Narracja Anastasii
- Wiesz co An nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo się cieszę, że lecisz ze mną do Nowego Jorku zgadzając się razem ze mną pomóc naszym ojcom przy reaktywacji US5. Wiem, że to będzie dla ciebie wyjątkowo trudne pracować ze swoim tatą, bo nie utrzymywaliście przez tyle lat ze sobą kontaktu i przez to jestem jeszcze bardziej tobie wdzięczna, że zgodziłaś się na to – słysząc głos Isabell od razu spuszczając wzrok z samolotowego okna na nią spróbowałam w pełni szczerze uśmiechnąć się do niej. Powiedzieć, że dla mnie pracowaniem z ojcem będzie trudne to chyba zbyt łagodne powiedziane zważając na to, że od naszego ostatniego spotkania na pogrzebie mamy minęło już tyle lat, w ciągu których nie raz płakałam przeklinając go i zastanawiając się czy dla mego przyrodniego rodzeństwa jest takim samym ojcem jakim był dla mnie, ale czego się nie robi dla swojej najlepszej przyjaciółki
- Po pierwsze kochana ja na razie nie powiedziałam, że na pewno pomogę ci i naszym ojcom przy powrocie na szczyt tych chłoptasi a jedynie, że polecę z tobą na tą wielką tajemniczą naradę by dowiedzieć się czegoś więcej i dopiero wtedy zdecyduje czy wam pomogę. Po drugie rzeczywiście nie będzie dla mnie łatwe pracować z ojcem, bo raczej nigdy nie wybaczę mu pewnych rzeczy, ale może po tylu latach wreszcie nadszedł czas bym szczerze porozmawiała z nim wyrzucając to co od tak dawna leży mi na sercu i duszy – Bell słysząc moje słowa kiwając głową wzięła mnie za rękę lekko ją ściskając
- No wiem, że niby oficjalnie jeszcze nie zgodziłaś się na to by pracować z nami, ale mam nadzieję, że po spotkaniu zgodzisz się na to i nie nazywaj ich chłoptasiami, bo jakby nie patrzeć przez te dwanaście lat oni bardzo się zmienili przez co teraz są mężczyznami z krwi i kości, choć nie ręczę, że co poniektórzy zmądrzeli i tu mam na myśli Izzyego, przy czym jak się domyślam bynajmniej mówiąc tak o nich nie miałaś na myśli nic pozytywnego mając już wyrobioną opinie na ich temat z różnych źródeł, ale jednak pomimo pewnych wad oni naprawdę nie są źli i sama się o tym niedługo przekonasz, nie wspominając już o tym, że każdy z nich ma wielki talent do śpiewania o czym sama doskonale wiesz, bo nie raz złapałam cię na słuchaniu piosenek Jaya po tym jak wymusiłam na tobie pójście ze mną na jego a raczej jego drugiego zespołu koncert – słowa przyjaciółki sprawiły, że natychmiast kręcąc głową przekręciłam oczami i już chciałam głośno powiedzieć, że może i chłopaki faktycznie mają wspaniałe głosy czy świetnie tańczą lecz także niewątpliwie mają talent do filtrowania, kombinowania i łamania serc, ale szybko ugryzłam się język dobrze wiedząc, że te słowa zraniłyby brunetkę
- No może i czasami słucham Jaya, ale tylko dlatego, że ma fajne piosenki, które wpadają w ucho, zaś chłopaki faktycznie mają niewątpliwie wielki talent, ale jednak ich zachowanie oraz czynny a także świadomość, że ich menadżerem jest mój tata skutecznie zniechęcały mnie do jakiegokolwiek głębszego polubienia ich. A czy teraz jakoś polubimy się to dopiero się okaże – szybko mówiąc nie odwróciłam wzroku od przyjaciółki, która przekręcając oczami pokręciła głowa
- Oj no nie powiem niektóre zachowania chłopaków faktycznie pozostawiały wiele do życzenia, ale doskonale wiem, że ty tak perfekcyjnie pokierujesz nimi, że zanim zrobią jakiś gest to z milion razy się zastanawiam czy aby na pewno powinni go zrobić. A tak wracając do tematu twego taty to cieszę się, że zdecydowałaś się z nim szczerze porozmawiać i trzymam kciuki by ta rozmowa była owocna. Co by nie powiedzieć o wujku to jednak to twój tata, gdzie wydaje mi się, że po śmieci cioci tzn. twojej mamy zmienił się i on naprawdę szukał z tobą kontaktu nawet przeze mnie tylko ty go unikałaś ignorując wszelkie wiadomości od niego. A tak w ogóle to pamiętaj, że jakby co to naprawdę możesz zamieszkać ze mną i z moimi rodzicami jak nie chcesz mieszkać u swego taty czy wynajmować pokoju w hotelu – nie mogąc powstrzymać odruchowo lekko unoszących się kącików ust od razu pokręciłam głową
