie chce o tym więcej mówić, a jego nieco opuszczony wzrok podpowiadał mi, że jednak operacja, którą przeszedł wcale nie była taka mała.  
- Słuchajcie a tak z innej beczki to czy przypadkiem wzrok mnie nie myli i nasz blondas ma tatuaż i to wcale nie mały? No nie powiem Richie jestem w szoku, bo o ile mnie pamięć nie myli to mówiłeś, że nie zamierzasz mieć żadnego tatuażu a tu proszę. Zresztą Philippians 4'13, czyli chodzi o list do Filipian z Biblii? No proszę ty Tar też jak widzę nie próżnowałeś i zrobiłeś sobie z kilka tatuaży. Aczkolwiek tak czy siak raczej nie przegonicie mnie w ilości posiadanych tatuaży – idąc za głosem Izzyego spojrzałam się na Camerona i widząc jego tatuaż idący wzdłuż klatki piersiowej zrobiłam wielkie oczy nie wierząc w to co widzę. Blondyn dotykając swego boku uśmiechnął się szeroko kiwając głową 
- No tak się jakoś złożyło, że zrobiłem sobie tatuaż a nawet trzy. Ten był akurat pierwszy, drugi to ta kotwica a trzeci ten napis Que sera sera. Jeśli chodzi o ten pierwszy napis to faktycznie chodzi o list do Filipian a konkretnie mówiąc o zdanie: Wszystko mogę w Chrystusie, który mnie umacnia. To takie tam trzy dodające mi sił tatuaże – powiedział niebieskooki, na co odruchowo skinęłam głową 
- No fakt ja też zrobiłem sobie kilka tatuaży. Sam wiesz zresztą Izzy, że jak się zrobi jeden to później chce się zrobić kolejny a potem jeszcze jeden, i tak dalej. Ważne jednak by te tatuaże były przemyślane i oddawały ciebie a zarazem były wyjątkowe oraz ewentualnie umacniały twoją wiarę czy upamiętniły twoich najbliższych – słysząc słowa Jaya od razu spojrzałam się na blondynkę, która nieco uśmiechając się pokiwała głową
- Dziewczyny czy wy wiecie, że to nie ładnie tak podsłuchiwać i podglądać na wpół rozebranych mężczyzn? – nim zdążyłam coś powiedzieć drzwi szerzej się otworzyły i widząc jak Tariq niby mając na buzi lekki uśmiech groźnie patrzy się na nas nieco przygryzłam wargę sama nie wiedząc co powinnam powiedzieć
- Jakie znów podsłuchiwanie i podglądanie, co? My przed chwilą przyszłyśmy i właśnie miałam zapukać, wejść by sprawdzić czy jesteście już gotowi – rzekła Ana powoli nieznacznie przekraczając próg szatni a ja kiwając głową również weszłam do środka, przy czym kątem oka zobaczyłam jak chłopaki szybko ubierają na siebie koszulki
- Oj tak, tak, na pewno. Lepiej przyznajcie się, że nie mogłyście się powstrzymać przed popatrzeniem sobie na współczesnych Apollów, choć domyślam się, że akurat ty kochana najbardziej chciałabyś ponownie zobaczyć w pełnej okazałości Chrisa, ale to już musisz z nim osobiście się umówić – od razu słysząc wyraźnie rozbawionego Punca spiorunowałam go wzrokiem mając wielką ochotę mu przywalić ale Chris uprzedził mnie uderzając bruneta w ramię 
- Bardzo śmieszne Izzy – mówiąc jednocześnie z Chrisem odruchowo zerknęłam na niego i widząc, że on patrzy na mnie nieco spuściłam wzrok 
- Dobra chłopaki jak jesteście już gotowi to wchodźcie, ponieważ Melinda czeka na nas, więc nie marnujmy czasu bo mamy go za mało a pracy trochę jest – rzekła po krótkiej chwili Anastasia na co spoglądając na nią pokiwałam głową 
