Narracja Anastazji
- Dobra koniec pogaduszek tylko może chodźmy zobaczyć czy nasi ojcowie nie potrzebują pomocy – przekręcając oczami pod wpływem słów Isabell niechętnie kiwając głową od razu razem z poszłam do wyjścia z pokoju i gdy tylko otworzyłam drzwi niemalże natychmiast usłyszałam charakterystyczny dźwięk mówiący, że prawdopodobnie kogoś uderzyłam
- Ałaaaaa – słysząc nagły pisk błyskawicznie puszczając klamkę ostrożnie powoli popchnęłam drzwi i widząc trzymającego się za nos Jaya sama mimowolnie zakryłam rękami nos kompletnie nie wierząc, że naprawdę walnęłam go drzwiami
- Jay spokojnie… Dajcie nam przejść dziewczyny… Siadaj tu i pokaż mi to… Nos nie wygląda na złamany, ale nie ręczę, że na czole nie będzie śladu jutro… O kurczę stary teraz naprawdę zachowuj spokój bo zaczęła lecieć krew, co jest zupełnie normalne, więc teraz usiądź prosto i przytrzymując nos lekko pochyl się do przodu, właśnie tak – Richie biorąc szybko za ramię bruneta wszedł z nim do środka pomieszczenia, a ja patrząc jak prowadzi go do pierwszego wolnego krześle podeszłam do nich podając blondynowi wyciągniętą z spodni paczkę chusteczek
- Jezus Maria co tu się stało?/ Izzy coś ty zrobił? – słysząc równoległy głos ojca i wujka czując coraz szybszą pracę serca cicho westchnęłam spoglądając na Is, która próbowała ukryć lekki uśmiech
- JA? No wiecie co? Wszystko co złe to niby moja sprawka? To ta blond piękność niczym wreslingowa zawodniczka powaliła Jaya jedynym ruchem drzwi – przekręcając oczami spojrzałam się na mówiącego Izzyego, który z Caycem i patrzącego się na Isabella Chrisem stał za mną
- To niestety racja… To moja wina, bo chciałyśmy z Is iść do was pomóc wam i tak wyszło, że nie chcący uderzyłam drzwiami Jaya… Naprawdę bardzo cię przepraszam – mówiąc ostatnie słowa zetknęłam na siedzącego bruneta, który spoglądając na mnie uśmiechnął się
- Oj przestańcie panikować. Nic mi nie jest i naprawdę nic się nie stało, bo to moja wina, że przez chwilę nie uwagi spowodowanej słuchaniem Richiego nie zachowałem ostrożności – powiedział szybko ciemnooki, a ja widząc, że z jego nosa nie leci już krew poczułam nieco ulgi
- Oj chłopaki, chłopaki. Nie wiem jak Mikeowi, ale mi was strasznie brakowało – rzucił mój ojciec, a ja odruchowo spojrzałam się na przyjaciółkę, która kątem oka zerkała na Chrisa
- Mi też was brakowało chłopaki i naprawdę cieszymy się, że zdecydowaliście się na wspólny powrót na scenę. A tak po za tym to chyba nie muszę wam przedstawiać Isabell, mojej córki, co? A to jest Anastasja córka Marka. Obie dziewczyny pomogą nam w waszym wspólnym powiecie na scenę. No i jest jeszcze Melinda, ale ją poznacie ją później – mimowolnie kątem oka rozejrzałam się po chłopakach, którzy oprócz Jaya spojrzeli się na siebie nieco szokowani słysząc ostatnie słowa wypowiedziane przez wujka
- No oczywiście, że pamiętamy naszą kochaną i cudowną Bellę i nie powiem kochana wypiękniałaś od naszego ostatniego spotkania. Nie wspominając o tym, że zapewne nie tylko ja bardzo się cieszę, że ponownie będziemy współpracować… A tak w ogóle to czy ja dobrze usłyszałam, że obecna tutaj druga piękność Anastasia jest córką Marka? Nigdy nie chwaliłeś się tym, że masz żonę czy, że masz taką prześliczną córkę, przez co myślałem, że Vera jest twoją pierwszą żoną, a już tym bardziej przez myśl mi nie przeszło, że jak nie mam jesteś rozwodnikiem – czując natychmiastowy ból w sercu starając się jakoś go opanować pokręciłam głową jednocześnie nieco zerknęłam na ojca, który patrzył się na mnie jakby sam nie wiedział co ma powiedzieć. No tak. Mogłam się spodziewać, że chłopaki nie wiedzą o moim czy mamy istnieniu, przy czym kątem oka widziałam jak chłopaki po kolei podchodzili do Is witając się z nią całusem w policzek, a następnie podchodzili do mnie witając się uściśnięciem dłoni