- Dziękuje za propozycję kochana, ale wydaje mi się, że jeśli chce przynajmniej spróbować dogadać się z tatą to może lepiej będzie jak przynajmniej przez te kilka dni zamieszkam z tatą i jego nową rodziną, a co będzie potem to się okaże i w razie czego będę pamiętała o twojej propozycji. A no właśnie powiedz mi Bell jak się czuje twoja mama? Wiesz jakoś głupio byłoby mi się o to jej spytać, bo domyślam się, że ty z wujkiem niemalże co chwile zadajecie jej tego typu pytania przez co zapewne ma ich już dość – brunetka słysząc moje słowa błyskawicznie cicho śmiejąc się pokiwała głową
- No faktycznie mama się wcieka jak się pytamy jej jak ona się czuje, ale my tylko po prostu martwimy się o nią, bo sama wiesz, że rak prawie ją zabił. Aczkolwiek najważniejsze jest to, że wygrała z chorobą i czuje się naprawdę dobrze – nie mogąc przestać się uśmiechać poczułam jak kamień spada mi z serca, że z ciocią jest wszystko dobrze
- A będę zbyt wścibska jak spytam się czy myślałaś o tych operacjach? – ciemnooka słysząc moje słowa cicho westchnęła kiwając głową
- Jasne, że o nich myślałam, lecz pomimo świadomości ciążącego na mnie wyroku przez ten cholerny gen na razie odkładam ich wykonanie, bo strasznie chciałabym urodzić dziecko i karmić je piersią a po tych zabiegach będzie to niemożliwe, więc na razie ograniczam się do wykonywania regularnie badań i wizyt u lekarza – pocieszając uśmiechając się do przyjaciółki szybko wzięłam ją za rękę lekko ściskając ją
- Doskonale ciebie rozumiem kochana i wierzę w to, że już niedługo poznasz swego księcia z bajki, z którym nie tyle co założysz rodzinę co będziesz z nim bardzo szczęśliwa a także w to, że te cholerne choróbsko będzie ciebie skutecznie omijało – Is słysząc moje słowa uśmiechając się szeroko pokiwała głową
- Kochana obie znajdziemy idealnych facetów unikając takich dupków jak Daniel i będziemy największymi szczęściarami pod słońcem – nie mogąc powstrzymać cichego śmiechu skinęłam głową mając nadzieję, że obie szczęśliwie zakochany się i, że więcej nie spotkam swojego na szczęście już byłego chłopaka ani podobnych typków
- A tak w kontekście byłych i skomplikowanych związków to… szczerze mówiąc podziwiam cię, że po tym co zrobił Chris i po tym co się stało potem zdecydowałaś się pracować z nim, co chyba będzie dla ciebie o wiele trudniejsze niż dla mnie praca z moim ojcem… Zamierzasz mu powiedzieć o tym, że… – delikatnie przygrywając wargę niepewnie spojrzałam się na brunetkę sama nie wiedząc jak poruszyć temat jej i tego blondwłosego idioty
- Widzisz… Domyślam się, że praca z Chrisem nie będzie łatwa, że powrócą wszystkie wspomnienia i to nie tylko te dobre, ale mimo wszystko chce pracować z tatą w wytwórni nawet za cenę częstego widzenia się z blondasem… A jeśli chodzi o rozmowę z nim to rączej będziemy musieli pogadać by dogadać się co do naszych relacji ale na pewno nie powiem mu o tym co się stało, bo co to da jak przecież to nic nie zmieni – starając szczerzej uśmiechnąć się do ciemnookiej pokiwałam głową, po czym ponownie spojrzałam się na widok za oknem czując lekkie ukucie w sercu. Oj tak, ten wyjazd dla nas obu będzie bardzo trudny, ale jednak trzeba mieć nadzieję, że wcale źle nie będzie