- Oj może i mamy trochę pracy ale zobaczycie, że przy Mel szybciej pójdą nam próby taneczne. Uwierzcie mi, że ona jest najlepsza w kwestii tańca i nie tylko w tej – rzucił od razu szeroko uśmiechnięty Izzy puszczając nam oko, a ja nie mogąc nie zaśmiać się pokręciłam głową domyślając się o co może mu chodzić. Widząc gest Jaya wskazujący byśmy wyszli skinęłam głową, po czym wszyscy po kolei wyszliśmy z szatni wchodząc do głównej sali, gdzie Punc niemalże natychmiast podszedł do patrzącej się na nas uśmiechniętej mulatki całując ją. No proszę, a więc jednak intuicja mnie nie zawiodła
- No tak, cały Izzy. Nigdy się nie zmieni – słysząc słowa Chrisa podobnie jak cała reszta zaśmiałam się patrząc się na bruneta, który odrywając się od dziewczyny wystawił język
- Bardzo śmieszne Heinie. Chłopaki pozwólcie, że przedstawię wam moją wspaniałą dziewczynę Melindę Ceros. Mistrzyni tańców latynoamerykańskich, wicemistrzyni tańców standardowych, najlepsza choreografka w tej części Stanów, a także cudowna fizjoterapeutka, która od razu stawia ludzi na nogi… Kochanie to moi przyjaciele o których ci tyle opowiadałem, ale by było tak oficjalnie to, ten najwyższy brunet to Jay, obok niego to Richie, drugi brunet to Caycenu a drugi blondyn to Chris. No i jak widzisz Mel nie jesteś jedyną dziewczyną w naszym męskim gaju. Brunetka to Isabell córka Mikea, a blondynka to Anastasia córka Marka – powiedział szybko Lizzy patrząc się a to na nas a to na swoją dziewczynę, która słysząc jego słowa kręcąc głową przekręciła oczami 
- Część wam. Bardzo miło mi was poznać. Przepraszam, że nie mogłam być na pierwszych spotkaniach zespołu ale niestety zatrzymały mnie pilne sprawy rodzinne… A co do tego co mówi Izzy to przesadza w niektórych sprawach – nie mogąc przestać uśmiechać się patrzyłam się na Izza, który kręcąc oczami pocałował mulatkę w policzek
- Część. Nam też miło cię poznać i nie masz za co przepraszać. Pewnie Izzy o wszystkim ci mówił co działo się na naradach, więc wiesz najważniejsze rzeczy – Melinda słysząc moje słowa moje słowa uśmiechnęła się kiwając głową
- No a Izzy raczej nie jest skłonny do przesadzanie i niewątpliwie ma wielkie szczęście do znajomości z bardzo ślicznymi dziewczynami – słowa Caycego sprawiły, że niemalże natychmiast podobnie jak wszyscy zaśmiałam się 
- No ba. Wiem o tym, że jestem szczęściarzem mogąc być z tą ślicznotką i właśnie chcąc by to szczęście trwało jak najdłużej doskonale pamiętając o tym co działo się przy moim poprzednim związku to na razie nie powiem fanką o tym, że mam dziewczynę, z którą wiąże swoją dalszą przyszłość, więc mam nadzieję, że mogę liczyć na waszą dyskrecję w tej sprawie. No i żeby nie było Mark z Mikem też wiedzą o tym, że jesteśmy razem i nie widzą w przeszkód w tym byśmy razem pracowali o ile oczywiście prywatne sprawy nie będą wchodziły na grunt zawodowy, ale to dla nas nie będzie problemem – rzekł po krótkiej chwili Punc na co pewnie jak wszyscy pokiwałam głową nie mogąc przestać się uśmiechać 
- Jasne, że możesz liczyć na naszą dyskrecję, ale według mnie nie powinieneś aż tak bardzo bać się naszych fanek – powiedział szybko Jay na co Punc pokiwał głową wzruszając ramionami
- Wiesz wolę dmuchać na zimne po tym jak Megan odeszła ode mnie bo nie mogła znieść tych wszystkich niemiłych i wręcz obraźliwych wiadomości od moich "prawdziwych fanek" – Izzy kończąc robić w cudzysłów przy słowie fanek spojrzał się na Melindę, która uśmiechając się pocałowała go w policzek
