piątek, 18 stycznia 2019

4 rozdział

Narracja Anastasii
- No hej kochana. Co tam słychać? Wiesz moi rodzice później jadą na zakupu, a ja zostaje w domu i pomyślałam, że mogłabyś do mnie wpaść to pogadałyśmy sobie czy wspólnie posiedziały nad sprawą chłopaków – słysząc w słuchawkach głos przyjaciółki mimowolnie pomimo łapczywego łapania powietrza uśmiechnęłam się sama do siebie starając się zwolnić tempo biegu 
- No cześć Bells… U mnie jak zwykłe, nic od wczoraj się nie zmieniło, choć nie wiem czy tak do końca, bo wyobraź sobie, że naszło mnie na jogging i właśnie biegam starając się poznać Nowy Jork… Jeśli chodzi o twoją propozycję to jest kusząca, ale nie wiem czy jak wrócę do domu to będę w stanie się jeszcze ruszać. Dam ci znać jak zdecyduje się przyjechać do ciebie… A teraz opowiadaj jak u ciebie. Niech zgadnę masz chandrę bo spotkaniu z swoim blondasem? – próbując normalnie mówić usiadłam na pierwszej wolnej ławce cholernie żałując, że nie wzięłam ze sobą choćby małej butelki z wodą 
- Ty i bieganie? No proszę jak nowe miejsce wpłynęło na ciebie i już się boję pomyśleć co będzie dalej się z tobą działo. A tak na poważnie to nie dziwię się, że energia cię rozpiera, bo mi samej ręce  wręcz palą się do roboty. Jeśli chodzi o chandrę to sama nie wiem… Zresztą to nie rozmowa na telefon, ale nic poważnego się nie dzieje, więc możesz być spokojna – odruchowo kiwając głową poczułam ukucie w klatce piersiowej domyślając się co przyjaciółka musi czuć po wczorajszym spotkaniu z swoim byłym chłopakiem
- Posłuchaj Is nie obiecuję, że dziś wpadnę, ale jakby co to będę jutro u was na grillu to wtedy uciekniemy do twego pokoju i pogadamy sobie, ok?… Słuchaj będę już kończyła. Jak będę szła do ciebie to dam ci znać, ale jakby co to po prostu zadzwoń do mnie – słysząc aprobatę przyjaciółki szybko rozłączyłam połączenie, po czym gdy tylko schowałam komórkę z słuchawkami do bluzy ponownie zaczęłam biec starając się wyrzucić z głowy wszelkie buzujące we mnie myśli. 
- Przepra… –  czując, że na kogoś wpadłam spojrzałam się na tą osobę i niemalże natychmiast widząc na kogo wpadłam przekręcając oczami nie mogłam powstrzymać szybko podnoszących się kącików ust
- Kogo nasze piękne oczy widzą. Witaj Anastasio. Jak widzę nie tylko my lubimy pobiegać z samego rana – powiedział natychmiast Richie, a ja uśmiechając się mimowolnie spojrzałam się wyraźnie rozbawionego Jaya
- Cześć Anastasio. Jeszcze chwila i pomyśle, że czyhasz na moje życie. Chyba trzeba będzie kupić ci jakiś dzwonek byś miała go zawsze przy sobie aby ostrzegał wszystkich a już mnie najbardziej, że nadchodzisz – słysząc słowa śmiejącego się bruneta odruchowo przekręcając oczami pokręciłam głową, choć nie powiem ledwo powstrzymałam uśmiech i cichy śmiech
- Cześć chłopaki i bardzo śmieszne Jay. Ja mogłabym powiedzieć, że raczej to ty stajesz na mojej drodze. A co do biegania to tak jakoś wyszło zaraz po przebudzeniu się – mówiąc zerknęłam na blondyna, który uśmiechając się pokiwał głową
- No i super, bo niby każda aktywność fizyczna jest dobra, ale jednak bieganie jest najlepsze. Aczkolwiek jeśli to był twój pierwszy tak aktywny bieg to gratuluje ci, bo sporo przebiegłaś od domu Marka i jak się domyślam na czczo, co moim zdaniem jest czystą głupotą, ponieważ mimo wszystko powinno się nawet coś lekkiego zjeść przed joggingiem – mimowolnie przekręcając oczy cicho zaśmiałam się pod wpływem ostatnich słów niebieskookiego