- Ta, TATUŚ najwyraźniej nie chciał was zanudzać takimi błahostkami ze swego życia jak posiadanie żony czy córki bądź śmierć żony, przez którą mógł się związać z drugą UKOCHANĄ – nie dodając nic więcej nieco wbiłam wzrok w podłogę nie mając ochoty nawet ukradkiem zerknąć na chłopaków ani na ojca
- Kochana wiesz, że powinnaś dostać porządne lanie za nie odzywanie się do mnie pomimo mieszkania w tym samym mieście czy za nie odbieranie telefonów ode mnie? – powiedział niemalże natychmiast Jay, a ja odruchowo zerkając w tamtym kierunku zobaczyłam, że patrzy się na przyjaciółkę, która cicho się śmiejąc pokręciła głową
- Oj sam wiesz jak to jest jak człowiek rzuci się wir pracy czy jest się w ciągle w trasie i jeszcze nagle dodatkowo coś wypada, ale najważniejsze, że teraz będziemy razem pracować. Aczkolwiek śledziłam twoją karierę mój drogi i nawet byłam z Ann na twoim koncercie, tzn. na koncercie Großstadt Freunde, lecz niestety nie mogłyśmy się przycisnąć przez tłum fanek niecierpliwie czekających na chwilę rozmowy z wami. No i gratuluje ci twoich ostatnich sukcesów, bo Dein Bodyguard oraz Sie steht auf Dirty Dancing są naprawdę fantastycznymi piosenkami i zapewne jak wiele osób strasznie jestem ciekawa twoich kolejnych szlagierów – odpowiedziała szybko Bell uśmiechając się do bruneta, który również uśmiechając się pokiwał głową
- Dobra kochani nie traćmy już czasu tylko siadajmy i bierzmy się do pracy – rzucił po chwili wujek, a ja nie patrząc się na nikogo podeszłam do krzesła szybko wyjmując na stół potrzebne rzeczy z torebki i wieszając ją na krześle usiadłam na nim modląc się w duchu by ta narada trwała jak najkrócej i by dzisiejszy dzień jak najszybciej się skończył
- Chłopaki, więc tak jak wcześniej ustaliliśmy tu jest nasze główne studio nagraniowe i staramy się jak najszybciej kolokwialnie mówiąc zaatakować amerykański i europejski rynek muzyczny – unosząc brew spojrzałam się na mówiącego ojca sama nie wiedząc czy aby na pewno plany chłopaków idą w dobrym kierunku
- Przepraszam, że się tu wtrącę, ale czy naprawdę jesteście pewni, że chcecie podbić tutejszy rynek muzyczny? Nie zrozumcie mnie źle tylko prawda jest taka, że od wydania waszego ostatniego singla wiele się zmieniło na rynku muzycznym i nie wiem czy dla was nie byłoby najkorzystniej przeprowadzić się do Niemiec i w pełni skupić się na zdobyciu bardziej stabilniejszego rynku europejskiego, co i tak moim zdaniem będzie nie łatwym wyzwaniem. Nie wspominając już o tym, że takie częste latanie w tę i z powrotem wykończy was fizycznie i psychicznie – nie dodając nic więcej mimowolnie rozejrzałam się po chłopakach, którzy z spojrzeli się na siebie