***
- Tato – Isabella widząc swego tatę błyskawicznie podbiegła do niego przytulając się co sprawiło, że mimowolnie uśmiechnęłam się. Może i nie powinno się niczego zazdrościć swoim najlepszym przyjaciołom, ale jednak gdzieś w głębi serca zazdroszczę brunetce tego, że ma takiego wspaniałego tatę, na którego zawsze mogła liczyć. Starając się opanować coraz szybszą pracę serca podeszłam do stojącego obok swojego ojca sama nie wiedząc jak powinnam zacząć z nim rozmowę po tak długim okresie milczenia
- Cześć…Cześć wujku – nim zdążyłam dobrze cokolwiek wypowiedzieć rodziciel przytulił mnie mocno całując w policzek, a ja nieco oszołomiona tym gestem jednak nie odwzajemniłam go, po czym kiedy tylko odsunęłam się od niego podeszłam do wujka przytulając się mocno niego
- Witajcie dziewczyny. Nie wiem jak wy to robicie, ale patrząc się na was to nam wrażenie, że nie tylko urosłyście z kilka centymetrów to i jesteście coraz piękniejsze od naszego ostatniego spotkania. Ah, mówcie lepiej szybko jak minęła wam podróż – podobnie jak Bella cicho się śmiejąc podkręciłam głową
- Oj tato jak zwykle nieco za mocno podkoloryzujesz prawdę, choć fajnie usłyszeć od jakiego faceta, że jest się piękną… A jeśli chodzi o podróż to minęła w miarę dobrze, ale nie powiem pewnie podobnie jak Ann marzę o łóżku – rzuciła szybko Is, a ja spoglądając na nią pokiwałam głową zgadzając się z nią, bo faktycznie bardzo chciałabym choć na mały moment położyć się
- To w takim razie szybko dawajcie walizki i idziemy do samochodów – nim zdążyłam coś powiedzieć tata wziął ode mnie moją walizkę, po czym obie z brunetką poszliśmy za naszymi ojcami, gdzie gdy tylko byłyśmy na miejscu ciemnooka korzystając, że nasi ojcowie wkładają nasze walizki do bagażników od razu mocno mnie przytuliła
- Do zobaczenia jutro kochana, ale jakby coś się działo to bez wahania dzwoń do mnie a od razu przyjadę z tatą po ciebie, bo mieszkamy raptem kilka ulic dalej – nie mogąc powstrzymać lekko unoszących się kącików ust powoli odsunęłam się od przyjaciółki kiwając głową, po czym rzucając szybkie część wujkowi wsiadłam do auta ojca czując jak z każdą chwilą moje serce przyspiesza swoją pracę. Kiedy tylko ojciec odpalił samochód błyskawicznie wzięłam głęboki oddech przyglądając się widokom za oknem
- Nawet nie wiesz jak się cieszę widząc cię i, że będziemy razem pracować. Zresztą nie tylko ja się cieszę, że przyleciała świat, bo Veronica a w szczególności Kevin z Elisą, tzn. twoje rodzeństwo chcą wreszcie cię poznać – mimowolnie kątem oka spojrzałam się na ojca sama nie wiedząc co powinnam mu odpowiedzieć
- Anastasio… Posłuchaj… Wiem czemu przez tyle lat nie chciałaś utrzymywać ze mną jakiegokolwiek kontaktu, ale ja naprawdę chciałbym z tobą porozmawiać i wyjaśnić wiele spraw… – dodał szybko szeptem rodziciel, na co niepewnie skinęłam głową
- Też chce porozmawiać, ale potrzebuje z godziny czy półtorej godziny snu – szepnęłam patrząc się na tatę, który lekko się uśmiechając pokiwał głową, a ja ponownie rzuciłam wzrok na szybę przyglądając się mijającym widokom. Po kilkunastu minutach wjechaliśmy do podziemnego parkingu jakiegoś wieżowca i gdy tylko zaparkował auto obydwoje wyszliśmy z niego by po krótkiej chwili jechać windą na odpowiednie piętro. Nie powiem niby krótka droga w górę dosłownie ciągnęła się niemiłosiernie, gdzie z każdą sekundą czułam jak znów moje serce przyspiesza z nerwów, bo jednak mimo wszystko po raz pierwszy zobaczę się z nową żoną ojca oraz moje przyrodnie rodzeństwo i nie wiem czy negatywne uczucia nie wezmą górę nad zdrowym rozsądkiem. Charakterystyczny dźwięk oznaczający, że znaleźliśmy na właściwym piętrze skutecznie sprowadził mnie na ziemię, przez co szybko biorąc głęboki oddech poszłam za ojcem pod odpowiednie drzwi, które on szybko otworzył