- Kochanie nie bój się o mnie, bo nie obawiam się twoich fanek nawet gdybym dostawała dziennie z milion wiadomości z pogróżkami… A teraz lepiej skupmy się na pracy, bo mamy stosunkowo niewiele czasu a trochę do zrobienia jest. Jak zapewne wiecie będziemy spotykać się tu we wtorki, czwartki i w soboty, ale wiem od Izza, że lubicie spędzać czas na siłowni więc załatwiłam wam specjalne darmowe karnety na tutejszą siłownie, przez co będziecie mogli tu przyjść kiedy tylko będziecie chcieli ale róbcie to z umiarem by nie przećwiczyć się. Co do tańca to powiedzcie mi tylko szczerze czy któryś z was pamięta jakiś pełny układ taneczny, który tańczyliście do jakiejkolwiek piosenki? – słysząc pytanie mulatki odruchowo spojrzałam na chłopaków, którzy opuszczając głowy dyskretnie zerkali na siebie co spowodowało, że cicho się zaśmiałam kręcąc głową
- No obawiam się, że będę mówił za wszystkich, ale… no wstyd się przyznać, że raczej żaden z nas nie pamięta w pełni choćby jednego układu… No wiesz minęło zbyt dużo czasu od naszego ostatniego wspólnego występu i jak nie mam żaden z nas przez ten długi czas przerwy nie tańczył tych układów – kręcąc głową pod wpływem słów najstarszego bruneta cicho westchnęłam, żałując, że przeczucie odnośnie tego musiało się sprawdzić
- Oj chłopaki, chłopaki. Co byście beze mnie zrobili, co? Słuchajcie jak pamiętacie lub nie ja nagrywałem nasze układy dzięki czemu przez ostatnich kilkadziesiąt dni razem z Mel oglądaliśmy te filmiki opisując na kartce każdy nasz układ krok po kroku. Tak. Dobrze słyszeliście. Trochę roboty przy tym było, ale efekt jest taki, że możemy bez żadnych przeszkód ćwiczyć nasze jakże cudowne układy – nie mogąc oderwać wzroku od szeroko uśmiechniętego Izzyego pokiwałam głową sama nie mogąc powstrzymać uśmiechu na buzi. No tak Lizzy może jest wirusem, ale jednak jak już się za coś bierze to robi to profesjonalnie
- No właśnie widzicie… Ja myślałam o tym dużo i… Błagam was nie zrozumie mnie źle, ale wy macie już swoje lata, gdzie każdy z was choruje czy przeszedł jakieś choroby czy kontuzje i zwyczajnie nie wiem czy kondycyjnie dacie radę tańczyć przez dwie godziny te jakże cudowne a zarazem skomplikowane układy taneczne… Wydaje mi się, że lepszym rozwiązaniem będzie ułożenie nowych również efektowych układów tanecznych uwzględniają w nich elementy starych układów… Uwierzcie mi, że ja w was wierzę ale zwyczajnie boję się o was. Zresztą nie wiem czy dziewczyny się ze mną zgodzą, ale jak robicie nowy początek zespołu to może i warto by było aby wasze show także było inne – powiedziała nieco niepewnie Melinda patrząc się na chłopaków a ja spojrzałam się na Anastasie i podobnie jak ona pokiwałam głową
- Według mnie to dobry pomysł. Nowy początek nowe show. Zresztą skoro mamy opisane wasze układy taneczne to tak naprawdę niczym nie ryzykujemy, bo gdyby nie udało się ułożyć nowych układów lub gdyby one nie spodobały się fanom to w każdej chwili możemy powrócić do starych układów – kończąc mówić spojrzałam się na chłopaków, którzy uśmiechając się pokiwali głowami
- To w takim razie bierzmy się do pracy… A my kochanie porozmawiamy siebie wieczorem o braku wiary w nasze możliwości – niemalże natychmiast słysząc słowa Izza podobnie jak reszta zaśmiałam się na samą myśl o tym jak będzie wyglądała ich rozmowa, przy czym nie mogłam oderwać wzroku od Mel, która nie mogąc ukryć uśmiechu na buzi pokręciła głową
