piątek, 15 czerwca 2018

2 rozdział

Narracja Anastasii
- Anastasio. Obudź się – znajomy głos sprawił, że budząc się powoli otworzyłam oczy i widząc stojącego nade mną ojca cicho westchnęłam przeciągle podnosząc się do pozycji siedzącej 
- Dzień dobry córeczko. Przepraszam, że cię budzę, ale za godzinę powinniśmy być w studiu. No chyba, że chcesz dziś zostać w domu i jeszcze odespać podróż – spoglądając na ojca pokręciłam głową lekko przeciągając się 
- Dzień dobry. Oczywiście, że jadę do wytwórni, więc już wstaję i za kilka minut będę gotowa – ojciec słysząc moje słowa starając się pokiwał głową 
- Spokojnie. Mamy dużo czasu, więc nie musisz się za bardzo spieszyć. Jak będziesz już gotowa to przyjdź na śniadanie – ojciec widząc, że kiwam głową nie dodając nic więcej wyszedł z pokoju, a ja od razu zakryłam twarz dłoni delikatnie przecierając oczy. Boże nawet nie chce myśleć jak muszę wyglądać po przepłakanej nocy i przespaniu ledwo kilku godzin. Starając się wziąć głęboki oddech pokręciłam głową. Cholera muszę zebrać w swoje siły i jakoś próbować normalnie pracować z ojcem by zrobić to co do mnie należy a potem wrócić do mojego prawdziwego domu. Ponownie kręcąc głową chcąc oczyścić umysł z wszelkich myśli szybko wstałam i nie marnując czasu podeszłam do walizki, z której szybko wyjęłam potrzebne rzeczy, po czym pokierowałam się do łazienki by wykonać poranne czynności. Kiedy tylko wyszłam z pomieszczenia od razu pościeliłam łóżku i po chwili biorąc głęboki oddech wyszłam z pokoju idąc do salonu
- O dzień dobry Anastasio. Siadaj i jedź. Może chcesz kakao? – nieco wymuszając uśmiech do Veronici usiadłam obok Kevina, który błyskawicznie przytulił się do mnie całując w policzek, przy czym siedząca z drugiej strony Elisa wstała również przytulając się do mnie z drugiej strony, co spowodowało, że nie mogłam nie uśmiechnąć się szerzej na to 
- Dzień dobry wszystkim… Tosty zjem z przyjemnością a jeśli chodzi o picie to zdecydowanie wole kawę… Dobra dzieciaki na razie koniec przytulania tylko siadajcie do stołu i zjadajcie śniadanie by mieć siły do zabaw – kończąc mówić spojrzałam się na swoje rodzeństwo, które patrząc się na mnie pokręcili głowami 
- Mialas wcoraj bawic se ze mną – nie powiem słyszalny lekki wyrzut w głosie małej brunetki sprawił, że mimowolnie cicho się zaśmiałam delikatnie głaszcząc ją po włosach równocześnie odruchowo skinęłam głową widząc kątem oka jak druga żona ojca kładzie obok mojego talerza kubek z kawą
- Przepraszam cię kochanie, ale po długim locie byłam bardzo zmęczona. Zobaczysz, że na pewno w najbliższym czasie pobawimy się – Elisa słyszą moje słowa niemalże natychmiast zrobiła słodko-smutną minę przez co pocałowałam ją w nos 
- Dzieciaki dajcie Anastasii zjeść i chodźcie ze mną do łazienki jak już skończyliście – Kevin i Elisa słysząc swoją mamę od razu gdy tylko pocałowali mnie szybko pobiegli za Veronicą do łazienki, a ja nie marnując ani sekundy zaczęłam jeść śniadanie 
- Wydawało mi się, że lubisz pić kakao… – zaczął mówić szeptem ojciec, a ja rzucając mu szybkie spojrzenie starałam się opanować coraz mocniej dające znać o sobie nerwy 