- No faktycznie jestem na czczo, bo jakoś nie planowałam, że pójdę pobiegać i szczerze mówiąc nawet jakoś za bardzo się zastanawiam gdzie biec tylko zwyczajnie biegłam przed siebie wiedząc, że gdybym się zgubiła w kompletnie nieznanym mi mieście to mam komórkę z netem przez co łatwo bym sprawdziła gdzie jestem i jak mogę wrócić do domu – Richie z Jayem słysząc moje słowa cicho zaśmiali się kiwając głowami
- Fakt czasem to jest wręcz jak dar od Boga, ale jednak osobiście podchodziłbym do tych rzeczy bardzo ostrożnie, bo jednak w szpitalu nie raz spotkałem się z ofiarami nieprzyjemnych wypadków spowodowanych przez zbytnie zaufanie internetowi oraz znalezionych w nim map – zaraźliwy śmiech blondyna sprawił, że ponownie zaśmiałam się kręcąc głową nawet nie chcąc się domyślać jakimi przypadkami musiał się zajmować
- Najważniejsze, że naszej Anastasii nic nie jest i zaraz coś poradzimy na jej pusty żołądek oraz problem z nieznajomością Nowego Jorku – rzucił praktycznie od razu Jay i już chciałam zaprotestować, ale słysząc krótki dźwięk komórki odruchowo spojrzałam się na blondyna, który gdy tylko wyjął z kieszeni swój telefon i zerknął na niego cicho westchnął kręcąc głową
- Słuchajcie miło się z wami rozmawiam i z przyjemnością zostałbym dłużej, ale muszę już lecieć, bo mój szpitalny terapeuta chce się dziś spotkać ze mną nieco wcześniej, więc niestety będę już leciał. Cześć wam i do zobaczenia – Richie nie dodając nic więcej machając do nas ręką zaczął biec gdzieś w swoim kierunku, a ja czując na sobie wzrok ciemnookiego starałam się uciekać wzrokiem gdzie tylko mogę byle tylko nie spojrzeć się w jego piwne tęczówki
- Posłuchaj pamiętam, że nie spotykasz się z facetami, którzy są jak twój tata, ale może jednak w ramach wielkiego wyjątku dasz się mimo wszystko zaprosić na jedną zwykłą kawę, której jak nie mam potrzebuje teraz po takim wyczerpującym biegu… No proszę nie daj się prosić… To tylko jedna mała kawa – gdy tylko jako pierwszy odezwał się Jay od razu spojrzałam się na niego sama nie wiedząc co powinnam powiedzieć, ale widząc, że on nie odpuści niepewnie kiwnęłam głową
- Ale tylko jedna kawa – brunet uśmiechając się gestem ręki wskazał kierunek, po czym obydwoje zaczęliśmy iść tam, gdzie od czasu do czasu rozglądałam się dyskretnie dookoła równocześnie dziękowałam za to, że idziemy w kompletnej ciszy
- Jesteśmy już na miejscu. Zajmij nam miejsce a ja wezmę nam kawę. Dla ciebie oczywiście latte, prawda? – gdy tylko weszliśmy do środka kawiarni od razu pokierowałam się w stronę pierwszego wolnego stolika. Chcąc nie chcąc muszę przyznać rację ciemnookiemu, że kawiarnia znajduję się niedaleko wytwórni, a samo miejsce jest bardzo urokliwe i przytulne 
- Proszę. Postanowiłem nieco zaszaleć i oprócz kawy wziąłem nam po ciastku – spoglądając na stawiającego na stoliku tace z rzeczami Jaya pokręciłam głową starając się ukryć lekko unoszące się kąciki ust
- No proszę Bella zdążyła powiedzieć ci i to, że lubię szalotkę… Dziękuję za ciastko i kawę – zerkając na uśmiechającego się do mnie ciemnookiego szybko rozłożyłam filiżanki z kawą i talerze z ciastkami na stół