- Dobra koniec gadania. Jak jesteście już gotowi to idziemy na główną salę siłowni i w ramach rozgrzewki pojeździmy sobie na rowerkach a potem pobiegany sobie na bieżniach… No już nie marudzicie tylko idźcie... Dziewczyny oczywiście jak macie odpowiednie stroje to mogę wam pokazać damską szatnię to przebierzecie się i dołączycie do nas – starając się ukryć lekki grymas na buzi zerknęłam na przyjaciółkę, która przygryzając nieco wargę patrząc się na mulatkę pokręciła głową
- Obawiam się, że niestety żadna z nas nie ma odpowiedniego stroju przy sobie, ale następnym razem pewnie obie z przyjemnością poćwiczymy z chłopakami a dziś ograniczymy się do robienia zdjęć i filmików, które dodany po waszym występie na oficjalne portale społecznościowe zespołu dla fanów – powiedziała Ana, na co podobnie jak mulatka pokiwałam głową
- Jasne dziewczyny. Dobra to w takim razie idziemy na siłownię i niech mi tylko któryś z was zacznie się wygłupiać to dosłownie tak mnie popamięta, że odechce mu się wygłupiać przez najbliższe pół roku – niemalże natychmiast słowa mulatki, która znacząco patrzyła się na Izza sprawiły, że podobnie jak reszta ponownie zaśmiałam się domyślając się, że o wygłupy chłopaków a już w szczególności Punca wcale nie będzie trudno i to tylko kwestia sekund jak coś się wydarzy
- Oj kochanie my i wygłupy? No proszę cię przecież my już dawno z tego wyrośliśmy, prawda chłopaki? Aczkolwiek nie powiem może jednak coś zrobię bo jestem strasznie ciekaw co tam wymyślisz specjalnie dla mnie – podobnie jak reszta nie mogąc opanować cichego śmiechu patrzyłam się na kręcącą głową brunetkę, która gestem ręki wskazała na drzwi, przez co starając się opanować wyszliśmy z sali kierując się do głównej części siłowni
***
- Tak tato jak będzie coś się działo to od razu zadzwonię do ciebie. Naprawdę nie masz o co się martwić tato. Pa – kręcąc głową szybko rozłączyłam połączenie chowając chwilę potem komórkę do kieszeni. Mogłam się spodziewać tego, że tata nie wytrzyma i prędzej czy później zadzwoni do mnie by sprawdzić czy wszystko jest u nas w porządku
- Jak widzę Mike nie przestał być nadopiekuńczy… Przepraszam. Ja po prostu niechcący usłyszałem końcówkę rozmowy jak wracałem z łazienki – słysząc znajomy głos szybko odwróciłam się i widząc Chrisa mimowolnie uśmiechnęłam się 
- Nie masz za co przepraszać. A co do taty to faktycznie czasem za bardzo się martwi razem z mamą o mnie, ale to chyba normalne u rodziców, którzy mają tylko jedno dziecko lecz nie narzekam, bo jest wszystko w porządku – mówiąc nie odwróciłam wzroku od blondyna, który nie przestawiając uśmiechać się skinął głową
- Słuchaj ja… Widzisz pomyślałem, że może skoro w piątki kończymy wcześniej to…  może w ten piątek wybierzesz się ze mną do klubu Jaya to napilibyśmy się, pogadali i potańczyli jakbyś chciała – powiedział po krótkiej chwili nieco niepewnie niebieskooki, na co patrzyłam się na niego szokowana nie wierząc w jego słowa
- Że jak? Jay ma tutaj jakiś klub? A to gnida przebrzydła. Mi nic nie wspomniał, że ma klub. Oj zaraz sobie z nim tak pogadam, że mu w pięty pójdzie – Heine słysząc moje słowa od razu zaśmiał się 
- Zdecydowanie nie warto z tobą zadzierać kochana, więc już współczuję Jayowi. Aczkolwiek wydaje mi się, że pewnie na dniach miał powiedzieć o nim tobie i Ann, bo nam dopiero dziś powiedział, że otworzył niedawno klub i zaprasza nas do niego. Tylko niestety tak się złożyło, że tylko ja mogę w ten piątek przyjść, ponieważ pozostali mają już plany na weekend – rzucił od razu blondyn, a ja uśmiechając się pokiwałam głową