- Może i faktycznie tak byłoby lepiej, ale niestety w moim przypadku stała czy na dłuższy okres przeprowadzka do Berlina nie wchodzi w grę, bo studiuje pielęgniarstwo i prawie, że mam już załatwioną pracę w szpitalu na pól etatu, przy czym wątpię czy któryś z niemieckich szpitali wiedząc o moich problemach z alkoholem oraz lekami zatrudniłby mnie, więc jeśli chłopaki zdecydują się na przeprowadzkę do Niemiec to niestety beze mnie – powiedział od razu Richie na co patrząc się na niego pokręciłam głową dobrze wiedząc, że bez niego powrót chłopaków jest bezsensowny
- Richie ja już ci mówiłem, że bez ciebie nie wracamy wspólnie na scenę i rozumiemy twoją sytuację przez co wszyscy świadomie zgodziliśmy się na przeprowadzkę do Nowego Jorku… Anastasjo posłuchaj my doskonale zdajemy sobie sprawę, że rynek muzyczny bardzo się zmienił od naszego ostatniego wspólnego występu, ale pomimo zamknięcia wielu dróg, którymi wcześniej podążaliśmy to obecnie otworzyły się zupełnie inne, nowe drogi, którymi wręcz musimy iść. Faktycznie będzie nam trudno na nowo podbić oba rynki muzyczne, ale jak to nie raz Izz mówi bez ryzyka nie ma zabawy, a nam tak naprawdę przede wszystkim zależy na tym by w ogóle ponownie wspólnie śpiewać na scenie nawet jeśli to miałoby być tylko dla małej grupki naszych fanów, którzy są w Europie i tu w Ameryce – rzucił natychmiast siedzący obok mnie Jay, a ja starając nie patrzeć się na niego pokiwałam głową
- Właśnie Ann Jay ma rację i obie przez weekend zajmiemy się właśnie wyszukiwaniem nowych dróg prowadzących ich na sam muzyczny szczyt, by w poniedziałek przedstawić i omówić już jakieś konkretne działania. A teraz powiedźcie czy macie już jakiś pomysł jak powiadomicie świat o waszym cudownym powrocie na scenę? – odruchowo spoglądając na brunetkę pokiwałam głową i dostrzegając, że chłopaki kręcą głowami cicho westchnęłam
- Powiedźcie mi czy robiliście sobie teraz jakieś zdjęcia i dodaliście je na swoje portale społecznościowe bądź daliście jakieś informacje, że zespół wraca czy trwają rozmowy na ten temat?… Super, że tego nie zrobiliście i proszę wstrzymuje się z tym do poniedziałku, to wtedy powiem wam jak to dobrze wykorzystamy – odwracając wzrok od kręcących głowami na początku chłopaków spojrzałam się znacząco na przyjaciółkę mają już jakiś pomysł jak chłopaki mogą efektownie powiadomić fanów o reaktywacji zespołu
***
- Hej. Ładny widok, prawda? Sam lubię tu przysiąść i popatrzeć na te widoki… Wiem z dobrego źródła, że uwielbiasz kawę latte, więc proszę bardzo. Co prawda z automatu, ale mimo wszystko jest dobra – odwracając wzrok od szyby spojrzałam się mówiącego Jaya, który podał mi kubek z kawą, a ja niepewnie go biorąc nieco skinęłam głową mając wielką ochotę udusić Bellę, że rozmawiała z nim na mój temat
- No faktycznie widok jest nieziemski i dziękuje za kawę, bo rzeczywiście uwielbiam latte – brunet uśmiechając się do mnie usiadł obok z drugiej strony parapetu biorąc łyk z swego kubka. Nie powiem pomimo wątpliwości czy ten jego uśmiech aby na pewno jest zupełnie szczery to jednak nie mogę zaprzeczyć temu, że mimo wszystko był on urzekający, chłopięco-łobuzerski i sprawił, że nie tylko poczułam jak przez moje ciało przechodzi ciepły dreszcz ale i jak kąciki moich ust mimowolnie nieco uniosły się
- Anastasio ja przepraszam za Lizzyego. On jest raczej dość specyficznym człowiekiem, który najpierw powie a dopiero później pomyśli o tym co powiedział. Aczkolwiek prawda jest taka, że raczej tylko ja wiedziałem o tym, że Mark ma już żonę oraz córkę czyli ciebie i proszę przyjmij teraz moje mocno spóźnione ale szczere kondolencje z powodu mamy – biorąc łyk kawy zerknęłam na ciemnookiego lekko kiwając głową