- Lubiłam pić kakao zrobione przez mamę, ale odkąd ona umarłam żadne mi nie smakuje i raczej żadne nie będzie mi smakowało – rzucając szybko nie spojrzałam się na rodziciela próbując skupić się na szybkim zjedzeniu śniadania, przy czym nie potrafiłam powstrzymać przewijających się wspomnień mamy robiącej mi swoje popisowe kakao, co spowodowało błyskawicznie, że mimowolnie kąciki moich ust nieco uniosły się 
-Anastasio… Ano… posłuchaj mnie… już wczoraj chciałem z tobą porozmawiać, ale spałaś i nie chciałam ciebie budzić, więc… może dziś pojedziemy na jakiś lunch w czasie przerwy i porozmawiamy… – cicho wypowiedziane słowa ojca niemalże natychmiast sprawiły, że nie tylko kąciki moich ust opadły, ale i po moich plecach przebiegł zimny dreszcz 
- Proszę nie mów do mnie Ano czy Ann bądź córeczko, bo nie lubię jak ty tak do mnie mówisz… Co do rozmowy to nie powiem faktycznie chciałam z tobą porozmawiać, ale zdałam sobie sprawę, że to zwyczajnie nie ma sensu… Ty masz swoje życie i nową rodzinę, a ja mam swoje życie… – zaczynając mówić odruchowo spojrzałam się na ojca, który kręcąc głową pokręcił głową 
- Anastasio proszę cię porozmawiajmy, bo muszę wiele ci wyjaśnić… To, że mam nową rodzinę to nie znaczy, że nie chce byś była jej częścią… Błagam cię daj mi, nam szansę – słowa rodziciela sprawiły, że mimowolnie przekręcając oczami pokręciłam głową 
- Nie, bo nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Jakoś do tej pory nie chciałeś bym była częścią twego życia… O przepraszam bardzo. Fakt może i po śmierci mamy przypomniałeś sobie nieco o tym, że masz córkę, której jakoś wcześniej nie zauważałeś, ale chyba te olśnienie nastąpiło za późno… Nie wspominając już o tym, że nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego ile łez z mamą wylałyśmy przez ciebie… Jak tylko pomogę Isabell wrócę do Berlina i będziemy mogli robić to co nam dobrze wychodzili czyli unikacie siebie nawzajem, a do tego czasu postarajmy się nie wchodzić w sobie w paradę – nic więcej nie dodając szybko wstałam i mijając Veronicę weszłam do łazienki zamykając drzwi na klucz. Opierając się o ścianę zjechałam po niej kucając i zakrywając twarz rękami starałam się głęboko oddychać by jakoś zapanować nad wdzierającymi się łzami do oczu oraz pulsującym bólem serca.
***
- Cześć - gdy tylko tata zaparkował auto przed wytwórnią szybko wyszłam z pojazdu kierując się do stojącej przy wejściu wraz ze  swoim tatą Isabell, gdzie od razu przywitałam się z nimi całusem w policzek
- No część kochana i cześć wujku. Nie ma co nie mogliście znaleźć chyba lepszego miejsca na wytwórnię tato – starając się szerzę uśmiechać odruchowo spojrzałam się na wieżowiec przed którym wstaliśmy. Fakt budynek niewątpliwie tak jak inne stojące nie opodal robimy wrażenie swoją wielkością i wątpię czy na Manhattanie znajdę jakiś budynek, który miałby mniej niż 15 pięter
- Część wam. No faktycznie nie mogliśmy sobie wymarzyć wytwórni w lepszym miejscu niź tu, a sam budynek jak budynek, ale zapewniam was, że w środku jest jeszcze piękniej. Tu macie dziewczyny swoje identyfikatory i dobrze je pilnujcie bo bez nich nie wejdzie do środka – kiwając głową wzięłam od wujka swój identyfikator, po czym obie z brunetką poszliśmy za naszymi ojcami do wejścia budynku. Nie powiem rzeczywiście wnętrze wieżowca robiło wrażenie, bo może i wystrój był klasyczny ale jednak użycie ciepłych kolorów i przeróżnych dodatków ze złota sprawiło, że jednak było tu inaczej, wyjątkowo. Nie rozglądając się za bardzo szybko po przejściu przez ochronne barierki weszłam za innymi do windy starając się, zapanować nad coraz mocniejszą pracą serca