- Wiesz co z przyjemnością pójdę do klubu i Ana też zapewne się skusi na taki wypad, więc nie będziesz sam, ale może konkretnie umówimy się w piątek na próbie, bo jednak przez te kilka dni jeszcze wiele może się wydarzyć – nie dodając nic więcej spojrzałam się niebieskookiego, który lekko uśmiechać się skinął głową
- Boże Chris twoja ręka… Może nie jestem lekarzem ale drżenie ręki nie jest byle czym… Może pójdę po nasze rzeczy i pojedziemy do lekarza by to zobaczył – nie powiem widząc jak lewa ręką blondyna zaczęła nieco drżeć moje serce mimowolnie zaczęło szybciej bić, przy czym przerażona spojrzałam się na Chrisa, który cicho przeklinając zaczął drugą ręką masować tą drżącą dłoń 
- Spokojnie Bell nic złego się nie dzieje. To taka niestety niemiła wieczna pamiątka bo wypadku, która raz na jakiś czas się ujawnia... Naprawdę nic mi nie jest i zaraz to minie – mrugając powiekami patrzyłam się na chłopaka nie wierząc w jego słowa. Operacja? Drżenie ręki? Wypadek? Cholera co tu jest grane
- Że jak? Wypadek? O czym ty mówisz? Nic nie wspominałeś o nim oraz o tej pamiątce, ale mam nadzieję, że przynajmniej w dokumentach, które przekazałeś tacie jest i tym jakaś zmianka o tym tak na wszelki wypadek… W ogóle lekarz nie widział żadnych przeciwwskazań do tego byś ćwiczył na siłowni czy tańczył? – rzuciłam natychmiast nie odwracając wzroku od niebieskookiego, który cicho westchnął przekręcając oczami
- No miałem kilka lat temu pewien wypadek i nie mówiłem ci o nim bo to długa oraz nieprzyjemna historia, dzięki której paradoksalnie tak naprawdę zacząłem żyć. Może kiedyś ci o niej opowiem… Ważne jest to, że jestem pod stałą kontrolą lekarza, który nie widział przeciwwskazań co do mojego powrotem na scenę… Naprawdę uwierz mi, że wszystko jest ze mną w porządku i nie musisz się o mnie martwić, a te drżenie rąk pojawia się tylko raz na jakiś czas – powiedział Chris na co pokręciłam głową żałując, że nie poszłam za głosem ciekawości i nie zajrzałam do dokumentacji medycznej blondyna
- Jak mam się o ciebie nie martwić jak jestem za ciebie i pozostałych chłopaków odpowiedzialna, co? Nie wspominając już o tym, że przyjaźnimy się i… czy ci się to podoba czy nie to zawsze jakoś będę się o ciebie bała tak jak oraz pozostałych świrusów – dziękując Bogu za to, że w ostatniej chwili ugryzłam się w język by nie powiedzieć za dużo szybko kończąc mówić spojrzałam się na niebieskookiego, który słysząc moje słowa uśmiechnął się do mnie jak tylko on potrafi i biorąc mnie za ręce pocałować mnie w czoło
- Dziękuję ci, że tak się o mnie martwisz kochana, ale naprawdę nie masz o co. Obiecuję ci, że gdyby działo się coś poważnego to dam ci znać i razem pojedziemy do lekarza. A teraz już koniec rozmowy tylko chodźmy do sali bo jeszcze Mel mnie zabije – mimowolnie cicho się śmiejąc pokiwałam głową po czym oboje weszliśmy do sali

1 komentarz:

Madziusa pisze...

Jestem z powrotem :D

Co toż to się stało Chrisowi?? Jestem zaniepokojona... Drżenie ręki? To nie brzmi dobrze...

Izzy i Mel... skąd ja to znam :D

Rozdział bardzo na plus :D Szczególnie za gołe klaty haha :D
Czekam na kolejne... Już nie mogę doczekać się następnego :D

Ściskam :*