- Proszę, zapraszam – nieco niepewnie weszłam jako pierwsza do mieszkania czując jak z każdym krokiem moje serce wali jak oszalałe, przez co starałam się głęboko oddychać chcąc uspokoić nerwy jednocześnie chciałam rozejrzeć się dookoła, ale widząc jak do przedpokoju weszła brunetka z dwójką dzieci zmarłam kompletnie nie wiedząc co powinnam powiedzieć
- Witaj Anastasio… Jestem Veronica, żona twego taty… Nawet nie wiesz jak bardzo mi miło poznać cię w końcu. Mark wiele mi o tobie opowiadał – kobieta pomimo wyraźnego zdenerwowania uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie i nic więcej nie mówiąc delikatnie przytuliła mnie ale jednak nie odwzajemniłam gestu
- Anastasio to jest twój brat Kevin a to twoja siostra Elisa – gdy tylko Veronica odsunęła się ode mnie starając się choć lekko szczerze uśmiechać się spojrzałam się na swoje przyrodnie rodzeństwo i nim zdążyłam coś powiedzieć Kevin jak błyskawica pobiegł do mnie przytulając się, na co odruchowo ukucnęłam przytulając malca
- Fajnie, że już jesteś… Zobacz zrobiłem to dla ciebie – nie mogąc powstrzymać szerzej unoszących się kącików usta patrzyłam się na małego bruneta, który podał mi narysowany jak nie mam przez niego rysunek, na którym przedstawiał całą rodzinę, gdzie ja stałam pomiędzy nim a Elisą trzymając ich za ręce
- Bardzo dziękuje za rysunek. Jest naprawdę przepiękny… A to też dla mnie? Dziękuje ci – nie minęło dużo czasu jak podeszła do nas Elisa, która również przytulając się do mnie pocałowała w policzek wręczając mi bukiet róż
- Pobawis se ze mną? – słodki głosik małej brunetki połączony z widokiem jej uśmiechu oraz błagającego spojrzenia sprawił, że mimowolnie cicho się zaśmiałam niepewnie kiwając głową
- Dzieci Anastasia jak będzie miała chwilę to na pewno się z wami pobawi a teraz dajcie jej odpocząć po podróży i siadajcie już do stołu… Anastazjo tu po lewej jest salon z kuchnią a tu po prawej są pokoje. Twój pokój to jest ten 3 od okna, obok pokoju dzieci – rzucił od razu ojciec, na co ponownie kiwając głową powoli podniosłam się
- Zaraz będzie obiad. Nie wiedziałam czy jesteś wegetarianką, więc gdybyś nie chciała zjeść pieczeni to zrobiłam również sałatki. A teraz jak chcesz to idź do swojego pokoju by na chwilę odsapnąć czy skorzystać z łazienki – odruchowo spoglądając na nową żonę taty starałam lekko uśmiechnąć się do niej, po czym nic nie mówiąc poszłam za ojcem niosącym moją walizkę do mojego tymczasowego pokoju
***
Przeciągle otwierając oczy obudziłam się i dostrzegając, że jest już wieczór powoli podniosłam się do pozycji siedzącej zapalając stojącą na szafce nocnej lampkę. Matko jeszcze żaden lot tak mnie nie wykończył. Biorąc głęboki wdech nie marnując ani chwili wstałam idąc do drzwi. Po cichu wychodząc z pokoju i widząc uchylone drzwi do pokoju Elisy i Kevina idąc za ciekawością powoli podeszłam tam stając tak by nikt mnie nie zauważył
- Młody rycerz pokonał smoka i uratował księżniczkę. Król w podzięce pozwolił zakochanym wsiąść ślub i żyli długo i szczęśliwie - nie powiem gdzieś w głębi serca pojawiła się myśl, że ojciec zmienił się i jest dla mojego przyrodniego rodzeństwa wspaniałym, kochającym przykładnym ojcem, ale jednak nie spodziewałam się, że ten widok ten może tak bardzo boleć, bo jednak mi nigdy nie czytał czy otulał czule do snu
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak dzieci uwielbiają to jak im czytasz… Wiesz kochanie bardzo się cieszę, że Anastasia przyleciała, bo teraz mając ją obok siebie nie będziesz się o nią tak bardzo zamartwiał i zobaczysz, że jak tylko szczerze porozmawiacie ze sobą pogodzicie się a przynajmniej skończycie te długie milczenie, które w waszej sytuacji jest najgorsze – usłyszałam szept Veronici, a ja przełykając spadające po moich policzkach łzy próbowałam głęboko oddychać