- Będę zbyt wścibski jak spytam się ciebie dlaczego uważasz mnie za kopię Marka, tzn. swego taty? Szczerze mówiąc zaintrygowałaś mnie tym a sam nie uważam żebym był jego kopią – przełykając kęs ciasta zerknęłam na mówiącego Jaya, który sam biorąc do ust kęs szarotki patrzył się na mnie pytającym spojrzeniem, na co odruchowo pokręciłam głową nie wierząc, że nie widzi swego podobieństwa do mojego ojca
- Obaj jesteście bardzo utalentowani muzycznie oraz bardzo ambitni co was obu dosłownie pożera, bo za wszelką cenę chcecie zyskać coraz więcej i nie patrzycie przy tym ile osób zranicie niczym kasanowy, tylko ty jesteś takim nowoczesnym kasanową... No nie patrz tak na mnie jakbyś chciał mnie zabić wzrokiem Jay, Fakt możesz teraz powiedzieć, że kompletnie cię nie znam i nie powinnam wygłaszać opinii na podstawie przeczytanych w różnych mediach informacji na twój temat, ale posłuchaj... Mój ojciec odkąd tylko sięgam pamięcią zajmował się wyłącznie pracą nie przejmując się domem. Raz czy może z cztery razy podsłuchałam jego jak mówi, że sprzedaż płyty jest najważniejsza i nie ważne jakimi środkami się to osiągnie, co oznacza nie ważne co mówią byle po nazwisku. No i zapominając o żonie jeszcze za życia wdawał się romanse. A co do ciebie to po pierwsze twoje pojawienie się w dżungli, które było nie tylko dla pieniędzy ale i przede wszystkim dla rozgłosu przed wydaniem przez ciebie debiutanckiego singla a wiadomo nie od dziś, że nic tak dobrze nie robi na rozkręcenie sprzedaży płyty czy singla jak udział w jakimś programie choć głośno o tym się nie mówi. Po drugie twoje wystąpienie na gali vivy podczas której dosłownie rozebrałeś się do naga śpiewając swego singla. Przepraszam, że to powiem ale ten kto to wymyślił jest kompletnym kretynem, bo rozumiem rozebranie się w teledysku by podkreślić wyraz piosenki, ale trzeba być idiotą by zrobić dla rozgłosu coś takiego na gali. Po trzecie twoje związki nie należą do udanych a nawet sam przyczyniłeś się do tego, gdyż z Leną zerwałeś w najgorszy sposób przez telefon mimo, że kilka tygodni później spotkałeś się nią by odebrać od niej klucze od mieszkania, a z Indirą i Lindy nie byłeś nawet pełnego roku z niewiadomych mi przyczyn. No i oczywiście jest wiele niesprawdzonych informacji jak np. nazwiska wielu kobiet z którymi ponoć miałeś romans czy to, że jesteś gejem lub podejrzenia, że twoje problemy zdrowotne są jedynie jednym picem na wodę bądź, że rządziłeś się w US5, ale jak na razie to tylko plotki a ja wolę opierać się na sprawdzonych informacjach – nie powiem zobaczyć jak Jay z trudem zachowuje spokój ledwo pozwalając sobie na kilkukrotne mrugnięcie czy zmarszczenie czoła jest wręcz bezcenne. 
- Anastasio nie znamy się na tyle długo bym musiał tłumaczyć się tobie z pewnych rzeczy. Jednym z ostatnich wywiadów podkreśliłem jasno, że żałuję swego udziału w tym programie i tyle. Jeśli chodzi o moje związki to mogę cię zapewnić, że nie jestem gejem ani biseksualny a to, że moje ostatnie związki nietrwały długo to cóż nie warto teraz tego tematu poruszać zwłaszcza przy takim słabym trunku jak kawa, lecz nie powinien faktycznie co do mego zerwania z Leną to masz całkowitą rację i może właśnie dlatego karma do mnie wróciła nie pozwalając bym mógł zaznać szczęścia w tej sferze uczuciowej. A tak w ogóle to jeśli uważasz, że ja oraz twój ojciec wymyślaliśmy, wymyślamy coś w celu osiągnięcia jakiś korzyści typu zwiększenie sprzedaży płyt czy singli to jesteś w dużym błędzie, bo ja z twoim tatą jesteśmy ostatnimi osobami, które sztucznie wykreowałyby aferę byle tylko osiągnąć rozgłos, a jeśli naprawdę tak sądzisz to znaczy, że nie znasz swego taty – powiedział natychmiast ciemnooki gromiąc mnie wzrokiem przez co starając się nie roześmiać zachowując powagę skinęłam głową