- Witajcie w naszej wytwórni. Całe to piętro należy do nas. Tu po prawej za pierwszymi i przedostatnimi drzwiami są sale konferencyjne, za ostatnimi jest taka mini kuchnia, a za pozostałymi drzwiami są studia. Tu po lewej są nasze gabinety, tzn. dwa pierwsze pomieszczenia od wyjścia z windy należą do was dziewczyny, a dwa ostatnie do nas – gdy tylko wyszliśmy z windy od razu rozejrzałam się po pomieszczeniu starając się wzrokiem nadążyć za szybko mówiącym ojcem ‘
- Wiemy, że może i wytwórnia wydaje się mała, ale jak na razie to w zupełności wystarczy – dodał szybko wujek puszczając nas do pierwszej sali konferencyjnej
- Jej tam zaraz mała. Wydaje mi się, że właśnie takie małe kameralne wytwórnię są najlepsze a przynajmniej pozwalają muzyką tworzyć muzykę taką jaką oni chcą a nie jaką im się narzuca – mimowolnie kiwając głową pod wpływem słów przyjaciółki położyłam torebkę na pierwszym lepszym krześle powoli jednocześnie zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu
- Dobra dziewczyny chłopaki zaraz będą, więc my pójdziemy zrobić coś do picia i przyniesiemy coś na ząb, a wy rozgośćcie się – kiedy tylko nasi ojcowie wyszli z pokoju spojrzałam się na przyjaciółkę, która patrzyła się na widzącą na ścianę złotą płytę chłopaków za ich debiutancki album. Domyślając się co teraz chodzi jej po głowie nic nie mówiąc objęłam ją ramieniem lekko ściskając 
- Ej wszystko jest dobrze tylko nie mogę się doczekać aż ponownie zobaczę się z tymi urwisami, bo bardzo stęskniłam się za nimi. A tak w ogóle to chyba nie muszę ci ich przedstawiać, co nie? – słowa Is sprawiły, że starając się uśmiechać spojrzałam się na nią spod byka
- To, że do tej pory mało interesowałam się nimi to nie znaczy, że ich sława nie obiła mi się szeroko o uszy. Jay Khan dżunglowy kasanowa za trzy grosze. Richie Stringini słodki aniołek z ciemną stroną. Izzy Gallegos wrestlingowo-artystyczny świrus. Chris Watrin typowa blondynka łamiąca tylko serca. No i o ile dobrze pamiętam to co mi powiedziałaś to będzie jeszcze Cayce Clayton śpiewający niespełniony aktor – mówiąc wskazywałam na zdjęciu właściwego chłopaka, a wymawiając ostatnie imię spojrzałam się na przyjaciółkę, która spiorunowała mnie spojrzeniem 
- No co? Może nie powiesz, że nie mam racji? Sama zobacz kochana, że Jay najbardziej jest kojarzony ze swojego jakże spektakularnego występu w dżungli oraz swoich licznych burzliwych romansów a nie z świetnej muzyki jaką tworzy. Richie z wyglądu jest niczym aniołem ale jednak wewnątrz walczy z uzależnieniem od alkoholu i leków. Izzy jest szalonym wszechstronnym artystą, który nie tyle co pisze piosenki czy wiersze ale i rysuje, maluje a dodatkowo jest aktywnym wrestlingowcem. Cayce Clayton jest z wykształcenia aktorem, ale jak do tej pory grał tylko drugoplanowe rolę w kilku produkcjach i uwielbia śpiewać. No i jest jeszcze twój Chris, który również z wyglądu jest aniołkiem, ale jednak przez chorobę stracił rozum czym dał przykład zrywaniem z tobą przez krótki liścik – Isabell słysząc moje słowa niemalże natychmiast kręcąc głową przekręciła oczami