- Dzięki i nie masz za co przepraszać, ponieważ tak prawdę mówiąc przeczuwałam, że mój ojciec nic wam nie powiedział o moim czy mojej mamie, choć nie powiem trochę to boli, ale nie chce o tym rozmawiać Jay – szepnęłam po krótkiej chwili, na co brunet nieco uśmiechając się skinął głową
- Jasne, rozumiem cię. Wiesz bardzo się cieszę, że będziesz z nami pracować i pomożesz nam, za co już ci gorąco dziękuje… A tak w ogóle w kwestii kawy to znam pewną kawiarnię tutaj nie daleko, w której podają naprawdę bardzo dobre latte, więc jakbyś chciała to moglibyśmy tam pójść i razem popracować nad jakimiś dobrymi pomysłami dotyczącymi reaktywacji US5 – ostatnie zdanie wypowiedziane przez Jaya niemalże natychmiast spowodowało, że musiałam delikatnie ugryźć się w dolną wargę by nie zaśmiać się głośno. No proszę kasanowa pełną buzią
- Nie masz za co mi dziękować, bo przede wszystkim pomagam Isabelli i tylko ze względu na nią tu jestem. Jeśli chodzi o twoją propozycje pomocy to bardzo dziękuje ci za twoje dobre chęci, ale pomimo, że jak dotąd mało aktywnie pracowałam w kręgach muzycznych to jednak uważam, że poradzę sobie sama w wyszukaniu dobrych i odpowiednich pomysłów na waszą promocje oraz oficjalnym urzeczywistnieniu ich. A w kwestii kawy to przykro mi przystojniaczku ale niestety nie umawiam się na żadne prywatne spotkania z mężczyznami, którzy są dosłowną kopią mego ojca. A teraz przepraszam cię, ale pójdę do siebie i jeszcze raz dzięki za kawę – nie dodając nic więcej i nie czekając na jakąkolwiek relacje bruneta szybko zeszłam z parapetu idąc do swego gabinetu. Powoli przekraczając próg pomieszczenia szybko kładąc na biurku kubek z kawą stanęłam przy oknie zerkając co chwile a to na wnętrze gabinetu a to na widok za oknem. Nie powiem ten kto urządzał to pomieszczenie musiał jakimś cudem wejść do mojej głowy, bo właśnie tak wyobrażałam sobie mój przyszły gabinet, prosty a zarazem elegancki z pięknym widokiem.
- Hej… No i jak się tobie podoba w wytwórni i jak wrażenia po pierwszym dość nagle krótkim spotkaniu z chłopakami? – słysząc pukanie do drzwi spojrzałam się tam i widząc zaglądającą do środka Bell uśmiechając się gestem rękami dałam jej znać by weszła do środka, po czym szybkim krokiem podeszłam do stojących naprzeciw mego biurka krzeseł by usiąść obok brunetki
- Wytwórnia jak wytwórnia całkiem fajna, a ten mój gabinet to już marzenie. Jeśli chodzi o pierwsze spotkanie z chłopakami to faktycznie było krótkie, lecz wiadomo, że jak zadzwonili ze szpitala do Richiego to on musiał pojechać na ten nagły dyżur, ale mimo wszystko robili miłe wrażenie i zobaczymy jak będzie dalej. Aczkolwiek jeśli chcesz wiedzieć to moje przypuszczenia, że Jay to zwykły kaanowa potwierdziły się, bo jakieś 5-10 minut temu zaproponował wspólne wyjście na kawę by jak to ujął pomóc mi w wymyślaniu dobrych propozycji promocji zespołu, ale grzecznie odmówiłam mówiąc, że nie omawiam się z klonami ojca – mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciółki, która pod koniec kręcąc głową cicho się zaśmiała
- No proszę jaki Jayuś szybki, ale wcale nie dziwię, że zainteresował się tobą i wypytuje się o ciebie, lecz oberwie ode mnie w poniedziałek za to, że nie wieży w twoje zdolności. No, chyba że to był tylko taki pretekst, który wymyślił w biegu zamiast rzucić coś bardziej elokwentnego – słowa brunetki spowodowały, że niemalże natychmiast spiorunowałam ją spojrzeniem