- Wiesz tłumaczyć mi się nie musisz i nie oczekuje tego od ciebie. Ja tylko powiedziałam dlaczego uważam, że jesteś kopią mego ojca i tyle. A co do tego, że niby nie znam swego ojca to prawda jest taka, że to ojciec nie pozwolił mi bym poznała jego, ale nie warto tego tematu teraz poruszać zwłaszcza przy takim słabym trunku jak kawa – nie dodając nic więcej nieco spuszczając wzrok szybko wzięłam do ręki filiżankę z kawą biorąc łyk modląc się w duchu by nie pociągnął dalej tematu mego ojca
- Wiesz jestem ci winny wielkie podziękowania i może nawet jakiś prezent za to co stało się 13 lat temu – słowa Jaya sprawiły, że dojrzałam się na niego pytającym spojrzenie choć podejrzewam o czym on mówi, a ciemnooki widząc moją minę promiennie uśmiechnął się kręcąc głową
- 13 lat temu kiedy byłem na przesłuchaniach do US5 to słysząc ilu jest przede mną chłopaków z dobrymi głosami usiadłem w kącie kompletnie załamany sądząc, że nie mam z nimi żadnych szans i wtedy praktycznie znikąd pojawiła się pewna blondynka z prześlicznym uśmiechem, która ukucnęła przy mnie mówiąc bym przestał się mazgaić tylko spiął swoje zgrabne cztery litery a gdy wejdę już do pokoju to mam pokazać wszystkim na co mnie stać, bo mam naprawdę wspaniały głos, który powala każdego. To ty byłaś tą dziewczyną i nawet nie próbuj zaprzeczyć, bo już wczoraj cię poznałem. Ba, takiego uśmiechu i takich niebieskozielonych oczu nie da się zapomnieć. Myślałem, że spotkamy się później i podziękuje ci osobiście za twoje słowa, ponieważ prawda jest taka, że gdyby nie ty to chyba bym z stamtąd uciekł przed wejściem na przesłuchanie tracąc tym samym swoją wielką szansę, lecz później nie zobaczyliśmy się a jak spytałem się o ciebie Isabell to ona powiedziała mi, że zna ciebie, ale nie będziesz z nami pracowała i jakoś tak wyszło, że nie drążyłem dalej tematu twojej osoby – nie powiem przypominając sobie tamto wydarzenie nie mogłam powstrzymać unoszących się kącików ust. Matko to było tak dawno temu a jednak pamiętam to jakby to miało miejsce kilka tygodni temu. Wciekła na mamę, że muszę zanieść ojcu jakieś arcyważne dokumenty poszłam do wytwórni, gdzie jak na złość natknęłam się na człowieka, którego raczej nigdy nie chciałam poznać, gdzie widząc załamanego podopiecznego taty z jednej strony chciało mi się śmiać z niego, ale z drugiej strony zwyczajnie w świecie zrobiło mi się go szkoda 
- Jay nie masz za co mi dziękować, bo nie zrobiłam nic wielkiego. Zresztą tak między nami to moim zdaniem twój udział w tym przesłuchaniu był zwykłym picem na wodę, bo przecież mój jakże kochany ojczulek nie mógł tworzyć nowego zespołu bez swego wszechstronnie utalentowanego ulubieńca – brunet słysząc moje słowa nie mogąc ukryć uśmiechu na buzi przekręcił oczami, a ja również uśmiechając się dopiłam swoją kawę

Narracja Isabelli
- Myślałam, że zadzwonisz przed tym jak przyjdziesz… O cześć Chris. Myślałam, że to Anastasia – niemal natychmiast gdy otworzyłam drzwi i zamiast przyjaciółki zobaczyłam za nimi Chrisa poczułam jak moje serce boleśnie staje 