- Ann trochę racji masz, ale to tylko nic nie warta stygmatyzacja nadana przez niektórych dziennikarzy, których należy omijać szerokim łukiem i szczególnie ty nie powinnaś się tym kierować,  przy czym obie musimy zrobić wszystko by te nieprzyjemne łatki zdjąć z chłopaków – spoglądając na brunetkę mimowolnie cicho się zaśmiałam kręcąc głową 
- Oh Bell obawiam się, że zdjęcie z nich tych łatek pozostanie jedynie jednym wielkim pobożnym życzeniem, bo czy tego chcemy czy nie to znajdzie się ktoś kto wytknie im te czy inne ciemne sprawki, lecz oczywiście jako specjalista od PR będę robiła wszystko by jakoś to wszystko łagodzić, ale niestety cudów nie obiecuje kochana. No i możesz być pewna, że pomimo tego co sądzę o chłopakach to będę dla nich miła jak baranek, ale lojalnie ostrzegam cię, że jak Khan znacznie się szarogęsić to dobitnie pokaże mu gdzie jest jego miejsce mimo, że jest współwłaścicielem tego miejsca – tym razem to ciemnooka słysząc moje słowa cicho się zaśmiała kręcąc głową 
- No dobra a tak w ogóle to trzymasz się jakoś przed spotkaniem ze swoim blondasem? – spytałam się po krótkiej chwili patrząc się na przyjaciółkę, która błyskawicznie ponownie spiorunowała mnie spojrzeniem 
- Chris nie jest już moim blodasem, więc nie mów tak. Aczkolwiek nie powiem trochę denerwuje się przed spotkaniem z nim, bo z jednej strony jakaś cząstka mnie nie może się doczekać kiedy wreszcie go zobaczy na żywo a nie jak dotąd na zdjęciach, a z drugiej strony inna cząstka mnie boi się cholernie tego spotkania i powracających wspomnień zwłaszcza tych złych, ale wiem, że muszę się trzymać skupiając się na pracy – nie marnując ani sekundy przytuliłam przyjaciółkę, chcąc choć tak dodać jej jakoś sił
- Zobaczysz kochana, że będzie dobrze. W razie czego pamiętaj, że jestem obok i wystarczy jedno twoje słowo a pokaże mu, że z nami się nie zadziera – nie powiem widok szerokiego uśmiechu na buzi przyjaciółki sprawił, że samej kąciki ust szeroko uniosły się 
- Dobra koniec pogaduszek tylko może chodźmy zobaczyć czy nasi ojcowie nie potrzebują pomocy – przekręcając oczami pod wpływem słów Isabell niechętnie kiwając głową od razu razem z poszłam do wyjścia z pokoju i gdy tylko otworzyłam drzwi niemalże natychmiast usłyszałam charakterystyczny dźwięk mówiący, że prawdopodobnie kogoś uderzyłam
- ………………….

1 komentarz:

Madziusa pisze...

Boże... jeżeli wszystko co tu napisałaś o chłopakach jest prawdą, to okazuje się, że ja... w ogóle ich nie znam! Nic o nich nie wiem :O

"Jay najbardziej jest kojarzony ze swojego jakże spektakularnego występu w dżungli oraz swoich licznych burzliwych romansów" wtf? o co chodzi z dżungą?

"Richie z wyglądu jest niczym aniołem ale jednak wewnątrz walczy z uzależnieniem od alkoholu i leków" :O:O:O a do tego jest gejem?

Że Izzy walczy to mnie w ogóle nie dziwi :D

Dobra idę dalej :P

A i nasuwa mi się niefajny wniosek... Anastia ma (według moich obliczeń 27 lat) a zachowuje się jak dziecko... grr

Nie bij! xD