- Ani mi się waż Is. Spróbuj tylko jeszcze rozmawiać z nim na mój temat a pożałujecie oboje. Powiedz lepiej czy miałaś chwile by porozmawiać z Chrisem, bo widziałam jak obydwoje rzucaliście sobie dyskretne spojrzenia – ciemnooka od razu słysząc moje pytanie cicho westchnęła kręcąc głową
- No fakt nie mogłam się powstrzymać i zerknęłam na niego raz na jakiś czas, ale niestety nie mieliśmy chwili bądź odwagi by powiedzieć do sobie coś więcej niż zwykle cześć. Aczkolwiek w najbliższych dniach raczej będziemy musieli ze sobą pogadać by właśnie nie było takich dziwnych sytuacji, bo jednak musimy w pełni współpracować bez chowania w sobie jakiś głębszych urazów – powiedziała po chwili Bell na co pokiwałam głową domyślając się ile ta rozmowa będzie ją kosztowała
- A tak w kwestii rozmowy to czy dobrze wnioskuje, że jeszcze nie rozmawiałaś ze swoim tatą bądź rozmowa z nim nie poszła za dobrze? – czując ukucie w sercu kiwając głową spuściłam wzrok i biorąc z biurka kubek z kawą szybko wzięłam łyk
- Niestety nie rozmawiałam z nim i do żadnej rozmowy nie dojdzie ponieważ dobitnie zrozumiałam, że ta rozmowa nie ma żadnego sensu, bo ojciec ma już swoją idealną rodzinę, którą naprawdę bardzo kocha a ja z mamą nigdy nie liczyłyśmy się dla niego i tyle w tym temacie – mówiąc starałam się nie spojrzeć na przyjaciółkę by nie zobaczyłam mimowolnie wdzierających się do oczu pojedynczych łez, ale gdy tylko wyczułam jak ona łapie mnie za rękę lekko ją ściskając spojrzałam się na nią i widząc jej pocieszający uśmiech samej kąciki ust nieco uniosły się
- Monka… zrobisz jak będziesz chciała, ale… jednak moim zdaniem powinnaś jeszcze zastanowić się nad tą rozmową, bo a nóż coś się po niej zmieni, bo sama wiesz, że niekiedy trzeba facetom powiedzieć wprost o niektórych sprawach… Aczkolwiek tak czy siak pamiętaj, że masz mnie, moich rodziców i możesz na nas liczyć w każdej sytuacji – uśmiechając się szeroko do brunetki od razu przytuliłam ją dziękując w myślach Bogu za to, że ją mam.
\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę dużo zdrowia, szczęścia, radości, by ten świąteczny czas minął w miłej, rodzinnej atmosferze, a w Nowym Roku samej pomyślności i spełnienia marzeń
\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
P.S. Specjalna dedykacja dla Madziusy :* <3
1 komentarz:
Dedykacja dla mnie, a ja pojawiam się... dopiero teraz... Co za wstyd... Co za kompromitacja...
Bardzo przepraszam Cię Alikus :( Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
Ale do rzeczy...
Powiem szczerze, że najbardziej intryguje mnie Chris... Takie zrywanie przez liścik... to do niego niepodobne. Może ktoś go do tego zmusił? Wiem, że snuję teorie spiskowe, ale... on jest tutaj taki tajemniczy... Żadnego jego słowa nie wychwyciłam xD Dobra, wiem, że się czepiam :P
Musisz Kochana jak najszybciej dodać nowy!
Anastasia nadal zachowuje się jak rozkapryszony bachor, ale jestem w stanie zrozumieć jej zachowanie i rezerwę z jaką do nich i tego wszystkiego podchodzi :P Co nie zmienia faktu, że twarda z niej babka. Oj Jay będzie miał z nią ciężko :D
Czekam na kontakt od Ciebie byś co nieco mi zdradziła i wyjaśniła :P
Buziaki <3
Prześlij komentarz