- Cześć Isabell… Domyślam się, że nie spodziewałaś się mego przyjścia. Nie dzwoniłem domofonem, bo akurat ktoś wychodził z budynku i wykorzystałem to by wejść do środka… Mike, tzn. twój tata chciał byśmy przynieśli naszą aktualną dokumentacje medyczną, a że nie mówił czy to jest bardzo pilne to postanowiłem, że jeszcze dziś ją przyniosę by mieć to już z głowy… Tylko niestety to są skany, bo oryginały są w moim domu w Niemczech i dopiero jak będziemy tam to będę mógł je dać – nie mogąc oderwać wzroku od blondyna pokiwałam głową czując zapomniane już dawno uczucie miękkich nóg na jego widok
- Jasne. Skany powinny w zupełności wystarczyć. Wiesz akurat tata pojechał z mamą na zakupy i jestem sama w domu, ale wejdź do środka – czując coraz mocniejsze uderzenie serca na nieco trzęsących się nogach powoli odsunęłam się na bok szerzej otwierając drzwi, na co Heine niepewnie wszedł do środka patrząc się na mnie 
- Jasne… Jak nie ma twego taty to zostawię tobie te dokumenty i będę już szedł… Nie chce ci przeszkadzać – nie mogąc powstrzymać mimowolnie unoszących się lekko kącików ust pod wpływem nieco niepewnie mówiącego blondyna pokręciłam głową 
- Nie przeszkadzasz mi, więc jak chcesz to zapraszam do środka, to zrobię nam herbaty lub kawy – widząc jak Chris uśmiechając się kiwa głową zamknęłam drzwi starając się nie zbytnio nie patrzeć na niego jak rozbiera się z niepotrzebnych rzeczy 
- Zapraszam do salonu i powiedz czego się napijesz – wskazując ręką drogę do dużego pokoju zerknęłam na niebieskookiego, który uśmiechną się jak tylko on potrafi co błyskawicznie spowodowało, że ponownie poczułam jak miękną mi nogi a serce zaczęło walić jak oszalałe
- Jeśli to nie problem to poprosiłbym o herbatę – kiwając głową widząc, że Heine siada przy stole szybko weszłam do kuchni, gdzie nie czekając od razu zaczęłam przygotowywać nam herbatę, przy czym przez cały czas czułam na sobie jego spojrzenie na sobie co tylko potęgowało przyspieszoną prace mego serca. Przegrywając walkę samej ze sobą kątem oka zerknęłam na niego i widząc jak patrzy się na mnie mając na ustach swój nieskazitelny nieziemski uśmiech poczułam już dawną zapomnianą falę ciepła przebiegającą przez cały mój organizm powodującą, że samej nie mogłam nie uśmiechnąć się. Cholera by to wzięła, że pomimo tylu lat nie widzenia się ze sobą oraz wylanym przez niego morzu łez nadal jakoś działa na mnie. No właśnie minęło już tyle lat a on pomimo, że ewidentnie nieco się zmienił to jednak nadal jest przystojnym mężczyzną, gdzie nadal na jego twarzy widnią rysy tego młodego chłopaka, w którym się zakochałam. Delikatnie kręcąc głową by wyrzucić z głowy wszelkie myśli skupiałam się na zalaniu do kubków gorącej wody doskonale wiedząc o tym, że muszę przestać o nim myśleć w ten sposób starają się ignorować jego hipnotyzujące niebieskozielone oczy czy jego uwodzicielski uśmiech czy te cudowne dołeczki przy ustach gdy uśmiecha się
- Proszę. Herbata i pyszne ciasto zrobione przez moją mamę – starając się nie spojrzeć na blondyna szybko na stole położyłam dwa kubki z piciem, po czym gdy tylko przysunęłam bliżej tace z ciastem obok położyłam dwa talerze 
- Doskonale pamiętam, że twoja mama robi doskonałe ciasta, ale proszę nie obraź się bo jestem takim nowoczesnym wegetarianinem który ogranicza cukier do wszelkiego minimum – mimowolnie spojrzałam się na niego szokowana tym co powiedział