- Nawet nie wiesz kochanie jak bardzo pragnę pogodzić się z nią. Starałem się być najlepszym ojcem, ale i tak popełniłem trochę błędów, których niestety nie da się już naprawić – zakrywając buzię ręką by nie krzyknąć pokręciłam głową kompletnie nie wierząc w to co powiedział ojciec. On niby starał się być dobrym ojcem? Dobre sobie. Ciekawe czy starał się kiedy zawsze wracał późno do domu i z samego rana wychodził do pracy lub wyjeżdżał na kilka tygodni by pozałatwiać jakieś sprawy dotyczących wytwórni, czy może wtedy gdy za każdym razem zapominał o moich urodzinach lub o wydarzeniach w szkole na których pragnęłam by on pojawił się
- Wiem o tym Mark i jestem przekonana, że spokojna oraz szczera rozmowa pomoże wam przyczyniając się do waszego pogodzenia się – odruchowo kręcąc głową starałam się opanować coraz mocniej dające znać o sobie nerwy
- Kocham cię Ver i nie wiem co bym bez ciebie oraz dzieci zrobił – słowa ojca spowodowały, że natychmiast zakręciło mi się w głowie przez co oparłam się o ścianę by nie upaść. Odkąd tylko sięgam pamięcią nigdy nie słyszałam by ojciec powiedział mamie, że ją kocha i nie powiem od pewnego momentu przestałam wierzyć, że tata żywi jakieś głębsze uczucia do mamy czy do mnie
- Ja ciebie też kocham Mark. A teraz idź zobaczyć czy Anastazja śpi i w razie czego powiedz, że kolacja zaraz będzie na stole a jeśli śpi to nie budź jej - nie tracąc ani sekundy szybko pobiegłam do pokoju kładąc się do łóżka i gdy tylko błyskawicznie zgasiłam lampkę zamykając oczy przykryłam się kołdrą udając, że śpię. Słysząc jak ojciec wchodzi do pomieszczenia starając się normalnie oddychać nieco mocno ścisnęłam powieki by żadna łza nie spadła. Nie powiem może i jestem zła na ojca ale jednak trochę marzyłam by teraz poprawił mi kołdrę i pocałował w głowę tak jak przed chwilą Elis lecz niestety nic takiego się nie stało bo po krótkiej chwili usłyszałam jak drzwi wejściowe zamykają się. Po odczekaniu kilku minut powoli podniosłam się do pozycji siedzącej i zakrywając twarz rękami zaczęłam płakać czując jak odczuwany piekący ból w klatce piersiowej rozlewa się po całym moim ciele na nowo otwierając bardziej jak myślałam zaszyte już dawno rany. Boże dlatego to musi być takie trudne i bolesne? Po co w ogóle był mi ten cholerny przyjazd tu skoro i tak wiedziałam, że ojciec ma nową rodzinę a także, że tak naprawdę nigdy mnie oraz mamy nie kochał? Starając się uspokoić powoli odsuwając ręce odruchowo spojrzałam się na szafkę nocą, na które stało postawione zdjęcie mamy starając i nadal czując bolesne ukucia w sercu wzięłam do ręki komórkę otwierając ostatnią otrzymaną wiadomość. Wpatrując się w znany numer wahałam się czy aby na pewno powinnam to zrobić spełniając złożoną kilkanaście lat temu mamie obietnice. Kręcąc głową chcąc wyrzucić z niej wszystkie myśli cicho westchnęłam i nie marnując chwili szybko zaczęłam pisać wiadomość
- Dobrze. Zgadzam się, ale obowiązują te warunki o których mówiłam – nie zastanawiając się długo wysłałam smsa, po czym odkładając na szafkę komórkę starając się hamować napływające do oczu łzy szybko położyłam się mając nadzieję, że uda mi się ponownie usnąć
1 komentarz:
Hmmm...
Mam jakieś złe przeczucia co do tego sms'a... Czy Anastasia przyjechała tu szpiegować? Podejrzewam, że udało jej się zostać dziennikarką... Czyli ma nadzieję na jakieś sensacje związane z chłopakami? Oj źle się dzieje... bardzo źle dziewczyna zaczyna... Zemsta to bardzo... przebiegła... wywołująca podłe zachowanie bestia...
I Isabell... i Chris... Co się wydarzyło?? ;>
Idę więc dalej!
:*
Prześlij komentarz