- No proszę nie spodziewałam się takiej zmiany u ciebie… A tak w ogóle to dobrze wyglądasz, choć szczerze mówiąc może nadal jak dla mnie jesteś trochę za chudy jak do swojej postury i dużo lepiej ci w dłuższych włosach niż w tych krótkich… ale mimo wszystko cieszę się, że jesteś zdrowy i jak nie mam szczęśliwy – za późno gryząc się w język niepewnie zetknęłam na Chrisa, który słysząc moje słowa uśmiechnął się promienie 
- Dzięki, choć sam nie wiem czy rzeczywiście jestem chudy, ale grunt, że jestem zdrowy i szczęśliwy. A co do zmiany to zdarzają się czasem takie chwile w życiu człowieka, które zmieniają całkowicie jego życie i chyba sama coś o tym wiesz prawda? Słyszałem o twojej mamie i przykro mi, że miała raka, ale cieszę się, że jest już zdrowa. A tak w ogóle to ty również wyglądasz przepięknie – nie mogąc powstrzymać mimowolnie unoszących się kącików ust nieco wpuściłam wzrok nie chcąc spojrzeć na niego, przy czym czułam jak moje serce przyspieszyło rytmu jakby samo wiedziało, że być może zaraz nastanie moment, którego nieco się boję
- Słuchaj/Posłuchaj – nie powiem wspólne zaczęcie mówienia sprawiło, że nieco szerzej się uśmiechnęłam pod wpływem dawnych wspomnień, bo jak widać nawet po tylu latach nie widzenia się nie przestaliśmy być mistrzami w chęci jednoczesnego powiedzenia sobie czegoś
- Isabella ja wiem, że powinienem pozwolić byś to ty pierwsza zaczęła mówić, ale prawda jest taka, że to ja jestem tobie winny wyjaśnienia, więc pozwól, że pierwszy zacznę – odruchowo kiwając głową spojrzałam się prosto w jego przepiękne oczy i widząc, że charakterystyczny błysk jego tęczówek przybrał smutny wyraz poczułam bolesne ukucie w sercu
- Bardzo ciebie przepraszam za to, że tak z tobą zerwałem i urwałem wszelki kontakt z tobą oraz z chłopakami… Wiem, że postąpiłem wtedy nie ładnie w stosunku do was i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, bo choroba nie może być wymówką, ale ja naprawdę musiałem wtedy odejść z zespołu co było jednoznaczne z zerwaniem z tobą – mrugając oczami patrzyłam się na niebieskookiego kompletnie nie wierząc w jego słowa 
- Postąpiłeś NIE ŁADNIE? Czy ty w ogóle słyszysz to co mówisz? Zostawiłeś swoich przyjaciół przysyłając swego adwokata zamiast na spokojnie powiedzieć im, że potrzebujesz chwili przerwy, bo jesteś wykończony fizycznie oraz psychicznie, a także zerwałeś ze mną za pomocą dwuzdaniowego listu i śmiesz powiedzieć jedynie, że POSTĄPIŁEŚ NIE ŁADNIE? Czy ty zdajesz sobie sprawę jak czuli się chłopaki po twoim odejściu? Nawet nie wiesz jak bardzo byli załamani a zarazem wciekli na ciebie, że nie miałeś odwagi z nimi szczerze porozmawiać. A ja? Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego ile łez wylałam przez ciebie czując się zwykłą szmatą, którą porzuciłeś gdy przestała już ci się podobać… Do jasnej cholery Chris ty postąpiłeś korygowanie, egoistycznie i nie ważne co tobą wtedy kierowało – kompletnie nie panując nad słowami, które wręcz same wydobywały się z mojego gardła szybko wstałam podchodząc do okna i starając się opanować wdzierające do oczu łzy przymknęłam powieki zaczynając głęboko oddychać by jakoś opanować buzujące we mnie nerwy. Niby zdawałam sobie sprawę, że powrót do tamtych wydarzeń będzie bardzo bolesny, ale nie przypuszczałam, że to będzie aż tak bolało a zwłaszcza przypomnienie tamtego szczególnego wspomnienia. Wyczuwając za sobą charakterystyczne perfumy niebieskookiego otwierając oczy niemalże natychmiast poczułam jak moje serce zaczęło szybciej bić. 
- Przepraszam… Masz rację, że powiedzenie, że postąpiłem nie ładnie jest zbyt łagodne i nie na miejscu… Faktycznie postąpiłem karygodnie, egoistycznie, a sam jestem świnią i idiotą… Rzeczywiście powinienem był porozmawiać z wami osobiście o swojej decyzji a już szczególnie z tobą, ale zwyczajnie zabrakło mi na to odwagi, a dodatkowo miałem świadomość, że pewne sprawy o których ty nic nie wiesz nie zmienią się i pomimo dobrych chęci nikt nie wymyśli dobrego rozwiązania tej sytuacji przez co moje odejście było jedyną słuszną decyzją – powiedział Heinie, a ja patrzyłam się na niego kompletnie nie wiedząc o czym on mówi 
- O czym ty mówisz?… Zresztą co by to nie było to mimo wszystko zasługiwaliśmy na to byś osobiście powiadomił nas o swojej decyzji… Chyba po tych wszystkich wspólnych chwilach zasługiwałam na to byś osobiście ze mną zerwał i wytłumaczył dlaczego to robisz… Kochałam cię tak bardzo, że jedno twoje słowo a ja poszłabym za tobą dosłownie w ogień bez najmniejszego mrugnięcia okiem, ale ty po prostu mając mnie gdzieś zerwałeś mną listownie i nawet ani razu nie odebrałeś ode mnie telefonu gdy dzwoniłam do ciebie… – Chris słysząc moje słowa cicho i ciężko westchnął kiwając głową 
- Bells… są sprawy o których po prostu wiedziały tylko niektóre osoby i twój tata pomimo, że czasami nam pomagałaś czy jeździłaś z nami na różne występy nie chciał cię we wszystko wtajemniczać wiedząc, że masz trochę swoich spraw na głowie, którymi musisz się zająć, a teraz nie warto do tego wracać, bo to po prostu przeszłość… No i chyba nie będę odkrywcą jak powiem, że masz rację i przykro mi, że tak ciebie zraniłem oraz, że jest mi za to naprawdę ogromnie wstyd. Możesz mi wierzyć lub nie, ale naprawdę cię kochałem i byłaś dla mnie wszystkim, a wspomnienia naszych wspólnych chwil dodawały mi sił gdy czułem się zupełnie słaby i nie powiem nie raz trzymałem w ręku telefon chcąc zadzwonić do ciebie lecz nie miałem odwagi tego zrobić wiedząc, że po tym co zrobiłem nie mam prawa do tego… Isabell ja wiem, że słowo przepraszam nic nie zmieni i nawet nie próbuje prosić cię o wybaczenie, bo nie zasługuje na nie, lecz mam taką cichą nadzieję, że istnieje szansa na to byśmy byli choć przyjaciółmi i w zgodzie pracowali razem - nie powiem widząc smutne tęczówki blondyna miałam wielką ochotę mocno go przytulić, ale jednak przypomnienie sobie bolesnych wydarzeń z przeszłości skutecznie powstrzymywały mnie przed tym 
- Chris nawet nie wiesz jak bardzo żałuję, że nie porozmawiałeś wtedy że mną czy nie zadzwoniłeś do mnie lub nie odebrałeś ode mnie telefonu, ale niestety choćby bardzo się tego chciało nie da się cofnąć czasu. A jeśli chodzi o nasze obecne relacje i wspólną pracę to nie wiem jak to się wszystko ułoży, ale na pewno nie chce byśmy się unikali i mam taką cichą nadzieję, że pomimo tej naszej przeszłości będziemy w stanie przyjaźnić się - lekki uśmiech Heiniego sprawił, że samej kąciki ust nieco uniosły się, przy czym on nie marnując czasu delikatnie przytulił mnie na co wręcz odruchowo odwzajemniłam uścisk przez co niemalże natychmiast przez moje ciało przeszedł miły dreszcz. Boże nie sądziłam, że tak bardzo za nim tęskniłam choć wylałam przez niego tyle łez. Powoli odsuwając się od blondyna nieco kręcąc głową chcąc wyrzucić z głowy obrazy nie miłych wspomnień uśmiechnęłam się lekko do niego mając nadzieję, że bolesne wspomnienia nie będą przeszkadzać mi w pracy z blondynem.

1 komentarz:

Madziusa pisze...

Hej, hejka :D
Ty pewnie póki co czytasz to co Ci przesłałam :D A ja postanowiłam dodać komentarz. Co prawda już Ci co nieco zdradziłam z moich przemyśleń, ale nie może zabraknąć tutaj mojej osoby.
Anastasia... oj dziewczyna powinna zmienić nastawienie, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie. Nie wrzuca się wszystkich do 1 worka. To, że jej ojciec... nie był tak naprawdę dla Niej tatą nie znaczy, że Jay jest taki sam... I te jej oskarżenia wobec niego... Niech lepiej dziewczyna przejrzy na oczy, bo będąc tak uprzedzoną może stracić osobę, która naprawdę mogła być dla niej kimś ważnym... bliskim.
Chris i Isabel... gdzieś w środku, cichutko liczyłam, że jednak te ich szybko bijące serca... każą jednak im się rzucić w ramiona. Tak się niestety nie stało :P Zastanawiam się czy nie lepiej naprawdę oddzielić ich drogi i połączyć z kimś zupełnie innym... No ale wiadomo, że decyzja należy do Ciebie Alikus :P
Dodawaj szybko nast rozdział!

Buziaki <3